Menu

Stanikomania!

przejdź na https://stanikomania.pl aby czytać dalej

Recenzje

Koronki z Chantilly

kasica_k

Zwrócił moją uwagę już na wiosnę - Chantilly marki Panache debiutował w wersji biało-bladobrzoskwiniowej, dostępnej do dziś w nielicznych sklepach. Tym razem kilka słów o jego jesienno-zimowym wcieleniu, czyli, zdaniem niżej podpisanej, jednym z najbardziej udanych modeli wieczorowych tego sezonu, w wersji plunge (dostępny jest również typ balcony).

Panache Chantilly plunge bra, 75G, 125 zł


Estetyka

Gratka dla każdej miłośniczki koronki, zwłaszcza czarnej. Pokryto nią nie tylko miseczki, ale i boki stanika - boki wzmocniono od spodu warstwą elastycznej siatki, a górną część miseczek - siatką nierozciągliwą (mały minus za jej niewielką przejrzystość i „sztuczność” w dotyku). Dolna część lśni satynowym połyskiem o złotawym odcieniu - piękne tło dla rysunku koronki. Oglądając miseczki od drugiej strony przekonamy się, że jest to bardzo jasny beż czy też krem. Mocowanie ramiączek na cienkich sznureczkach nadaje Chantilly wdzięk i lekkość, a niskie zabudowanie i niski mostek to kolejne elementy decydujące o jego uroku. Staniczek wyjątkowo zgrabny, pięknie eksponujący dekolt i biust. Nadaje się zarówno do szerokich, jak i głębokich dekoltów.

 

Dopasowanie

Rozczarowanie: miseczki są nieco za małe, co mocno zaskakuje w przypadku tej marki, z reguły dość „hojnej” miseczkowo. Radzę więc rozważyć kupno większych (niestety, największy rozmiar to G). Za to pochwalić trzeba Chantilly za ciasny i doskonale trzymający obwód. Miseczki leżą gładko, nie marszczą się (nie sugerujcie się zdjęciem), fiszbiny układają się prawidłowo. Mimo to, tylko dwie kokardki.

 

Krój i podtrzymanie

Jeden z najzgrabniejszych staników w mojej szufladzie - przykład doskonałego połączenia efektownego wyeksponowania biustu (niskie zabudowanie) z jego uniesieniem, zaokrągleniem i zebraniem z boków. Kształt biustu w ubraniu nie ustępuje efektowi w samej bieliźnie. Podtrzymanie, dzięki ciasnemu obwodowi - bardzo dobre.


Wygoda

Trudno mi rzetelnie ocenić ten aspekt - zapewne przy lepszym dopasowaniu rozmiaru (niestety, brak miseczek powyżej G) stanik byłby wygodniejszy. Niestety po dłuższym noszeniu daje się odczuć pewien dyskomfort na górnych granicach miseczek, które mają tendencje do wpijania się w biust. Co ciekawe, nie jest to szczególnie widoczne. Plus za dobre wyprofilowanie fiszbin - mostek, niższy niż w niektórych innych modelach plunge tej marki (np. Romany), jest całowicie nieodczuwalny; fiszbiny gładko przylegają do klatki piersiowej i nie uwierają w żadnym miejscu. Niestety, nie jest tak przyjemny w dotyku, jak choćby podobny estetycznie Fantasie Bridgette - ten ostatni jest jednak znacznie droższy.


Cena

Jak na elegancki, efektowny i bardzo starannie, jak zwykle u Panache, wykonany model z porządnej (choć nie luksusowej) jakości materiałów, sprawiających wrażenie mocnych i trwałych - raczej korzystna. Zakup zdecydowanie godny polecenia, zwłaszcza w sezonie przedświątecznych obniżek w niektórych sklepach.

