Menu

Stanikomania!

Dla obdarzonych sporym biustem: co, gdzie, za ile? Bielizna gustowna, kusząca i doskonale dopasowana. Odkryj swój Prawdziwy Rozmiar i ciesz się nim!

Znajdź swój rozmiar - bez wstydu

kasica_k

Zdjęcie promujące aktualną kampanię marki Panache - Find Your Fit

 

Miałyście kiedyś brafitting? :-) I jak to wspominacie? Było OK, a może coś nie zagrało? Jeśli to drugie, albo jeśli w ogóle nie macie chęci na konsultację stanikową - to nie jesteście same. W sporej części kobiet wizyta u brafitterki nie budzi wcale ciekawości, a raczej obawy.

 

Komentarze (10)

  • mieszam

    Kilka lat temu - byłam sporo szczuplejsza i piersi też miałam trochę mniejsze 70B. Byłam akurat w Cambridge i szukałam stanika ...To był problem bo panie w o rozbudowanych kształtach uśmiechały się cynicznie - mówiąc - takich małych rozmiarów to my nie mamy.. ...

  • kasica_k

    Jeśli faktycznie zachowywały się lekceważąco, to oczywiście bardzo nieprofesjonalne. Nikt nie powinien być oceniany w żadnym sklepie za rozmiar, nieważne z którego "końca tabelki". No i wielka szkoda, że nie było rozmiaru, w końcu niejedno 70B chodzi po świecie, wręcz powiedziałabym, że jest ich mnóstwo.

  • Gość: [teresa104] *.adsl.inetia.pl

    Ja byłam, ja!

    Jako mądralińska sobie dobieram sama, ale wzięłam matkę na dobór stanika do sklepu ze stanikowej mapy. Był to jeszcze okres mocnego zaniżania obwodu. Pani była bardzo miła, delikatna i dyskretna, bez stanika w przymierzalni matkę widziałam tylko ja. Rodzicielka nie miała zamiaru, i słusznie, zaakceptować stanika o 15 cm w obwodzie węższego, niż pokazywała miarka. Za to z radością łyknęła literkę G. Co prawda stanika wtedy nie kupiła, ale w głowie zmieniło jej się mocno - może od tego ucisku, ale na plus. Jej bieliźniana szafa polepszyła się skokowo, jestem ogromnie zbudowana tym przełomem, którego efekty trwają. Pacjentka nauczyła się wymagać, wie, czego wymaga i że warto zapłacić dużo za dobry stanik. Brawo matki!

    Ja zaś poszłam raz do sklepu na T. Przymierzalnia obszerna, subiektka miła i nie rwąca się do mnie z łapami. Zmierzyła mnie, wyszło jej, tadam, 75B. Przyniosła naręcze staników, z których żaden nie pasował, wszystkie za duże a jakby jednocześnie za małe, ki czort! Pokazywałam jej metkę swojego - 70DD (czy 70E, nie pamiętam). Uparła się jednak. Z korytarzyka nieśmiało oponował też konkubent "ale w Anglii w delegacji kupowałem, 5 przywiozłem, 4 dobre były, wszystkie 70DD, na żonę 75B <<nie wchodzi>>". Nic. Klęska i niezarobek.

    Czy potrzebuję dziś jeszcze tych emocji, tej pomocy? Pomocy pewno tak, dobry sprzedawca to skarb. Ale jakoś przywykłam polegać w tej delikatnej kwestii na swoim osądzie i chyba źle na tym nie wychodzę.

  • Gość: [renulec] *.ae1x136.dhiblang.lubman.net.pl

    No i tu jest pies pogrzebany. Brafitting (także polski) obrasta (niestety) w niefajne mity - u brafitterki MUSISZ zdjąć stanik; ona NA PEWNO będzie cię macać i komenderować, co i jak masz robić.
    ?
    ??
    ???
    Są takie brafitterki? Aż nie chce mi się wierzyć!

    @teresa104
    Czy pisałam już kiedyś, że jestem Twoją wielbicielką? Twoje pióro mnie niezmiennie zachwyca - "w głowie zmieniło jej się mocno - może od tego ucisku" :)))

  • Gość: [Burgundisa] *.adsl.inetia.pl

    Są takie brafitterki. Ja - zaprawiona w bojach, znająca swój rozmiar i swego czasu hobbystycznie dorabiająca w tym fachu - wywaliłam oczy w słup, kiedy ostatnio pani weszła ze mną do kabiny, poczekała, aż się rozbiorę, wręczyła mi stanik i zaczęła mnie w niego ubierać. Dotykała mojego biustu, układając go w miskach. Zatkało mnie - niestety więcej tam nie pójdę.

  • kasica_k

    @Burgundisa, nie dziwię ci się. To chyba jakieś nieporozumienie.

