poniedziałek, 08 lutego 2010

Być może jeszcze zbyt wcześnie, by wiwatować na cześć dużego wyboru w strefie A-D i obwodach poniżej 70, jednak chciałabym podzielić się z mniej biuściastymi stanikomaniaczkami moim odkryciem.

Skuszona zapowiedziami nowych kolekcji, postanowiłam zajrzeć do stacjonarnego sklepu brytyjskiej sieci Marks&Spencer. Do działu z bielizną weszłam jednak bez większej nadziei, gdyż do tej pory mój rozmiar raczej w tym sklepie nie występował. Tym razem było jednak inaczej.


Trochę historii

Do tej pory do polskich sklepów M&S trafiała niewielka część rozmiarów dostępnych w Wielkiej Brytanii. Zapewne było to spowodowane brakiem zainteresowania wąskimi obwodami lub niechęcią strony polskiej do sprowadzania tzw. nietypowych rozmiarów. Pamiętam jednak, że gdy kupowałam swój pierwszy biustonosz tej marki, M&S oferował rozmiar 70AA, niedostępny w większości naszych sklepów. Nie było jednak obwodów poniżej 70.


Wiosenne niespodzianki

W tym sezonie polski M&S znacząco poszerzył dostępność rozmiarów i modeli, szczególnie w niedostępnych w sprzedaży stacjonarnej zakresach 28(60) B-D oraz 30(65) B-E. Na razie wybór fasonów jest ubogi, mamy za to ładne kolory.

Wszystkie modele pochodzą z linii Limited Collection i są usztywnianymi stanikami o stosunkowo niskim mostku. Miseczki są formowane termiczne i nie posiadają wkładek push-up, ani też kieszonek na nie przeznaczonych. Moimi faworytami są „duety”. Pod nazwą 2 Pack - Limited Collection Cotton Rich Underwired T-Shirt Bras kryją się codzienne, bawełniane staniki w żywych kolorach i ciekawych wzorach.

Pierwszy duet składa się gładkiego, fioletowego biustonosza, którego jedyną ozdobą jest guziczek przyszyty na złączeniu między miseczkami. Drugi model ma nadrukowane zielone i fioletowe groszki na kremowym tle. Duet numer dwa przedstawia się równie dziewczęco, jak pierwszy. W tym zestawie królują róże. Jeden biustonosz ma jednolitą barwę i jest wykończony białą lamówką oraz guziczkiem w tym samym odcieniu. W komplecie znajduje się także pasiasty biało-różowy model. Całość prezentuje się bardzo ładnie w komplecie z szortami lub figami (również dostępnymi w duetach).

Niewątpliwą zaletą staników jest wysoka zawartość bawełny (92%), która powinna ucieszyć miłośniczki tego materiału. Ceny także są bardzo przystępne. Dwa biustonosze kosztują 79 zł, czyli znacznie mniej niż modele polskich i zagranicznych marek dostępne w tych rozmiarach! Zatem można upolować poszukiwany rozmiar, w dwóch egzemplarzach, za niewygórowaną cenę.

Inne modele prezentowały się również ciekawie. Należą do nich szary Cotton Rich Lace Balcony Bra, wzorzysty Cotton Rich Floral Print Balcony Bra oraz Cotton Rich Pin Dot Padded Bra w kolorze wina (poniżej).


W warszawskiej galerii handlowej Złote Tarasy widziałam kilka sztuk z każdego rozmiaru, najwięcej 28–30 B-D. Staniki miały nieco rozciągliwe obwody (bawełna nie jest stabilnym materiałem), zatem najlepiej pasowałby dla mnie rozmiar 28DD (niestety nie jest on produkowany). Miseczki oceniam jako normalne, odpowiadające standardowym wymiarom. Brak wystających ozdób w połączeniu z gładkością materiału i odpowiednim krojem czyni je idealnymi stanikami pod przylegające bluzki.

Dodam, że na wieszaku z przecenami znajdowały się miękkie staniki w rozmiarze 30C. Jeśli więc mieszkacie w pobliżu M&S, zachęcam do odwiedzenia działu z bielizną i podzielenia się z innymi czytelniczkami Waszymi wrażeniami. Mam nadzieję, że z innych miast także zaczną napływać dobre wieści...

-- sylwiastka

19:06, kasica_k
Link Komentarze (11) »
wtorek, 02 lutego 2010

Bielizna sportowa - to temat, do którego warto wracać, o czym niedawno przypomniałyście mi, Drogie Czytelniczki :-) Dlaczego jest tak ważny? Otóż, jak twierdzą badacze zajmujący się biomechaniką ruchu piersi, nasze biusty w czasie uprawiania sportu ulegają obciążeniom, które mogą powodować trwałe odkształcenia (rozciąganie). Nie mówiąc już o tym, że intensywne ćwiczenia dla 50% z nas wiążą się z bólem w obrębie piersi, co skutecznie zniechęca do aktywności fizycznej.