 

Podsumowanie

Bałam się Chantilly plunge :-) Przede wszystkim obawiałam się niewygody (złe doświadczenia z niektórymi modelami typu plunge tej marki, zwłaszcza w kwestii fiszbin i ich wpijania się w mostek) - tymczasem okazało się, że ma zupełnie inne wady... ale i sporo zalet. Jestem zachwycona urodą i krojem tego modelu - gdyby tylko miseczki były o ćwierć rozmiaru większe (niektóre G-biusty mogą poczuć się zawiedzione), mogłabym uznać go za idealnie dopasowany i leżący stanik. Nie jest to typowe buduarowe cacko, nadające się tylko do zdjęcia - Chantilly można nosić przez cały dzień, nie tracąc ani trochę na kształcie i podtrzymaniu biustu, z dekoltem lub bez. Wyjątkowo cenię sobie to połączenie kuszącej elegancji z codzienną funkcjonalnością. Summa summarum: polecam na każdą porę roku.

[zdjęcie: Figleaves]

Per Una prosto z Wysp

kasica_k

Niektóre spośród fanek brytyjskiej bielizny być może dziwią się, dlaczego uparcie pomijam równie szacowną (wedle niektórych - sztywniacką, który to pogląd kwalifikuje mnie jednoznacznie do grona sztywniar), co popularną i kojarzoną na całym świecie markę Marks&Spencer. W Marksie można kupić prawie wszystko - od wieszaków na krawaty poprzez musli truskawkowo-migdałowe i dżem pomarańczowy, aż do eleganckich żakietów, skórzanych rękawiczek i staników DD+. Powód dotychczasowej dyskryminacji jest prozaiczny - nikła, a właściwie zerowa dostępność biustonoszy z linii DD-G w Polsce (że już nie wspomnę o GG-J, która, nawiasem mówiąc, nie zachwyca ani wyborem modeli, ani estetyką nawet w UK), połączona z irytującą cechą Marksa internetowego, polegającą na odmowie wysyłania towarów poza Wielką Brytanię. Na szczęście brytyjskie koneksje niżej podpisanej (dziękuję!) pozwoliły wreszcie odświeżyć znajomość z M&S-owymi stanikami (tak, tak - kupowało sie swego czasu 36DD...). Dziś na recenzenckim warsztacie Stanikomanii biustonosz jednej z M&S-owych marek, Per Una, kierowanej do tych trochę młodszych sztywniackich Brytyjek nie mających ochoty wydawać fortuny na bieliznę.

Do zakupu skłoniły mnie dwa motywy: po pierwsze, wyżej wspomniana ciekawość i chęć ponownego zasmakowania z reguły niezłych (i co ważne - trwałych!) wyrobów M&S-a, a po drugie - upodobania kolorystyczne. Bo nie zaprzeczycie, że TEN kolor należy do rzadko w bieliźnie spotykanych - w mojej opinii stanowczo zbyt rzadko. Zdjęcie niestety go przekłamuje - zieleń Embroidered Lace non-padded balcony bra (mógłby mieć jakoś ładniej na imię) nie jest trawiasta ani zgniława - to czystej wody ciemna butelkowa zieleń, ze śliwkowymi wykończeniami. Jeśli dodamy do tego krój miseczek (pionowe cięcia, co skłoniło jedną z wytrawnych stanikomaniaczek do porównania z arbuzem) i niewielkie zabudowanie całości, otrzymamy naprawdę kuszące połączenie. A teraz kilka słów o tym, czy rzeczywistość dorosła do oczekiwań. Produkt oceniam w kilku kategoriach, stosując skalę od jednej do pięciu kokardek.

Embroidered Lace non-padded balcony bra, 34G, £16.00

 

Estetyka


Kolor niezgodny ze zdjęciem - ciemniejszy, ale taki wolę. Wykonanie staranne, choć nie pozbawione mankamentów: wierzchnia, koronkowa warstwa materiału ma dużą skłonność do marszczenia się, co sprawia, że odznacza się pod cieńszym ubraniem. Jeszcze jedna uwaga kolorystyczna: kwiatki na koronce w moim egzemplarzu są jednobarwne, nie - jak sugeruje sklepowa fotka - w dwóch odcieniach zieleni. Mimo to zestaw butelkowo-śliwkowy dostaje u mnie maksa. Do tego plus za wąskie ramiączka (12 mm), dwuhaftkowe zapięcia (co jednak nie powinno dziwić w tym rozmiarze) i zgrabny balkonikowy krój ze zbliżoną do poziomej linią krawędzi miseczek, odsłaniających sporą część piersi. Muszę jednak odjąć punkt za wyżej wspomniane marszczenie się miseczek.


