wtorek, 24 marca 2015

Weteranki stanikomaniactwa pewnie jeszcze pamiętają ten wpis z 2007 roku :-) Jak to w początkach bloga bywało, na markę Ulla Dessous trafiłam po raz pierwszy myszkując po internetowych sklepach. Bardzo mi się spodobały efektowne, pięknie haftowane modele i dość bogata, na ówczesne warunki, rozmiarówka. Nie zdecydowałam się jednak jednak nigdy wypróbować Ulli nabiustnie. Nie ukrywam, że zniechęcała mnie wysoka cena oraz niepewność, jaki właściwie powinnam dobrać rozmiar. Znaczenie miała także nadszarpnięta przez Triumpha i jego słaby (przynajmniej w Polsce) wybór rozmiarów oraz niefachowe metody brafittingu reputacja niemieckiej bielizny.

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek doczekamy się Ulli w Polsce - a jednak. Dwa miesiące temu w „Modnej Bieliźnie” przeczytałam artykuł zachwalający niemiecką markę oraz skomplikowany, ręczny proces produkcyjny, który w całości odbywa się w Europie - w niemieckim Leinach. Do artykułu warto zajrzeć, przyjemnie też popatrzeć na filmik. Jeśli nie znacie języka niemieckiego - nie obawiajcie się, tutaj wszystko odbywa się bez słów :-)

Przypuszczam, że serce każdej stanikomaniaczki bije mocniej na widok tych starannie przycinanych haftów i przyszywanych kokardek z maleńkim kwiatuszkiem :-) Moje zabiło i kazało mi natychmiast skontaktować się z dystrybutorem Ulli Dessous w Polsce - firmą Liliana Underwear. Odpowiedź od jej przemiłej właścicielki przyszła bardzo szybko i wkrótce otrzymałam biustonosz do testów - ten, o którym niniejsza recenzja :-) Mam nadzieję, że będzie ona dobrym początkiem cyklu przybliżającego Wam tę ciekawą markę. Zacznijmy więc od początku, czyli od Carli :-)

 

Ulla Dessous - Carla, rozmiar: 80H, kolor: navy/pink [Rozmiary: wersja 1: 40-52 B-C, 32-52 D-G; wersja 2: 32-44 H-L, cena: 429 - 499 zł]

 

Estetyka



Moim pierwszym skojarzeniem na widok Carli było: O, toż to Fauve z czasów swojej świetności! To jest, z epoki bogatych haftów, łezek na mostku, ozdobnych, doskonałej jakości ramiączek (nie tych byle jakich rozciągliwców, z którymi się parę razy spotkałam)... Jest to, rzecz jasna, bardzo korzystne skojarzenie. Wrażenie to nie zbladło ani trochę, gdy wzięłam ten stanik do ręki. To właśnie są te mięsiste materiały, o których jedna z Was pisała w pracy konkursowej :-) Miękkie, zwarte, a jednocześnie solidne - żadnego szeleszczenia sztucznością, żadnej lichoty, żadnych obaw z cyklu „ciekawe, co z tym będzie po praniu”. W takich momentach żałuję, że żaden ze mnie materiałoznawca i nie potrafię zdefiniować rodzaju surowców, z których powstała Carla.

Wróćmy jednak do samej urody tego modelu. Carla jest full-cupem i to zapewne już na wstępie niektóre z Was zniechęci. Ja jednak full-cupów się nie boję, zwłaszcza tak pięknie haftowanych. Ni to listki, ni to kwiaty, ni to motyle wyhaftowane są nićmi amarantowymi i granatowymi na jednolicie granatowym tle. Haft pokrywa cały przód biustonosza. Symetria została dokładnie zachowana w górnej części miseczek. Niżej już coś się nie zgadza, ale to można wybaczyć. Nie obraziłabym się jednak, gdyby w hafcie było więcej kolorów, a wzór bardziej spektakularny :-)

Aplikacją o pasującym do haftu wzorze ozdobiono też ramiączka, co sprawia naprawdę luksusowe wrażenie. Znów - żaden tam nierówno przyszyty pasek materiału, tylko gotowy element (nie ucięty), przyszyty równoległymi zygzakowatymi szwami, lekko rozciągający się wraz z ramiączkami.

Ramiączkom należy się osobne słówko. Są wyjątkowo szerokie - w rozmiarze 80H mają 2,5 cm. Przymierzałam także wersję 1. (miseczka G) - tam były zwykłej szerokości, miseczki jednak były na mnie za małe, zdecydowałam się więc na wersję 2. (różniącą się właśnie szerokością ramiączek - nie pamiętam już, czy tył był tam również węższy, ale chyba tak). Ich jakość jest znakomita, nie są nadmiernie rozciągliwe, ani też zbyt sztywne - materiałowo przypominają te znane z balkonetek Freya, tylko jeszcze lepsze. Jak dla mnie - jednak za szerokie i za ciężkie optycznie, na szczęście te piękne aplikacje je ratują.