Tymczasem wiele kobiet - oraz producentów bielizny i odzieży sportowej - pod pojęciem biustonosza sportowego wciąż rozumie elastyczną szmatkę, której zadaniem jest zakrycie biustu oraz bycie przyjemnym w dotyku. Tymczasem rolą dobrego „aktywnego” stanika jest zupełnie inna. Chodzi o likwidację owych obciążeń, które zagrażają naszym biustom. Jak? Krótko mówiąc, „sportowiec” ma sprawić, że piersi przestaną podskakiwać, naciągać się i boleć w czasie biegu czy innych ewolucji. Innymi słowy - unieruchomić je.

 

Spłaszczenie czy objęcie?

Niedawno wpadł mi w oko klip reklamowy biustonoszy Freya Active, produkowanych do miseczki H. Na samym początku zastosowano celne porównanie: dlaczego tak zależy nam na dobrym obuwiu do uprawiania sportu, a tak małą uwagę przykładamy do tego, w co odziewamy biust? Zachęcam do rzucenia okiem:


Freya zachwala w nim wyjątkową konstrukcję swoich biustonoszy. Działanie Frejek ponoć polega nie tyle na spłaszczaniu piersi i „przytwierdzaniu” ich na jak największej powierzchni do klatki piersiowej, co na unoszeniu ich i obejmowaniu przez specjalnie uformowane miseczki. Intuicja jednak mówi mi, że bez pewnego poziomu spłaszczenia trudno mówić o unieruchomieniu większego biustu. Przypuszczam więc, że biustonosze Active robią i jedno, i drugie - podobnie jak Shock Absorbery i Royce, które miałam okazję wypróbować.

Warto zwrócić uwagę na schemat budowy piersi i nasze słynne więzadła Coopera, o których dobrostan przede wszystkim mają dbać sport-staniki.


Co na rynku?

Jeśli chodzi o biustonosze sportowe, zwłaszcza te przeznaczone dla większych rozmiarów miseczek i zapewniające wysoki poziom podtrzymania, oferta marek wymienionych w poprzednim przeglądzie rynku właściwie się nie zmieniła. Żadnych rewolucji konstrukcyjnych, stylistycznych, ani poszerzania rozmiarówki. Zmiany mogły natomiast zanotować te z nas, które wolą zaopatrzać się w biustonosze w polskich sklepach - co prawda bielizna sportowa nadal traktowana jest przez większość z nich po macoszemu, ale mamy już chlubne wyjątki.

Jednym z nich jest wspominany już poprzednio szczeciński sklep Ebras, w którym znajdziemy zarówno Freyę Active (miseczki D-H, obwody 60-85) w wersji z fiszbinami, jak i tańszego od niej Impact Free marki Royce bez fiszbin (miseczki D-J, obwody 60-85), strona sklepu internetowego (bo jest i stacjonarny) mówi jednak o kilkutygodniowym czasie oczekiwania na zamówienie. Freyę Active można też od ręki kupić w Peachfieldzie, jednak nie wszystkie rozmiary są dostępne. Ku wielkiemu rozczarowaniu, biustonosz Elomi Energise dla pań o pełniejszych kształtach znalazłam tylko we wrocławskiej Milli, w postaci jednego jedynego rozmiaru... Co poza tym? Będę wdzięczna zarówno klientkom, jak i właścicielkom sklepów, za podzielenie się informacją - gdzie jeszcze w naszych sklepach kupić można dobre staniki sportowe w szerokim zakresie rozmiarów?

 

Sport-sklep


 

Przeglądając sieć trafiłam na ciekawe znalezisko: polski sklep LeaFIT, specjalizujący się w bieliźnie sportowej. Tu wreszcie spotkałam spory wybór marki Elomi, w którą mogą odziać się np. nosicielki rozmiaru 95HH czy 100G - takich rozmiarów naprawdę brakuje na rynku! Szkoda tylko, że dostępność tych biustonoszy wynosi... 45 dni! Podobnie długo czekać trzeba na Freyę, a nieco krócej na Royce - 21 dni. Coś Wam to przypomina? Bo mnie sytuację sprzed trzech lat, kiedy na biustonosze sprowadzane z Wielkiej Brytanii przez naszych importerów czekało się miesiącami.

Chlubnym wyjątkiem na tym tle jest marka PureLime, z którą zetknęłam się po raz pierwszy - na biustonosze te czekamy w LeaFIT do 2 tygodni. PureLime pochodzi z któregoś z krajów skandynawskich i ma w swojej ofercie kilka modeli sportowców w rozmiarówce (najprawdopodobniej) kontynentalnej, do miseczki I. Ciekawe, jak sprawdza się High Impact Compression Bra, w którym miseczki wyglądają na modelowane termicznie. Co warte uwagi, biustonosze te szyte są od obwodu 60 pod biustem, a w niektórych modelach dostępny jest wciąż rzadko spotykany rozmiar 60C.



 

Szkoda, że w tak wyspecjalizowanym sklepie zabrakło najbardziej znanej marki staników sportowych, Shock Absorbera (przypominam słynny baunsometr :)). Marki tej nie znalazłam jeszcze w żadnym polskim sklepie. Dlaczego?


Marki znane czy mniej znane?

Większości biuściastych, gdy mowa o stanikach sportowych, na myśl przychodzą takie marki, jak Shock Absorber czy Freya. A co z dużo bardziej rozpoznawalnymi w Polsce markami, jak Marks&Spencer? Oferta bieliźniana tego ostatniego trafia do nas w tak okrojonym zakresie, że trudno się dziwić, że rzadko bierzemy ją pod uwagę. Tymczasem w Wielkiej Brytanii można się u Marksa zaopatrzyć w sprawiające zupełnie niezłe wrażenie biustonosze sportowe do miseczki marksowej-G (większych niestety nie znalazłam). Są przystępne cenowo, co także istotne. O ich funkcjonalność jednak należałoby spytać nosicielki.

A może potraficie polecić jeszcze jakieś inne znane-nieznane marki?

Na zakończenie pytanie retoryczne - ciekawe, czy jakikolwiek polski producent zdecyduje się w dającej się przewidzieć przyszłości szyć przyzwoite biustonosze sportowe?


Na ten sam temat:

Nauka w służbie biustu

Biust sportowy

Biust wstrząsoodporny

 

„Sportowa” dygresja :)

Miło mi poinformować Was, że Stanikomania otrzymała od Jury nominację do tytułu Bloga Roku w swojej kategorii! Nie doszłoby do tego, gdyby nie Wasze głosy, za które wszystkim Czytelniczkom serdecznie dziękuję.

Jednocześnie informuję, że głosować można dalej - wyścig o tytuł Bloga Blogerów trwa, a Stanikomania nadal podąża w nim dzielnym truchcikiem ;-)

01:55, kasica_k
Link Komentarze (57) »
środa, 27 stycznia 2010

Na fali podsumowań i rozważań, co ostatnio zmieniło się w zaopatrzeniu naszego rynku w tzw. mniej popularne rozmiary biustonoszy, dużo mówi się o wysokich cenach importowanych marek. Oczy biuściastych z nadzieją zwracają się ku producentom polskim - liczymy na to, że zapewnią nam oni nie tylko lepszą dostępność towaru, ale i korzystniejsze ceny, niepokoi nas natomiast jakość (oraz jej relacja do ceny) i wciąż ograniczony zakres rozmiarów u większości z nich. Na pewno warto śledzić postępy dobrze rokujących polskich firm i starać się naciskać na poszerzanie oferty.

Dziś kolejna recenzja z cyklu „chcemy nosić polskie marki”, tym razem dotyczącą modelu fimy Kris Line. Co ciekawe, biustonosze tej firmy w D-plusowych zakresach rozmiarów wiele z nas spotykało dotąd głównie w brytyjskich sklepach internetowych, Kris Line szył je bowiem na eksport. Ostatnio jednak, w związku ze zmianami na rynku, D-plusowe serie KrzyśLinków zaczęły pojawiać się i w polskich sklepach. Dzisiejsza bohaterka pochodzi z jednego z warszawskich sklepów stacjonarnych. A oto jej przymioty :-)

Kris Line - Fallon, rozmiar: 34GG, kolor: fioletowy [Rozmiary miseczek: E-H, obwody: 70-90 (wg informacji na stronie sklepu), cena: 119 zł]


Estetyka

(4 1/2)

Nazwanie tego koloru fioletowym jest nieco mylące, z drugiej strony niełatwo znaleźć inne określenie. Barwy Fallon są trudne do zdefiniowania - ciemniejszy kolor to jakby śliwka złamana brązem, jaśniejszy - liliowy z lekkim posmakiem kakaowym, oba oryginalne, eleganckie, trochę w stylu vintage, podobnie jak kwiatowy nadruk na dolnej połowie miseczki. Drugim smaczkiem Fallon jest miękko lśniąca satyna górnej części miseczki.

Fallon jest biustonoszem pół-usztywnianym - obawiałam się, że granica między sztywną dolną częścią a miękką górną będzie się odznaczała, jednak tak nie jest. Ponadto usztywnienie jest delikatne i Fallon nie sprawia „pancernego” wrażenia. Ramiączka mają szerokość 2 cm, ale nie obciążają wizualnie całości - są gładkie i mają ciemny kolor (nie jasny, jak na fotce z katalogu).

