środa, 29 lipca 2015

Kolekcje jesienno-zimowe wchodzą już do sklepów, więc najwyższy czas przyjrzeć się im z bliska, zwłaszcza że pojawiają się już niusy o przyszłej wiośnie :-) Niedawno oglądałam na pokazie kolekcje wiosenne marek Freya, Fantasie i Elomi - po migawki z tej imprezy zapraszam Was na Facebooka i Instagrama. 

I w związku z tym mam pytanie do Was: czy lubicie wczesne sneak-peeki na przyszłe sezony, czy też wolicie obejrzeć zapowiedzi później, gdy kolekcja zaczyna już wchodzić do sprzedaży? :-) Jestem trochę w rozterce i stąd pewien bałagan czasowy we wpisach o kolekcjach :-) W każdym razie ta kolekcja to jeszcze nie wiosna, a najbliższa jesień. Niektóre modele są już w sklepach, a te wiosenne w dużej mierze będą stanowiły ich kontynuacje. Trochę nowego i ciekawego dzieje się bowiem w Elomi.

Dominujące w kolekcji kolory to odcienie czerwieni oraz niebieskiego i granatu, niekiedy w połączeniach nawiązujących do stylu marynarskiego. Mamy jak zwykle piękne nadruki, ale przede wszystkim ofensywę pełnych przepychu koronek, co bardzo mnie cieszy, bo brakowało mi koronki w tej marce.

Uwaga dla nie będących jeszcze za pan brat z angielską rozmiarówką: podawane przeze mnie rozmiary są w systemie UK, gdzie liczby 34, 36, 38, 40 itp. odpowiadają naszym rozmiarom pod biustem: 75, 80, 85, 90... itd., a miseczki są większe od naszych. Jak mniej więcej przelicza się rozmiarówkę angielską na europejską przeczytacie w tej notce. Elomi jest marką plus size i D+:-) To znaczy, że jest przeznaczona dla kobiet o większych wymiarach zarówno pod biustem, jak i w biuście. Innymi słowy - dla większych pań z większymi biustami.

 

Czerwona Anuszka!

Pierwszy koronkowiec. Anushka to stylistyczna kontynuatorka dawnej Lary - nie wiem, czy jeszcze ją pamiętacie. Tam jednak były hafty na kontrastowym podkładzie, a tu mamy koronkę. Niektóre z Was już wiedzą, że Anuszka na wiosnę pojawi się w jeszcze bardziej efektownym kolorze szmaragdowym, zaczyna jednak od bardziej klasycznego zestawu czerni z czerwienią.

Tak jak niegdyś w Larze, będą dwie wersje: usztywniana i miękka, kroje są jednak inne niż wtedy. Miękka Anushka to plunge, usztywniana - krój à la half-cup z pionowymi szwami. Podobają mi się obydwie, ta usztywniana jednak leży lepiej - plunge jak zwykle wcina mi się krawędziami i tak jest niestety z niemal wszystkimi modelami Elomi o krojach innych niż full-cup. Podziwiam je więc wyłącznie za design, bo krój miękkich plunge w Elomi jest moim zdaniem nieudany.

 

Anushka w odmianie half-cup na biustach prezentuje się lepiej niż na moich zdjęciach; na leżąco wygląda na bardziej zabudowaną niż w realu. Tu też mam trochę problem z dopasowaniem - krawędź ma tendencję do odstawania, ale maskuje to koronka.

Rozmiary half-cupa: 36-46 D-F; 36-44 FF; 34-42 G-H

Rozmiary plunge'a: 36-46 D-DD; 36-44 E-FF; 34-44 G; 34-42 GG-HH.

I teraz uwaga: mamy jeszcze trzecią Anuszkę - jest to koszulka babydoll oparta na staniku half-cup. Prezentuje się naprawdę seksownie, ale w sumie jest to half-cup z doszytym dołem z czarnego tiulu i ciężko było ją ponętnie wyeksponować na fotce - posłużę się więc katalogową:

Rozmiary babydollki: 36-42 E-FF 34-42 G-H (jak widzicie, obwody sięgają tu tylko do 42, czyli 95). 

 

Koronkowa Raquel

To druga koronkowa dama w kolekcji. Jest to nowy model o kroju full-cup, który szalenie przypadł mi do gustu, bo i dobrze leży, i pięknie się prezentuje. Nawiązuje do trendu vintage zarówno koronką, jak i widocznymi detalami konstrukcji, a także kojarzy się trochę z paseczkowymi cage bras, jednak jego sprytność polega na tym, że wszystko połączone jest przejrzystym tiulem. Po założeniu Raquel dzięki tym przejrzystościom nie sprawia wrażenia zabudowanej, zakrywającej, lecz seksownie odsłaniającej. Mój musisztomieć.

Rozmiary Raquel: 38-44 DD; 36-44 E-FF; 34-44 G; 34-42 GG-JJ.

 

Kwiecista Louisa

Jeden z najładniejszych nadruków kolekcji, tylko krój nie dla mnie - typ bandless („wiszące fiszbiny”) niezbyt mi służy. Wielka szkoda, bo kolorowe kwiaty na ciemnym tle to jeden z moich ulubionych motywów. Na szczęście wiosną pojawi się inny model w podobnym stylu, ale lepszym dla mnie kroju (moje selfie w Tatianie jest hitem instagrama ;)). 

Rozmiary Louisy: 36-44 E-FF 34-44 G 34-42 GG-JJ.

 

Mozaikowa Juliet

Wzory przypominające portugalskie biało-niebieskie mozaiki są ostatnio w modzie, co widać w deseniach ubiorów, przenikają też do bielizny. Na przyszłą wiosnę panaszowska Jasmine wystąpi w bardzo podobnym wzorze :-) Tymczasem być może niektóre z Was skuszą się na Juliet. Ja znowu nie, bo to plunge i nie będzie na mnie leżał. Wzdech.

Rozmiary Juliet: 36-46 DD, 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-HH, 34-40 J-JJ.

 

Lapisowa Thandie

Mój najbardziej musisztomieciowy musisztomieć kolekcji :-) Nie dość, że cudowny kolor, niebanalny nadruk, to jeszcze leży naprawdę przyzwoicie. Szkoda tylko, że motywowi chwościków nie towarzyszy chwościk na mostku. Aż się prosi, prawda? :-)

Rozmiary Thandie: 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-JJ.

 

Marynarska Bijou

Bijou to Elomikowy odpowiednik Frejowego Deco, czyli plandżowy formowiec. Wersja granatowa z biało-czerwoną wstążeczką prezentuje się całkiem stylowo. Leży moim zdaniem naprawdę dobrze. To coś dla tych z Was, które potrzebują czegoś usztywnianego i o bezszwowych miseczkach. Takie modele w dużych rozmiarach są rzadkością - ten sięga do miseczki brytyjskiej H i rozmiaru pod biustem 95 w H, 100 w pozostałych miseczkach 100.

Rozmiary Bijou: 36-44 E 34-44 F-G 34-42 GG-H.

 

Czerwona i czarna Nina

Nina moim zdaniem prezentuje się bardzo bazowo i nie frapuje mnie szczególnie. Kojarzy się z dawnym modelem Abi (z bardzo podobnym nadruczkiem) i rzeczywiście jest na nim oparta. Do tego znowu krój bandless, który mi nie leży, ale jeśli ktosia tęskniła za Abi, to pewnie się ucieszy. Nina pojawi się w czerni, która wejdzie do bazy, a czerwony lipstick jest kolorem sezonowym.

Rozmiary Niny: 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-JJ. 

 

Cate i Caitlyn

Caitlyn, sztandarowy model Elomi (i moim zdaniem wciaż zdecydowanie najlepszy i konstrukcyjnie, i jakościowo, i pod względem zakresu rozmiarów, choć estetycznie może się znudzić) jesienią pojawi się tylko w jednej sezonowej wersji - antracytowej. To, co widzicie poniżej, nie jest prześwietlonym zdjęciem czarnego stanika, a grafitowym stanikiem :-)

Oprócz antracytu Caitlyn będzie też oczywiście w bazie, w kolorach czarnym, cielistym i perłowym, w wersjach z fiszbinami i bez. Rozmiary Caitlyn fiszbinowej: 38-46 DD, 34-46 E-HH, 34-42 J-K; bezfiszbinowej (tylko czarny i perłowy): 40-48 B-C, 38-48 D-DD, 36-48 E-G. 

Cate przypomina naszą Caitlyn prawie do złudzenia, różni się tylko haftem. Chodzą słuchy, że zamierza zastąpić Caitlyn, jednak w katalogu na kolejną wiosnę bazowa Caitlyn jest obecna nadal. W Cate zwracają uwagę bardziej efektowne niż w Caitlyn karbowane ramiączka. Sezonowa wersja będzie czerwona, zaś bazowe: czarna, cielista (latte) i biała, plus wersja bezfiszbinowa - jeśli wierzyć katalogowi, we wszystkich kolorach (?).

Rozmiary Cate fiszbinowej: 38-46 DD, 34-46 E-HH, 34-42 J-K (identyczne, jak w Caitlyn). 

Rozmiary Cate bezfiszbinowej: 40-48 B-C, 38-48 D-DD, 36-48 E-G. 

 

Carmen

Na ten model jestem osobiście zła, ponieważ podoba mi się jego wygląd, natomiast nie leży na mnie najbardziej dramatycznie ze wszystkiego :-) Powód: okropnie wcinająca się krawędź miski, która jest co prawda elastyczna, ale za mocno naciągnięta. Powiem szczerze - nie wiem, na kim ma szansę leżeć Carmen - jeśli któraś z Was będzie miała takie szczęście, pochwalcie się koniecznie ;-) Carmen to kolejny koronkowiec. Kojarzy mi się z Frejowym Rio, a to za sprawą metalowych ozdób na mostku oraz przy ramiączkach. Wejdzie do bazy w kolorach czarnym i cielistym (sand), a wiosną pojawi się kolor sezonowy.

 

Rozmiary Carmen: 36-46 D-DD, 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-HH.

 

Baza i model sportowy!

W bazie znajdziemy znane nam z poprzednich kolekcji modele: Etta, Amelia, Bijou Soirée (na szczęście wciąż jest z nami ten piękny model), Betty, karmnik Beatrice oraz sportowca Energise.

Myślę, że warto podkreślić istnienie tego sportowca - wiele kobiet plus size, nie załapując się na rozmiarówki Panache Sport czy Shock Absorbera, sądzi, że nie ma dla nich sportowych biustonoszy. Stanik sportowy Energise występuje w 4 kolorach i ma rozmiary: 38-46 D, 36-46 DD, 36-44 GG, 34-44 E-G, 34-42 H, 34-40 HH, 34-38 J. Sięga zatem do rozmiaru 100 pod biustem w miseczce brytyjskiej G i 105 pod biustem w miseczce DD. Podobno bywa nawet w polskich sklepach, a jeśli nie możecie znaleźć - szukajcie w angielskich - naprawdę dobry stanik do ćwiczeń to podstawa w rozmiarze plus! :-)

Szczegóły na temat bazowej kolekcji znajdziecie jak zwykle na stronie firmowej.

 

Detale

Moje wołanie o koronkę z notki o poprzedniej kolekcji zostało wysłuchane :-) Mamy koronkę w 3 modelach, z czego 2 mają u mnie potencjał :-) Poza tym doskonałe nadruki, na czele z Thandie i Juliet. Z wyjątkiem nudnawej Niny nie ma w tej kolekcji nieciekawych nadruków. Biżuterii brak z wyjątkiem metalu w Carmen, ale kokardki są jak zwykle na poziomie, uwagę zwracają też niektóre ramiaczka, np. wzorzyste w Louise czy Juliet oraz lśniące - fakturowe w Cate i Anuszce.

 

Galeria

Zapraszam do obejrzenia fotek - w galerii znajdziecie więcej detali :-)

 

Katalog

Modelki upozowane na tle wzorzystych tapet to może nie jest bardzo ekscytujący pomysł, ale desenie te ładnie się komponują z bielizną, też często wzorzystą. Przydałaby się moim zdaniem większa różnorodność modelek. Przepraszam za taką sobie jakość zdjęć - ale tylko takie udało mi się zdobyć.

 

Bielizna w rozmiarze plus - czy to „promowanie otyłości”?

Odejdę na chwilę od marzeń o musisztomieciach :-) i poruszę trochę kontrowersyjny temat. To znaczy, dla mnie jest to temat oczywisty, ale okazuje się ostatnio, że nie dla każdego.

Jak widzicie, w katalogu Elomi występuje dziewczyna o pełniejszych kształtach, choć raczej z początków rozmiarówki Elomi. Na warszawskim pokazie kolekcji wiosenno-letniej, który miałam przyjemność niedawno oglądać, chodziły trzy świetne modelki w rozmiarze plus - niektóre tęższe od tej na zdjęciach, więc lepiej pasujące do asortymentu, który prezentowały. Patrzyłam na nie z przyjemnością i myślałam, że wreszcie Elomi doczekała się odpowiednich modelek na pokazie, we właściwej liczbie.

Gdy polska strona firmowa Elomi wstawiła na Facebooka zdjęcia z tego pokazu, z przyjemnością je udostępniłam. Większość komentarzy była pozytywna, jednak pojawił się też ze strony jednej z osób zarzut, że ten pokaz promuje... otyłość. Tak tak, właśnie otyłość! To znaczy, że zdaniem tej osoby oglądając pokaz z modelkami XXL nabieramy szalonej ochoty, by być otyłe? Czy ja tu czegoś nie rozumiem? :-) Może więc, zamiast usiłować zrozumieć - wyjaśnię w prostych słowach.

Nie, pokaz bielizny w rozmiarze plus nie promuje otyłości. Promuje on dobrej jakości, piękną bieliznę w dużych rozmiarach. Każda z nas, bez względu na: rozmiar, wagę, stan zdrowia - zasługuje na to, by nosić dobrze dopasowaną i piękną bieliznę! Gdzie w tym kontrowersja? Gdzie szkodliwość? No błagam. Nawet, jeśli jesteśmy otyłe i przydałoby się dla zdrowia zrzucić wagę - to przecież każde dziecko już chyba wie, że pierwszym krokiem do zmian (które często są bardzo trudne) jest uwierzenie w siebie i swoją wartość. W to, że warto dbać o siebie, swoje zdrowie dla samej siebie, a w tym piękna bielizna zdecydowanie pomaga. Stanikomaniaczki dobrze to wiedzą :-) Jeśli macie wątpliwości - przeczytajcie koniecznie ten wpis z super ciekawego bloga o odchudzaniu i zmianach w życiu.

Każda z nas zasługuje na szacunek dla siebie i swojego ciała bez względu na jego aktualny rozmiar czy kondycję. Moda i piękno są dla wszystkich.

Zgadzacie się?

To jeszcze powiedzcie, co Wam się najbardziej podoba w nadchodzącej kolekcji Elomi :-)

 

poniedziałek, 20 lipca 2015

Tym razem coś dla starych wyjadaczek :-) Nie no, żartuję. Dla wszystkich oczywiście, a może zwłaszcza dla tych, co niedawno wpadły na ten blog i są ciekawe, o co chodzi i czemu tak podniecamy się tematem staników.

No więc jeśli ciekawi Was, od czego i po co to wszystko się zaczęło - ta cała stanikomania, brafitting, czemu mówimy o rozmiarowym „uświadomieniu” - to specjalnie dla Was będzie malutkie wprowadzenie. Nie napisałam „rys historyczny”, żebyście nie pouciekały od razu - postaram się, żeby nie było za długo i za nudno :-)

 

Bra-nża mówi to, co my

Do podjęcia tego tematu zainspirował mnie duży i naprawdę mega ciekawy tekst, który ukazał się w zeszłym miesiącu w kwartalniku „Modna Bielizna” (strony 59-64) pod tytułem 10 lat polskiego brafittingu. Zajrzyjcie tam - polecam szczerze. Wypowiada się w nim mnóstwo przedstawicielek firm i sklepów. Niektóre z nich dobrze znacie z łamów tego bloga, z komentarzy czy wzmianek we wpisach. Opowiadają o tym, jak same odkryły, że alfabet nie kończy się na D (w tym ciepłe słowa o Stanikomanii), o tym, co zmieniło się ostatnio na rynku i czego jeszcze brakuje polskim biustom, w tym o problemach z rozmiarówkami, o których tyle ostatnio gadamy. Okazuje się, że nie tylko my - cała BRAnża, czyli branża biustonoszowa, gada dokładnie o tym samym, co my!

A teraz parę słów o tym, czego nie dowiecie się z artykułu :-)

 

Mroki bra-średniowiecza

No więc dawno, dawno temu (powiedzmy, że historię tę zaczniemy około roku 2000), zaopatrzenie w polskich sklepach z bielizną nie wyglądało tak, jak dzisiaj. Trudno teraz w to uwierzyć, ale było dużo, dużo gorzej! To, co teraz widujemy w tych najgorzej zaopatrzonych, najbardziej zapyziałych sklepach i sieciówkach, czyli miseczki praktycznie tylko do D i obwody tylko od 70, obowiązywało wszędzie. Wszędzie! Do tego stopnia, że kobiety nie wiedziały, że w ogóle istnieją inne rozmiary staników niż A-D.

Niemal każda kobieta święcie wierzyła w to, że jeśli stanik leży jakoś dziwnie i nie trzyma piersi, to pewnie ona sama ma jakiś dziwny biust. Dlaczego nie protestowały? No cóż, mnie samej trudno to dziś zrozumieć... Jeśli coś jest nagminne, mało komu przychodzi do głowy, że może być inaczej. Alfabet staników wtedy kończył się na D i już. No, czasem może na E.

 

 

Jak biegnę, to mi łopoce!

O temacie prawidłowego doboru stanika Polska usłyszała w roku 2002, kiedy to w „Wysokich Obcasach” ukazał się artykuł pt. Jak biegnę, to mi łopoce, czyli wszystko o stanikach. Bardzo fajnie się to teraz czyta. Gdy odsiejemy cytaty czy też niby-cytaty z Bridget Jones, która wówczas miała w Polsce szczyt popularności, to tekst staje się nader ciekawy. Wyjaśnia on podstawy doboru stanika - większość z podanych w artykule wskazówek jest nadal aktualna. Dowiadujemy się z niego też, że miseczki nie kończą się na D! Wedle artykułu - na G ;-)

Dowiadujemy się też, że w 2002 roku w Warszawie pracowała być może pierwsza polska brafitterka - pani Hania. Prowadziła sklep na Grochowskiej, a po ukazaniu się artykułu zaczęły się tam ustawiać kilometrowe kolejki. Pani Hania setkom kobiet uświadomiła, do czego służy stanik i jak powinien leżeć, choć była również (także przeze mnie w tym blogu) mocno krytykowana za obcesowy nieraz stosunek do klientek. Ale wyobraźcie sobie: kolejki! Wyobraźcie sobie dziesiątki kobiet nie mających niemal żadnego pojęcia o doborze stanika, i wyobraźcie sobie, że te dziesiątki przychodzą do Was. Ciężkie zadanie.

Większym grzechem pani Hani było przywiązanie do stałego asortymentu - staniki marek Triumph i Felina, które, żeby uzyskać te rozmiary powyżej D, trzeba było przerabiać, głównie zwężając biustonosze w obwodzie. Nie za darmo, rzecz jasna. Nigdy nie poszłam do pani Hani - w międzyczasie znalazłam sobie i tańsze, i potencjalnie mniej stresujące alternatywy. Być może w Polsce działało w tamtych latach więcej takich pań Hań - ale tylko o tej jednej napisała prasa.

 

Stanikowe internety

Dochodzimy już do historii najnowszej, czyli miejsca, gdzie wykuwał się i hartował polski brafitting ;-) i gdzie chyba po raz pierwszy użyto tego słowa (czy na Stanikomanii? Nie potrafię stwiedzić). Forum „Dla Biuściatych”, przemianowane później na Lobby Biuściastych, założyła Ewa Gutmańska z Torunia w 2005 roku. Były to złote lata wszelkich for, forumciów i forasków (nikt nie słyszał o Facebooku! :-), na których zbierali się ludzie zainteresowani danym tematem.

Forumowiczki z Lobby to były po prostu dziewczyny i kobiety z większym biustem a niekoniecznie dużym obwodem pod, które szukały dla siebie staników w miskach większych od D. W Polsce powstały wówczas pierwsze firmy sprzedające większe rozmiary online - Avocado, Comexim. Na forum odkrywałyśmy też marki angielskie i sklepy, takie jak Brastop, Figleaves czy Bravissimo oraz polskie firmy sprowadzające angielską bieliznę D+.

Stopniowo coraz więcej osób z forum wpadało na pomysł, by z biustonoszy D+ zrobić własny biznes, a ja wpadłam na pomysł, by zrobić z nich blog (2007). Stanikowe internety z czasem wzbogaciły się o inne miejsca, takie jak Balkonetka.pl i forum Duży Biust. Wszystkie miałyśmy jeden cel: żeby nasze biusty ubrać pięknie i w prawidłowe rozmiary i żeby rozmiary te stały się ogólnie dostępne w Polsce, bo wszak nie każdej kobiecie z D+ uśmiecha się sprowadzanie staników z Anglii.

 

 

 

Jak infiltrować Bra-nżę :-)

Na forum starałyśmy się nawiązywać kontakty z firmami czy też tymi, którzy/które zamierzały dopiero stworzyć swoje sklepy czy firmy. Chciałyśmy dobić się do sklepów, hurtowni, producentów bielizny z przekazem: chcemy miseczek powyżej D! Pomogła nam w tym nieco prasa, w tym branżowa - pisma takie, jak „Modna Bielizna” i „Magazyn Mody Intymnej”. Przyznam, że z początku nie bardzo w prasę branżową wierzyłam, bardziej liczyłam na mainstream, ale chyba trochę nie doceniałam Bra-nży.

Pierwszy raz z przedstawicielkami „Modnej” spotkałyśmy się, ja i Ewa na imprezie Perfekcyjne Dopasowanie organizowanej przez dystrybutora marki Panache. I powiem Wam, że był to totalny spontan. Nie miałyśmy wtedy jeszcze na koncie poczytnych blogów ;-) Co najwyżej poczytne forum, o którym wówczas jeszcze nie rozpisywała się prasa (zaczęła dopiero w 2008). Nas i jeszcze kilkoro bywalczyń forum zaprosiła na to wydarzenie firma. Zostałyśmy zaproszone do pomocy - by przekazać obecnym na imprezie właścicielkom sklepów, o co chodzi w prawidłowym doborze stanika i że warto mieć w sprzedaży miseczki powyżej D. W pewnym momencie do mojej przymierzalni i pod moją miarkę krawiecką (bo robiłam za brafitterkę ;) trafiła Kasia z MB, a wynikiem tej znajomości był lepszy rozmiar stanika dla Kasi oraz artykuł - wywiad z nami pod tytułem „Alfabet nie kończy się na D”

Artykułów było oczywiście dużo więcej, nie tylko w branżowej prasie, ale także w głównym nurcie. Zasłużyły nam się takie pisma, jak „WO”, „Twój Styl”, „Olivia” i parę innych babskich gazet. Temat podchwyciły też telewizje śniadaniowe i staniki, z wstydliwego, lekceważonego, wyśmiewanego - stały się szalenie medialnym tematem!

 

Ale po co?

Po co Wam o tym wszystkim opowiadam? Jasna sprawa - po to, żeby się pochwalić, jaka jestem świetna i jak udało się mnie i moim znajomym zmienić rynek w Polsce. No bo wyobraźcie sobie: pewnego dnia wpadacie na pomysł, że strasznie by się Wam przydał jakiś produkt. Sądzicie, że taki produkt nie istnieje, potem znajdujecie go gdzieś na końcu świata. Dowiadujecie się, że ten produkt przydałby się też innym. Siadacie więc do komputera i zaczynacie działać - soszal media, blogi. Mija kilka lat i rynek zalewają Wasze wyczekane przyczłapki do bulbulatora. Ze sprzedawania przyczłapek utrzymują się setki ludzi, a wy już nigdy nie będziecie musiały sprowadzać ich nie wiadomo skąd. No kurczę, same powiedzcie, czy to nie jest sukces? :-)

Kombatanctwo jest jednak nudne, więc przestanę się chwalić i powiem dla odmiany coś ważnego. Otóż, okazuje się, że jeśli bardzo czegoś potrzebujemy, a rynek nam tego nie daje - to warto spróbować zrobić właśnie coś takiego. Mianowicie wziać sprawę w swoje ręce, zarazić pomysłem więcej osób, zainspirować kogoś do działania. Również na rynku staników, mimo wielkich zmian, dużo jeszcze brakuje i tu wciąż możemy przyczynić się do poprawy stanu rzeczy i spełnienia naszych oczekiwań. W nas, konsumentkach, siła!

Jeszcze większy wybór rozmiarów. Lepsze konstrukcje, bo wciąż wielu daleko do ideału. Coraz lepsze materiały. Gustowny, elegancki i modny design. Jednolite rozmiarówki, żebyście już nigdy nie musiały zgadywać godzinami, jaki rozmiar kupić. Dobre ceny! Więcej sklepów, ich lepsza dostępność. Jeszcze lepsza obsługa. I żeby nikt już nigdy nie dziwił się, że macie jakiś dziwny rozmiar stanika!

Co jeszcze? Wasza kolej. Nawet jeśli Wasze marzenia są już spełnione, to na pewno wokół Was są inne kobiety, którym wciąż jeszcze „łopoce”. Trzeba im powiedzieć, że nie musi. Wysłać je do dobrego sklepu. A jeśli takowego nie ma w okolicy - pomóc w zakupach online. A samej zastanowić się - czy możemy coś zrobić, by takowy sklep się w okolicy pojawił? Świat wokół można zmieniać - jak pokazuje tych minionych 10 czy też 13 lat brafittingu w Polsce! ;-)

 

PS. Dziękuję wszystkim, które przyszły na mityng stanikomaniaczek w Warszawie w zeszły piątek! Utwierdziłyście mnie tylko w przekonaniu, że regularne spotkania to dobry pomysł, więc do zobaczenia! :-)

Spotkało się całe spektrum rozmiarowe! :-)

 

wtorek, 14 lipca 2015

Czas na kolejną część cyklu o dobieraniu rozmiaru stanika - o tym, jak dobrać rozmiar miseczki.

W poprzedniej części omawiałam, jak dobrać rozmiar pod biustem, zwany też obwodem pod biustem. I znów proszę o cierpliwość wszystkie te z Was, które wykrywają bułki nad miseczkami i odstające mostki z odległości pół kilometra :-) Dziś znów zapraszamy do lektury bra-nowicjuszki, albo te z Was, u których wykiełkowało podejrzenie, że jeśli staniki jakoś nie leżą, to nie z ich biustem jest coś nie tak, a z biustonoszami. Na początek więc oświadczam, że w 100% macie rację - z Waszym biustem jest wszystko OK! Pierwsze prawo dopasowania stanika: to stanik jest dla biustu, nie odwrotnie :-)

 

Co to jest rozmiar miseczki?

Rozmiar miseczki oznaczany jest literą - np. A, D, FF, K... Mówi nam o tym, jakiej wielkości pierś zmieści się w danym staniku. To jednak duże uproszczenie. Ściślej mówiąc, litera miseczki zależy od różnicy między obwodem w biuście a rozmiarem pod biustem. Dlatego, aby obliczyć rozmiar miseczki, będziemy potrzebowały rozmiaru pod biustem oraz obwodu w biuście.

I teraz mała niespodzianka. Zamiast zaczynać od mierzenia obwodów, liczenia i tabelek rozmiarów, technikalia zostawię tym razem na później. Proponuję, byśmy skupiły się najpierw na tym, jaki efekt chcemy osiągnąć: jak powinna leżeć prawidłowo dobrana miseczka stanika i jak rozpoznać, że jest ona za mała lub za duża?

A przedtem jeszcze raz przypomnę Wam, byście koniecznie porzuciły najpopularniejszy stanikowy mit. Jeśli myślisz o sobie: ja mam C, Zosia ma B, a Gosia ma duże D - zapomnij o tym. W rozmiarze stanika sama litera, bez liczby, nic nie znaczy. „Ty masz F? Przecież nie masz takiego wielkiego biustu!” - usłyszała niejedna stanikomaniaczka. Dlaczego to bzdura? Bo inna jest wielkość miseczki F dla rozmiaru 75, inna dla 65! D nie zawsze znaczy Duża, a G to żaden Gigant, którego nikt nie widział. Na przykład ja noszę G. :-)

Dlatego nie masz się co dziwić, jeśli w wyniku lektury tego tekstu dobierzesz sobie zupełnie inną literę miseczki, niż zwykle nosiłaś. Nie jesteś literą. Co więcej - Nie jesteś rozmiarem. Bardzo możliwe, że w twojej szufladzie znajdą się staniki w różnych rozmiarach, i wszystkie będą pasowały.

Ten plakat powstał ze zdjęć uczestniczek forum Lobby Biuściastych noszących miseczki G i GG (GG w brytyjskiej rozmiarówce to rozmiar więcej niż G). Przyjrzyjcie się dokładnie. Czy wszystkie piersi są tej samej wielkości? Nie! Ale wszystkie noszą miseczkę G lub GG! :-)

 

Bułka - twój wróg

Najkrócej mówiąc: prawidłowo dobrana miseczka biustonosza to taka, która obejmuje całą pierś, a nie tylko jej część. Nie znaczy to, że prawidłowo dobrana miseczka musi całą pierś zakrywać. Tak robią tylko zabudowane fasony biustonoszy (pełna miseczka - po angielsku full cup). W przeciętnym biustonoszu górna część piersi jest widoczna. Ale widoczna nie znaczy: wylewająca się ;-)

Pierś w dobrze dobranej miseczce nie może tworzyć wybrzuszenia ponad miseczką (w stanikowym żargonie „bułki”). W dobrze dobranym biustonoszu mamy dwie piersi, nie cztery ani więcej. Najlepiej widać to z profilu. Jeśli krawędź miseczki wcina się w pierś, tworząc wybrzuszenie nad stanikiem, to z reguły znaczy, że miseczka jest za mała. Czasem zdarza się, że takie wcinanie się to tylko wina zbyt zamkniętego kształtu miski czy np. zbyt mocno ściągniętej, nieelastycznej tasiemki naszytej na brzegu miseczki - wówczas wystarczy zmienić fason stanika. Pokaźne „bułki” jednak raczej gwarantują, że winowajcą jest za mały rozmiar. Miseczka, z której pierś kipi na wszystkie strony niczym ciasto z dzieży, jest miseczką na pewno za małą. Profil piersi w staniku powinien być gładki.

HORROR! Czteropierś: możemy zatrzymać ten koszmar! Reklama kanadyjskiego sklepu The Boobie Trap - nieco przejaskrawiony przykład za małych miseczek i efektu bułek

Inne miejsce, gdzie mogą tworzyć się bułki, to okolica pachy. Ulubionym trikiem niektórych pracownic sklepów z bielizną, gdy nie mają na stanie odpowiednio dużych miseczek, jest sprytny manewr spychający pierś pod pachę, pod pozorem układania piersi, czy wygładzania miseczki. Wtedy z przodu robi nam się gładko, za to pod pachami coś się podejrzanie wybrzusza... Jeśli spotkacie się w sklepie z takim „antybrafittingiem”, nie przychodźcie tam więcej. Miejsce piersi jest tam, gdzie są, czyli generalnie z przodu - nie po bokach ciała.

Piersi wylewają się z miseczek u góry i pod pachami. Foto: Freya

 

Trzecim miejscem, gdzie można zaobserwować wybrzuszenia przy za małej miseczce, jest... miejsce pod piersiami. Bardzo często pomijamy to miejsce, ponieważ nie widzimy go dokładnie. Jeśli fiszbiny stanika naciskają na dolną część piersi i wyciskają z nich wałki pod stanikiem, u dołu, to także znaczy, że miseczka jest za mała. W prawidłowo dobranym staniku drut przylega dokładnie do ciała tuż pod piersią i nic nie ma prawa się tamtędy wydostawać.

Piersi ściśnięte za małymi miseczkami uciekają górą i dołem. Foto: Freya

 

Mostek do mostka

Mostek to miejsce na naszym ciele, znajdujące się dokładnie pomiędzy piersiami (pod spodem mamy tam podłużną, pionową kość łączącą żebra - mostek). W stanikowym żargonie mówi się tak czasem również na środkową część stanika, łaczącą ze sobą miseczki.

W prawidłowo dobranym staniku część ta przylega do ciała pomiędzy piersiami. Dotyczy to staników na fiszbinach - ponieważ trudno osiągnąć ten efekt bez stelażu w postaci drutów. Tak więc, jeśli mamy stanik na fiszbinach, oba druty pomiędzy piersiami powinny przylegać do mostka. Mostek do mostka. Końcówki drutów nie mogą sterczeć, wisieć w powietrzu daleko od mostka. Powinny siedzieć grzecznie na miejscu, przylegając dokładnie do ciała pomiędzy piersiami.

Fiszbiny przylegają do ciała pomiędzy piersiami - nie odstają. Foto: Freya

Dlaczego to takie ważne? Piersi nierozdzielone fiszbinami na mostku zlewają się jakby w jedną całość. Stanik nie podtrzymuje ich wówczas prawidłowo i nie unieruchamia, bo nie ma jak. Dwie piersi razem, zwłaszcza spore, tworzą razem jeden duży, ciężki obiekt, który bez żadnych przeszkód przelewa nam się z jednej strony stanika na drugą :-) Najbardziej falujące, kołyszące się biusty to zwykle te, które nie są pośrodku rozdzielone mostkiem stanika. Dlatego też dla dużych biustów najlepsze, a w każdym razie najlepiej podtrzymujące, są biustonosze z fiszbinami.

 

Fiszbiny okalają piersi

Zadaniem fiszbin w staniku jest rozdzielanie piersi i pomoc w podtrzymaniu ich i unieruchomieniu na klatce piersiowej. Fiszbiny to stelaż, na którym rozpięty jest przód stanika. Aby stelaż ten spełniał swoją funkcję na biuście, fiszbiny muszą przylegać do ciała. Ale uwaga: chodzi o przyleganie do ciała tuż przy piersi. To znaczy: między piersiami (na mostku), bezpośrednio pod piersiami oraz po bokach, tuż obok piersi. Cały łuk fiszbiny powinien leżeć na klatce piersiowej, nie odstając od niej w żadnym miejscu, ani też nie uciskając samych piersi.

Druty przylegają do ciała pod piersiami, między piersiami i za piersiami, a piersi mieszczą się w miseczkach. Foto: Freya


Bardzo złym znakiem jest wpijanie się końcówek fiszbin po bokach w piersi. Jeśli fiszbiny naciskają na pierś zamiast leżeć grzecznie na klatce - zwykle oznacza to za małe miseczki. Taka sytuacja zazwyczaj wiąże się też ze zbyt luźnym obwodem pod biustem. Jeśli Wasze miseczki zachowują się jak za małe czapki naciśnięte siłą na duże głowy, to... nietrudno się domyślić, że są za małe ;-) Te czapki powinny dać się założyć do końca - czyli tak, by drut dokładnie okalał pierś i leżał gładko na klatce piersiowej wokół piersi.

Jeśli nie cierpisz staników na fiszbinach, bo jest ci w nich niewygodnie - sprawdź koniecznie, czy nosisz właściwy rozmiar miseczki. We właściwym rozmiarze fiszbiny najczęściej nie sprawiają problemów - gdy gładko przylegają do ciała, nie odczuwa się ich zbytnio. Oczywiście nawet prawidłowo dobrany rozmiarowo stanik może być niewygodny - wtedy przyczyn trzeba szukać w kroju albo materiałach. Najpierw jednak zawsze sprawdź rozmiar. 

 

Gdzie kończy się pierś?

Te z Was, które dopiero zaczynają przygodę z dobrym dopasowaniem, mogą niezupełnie wyczuwać, gdzie kończą się ich piersi, a gdzie zaczyna ciało obok. Dotyczy to zwłaszcza boków piersi i okolic pachy. Szczególnie kobiety z dużym biustem często nie wiedzą, jak powinien leżeć drut w tym miejscu.

Dla uproszczenia przyjmuje się, że końcówka druta z boku powinna celować (wskazywać) mniej więcej w środek pachy. Reguła ta nieźle sprawdza się zwłaszcza w przypadku średnich i dużych biustów, lecz nie zawsze w przypadku biustów małych, umieszczonych bardziej z przodu.

KOSZMAR! „Półka” - skończmy z tym koszmarem! To też skutek za małych miseczek, i to o kilka rozmiarów. Zwróćcie uwagę, gdzie jest boczna końcówka fiszbiny miseczki - przylega ona do boku piersi, nie do klatki piersiowej i znajduje się bardzo daleko od miejsca, gdzie kończy się pierś. TO BOLI! Taki ucisk może nawet spowodować stan zapalny w piersi.


I tu uwaga: środek pachy to nie znaczy: na plecy. Jeśli po zdjęciu stanika ślad po fiszbinie znajdzie się daleko za piersią, to zwykle oznacza, że miseczki są za duże, i w związku z tym za szerokie. Miseczka powinna kończyć się na ciele mniej więcej tam, gdzie kończy się pierś - nie dalej.

Trzeba też zwrócić uwagę na miejsce pod piersiami. Przy za dużych miseczkach zdarza się, że między fiszbiną a piersią mamy centymetr czy kilka wolnego miejsca. To też oznaka nieprawidłowego dopasowania, a czasami - niedbałego założenia stanika. Zakładając biustonosz pilnujmy, by drut znalazł się dokładnie pod piersią, a nie poniżej (ani tym bardziej: w powietrzu lub na piersi!).

 

Gdy hula wiatr i druty na plecach

Powyżej zajmowałyśmy się przede wszystkim za małymi miseczkami - bo to najczęściej spotykany błąd. Zdarza się jednak, że dobieramy miseczki zbyt duże. Jeśli w prawidłowo założonym biustonoszu mamy w miseczkach masę pustego miejsca, szczególnie od góry (i materiał fałduje się, zamiast przylegać), to znaczy, że najpewniej są one za duże. Stanik o za dużych miseczkach nie podniesie ani nie podtrzyma nam piersi prawidłowo.

Trzeba też koniecznie zwrócić uwagę na fiszbiny. Jeśli fiszbiny leżą daleko od piersi, zwłaszcza bo bokach, to oznaka za dużych miseczek. Jeśli do kompletu dobierzemy sobie za ciasny rozmiar pod biustem, to za dużym i za szerokim miseczkom będzie towarzyszył za krótki tył stanika. W rezultacie owiniemy się tymi za dużymi miseczkami i gdyby nie fiszbiny sięgające na plecy, to mogłybyśmy nawet udawać, że wszystko jest OK. Nie jest. Taki stanik nie podtrzyma nam biustu prawidłowo, nie zbierze piersi z boków i będzie na dłuższą metę okropnie niewygodny.

 

Załóż stanik, nie oszukując

Wszystkie powyższe testy mają sens pod jednym warunkiem: że stanik, który sprawdzamy, założyłyśmy prawidłowo. Jeśli zrobimy to byle jak, to nie zauważymy błędów w dopasowaniu albo zobaczymy zupełnie inne błędy, niż faktycznie zostały popełnione.

Okazuje się, że nie tylko niefachowe sprzedawczynie w sklepach, ale i my same potrafimy oszukiwać siebie i swoje biusty na dziesiątki sposobów - tak, by niepasujący stanik wydawał się z pozoru dobry. Nakładamy za małe miseczki na czubki piersi i udajemy, że wszystko jest w porządku - a żeby móc się dopiąć, zwiększamy rozmiar pod biustem (najczęściej spotykany błąd). Spychamy piersi pod pachy, by nie wybrzuszały się nad miseczkami z przodu. Wydłużamy nadmiernie ramiączka w tym samym celu. Albo odwrotnie: naciągamy miseczki ramiączkami tak, że za duże wydają się odpowiednio dobrane.

Te wszystkie tricki można bardzo łatwo zdemaskować, zakładając stanik prawidłowo. Jak to zrobić - koniecznie przeczytaj ten tekst.

A oto, czego absolutnie nie możemy pominąć przy zakładaniu stanika: po włożeniu stanika wygarnij każdą z piersi dokładnie do miseczki! :-) Zrób to dłonią, ruchem zgarniającym pierś spod pachy do przodu, w kierunku miseczki. Możesz też zastosować moją metodę: ja nie wygarniam, ale „wytrząsam” piersi do miseczek. Pochylam się, chwytam u dołu za druty i potrząsam stanikiem w kierunku lewo-prawo. Potem się prostuję - i jeśli gdzieś pokażą się niesławne bułki, wiem, że czas na zmianę rozmiaru :-)

U wielu kobiet miseczki, które po niedbałym włożeniu wydawały się za duże, magicznie wypełniają się po wygarnięciu. A jeśli są za małe - widać to jak na dłoni.

 

Jak obliczyć miseczkę?

No dobrze - ale skąd w ogóle wiemy, jaki rozmiar miseczki przymierzyć?

Na początek - porzuć przywiązanie do rozmiaru, który nosisz. Zwłaszcza jeśli twój rozmiar pod biustem na skutek lektury notki o rozmiarze pod biustem właśnie uległ zmianie. Jeśli twój rozmiar pod biustem wcześniej wynosił 75, a nowe pomiary doprowadziły cię do rozmiaru 65 - to teraz na pewno będziesz potrzebowała innej (dalszej!) litery miseczki.

Po drugie - warto od razu przygotować się na to, że będziesz przymierzać kilka sąsiednich rozmiarów. A jeśli kupujesz przez internet - że być może trzeba będzie nabytek wymienić na inny rozmiar. Można też od razu zamówić kilka sąsiednich, i odesłać te niepasujące. Najpierw jednak musimy ustalić jakiś rozmiar wstępny - ten, od którego zaczniemy całą zabawę. Jeśli nie mamy pod ręką salonu z brafittingiem i miseczkami od A do K, musimy dać sobie radę przy pomocy tabeli rozmiarów bądź któregoś z lepszych kalkulatorów.

 

Mierzymy obwód w biuście

Powiedzmy, że znamy już nasz rozmiar pod biustem. Aby poznać naszą magiczną wstępną literkę, potrzebny nam będzie jeszcze obwód w biuście.

W biuście mierzymy się bez żadnego ściskania. Miarkę układamy w najszerszym miejscu biustu, tak by z przodu znalazła się dokładnie na szczytach piersi. I podobnie jak przy obwodzie pod biustem - pilnujemy, by znalazła się na jednym poziomie z przodu i z tyłu.

Jeśli nasze piersi należą do mocniej doświadczonych grawitacją/karmieniem/odchudzaniem bądź mają z natury mocno opadający kształt, najlepiej ten pomiar zrobić w staniku: nie usztywnianym, lecz miękkim, podnoszącym nam biust na przyzwoitą wysokość (najczęściej przyjmuje się, że brodawka powinna znaleźć się nie niżej niż połowa odległości ramię-łokieć), ale pod żadnym pozorem nie rozpłaszczającym nam piersi, bo wówczas wyjdzie nam zaniżony wynik.

Brafitterki często zalecają, by oprócz tego zrobić też pomiar w skłonie, i na tej podstawie stwierdzają, jaką konsystencję i w związku z tym ściśliwość ma nasz biust. My dla uproszczenia pozostańmy na razie przy jednym, zwykłym pomiarze.

 

Tabelkologia

Mając już nasz obwód w biuście, przypominamy sobie, jaki rozmiar pod biustem wyszedł nam wcześniej (pamiętamy - po zaokrągleniu w dół!) i zerkamy w tabelkę rozmiarów. Odszukujemy nasz rozmiar pod biustem i w tym samym wierszu bądź kolumnie (zależnie od budowy tabelki) znajdujemy zakres obwodów w biuście, w którym wypada nasz obwód w biuście.

Dla przykładu posłużę się tabelką rozmiarów brytyjskich (UK), która służy do dobierania produktów angielskich producentów bielizny (np. Panache, Freya, Curvy Kate). Powiedzmy, że pod biustem wyszedł nam rozmiar 34(75), a w biuście mamy 108 cm.

Tabela ta pokazuje górne granice obwodów w biuście, dla których przeznaczone są poszczególne miseczki. My z naszym 108 w biuście i rozmiarem 75 załapujemy się na miseczkę GG. To znaczy, że nasz wstępny rozmiar brytyjski (UK) to 34GG.

To oczywiście tylko jedna z setek spotykanych w sieci tabelek rozmiarów. Tak się składa, że jedna z najbardziej miarodajnych. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o tabelach rozmiarów producentów polskich (w większości) - u mnie przeważnie dają nieprawidłowe wyniki. Wyjątkiem jest kalkulator rozmiarów Ewy Michalak, który, jeśli wymierzymy się zgodnie z instrukcją, najczęściej daje prawidłowy wynik - dla produktów Ewy Michalak. Bo musicie też wiedzieć, że w świecie biustonoszy bardzo często co producent - to inne rozmiary miseczek. O bałaganie w rozmiarach biustonoszy, zwłaszcza powyżej miseczki D, dokładniej przeczytacie w tej notce

Czy już rozumiecie, dlaczego ta notka nie zaczęła się od tabelki i instrukcji mierzenia? Właśnie dlatego - sam pomiar plus sprawdzenie tabeli nie rozwiąże nam sprawy doboru rozmiaru miseczki. To tylko wstęp do przymiarek, obarczony sporym ryzykiem błędu. Aby dobrać miseczkę - musimy przede wszystkim nauczyć się, jak powinien leżeć prawidłowo dobrany rozmiar. 

 

Tabela to nie wyrocznia

Już wiemy, że tabele rozmiarów nie zawsze mówią prawdę. Pierwszą przyczyną jest, niestety, niedbałość i niekonsekwencja ich twórców. W przypadku niektórych producentów biustonoszy publikowane przez nich samych tabele rozmiarów miseczek nie pasują do ich własnych produktów. Tu pozostają nam tylko próby i błędy. Najlepiej ustalić mniej więcej rozmiar pod biustem i spróbować kilku miseczek w tym rozmiarze. Ja na przykład, wypróbowując nową markę polską, zamawiam zwykle w necie rozmiar 80H, a potem, w razie potrzeby, wymieniam rozmiar na inny.

Jednak nawet w przypadku dobrze opracowanej tabeli nie możemy liczyć na to, że wyliczony rozmiar będzie na pewno pasował. W grę wchodzą różne właściwości czy błędy naszego pomiaru (tak naprawdę każda z nas mierzy się trochę inaczej), indywidualne cechy budowy (kształt piersi) czy wrażliwości na nacisk (od której zależy nasza wygoda). No i wreszcie - tak naprawdę dwa obwody, pod biustem i w biuście, dają tylko przybliżony i niepewny obraz rzeczywistej wielkości naszych piersi.

Na przykład: moment, w którym tabele bardzo często zawodzą, to kobiety plus size - te o większych obwodach pod biustem. W przypadku tęższej figury na sam biust przypada mniejszy procent obwodu ciała niż w przypadku osoby szczupłej i biuściastej - duże dziewczyny owszem miewają duże piersi, ale do tego często mają „duże”, miękkie plecy. A ponieważ mierząc się w biuście nie wykonujemy ścisku, w przeciwieństwie do pomiaru podbiuścia - te plecy „wchodzą” nam niejako w obwód w biuście. A przecież pleców mimo najszczerszych chęci nie wgarniemy do miseczek... Dlatego kobietom o szerszych obwodach często pasują mniejsze rozmiary miseczek, niż wynika to z tabeli.

Nie możemy też liczyć na to, że będzie pasował nam zawsze ten sam rozmiar. Dokładnie tak, jak w przypadku ubrań. Czy macie w szafie tylko jeden rozmiar? Założę się, że żadna z nas nie może tego o sobie powiedzieć. Otóz ze stanikami jest dokładnie tak samo! :-) Nawet jeśli rozmiar doradzi nam fachowa brafitterka i w modelu X marki Y pasuje nam on idealnie - nie liczmy na to, że juz wszystkie biustonosze możemy kupować w tym rozmiarze. To jest po prostu niemożliwe.

Mimo tych wszystkich problemów i niepewności - naprawdę warto dobrze dopasować sobie (każdy) biustonosz (mam nadzieję, że jeszcze mi wierzycie ;-)

 

Weź swój biust w swoje ręce! :-)

Jak widzicie, dobór biustonosza nie polega jedynie na pomiarach i obliczeniach. Te mogą nam tylko pomóc, być naszym punktem wyjścia. Najważniejsze jest zrozumienie, do czego biustonosz służy, jak działa i w związku z tym jak dopasować do naszego biustu taki rozmiar i model, by działał prawidłowo na naszym biuście: podtrzymywał, podnosił, zbierał, odciążał, nadawał kształt i tak dalej, a do tego jeszcze był wygodny.

Oprócz miarek i tabel pomóc może nam fachowa brafitterka w dobrym sklepie z bielizną (prowadzimy spis dobrych sklepów - pomagajcie go rozwijać!). Najlepiej, zanim się tam wybierzesz, poszukaj opinii o sklepie. Dowiedz się, jakim wyborem rozmiarów sklep ten dysponuje - jeśli masz problemy ze zmieszczeniem się w miseczkach, raczej nie wybieraj się do sklepu oferującego tylko małe rozmiary (rozmiary do miseczki D to rozmiary małe). A przede wszystkim - uzbrój się w wiedzę. Bo ostateczną decyzję o zakupie podejmujesz ty. Nie brafitterka, nie znajoma, z którą wybrałaś się do sklepu - żadna z nich nie zna twojego biustu tak, jak ty. Brafitterka nie zgadnie, jak czujesz się w przymierzanym staniku i czy wytrzymasz w nim cały dzień. Nie wspominając już o tym, że nie każdy sklep chwalący się usługą brafittingu świadczy ją rzeczywiście dobrze i uczciwie. 

Podsumowując: trochę wiedzy, prawa fizyki i zdrowy rozsądek, oto na czym opiera się dobór biustonosza :-)

 

Wasze pytania

A teraz czas na Was - pytajcie śmiało i sugerujcie, o czym jeszcze powinnam napisać. To jeszcze nie koniec tematu! W najbliższym czasie napiszę dokładniej o tym, że wielkość miseczki zależy od rozmiaru pod biustem. Będą też teksty o zakładaniu i przymierzaniu i o tym, czym się kierować w trakcie zakupów. Bardzo się ucieszę z sugestii, od czego powinnam zacząć pisząc kolejne teksty o podstawach doboru biustonosza i o czym nie wolno mi zapominać!

W razie jakichkolwiek wątpliwości, pytajcie.

Jeśli chcecie poczytać więcej o dobieraniu rozmiaru biustonosza - zapraszam Was do kategorii Bra-fitting oraz Biust na Żywo :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 204
Zakładki:
Niezbędnik
Blogi w Polsce
Fora i strony w Polsce
Blogi na świecie
Fora i strony na świecie
Serwisy branżowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...