czwartek, 31 lipca 2014

Powiem Wam szczerze, że do opisywania kolekcji marki Cleo zawsze podchodzę z lekką obawą. Przez większość z Was są one komentowane z entuzjazmem, i ja też z przyjemnością patrzę na rozwój tej marki, która ze skromnej kolekcji liczącej kilka modeli rozrosła się do prawie dwudziestu. Z drugiej strony jednak wciąż gdzieś kołacze się w głowie myśl, że... chyba nie jest to marka dla mnie. Już nie? Sama nie wiem. Co prawda za każdym razem kilka próbek kolekcji krzyczy do mnie „bierz mnie”, ale często kończy się na chwilowym zachwycie nowym pomysłem projektantów. Nie wszystko, co wydaje mi się pociągające na wieszaku, chcę zobaczyć na sobie.

Najprostsza diagnoza jest taka, że Cleo to po prostu marka kierowana do kobiet dwa razy młodszych ode mnie. Za chwilę pewnie pojawią się głosy tych z Was, które mimo różnych -dziestek czy -siątek na karku noszą Cleo z zachwytem. Oczywiście nikomu nie narzucam swojego odbioru. Zastanawiam się wręcz, czy sama nie zatraciłam niepotrzebnie tej zdolności odczuwania dziecięcej radości na widok rzeczy bardzo kolorowych i w kropeczki. Muszę się pilnować, by w swoich ocenach nie kierować się zbytnio swoim... starczym nudziarstwem? ;-) Obecna kolekcja kojarzy mi się głównie z odbiorczynią nastoletnią... Ciekawa jestem, czy zgodzicie się ze mną. A może cierpię po prostu na chwilowe znużenie kolorami?

Skoro już o barwach mowa - główne tematy kolekcji to turkus i róż, do tego szczypta koralu i oranżu. Jak to w letnich kolekcjach. Turkusowe i niebieskie odcienie są przeważnie cieplejsze niż w poprzedniej kolekcji, ocieplenie to widać zresztą też w Panache.

 

Błękit nieba i morskie turkusy

Zacznę od jednej z moich faworytek tej kolekcji, mimo kropeczek ;) Do Minnie mam wiele sympatii również z tego względu, że przymiarka wykazała kompatybilość tego kroju z moim biustem, a niestety nie o każdej konstrukcji z tej marki mogę to samo powiedzieć. Tym razem wystąpi w takim oto błękiciku, który od razu skojarzył mi się z niezapominajkami.

 

Oprócz balkonetki (tylko jedna wersja kolorystyczna) pojawi się nowość: longline! Longlajny były już u Cleo kilka lat temu (kolekcja jesień-zima 2011), lecz nie przyjęły się na dłużej (model Sadie w pomarańczową kratkę). Postanowiono jednak wrócić do tego pomysłu w postaci usztywnianego half-cupowatego modelu z dwoma pionowymi szwami, kojarzącego się trochę z marką Freya, ale nie do końca. Od Frei nowy longline różni się pionowymi usztywnieniami, które znajdują się zarówno z boków, jak i z przodu, pod miseczkami, co ma zapobiec zwijaniu się (podobny patent był w Sadie). Tu już jednak z góry wiem, że nie jest to propozycja dla mnie :(

Rozmiary balkonetki: 28 E-H, 30 D-J, 32-38 B-J.

Rozmiary longline'a: 28-30 D-H, 32-36 B-H, 38 D-H.

 

Wraz ze zmianą odcienia zmieniamy też miseczki na usztywniane. Termicznie formowana Maddie wystąpi we wcieleniu zwanym Maddie Spot, i kolorze turkusowym w różowe krrrropeczki. Ogólnie lubię Maddie, ale w tej kolekcji wolę jej zwykłą odmianę.

 

Rozmiary Maddie Spot: 28 D-H, 30-38 B-H.

 

Drugą turkusową formówką będzie Koko Flirty. Cóż kryje się pod tą nazwą? Jest to jedno z kilku w tej kolekcji wcieleń niejakiej Koko, która nie jest niczym innym, jak znaną nam z poprzednich kolekcji plandżówką Neve. Z Neve dotąd nie udało mi się dogadać, jest ciasnoobwodowa, miseczki w przymierzanych modelach były a to za małe, a to za duże... Jestem ciekawa Waszej opinii o tej kokstrukcji - czy Waszym zdaniem ma szansę w konkurencji z Deco marki Freya? Bo wyraźnie widać, że twórcy kolekcji próbują wykreować ją na gwiazdę... Czy Koko jest spoko? ;)

Koko różni się tym od Neve, że jest bardziej ozdobna - ta ma koronkowe boczki.

Rozmiary Koko Flirty: 28 F-H, 30-38 D-H.

 

Kobalty i granaty

Tu już moje serce bije głośniej. Po pierwsze, w bardzo ciekawej kobaltowej wersji wystąpi Kali. Kali, przypominam, debiutuje w obecnie trwającym seoznie, w niesamowitej, neonowej zieleni. Zniechęca mnie do niej tylko bezkołyskowy krój („wiszące fiszbiny”), który jest dla mnie przeważnie niewygodny. Za rok dostaniemy ją w aż dwóch wersjach, z których jedna... same zobaczcie.

 

 Serduszka to świetny motyw, tu niesamowita jest jeszcze kokardka z serduszkową aplikacją. Obiektywnie, bo ja osobiście bym ją sobie chyba darowała (nudzarstwo przeze mnie przemawia bez wątpienia :).

Rozmiary Kali: 28-38 D-J.

 

Drugi model w tej kolorystyce to wspomniana już Maddie, w wersji bezprzymiotnikowej :) Oprócz widocznego poniżej koloru Blue będzie oczywiście także w wersjach bazowych, czarnej i cielistej.

 

 Rozmiary Maddie: 28-38 B-H.

 

Ostatni model utrzymany w ciemnych tonacjach koloru blue to Erin. Jest to balkonetka przypominająca Meg czy Lily z poprzednich kolekcji. Moim zdaniem jeden z najciekawszych stylistycznie pomysłów. Wzór na miseczkach przypomina desenie typu tie-dye czy też batiki. Nie podoba mi się jednak ta wstążeczka, jest zbyt sztywna, wolałabym coś subtelniejszego, jak wstawka znana z Meg. Jako bonus mamy ozdobę na mostku.

 Rozmiary Erin: 30 E-H, 32-36 D-J, 38 D-H.

 

Tęczowa pantera

Mayę znamy już z kolekcji obecnej, gdzie wystąpiła w wersji trochę bardziej stonowanej (jeśli można coś takiego o niej powiedzieć :) z jasnym różem i limonką. I jakoś mimo deklarowanego wcześniej zmęczenia pstrokacizną, ta podoba mi się bardziej :-) Pewnie ze względu na zestaw pomarańczu z magentą w hafcie, który to zestaw ogólnie bardzo lubię.

Rozmiary Mai: 28 E-H, 30-38 D-J.

 

Różowe laleczki

Zbliżam się do tego, co wzbudziło we mnie widoczne w tytule skojarzenia :-) Oto Phoebe, różowa panienka z kokardką w kwiatki. Zestaw ten kojarzy mi się nieodparcie z ubrankami dla lalek i generalnie z estetyką dziecinnego pokoju. Jako dojrzała kobieta zupełnie nie identyfikuję się z tym klimatem, choć sam haft jest ładny...

Phoebe to balkonetka typu bezkołyskowego (bandless), podobna do Lucy, w rozmiarach: 28 E-H, 30-38 D-J.

 

 

Drugim modelem utrzymanym w landrynkowo-lalkowej estetyce jest Kira. Na tę patrzę już przychylniejszym okiem, z dwóch względów: po pierwsze, ptaszki :-) Przyjrzyjcie się wzorom na hafcie. Po drugie: nadruk. Bardzo lubię cyfrowe nadruki o fotograficznej precyzji, oraz obfitą roślinność :-) Co mnie nieco odstręcza od Kiry to zestawienie tych dwóch materiałów ze sobą. Robi wrażenie zbyt przypadkowe i pstrokate, i za dużo tu tej cukierkowej słodkości. Najchętniej rozdzieliłabym ptaszki od kwiatków i zbudowała z nich całkowicie oddzielne projekty...

Rozmiary: 28 E-H, 30 D-J, 32-38 B-J.

 

Magenta i oranż

Kolejny kropeczkowiec, na którego patrzę łaskawie, ze względu na zestaw kolorów: Marcie. Czy była już kiedyś dwukolorowa? Tak czy owak, ta wersja jest moim zdaniem świetna. Pomarańcz jest neonowy.

 

 

Tu dobra wieść dla amatorek bazówki: Marcie pojawi się w bazie w kolorach czarnym i cielistym. Cleo to kolejna po Panache (Clara!) marka, w której kolorowy dotychczas model pojawi się w barwach podstawowych.

Rozmiary Marcjanny to: 28 E-H, 30 D-J, 32-38 B-J.

 

Podobne ubarwienie ma Dziunia Zwierzak, czyli Juna Animal. Tym razem w skórze nie pantery, lecz zebry. Pomarańczowe są tu jednak tylko kokardki. Niestety nie mam zdjęcia próbki - musi nam wystarczyć katalogowe. Ponieważ model ten nie był obecny na pokazie - muszę się upewnić, czy aby na pewno wchodzi do kolekcji...

Rozmiary Juny Animal: 28 D-GG, 30 D-H, 32-38 C-J.

 

Koraliki

Na etacie koralików w tej kolekcji mamy dwa modele. Pierwszy to wspomniana już druga wersja Kali. Serduszko na kokardce nie jest już niestety tak kontrastowe, jak w wersji kobaltowej.

 

Drugim jest kolejne wcielenie Koko - Koko Mode. Jest ona pokryta w całości dzianiną z ledwie widocznym żakardowym wzorem w lamparcie cętki, a boki zdobi u dołu dyskretna falbanka.

Jakoś ani jedna, ani druga Koko mnie do siebie nie przekonała. Nieco ciekawsza będzie kolejna...

 

 

Koko Ikokoniczna

Koko Icon - tak się nazywa Koko w wersji strapless. Domyślam się, że jest spadkobierczynią Neve Strapless z poprzedniej kolekcji. Jej bazowy cielisty kolor jest zapewne odpowiedzią na zgłaszany popyt na bezramiączkowca w wersji bardziej letniej. Odcień jest raczej karmelowy, niezbyt przypadł mi do gustu, ale całość prezentuje się moim zdaniem bardziej elegancko od obciągniętej siateczką Neve. Co do kroju - nie potrafię powiedzieć niczego konkretnego poza tym, że wygląda na otwartomiskowy, coś bardziej w stylu Deco niż Porcelain.

Rozmiary Koko Icon: 28-38 D-G.

 

Baza

W bazie, podobnie jak w Panache - nowość, która zapewne spotka się z dobrym przyjęciem. W bazowych kolorach cielistym i czarnym wystąpi Marcie. Odcień beżu nie należy do moich ulubionych (dla mnie za ciemny), ale przypuszczam, że będzie miał wiele zwolenniczek (wciąż ostatnio słyszę, że największym powodzeniem cieszy się baza i że jest wielkie zapotrzebowanie na bazowe wersje co bardziej udanych modeli...). Czarna Marcie zaś prezentuje się całkiem elegancko.

 

Oprócz tego, obowiązkowo mamy w bazie: Lucy czarną i białą (tym razem bez kolorów sezonowych), Junę czarną, słoniową i cielistą, Maddie czarną i cielistą (uwaga na ograniczone rozmiary w porównaniu z kobaltową: bez miseczek B-C). Będzie też nadal dostępna plandżówka Neve w wersjach czarnej i cielistej.

 

Detale

Ozdoby są tu niewątpliwie najciekawsze z całego Panache: kokardki wielobarwne, wzorzyste, z serduszkami, o różnej szerokości. Plus jedna zawieszka. Ponadto utrzymano kolorowe napisy od wewnątrz na kanalikach fiszbin. Częste są kontrastowe detale: regulatory, haftki, obszycia. Koronek w kolekcji brak, z jednym wyjątkiem: boki Koko Flirty, sporo za to haftów (moje ulubione to serduszkowa Kali, ptasia Kira i neonowa Marcie), są kwiatowe i zwierzęce nadruki,  żakardowe fakturki... Ogólnie dzieje się sporo! Szkoda tylko, że w Cleo najczęściej brak nadruków na bokach, co jest na porządku dziennym w np. Frei.

 

 

 

Rozmiary i kroje

Zakresy rozmiarów kilku modeli skomplikowały się - a to przez usunięcie niektórych rozmiarów, głównie w rejonach małobiuściastych. Np. w nadchodzącym sezonie jesiennym Minnie jest dostępna w zakresie 28-38 B-J, a w tym - zakres został zmniejszony do: 28 E-H, 30 D-J, 32-38 B-J. Miseczki poniżej D (B, C) w całej kolekcji spotykamy głównie od obwodu 32. Widać sezon jesienny nie przyniósł producentowi dostatecznej liczby zamówień na 30C czy 28B, dlatego postanowił te rozmiary ograniczyć. Jak jest faktycznie z zapotrzebowaniem na ten rejon rozmiarowy? To bardziej pytanie do Was - zapraszam do lobbowania.

Jest jednak model, w którym Panache nie boi się miseczek B i C w obwodach 28 i 30 - jest to Maddie z rozmiarówką 28-38 B-H - ale uwaga, tylko w wersji sezonowej - kobaltowej! A skoro już jesteśmy przy 60-tkach (czyli rozmiarze 28), zaczynają się one często dopiero od miseczki E, czasem nawet F (Koko Flirty), a kończą na H (pozytywnym wyjątkiem jest Kali z rozmiarówką 28-38 D-J). Za to miseczki B i C spotykamy już w 5 modelach.

Górną granicą miseczkową jest wciąż J, większość modeli kończy albo na J, albo na H (wyjątek: Koko Icon do G).

Jeśli chodzi o kroje - główną nowością jest longline. Ponadto mnożą się klony Neve vel Koko, mamy też kolorowe odmiany Juny oraz Maddie. W konstrukcjach miękkich balkonetek rewolucji nie widać. Moją główną bolączką jest fakt, że Kali jest bezkołyskowa :-)

Smuci też brak koszulki babydoll! Uważam, że koszulka Marcie znowu w wersji czarnej, a choćby i amarantowej, byłaby miłym dodatkiem do kolekcji.

 

Galeria

Zapraszam - wyszła całkiem obfita, a to za sprawą detali :-)

 

 

Katalog

Kolorowo i ciekawie - sceny ogrodowe przeplatają się z wnętrzami. Klimat podkreśla młody charakter marki. Jeszcze lepszy niż poprzedni (który też był postępem w stosunku do wcześniejszych :)

 

 

Pokaz

Na pokazie targowym po duecie Panache-Sculptresse wystąpiła właśnie marka Cleo. Zapraszam na filmik :-) Tu już było nieco bardziej dynamicznie, niż w Panache.

 

 

Jestem ciekawa, czy ta kolekcja budzi w Was tak samo pozytywne odczucia, jak aktualna kolekcja na wiosnę i lato. Czy nie odczuwacie pewnego znużenia tym szaleństwem? Czy wciąż czujecie się członkiniami grupy docelowej? :-) Jeśli chodzi o musisztomiecie, to moja dojrzała dusza najbardziej skłania się ku kobaltowej Kali, niezapominajkowej Minnie oraz amarantowo-pomarańczowej Marcie. W sumie, gdyby ptaszkowo-kwiatkowej Kirze zamiast tego cukierkowego różu zafundować chłodną miętę - czy nie stałaby się wtedy godna mej szuflady? ;) A Wy - co wybrałybyście z powyższego domku dla lalek? :-)

 

piątek, 25 lipca 2014

Moda tego sezonu obfitowała w pastele. Jako że za nimi nie przepadam, zdziwiły mnie własne pozytywne odczucia co do kolekcji, którą zaraz Wam przedstawię. Nie do końca rozumiem, czemu mi się spodobała. Może dlatego, że bieliznę traktuję jednak inaczej niż ubrania, a może po prostu znowu jestem tzw. spóźnioną ofiarą mody? :-)

Nie zaczęłam jednak bynajmniej nosić się pastelowo. Natomiast już teraz nie miałabym nic przeciwko posiadaniu kilku modeli z wiosennego Panache. Może to kwestia konkretnych odcieni? Zanim zacznę próby wyjaśnienia tego fenomenu, jeszcze tylko jedna uwaga ogólna. Zaletą pasteli, zwłaszcza tych bardzo jasnych, jest uniwersalność. Mało odznaczają się pod ubraniami - są po prostu praktyczne. Te najjaśniejsze odcienie często da się nosić w podobny sposób, co kolor cielisty. Mam wrażenie, że wiele sezonowych propozycji z tej kolekcji jest celowo zbliżonych do bazy, która, jak wiadomo, sprzedaje się najlepiej...

 

Lemoniada

Kolor żółty, jeśli pojawiał się ostatnio w kolekcjach, przybierał raczej intensywne odcienie cytrynowo-limonkowe (jak np. w żółtej wersji Marcie marki Cleo czy freyowskim Ignite). Tutaj zaś mamy jego pastelową odmianę - bardziej cytrynowy krem, czy też bananowe lody. To jeden z moich ulubionych tematów tej kolekcji. W kolorze lemoniadowym (lemonade) Panache zaserwuje nam dwie sezonowe wersje modeli z żelaznej bazy: Tango i Andorra. Obie mi się podobają i z przyjemnością wyobrażam sobie, jak ładnie mogłyby wyglądać na opalonej skórze. Choć i ja - bladawiec - chętnie spróbowałabym tej barwy. Zwłaszcza miękka koronka Andorry mnie nęci, niestety wiem, że ta konstrukcja nieszczególnie na mnie leży :-(

Lemoniadowe Tango:

 

Lemoniadowa Andorra:

 

Zła wiadomość dla miłośniczek Andorry w wersji plunge - w tej kolekcji nie ma jej wcale :-( Tango w wersji plunge zaś wystąpi tylko w kolorach bazowych. O plandżach jednak za chwilę będzie więcej :-)

 

Andorra, oprócz lemioniadowej, wystąpi także w wersji wrzosowej, którą już tutaj Wam pokażę, bo to jedyny taki odcień w tej kolekcji. Moim zdaniem  staroświeckie koronki świetnie pasują do tej wintydżowej barwy :-) Do tego koronka ma tutaj kilka tonów, przez co wzór zyskuje pewną trójwymiarowość. Zazdroszczę biustom Andorro-lubnym tej wersji. Moim zdaniem świetnie nadaje się dla jasnej karnacji i przywodzi mi na myśl nieodżałowaną wrzosową Antoinette...

 

 

Rozmiarówki: Andorra: 28-48 D-J, Tango 28-44 D-K (plunge - tylko baza: 28-38 D-H)

 

Arbuzy

Druga rodzina barwna to kolor sherbet, który ja nazwałabym arbuzowym, bo sorbet przecież niejedno ma imię ;-) Zacznę od kolejnego koronkowego full-cupa, czyli Clary. Oto Clara w wersji arbuzowej.

Dla faniek Clary (wiem, że takowe posiada) mam wielkiego newsa. Oto Clara wchodzi do bazy w dwóch kolorach: beżowym nudziarzu oraz grafitowo-czarnym. Nudziarz - jak to nudziarz, ten drugi za to jest ciekawy. Grafit jest bardzo ciemny, odróżnia się jednak od czerni. Całkiem lukśnie wygląda to połączenie, zwłaszcza że grafitowe części mają delikatny połysk - osobiście nazwałabym tę wersję Czarna Perła ;-)

 

Miło, że eksperyment z Clarą się udał i że czeka nas z nią pewnie wiele sezonów. Mój biust, nawiasem mówiąc, woli ją zdecydowanie od Andorry. Rozmiary Clary: 30-38 D-J.

 

Drugi arbuzik to sztywniak: Porcelain Grace. Nie byłam jak dotąd wielką fanką mutacji Porcelanki, ale w sezonie SS15 być może się to zmieni. Choć pewnie wybór mój nie padnie akurat na arbuzową. Warto zwrócić uwagę na zapięcie - w próbce przynajmniej było solidne, takie gąbeczkowate, kojarzące się „konsystencją” z Panache Sport. Ciekawe są majtki do kompletu o bardzo gładkim wykończeniu (zobaczcie w Galerii na końcu).

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

Do sorbetów wrzuciłabym także dwa inne odcienie. Skoro już jesteśmy przy formowcach - oto Idina w wersji Moulded T-shirt Bra (kiedyś model ten debiutował jako Porcelain Idina, jest bowiem oparty na konstrukcji bazowej Porcelain). Trudno mi jednoznacznie określić ten kolor. W katalogu zwie się pink-lilac. Róż jest trochę malinowy, trochę kwiatowy, a spod niego wyziera lawendowy jasny fiolecik, który w tym zestawieniu wygląda prawie jak niebieski. Na pierwszy rzut oka zupełnie mi się nie podobał, na drugi - wydał interesujący, choć generalnie efekt naciągnięcia koronki na foremkę rzadko budzi moją sympatię. Oprócz różowo-bzowej będzie dostępna także w czerni na cielistym spodzie.

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

I ostatnia słodycz - zostawiłam ją na deser. Koralowy Fontaine to nowość, budząca jednak pewną nieufność. Jak to będzie leżało? Oto nowy miękki plunge, który zupełnie nie przypomina ani Andorry, ani Tango plunge. Pasek wzdłuż krawędzi miseczek jest lekko elastyczny, ale na pewno nie tak, jak w Andorra plunge. Fiszbiny wbudowane w obwód, czyli krój typu banded, nie bandless - to bardzo dobra wiadomość dla mnie. Kolor - bardzo lubię. Jeśli konstrukcja się sprawdzi - to może być hit, przynajmniej wśród tych z nas, które lubią niższy mostek i miękkie miseczki.

Rozmiary: 30-38 D-H.

 

Kacze jaja

Duck egg, tak często nazywają brytyjscy producenci różne odcienie jasnego niebieskiego. Do tej pory pisałam o kaczych jajach raczej z pogardą :) Kolory tego typu regularnie przewijają się w wiosennych kolekcjach. Czemu to kacze jajeczko wzbudziło moją sympatię? Przez ładny, niezbyt jasny, raczej konkretny, ciepławy odcień, zyskujący jeszcze przez zestawienie z kremowym wykończeniem. Chyba żadna wersja modelu Porcelain Viva jeszcze mi się naprawdę nie spodobała, a tę wciągnęłabym wręcz na listę rzeczy do wypróbowania, choć nie zachwyca mnie krój bezkołyskowy (bandless).

Rozmiary: 30-38 D-G.

 

Nieco innym, bardziej zielonkawym odcieniem (misty jade - no bez przesady z tym jade, aż tak zielony moim zdaniem nie jest) nęci mnie model Hepburn. To konstrukcja typu side-support, ponoć identyczna jak Jasmine, jednak koronka nie jest elastyczna. Podoba mi się haft, a całość kojarzy się ze starszymi modelami Fantasie, co u mnie jest bardzo pozytywnym skojarzeniem :-)

Rozmiary: 30-38 D-K.

 

Miętówki

To także żelazny repertuar kolekcji, zwłaszcza odkąd kolor ten stał się modny - i jakoś nie chce przestać. Nawet ja uległam urokowi pastelowej mięty i sprawiłam sobie Betsy Bow by Bravissimo (czeka na recenzję...:). W bardzo jasnym miętowym odcieniu wystąpi sezonowa wersja Envy (szalenie mnie cieszy, że Envy występuje w sezonowych wersjach :) Jak wiadomo, tej jesieni czeka nas fiolet!). I tu kolejna nówka, nówka-miętówka. Oprócz dobrze już nam znanej balkonetki postanowiono dodać Envy siostrzyczkę - usztywnianego plandża! Nie wiem jak Wy, ale ja nie przypominam sobie w tej marce podobnego modelu i jestem ciekawa, jak wypadnie, choć generalnie wolę miekkusy. Na leżąco nie wygląda zbyt interesująco, zobaczymy jak sprawi się na biustach...

Rozmiary balkonetki miękkiej: 30-38 D-K. Rozmiary usztywnianego plandża: 28-28 D-H.

 

W mięte ubierze się też Rhapsody, balkonetka typu tangowatego, cała w delikatny haft. To taka typowa miętówka-bazówka, nic specjalnie ciekawego, oprócz bardzo szerokiej rozmiarówki.

Rozmiary: 28-44 D-K.

 

Jaśminówki

Te postanowiłam potraktować oddzielnie, jako że odkąd się pojawiły, mają wyjątkowe powodzenie i kolejne wersje budzą wiele emocji. Jasmine będą dwie: czarna w pepitkę pojawi się już w końcu stycznia, a druga - różowa - w marcu. Czarna, jak słusznie zauważyłyście na fejsie, nie bardzo wpisuje się w wiosenny nastrój, ale mnie szalenie się podoba! Stanowi też niezłe zbliżenie w kierunku kolorów bazowych, tyle że tym razem do czerni. Moim zdaniem potwierdza to tylko bazową tendencję tej kolekcji, a tym z Was, które tęskniły do bazowej wersji Jasmine, może się bardzo spodobać.

 

Druga, mówiąc szczerze, rozczarowała mnie. Jakoś nie mam przekonania do zestawienia tego jaskraworóżowego tła z nadrukiem, ani z niebieską kokardką. Już gładki róż bardziej by mi się podobał.

 

Stawiam więc na pepitkę, a tej jesieni wyczekuję z niecierpliwością wersji Black Ricamo, zapowiadanej na połowę października:

Rozmiary Jasmine: 30-38 D-K.

 

Łączki

Floris wystąpi wiosną w całkiem urokliwej wersji, kojarzącej mi się z naszą rodzimą łąką pełną polnych kwiatów, i trochę folkowo. Nie przepadam za białą ani „kościo-słoniową” bielizną, ale na ten wzór patrzę z przyjemnością.

 

Rozmiary Florisa: 30-38 D-K.

 

Drugi kwiatowy rzucik to Fern. Ten dużo mniej mi się podoba, takie ogrodowe różyczki już były, a ostro białe tło tym bardziej nie budzi mojej sympatii.

 

Rozmiary Ferna: 30-38 D-K.

 

Subtelna Olivia

Z tego co zauważyłam, ten model na targach wzbudził wielkie zainteresowanie. Oto mamy praktycznie bazowy, bardzo delikatny różowy odcień, mogący zastępować cielisty, w kroju klasycznej balkonetki. Ale najciekawsze są tu materiały. Olivia jest bardzo gładka, sprawia wrażenie niemal bezszwowe. Niezwykłe są boki, których rusztowanie jest jak zwykle z powernetu i gumek, ale z wierzchu przykrywa je warstwa bardzo gładkiej dzianiny z żakardowym wzorkiem. Materiały wierzchnie są miłe, śliskie w dotyku, a górna część miseczek - elastyczna. Wszyscy chyba wróżą temu modelowi przyszłą karierę w bazie. No zobaczymy... Patrzę na Olivię łakomie, jako na potencjalnego wygodniczka, łączącego zalety miękkości z gładkością i jednocześnie krojem lepiej modelującym niż większość miękkich bezszwowców, ale wolałabym ją oczywiście w innym kolorze.

 

Rozmiary Olivii: 30-38 D-K.

 

Baza

Oprócz bazowych wersji zadomowionych modeli, jak Tango i Andorra, w bazie pojawiło się kilka nowości. Po pierwsze: Clara cielista i czarna. Po drugie - Envy otrzymała trzecią bazową siostrę - w kolorze kości słoniowej. Nie będzie natomiast w tej kolekcji body Envy.

Idina nie wystąpi już w wersji plunge. Nie jest mi specjalnie szkoda tej wersji, bo w moim rozmiarze była niewiele mniej zabudowana od balkonetki, balkonetkę natomiast bardzo lubię. Oprócz czarnej i cielistej balkonetki, w czarnym kolorze wystąpi też wersja usztywniana - Moulded T-shirt Bra. Bazowe wersje, czarną i cielistą, będzie miała Porcelain Viva.

Całkowicie w bazie, bez sezonowych wersji, nadal tkwi model Dahlia, balkonetka side-supportowa oparta krojowo na Jasmine, jednak bez elastycznej koronki. Nie będzie już Elsy.

Dużo się dzieje w serii Porcelain. Została ona bowiem praktycznie podwojona - wprowadzono nową serię Porcelain Élan, udoskonaloną, bardziej bezszwową i ciut bardziej luksusową w aparycji. W niej pojawi się t-shirt bra o zabudowaniu balkonetkowym, plunge oraz strapless, wszystkie w bieli, czerni oraz cielistym beżu. Rozmiarówki identyczne, jak w starej serii. Przypuszczam, że nowa seria w kolejnych sezonach wyprze starą. Nie wypróbowałam jej jeszcze, ale na oko faktycznie jest fajniejsza. Ciekawa jestem głównie straplessa - ceniłam sobie bowiem starą Porcelankę.

Oprócz tego zostaje z nami strapless Evie oraz Evie Bridal, a także dwie wersje karmnika Sophie. Nie mogę się doczekać nowych modeli do karmienia - Freya np. właśnie wprowadza karmnik na fiszbinach, a Panache jakoś w tyle pod tym względem.

 

Detale

Panache to marka raczej powściągliwa, jeśli chodzi o ozdoby. Przeważają dość skromne kokardki, uwagę zwraca głównie ta w modelu Fontaine. W serii Idina uwagę przyciągają złote kółka i plakietki z logo. Na uwagę zasługują w tej marce koronki - miękkie, miejscami lekko połyskliwe, trójwymiarowe (Andorra, Clara).

Jeśli chodzi o desenie, większość modeli jest gładka, z ciekawych nadruków wymieniłabym pepitkę Jasmine i łączkę Floris. Szkoda, swoją drogą, że nadruki nie pojawiają się w Panache na tyłach i bokach, tak jak to dzieje się np. w marce Freya. Żakardowe wzory i faktury znajdziemy w Olivii, Fontaine (siateczkowy materiał w geometryczny wzór), Porcelain Grace. 

 

 



 

Rozmiary i kroje

Jeśli chodzi o konstrukcje - coś się znowu zaczyna dziać w marce Panache. Mamy dwie nowe konstrukcje typu plunge - jedną miękką, drugą usztywnianą. Coraz mniej jest balkonetek typu tangowatego, coraz więcej krojów typu Floris czy Olivia oraz side-supportów. Zrezygnowano z full-cupa Rumeur, w zamian wprowadzając sprawdzoną już Clarę do bazy. Odnawia się kolekcję Porcelain.

W kolekcji nie ma za to body Envy.

Rozmiarówki modeli są dość szerokie i mało skomplikowane. Dominują obwody 30-38, z wyłomem w postaci Tango i opartej na nim Rhapsody (28-44 D-K). Zakres miseczek D-K jest bardzo częsty, ma go aż 8 modeli. Plandże z reguły sięgają H. Wciąż tylko do G sięgają miseczki modelowane termicznie, z wyjątkiem Porcelain (do H mamy plunge ze starej serii, z nowej serii - plunge i T-shirt Bra).

 

Galeria

Oto kolekcja zdjęć próbek - oprócz biustonoszy znajdziecie tam też kilka par majtek. Doły Panache wydają mi się zresztą coraz ciekawsze. Najbardziej interesujące kroje mają według mnie te nieco bardziej zabudowane, jak Idina czy Olivia.

 

 

Katalog

Całkiem przyjemna sesja, już nie w plenerze, ale wciąż wakacyjna - choć nie do końca. Interesującym zabiegiem jest obecność ubrań, i to raczej o formalnym charakterze. Podkreśla to praktyczny charakter marki i jej klasyczny styl. A jednocześnie jest sygnałem, że bielizna staje się pełnoprawną częścią stylizacji i stara się nie pozostawać w tyle za trendami.

 

 

Pokaz

Pokaz odbywał się w spokojnym tempie, dzięki czemu bieliznę było całkiem dobrze widać. Oświetlenie zmieniało kolory tylko trochę. Zapraszam na filmik w ciut lepszej niż poprzednio jakości. Tym razem każdy z modeli jest podpisany, tak byście mogły łatwo się zorientować, co właśnie „idzie” po wybiegu :-)

Marka Panache była przeplatana ze Sculptresse, której oczywiście należy się osobna notka i osobny film :-) I chyba oddzielnie napiszę też i pokażę Wam Panache Sport, bo niesłusznie go ostatnio pomijam.

 

 

Ciekawa jestem, jak odbieracie tę kolekcję - czy gładkie pastele wydają się Wam nudne i powtarzalne, czy też przeciwnie, przypadły Wam tym razem do gustu? A może wolicie te żywiej ubarwione? Które z modeli najbardziej przykuły Waszą uwagę? No i najważniejsze: którą z wersji Jasmine wolicie? :-)

wtorek, 15 lipca 2014

Pani Monika - właścicielka Satine - ciepły uśmiech, gorące kolory :-)

 

W ramach prezentacji ważnych punktów na stanikowej mapie Polski (na razie głównie Stolicy...) przedstawiam Wam kolejną bra-miejscówkę! Jest to miejsce nowe, i jednocześnie z historią.

Satine to firma znana warszawiankom nie tylko z Mokotowa, i to już od wielu lat. W mojej świadomości funkcjonowała jako sklep z wyborem przede wszystkim polskiej bielizny, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w tej recenzji stanika Kris Line :-) Postanowiłam odwiedzić Satine po latach i przy okazji zwiedzić całkiem nowy lokal przy Belwederskiej 9A, do której przeniósł się sklep z ulicy Puławskiej (drugi oddział mieści się obecnie przy Jana Pawła II 43A / 33, dokąd przeprowadził się z ul. Mazowieckiej). Moim oczom ukazało się przestronne wnętrze i wieszaki pełne ułożonej kolorami bielizny marek brytyjskich i polskich. I choć akurat przymierzałam głównie te polskie (bowiem rzadko mam po temu okazję - a wybór był całkiem ciekawy), mogłabym też swobodnie przebierać w biustonoszach z importu. Przy okazji właścicielka z pasją opowiadała o różnych potrzebach różnych biustów i właściwościach różnych modeli staników... Owocem - niniejsza rozmowa :-)

 

Druga strefa barwna - niebiesko-granatowo-czarna. Wypatrzyłam z zadowoleniem markę Elomi :-)

 

Sklep, a właściwie sklepy Satine (bo jest ich dwa) obchodziły ostatnio okrągłą - dziesiątą – rocznicę swojego istnienia. To imponujący jubileusz i dobra okazja, by spytać o początki. Jak zaczęła się Pani przygoda z bielizną? Jak potoczyła się dalej historia Satine?

Pomysł na własny biznes, jak to często bywa, pojawił się w odpowiedzi na pytanie: co dalej po urodzeniu dziecka i czy wracać do pracy w korporacji? Zdecydowaliśmy z mężem, że jest to dobry moment na start, a ja mogę zostawiać półrocznego synka na kilka godzin pod opieką opiekunki. Przez pierwszy okres prowadzenia sklepu skupiałam się na bieliźnie dziennej i nocnej dla matek karmiących. Niestety okazało się, że to nie takie proste - rozwijać się w tak wąskiej dziedzinie. Pojechałam na targi bieliźniane, na których poznałam Izabelę Sakutovą (założycielkę firmy dystrybuującej bieliznę m.in. Panache). Po pewnym czasie zamówiłam kilka staników marki Panache, a potem trafiłam na spotkanie Lobbystek i dowiedziałam się więcej o dobieraniu staników i brafittingu. Wówczas postanowiłam skupić się tylko na takim sposobie sprzedaży staników. Zakupiłam pełną rozmiarówkę modelu Panache Tango i w ten sposób zdobyłam narzędzia do pracy. Potem podzieliłam się nową wiedzą z polskimi producentami: Konradem i Dalią, i obie te firmy zaczęły poszerzać rozmiarówkę o obwody 60 i 65 i miseczki G, H, I.

Po 10 latach działania i obsłużeniu 14 tysięcy klientek jestem zwolenniczką brafittingu w stylu multibrandowym - czyli korzystania z wielu marek biustonoszy. Z mojego doświadczenia wynika, że idealna oferta sklepu braffitingowego nie może funkcjonować ani bez polskich, ani bez angielskich konstrukcji staników.

Nadal kładę duży nacisk na bogata ofertę dla mam karmiących, a teraz często przerabiamy staniki doskonale leżące w dużych miseczkach na „karmniki”.

 

Ani Satine, ani polskie firmy nie boją się dużych miseczek. 



Dalia K-24, rzecz jasna

 

Satine na Puławskiej było miejscem znanym wielu warszawiankom. Czy stałe klientki już trafiają w nowe miejsce? Czy dobrze pracuje się w nowym lokalu?

Zmiana lokalizacji z Puławskiej na Belwederską nie była planowana, ale trzeba było stawić czoła nowemu wyzwaniu. Znając dobrze moje klientki wiedziałam, ze nowy sklep musi być w bliskiej odległości od poprzedniego, tak aby panie mieszkające w okolicy mogły dojść piechotą. Drugim czynnikiem były miejsca parkingowe, z którymi przy Puławskiej był duży kłopot - teraz przy ul. Promenady można swobodnie parkować i to bez konieczności opłaty w parkometrze. Dojazd komunikacją publiczną także jest doskonały - przy przystanku Dolna zatrzymują się niemal wszystkie autobusy kursujące w Warszawie.

Oceniając pierwszy miesiąc w nowym salonie jestem zachwycona, moje klientki chodzą do mnie spacerkiem przez cudownie pachnący Park Morskie Oko, a te zmotoryzowane chwalą sobie łatwość dojazdu. Okazało się, że większość moich klientek to mieszkanki Dolnego Mokotowa, Sadyby i Wilanowa i zmiana lokalizacji zachęciła je do ponownego odwiedzenia sklepu.

Do 30 czerwca obchodziliśmy jubileusz dziesięciolecia Satine - dzięki temu pojawiły się u nas klientki, które chciały skorzystać z rabatów i niespodzianek i przy tej okazji miałam okazję zapytać je o zdanie na temat przeprowadzki. Może zabrzmi to zaskakująco, ale estetyka otoczenia i fakt, że jesteśmy tuż obok pięknego parku sprawiły, że zmiana lokalizacji okazała się strzałem w dziesiątkę!

 

Salon przy Belwederskiej mieści się na parterze nowego domu. Z zewnątrz witryny są dyskretnie nieprzejrzyste, dzięki czemu w środku można czuć się swobodnie. Klima działa bez zarzutu :-)

 

Od wewnątrz jednak wygląda to zupełnie inaczej! Okna są przejrzyste tylko w jedną stronę. Wpuszczają do środka mnóstwo światła. Podoba mi się ten patent!

 

Wspomniała Pani o multibrandowym brafittingu. Jakie marki biustonoszy można znaleźć w Satine? Które z nich cieszą się największym powodzeniem u klientek z dużym biustem, a które ze średnim i mniejszym?

Pracujemy na markach polskich producentów: Ava, Agio, Dalia, Konrad, Kris Line, Nipplex, Ewa Bień, Corin - oraz na brytyjczykach: Panache, Freya, Elomi, Bestform, Royce.

W przypadku bardzo małych biustów najlepiej sprawdza się marka Agio, na średnie - Corin, Ava i Dalia, na duże natomiast: Freya, Panache, Cleo by Panache oraz Elomi.

Ostatnio jestem zachwycona efektami Elomi i postawiłam sobie za punkt honoru zaoferować maksimum uwagi paniom z okolic rozmiaru 90HH!

Między Freyami - nasze Allesy :-) Ciekawe, czy i kiedy się zmieszczę w tę markę...?

 

Agio puszapuje :-)

 

Czy według Pani jakość polskiej bielizny jest porównywalna z zachodnią? Które z marek polskich uważa Pani za najlepsze?

W salonach Satine utrzymuję proporcję polskich do zachodnich marek na poziomie 50/50 - a to z kilku względów. Polki zwracają uwagę na cenę, a polskie marki są kilkanaście procent tańsze, szczególnie dotyczy to pań z małym biustem. Panie z biustem średnim lubią konstrukcje półusztywniane, a tylko marki polskich producentów takie konstrukcje oferują.

Co do jakości - cena produktu jest zdecydowanie skorelowana z jakością surowca i nie mam wątpliwości, że polskim producentom brakuje trochę do marek zachodnich. Dotyczy to także designu i dodatków, na co szczególnie zwracam uwagę. Nie faworyzuję żadnego polskiego producenta, to klientki same decydują, czy lubią bardziej Avę czy Dalię.

Ava - miękki model w kolorze arbuzowym :-) 

 

Jak Pani ocenia „świadomość brafittingową” klientek Satine? Czy dobrze znają swój rozmiar? Czy chętnie proszą o pomoc w dobraniu stanika? W jaki sposób przełamujecie Panie ewentualne opory przed „nowym lepszym rozmiarem”? :-)

Myślę, że przez te 10 lat wspólnie z klientkami edukowałyśmy się brafittingowo i oczywiście świadomość moich klientek jest nieporównywalna do stanu sprzed lat.

Nadal przychodzą do mnie panie, które nigdy nie miały okazji, by skorzystać z pomocy specjalisty, więc przygotowałam na tę okoliczność instrukcję, punkt po punkcie, jak należy obsługiwać nową klientkę, tak aby wyszła ze sklepu z kompletem potrzebnej wiedzy na temat swojego ciała, rozmiaru i kondycji piersi. W tym także tego, jak prawidłowo zakładać stanik w domu, oraz jak pielęgnować staniki, aby jak najdłużej pozostały w dobrej formie.

Edukacja brafittingowa nowych klientek w dużej mierze zależy od współpracy z dotychczasowymi naszymi klientkami- zachęcamy je do polecania naszych usług przyjaciółkom, mamom, koleżankom z pracy. W zamian ze swojej strony gwarantujemy profesjonalne zaopiekowanie się polecaną osobą, a „nasze” panie otrzymują dodatkowe rabaty przy kolejnych zakupach.

Wyjątkowo dużą uwagę zwracam na edukację klientek w przymierzalni. Staram się jak najlepiej przekazać paniom, dlaczego ważne jest prawidłowe zakładanie stanika, ponieważ łatwo zrazić się i do stanika i do brafittingu, jeżeli nie wie się, dlaczego trzeba dobrze wygarniać biust. Mam czasami wrażenie, że Polki boją się dotykać swego ciała, a poranne założenie stanika traktują jako zło konieczne...

Każdej nowo „obrafittingowanej” pani kilka razy wyjaśniam zasady, a następnie proszę o samodzielne założenie stanika. Bardzo dbam o świadomość, dlaczego właśnie tak to robimy, jakie to ma przełożenie na wygląd sylwetki, a potem dobór garderoby zewnętrznej.

W przymierzalni. Nie są bardzo duże, za to aż trzy. Jak widzicie, skupiałam się głównie na marce Ava - okazuje się, że w moim rozmiarze całkiem daje radę.

 

Multibrandowo: Panache, Freya, Kris, Dalia...

 

Co daje Pani najwięcej satysfakcji w pracy brafitterki? Czy ten zawód stawia szczególne wymagania wykonującym go osobom?

Praca brafitterki jest bardzo budująca i dająca poczucie spełnienia, jeżeli wykonuje się ją z pasją. Brafitterka jest trochę jak lekarz, który wykonuje swoją pracę z chęci pomagania innym. Moje klientki codzienne okazują mi wiele wdzięczności za czas i zaangażowanie, które jest zawsze stuprocentowe. To olbrzymia satysfakcja.

Nie wyobrażam sobie prowadzenia sklepu z bielizną bez bardzo osobistego, indywidualnego kontaktu z klientką. My, kobiety, przychodząc po poradę do sklepu z bielizną, czy nawet z ubraniami czy butami, podobnie jak do kosmetyczki, fryzjera, lekarza oczekujemy że taka osoba będzie nam życzliwa i włoży całą swoją wiedzę w zadanie, które ma wykonać. Musimy być w stanie to zaoferować, jeśli pracujemy w zawodzie wymagającym kontaktu z ludzką duszą i ciałem...

 

„D? No co ty. Ja mam H...” - prace konkursowe klientek. Motyw przemiany brafittingowej wyraźnie zaznaczony :-)



Czy w Satine poza brafittingiem i sprzedażą oferują Panie jakieś inne usługi, np. przeróbki gorseciarskie?  

Uważam, że przy tak dużej różnorodności budowy ciała kobiecego usługi gorseciarskie w postaci skrócenia ramiączek, zebrania mostka, czy czasem zwężenia obwodu są niezbędne. Zbyt długie ramiączka to domena staników z podwójnym regulatorem, węższy mostek jest potrzebny przy dużej asymetrii piersi. Co do skracania obwodu - są to przypadki incydentalne, na życzenie klientek.

Najcenniejszą usługa gorseciarską dla pań z bardzo dużym biustem jest zamocowanie klipsów do karmienia, czyli przeróbka dowolnego biustonosza na biustonosz do karmienia.

 

Hm, ciekawe, czy modele longline bywają przerabiane na karmniki? ;-)

 

Widziałam, że przeróbki karmnikowe bazują na technice z wszyciem tasiemki, podobnej jak ta opisana w tej notce (oczywiście profesjonalnie wykonanej). Karmiące mamy często chwalą sobie właśnie ten wariant. Na poczekaniu mogłabym też zażyczyć sobie np. usunięcia z mostka ozdoby, która mi się nie podoba, usunięcia uwierających fiszbin bocznych itp. Takie indywidualne podejście do klientki to coś, co sobie cenię.

I następne pytanie: czy personel Satine może pochwalić się jakimiś szczególnymi osiągnięciami w swojej własnej brafittinowej edukacji?

Osobiście skorzystałam z wszystkich szkoleń brafittingowych, przeprowadzonych dotychczas przez producentów bielizny. Aktualnie szykujemy się do wprowadzenia oferty dla Amazonek - a to właśnie dzięki szkoleniu z tej dziedziny.

Personel szkolę osobiście - do tego celu stworzyłam skrypt szkoleniowy, zawierający zarówno tajniki brafittingu, jak i obsługi klienta.

 

W przymierzalni możemy czuć się bezpiecznie. Brafitterki nie wchodzą bez uprzedzenia. Nawet włożenie ręki za kotarę, by zawiesić na wieszaku kolejny model do przymierzenia, poprzedzone jest pytaniem „Mogę?”.

 

Czy jest coś, co przydałoby się według Pani zmienić na naszym rynku? Czy ma pani jakieś bra-marzenie? :-) 

Moim marzeniem jest, aby Polki zaczęły zwracać większą uwagę na potrzebę regularnej wymiany bielizny. Staniki i figi to szczególne części garderoby - nosimy je stale i wymiana ich raz na kilka lat to stanowczo za rzadko.

Panuje u nas takie przekonanie, że jak nie widać stanika, to nikt nie wie, w jakim on jest stanie. Oceniam, że kupno dwóch staników w roku, w dwóch kolorach - jasnym i ciemnym - to minimum. Lepiej, by były to 4 sztuki na zmianę, czyli 2 sztuki co pół roku. Jest mało prawdopodobne, by jeden jasny stanik spełniał swoją funkcję dłużej niż jeden pełny rok. Stanik pierzemy co dwa, trzy dni, a latem nawet codziennie. Jak możemy sobie wyobrażać, że przy takiej eksploatacji stanik po 12 miesiącach będzie dobrze trzymał biust? To jest po prostu niemożliwe...

Być może uda nam się zmienić naszą polską mentalność dzięki polskim, tańszym stanikom. Niższa cena może zmniejszyć opór przed wymianą garderoby. Musimy jednak mieć świadomość, że niższa jakość surowców, z których wykonany jest taki stanik, nie zagwarantuje jego długowieczności. Nie ma co się oszukiwać...

Dlatego nie oczekujmy rzeczy niemożliwych od naszej bielizny, a mądrze wykorzystujmy to, co może nam zaoferować!

Hmm, gdyby tak każda z nas mogła mieć w domu miejsce na take wieszaki... i tyyle bielizny... ;-)

 

Jako osoba przywiązująca do stanika co najmniej taką samą wagę, jak do reszty stroju, mogę się z tym tylko zgodzić. Dziekuję za rozmowę!

 

Namiary

Jak już wspomniałam, Satine mieści się w Warszawie przy dwóch adresach: Belwederska 9A i Jana Pawła II 43A (pawilony), lokal 33. Oba salony czynne są w godzinach 10:30 - 19:00 (w soboty do 14:00). 

 

Galeria

Nie powstrzymam się przed pokazaniem Wam wszystkich (no, prawie ;) fotek z Satine, bo wyszedł nam bardzo fajny letni klimat ;-)

 

 

A Wy byłyście już kiedyś w którymś z salonów Satine? Jak oceniacie Wasze zakupy tam? Czy zgadzacie się z tym, że zarówno brytyjskie, jak i polskie marki są potrzebne naszym biustom?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 186
Zakładki:
Niezbędnik
Blogi w Polsce
Fora i strony w Polsce
Blogi na świecie
Fora i strony na świecie
Serwisy branżowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...