Oryginalny design Fallon wystarczyłby do maksymalnej oceny, niepokoi mnie jednak jakość materiałów, a zwłaszcza cienkiej dzianiny, którą pokryty jest dół miseczki i z której zrobione są boki. Jest rozciągliwa, wiotka i obawiam się o jej trwałość - trochę „nie dorasta” do satynowej góry, sprawiającej wręcz luksusowe wrażenie.

 

Dopasowanie

(4)

Obawiałam się, czy miseczki Fallon będą odpowiadały brytyjskim standardom (mają rozmiar GG wg systemu brytyjskiego), lecz spotkała mnie miła niespodzianka. Są dość spore i pasują idealnie.

Obwód natomiast należy do bardzo rozciągliwych. Po kilku dniach noszenia musiałam zacząć ciaśniej zapinać biustonosz. Winny jest niestety materiał, z którego zrobiony jest tył.


Kształt

(4 1/2)

Dzięki lekko usztywnianym miseczkom Fallon dobrze podnosi biust, nieco gorzej natomiast zbiera z boków, ale też i nie rozstawia. Kształt piersi jest zdecydowanie okrągły, naturalny, linia biustu gładka. Miłośniczki nosków mogą być zawiedzione, amatorki półkul będą zadowolone.


Konstrukcja i podtrzymanie

(3 1/2)

Kolejny przypadek, w którym konstrukcja przodu stanika nadrabia niedociągnięcia tyłu. Miseczki są zbudowane z trzech części - zszytego z dwóch piankowych segmentów dołu oraz miękkiej góry i radzą sobie skutecznie z uniesieniem i zaokrągleniem piersi. Fiszbiny przylegają do klatki piersiowej we właściwych miejscach (żadnego odstawania czy nachodzenia na pierś) i są dobrej jakości - nie rozginają się na boki.

Boki miseczek od strony pachy są dosyć wysokie a ramiączka szeroko rozstawione - u mnie nie powodują dyskomfortu, lecz wyżej osadzone biusty mogą narzekać na ocieranie się krawędzi o pachę.

Cały przód stanika, aż do fiszbin bocznych (za które Fallon ma plusa) jest nieelastyczny, tył natomiast „nadrabia” rozciągliwością - uszyty jest ze słabiutkiej, cienkiej dzianiny o rozciągliwości niemal rajstopowej. Na szczęście jest dość szeroki, ponadto sytuację ratują gumki, lecz i te są wąskie i nie wiem, jak długo będą sobie radziły z podtrzymaniem biustu.


Wygoda

(5)

Powinna być piątka z plusem. Fallon jest mięciutka, przyjemna w dotyku i bardzo wygodna, bardziej komfortowa od wielu brytyjskich modeli. Może właśnie pod tym względem - komfortu - będą polskie marki konkurować z zagranicznymi?


Cena
(3 1/2)
Poprzednio recenzowany biustonosz polskiej marki, Attina, został oceniony wyżej - był o całe 40 zł tańszy. Co prawda Fallon ma nad tamtą „polską dziewczyną” przewagę - jest bardziej wyszukana estetycznie i subtelniejsza, przegrywa jednak jakością materiałów. Cóż z tego, że miseczki z przodu kuszą elegancką satyną, skoro tył uszyto z czegoś, nie bójmy się tego powiedzieć - słabo nadającego się na tył stanika D+? Wystarczyło zastosować mocną siatkę, jak w Attinie - w harmonizującym kolorze, i model mógłby bez najmniejszych kompleksów konkurować z biustonoszami brytyjskimi.
Nie rozumiem, czemu firmy polskie tak często skąpią na dobrej jakości tyły - czy wychodzą z założenia, że klient patrzy tylko na miseczki?

Podsumowanie
Fallon na razie dobrze i przede wszystkim wygodnie się nosi, choć obawiam się o jej trwałość. Zachęciła mnie jednak do dalszego śledzenia marki Kris Line, górującej nad wieloma innymi polskimi producentami zakresem rozmiarów i doświadczeniem konstrukcyjnym - w końcu przeszli przez brytyjską szkołę. Dzięki Fallon przekonałam się także, że nie taki „półsztywniak” zły - usztywnienie dołu miseczki nie musi wiązać się z dziobowatym kształtem!

Uwaga, promocja!
Fallon pochodzi z warszawskiego sklepu Satine, mieszczącego się pod dwoma adresami: ul. Puławska 24B i Mazowiecka 3/5. Naszej bohaterki wprawdzie nie zostało już zbyt dużo na półkach, lecz wszystkie stanikomaniaczki zaproszone są do korzystania z pozostałego asortymentu marki Kris Line z 10-procentową zniżką przez najbliższy tydzień. Hasło „stanikomania” :)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 103
Zapytaj Stanikomaniaczkę!
Blog Roku 2009