Dopasowanie

Ocena będzie nieco niesprawiedliwa - wiemy przecież, że w numeracji M&S brak miseczek FF, co sprawia, że moje 34G jest mniejsze od innych. Jednak różnica nie jest tak wielka, jak można byłoby się spodziewać - miseczki sprawiają wrażenie obszernych. Cóż, skoro śliwkowy pasek koronki, którym są wykończone, jest całkowicie nieelastyczny i ma tendencję do brzydkiego wcinania się w biust. Na szczęście nie jest to bardzo widoczne pod ubraniem. Obwód niestety mocno rozciągliwy - może być bez trudu noszony na najciaśniejszej haftce, choć na razie najwygodniejsza jest środkowa. Za to, niestety, muszę postawić duuuży minus.


Krój i podtrzymanie

Miseczki uszyte są z trzech części (nie, jak sugeruje wierzch - z czterech; to z pionowych przeszyć na koronce, które znajduje się najbliżej ramiączka, nie ma swojego odpowiednika w warstwie spodniej), połączonych pionowymi szwami, co daje z przodu przyjemny efekt wizualny „jabłuszka w koszyczku” - niestety rozczarowują boki, które nie zbierają biustu do środka tak, jak bym tego oczekiwała. Mam wrażenie, że materiału w bocznej części miseczki jest po prostu nieco za dużo. Podnoszenie - bez rewelacji, kształt biustu zaokrąglony. Po raz kolejny stawiam minus za rozciągliwy obwód, który z czasem spowoduje dalszy spadek podtrzymania. Nie jest to biustonosz dla ruchliwych...


Wygoda

Wykonany z przyjemnych w dotyku materiałów. Plus za krótkie fiszbiny i przyjemnie niskie zabudowanie - nic nie uwiera pod pachami. Minus za odczuwalne ramiączka - wina zbyt rozciągliwego obwodu.


Cena

To trudny punkt. 16 funtów to niewiele za stanik DD-plusowy - nie ukrywam, że był to jeden z argumentów przemawiających za zakupem. Z drugiej strony - sporo, nie oszukujmy się, lepszej jakości modeli innych marek w znacznie większym wyborze rozmiarów nabyć można za niewiele ponad 20, a w sezonie wyprzedażowym - nawet za kilkanaście funtów (celowo nie wspominam o ebayu - wygra z każdym sklepem). Jest to więc niska cena za średniej jakości produkt - nie wykluczam jednak, że dla osób o nieco skromniejszych wymiarach okazałby się bardzo opłacalną inwestycją. Plus za piękny design - wiele codziennych, niedrogich modeli co prawda przewyższa Per Unę krojem i podtrzymaniem, w większości jednak nie są tak wyrafinowane estetycznie, jak ten sosnowo-śliwkowy staniczek.


Podsumowanie

Warto było spróbować. Polecam zwłaszcza DD-F-biustom (chodzi rzecz jasna o rozmiary brytyjskie), z solidnym zaniżeniem obwodu; G-biusty mogą być zawiedzione. Fenomenalne majtki Brazilian Knickers! (uwaga na spory rozmiar - osobom obeznanym z brytyjską rozmiarówką majtkową polecam wziąć rozmiar mniejsze - na pewno się zmieścicie). Urokliwy zestaw, który warto mieć w szufladzie i wkładać od czasu do czasu, ciesząc się kolorem. Trwałość ocenię po dłuższym czasie - wcześniejsze doświadczenia z tą marką każą mieć nadzieję na kolejną rzecz nie do zdarcia. Na zakończenie znów mam ochotę podkreślić kwestię estetyki - ten stanik ma w sobie „to coś”! Wybaczam mu marszczącą się koronkę - ma według mnie więcej uroku niż niejedno porządne, gładkie, praktyczne wykończenie.

[fotka: Marks&Spencer]

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci