poniedziałek, 23 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
Różowy blogasek chyba już wszedł w zaawansowany wiek, bo niewiele brakowało, a zapomniałby o swoich urodzinach! I to nie byle jakich, bo w zeszłą niedzielę stuknęło Stanikomanii całe pięć lat. Z okazji tego faktu dzielę się z Wami wirtualnym tortem, który znalazłam na stronie Cake Decorating Ideas. Mam nadzieję, że jest równie smaczny, co oryginalny ;)
Dla siebie jednak, jako że w moim wieku muszę już dbać o linię, poprosiłabym o coś w innym stylu - jakiś biuściasty bukiecik, czyli biukiecik :)
Po poczęstunkach czas na gwóźdź programu. Chciałabym podziękować Wam za kolejny rok, w którym towarzyszyłyście mi w stanikomaniactwie, wspierając swoimi komentarzami, uwagami i działaniami w terenie - a był to rok, w którym znowu coś niecoś poszło w pożądanych przez nas kierunkach. Nie będę zanudzać Was szczegółowym sprawozdaniem, bo noworocznych podsumowań macie już pewnie trochę dosyć ;) Przypomnę tylko, że od czasu poprzedniego jubileuszu na Stanikomanii ukazało się:
Udało mi się także: opisać całe mnóstwo jesienno-zimowych i wiosenno-letnich zapowiedzi kolekcji naszych ulubionych marek, sfilmować Katarzynę Figurę, odkryć idealnego straplessa, zadumać się nad tym, dlaczego, do diaska, kobiety tyle czasu nosiły tylko 4 rozmiary staników, sprawdzić, czy biustonosze dla karmiących mam zaspokajają ich potrzeby, podzielić się z Wami teorią naciągu stanikowego obwodu, poskarżyć się na gryzące pancerniki, zazielenić się, ustroić w modne piórka, a przede wszystkim - wchodzić w nieustanny twórczy dialog z moimi czytelniczkami tudzież otwartymi na nowe trendy przedstawicielami bra-nży, którym także gorąco dziękuję!
Dla tych, co dobrze rokują (for those about to rock ;-) A teraz pięknie proszę drogich gości o urodzinowy prezent! Oprócz biukietu, wymarzyłam sobie, żeby dwa bra-blogi startujące w konkursie Blog Roku 2011 przeszły szybciutko i gładko do kolejnego etapu rozgrywek, a dalej już tylko pięły się w górę! A do tego absolutnie niezbędne są Wasze głosy. Pierwszy blog należy do prawdziwej bra-profesjonalistki i startuje już po raz drugi - w kategorii „Profesjonalne”. Chyba cała bra-Polska zna już przesympatycznego Renulca, który(a) barwnie i ciekawie pisze o swoich stanikowych biz-perypetiach, a od czasu do czasu także o codzienności bez przedrostka bra-. Kto nosi biustonosze - niech da głos!
Autorka Bra-fittingu co prawda pisze już od dawna, ale do konkursu zgłosiła się dopiero w tym roku. Startuje w bardzo obleganej, i przez to trudnej kategorii „Moje zainteresowania i pasje” (wiecie coś o tym, w końcu nie raz pchałyście tam Stanikomanię w górę swoimi głosami!). Maith zajmuje się przede wszystkim dobieraniem strojów i ozdób do różnych typów sylwetek, rzecz jasna z uwzględnieniem biustu, wykazując się wyobraźnią plastyczną i przestrzenną (wszak nasze ciała są w 3D! :). W ostatnim roku poruszyła kilka ważnych tematów, w tym - kwestię biustonoszy dla kobiet niepełnosprawnych. Opracowała też poręczny zestaw linków, z których warto korzystać, gdy chcemy nawrócić kogoś na dobrą stanikową drogę, czyli zachęcić do noszenia właściwego rozmiaru. Zajrzyjcie do tych notek, jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście! A potem - telefon w dłoń...
Jak głosować? Głosowanie jest proste - trzeba wysłać SMS na numer 7122, a w treści podać kod: B00046 - by zagłosować na Stanikowe biz-perypetie Renulca H00719 - by zagłosować na Bra-fitting Maith. Koszt SMSa to 1,23 zł brutto, a dochód z nich zostanie przeznaczone dla turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. Tylko dziesięć blogów o największej liczbie głosów w każdej z kategorii przejdzie do następnego etapu konkursu! Na dodatek w tej edycji na głosowanie mamy bardzo mało czasu, bo tylko do czwartku 19.01, do godziny 12:00. Trzeba się więc mocno sprężyć. Dajmy dziewczynom szansę na dalszą grę, każdy głos się liczy!
Wasz głos to ważny głos Startując (z niezłymi wynikami ;) kilka razy w konkursie onetowskim przekonałam się, jak bardzo liczy się nawet tak ulotna reklama, jak obecność bloga na konkursowych stronach - dzięki temu na blog zagląda więcej osób niż zwykle, a część z nich pozostaje na dłużej, zainteresowana tematem. Startowanie w konkursach to dobry sposób na popularyzację strony i upowszechnianie treści w niej zawartych. Im wyżej w rankingach wywindujemy bra-blogi, tym więcej kobiet zainteresuje się bra-tematyką i dobierze sobie właściwy rozmiar. Miejmy na uwadze fakt, że nawet w ciągu pięciu lat istnienia Stanikomanii (i ponad sześciu - Lobby Biuściastych) nie udało się jeszcze skutecznie ostanikować wszystkich Polek. Ale ja wierzę, że to w końcu nastąpi! Wszystko w naszych rękach :-) Żeby sprawdzić, gdzie w rankingu znajduje się nasza faworytka, trzeba zajrzeć na stronę kategorii (Profesjonalne, Moje zainteresowania i pasje). Zasady całego konkursu znajdziecie tutaj.
Koncert życzeń Uczestniczkom konkursu życzę wygranej, a Was, w nagrodę za grzeczne głosowanie ;) zapraszam na koncert życzeń. Jak chciałybyście, by wyglądał kolejny rok Stanikomanii? O czym chciałybyście czytać najczęściej, jakie tematy lubicie najbardziej? Czego na Stanikomanii niedobór, a czego - nadmiar? A może macie propozycje kolejnych tematów, które wydają Wam się ciekawe, ważne, niezbędne? Dajcie głos! (co najmniej tak głośny, jak ten :-)
wtorek, 10 stycznia 2012
Szeroki wybór w wąskich obwodach - może pamiętacie, że takim hasłem witał nas kiedyś jeden ze znanych D-plusowych e-sklepów. Bradea jednak już zmieniła szatki (wygląda całkiem świeżo), a ja chciałabym dziś pokazać Wam inne przedsięwzięcie, tym razem z Wysp Brytyjskich. Big Bra Bar - tak nazywa się sklep ze „wszystkim, czego potrzebuje kobieta z dużym biustem” (wysyła do Europy za £5.00), a wpadłam na niego przeglądając brytyjskie blogi. Co kryje się pod tym dumnym hasłem?
Samonośne dwudziestkiósemki Jak dowiedziałam się z tego i tego wywiadu, twórczyni Baru Wielkich Staników stworzyła również trzy marki produktów skierowanych do kobiet z większym biustem: bieliźnianą, kąpielową i ubraniową. Zacznę od najciekawszej: 2wenty8, czyli 2wadzieścia8 :) Jak się łatwo domyślić, jej głównymi adresatkami są kobiety noszące rozmiar obwodu 28, czyli, na nasze, 60. Jak doskonale wiemy, rynek traktuje tę grupę klientek po macoszemu - nie wszystkie D-plusowe marki dostarczają biustonoszy w tym rozmiarze obwodu, a istniejące produkty często pozostawiają wiele do życzenia, zwłaszcza jeśli chodzi o konstrukcję. Nisza wciąż czeka na zapełnienie - a w Polsce chyba sytuacja wygląda, wbrew pozorom, lepiej - dzięki firmom Ewa Michalak i Onlyher. Pierwsze modele 2wenty8, jak usztywniany plunge Loren Claret czy balkonetka Bette Black to faktycznie nisza nisz - występują wyłącznie w obwodzie 28 i miseczkach DD-H. Trzy inne, wprowadzone niedawno w ramach nowej kolekcji, m.in. całkiem urokliwa wersja Loren w kolorze Midnight Blue, obejmują już obwody 28-32.
Co interesujące, twórczyni marki wyraża przypuszczenie, że wśród jej klientek znajdzie się wiele modelek prezentujących bieliznę czy też tancerek, które przeszły opreracje powiększania biustu, czyli bardzo szczupłych kobiet ze sporymi piersiami. Jestem ciekawa, czy tak się rzeczywiście dzieje. I czy modelki to wystarczająco duży rynek, by utrzymać markę? Powstaje też inne, ważne dla nas pytanie: czy bardzo mocno odsłaniające biust konstrukcje opracowane dla 2wenty8 sprawdząją się na naturalnych, przeciętnych biustach bez silikonowych implantów (zwłaszcza w nowo wprowadzonych obwodach 32 i miseczkach np. GG), których jest chyba więcej niż tych powiększanych? A może to właśnie dobra alternatywa dla przesadnie zabudowanych balkonetek innych marek?
Dwudziestkiósemki mają wprawdzie co najmniej jedną pozytywną recenzję, jej autorka zwraca jednak uwagę na fakt, że te koronkowe, bardzo nisko zabudowane cacka w stylu retro nie są ideałami podtrzymania. Zdaje się jednak, że taki właśnie był zamysł ich twórczyni - miały być przede wszystkim efektowne i piękne, jak biustonosze z kolekcji Agenta Provocateura. I faktycznie brzydkie chyba nie są... Nieco niepokoją jednak niektóre zdjęcia na stronie oraz filmy na firmowym kanale YouTube - na zdjęciach miseczki niektórych modeli zdają się wpijać w piersi, a filmowe biusty są dziwnie nieruchome. Może to faktycznie kwestia implantów u modelek, a może jakaś inna mroczna tajemnica? ;) (Czy Was też zabolały biusty na widok ostatniego kadru ze zdjęciem modelki? ;)
W stronę dwudziestekszóstek? Obwody 26, co w naszej numeracji oznaczałoby 55 pod biustem, nie są produkowane praktycznie wcale (poza może mega-niszowymi producentami szyjącymi na zamówienie). Nie oznacza to jednak, że nikt ich nie potrzebuje. Co pewien czas zwraca się do mnie ktoś z pytaniem, co zrobić, gdy się ma poniżej 60 cm pod biustem. Radzę zwykle szukać co ciaśniejszych modeli 60 albo je zwężać czy też podszywać - bo cóż innego mogę? Zdarzają się jednak także osoby, którym rozmiar ten wychodzi z zaniżenia - te zazwyczaj przestrzegam przed nadmiernym zaniżaniem obwodu. Nie potrafię ocenić rozmiarów dwudziestkoszóstkowego rynku. Trafiłam jednak niedawno na informację, że 2wenty8 rozważa próbne wprowadzenie tego rozmiaru w jednym modelu, w celu wysondowania zapotrzebowania. Chodzą też (niepotwierdzone przeze mnie) słuchy, że Panache wprowadzi ten rozmiar w 2013 roku. Jestem ciekawa, jakie jest Wasze zdanie. Czy dużo jest osób, które naprawdę potrzebują obwodów węższych niż 28(60)?
Nie samą bielizną Oprócz bielizny własnej marki 2wenty8 i symbolicznej ilości innej (jest dosłownie kilka biustonoszy Curvy Kate oraz sportowiec Royce'a), w BBB kupimy także linię kostiumów kąpielowych, również własnej marki Slinky Dip.
Utrzymane w stypu pin-up bezfiszbinowe halternecki, jak uczciwie przyznaje producent, nie oferują wiele podtrzymania właścicielkom piersi noszących miseczki powyżej FF, mimo że sięgają rozmiaru H. Bestsellerowy ponoć model Yellow Polka Dot jest dostępny nawet w obwodzie 26. Brawo za uczciwość, ale mam ochotę spytać: jaki sens ma produkcja rozmiarów, które marnie leżą i niewiele podtrzymują? Nieco bardziej obiecująco wyglądają usztywniane bikini na fiszbinach (np. Black and Gold), są jednak produkowane tylko do miseczki FF. Za to aż do „zawrotnego” obwodu 36 :) Uwagę zwracają dość niskie ceny - niewiele przekraczające 30 funtów, a na wyprzedaży - dwadzieścia kilka. Ostatni, trzeci filar oferty Big Bra Baru to ubrania marki MissFit (ciekawa nazwa). Nie będę się o nich szczegółowo rozpisywać - są bowiem zupełnie nie w moim guście. Mocno błyszczące satynowe bluzki z marszczeniami czy koszule z obfitymi bufiastymi rękawami to nie jest coś, czego każda biuściasta kobieta potrzebuje ;-) (choć eleganckiej, ale bardziej stonowanej jedwabnej bluzce nie powiedziałabym „nie”). Ciekawy jest system rozmiarów - podaje się po prostu rozmiar stanika, w przypadku sukienek - skombinowany z rozmiarem konfekcyjnym.
Wszystko pod jednym dachem Widać, że zamysłem właścicielki jest rzeczywiście zaspokojenie „wszystkich” potrzeb klientek poprzez zaoferowanie im w jednym miejscu bielizny, kostiumów kąpielowych oraz bluzek i sukienek (te ostatnie w stylu raczej balowym). To właśnie z tymi grupami produktów mamy problemy, gdy oczekujemy dobrego dopasowania w biuście i pod. Właścicielka firmy stara się maksymalnie wykorzystać potrzeby swojej grupy docelowej, i bardzo słusznie - skoro już uda się przyciągnąć klientki jednym czy drugim produktem, na przykład stanikiem, szkoda byłoby zmarnować okazję i nie zaproponować jej innego, na przykład bluzki. Również w Polsce niektóre sklepy z bielizną D-plusową oferują ubrania - chodzi o naszą firmę BiuBiu (prowadzą ją takie sklepy, jak Bra Dreams czy Dopasowana), jest to jednak wciąż rzadkością. Ideałem byłaby, rzecz jasna, sytuacja, w której ubrania dopasowane do wymiarów biustu byłyby normalnie dostępne w stacjonarnych sklepach odzieżowych. Tymczasem funkcjonują one jako uzupełnienie oferty sklepów bieliźnianych oferujących bra-fitting. To na pewno dobry początek - wszak właściwie ostanikowana kobieta tym silniej odczuwa potrzebę dobrze leżącej koszulowej bluzki... Marzy mi się jednak, by BiuBiu czy podobne firmy wypłynęły u nas na szersze wody, a także zaczęły oferować pełen asortyment ubrań, od letnich bluzek po płaszcze, tak jak czyni to brytyjskie Bravissimo/Pepperberry. Czy nie byłoby pięknie móc wejść do sklepu stacjonarnego w polskim mieście i obkupić się w bieliznę wiodących marek D+ nie tylko brytyjskich, ale i polskich (jak Avocado, Ewa Michalak, Kris Line...), a oprócz tego w ubrania BiuBiu w dowolnym rozmiarze? Sądzę, że marzyć nie tylko można, ale i trzeba :-) Uważam jednak, że sklep taki stanowczo nie powinien ograniczać się do „małych obwodów”! :-) Na koniec pytanie do Was: czy oferta Big Bra Baru - nie da się ukryć, skromna, ale w pewnym sensie bezprecedensowa - zaciekawiła Was? Czy ich dwudziestkiósemki mogą okazać się ciekawe także dla Polek? I czy u nas też jest popyt na dwudziestkiszóstki? Wszak mówi się, że Polki są średnio szczuplejsze od obywatelek Zjednoczonego Królestwa. Czy to znaczy, że tym bardziej potrzebujemy rozmiaru 55? |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Niezbędnik
Inspiracje
Społeczność
O mnie
![]() ![]() ![]() ![]() |