czwartek, 30 października 2014

Oto mam dla Was notkę niespodziankę, także dla mnie, bo wcale jej nie planowałam :-) Po powrocie z łódzkich targów Salon Bielizny nie miałam wielkiej ochoty na montowanie tego, co udało mi się nakręcić kamerką na pokazie, jako że większość wydawała mi się nieciekawa dla stanikomaniaczki z D-plusowych rejonów rozmiarowych.

Zmieniłam jednak zdanie :-) Tak czy owak myślałam, że po cięciach zostanie niewiele, zwłaszcza że nie filmowałam cały czas, ale tu znowu zaskoczyłam sama siebie, bo film ma aż 14 minut. Może niektórym z Was wyda się nudny, bo z punktu widzenia poszukiwaczki głębokich miseczek faktycznie nie ma tam za wiele. Mnie jednak przyjemnie oglądało się kawałek profesjonalnie zrobionego pokazu, z większą liczbą modelek (a nawet jednym modelem - temu rodzynkowi jednak nie poświęciłam wiele filmowego czasu, co, mam nadzieję, mi wybaczycie - podobnie jak nieprofesjonalną jakość filmowania :-), z ciekawymi układami, nie ograniczającymi się jedynie do przejścia w tę i z powrotem po wybiegu.

W którejś z relacji przeczytałam, że na pokazie prezentowano bieliznę na różnych typach figury. I po przejrzeniu materiału muszę przyznać, że rzeczywiście tak było, i że moja ulubiona modelka plus size nie była wcale jedyną, której sylwetka odbiega od najbardziej typowych wyobrażeń dotyczących modelek z wybiegów. Myślę, że to godne odnotowania i pokazania :-)

 

 

Pierwszą część pokazu - folk - otwiera fotomodelka Ewa Lubert, podobno znana w tej branży. Wszystkie jej wyjścia były pełne tanecznej energii i trudno mi było nie uśmiechać się na jej widok, mimo że nie reprezentuje mojego ulubionego typu urody (ani makijażu) oraz oczywiście życzyłabym sobie większego biustu ;-) Widzimy tam też modelkę plus size, prezentującą komplet Lupoline - moją osobistą faworytkę. Miseczki jednak nie leżą idealnie, a ramiączka wyglądają, jakby się mocno wpijały. Mam nadzieję, że stanik ten wejdzie do produkcji w bardziej dopracowanej postaci.

W części nimfa najciekawsza dla mnie była oczywiście jasna (pudrowy róż?) balkonetka firmy Kinga, niestety nie widzimy jej z tyłu, ponieważ modelka wychodzi w szlafroczku i nie wiadomo, co dzieje się z obwodem :-)

W cukierkach w obiektyw wpadły mi głównie Avy, zwłaszcza dwa ciepło ubarwione semisofty. Niebieski push-up z limonkowymi dodatkami wejdzie do kolekcji wiosennej także jako semisoft w dużych rozmiarach miseczek.

Blok basic, jak zauważycie po długości fragmentów, niezbyt mnie zaciekawił ;) Ten magazyn, który trzymają w rękach modelki, to oczywiście „Modna Bielizna”, pismo wydawane przez organizatora Salonu Bielizny.

Za to przy czarnym łabędziu moje nożyczki zastrajkowały i pozostawiłam spory nienaruszony fragment. Ta część była moim zdaniem najciekawiej zaaranżowana, a motyw czarnych piór w tle mnie urzekł. Oglądałam z dużą przyjemnością, mimo że wcale nie jestem aż taką entuzjastką mrocznych klimatów, czy bielizny erotycznej (chyba że pochodzi ona z najwyższej półki... ;). Dobór modeli do tej części pokazu był przemyślany, szczęśliwie nie załapały się najbardziej kiczowate komplety, które wcześniej widziałam na wieszakach i manekinach naszych producentów seksownych fatałaszków. Najciekawszym modelem z naszego punktu widzenia jest tu czarna półprzejrzysta balkonetka Kris Line, pokazywana przez moją ulubioną modelkę. Niestety w tej części zmuszono ją także do występu w dramatycznie za małym gorseciku (nie odnotowałam marki), krzywdząc w ten sposób zarówno modelkę, jak i prezentowany model. Było to sprzeczne nie tylko z zasadami bra-fittingu, ale i dobrego smaku - to największa wpadka tego pokazu :-(

Ciekawa jestem Waszych wrażeń. Czy sądzicie, że tak właśnie powinno się tworzyć pokazy bielizny? Czego według Was zabrakło, a co było dobre?

Wreszcie, kończąc już temat Salonu Bielizny, zapytam Was o opinię o polskiej bieliźnie w ogóle. Czy i na ile Waszym zdaniem można już prowadzić dobry bra-fitting, opierając się na polskich markach?

środa, 29 października 2014

 W pierwszej części relacji z łódzkich targów Salon Bielizny skupiałam się na materii, czyli towarach. Drugą zaś poświęcę dobrom duchowym ;-)

Jak już wspominałam, podczas całej imprezy, co kilka godzin odbywały się prelekcje i warsztaty. Harmonogram zawierał ich pięć i z tego co wiem, wszystkie się odbyły. Miejscem akcji była sala pokazowa na pierwszym piętrze, gdzie nietrudno było trafić po drogowskazach, gdy już się wiedziało, że należy wjechać na piętro :-) Nie była to niestety najlepsza sala wykładowa świata - najlepiej sprawdziła się przy warsztatach brafittingowych, gdy publiczności było dużo, a główną scenę można było zorganizować na dobrze oświetlonym wybiegu. Na pozostałych siedziało się w jednym końcu sali, a światła często gęsto kierowały się na... publiczność (gdzie eksperci od oświetlenia?).

Pierwsze były warsztaty ze slimfittingu, czyli dobierania bielizny wyszczuplającej (ciekawa jestem, czy termin ten funkcjonuje poza granicami Polski, czy też został ukuty przez rodzimych marketingowców przez analogię do brafittingu? ;-), prowadzone przez przedstawicielki firmy Julimex. Na ten wykład nie dotarłam, bo nieszczególnie interesuje mnie ten temat. Do bielizny wyszczuplającej mam stosunek negatywny - uważam, że jest niewygodna, nieładna i zmusza kobiety do znoszenia dyskomfortu w imię idealnej (co często równa się: nierealnej) sylwetki. Ale co kto woli - jeśli u kogoś tego typu produkty się sprawdzają, to oczywiście bardzo dobrze, że kładzie się nacisk na ich właściwy dobór :-)

Visual merchandising - witryna cichy sprzedawca to kolejny wykład, którego nie zaliczyłam, mimo że temat na pierwszy rzut oka ciekawy (swoją drogą ciekawe, jakie wrażenia z niego miałaby nasza niestrudzona Renulec! :-) - zagadałam się przy stoiskach naszych firm i stwierdziłam, że szkoda czasu, skoro nie planuję w najbliższym czasie urządzać witryny sklepu stacjonarnego :-)

Za to sklepy internetowe - to co innego. To w nich najczęściej robię zakupy, często porównuję je ze sobą i zastanawiam się, co najbardziej mnie do nich przyciąga, a czego mi brakuje w tym czy w innym interfejsie. Dlatego wybrałam się na wykład pt. Prowadzenie sklepu internetowego, który prowadził Mateusz Kowalczyk z firmy i-sklep.pl, zajmującej się właśnie projektowaniem e-sklepów. Była to obfitująca w przykłady, żywo poprowadzona prelekcja, podczas której dowiedzieliśmy się m.in., jak łączyć prowadzenie sklepu stacjonarnego z internetowym, by obie formy się nawzajem wspierały, oraz jakie cechy powinien mieć e-sklep, by był przejrzysty, czytelny i funkcjonalny dla klienta i oczywiście jak najskuteczniej sprzedawał towar. Na zakończenie padła tajemnicza obietnica, że firma szykuje coś ciekawego specjalnie dla sklepów z bielizną. Na ekranie rzutnika pojawiła się dobrze nam znana tabela brytyjskich rozmiarów z komentarzem, że coś z TYM trzeba zrobić. Chodzi, jak się zdaje, o jakieś rozwiązania służące do doradzania online. Ciekawe, ciekawe :)

 

Bra-fitting w centrum uwagi

Zdecydowanie największą liczbę uczestniczek i uczestników zgromadziły warsztaty pt. Praktyczny Brafitting.

Niestety na te zajęcia się trochę spóźniłam. I tu muszę po raz pierwszy skrytykować organizację za to, że nie zapewniono sensownego cateringu. Jedynymi dostępnymi produktami spożywczymi oprócz kawy i herbaty były herbatniki i jabłka (na które pechowo jestem uczulona), co dla osób planujących spędzenie na imprezie całego dnia od rana do wieczora było dalece niewystarczające. Dlatego zaraz po pokazie wyskoczyłam do miasta na obiad (nie wiem, co bym zrobiła bez samochodu i nawigacji...) - była to najszybciej zjedzona pizza w moim życiu :-)

Wracając do warsztatów - gdy dobiegłam na salę, prowadząca Kasia Sałata właśnie dialogowała z publicznością na temat rozmiarów trzech ustawionych na scenie modelek: szczupłej z drobnym biustem, właścicielki biustu średniego oraz sporego. Cała część teoretyczna opierała się w głównej mierze na dialogu i pytaniach do zgromadzonych osób: jaki rozmiar pod biustem dalibyście Państwo tej pani? Czy te miseczki są właściwie dobrane? Co jest nie tak? I tak dalej - prowadząca nie wygłaszała wykładu, lecz cały czas angażowała publiczność, która żywo reagowała. Wiele padających z sali sugestii było trafnych, co napawa optymizmem, jeśli chodzi o poziom brafittingowej wiedzy wśród przedstawicielek naszych sklepów. Wiedza prowadzącej także nie ulega wątpliwości, Kasia jest bowiem doświadczoną bra-fitterką, która pracowała z wieloma biustami, a także, co ważne, z wieloma markami biustonoszy.

Tu rozmiary jeszcze niedobrane :-) (fot. Modna Bielizna/Tomasz Półgrabia)

Modelki w trakcie wykładu przebierały się kilka razy, by pokazać przykłady zarówno dobrego, jak i złego, czy nie-do-końca-dobrego dopasowania rozmiaru i modelu. Wszystkie prezentowane staniki były produktami firm obecnych na Salonie Bielizny (np. Gaia, Kris Line, Kleo, Kinga, Nipplex) i wszystkie można było obejrzeć na sali wystawowej, albo nawet przymierzyć później, w trakcie zajęć praktycznych. Padały też pytania: czy znają państwo ten model? Czy pracujecie na tej marce? Kasia zwracała uwagę na najciekawsze modele: na ich zalety, mankamenty, na to, do jakich biustów najlepiej się nadają. Lekcja dopasowania była więc jednocześnie okazją do zaprezentowania tego, co najciekawsze w ofercie wystawców. Teoria miała więc ścisły związek z praktyką, z korzyścią dla wszystkich zgromadzonych. Obecni na sali przedstawiciele producentów też mieli dzięki temu okazję, by wysłuchać opinii o swoich produktach.

Z lewej: kto z państwa zna ten model? Z prawej: miękka balkonetka z potencjałem :-)

Ten moment był moim zdaniem najciekawszy na całej imprezie - Kasi udało się doprowadzić do kontaktu między sklepami, producentami a... klientkami, które, mimo że nie były oficjalnie reprezentowane, to w sporej mierze miały swoją przedstawicielkę właśnie w jej postaci. Bo, jak słusznie zauważyła Kasia w pewnym momencie...

 

...bra-fitting w Polsce był ruchem oddolnym.

Wyobrażacie sobie na pewno, jak miło mi było to usłyszeć :-) Chciałabym podziękować Kasi za to zdanie. To ważne, że na oficjalnym forum zostało wyraźnie powiedziane, że bra-fittingu nie wymyślili u nas marketingowcy ani specjaliści od reklamy, oni jedynie przyczynili się do zwiększenia zasięgu tego terminu i wykreowania bra-fittingowej mody (co także, rzecz jasna, nie jest bez znaczenia). Bra-fitting jednak jest przede wszystkim odzwierciedleniem potrzeb klientek i to środowiska konsumenckie, takie jak Lobby Biuściastych czy nieskromnie powiem, niżej podpisana ;-) zainicjowały jego popularność. To ważne, bo moda na wszystko kiedyś się kończy, a bra-fitting pozostanie - mam nadzieję - nie modą, lecz standardem zarówno w obsłudze klientek, jak i w produkcji - bo przecież, by proponować klientkom właściwe dopasowanie, trzeba mieć co im zaoferować!

Muszę jeszcze napisać kilka słów o samej Kasi Sałacie i jej zasługach dla bra-fittingu w Polsce. Kasię poznałam przed laty, na imprezie organizowanej przez dystrybutora marki Panache, zwanej Perfekcyjne Dopasowanie. Była tam jedną z przedstawicielek pisma branżowego „Modna Bielizna”. Spotkałyśmy się w przymierzalni, gdzie dokonałyśmy owocnego ostanikowania :-) Następnie Kasia i jej redakcyjna koleżanka przeprowadziły wywiad ze mną i Ewą, założycielką forum Lobby Biuściastych. Wywiad ten możecie przeczytać tutaj. Kasia połknęła bakcyla bra-fittingu i postanowiła związać z nim swoją karierę - pracowała różnych firmach, zarówno u dystrybutorów bielizny made in UK, jak i u polskich producentów. Obecnie ma własną firmę - Dobra Kreacja, a o tym, co ją zainspirowało do zajęcia się bra-dopasowaniem, pisze w swoim blogu. Można więc śmiało powiedzieć, że zwiększający się w Polsce stan bra-fittingowej wiedzy jest w dużej mierze jej zasługą.

 

Każdy biust ma swój gust - znane hasło ;-)

 

Zajęcia praktyczne

Na praktyczną część warsztatów Kasi Sałaty zgłosiło się ok. 50 osób - trudno było zapanować nad tak dużą liczbą, toteż chyba trochę zawiodły plany zorganizowania się w grupki wzajemnego dopasowywania biustonoszy. Na zapleczu zrobiło się pełno - zarówno kobiet, jak i staników :-) Na sali ustawiono dobrych kilkanaście stojaków pełnych tak zwanych setów brafittingowych, czyli pełnych rozmiarówek wybranych modeli. Były to głównie modele bazowe firm takich, jak Kris Line, Ava, Lupoline, Gaia, Kinga, Kleo, Nipplex (być może kogoś pominęłam - kto wie, uzupełnijcie :-).

Nipplexy :-)

 

Sety brafitterskie marki Kleo. Więcej zdjęć już nie robiłam - nie chciałam, by uczestniczki zajęć czuły się skrępowane. W końcu część z nas była bez bluzek ;-)

W krótkim czasie część uczestniczek, w tym niżej podpisana, pozbyła się bluzek i rzuciła do przymierzania. Przy stojakach odbywały się liczne dialogi producent-sklep, albowiem każdy stojak miał swoją opiekunkę - przedstawicielkę danej firmy. Nad wszystkim starała się czuwać Kasia, do której co chwila przybiegano po radę i ocenę. Zaczęłam wyczuwać tę bra-pozytywną atmosferę, którą wiele z nas zna ze zlotów Lobby Biuściastych, co niezmiernie mi się podobało. Było też trochę nieufności i zdziwienia: jak to, to nie jest na panią za ciasne? Ano, nie jest - pasuje w sam raz :-) Tak właśnie przymierzałam bezszwowego Nipplexa, o którym już wspominałam. A skoro o bezszwowcach „na kopie” mowa, rozczarował mnie brak na sali deco plunge by Kris Line. Złapałam za to m.in. polecaną przez Kasię w części teoretycznej miękką balkonetkę Lupoline i stwierdziłam, że konstrukcja jest dobra, tylko materiały jeszcze trochę za słabe.

Zajęcia praktyczne miały dwie wady: trochę zbyt liczna grupa oraz mało czasu i późna pora. Impreza dobiegała już powoli końca, a część osób chciała jeszcze dostać się na prelekcję o trendach na następną jesień i zimę, która miała się odbyć o 18:00 (wykład z brafittingu zaczął się o 16:00), w tym niżej podpisana. Z żalem opuściłam więc pełen staników bekstejdż i udałam się na ostatni wykład.