    @teresa104, brawo matki i samodzielny zdrowy osąd, niebrawo firma na T. Oni są chyba niereformowalni.

    @renulec ja też wielbię Teresę ;) Dziwne praktyki pseudobrafittingowe - do lamusa. Zdaje się, że ten styl obsługi z komenderowaniem klientkami zapoczątkowała u nas pewna weteranka z warszawskiego Grochowa, ale żyłam długo przekonana, że już nastąpiła tu radykalna zmiana standardów i dawne nie wróci. Widać bywa, że wraca.

  • Gość: [teresa104] *.adsl.inetia.pl

    Dziękuję, Dziewczęta, za miłe słowa.

    Trochę bym jednak zredagowała swoją wcześniejszą wypowiedź. Zabrakło w niej refleksji, która przyszła później. Otóż jestem sobie taka mądralińska, bo wcześniej musiałam przyznać, że nie wiem w temacie naprawdę nic. Miesiącami, a może latami, przegryzałam się przez pisaninę Lobby, robiłam błędy - własne i Wasze - a każdy błąd czegoś uczył. Ale popełnianie błędów kosztuje i to nie tylko pieniądze.

    Taka była moja droga, a jej podstawową zaletą było to, że była to moja własna droga, a podstawową wadą, że była długa, wyboista i nietania. Jeśli zatem ktoś chce PO PROSTU dobry stanik, powinien zdecydowanie zdać się na kogoś, kto się na tym zna, na fachowca. I potem do niego wracać, jak do dobrego dentysty czy fryzjera. Nie trzeba się przecież znać na leczeniu zębów i obcinaniu włosów. Podobnie nie trzeba dogłębnie znać się na gorseciarstwie, naprawdę nie trzeba.

  • kasica_k

    @teresa104, a ja bym nieco polimeryzowała. Na gorseciarstwie znać się nie trzeba, ale własny biust znam najlepiej ja i to on ma, że tak to ujmę, głos decydujący. Rzecz jasna, fachowczyni naprawdę fachowa, mistrzyni w swojej profesji, przeprowadzając wywiad ze mną (niczym wywiad lekarski) może zbliżyć się do tego poziomu wiedzy o moim biuście i jego fanaberiach, i zapewne umie to samo w odniesieniu do wielu innych biustów. To jednak sytuacja idealna, a życie sobie. Nie każda brafitterka zbliża się do poziomu staniko-wróżki oraz nie każda klientka śmiga w komunikację. Analogie fryzjerska i dentystyczna nie do końca do mnie przemawiają - moim zdaniem o parę rzędów wielkości łatwiej dobrać sobie stanik, niż wyleczyć ząb czy nawet ostrzyc włosy :) Oczywiście senowne guidelines od brafitterek będą przydatne, często nawet niezbędne, ale tak jak w przypadku Twojej mamy, ostatecznie decyduje biust.

  • Gość: [teresa104] *.adsl.inetia.pl

    Zdajesz sobie jednak sprawę, że my, towarzystwo (po)lobbowe, żyjemy jednak w pewnej bańce. Większość kobiet nie chce się na tym znać, nie przyjdzie im do głowy, że można się znać, nie czują potrzeby, żeby się znać, nie mają czasu, nie mają do tego głowy etc. A mają piersi do ubrania. I tu są rozstaje, a dwie główne ścieżki to "nie kumam, idę na fachowy dobór" oraz "nie kumam, całe życie noszę 85B, ładniutkie, tanie, bez rozpinania zdejmuję, o co tym babom chodzi, wszystkie G chcą nosić, chyba z kontrabandą przez granicę w tym chodzą".

    Wiedza, o której tu mówimy, dla znakomitej większości kobiet jest tak samo nieogarniona jak chemia, której nie lubiły w szkole, czy historia, do której głowy nie miały.

  • kasica_k

    @teresa104, G pełne kontrabandy :D No niby wiem, że jakaś tam bańka brafitomaniaczek, co niejeden rozmiar na piersi miały, jest, ale jednak - mogę się nie znać na doborze dajmy na to butów do biegania, ale jednak będę lepiej wiedziała, czy dane buty cisną mnie w paluch czy też nie. I będę twierdzić, że warto pielęgnować w sobie umiejętności: 1) rozpoznania uczucia ciśnięcia w paluch: "o, ciśnie mnie w paluch!", 2) wyartykułowania: "drogi specjalisto but-fitterze, one naprawdę cisną mnie w paluch", nawet gdy powie "kurde, niemożliwe, przecież są w dobrym rozmiarze". Więc kompetencja różnego rodzaju -fitterek kończy się tam, gdzie zaczynają się moje zakończenia nerwowe i przy tym się uprę :-) Te naprawdę kompetentne oczywiście doskonale o tym wiedzą i potrafią nie ignorować sygnałów werbalnych i poza, ale to już konkretny poziom mistrzostwa.

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci