niedziela, 24 sierpnia 2014

O polskiej firmie Ava głośno wśród biuściastych już od kilku lat, choć też nie była to od zawsze firma sprzyjająca D+. Kiedyś czytało się skargi na rozciągliwe obwody, nieprzewidywalne rozmiary. Ponieważ jednak ostatnio głosów pozytywnych zaczęło przybywać, postanowiłam w końcu zabrać się poważnie za testowanie :-)

W interesujących większość z nas zakresach rozmiarowych, które sięgają miseczki I-J (a nawet K) w obwodach 65-75 (w katalogu letnim widziałam nawet 75L), w 80 najczęściej do H, w 85 do G itp., Ava produkuje modele półusztywniane (semi-soft) i usztywniane (które nazywa full-cupami) oraz miękkusy w dwóch podstawowych konstrukcjach: z side-supportem i bez. Jest to zakres, w którym mieszczę się bez problemu, a nawet z pewnym zapasem ;) (do niuansów Avowskiej rozmiarówki jeszcze wrócę).

Sezon letni, właśnie przemijający, nie obfitował z mojego punktu widzenia w inteteresujące wzory - dominowały jasne, pastelowe kolory oraz oczywiście baza. Styl Avy, dość tradycyjny (głównie koronki i hafty w kwiatowe wzory), lepiej chyba wypada w jesiennych, bardziej zdecydowanych kolorach. Nie powstrzymało to jednak mojej ciekawości. Zaczęłam od przymiarek stacjonarnych (przy okazji wizyty w Satine), a potem wybrałam się na wirtualne zakupy do sklepu Kontri.pl, gdzie polskich firm jest spory wybór.

Niestety z dopasowaniem rozmiaru w Avie mam trudności. Poszczególne modele różnią się zarówno rozciągliwością obwodów, jak i głębokością miseczek i dotyczy to modeli zarówno półusztywnianych, jak i miękkich. W tych mniej rozciągliwych odpowiada mi rozmiar 85 i miseczki F lub G, w tych bardziej - 80 i miseczka raczej G niż H. Po kilku nieudanych próbach, gdy okazywało się, że potrzebny mi rozmiar oczywiście został już wykupiony, zrezygnowałam na razie z dalszych testów i szykuję się na kolekcję jesienną, gdzie wybór ciekawych wzorów powinien być na tyle duży (mam nadzieję, że nie tylko w katalogu, ale także w sklepach), że wreszcie coś dla mnie się znajdzie.

Moje poszukiwania jednak nie były do końca bezowocne - jeden z zakupów zatrzymałam (mimo że to nudny cielak!) - czego wynikiem jest niniejsza recenzja :-) 

Ava 1133 (Vitroless), kolor: łososiowy, rozmiar: 80G [Rozmiary: 65 E-J, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, cena: 69.99 zł w sklepie Kontri.pl (ceny tam często się zmieniają, bo Kontri lubi rabaty :) Niestety rozmiarów niewiele już zostało :-(]

Estetyka

Na początek znowu o estetyce nazwy ;) Nie mam pojęcia, co to/kto to jest Vitroless, nie kojarzy mi się z niczym, może więc na potrzeby tej recenzji nazwę naszą bohaterkę zdrobniale Vitką :-) Nazwy modeli Ava występują głównie w katalogach, bo sklepy nagminnie stosują numerki. Nasza bohaterka ma numer 1133. Ja jednak wolałabym nazwę, ale może jakoś bardziej sensowną... Zaczynam podejrzewać, że niektóre firmy używają jakichś komputerowych generatorów nazw staników :-) Bo co to jest np. Mullein, albo Liatris? Ale niektóre nazwy w jesiennym katalogu (nie ma go jeszcze na stronie firmowej Avy, ale pewnie lada chwila się pojawi) nawet przyjemnie się kojarzą, np. Catnip, czyli Kocimiętka ;-)

Przejdźmy jednak do estetyki stanika :-) Po pierwsze, podoba mi się odcień - nudziak naszej Vitki jest bardzo jasny, w sam raz dla jasnoskórych, takich jak ja. Nie ma w nim prawie nut żółtych czy brudnawych. Jest jaśniejszy od np. Envy od Panache, bliżej mu do Idiny, która z kolei ma nieco bardziej żółty odcień. Producent nazywa ten kolor łososiowym, i prawdę mówiąc, myśląc o łososiowym różu wyobrażam sobie właśnie taki kolor, nie intensywny odcień różu, który też bywa kojarzony z łososiem.

Vitkę dodatkowo rozświetla hafcik, zrobiony lekko połyskliwą nitką, w motywy roślinne w stylu nieco obiciowym ;), który pokrywa całą miskę. Ta jest bowiem w całości zrobiona z haftowanej siateczki, w dolnej części i w side-panelu podszytej bawełnianą (!) dzianinką. Plus za bawełnę, a za haft troche minus, bo co prawda mnie nie drapie, ale w dotyku daleko mu do miękkości koronek Envy czy Idiny, żeby daleko nie szukać. Za to jest dosyć gładki i pod większością ubrań się nie odznacza. Brzeg miseczki podszyty jest gumką, ale nie przeszkadza mi to, wolę to niż silikonową tasiemkę (która błyszczy i przez to jest bardziej widoczna).

Najfajniejszym i najbardziej oryginalnym elementem Vitki jest ozdoba na mostku, która składa się z wielu członów, ruchomych względem siebie: cyrkonie od największej do najmniejszej, metalowe kulki, a na końcu kwdratowe szkiełko. Jeszcze nigdy nie zetknęłam się z taką ciekawą zawieszką, boję się o nią i z tego względu prałam Vitkę dotąd wyłącznie w ręku. Widzę, że większość modeli z jesiennego katalogu ma takie same ozdoby - to chyba znak firmowy Avy.

Ogólnie Vitka prezentuje się na biuście bardzo ładnie, do czego przyczynia się jej doskonała konstrukcja, robiąca z biustu piękne kule.

 

Jakość materiałów



Zdecydowałam się stworzyć ten punkt pod wpływem testowania niedawnych nabytków... ponieważ jest to niestety główny powód mojego nimi rozczarowania (dotyczy to nie tylko Avy) :-(

Vitka ogólnie jakościowo daje radę, ma niezłą dzianinę na tyłach (lepszą od opisywanej w poprzedniej recenzji Pameli by Gorteks). Jest starannie uszyta, nie strzępi się. Do tego - dwuhaftkowe zapięcie jest lepszej jakości niż np. w Panache! Skąd więc tak słaba ocena?

Zapięcie należy akurat do mocnych stron tego modelu :-) Jest solidne i odkształca się bardzo mało (szkoda, że metka tak szybko się starła...)

 

Winne są ramiączka, w których już po pierwszym praniu (ręcznym!) zaczęły... pękać gumki! Objawem było tworzenie się falbanki na krawędzi ramiączka - co ciekawe, tylko z przodu. Bliższe oględziny wykazały, że winna jest właśnie zewnętrzna gumka, która puściła.

„Falbankujące” ramiączko

 

Winowajczyni - gumka!

 

Na razie pozostałe gumki się trzymają, choć naturalnie powstaje pytanie: jak długo? Ciekawa jestem, czy Wam też coś podobnego się zdarzyło z biustonoszami tej firmy? Na miejscu zwykłej klientki przypuszczam, że próbowałabym zakup reklamować, ja jednak postanowiłam zapłacić za ten eksperyment i zobaczyć, co się będzie działo dalej.

 

Dopasowanie

Po raz nie wiem który już z kolei napiszę, że nie mam pojęcia, jak oceniać przewidywalność rozmiarową polskich firm, ponieważ brakuje mi punktu odniesienia, jeśli chodzi o polską rozmiarówkę. Rozmiar 80 w tym modelu okazał się na mnie w sam raz (w niektórych innych jest on za ciasny). Według tabelki jednak powinien pasować raczej 85, w 80 zaś miseczka G powinna być na mnie stanowczo za mała - mam bowiem 112 cm w biuście, a 80G to zakres... 104-106! :) H zaś, za duża na mnie w niemal wszystkim, co przymierzałam, to zakres do 108...

Z jednej strony jestem przyjemnie zaskoczona, że w ogóle mieszczę się w tę markę. Ale gdybym posługiwała się tabelką, nie kupiłabym z Avy nic, sądząc, że się nie zmieszczę (jak to dobrze, że są lobbystki i ich opinie!). Tabelkę należałoby wreszcie uaktualnić. Wydaje mi się, że firmy polskie w ostatnich latach po prostu powiększyły miseczki, wzorując się być może na producentach francuskich (jak choćby Chantelle, gdzie pasuje na mnie rozmiar 80H), czy wręcz brytyjskich, w związku z czym stare tabele powinny już dawno odejść do lamusa - szkoda, że pokutują jeszcze na stronach. Jeśli znacie choć jedną firmę polską z naprawdę sensowną, sprawdzoną tabelą rozmiarów (oprócz Ewy Michalak, która swojej tabeli trzyma się od zawsze) - dajcie znać! Ten ciągnący się latami brak standardów denerwuje mnie już maksymalnie :(

To za co właściwie stawiam ocenę dostateczną? Za to, że 80, jak w większości moich zakupów, pasuje. Gdyby to był stanik made in UK i gdybym oceniała zgodność rozmiarówki z brytyjską, to oczywiście byłaby piątka za idealnie dopasowane 80G ;)

 

Kształt

Kształt biustu w Vitce to bardzo dobrze zebrane i podniesione kule, nie spłaszczone, po prostu kule. Jest równie skuteczną trzymaczką i modelowaczką biustu, co standardowej jakości modele brytyjskich marek D+. Żadnych tam smutnych biustów, przewieszek dolnych ani autostrad pośrodku.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Pierwsza przymiarka Vitki to było wielkie WOW. Miałam wrażenie, że jeszcze nigdy, poza może Ewą Michalak, nie miałam na sobie tak dobrze skonstruowanego miękkiego modelu made in Poland. Bliższe oględziny wykazały, że jej side-supportowy krój jest bardzo podobny do Jasmine i Envy by Panache, mam jednak wrażenie, że ta konstrukcja jest od nich jeszcze lepsza. Być może sprawiają to materiały - nieelastyczna góra miseczki jednak lepiej trzyma biust na miejscu.

Fiszbiny mają idealną dla mnie wysokość i długość, miseczki nie są nadmiernie zabudowane ani nie wchodzą pod pachy. Boki mają wszyte pionowe usztywnienia, które nie przeszkadzają ani nie uwierają.

Tył zrobiony jest z siatki, może nie najmniej rozciągliwej na świecie, ale zupełnie wystarczającej. Trzyma się bardzo stabilnie. Ramiączka nie są zbyt ciągliwe, a konstrukcja misek świetnie utrzymuje biust na miejscu. Na piątkę.

 

Wygoda

Pół punktu odejmuję Vitce za to, że zdejmując ją pod koniec dnia jednak widzę małe wgniecenie tam, gdzie przylegały końcówki fiszbin na mostku. W ciągu dnia nie czuję niewygody, dopiero zdejmując stanik zorientowałam się, że był w tym miejscu większy nacisk. Poza tym jest kompletnym nieszkodliwcem.

 

Cena

Rewelacja! Miękki, bardzo dobrze skonstruowany, dobrze podtrzymujący i niebrzydki stanik za niespełna 70 zł jest ceną bardzo korzystną (w Kontri.pl ceny Avy wahają się miedzy 90-kilka zł a właśnie takimi - sklep ten często robi przeceny). Wszystkie codzienne biustonosze powinny tyle kosztować! Niestety stacjonarnie Avy bywają sporo droższe.

Uwaga: w tej ocenie nie biorę pod uwagę wadliwych ramiączek. To jest coś, co w ogóle nie powinno się zdarzać i mam cichą nadzieję, że to tylko jakiś jednorazowy kiks i że nie wszystkie Avy tak mają!

 

Galeria

Oto nasza Vitka z bliska :-) Niełatwo dobrze uchwycić ten subtelny kolor... ale modelką jest całkiem wdzięczną :)

 

 

Perypetie rozmiarowe

Jak dotąd Vitka okazała się dla mnie najlepszą z Av. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że udało mi się dopasować odpowiedni rozmiar.

Próbowałam jeszcze innego miękkusa - tego bez side-support'u - który wystąpił w tym sezonie w kolorach arbuzowym, miętowym i błękitnym (model 1154 - Charente, o imponującym zakresie miseczek - do K) - jednak nie miałam szczęścia, trafiając a to w za duży, a to za mały rozmiar (w porównaniu z Vitką jest ciaśniejszy w obwodzie i chyba także mniejszy w miseczkach), a to w brak rozmiaru, bo w sklepie się skończył.

Jeśli chodzi o modele półusztywniane, jedna z letnich sezonówek (Olivet) w 80H była luźna w obwodzie i miała za duże miseczki, ponadto nie podobał mi się jej rozciągliwy tył. Bardzo chciałam dopasować sobie Calthę (995) w czerni, ale 85G miało za duże miseczki, a 85F za małe... Dobrze z rozmiarem trafiłam po drugiej próbie z modelem 925 (85F), jednak okazał się mieć kompletnie nieprzejrzystą, pancerną górę i w ogóle cały jawił się dosyć ponuro ;) Po tych wszystkich eksperymentach doszłam do wniosku, że zarówno z półusztywnianymi, jak i usztywnianymi modelami zaczekam na pełnię jesiennej kolekcji.

 

Zakupy w Kontri.pl

Wszystkie opisane wyżej eksperymenty przeprowadziłam zamawiając kolejne Avy w Kontri.pl. Przesyłki z Kontri z reguły dochodzą w kilka dni, np. 3 - raz tylko trwało to tydzień. Staniki przychodzą w pudełkach, a do paczki dołączony jest kupon rabatowy na kolejne zakupy. Sytuacji wymiany towaru Kontri nie przewiduje - jeśli coś nam nie pasuje, trzeba zakup zwrócić i złożyć kolejne zamówienie. Jest jednak możliwość darmowego wysłania zwracanych rzeczy - zwrot rejestrujemy w serwisie szybkiezwroty.pl i nadajemy za darmo w paczkomacie (pokochałam paczkomaty, mimo że na pocztę mam bliżej!), a pieniądze dość szybko wracają na konto.

Uważajcie tylko, jeśli macie na raz do zwrotu dwa oddzielne zamówienia. Sklep w takiej sytuacji poszedł sobie na skróty i kod do nadania paczki przysłał wspólny, na oba zamówienia. Musiałam szukać większego pudła, żeby wszystkie zwracane sztuki się zmieściły.

Ogólnie jednak doświadczenie zakupowe z Kontri oceniam pozytywnie (zwłaszcza ceny!), gorzej, że rozmiary czasem za szybko się kończą... Na pewno jednak będę tam jeszcze zamawiać, zwłaszcza jeśli wybór jesiennej kolekcji Avy będzie duży. 

 

Podsumowanie

Doświadczenie z Vitroless uważam za bardzo udane :-) Zyskałam bardzo ładnie leżącego „cielaka”, wsparłam polską produkcję, a do tego przekonałam się znowu, że wyprodukowanie dobrze skonstruowanego i podtrzymującego stanika D+ w dwucyfrowej cenie jest jak najbardziej możliwe. Gdyby jeszcze w tej cenie dało się otrzymać odpowiedniej jakości ramiączka, byłabym w pełni usatysfakcjonowana. Mam cichą nadzieję, że firma ten głos usłyszy i że zadba o ich jakość w nadchodzącej kolekcji jesiennej.

W jesiennym katalogu widzę już dwa modele, skrojone tak samo jak Vitka: jeden czarny/cielisty i jeden czarny w białe, czy też beżowe hafciki. Trochę to mało kolorów i mam nadzieję, że firma zainwestuje w kolejnym sezonie w inne barwy. Takich Vitek mogłabym mieć więcej, zwłaszcza za tę cenę :-)

A teraz czekam na Wasze wrażenia z noszenia marki Ava. Jak oceniacie jakość materiałów, wzornictwo i przewidywalność rozmiarów? Bo moim zdaniem rośnie nam gwiazda... jeszcze trochę, a zacznie poważnie zagrażać brytyjskiej konkurencji na dużobiuściastym rynku.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Uwaga, przerywnik made in Poland :-) Powiem Wam, że ostatnio moje zainteresowanie polskimi markami stale rośnie. A to za sprawą faktu, że ich oferta ostatnimi czasy urosła na tyle, że zaczęła wreszcie akomodować moje biustowe wymiary. Co prawda wciąż mnóstwo jest modeli, które kończą gdzieś tuż poniżej mojego zapotrzebowania - i które część z Was już od dawna mogła testować, a ja ciągle nie. Ale jest coraz lepiej. Co prawda jakościowo wciąż różnie - za to cenowo niekiedy bardzo korzystnie. Czuję się więc zobowiązana regularnie zdradzać ulubione marki brytyjskie i testować rodzimą produkcję. Zwłaszcza iż coraz częściej pojawia się ona w porządnych bra-sklepach, stawiających na dobry bra-fitting, a niektóre ich właścicielki twierdzą nawet, że trudno się bez niej obejść... Sprawdzimy więc, czy mają rację.

Gorteks mgliście kojarzył mi się z jedną z tych niezbyt drogich, polskich firm, które w części oferty aspirują w kierunku D-plus. Że różnie bywa z tymi aspiracjami, dobrze wiemy, dlatego jak zwykle podchodziłam do testów z nieufnością. Którą skutecznie przełamał ten ażurek i ten szafir... A do ostatecznej oceny przyczynił się... letni upał :-)

Wspomnę jeszcze, że firma Gorteks produkuje staniki półusztywniane, usztywniane i miękkie (te ostatnie są w mniejszości), a nawet longlajny (półgorsety - ale w małych rozmiarach), a także push-upy. Zakresy rozmiarów sięgają przeważnie miseczki H (polskiej), a obwody zaczynają się od 65. Ostatnio pojawił się nowy miękki model przeznaczony specjalnie dla D-plusów (do miseczki J), którego prototyp miałam przyjemność testować jeszcze zanim wszedł do produkcji i mam nadzieję, że przedstawię go Wam dokładnie wkrótce. Zacznę jednak od Pameli, którą poznałam już dogłębnie.

 

Gorteks - Pamela, rozmiar: 85H, kolor: szafirowy [Rozmiary miseczek: B-H, obwody: 65-100, cena: 79,99 zł w sklepie myBra.pl - uwaga zniżka na końcu!]

 

 

Estetyka

Na początek muszę Was zmartwić - ten kolor już się producentowi skończył i nie wiem, czy można go jeszcze gdziekolwiek kupić :-( Pamela trafiła do mnie kilka miesięcy temu i jest jeszcze przedstawicielką zimowej kolekcji. Obecnie w ofercie mamy bazową czerń i biel oraz całkiem kuszącą czerwień, a na jesień zapowiadany jest ciemny szmaragd, którego próbkę już widziałam :-) Ten kolor spokojnie zasługuje na modną nazwę: kobalt. Dzianina tyłu odrobinę różni się odcieniem od reszty, ale zauważyłam to dopiero robiąc fotki. 

Wszystkie wiemy, jak trudno w ofercie polskich producentów o mgiełkowe, ażurowe modele miękkie dla większych rozmiarów, dlatego wręcz nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Ażurek Pameli jest pełny i nieudawany. Cała miseczka uszyta jest z pojedynczej warstwy siateczki! Jak freyowskie mgiełki (od których jest znacznie tańszy). Jedynym zakłóceniem tej jednowarstwowości jest wszyty z boku panel, który jednak poprawia optycznie wygląd całości, tworząc iluzję bardziej zebranego, wypchniętego do przodu biustu.

Haft łączy proste kwiatki z bardziej skomplikowanymi różyczkami u góry miseczek. Jest staranny i przyjemny w dotyku, choć na krawędzi w niektórych miejscach niezbyt precyzyjnie pbrzycięty. Starannie zrobione są szwy na miseczkach - wąskie, równe, bez nadmiernego ściągnięcia, żadnego zagłębiania się w pierś w miejscu szwu itp. Podoba mi się, że haft z różyczkami zastosowano też na bokach. Jest starannie, symetrycznie rozłożony zarówno na miseczkach, jak i z boków.

Krawędzie, które mają tendencje do powiewania (pod bluzką jest to jednak niewidoczne), są wzmocnione wąskim silikonowym paseczkiem wszytym od środka. Ten paseczek jest trochę widoczny z zewnątrz i nieco przeszkadza wizualnie.

Silikonowy pasek naszyty na krawędź miseczki od spodu

 

Plus za cyrkonię na mostku - nie jest może szczególnie oryginalna, ale fajnie, że jest :-)

Ozdoba mostka - kokardka z wąskiej wstążki i metalowa zawieszka

 

Zapięcie jest przyzwoitej jakości.

 

Dopasowanie

Rozmiar, który sobie dopasowałam, to 85H, które na metce zostało przetłumaczone na brytyjskie 38FF. I chciałam dać dużego plusa za trafność tego przekładu. Sądzę, iż tak właśnie zachowywać się powinno na mnie 38FF :-) To znaczy, jest trochę przyluźne w obwodzie i dobre w miskach.

Metka od spodu.

 

Co do zgodności ze standardem rozmiaru polskiego - naprawdę nie mam już pojęcia, jak to oceniać. Dlaczego? Ponieważ takiego standardu cały czas w Polsce nie ma. Ostatnio przymierzane przeze mnie staniki kilku firm polskich miały rozmiary od 80H do właśnie 85H, przy czym kombinacje typu 85G albo wręcz 85F też okazywały się niekiedy pasować. No to stawiam Pameli piątkę, co mi szkodzi. Nawet tabela rozmiarowa w moim przypadku mówi niemal prawdę - teoretycznie Gorteksowskie 85H pasuje na 83-87 pod biustem i 111-113 w biuście, i tyle ja mniej więcej mam, a pod biustem nawet czasem wybieram 38 zamiast 36.

 

Kształt

Pamela daje ładne zaokrąglenie, średnie uniesienie i takie sobie zebranie. Byłaby pewnie skuteczniejsza w modelowaniu, gdyby nie rozciągliwość - o czym niżej. Generalnie nie jest tytanem modelowania biustu. Ale spokojnie - z domu wyjść się da ;)

 

Konstrukcja

Konstrukcja miseczek Pameli jest zasadniczo okej - ani trochę nie wykazuje nadmiernego zabudowania ani wchodzenia zbyt wysoko pod pachy, co tak często zdarza się naszym krajowym krojom. Pamela ma zabudowanie typowej balkonetki. Mostek przylega bez zarzutu, a fiszbiny układają się jak powinny, w nic się nie wpijając.

Mostek jest wąski, a dolny pas wszyty jest pod kanaliki fiszbin, bez dolnego marginesu, co daje subtelniejszy wygląd.

Pamela od spodu. Widać boczne panele.

 

Co mogę Pameli zarzucić, to bardziej typowy dla polskich biustonoszy krój, który nie daje tak silnego podniesienia biustu, jak typowa balkonetka angielska,  nie mówiąc już o ekstremalnych lifterach typu Cleo :-). Aczkolwiek nie powiedziałabym, że wyglądam w Pameli obwiśle. Nie gorzej niż w Chloe od Fauve ;) (wspominam o niej, bo niedawno nabyłam miękką balkonetkę w podobnym, choć ciemniejszym szafirze).

 

Podtrzymanie

Tu już niestety jest gorzej. Moje ciężkie 36G to dla Pameli trochę za duże wyzwanie. To jednak nie wina konstrukcji, a użytych materiałów.

Po pierwsze - tył jest ze zbyt elastycznej dzianiny. Powiecie, że jest za luźny - może i owszem, noszę go czasem na najciaśniejsze zapięcie, ale wydaje mi się, że mniejszy rozmiar nie rozwiązałby problemu. Dałby tylko większe naciągnięcie obwodu, a nie poprawił niestety podtrzymania. A tak, w większym rozmiarze, jest mi wygodniej, przy upalnej pogodzie wolę też mieć możliwość zwiększenia luzu. Mimo luźności tył nie podjeżdża mi na plecach - jest szeroki (zapięcie na trzy haftki) i zaskakująco dobrze siedzi na miejscu, dzięki czemu stawiam jednak „dostateczny” i to nawet z plusem.

Drugą wadą są zbyt rozciągliwe ramiączka. Biust zyskałby bardziej zebrany kształt i przytrzymanie, gdyby gumy nie były tak elastyczne. Są wygodne, ale... biegać nie polecam. 

 

Wygoda

Z przyjemnością stawiam piątala! Pamela jest wygodniczkiem. Noszę ją nawet w domu, co jest w moim przypadku ewenementem. W domu przeważnie dużo siedzę i obywam się bez biustonosza, ostatnio jednak z przyjemnością przebywam w Pameli. O dziwo, nie uwierają mnie usztywnienia boczne, mimo że są wszyte „po wierzchu”. Pamelcia wygodnie podtrzymuje, nie drażni ani nie gniecie, a przy tym jest ładniutka i przewiewna.

Usztywnienie boczne nie uwiera, mimo że końcówki nie zostały wszyte pod gumki

 

No właśnie - przewiewna. Z przyjemnością zakładałam ją niedawno, przy trzydziestostopniowych upałach, pod luźniejsze letnie sukienki, i czułam się w niej lepiej niż w niejednym brytyjskim cacku. Dlatego stwierdziłam, że już najwyższy czas, by ją Wam przestawić.

Czasem się zastanawiam, oceniajac takie właśnie luzaki, jak to jest mieć mniejszy biust i nie doświadczać tych wszystkich naprężeń, tych sił działających na nasze biedne staniki, i tego ucisku na skórę tu i tam? Nasze staniki to oczywiście „coś za coś” - niepodtrzymany, wiszący i skaczący biust przy braku biustonosza to byłaby też okropna niewygoda. Jednak chciałoby się kiedyś, zamiast zamieniać jedną niewygodę na inną, doświadczyć ideału...

 

Cena



Osiem dyszek, zamiast zwyczajowego sto kilkadziesiąt - jak dla mnie, wszystkie staniki mogłyby tyle kosztować. Duża część polskich firm ma ceny na takim właśnie poziomie i sytuacja, gdy zamiast jednej sztuki mogę nabyć dwie (jak robię to ostatnio, testując modele Ava), bardzo mi się podoba. Pamelcię dostałam jednak w prezencie. Tak czy owak, uważam ją za niezłą value, zwłaszcza jeśli ma się lżejszy biust i nie doświadcza tych problemów z podtrzymaniem, co ja. Jak z trwałością będzie - zobaczymy, było parę prań, wszystkie przeżyła. Na luksus ani dużą solidność jednak nie wygląda - gdyby materiały bardziej przypominały te z nowego modelu Marilyn, przeznaczonego dla D+ (a przynajmniej te zastosowane w testowanym przeze mnie prototypie...) - dostałaby maksa.

 

Galeria

Oto Pamela z bliska :-)

 

 

Podsumowanie

No cóż, cieszę się, że kolejna polska firma zaczyna dawać radę. Być może czekają nas narodziny nowego dobrego polskiego D-plusowca, sądząc po bardzo dobrej komunikacji z firmą, jej otwartości na sugestie i fakcie wprowadzenia do oferty modelu skierowanego specjalnie do naszej grupy. Już z samej Pameli można by wiele wycisnąć, zmieniając tylną dzianinę i ramiączka na mocniej podtrzymujące.

Mój gabaryt co prawda również w tej firmie stanowi, a przynajmniej do niedawna stanowił, górną granicę możliwości - większych miseczek niż H, czy też brytyjskie FF, nie ma ani w modelu Pamela ani w większości innych. Ale to się właśnie zaczyna zmieniać - w nowej Marylin miseczki są już do J. Są firmy, które tę granicę już od pewnego czasu przekracają - nimi także wkrótce się zajmę. Sądzę, że warto Gorteksowi kibicować na tej drodze.

 

 

Uwaga, promocja!

Recenzji tej towarzyszy obniżka w sklepie myBra.pl specjalnie dla stanikomaniaczek - -10% na wszystkie trzy kolory Pameli (biały, czarny, czerwony). Żeby skorzystać z rabatu, wpiszcie tajemniczy kod ST14PAMG w koszyku podczas składania zamówienia. Kod jest ważny do 25 sierpnia włącznie. Zapraszam w imieniu myBra.pl oraz oczywiście firmy Gorteks :-)

Czekam także na Wasze opinie zarówno na temat Pameli (jeśli już ją znacie), jak i reszty oferty Gorteksu. Czy według Was Gorteks rokuje dobrze na przyszłość, jeśli chodzi o ofertę D+?

środa, 13 sierpnia 2014

Marce Sculptresse kibicuję od momentu jej premiery wiosną 2013 roku. Przypomnę, iż jest to marka kierowana do pań o pulchniejszych kształtach - rozmiary pod biustem w Sulptresse zaczynają się od 36 (80) i kończą na 46 (105), podczas gdy „konwencjonalne” marki D+ przeważnie kończą na 38 (85), okazjonalnie o oczko wyżej (z nielicznymi wyjątkami w postaci niektórych modeli). Jak na mój gust jednak oferta tej marki rozwija się trochę zbyt wolno... Jej obecność w polskich sklepach także jest mocno ograniczona, choć powiem szczerze, że chyba rozumiem, dlaczego tak się dzieje. Wydaje mi się, że głównym problemem jest niedostatek interesujących modeli bazowych. Ale zobaczmy najpierw, co ma nam do zaoferowania kolekcja sezonowa (zawierająca 5 modeli, podobnie jak ta szykowana na nadchodzącą jesień).

 

Flamingowa Dixie

Dixie o moja absolutna faworytka tej kolekcji. Możecie wierzyć mi lub nie, na biuście wygląda świetnie, co mnie zaskoczyło, bo na wieszaku zaciekawiło mnie tylko jedno: haft, w którym dopiero po dłuższej chwili rozpoznałam sylwetki flamingów :-) Nie przepadam za kratką ani jej połączeniami z innymi wzorami, a tu - olśnienie, jak to się interesująco prezentuje...

Krój tej balkonetki przypomina bestsellerową Jasmine znaną z kolekcji Panache. Górna część miseczki jest tu jednak nieelastyczna. Na moim biuście wydaje się jednak leżeć dobrze, z dokładnością do tego, że pokazowy model był na mnie za mały (36F - a ja potrzebuję przynajmniej miseczkę więcej). Flamingi są koralowo-różowe, kratka zaś w produkcji ma być trochę ciemniejsza (pewnie taka, jak na zdjęciu katalogowym), niestety nie udało mi się natrafić na próbkę docelowego materiału.

Rozmiary Dixie: 36 F-J, 38 E-J, 40 DD-J, 42 D-J, 44 D-HH.

Analogiczny do Dixie model ma się pojawić jesienią - Paradise ma wzór motyli na hafcie i miseczkach. Widać, że fauna zadomawia się coraz bardziej w  Sculptresse - w tej kolekcji jest jej znacznie więcej niż flory :-)

 

Pantera w różach

Na ten model z utęsknieniem czekałam - ciekawa, czy i jak będzie w tej kolekcji wyglądał model jeszcze bardziej przypominający Jasmine, czyli nie tylko podobnie skrojony, ale i z elastyczną koronką u góry miseczki. Chi Chi, która jesienią ma wystąpić w fuksjowo-granatowej panterce, wiosną znowu pokaże się w cętkach, bardziej konwencjonalnie ubarwionych, za to z dodatkiem kwiatków.

Powiem szczerze - jestem zawiedziona, ta wersja po prostu mi się nie podoba. O ten model mam najwięcej pretensji do projektantów, bo uważam, że dobra konstrukcja marnuje się przez niezbyt atrakcyjny design. Ciekawa jestem, czy będziecie podzielały moje zdanie. Te fioletowe różyczki i czerwona kokardka - to jak dla mnie za wiele. Najchętniej ufarbowałabym ją całą na czarno, uzyskując w ten sposób dobry bazowy model.

Rozmiary Chi Chi: 36 F-HH, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH.

 

Zimny lilak

Kolor full-cupa Liberty to coś w rodzaju lawendy w chłodnym wydaniu. Ciekawy, subtelny kolor. Podobne barwy zaobserwowałam w innych kolekcjach, np. Charlotte marki Parfait by Affinitas (pamiętacie „amerykańską szarlotkę”?) również ma się pojawić w podobnym zimnym błękicie, kojarzącym się z niebem o zmroku. Tamten jednak mi się nie podoba - a ten owszem. Może kwestia odcienia, może stylistyki - wydaje mi się, że takie zgaszone, rozmyte kolory lepiej komponują się ze staroświecką koronką niż z jednolitym, gładkim materiałem. Liberty ma w sobie coś - choć krój ten (ponoć nowy) nieszczególnie mnie porywa. Chętnie też widziałabym ją np. w jasnym różu. Ciekawym zabiegiem jest widoczny zyzgzakowaty szew łączący gładką górę z koronkowym dołem. Skojarzenia zdecydowanie retro.

Rozmiary Liberty: 36 F-H, 38 E-H, 40 DD-H, 42-46 D-H.

 

Biedronka

Kolejna odsłona fulll-cupa Flirtini przypomina biedronkę - tym razem gigantyczne grochy będą miały jasnowiśniowe tło (cherry spot). Projekt zabawny, ale raczej się nie skuszę. Podoba mi się zestawienie czarnej koronki z czerwonym spodem. Ciekawe są też majteczki (do obejrzenia w galerii na końcu).

Rozmiary Flirtini: 36 F-H, 38 E-H, 40 DD-H, 42-46 D-H.

 

Wiśniowa Pure Lace

Kolejna przyjemna odsłona tego modelu ma kolor nazywany przez producenta cherry crush. Dla mnie to taka mniej różowa malina. Nie mam nic przeciwko, choć mając już różową, na tę już się nie skuszę. To bardzo wygodny, praktyczny i bardzo uniwersalny model, który występuje także w bazowych kolorach cielistym i czarnym i jest gwiazdą bazy tej marki.

 

Rozmiary Pure Lace: 36 F-H, 38 E-H, 40 DD-GG, 42 D-FF, 44 D-F, 46 D-E.

 

Baza

W bazie nadal królują linia Pure Lace oraz Pure. Pure to bezszwowy model podobny do Pure Lace, pokryty jednak nie koronką, a gładką dzianiną, o takim samym zakresie rozmiarów, jak Pure Lace.

Dla miłośniczek „szwowców” - w bazie pozostanie Rosie, nudnawy full-cup z koronką w kolorach czarnym i bladym różu. Możecie ją zobaczyć w notce o kolekcji na wiosnę 2014. Sięga do miseczki H (36 F-H, 38 E-H, 40 DD-H, 42-46 D-H).

I to już koniec bazy. Niestety. Dlaczego jako zagorzała przeciwniczka nudnej bazy nagle zaczynam domagać się więcej?

Wydaje mi się, że marka Sculptresse w Polsce jest w tej chwili kierowana przede wszystkim do tych plus-sajzek, które jeszcze nie znalazły dla siebie odpowiednio dopasowanej bielizny. Jest propozycją dla tych, którymi dotąd nie zajęły się takie marki, jak Panache, Cleo czy Freya - ponieważ nie mają dla nich rozmiarów. Tymczasem najlepsze kroje Sculptresse, takie jak Chi Chi czy Dixie, występują w raczej szokujących dla przeciętnej klientki wersjach barwnych. Na takie biustonosze rzadko decydujemy się w pierwszej kolejności - mając pustą szufladę, zaczynamy od bazy. Jakkolwiek buntuje się przeciwko temu moja rozkochana w kolorach dusza, tak po prostu jest -  dziewczyna poszukująca pierwszego porządnie dobranego stanika pod jasną bluzkę do szkoły czy pracy nie zacznie od fuksjowej panterki, zwłaszcza jeśli cena oscyluje wokół 200 zł! Czym zachęcić panią plus size do „zbrafitowania się”? Powiem szczerze, że najprędzej wysłałabym ją do sklepu z dużym wyborem marki Elomi. W Sculptresse zaś poleciłabym głównie Pure Lace, bo Rosie nie wydaje mi się szczególnie atrakcyjnym krojem.

Nie znaczy to, że wersje sezonowe nie powinny istnieć - wręcz przeciwnie. Ale obok sezonówek powinna funkcjonować dobra baza ze sprawdzonymi, atrakcyjnymi konstrukcjami. Kobiety tęższe mogą mieć już naprawdę dość tradycyjnych full-cupów - zwłaszcza te młodsze zwykle wolą skutecznie podnoszące, zbierające, eksponujące kroje od „relaksacyjnych” pełnomiskowców. Wiele z nich marzy o tym, by ich biust wreszcie zaczął wyglądać fajnie. Nie zachęcimy ich do marki, proponując konstrukcje nie odbiegające od tych, które można dostać w przeciętnym Triumfie (może przesadzam, ale na pierwszy rzut oka na Rosie budzi we mnie takie skojarzenia - a kto przy pierwszym spojrzeniu doceni szczegóły wykonania, solidność materiału?) i żaden retro-look tu moim zdaniem nie pomoże.

Osobiście więc nie mogę się doczekać konstrukcji à la Chi Chi w bazie i mam nadzieję, że designerzy wyciągną wnioski z doświadczeń marki Panache (Jasmine/Envy) i w końcu powstanie bazowy model w tym kroju. 

 

Detale

Wszystkiego w tej kolekcji po trochu: trochę nadruków, trochę haftów, trochę koronki. Biżuterii i szczególnie ciekawych dodatków brak. Mój ulubiony jest oczywiście haft z flamingami. W kolorystyce - dużo odcieni czerweni, plus szczypta lawendowego fioletu, do tego czerń i odrobina szarości, i choć na pierwszy rzut oka kolekcja wydawała mi się chaotyczna, dostrzegam już pewną konsekwencję.

 

Rozmiary i kroje

Rozmiarówka nie odnotowała większych zmian. Nadal mamy skomplikowane zakresy rozmiarowe, w których nie wszystkie miseczki dostępne są we wszystkich obwodach. Górną granicą miseczkową jest J (Dixie - tu brawo, że akurat najatrakcyjniejszy moim zdaniem model ma największą rozmiarówkę), większość sięga do H, jeden model do HH. Zaczyna się od D. Majteczki sięgają 6XL (europejskie 54). 

Nowym modelem jest ponoć Liberty, mnie jednak przypomina dość typowego full-cupa, jak Flirtini. Brak niestety koszulki babydoll, która towarzyszyć ma modelowi Paradise w kolekcji jesiennej. Nadal dwa modele mają krój z side-supportem, przypominający Jasmine z marki Panache: Dixie i Chi Chi. Reszta to pełne kroje z poziomym cięciem oraz bezszwowce.

 

Galeria

Po bazówkowych tyradach proponuję znowu rzut oka na modele sezonowe :) Są wszystkie staniki plus dwie sztuki majtek.

 

 

Katalog

Sceneria tropikalna, bądź też taką udająca. Na lato w sam raz. Mniej pin-up, więcej wakacyjnego luksusu. Biżuteria. Bliżej tu do ostatnich pomysłów Elomi niż do klimatu poprzednich sesji. Katalog skromnych rozmiarów, ale i kolekcja nieduża. 

 

 

Pokaz

Na pokazie marka Sculptresse przeplatała się z Panache. Wyłowiłam więc odpowiednie fragmenty. Szkoda, że tylko jedna modelka - za to świetna - ale i kolekcja, jak już wiadomo, skromna... Szkoda tylko, że miseczki trochę przymałe, obwód za luźny. I po co ten szal w grochy? Komplet Flirtini bez niego prezentowałby się lepiej.

Przy okazji, nieustające wyrazy poparcia dla pojawiania się modelek plus size na pokazach. Marzy mi się pokaz, na którym występowałyby tylko pełniejsze kształty. Jakieś większe wydarzenie, skupiające wiele marek i stylów... Targi bielizny plus size, to by było coś, nie uważacie? :-)

 

 

Ciekawa jestem, jak oceniacie tę kolekcję. Zwracam się przede wszystkim, choć nie tylko, do jej adresatek - kobiet plus size. Czy uważacie, tak jak ja, że w bazie brakuje atrakcyjnych krojów? Czy przypadł Wam szczególnie do gustu któryś z modeli sezonowych? Jakieś musisztomiecie? Ja stawiam na flamingi! :-) (i to jedyne zwierzę, które mnie w tej kolekcji bierze...).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 187
Zakładki:
Niezbędnik
Blogi w Polsce
Fora i strony w Polsce
Blogi na świecie
Fora i strony na świecie
Serwisy branżowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...