 

Trendy

Wykład o trendach przeprowadziła Renata Chomicz z firmy Promostyl - jednej z wiodących na świecie stylistycznych agencji doradczych, opracowujących szczegółowe analizy trendów na potrzeby rynków związanych z modą (że zacytuję program imprezy :). Samą firmę znamy już z artykułów w piśmie „Modna Bielizna”, wywiad z panią Renatą można przeczytać także w blogu Kasi Sałaty. Dla mnie to w ogóle pasjonujący temat - zawsze byłam ciekawa, kto pociąga za te wszystkie modowe sznurki i dlaczego, trywialnie mówiąc, w danym sezonie modne jest to, a nie co innego.

Prezentacja obejmowała - jeśli dobrze policzyłam i zanotowałam - cztery główne nurty, tendencje, wokół których skupi się moda w sezonie jesień-zima 2015/16 (zwróćcie uwagę, że o ile na targach prezentowany był sezon wiosenno-letni, o tyle tutaj była mowa o jeszcze następnym sezonie - z takim wyprzedzeniem pracują agencje prognozujące trendy): block, tenderness, details, animism. W ramach każdej z nich mowa była o kilku gamach kolorystycznych, o ich skojarzeniach z istniejącymi markami czy stylami, o zjawiskach z innych dziedzin życia, nowościach technologicznych itp. Dla mnie odkryciem było zrozumienie, jak silne są powiązania mody z innymi dziedzinami kultury, techniki czy życia społecznego. Na zakończenie omawiania każdej z tendencji prowadząca wspominała o odpowiadających jej stylach w bieliźnie. I tak dowiedziałam się, że modne będą m.in. motywy pierzaste i gałązkowate, świetliście pastelowe kolory (to tylko jeden z wielu trendów!), bielizna niewidoczna, a także... ważna będzie rola skarpetek :-)

 

Jedyne foto z prelekcji o trendach... Zawiodła technika.

Niestety szwankowała prezentacja kolorów. Na obrazie z rzutnika były one kompletnie przekłamane. Bardzo utrudniało to śledzenie wykładu. Zostaliśmy przeproszeni, a prowadząca puściła w obieg ilustracje na papierze. Może powinnam była zrobić im fotki, ale trochę obawiałam się, czy nie złamię w ten sposób czyichś praw albo zdradzę zawodowej tajemnicy ;-) Za to robiłam notatki. Chętnie dowiedziałabym się i zobaczyła więcej, ale przypuszczam, że w tym celu należałoby zafundować sobie tak zwanego trendbooka, co jest sporą inwestycją dla przeciętnego śmiertelnika. No może, gdybym planowała stworzyć własną markę... :-)

 

Podsumowanie

Ani przez chwilę nie żałowałam, że wybrałam się na łódzką imprezę. Mimo że pod kilkoma względami czuję niedosyt, to jest on dla mnie wyłącznie powodem do odwiedzenia kolejnej edycji. Ostatecznie ta była dopiero pierwsza :-)

Brakowało mi przede wszystkim większej liczby marek, zarówno polskich, jak i światowych. Marzy mi się impreza skupiająca wszystkie obecne w Polsce marki oraz trochę tych nieobecnych. Z drugiej strony nie wiem, czy nasze firmy czułyby się komfortowo w obecności potężnych konkurentów ze świata, jak choćby producenci brytyjscy, jeśli już mowa o D-plusach. Wyczuwałam na widok Rapture by Freya, którego miałam na sobie, pewną... nieufność. Z trzeciej strony, jako klientce, marzy mi się, by różne firmy poznawały wzajemnie swoje produkty i uczyły się od siebie dobrych rozwiązań, zamiast się krzywić na swój widok ;) Żaden produkt ani producent nie jest idealny. Ani Eveden nie wypuszcza samych dobrych produktów, ani Kris Line. Nawet w mojej szafie ideałów jest mało ;-)

Przydałoby się, by nasze firmy skorzystały trochę z obcych wzorów, jeśli chodzi na przykład o dobór materiałów na potrzeby większego biustu. O ile dobrych konstrukcji pojawia się coraz więcej, o tyle często dobry konstrukcyjnie model ustępuje zagranicznej konkurencji jakościowo. Nasze firmy wciąż np. nie bardzo rozumieją potrzebę mocnej dzianiny na tyły biustonoszy, tak jakby gumki mogły zapewnić całe podtrzymanie.

Uważam jednak, że naszym firmom należy się na zakończenie wielka pochwała. Bra-fitting w Polsce był ruchem oddolnym, ale rozwój bra-fittingu w Polsce nie byłby możliwy bez działań dziesiątek naszych firm - dystrybutorów, producentów, sklepów. To one odważyły się zaryzykować i wprowadziły nowy styl pracy, nowe produkty - tego wszystkiego nie było jeszcze przed siedmioma laty, kiedy to poznałyśmy się z Kasią Sałatą na Perfekcyjnym Dopasowaniu. To chciałabym powiedzieć tym wszystkim, których poznałam na Salonie Bielizny i którzy mnie poznali. Nam wszystkim udało się od tamtego czasu mnóstwo osiągnąć dla polskich biustów.

Ciekawa jestem, jak Wy oceniacie rolę „ruchów odgórnych” w zmianie naszej bra-rzeczywistości? Czy firmy zrobiły dużo, czy też za mało dla prawidłowego ubrania polskiego biustu? :-)

Dziękuję organizatorom Salonu Bielizny za zaproszenie, a Wam za śledzenie i uzupełnianie moich relacji. Czekam na dalsze uwagi i wrażenia! :-)

 

Tagi: targi
01:31, kasica_k , Wydarzenia
Link Komentarze (4) »
czwartek, 23 października 2014

Jak już wiecie, w zeszłą sobotę wybrałam się na tytułową imprezę do Łodzi. Od razu zwierzę się Wam, że do miasta dotarłam już rankiem poprzedniego dnia (na szczęście ze stolicy mam bardzo blisko - dojazd autostradą A2 był przyjemniejszy niż się spodziewałam) i przystąpiłam do eksploracji łódzkiego rynku bieliźnianego. Odwiedziłam jedną firmę produkcyjną i trzy sklepy, z których z jednym byłam wcześniej umówiona, a pozostałe dwa to był czysty spontan :-)

Wyjechałam z miłym poczuciem niedosytu i nadzieją na kolejną stanikomaniacką wycieczkę do tego miasta. Jest to bowiem ważne miejsce na bieliźniarskiej mapie Polski (obok Białegostoku) - oprócz słynnej Ewy Michalak mieszczą się tam takie firmy, jak Kris Line, Alles (obie z Głowna w pobliżu Łodzi), Gorsenia, Comexim... Wrażenia z innych łódzkich miejsc skrupulatnie Wam przedstawię w kolejnych notkach.

Polski Salon de la Lingerie (podobieństwo nazwy do tej prestiżowej paryskiej imprezy od razu rzuciło mi się w oczy ;-) odbył się w tym roku po raz pierwszy. Można oczywiście zarzucić imprezie, że zabrakło na niej wielu polskich firm. Z tego, co udało mi się dowiedzieć od organizatorów, niektórzy producenci po prostu nie byli zainteresowani udziałem. Mam jednak nadzieję, że po nagłośnieniu medialnym to się zmieni i kolejne edycje będą bardziej tłumne. Organizatorom udało się nadać przedsięwzięciu całkiem niezłą oprawę, zaczynając od lokalizacji w nowoczesnym Centrum Promocji Mody przy łódzkiej ASP, kończąc na organizacji pokazu i ciekawym doborze tematów prelekcji. Tylko przestrzeń wystawowa mogłaby być bardziej wypełniona...

Co zaś najważniejsze dla nas, stanikomaniaczek - na imprezie wyraźnie obecny był silny duch brafittingu! ;-) Duża w tym zasługa ciekawych warsztatów brafittingowych i wielkiego zainteresowania, jakie wzbudziły, a także oferty samych producentów, w której D-plusy stanowiły istotny segment. Być może nam, zblazowanym użytkowniczkom staników z całego świata, wyda się on wciąż mało imponujący. Jeśli jednak uświadomimy sobie, ile zmieniło się w tej dziedzinie w ciągu ostatnich kilku lat - myślę, że jest już czego gratulować zarówno producentom, jak i sklepom, choć ze świadomością, że droga przed nami jeszcze długa.

Rzecz jasna, największą uwagę skupiłam na tych firmach, które oferowały największe zakresy rozmiarów oraz... były najbardziej otwarte na dialog. Zaczynam od najlepszych :-)

 

Ava - kolory na lato i Freyowe ramiączka

W stronę stoiska Avy udałam się w drugiej kolejności (bo pierwsza była firma Lupoline, o której za chwilę :-) - szukałam go wzrokiem już od wejścia, firma ta bowiem ostatnio mnie mocno zaciekawiła i śmiem twierdzić, że to jedna z najciekawszych marek D+ na rynku polskim (zauważyłyście? Nazwałam ją „marką D+!” ;-). Rozmiary w Avie sięgają miseczki J, co przekłada się na ok. HH w rozmiarówce UK (jeśli macie inne zdanie, poprawcie mnie). Na pewno pamiętacie recenzję modelu Vitrolles, miękkusa z side-supportem, który ma moim zdaniem jedną z najlepszych konstrukcji w naszej krajowej bieliźnie. Na stoisku od razu wdałam się w rozmowę z przedstawicielkami, które z dużym zaangażowaniem opowiedziały mi o ofercie.

Pokaźną jej część stanowią znane nam dobrze semisofty (czyli modele półusztywniane) z szerokim zakresem rozmiarów. Co prawda nie pogardzę dobrze skonstruowanym semisoftem, moje serce jednak zawsze należeć będzie przede wszystkim do miękkusów. Szczęśliwie, na wiosnę/lato 2016 szykowane są także miękkie modele. Po pierwsze: koronkowy 1154 - wiosną pojawi się jako trio żółć-róż-turkus. To być może osłodzi nam rozłąkę po zimie, bo nie widzę tego modelu wcale w katalogu jesienno-zimowym :(

Nowe wiosenne wcielenia 1154

 

Turkusowa wersja koronkowego miękkusa

 

Drugim miękkusem będzie znany nam już side-supportowiec o takim samym kroju, jak recenzowany przeze mnie wcześniej cielak. Wystąpi w dwóch wCIELeniach, z których jedno będzie zbliżone do cielistego ;) - będzie to jednak nie beż, lecz elegancki, zgaszony różyk. Prawdziwą gwiazdą będzie jednak druga wersja - piękny, nasycony koral. Gdybym miała wybierać debeściaka Salonu, on wygrałby pierwszą nagrodę :-) Zwróćcie uwagę na ozdobę - mieniący się koralik à la dyskotekowa kula, na widok którego moja wewnętrzna sroka zapiała ze szczęścia ;-)

Koralowy side-support

 

Ozdobę udało mi się także sportretować na kolejnym kolorowym modelu - tym razem półusztywnianym:

Niebiesko-limonkowy semisoft

 

Ciekawostką był też model do karmienia - usztywniany, na fiszbinach, w przyjemne kropki.

Usztywniany model do karmienia

 

Oprócz tego, jak zawsze, sporo modeli półusztywnianych, z których moją uwagę najbardziej przykuły oczywiście te najbardziej kolorowe :-) Typowe bladawce oczywiście też w kolekcji się pojawią.

W naszej rozmowie pojawił się temat problemu falujących ramiączek, na który zwracałam uwagę w recenzji. Ava zaklina się, że uwzględnia wszystkie reklamacje dotyczące owych feralnych partii. Wadliwe ramiączka nie są już używane, a w kolekcji letniej mają je zastąpić całkiem nowe, które wyglądają dokładnie tak, jak ulubiony rodzaj wielu z Was - „pikowane” ramiączka à la Freya! Wprawdzie mają one także swoje krytyczki (narzekające na szerokość) - ale powiedzmy sobie szczerze, są to jedne z najlepszych ramiączek na światowym rynku. Konsumencka dociekliwość każe mi spytać: ciekawe, czy w związku z tym ceny w Avie skoczą? ;)

Nowe, „Freyowe” ramiaczka Avy

 

Warto zauważyć, że oprócz kolekcji sezonowej Ava ma także rozbudowaną bazę (osobny katalog). Wśród bazówki powracają zarówno oba kroje miękkie, jak i oczywiście cała masa półusztywnianych i usztywnianych. Przedstawicielki firmy zwróciły moją uwagę na... minimizer, który ponoć wcale nie rozstawia biustu pod pachy. Mój stosunek do minimizerów jest delikatnie mówiąc nieufny, ale mimo to jestem go ciekawa. Możliwość lekkiego spłaszczenia może się czasem w życiu przydać ;)

Ava oferuje także D-plusowe kostiumy kąpielowe!

Poniżej galeria z resztą fotek Avy:

 

Cukiereczki Lupoline

Stoisko Lupoline odwiedziłam jako pierwsze i tu także spotkałam się z bardzo ciepłym i aktywnym przyjęciem. Mój wzrok na początek powędrował w stronę kolorowych propozycji sezonowych. Paleta barw podobna do znanej nam już z innych kolekcji: odcienie różu, żółtego, beżu. Pastele i cukierki. Na uwagę zasługują zdobienia: podobnie jak w Avie, Lupoline też lubi interesujące detale :-) Mamy więc skomplikowane kokardki, koraliki, ciekawe nadruki, w tym jeden kolorowy (czego w Avie trochę brakowało). W interesujących nas rozmiarach znajdziemy przede wszystkim modele półusztywniane i miękkie.

Mój faworyt. Przyjrzyjcie się nadrukowi - coś dla miłośniczek rękodzieła :-)


Gustowny beżowy model miękki z haftem i nadrukiem

 

Różowy miękkus ze słodką kokardką

 

Kolekcja nieduża, choć efektowna - niestety ograniczona rozmiarowo. Lupoline po macoszemu traktuje węższe obwody - rozmiarówka zaczyna się od 70 lub 75 (nieliczne 65tki mamy w modelach usztywnianych z miseczkami kończącymi się na G).

Rozmiary cukierkowego semisofta

 

Obok kolorowego sezonu, osobny wieszak należał do kolekcji bazowej, w tym koszulek - zarówno z wbudowanym stanikiem na fiszbinach, jak i bez. Niestety czerwona była tylko bezstanikowa, a te stanikowe mają rozmiary dopiero od 85 :(

Koszulki Lupoline

 

Przeglądając bazę nie zwróciłam uwagi na miękką balkonetkę w kolorze białym (bo kto by patrzył na białe staniki? :), którą potem przymierzyłam na warsztatach z brafittingu - i tu miłe zaskoczenie, konstrukcyjnie bez zarzutu! W katalogu znalazłam podobną, lecz z nieco innym wzorem haftu - mam nadzieję, że zarówno bazowa miękkuska, jak i sezonowe (np. koronkowa różowa, czy beżowa z nadrukiem) będą leżały tak samo ładnie. Niestety ciągliwość dzianiny na tyłach w tej marce wciąż pozostawia co nieco do życzenia. Lupoline, popraw tyły!

Oddzielnie zaprezentowano zaskakująco obfitą kolekcję bielizny do karmienia - Beauty Mama. Wszystkie biustonosze przyjemne w dotyku, z dużym udziałem bawełny, w modnych odcieniach (żółty, szarość plus przydymiony róż, koral, mięta...).

Kolekcja Lupoline dla karmiących Beauty Mama: koszulki i biustonosze

 

Najszersze zakresy rozmiarów (od 65, miseczki w 75 - do I) mają modele z pionowym szwem - nie znam tej konstrukcji i ciekawa jestem, jak będzie się sprawowała. Trzyczęściowe balkonetki zaś występowały tylko w dużych obwodach - od 85 wzwyż. Niestety w żadnym z karmników nie znalazłam rozmiaru 80H - w tym obwodzie są tylko do G (pionowe szwy).

Karmnik - trzyczęściowa balkonetka

 

...i jego skąpa rozmiarówka


Kostiumy kąpielowe (marka Bast) to kolejny, obiecujący fragment oferty Lupoline. Co prawda nie specjalizuję się w kostiumach, ale nadruki od razu zwróciły moją uwagę. Każdy z modeli występuje w kilku krojach, z których jeden to balkonetka na fiszbinach z szerokim zakresem miseczek. Niestety poniewczasie dopiero zauważyłam, że nie mam katalogu kostiumów, jedynie ulotkę, która chyba nie prezentuje całej oferty (mam nadzieję?). Wynika z niej jednak, że rozmiarówki tych dużobiuściastych balkonetek zaczynają się dopiero od obwodu 75.

Kostiumy Lupoline - marka Bast

 

A oto pełen zestaw fotek Lupoline - sporo, bo było to bardzo fotogeniczne stoisko :-)

 

Krisa kiksy i plusy

Miałam nadzieję zapoznać się dogłębnie z propozycjami marki Kris Line na wiosnę - i tu nieco się rozczarowałam, ponieważ mogłam, owszem, obejrzeć modele, ale zabroniono mi robienia im zdjęć. Mogłam portretować tylko bazę oraz modele z regału zawierającego „ogony” z minionego lata. Pokażę Wam więc kolekcję SS15/16 jedynie z daleka - mam nadzieję, że firma nie bedzie mi miała tego za złe, zwłaszcza że zdjęcie wyszło totalnie nieostre ;-) Kolory wpisują się w dostrzegane wszędzie tendencje: coś niebieskiego (piękne, mocne odcienie), coś różowego, coś fuksjowego. Tylko żółtego jakoś u Krisa nie widać.

Katalogu na przyszły sezon również jeszcze nie ma - przekazano mi za to katalog na obecną jesień/zimę.

Nielegalna fotka kolekcji wiosennej

 

Cieplej o Kris Line pomyślałam jednak przy okazji warsztatów brafittingowych - przymierzyłam nareszcie bazowy model Fortuna i przekonałam się, za co jest ceniony - to naprawdę bardzo ładnie leżący miękkus, tylko małomiskowy, bo pasował na mnie dopiero w 80GG.

Fortuna w delikatnym różu - ja przymierzałam czarną i bardzo się sobie w niej podobałam ;)

 

Przy okazji zwróciłam uwagę, że już w minionej letniej kolekcji, a także w aktualnym katalogu jesień-zima, pojawia się nowa konstrukcja o znanej nam bardzo dobrze nazwie... deco plunge (pisana z małych liter). Jest to termicznie modelowany, usztywniany plandż o szerokim zakresie rozmiarów, w 65 do K, w 80 do I (I to rozmiar, który w rozmiarówce Kris znajduje się między HH a J), obciągniety dzianinką, najczęściej z nadrukiem. W katalogu naliczyłam 6 „deco plandży”, obok innych krojów, jak brassiere czy soft bra.

 

Ulotka przedstawiająca zalety kroju deco plunge (w środku o tym, jak fajnie wygląda dekolt w tymże).

 

I o ile bardzo się cieszę, że polskie marki chcą dorównać brytyjskim producentom i dostarczyć nam równie dobrych bezszwowców w szerokiej rozmiarówce, o tyle nie rozumiem, po co taka szanująca się marka jak Kris Line kopiuje nazwę od konkurencji (mam na myśli oczywiście markę Freya i jej bestseller - model Deco plunge). Ciekawa jestem, jaka jest reakcja na ten zabieg wśród klientów. A oprócz tego oczywiście ciekawa jestem nowego modelu :-)

 

Marilou w konstrukcji brassiere - dostępna również w deco plunge. Słyszałam o tym modelu, a nawet czytałam, ale nie miałam pojęcia, że tak brzmi oficjalna, katalogowa nazwa tego kroju.

 

Abstrahując od powyższego dziwnego pomysłu, trzeba przyznać, że oferta Krisa jest obfita i ciekawa (w końcu to jeden z najlepszych producentów D-plusów w Polsce, uznany też za granicą), choć na stoisku targowym ciut jakby brakowało energii.

 

Nipplex i jego bezszwowiec

Przyznam, że z tej marki zawsze się trochę podśmiewałam, a konkretnie - wesołość budzi we mnie jej nazwa :-) Oferta nigdy nie zbliżała się na tyle do moich wymiarów, bym mogła coś przetestować.

 

I oto na Salonie Bielizny zaskoczenie: Nipplex proponuje na przyszły sezon termicznego bezszwowca do miseczki (polskiej) K, chwaląc się 52 rozmiarami. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona, dopóki nie przymierzyłam go na warsztatach z brafittingu - Anna leży zupełnie nieźle i ma całkiem dobrze pracujący (nie „rajstopkowy”) tył, co w przypadku polskich produktów nie zawsze niestety jest standardem.

Nie udało mi się tylko trafić na mój rozmiar - 80G było za małe, a 80I za duże (choć niewiele). Wytłoczek made in Poland, w którym się mieszczę - to jest coś! Z tego co zauważyłam, model budził na targach duże zainteresowanie. Był także obecny na warsztatach brafittingowych i przymierzało go wiele osób.

Anna by Nipplex. Szkoda, że firma nie oferuje większej liczby modeli w tym zakresie rozmiarów...

 

Więcej fotek:

 

 

Gaia i Kinga

O obu tych polskich markach nie napiszę Wam wiele. Gaię nawet próbowałam szturmować kilka razy - może zbyt łatwo się zniechęcam, ale zanim zacznę fotografować wieszaki, czuję się w obowiązku nawiązać kontakt z przedstawicielami. To jednak mi się nie udało, bo byli zbyt zajęci ;-) Na wieszakach z większych miseczek wisiały głównie modele półusztywniane.

Na warsztatach brafittinowych udało mi się przymierzyć jeden ciekawy miękki model (z czarnej koronki z geometrycznym wzorem), ale był za mały :-( Był tam również prezentowany bardzo ładny sztywny half na mniejsze biusty, widoczny na okładce jesienno-zimowego katalogu (nie umiem go znaleźć na stronie marki, może mi pomożecie? Kompletnie się tam gubię, po dłuższym pobycie na stronie odkryłam, że wyszukiwarka nazywa się tam "konfigurator" :-). Obiecująco wyglądał też liliowy semi-soft, którego jednak nie przymierzałam, zraziwszy się rozciągliwym czarnym, którego dla odmiany przymierzyłam (za mały i za rozciągliwy z tyłu). Podsumowując, Gaia warta jest zapewne eksploracji, ale jeszcze nie dałam rady ;)

Do Kingi nie dotarłam wyłącznie z braku czasu, za to rozmawiałam z szefową i mam nadzieję jeszcze przybliżyć Wam tę markę - oczywiście, o ile się zmieszczę :-)

 

Orhideja i Kleo - zza wschodniej granicy

Orhideja zaintrygowała mnie po informacji, że szczyci się rozmiarami do 100G :-) Luksusowa marka z Łotwy (ceny rzędu 70 EUR), i to z tendencjami D+ - to trzeba było sprawdzić. Niestety rozczarowałam się - rzeczywiście, rozmiarówka kończy się na europejskim G, ani miseczki więcej. Nie mogłam nawet zweryfikować wielkości owego G, ponieważ na Salonie Bielizny dostępne były tylko małe rozmiary :-( Jakość jednak wyraźnie dobra - koronki, hafty, satyny świetne w dotyku, staranne szycie. Jakościowo moim zdaniem na poziomie brytyjskiej Fantasie, a konstrukcyjnie - nie mam pojęcia.

 

 

Z ukraińską marką Kleo zapoznałam się dopiero na warsztatach brafittingowych - i tu podobne rozczarowanie, G w 80 za małe na mnie, a H już brak. Modele dostępne na warsztatach to były bazowe softy, których konstrukcji nie bardzo mogłam z powyższego powodu docenić :-( Modele wiszące na stoisku za to zachwyciły mnie ładnymi nadrukami. Gdyby tylko rozmiarówka była łaskawsza... No właśnie. Kolejna firma, która prawie dorasta do mojego rozmiaru, ale zatrzymuje się o miseczkę niżej. Całkiem jak w Polsce.

 

Pokaz - gdzie duże biusty?

Pokazu byłam ogromnie ciekawa. Trzeba przyznać, że był to naprawdę profesjonalnie zorganizowany pokaz, z efektami świetlnymi, niezłą muzyką, w odpowiedniej do tego celu sali. Prezentowano modele chyba wszystkich obecnych na Salonie Bielizny firm, w kolejności ułożonej nie według marek, a tendencji, czy też stylów (pełną listę marek znajdziecie na stronie imprezy): Folk (kolorowy, fantazyjny, romantyczny), Nimfa (tu królowała biel i kolekcje ślubne), Cukierki (słodycz i róż), Basic (wiadomo - bazówka :) i Czarny Łabędź (mrocznie, intensywnie - to wg mnie najciekawsza część pokazu). Chyba nieźle odzwierciedla to reprezentowaną na targach stylistykę. Było bazowo, ślubnie, erotycznie (np. typowo frywolna marka Livia Corsetti) oraz słodko i kolorowo.

Przed pokazem każdy z widzów (a było ich kilkuset) otrzymał „rozkład jazdy” marek przyporządkowanych do każdej z tendencji, wyświetlano je także na telebimach, jednak mimo to co chwila się gubiłam. Szukałam wzrokiem większych biustów i D-plusowych modeli, jednak tych było niewiele. Rozpoznałam jedną z modelek, uroczą biuściastą blondynkę - znamy ją juz z pokazów marki Freya, pojawiała się jednak stanowczo za rzadko i niestety nie zawsze miała właściwie dopasowaną bieliznę...

Krótko mówiąc - jako stanikomaniaczka i biuściasta mam niedosyt. Za mało dużego biustu na pokazie! W czasie pokazu nie robiłam zdjęć, lecz usiłowałam kręcić film - jeśli uda mi się go zmontować, wrzucę go tutaj :-) Tymczasem jednak pokażę materiały autorstwa innych. Dobrą relację i zdjęcia zrobiła też autorka bloga Boskie Biusty, który niedawno się zreaktywował po przerwie.

Oto kilka zdjęć, które wybrałam z zestawu udostępnionych mi przez organizatorów - te, na których rozpoznaję model bądź modelkę :-)

To chyba semisoft Lupoline :-) Kwiatki zaliczano zwykle do tendecji Folk. (fot. Modna Bielizna/Tomasz Półgrabia)

 

Miękka balkonetka w większym rozmiarze - Kinga (?). Tendencja: Nimfa. (fot. Modna Bielizna/Tomasz Półgrabia)


Z levej - Ava :-) Tendencja: Cukierki. (fot. Modna Bielizna/Tomasz Półgrabia)

 

Znovu Ava :-) Wygląda mi to na semisofta. Też Cukierki. (fot. Modna Bielizna/Tomasz Półgrabia)

 

Czarny Łabędź - Belinda marki Kris Line (fot. Modna Bielizna/Tomasz Półgrabia)


Jeśli chodzi o dopasowanie - cóż, było różnie, ale przyznam, że spodziewałam się festiwalu podjeżdżających obwodów, a tu nawet trzymały poziom. Oby tak dalej więc :-)

 

Migawki z pokazu zobaczyć możecie na tej krótkiej filmowej relacji z imprezy by Fashion Film:

 

Ciąg dalszy nastąpi!

W kolejnej notce przedstawię Wam wrażenia z prelekcji i warsztatów (z bardzo ciekawym warsztatem brafittingowym w roli głównej) oraz próbę odpowiedzi na pytanie, jakie perspektywy ukazał Salon Bielizny nam - biuściastym - i naszymi sklepom, jeśli chodzi o D-plusy produkcji polskiej. Mam nadzieję na ciekawą dyskusję :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 191
Zakładki:
Niezbędnik
Blogi w Polsce
Fora i strony w Polsce
Blogi na świecie
Fora i strony na świecie
Serwisy branżowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...