piątek, 13 kwietnia 2018

VI Salon Bielizny - wiosna 2018

 

Chyba już dwie edycje łódzkich targów temu odnotowałam z satysfakcją, że propozycje naszych firm bieliźniarskich są coraz mniej konserwatywno-praktyczno-nieciekawe, a coraz bardziej bezkompromisowe i trendy. Może zadziałało to, że na tej imprezie prezentowano kolekcje jesienne, w których zawsze mniej jest bezpiecznych pasteli i drobnych łączek, a więcej mocnych barw, a może nasi rodzimi projektanci faktycznie mają już dosyć bladych piżamkowych rzucików? Dość powiedzieć, że na wiosennym Salonie Bielizny dominowała głęboka, ciemna kolorystyka, a klimat był daleki od słodkiej, rozmarzonej łagodności. Piżamkowatości zaś nie odnotowałam w ogóle i mam cichą nadzieję, że nie będzie do niej już powrotu. 

Pojawiło się kilka dotąd niewidzianych marek, jak Alles, Wiesmann czy Room669, która to marka zaliczyła niesamowicie udany targowy debiut. Jako że ręce same wyciągały mi się do wieszaków, tym razem postanowiłam nie uczestniczyć w żadnych prelekcjach, a skupiłam się na oglądaniu stoisk i rozmowach z wystawcami. Dzieje się sporo, fajnie i w szerokich zakresach rozmiarów. Dominowała kolekcja jesienna, choć wisiała też aktualna wiosna, trochę już jednak zepchnięta w cień przez nowe pomysły. Niektóre firmy miały już jesienne katalogi, co się chwali. Dzięki rezygnacji z wykładów (oprócz pokazu, o którym na koniec) udało mi się trafić do tych, których nie udało mi się odwiedzić wcześniej, na przykład do Konrada czy Wiesmanna.

Jako że zachwyciły mnie zwłaszcza kolory - pojadę znowu kluczem barwno-motywowym i pokażę Wam wzorki i kolorki na najbliższą jesień :-) 

 

Głębia zieleni

Pamiętacie zielone propozycje Panache na jesień? To jeden z moich ulubionych trendów, toteż z radością odnotowałam, że nasze firmy też za nim podążyły, i to tłumnie. Nie bez pewnego zdziwienia, ponieważ kolor ten uchodzi za mało „sprzedawalny” i boją się go bieliźniani konserwatyści. Polska bielizna jednak wydobywa się z zachowawczości i wypływa na zielone fale śmiało.

 

Gorteks_SalonWiosna18_09_b

Gorteks. Te wzory mogą być kwiatami, choć mnie kojarzą się z meduzami fosforyzującymi w głębinach :-) Gorteks coraz bardziej szaleje wzorniczo, co zobaczycie jeszcze niżej (Wersja półusztywniana też będzie). 

 

Gaia_SalonWiosna18_01_b

Gaia. Satynowy simplex w ciemnej, szarawej zieleni. 

 

Gaia_SalonWiosna18_03_b

Gaia. Ten sam wzór w wersji matowej, na modelu półusztywnianym. Wolę błysk, choć tutaj podoba mi się większa powierzchnia haftu.



Gaia_SalonWiosna18_04_b

Znowu Gaia. Zieleń w pełnym zakresie. 

 

Anita_SalonWiosna18_03_b

Anita - tu już bardziej morsko (model do miseczki F)

 

Ava_SalonWiosna18_16_b

 Ava 

 Lupo_SalonWiosna18_01_b

Lupoline. Bardzo ciemna, prawie czarna zieleń - ta koronka dużo efektowniej zaprezentuje się na ciele niż luzem.

 

Samanta_SalonWiosna18_01_b

Samanta - istna zielona gwiazda targów :-) Ten haft wystąpi w kilku konstrukcjach, w tym także dużobiuściastej A922. Model nazywa się Mona. Rozetka jest oddzielnym elementem - znamy ją już w wersji czarnej, jesienią pojawi się w zieleni! Może ozdobić także dekolt z tyłu. 

 

Samanta_SalonWiosna18_02_b

I drugi przykład zastosowania Samantowej rozetki. Ten model ucieszy raczej mniejsze biusty...

 

Bling

„Stanik syrenka” Gorteksu hipnotyzował wszystkich, ale to nie jedyna błyskotka Salonu. Metaliczne materiały, połyskliwe nici - sroki oraz miłośniczki syrenich klimatów znajdą coś dla siebie. 

 

Gorteks_SalonWiosna18_01_b

 Jest też wersja usztywniana. Szkoda, że Gorteks wciąż oferuje niezbyt duże miseczki w porównaniu z innymi firmami. 

 

Gorteks_SalonWiosna18_18_b

Efekt syrenki z bliska :-) 

 

Gorteks_SalonWiosna18_25_b

Dalej Gorteks - ależ się nam rozbrokacił! 

 

KrisLine_SalonWiosna18_14_b

Srebrno-hematytowe odcienie u Kris Line.

 

Lupo_SalonWiosna18_07_b

Znowu zieleń i bling. Tym razem Lupoline. Powstała cała linia z tymi cudnymi aplikacjami. 

 

Lupo_SalonWiosna18_08_b

... i jest to mój największy smutek, ponieważ duże rozmiary jak zwykle dostały najmniej fajnego. Oto wersja big z zielonym blingiem w stanowczo zbyt małym natężeniu. 

 

Room669_SalonWiosna18_07_b

Room669 -  przecudna koronka z turkusowo-szafirowym metalikiem. Jestem zakochana! Niestety, nie ma dla mnie (jeszcze?) rozmiaru... 

 

Granat to nowa zieleń ;-)

Odcienie morsko-niebieskawe, petrolowe i granatowe nie błąkały się gdzieś na obrzeżach i pograniczach, a stanowiły solidny temat. Czasem towarzyszyły czerni. 

 

Gorsenia_SalonWiosna18_01_b

Gorsenia - nowa odsłona modelu znanego już z wersji czarno-beżowej. 

 

Gaia_SalonWiosna18_30_b

Gaia - ten wzór z nadrukiem udającym koronkę wystąpi też w wersji półusztywnianej. 

 

Gorsenia_SalonWiosna18_10_b

Gorsenia - czerń zestawiona z granatem w koronkowym miękkusie. Koronka jest gładka i ma bardzo płaską krawędź, czym kojarzy mi się z modelem Olivia z Panache. 

 

Alles_SalonWiosna18_05_b

Alles - to co prawda propozycja z aktualnej wiosny, ale nie sposób jej pominąć. Linia zawiera kilka biustonoszy i fantastyczne majtki, a nawet... bluzeczkę :-) 

 

Gorteks_SalonWiosna18_17_b

Gorteks - cudna morska wersja Pameli.

 

Kinga_SalonWiosna18_05_b

Kinga - model half-cupowaty z pionowym szwem. Szefowa tym razem zaklina się, że będzie dostępny rozmiar 80H. Jaram się ;-) 

 

Kinga_SalonWiosna18_08_b

...A tym chabrem od Kingi jaram się jeszcze bardziej. Także pionowy szew i szersza, niż to niekiedy bywało, rozmiarówka. 

 

Ava_SalonWiosna18_02_b 

Ava. Kobalcik z paseczkiem. 

 

Korale i borda

Czerwieni jesienią zabraknąć nie może - w kolekcjach pokazała się w dwóch odmianach: pierwszej, klasycznie jaskrawej oraz drugiej, nieco mniej ogranej, bo ciemniejszej i głębszej. 

Zacznę od sensacji - rewelacji, a mianowicie od Avy i jej uwielbianego longlajna Crystal. Kryształka w poprzednim sezonie w wersji czerń z beżem sprzedała się ponoć tak rewelacyjnie, że firma postanowiła - i słusznie - wznowić ten model, a do tego jeszcze dołożyć mu siostrę w energetycznym koralu. 

 


Ava_SalonWiosna18_13_b

Ava - Crystal long

 

Ava_SalonWiosna18_01_b

Ava - jaskrawy koralik przyprawiony fuksją. Nie jestem chyba entuzjastką czerwieni z beżem, a sporo widziałam tego zestawienia w kolekcjach. Może się przekonam po sprawdzeniu nabiustnym?

 

Ava_SalonWiosna18_06_b

Jak wyżej - Ava. Ten połyskujący złotawo beż plus szkarłat kojarzy mi się z pełną przepychu estetyką chińską.

 

Samanta_SalonWiosna18_14_b

Samanta - szkarłat z blingiem! 

 

Kinga_SalonWiosna18_03_b

Kinga - czerwonoczarno. Walentynkowa klasyka. 

 

A teraz udajmy się w strefę nieco mroczniejszą...

 

Room669_SalonWiosna18_02_b

Room669 - ten model był dla mnie jedną z gwiazd Salonu, choć niestety miseczka G, do której dociera, jest na mnie za mała. Paski zdobione koronką dają się przesuwać i dostosowywać do osobniczych preferencji ;-) Odcień - głęboka, nieco zgaszona czerwień. Jak mówi projektantka marki, nie przepada ona za oczywistymi odcieniami - i to widać. 

 

Alles_SalonWiosna18_14_b 

Alles. Już teraz zapowiem, że do kompletu są niesamowite majtki.

 

Room669_SalonWiosna18_05_b

I znowu Room669. Lubię te nieoczywistości :-) 

 

Konrad_SalonWiosna18_01_b

Konrad. To model z katalogu jesień-zima 2017/18, więc już nie nowość, ale urzekł mnie tym bordem. Niestety większe rozmiary dostępne tylko w wersjach gąbkowanych :-( 

 

Fiolety

Chyba żadna zima się bez nich nie obejdzie...  

 

Lupo_SalonWiosna18_06_b

Lupoline - ten odcień szczególnie mi się spodobał. 

 

Gaia_SalonWiosna18_21_b

Gaia podąża bardziej w stronę grafitu. Tu znowu zwracają uwagę gładkie bezszwowe krawędzie (również majteczek). 

 

Krisline_SalonWiosna18_02_b

Kris Line

 

Gorteks_SalonWiosna18_06_b

To już bardziej amarant czy też malina, ale obecność obowiązkowa. Gorteks. Gratka dla miłośniczek halfów (wink wink), mieszczących się w rozmiarówkę modelu Dita (buu, buu). 

 

Gossard_SalonWiosna18_02_b

Gossard - cudny soczysty amarant. Nie jestem pewna, która to kolekcja. 

 

Empreinte_SalonWiosna18_02_b

Empreinte - za ten odcień dałabym się pokroić :-) Na Salonie pojawił się po raz pierwszy dystrybutor tej marki, który sprowadza również m.in. Gossarda, Shock Absorbera i Marlies Dekkers. Salon, jak widać, pomału ściąga wszystkie obecne w naszym kraju D-plusy :-) 

 

Grafit i marmur

Odcienie szarości - kolejny trend - również były bardzo mocno widoczne w ofercie naszych firm. Dało się też zauważyć skalno-marmurowe motywy. 

 

Gaia_SalonWiosna18_18_b

Gaia, chyba najbardziej szara marka Salonu. Czarne kwiaty na szarym tle. 

 

Gaia_SalonWiosna18_19_b1

Jeszcze jedna szara Gaia, całkiem gustowna, choć sztywna ;-)

 

Gaia_SalonWiosna18_05_b

Szaro-różowe, trochę dalekowschodnie kwiatki Gai. Taki sobie, raczej tradycyjny wzór. 

  

Kinga_SalonWiosna18_02_b

Kinga. Malina i szary - zestaw zawsze jary ;-)  

 

Samanta_SalonWiosna18_10_b

Urokliwa Samanta w odcieniach szarości. Wygląda mi na nową konstrukcję! 

 

Gaia_SalonWiosna18_09_b 

Gaia: szaro-różowy marmur. A haft - zielony. Dwa trendy w jednym.

 

Krisline_SalonWiosna18_12_b

Kris Line - marmurowy napierśnik sportowy :-)

 

Zwierzę!

Zdaje się, że niedawno wieszczono koniec panterek. Salon chyba nic o tym nie słyszał, bo z tego co widzę, zwierzaki zaliczają comeback. Oprócz klasycznych panterek zdarzały się też wzory nieco odleglej, ale także kojarzące się ze skórami zwierząt.

 

Kinga_SalonWiosna18_07_b 

Kinga - panterka, czerń i czerwień. Zestaw znany i wypróbowany.

 

KrisLine_SalonWiosna18_13_b

Zwierzę, roślina, czy minerał? Roboczo zakładam, że zwierzę ;-) Kris Line. 

 

Ava_SalonWiosna18_07_b

Ava. Ten wzorek kojarzy mi się z wężową skórką. Nareszcie model w side-supporcie - w jesiennej kolekcji jakoś niewiele ich widzę, a szkoda, bo to moja ulubiona konstrukcja Avy.

 

Gorteks_SalonWiosna18_23_b 

Zdecydowanie zwierzęcy Gorteks. 

 

Flokowanie

Flokowanie to, jak czytamy w najnowszym numerze „Modnej Bielizny”, specjalna technika pochodna od druku - polega na nanoszeniu na materiał cienkiej warstwy włókien (strzyży) w miejscach uprzednio posmarowanych klejem. Powstaje w ten sposób efekt podobny do weluru. „Floczki” widziałam u naszych producentów po raz pierwszy, i jako że mam oko na wszystko co welurowe, albo chociaż welur przypominające (kto mi uszyje prawdziwie welurowy komplet, pretty please?), ucieszyły mnie te czarne flokowe kwiaty na beżowych tłach. Producenci zapewniają, że materiały, z których korzystają, są testowane i dostatecznie wytrzymałe i trwałe dla zastosowań bieliźnianych. Trzymam za słowo. 

 

Gaia_SalonWiosna18_28_b

Gaia. Klasyczna czerń na beżu w wydaniu flokowanym. Świetny, trochę art-decowski deseń. 

 

Gorsenia_SalonWiosna18_08_b

Gorsenia - nowy, całkowicie usztywniany model. Trochę obiciowa estetyka ;-) 

 

Kinga_SalonWiosna18_06_b

Kinga. Ten komplet miała na sobie na pokazie Joanna Cesarz, zwyciężczyni programu Supermodelka Plus Size. 

 

Czerń na beżu

Tego ultraklasycznego zestawienia było na Salonie wciąż pełno. Beż jest tłem dla czarnych koronek, haftów, aplikacji czy wyżej wspomnianych „floczków”. Popularność tego motywu mnie nie dziwi - efekt tatuażu jest bardzo seksowny, a erotyczny trend w bieliźnie tak szybko nie odpuści (jeśli w ogóle) ;-) 

 

Gorteks_SalonWiosna18_14_b

Gorteks - kolejny miękki model na bazie Pameli. To aż drugi trzeci miękkus w kolekcji (naprawdę Gorteks mógłby już trochę bardziej zmięknąć! Gąbka jest passé!)

 

Gorteks_SalonWiosna18_12_b

Gorteks. Uroczy strojny model w konstrukcji znanej nam z modelu Shirley - mam nadzieję, że będzie równie świetnie leżał! 

 

Gaia_SalonWiosna18_26_b

Gaia. 

 

Lupo_SalonWiosna18_04_b

Lupoline. Tu już dominacja czerni. 

 

Gaia_SalonWiosna18_24_b

Gaia. Takich braletkowatych pomysłów było wszędzie pełno, niestety ich zakres rozmiarów z reguły nie powalał. 

 

Ava_SalonWiosna18_09_b

Na szczęście Ava jak zawsze dawała radę ;-) 

 

Alles_SalonWiosna18_15_b
Alles. Model zwany przeze mnie pieszczotliwie wąsaczem - z rzęskową koronką i paseczkami oraz złotym słoneczkiem na mostku. Ma cudne gacie w komplecie.

 

Wśród czarnobeżaków dało się znaleźć i bardziej minimalistyczne projekty:

 

Gorteks_SalonWiosna18_08_b

Gorteks

 

Na doczepkę - trochę udanych beżaków.

 

Alles_SalonWiosna18_16_b

Alles. Cudna koronka! Kojarzy mi się ciut z bazowymi modelami Fantasie czy dawnej Fauve. 

 

Gorsenia_SalonWiosna18_03_b

Gorsenia. Model specjalnie dla dużych rozmiarów, z fajnym prześwitem na mostku. Czyżby początek modeli dedykowanych dla plus size w Polsce? 

 

Gaia_SalonWiosna18_06_b

Gaia - bardzo ciekawy model w ciemnym kakaowym beżu z turkusowym haftem. Bardzo bym chciała go przymierzyć! 

 

 

Bezfiszbinowce

Trend braletkowy wypączkował w renesans zainteresowania modelami bez drutu. Coraz ich więcej, i coraz ciekawszych. 

 

Alles_SalonWiosna18_12_b

Alles.

 

Ava_SalonWiosna18_10_b

Ava - beżowa odsłona Libi! Czekamy jeszcze na biel ;-)

 

Anita_SalonWiosna18_04_b 

Anita. Tego bezdrutowca w niebieski rzucik mam nadzieję wypróbować. Bezfiszibnowce nie muszą być gładkie! Żądam wzorów na bezdrutach! 

 

Sport

Oprócz klasycznych staników sportowych (obecne na Salonie marki: Anita, Kris Line, Panache Sport, Shock Absorber...) siatkowo-sportowe motywy przenikają także do zwykłej bielizny, jak na przykład w tych niecodziennych propozycjach Gorteksu. Raczej jednak nie wybrałabym się w nich na siłownię ;-) 

 

Gorteks_SalonWiosna18_04_b

Gorteks_SalonWiosna18_11_b 

Motyw sportowej siatki wytropiłam też w nowych topach Lupoline:

 

Lupo_SalonWiosna18_02_b 

 

A oto już prawdziwa bielizna sportowa:

 

Anita_SalonWiosna18_05_b 

Anita. Ten model dobrze znam. Wysportowane stanikomaniaczki lubią limonkę z czarnym ;-)

 

Anita_SalonWiosna18_06_b

Anita. Momentum. Znamy. 

 

Anita_SalonWiosna18_02_b

Anita. Bo rozkochane w kwiatach też lubią sport! :-)

 

Krisline_SalonWiosna18_11_b

 Kris Line. Nareszcie sportowy stanik w kamuflaż! Wow! Niestety wciąż nie było mi dane wypróbować Krisowego sporta. Kris Line to firma niezbyt kontaktowa, przykro mi to przyznać, i jest to główny powód, dla którego tak mało znam jej produkty :-(  

 

„Dopinacze”

Tak roboczo nazywam wszelkie paski, ozdoby, harness bras, gipiurowe rozetki, koronkowe kołnierzyki - które można doczepiać do biustonoszy bądź też po prostu nakładać je niezależnie. Na Salonie wystąpił ich prawdziwy wysyp - obok wciąż wszędobylskich paseczków dekoltowych zintegrowanych ze stanikami. Aksamitkowe elastyczne konstrukcje widziałam u Kingi, harness bras różnych typów - u Samanty, dekoltowe ozdoby znalazły się też u Gai, paseczki - u Kris Line, Avy i Lupoline. Trochę rozczarowała mnie Gorsenia brakiem kontynuacji wysadzanych kryształkami ozdób. Najbardziej oczywiście ucieszyła Samanta swoją rozetką w zielonym wydaniu. Absolutny musisztomieć. A harnessik wysadzany lśniącymi guziczkami udało mi się dostać w prezencie (uwaga instagram ;-)). 

 

Gaia_SalonWiosna18_13_b

Motyl w dekolcie by Gaia. Ten sam wzór zapowiada się także w czerni.

 

Samanta_SalonWiosna18_03_b

 Samanta - kołnierzyk i rozetka 

 

Samanta_SalonWiosna18_04_b

Samanta. Open bra z haftowymi motylkami na ramiączkach. 

 

Warstwy, warstwy

Oprócz dopinaczy i harnessów wciąż popularnością cieszą się modele przypominające topy - z nałożoną wierzchnią, przejrzystą warstwą. Swój pomysł z zeszłego sezonu kontynuuje Lupoline - włączając oprócz przezroczystego tiulu elastycznego także siatkę oraz wzór w kropki.

Warstwowe pomysły szykuje także Ava w swoich supertajnych projektach na kolejne sezony, o których nakazano mi milczeć (a szkoda, bo było na co popatrzeć, wierzcie mi. Ava napiera!). 

 

Lupo_SalonWiosna18_05_b

Lupoline - bra-top we flokowane groszki

 

Kwiaty i folk 

Kwiaty przewijały się jak zwykle przez wszystkie tendencje barwne. Podzieliłabym je z grubsza na dwie odmiany: graficzne i czarne, oraz folkowe i kolorowe :-) 

 

Gaia_SalonWiosna18_20_b

Czarno-srebrno-złoty ogród Gai

 

Gaia_SalonWiosna18_14_b

Bardzo ciekawy model z pionowym cięciem Gai. Kwiaty haftowane, kwiaty wytłaczane. Niestety, nie sięga do mnie rozmiarówką. Na modelce leżał kusząco (choć nie wiem, czy nie był nieco za mały). 

 

Gaia_SalonWiosna18_02_b 

Czarny halfiak Gai na modelkowym biuście

 

Gaia_SalonWiosna18_15_b

Też Gaia. Półusztywniany model z nadrukiem przypominającym koronkę. 

 

Ava_SalonWiosna18_03_b

Jeden z moich ulubieńców całego Salonu - model Avy z cudnym biało-czerwono-turkusowym haftem i patriotyczną kokardką. Takie folki lubimy! Bardzo cierpię, że nie jest miękki :-(  ale i tak wypróbuję go na pewno! 

 

Ava_SalonWiosna18_17_b

Najlepszy haft Avy z bliska :-) 

 

Samanta_SalonWiosna18_06_b

Samanta. Tym haftom wróżę wielką karierę, jako że będą dostępne także w kroju A922 ;-) 

 

Lupo_SalonWiosna18_11_b

Kwiaty w postaci drukowanej w Lupoline. I znowu najfajniejsze mnie ominie, bo mojego rozmiaru tego cuda z zielonym blingiem nie będzie. :-(

 

Gorteks_SalonWiosna18_20_b 

Gorteks. Kolorystyka jakby podobna do powyższej. Oraz CHWOŚCIK! Tu już mam większą szansę się zmieścić, ale pewności brak...

 

Konrad_SalonWiosna18_03_b

Konrad zrobił miękkiego side-supporta, w dużej rozmiarówce oraz z motywem maków i chabrów. Cóż za korzystne zestawienie ;-) Mam nadzieję, że będzie testowane. 

 

Gaia_SalonWiosna18_22_b

Gaia - ten druczek wybitnie kojarzył mi się z ludową wycinanką.

 

Gorteks_SalonWiosna18_02_b

Gorteks. Kwiaty tropikalne w modelu Cleo.

 

Ava_SalonWiosna18_05_b

Ava. Płomienne kwiaty na tle morskich głębin ;-) Podobny haft był w zamierzchłych czasach w Panache - kto pamięta?

 

Gorteks_SalonWiosna18_22_b

Gorteks - totalne szaleństwo kwiatowe. Nie, to nie jest kostium kąpielowy :-) 

 

Gorteks_SalonWiosna18_26_b

Gorteks - ta marka powoli monopolizuje segment odjechanych kolorowych kompozycji! 

 

Gorteks_SalonWiosna18_24_b

I zgadnijcie kto... Gorteks, oczywiście! Jeden z najbardziej szalonych wzorów Salonu. Brawo!

 

 

Majtkomania

Nie, nie zamierzam wprowadzić w życie primaaprilisowego żarciku i przemianować Stanikomanii na Majtkomanię, ale powiem, że majtki coraz bardziej przyciągają moją uwagę, zwłaszcza że ciekawych modeli jest jakby coraz więcej. Na Salonie specjalnie rozglądałam się za majtkami i oto efekty moich poszukiwań. 

 

Alles_SalonWiosna18_04_b

Alles - gatki piżamkowo-longuewear'owe 

 

Alles_SalonWiosna18_19_b 

Alles - szykowane na jesień wintydżowe bordo 

 

Alles_SalonWiosna18_20_b

Alles - czarnobeżowa klasyka

 

Alles_SalonWiosna18_02_b

Alles to istny majktowy potentat :-) (majtentat?)

 

Gorsenia_SalonWiosna18_02_b

Gorsenia

 

Ava_SalonWiosna18_04_b 

Ava - tu już normalny stan, ale też ładnie. 

 

Room669 - sexy debiut ze smakiem

W Polsce brakuje dobrej jakości bielizny o zabarwieniu lekko erotycznym, ale takiej, którą wciąż można by nosić na co dzień. Innymi słowy - żeby stanik trzymał biust, majtki były wygodne, a stylistyka pozostawała w sferze elegancji i lukśności, nie przeginając zbytnio w kierunku seksszopowym. I do tego w dużej rozmiarówce. No więc wszystkie biuściaste stanikomaniaczki tęskniące do luksusu z pazurem informuję, że jest nadzieja. A konkretnie - młoda firma o nazwie Room669. Marka ta objawiła mi się na instagramie i zrobiła na tyle dobre wrażenie (również gotowością do kontaktu), że to od stoiska pani Magdaleny Grześlak zaczęłam zwiedzanie Salonu. 

Projekty marki są pełne seksownych przejrzystości, wzmacniane sporymi metalowymi elementami pokrytymi 18k złotem, z włoskich koronek i dzianin. Tę jakość czuje się w dotyku. Rozmiarówka jest obiecująca, bo do miseczki G, ale jest to raczej nieduże G, także ja będę musiała jeszcze na testowanie poczekać. Twórczyni Room669 nad przystosowanymi do większych rozmiarów konstrukcjami ma zamiar pracować tak długo, aż ją zadowolą, co oznacza - starannie i bez pośpiechu.. „Wolę dłużej pracować nad nowościami, ale wiedzieć, że to co zaoferujemy, będzie naprawdę wyrafinowane i dopracowane, z najwyższej półki jeśli chodzi też o materiały i akcesoria, z których jest wykonane” - mówi. Prototyp jednego z takich modeli udało mi się przymierzyć, niestety stanowi na razie tajemnicę handlową ;-) 

 

Room669_SalonWiosna18_06_b 

Room669_SalonWiosna18_04_b

 

Room669_SalonWiosna18_09_b

 

Room669_SalonWiosna18_08_b 

 

Salon ciałopozytywny 

To pierwszy Salon, o którym mogę powiedzieć, że zauważało się szeroką reprezentację ciał. Co prawda zostało w tej mierze jeszcze nieco do zrobienia, ale powiem - nareszcie było wow! Po hali przechadzała się pokaźna reprezentacja modelek plus size, widoczna także na wybiegu (pokaz pokażę ;-) Wam, jak tylko zmontuję filmik). Gwiazdą całych targów była pani Barbara Tukendorf, biegaczka półmaratonów, urocza osoba w dojrzałym wieku. Ktoś mówił „babcine staniki”? Myślę, że ta modelka wyglądałaby doskonale w najróżniejszych, nawet najbardziej efektownych projektach, choć na targach reprezentowała raczej tradycyjną wzorniczo (za to rewelacyjną jakościowo) markę Anita.  

Co na to twórcy katalogów, pełnych wyfotoszopowanych modelek o jednym typie sylwetki? Może by tak już trochę pójść z duchem czasu i przypomnieć sobie, że bieliznę noszą prawdziwi ludzie, którzy są różni: starzy i młodzi, grubi i chudzi?

 

Anita_SalonWiosna18_01_b

Pani Barbara Tukendorf wraz z przesympatyczną przedstawicielką marki Anita. Będę dalej testować babcine staniki! W takim towarzystwie - zawsze ;-) 

 

Gaia_SalonWiosna18_29_b

Dziewczyny Gai.

 

Ogólne wrażenia

Najkrócej mówiąc: podobało mi się! :-)

Nie bez powodu zrobiłam najwięcej zdjęć ze wszystkich dotychczasowych edycji, a na prelekcje szkoda mi było czasu. Nawet prezentację brafittingową sobie darowałam, stąd niedostatek fotek na modelkach. Brakowało mi jednak tzw. brafittingowej przymierzalni - która była świetną okazją do wypróbowania nabiustnie niektórych modeli. Mam nadzieję, że organizatorzy wrócą jeszcze do tego pomysłu. 

Dobrze było móc dobrze przyjrzeć się kolekcjom i porozmawiać z przedstawicielami marek, zwłaszcza tymi, z którymi jeszcze nie zdążyłam do tej pory zawrzeć znajomości, a którzy byli wyraźnie na kontakty otwarci (tu szczególne pozdrowienia dla marki Alles oraz Room669). Ci, którzy do tej pory nie zawodzili - nie rozczarowali i tym razem. Pochwały należą się Avie, Gai, Gorteksowi, Samancie, Kindze, od których stoisk najtrudniej było mi się oderwać. Jedyne, czego żałuję, to że nie udało mi się dotrzeć do francuskiej marki Sans Complexe - mam nadzieję, że nadrobię to za pół roku. 

 

Room669_SalonWiosna18_10_b

Tak było u Room669 ;-) 

 

Samanta_SalonWiosna18_15_b

... a tak u Samanty :-) 

 

Brawo dla organizatorów tym razem za catering, w tym świetnego food trucka Vegeneration, dzięki któremu głód nie przeszkadzał mi w komfortowym zwiedzaniu targów przez cały dzień (od otwarcia do zamknięcia). Mankamentem imprezy był oczywiście dziki tłum zwiedzających, a właściwie - niedostatek miejsca, bo duże zainteresowanie targami trudno uznać za ich wadę. Gdyby hala była przestronniejsza i stoiska większe - byłoby znacznie łatwiej dostać się do towaru i spokojnie wszystko obejrzeć. 

Głowę mam pełną kolorów i wzorów, a stanikomaniackie serce - optymizmu. Polska bielizna jest fajna i coraz fajniejsza, głowy projektantów coraz bardziej otwarte i pełne pomysłów, a miseczki coraz większe. Ciekawe, co zobaczymy na jesiennym Salonie Bielizny! 

 

Salon_logoSS8

 

A Wam jak się podobało? ;-)  

 

środa, 04 kwietnia 2018

ModnaBieliznaWiosna2018b

 

Za chwilę kolejne targi bielizny (Salon Bielizny w Łodzi), a tam - nowe kolekcje i trendy, którymi będziemy się zachwycać, albo wręcz przeciwnie. Będziemy też jak zwykle utyskiwać na to, że ten czy inny pomysł znowu trafi tylko do bardzo ograniczonych rozmiarówek. Że na ten czy ów piękny projekt będziemy mogły tylko sobie popatrzeć, a na jego twórcę - wściec się słusznym gniewem stanikomaniaczki :-) Może nie będzie tak źle, może okaże się, że większość targowych modeli cudownie objawi się w rozmiarze 80H i większych? Pomarzyć zawsze można, a ponieważ ostatnio targi zaskakiwały mnie głównie pozytywnie - jadę raczej z optymizmem. Ale i z wymaganiami.

Więc trochę antycypacyjnie i trochę à propos - czytam sobie pewien wywiad w „Modnej Bieliźnie” (niestety nie ma go jeszcze na onlajnie, wielka szkoda - gdy tylko będzie, niezwłocznie wrzucę linkę do numeru) i dzielę się z Wami refleksjami osoby, która przez sporą część swojego życia czuła się, i nadal trochę czuje, wykluczona z bieliźnianej mody. 

Projektantka mody jest artystką. W jej umyśle powstają odważne pomysły i przełomowe wizje, które inspirują innych, w tym tych, od których zależy, co zobaczymy w sklepach - firmy produkujące odzież. Niektóre z tych pomysłów doczekają się przełożenia na codzienny język i trafią na nasze ulice, inne nie. Gdyby jednak projektantka od początku poruszała się tylko w kręgu sprawdzonych rozwiązań, nigdy nie stworzyłaby niczego nowego. Myślę, że w tym zawodzie trzeba być trochę „ponad” oczekiwaniami przeciętnych śmiertelników. Mimo to nie da się przecież uciec od faktu, że gdzieś tam na samym końcu jest klientka, z jej upodobaniami i wymaganiami. I z jej ciałem.

Nie wcielałam się nigdy w rolę bra-projektantki, ale na zdrowy rozum - jeśli mowa o bieliźnie, to radosne oderwanie od formy i potrzeb ciała ma tu jeszcze mniejszy sens, niż w przypadku ubrań. Narzucić na siebie swobodnym ruchem można z grubsza cokolwiek, ale stanik czy majtki muszą trzymać się biustu i pupy, dosłownie i w przenośni. Zawsze byłam ciekawa, jak pracują projektanci bielizny i co powinno zostać zrobione, by artystyczna wolność projektantów nie skutkowała ciągłym wykluczaniem z bieliźnianej mody osób o większych biustach i gabarytach nie przypominających parametrów modelki wybiegowej. 

 

Szyjemy bralety?

Na łódzkiej ASP powstała niedawno Pracownia Projektowania Bielizny i Stroju Rekreacyjnego, czyli miejsce, w którym mają kształcić się przyszłe projektantki i projektanci bielizny. Z wywiadu w „Modnej...” z założycielką tej pracowni dr Dorotą Salską wywnioskowałam, że jest to jedyne takie miejsce w Polsce, a wykształconych projektantów bielizny w naszym kraju policzyć można na palcach jednej ręki. Pani doktor kładzie nacisk nie tylko na kwestie artystyczne, ale i praktyczne - konstrukcję bielizny i dobór materiałów, co jest w wywiadzie mocno podkreślone. Rozumiem, że pracownia ta działa dopiero od roku i pewnie dlatego studentki na razie zetknęły się dopiero z podstawami i mają za sobą najłatwiejsze zadania. Mam nadzieję, że za kilka lat będą wymiatać w staniki ;-) 

Mimo to poczułam ukłucie niepokoju, czytając zdanie „na potęgę szyjemy bralety”. Bo studentki mogą od razu je nosić, są bowiem (studentki) „bardzo młode, bardzo szczupłe i bardzo zgrabne” (tu od razu zaświtała mi nadzieja, by do Pracowni zgłosił się także ktoś grubszy i oczekujący mocniejszego podtrzymania biustu ;-) ), a bielizna na większe biusty to już trudniejsza sprawa i rządzi się innymi prawami. Należałoby zaliczyć ją do specjalistycznej, razem z bielizną dla amazonek i karmiących piersią. Bo prostego staniczka z trójkącików nie założy pani, która nosi 85F (swoją drogą, ten rozmiar pojawia się w artykule dwa razy jako przykład bardzo dużego rozmiaru ;-) Warto jednak wiedzieć, że dobre bralety i w tym rozmiarze powstają!) Jasna sprawa, doskonale rozumiem stopniowanie trudności, że jakoś te zagadnienia trzeba podzielić, a uszycie biustonosza z miską i drutem to nie bułka z masłem. Bardzo już jednak odwykłam od nazywania wszystkiego poza braletem, czy zwykłym stanikiem w małym rozmiarze, „bielizną specjalistyczną”. Ta kojarzy mi się raczej ze sprzętem medycznym, niż z modą. Na szczęście, pani Dorota Salska, która kieruje Pracownią i stworzyła jej program, rozumie tę subtelną kwestię, miała bowiem bliski kontakt z osobami, dla których zaprojektowała swoją doktorską kolekcję - z amazonkami.

 

Sensualność po operacji piersi

Oprócz stworzenia i prowadzenia Pracowni dla przyszłych projektantek i projektantów bielizny, pani Dorota Salska ma na koncie m.in. niecodzienną kolekcję, która stanowiła jej pracę doktorską. Ogólnie nie posiadam się z radości, że w Polsce można doktoryzować się z projektowania biustonoszy i mam nadzieję, że ten kierunek przyniesie nam w niedługim czasie kolejne magisteria i doktoraty oraz armię wybitnych projektantek i projektantów naszych staników :-) 

 

Kolekcja_modna

 

Kolekcja „Kształty ochronne” Doroty Salskiej obejmuje trzy serie: biustonosze, body i koszulki dla kobiet po mastektomii. Biustonosze mają miseczki zarówno miękkie, jak i kształtowane termicznie i z zatopionymi wewnątrz „łyżwami” z poliwęglanu, zastępującymi fiszbiny (umieram z ciekawości, czy jest to rozwiązanie podobne do tego, które stworzyły kobiety z Trusst Lingerie). Body zaprojektowane są tak, by zakrywały miejsca po ewentualnym pobraniu skóry do przeszczepu - o tym zagadnieniu nie miałam wcześniej pojęcia i to super, że projektantka tak wnikliwie zbadała potrzeby kobiet po operacjach piersi. Niestety kolekcji nie możemy nigdzie zobaczyć - w „Modnej...” brak choćby jednego zdjęcia, jest jedynie rysunek, co do którego nawet nie wiem, czy przedstawia kolekcję. Wiemy za to, że jest ona utrzymana w minimalistycznym, zmysłowym stylu oraz ma kolor czarny.

Ankieta przeprowadzona wśród kobiet po operacjach piersi, którą autorka poprzedziła stworzenie pracy, zawierała również pytania o estetykę. „Ku mojemu zaskoczeniu najwięcej było opinii, które obalały całą moją teorię na temat „pancernej” bielizny mastektomicznej. Każda z tych kobiet podkreślała jedną rzecz: by jej stanik był jeszcze bardziej seksowny niż ten, który nosiła przed operacją. Żeby nie był „pancerny”, żeby to nie było cokolwiek, co kojarzy się jednoznacznie z bólem i cierpieniem”. Powiem szczerze - mimo iż nie miałam bliższej styczności z kobietami po operacji ani ich bieliźnianymi marzeniami, nie jestem tym zaskoczona ani trochę! Wydaje mi się oczywiste, że chcąc na nowo cieszyć się swoim zdrowiem i patrzeć z nadzieją w przyszłość, kobiety po mastektomii chcą zapomnieć o biustonoszach przypominających bardziej opatrunki i bandaże niż kobiecą, delikatną część garderoby. Dlatego sama życzyłabym im nie tylko czarnego minimalizmu, choćby i najbardziej zmysłowego, gusta są bowiem różne. Życzyłabym im też słodkich, barokowych haftów oraz bajecznych kolorów. Jaskrawej, wyzywającej czerwieni i łagodnych pasteli. Wesołych nadruków i seksownych koronek. Życzyłabym im po prostu równego dostępu do bielizny utrzymanej w różnych stylach, mimo ograniczeń, stwarzanych przez konieczność dobrego podtrzymywania protezy, czy nieuciskania ciała. 

 

Takie rozmiary

Może dlatego trochę rozumiem tęskniące za fikuśną bielizną amazonki, że mnie, mimo że nie mam za sobą operacji, nie noszę protezy i nie mogę nawet próbować wyobrazić sobie doświadczeń osób borykających się z nowotworem piersi, też kiedyś wmawiano, że „na takie rozmiary to chyba tylko w jakichś w specjalistycznych sklepach”? Przy czym nikt nigdy nie wskazał mi żadnego konkretnego sklepu, który byłby dostatecznie „specjalistyczny”, by prowadził mój rozmiar - wielu o takich mówiło, tylko nikt nie widział. Był to po prostu inny sposób na powiedzenie mi - i setkom z Was, zapewne - że jestem tak dziwacznie zbudowana, że nikt biustonoszy dla mnie nie produkuje. A jeśli, to gdzieś daleko, może w Ameryce. Po prostu Tam, Gdzie Mieszkają Smoki. 

 

dragons

 

Widujecie na zdjęciach dość dokładnie, jak wyglądam - jakoś patrząc na siebie nie mam wrażenia, że stanowię wybryk natury. Nie potrzebuję, by pochylano się nade mną z troską i kiwano głową ze słowami „no tak, jak się ma taki biust...”. Potrzebuję fajnej bielizny i ciuchów, na które jestem gotowa sypnąć mamoną tak samo, jak moje koleżanki o innych wymiarach. Myślę, że dokładnie tak samo myślą inne kobiety, których potrzeby ktoś zaliczył do „specjalistycznych”. Te dużo- i mało-biuściaste, te szczupłe i te tęgie, te karmiące, te po operacjach. Wiem, że za występującym w tekście sformułowaniem nie stała intencja, by segregować biusty na te, na które da się uszyć modną, artystyczną bieliznę i te, na które się nie da. Że był to po prostu inny sposób powiedzenia, że nie każdy biustonosz da się uszyć szybko i łatwo, na samym początku edukacji. Dlatego nie mam pretensji do jego autorek. Zastanowiła mnie jednak lawina skojarzeń, którą uruchomił we mnie ten tekst... nie wzięła się przecież znikąd. 

Wykluczenie bieliźniane, w sensie braku dostępu do jakiejkolwiek pasującej bielizny, to oczywiście już dla większości z nas przeszłość, zwłaszcza jeśli się mieszka w dużym mieście, a po wiedzę i zakupy udaje do salonów nie tylko stacjonarnych, ale i korzysta z globalnego wyboru w internecie. Niby przeszłość, a jednak ciągle nie do końca. Gdy tylko wystawimy nosa poza brafittngową bańkę, spotykamy się z różnymi zaskakującymi opiniami, rzucanymi od niechcenia uwagami, a także takimi prozaicznymi utrudnieniami, jak: brak możliwości wyszukiwania po rozmiarach w sklepach, brak rozmiarówek w katalogach bielizny (naprawdę, targowe katalogi i takie bywają!). No bo przecież wiadomo, że 75B będzie na pewno, a kto potrzebuje innego rozmiaru? Chyba jakieś smoki.

Przede wszystkim jednak wciąż marki, które kreują się na modne, awangardowe, nowatorskie, a także te z wyższej designerskiej półki - mają wciąż mocno ograniczoną ofertę rozmiarów. Te najbardziej niszowe zaś... na potęgę szyją bralety ;-) Ma to oczywiście swoje uzasadnienie, ekonomiczne oczywiście. Nie zamierzam jednak w nieskończoność kupować historii o tym, że dla tzw. takich rozmiarów nie opłaca się szyć modnej bielizny. Nie znam statystyk, ale myślę, że nie pomylę się wiele, szacując, że miski powyżej D to przynajmniej połowa populacji. Heloł? Sorry, bez przesady - do niedawna nie dało się dla nich szyć niczego, a dziś proszę - cały Salon Bielizny aż huczy od hasła brafitting, a nasze firmy z Białegostoku, Łodzi czy małych śląskich miasteczek chwalą się miskami powyżej G. 

Dlatego też odetchnęłam z ulgą, czytając na końcu wywiadu z projektantką zdanie: „Co jeszcze jest dla mnie niezwykle istotne? Żeby moi studenci się nauczyli tego, że nie projektują dla siebie. Muszą wiedzieć, że trzeba szanować klienta i liczyć się z jego zdaniem. Najważniejsze jest to, by ich nic nie zaskoczyło”. Pozostaję więc w nadziei, że nowe pokolenia polskich projektantek nie poprzestaną na tworzeniu dla siebie i bardzo młodej, bardzo szczupłej i bardzo zgrabnej koleżanki, a ich ambicje będą sięgały daleko. 

A jak tam rozwijają się rozmiarówki dla smoków, zobaczymy sobie 7.04 na Salonie Bielizny :-)  

 

Salon_logoSS8

 

FurieNocturne

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 376
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...