Tył, zwłaszcza w zestawieniu z ramiączkami, robi wrażenie trochę zbyt „pancerne”. Nieco łagodzi je materiał - dzianina z lekkim satynowym połyskiem (tylko nie myślcie o nim „satynowy tył” - to coś zupełnie, ale to zupełnie innego niż ładne, ale niepracujące dzianiny znane z niektórych modeli innych marek - te pracują rewelacyjnie!). Nie podoba mi się, że haftki są srebrne, mimo że regulatory polakierowano na granatowo. Może po to, by uniknąć łuszczenia się lakieru z haftek, co się nie raz zdarza przy kolorowych haftkach - tu nam to nie grozi :) Za to zapięcie jest bez wątpienia dobrej jakości, grube, bez tendencji do wyciągania się, haftki ani trochę nie wysuwają się ze swoich „gniazdek”.

Wyrazy uznania należą się moim zdaniem za kokardkę. Niby nic specjalnego - wstążka, ale bez ogonów, które tak często się siepią albo są drapiące - tutaj problem rozwiązano po prostu ucinając je i chowając tak, że są całkowicie niewidoczne. Wygląda to świetnie. Znana nam już z wielu innych marek (Freya, CK) łezka ma kolor różowy, harmonizujący z haftami. 

Szkoda, że Carla nie jest trochę bardziej przejrzysta - górna część miseczki została podszyta dodatkową warstwą dzianiny, co daje odrobinę przejrzystości, lecz mniej, niż by się chciało :-) Warto zwrócić uwagę na część dolną, w której haftowana siateczka została zgrzana ze spodnią, gładką warstwą dzianiny - mamy tu więc nie dwie warstwy materiału, lecz jedną. 

Podsumowując - duży zachwyt osłabiony nieco zbytnią pancernością ramiączek i tyłu. Co jednak może też być zaletą.

 

Dopasowanie

Gdyby oceniać dopasowanie według zgodności z tabelą rozmiarów (która pokazuje się w wyskakującym oknie przy każdym z modeli i nie da się jej tu niestety zalinkować), byłoby fatalnie - wg tabeli, przy rozmiarze 80 moje 112 w biuście to dopiero miseczka... K. Jednak już I było wyraźnie za duże :-) (rozmiary miseczek Ulla Dessous to: B, C, D, E, F, G, H, I, K, L, M, N).  Nie wiem, co jest nie tak z tabelami rozmiarów europejskich, w tym polskich firm - nie sprawdzają się u mnie praktycznie nigdy, w przeciwieństwie do brytyjskich. Od początku jednak spodziewałam się, że będzie pasowało właśnie 80H, na podstawie doświadczeń z markami przede wszystkim polskimi. Może więc czas uznać, że 80H to mój rozmiar EU? Przy takim założeniu Ulla Dessous okazała się marką w pełni przewidywalną :-)

Przymierzałam także sąsiadujące rozmiary, w tym 80G i 80I. I było, jak już wspomniałam, za duże, G trochę kusiło ze względu na węższe ramiaczka, jednak miseczki wyraźnie wcinały się w biust. Pozostałam więc przy H. Obwód jest dopasowany i ponieważ z czasem ani trochę się nie powiększa - następnym razem, jeśli będzie okazja, zastanowię się wręcz nad 85G.

 

Kształt

Moje zastrzeżenie do Carli to zbyt słabe zebranie z boków. Z mojego punktu widzenia jest to główna wada tego modelu. Nie mamy też co liczyć na kuszącą dolinkę między piersiami pośrodku - jest raczej płasko. Uniesienie biustu jest jednak bardzo dobre, a profil okrągły i gładki. Kształt w Carli przypomina ten znany z full-cupów Elomi i większości modeli typu full-cup z poziomym szwem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Carla, jak już wspomniałam, zbudowana jest jak full-cup z poziomym szwem, bądź też wysoka balkonetka typu panaszowskie Tango (podobny układ szwów). Po bokach mamy wbudowane we wnętrze miseczki zbierające slingi, które jednak nie czynią cudów, jeśli chodzi o zebranie. Właściwie przy tym kroju nie ma sensu oczekiwać niczego innego. Miseczki nie wykazują najmniejszych objawów syndromu złej konstrukcji czy za szerokich fiszbin. Fiszbiny mają idealną dla mnie szerokość i długość. Nic się w Carli nie marszczy, nic nie dziobie - miseczki idealnie się układają.

Podtrzymanie jest bardzo dobre. Czuję się w Carli maksymalnie pewnie. Tyły uszyte są z podwójnej warstwy gęstej, mocnej i bardzo dobrze pracującej dzianiny. Kilka tygodni noszenia nie przyniosło najmniejszego rozciągnięcia ani tyłów, ani zapięcia! Ramiączka nie są nadmiernie elastyczne i trzymają również bardzo dobrze.

 

Wygoda

Carla jest wygodniczkiem - nic nie drapie, nie gryzie ani się nie wpija. Szerokie ramiączka może i wyglądają ciężko, ale za to są superkomfortowe. 

 

Cena

Trudno mi oceniać, ponieważ za Carlę nie musiałam płacić. Chyba też nie zapłaciłabym za nią aż tyle, ile ma kosztować w Polsce - od 429 do 499 zł. Dlaczego? Jako niepoprawna stanikomaniaczka, chyba nie jestem do końca targetem marki, która oferuje supertrwałe produkty za wysoką cenę, z przeznaczeniem na wiele sezonów noszenia. Z jednej strony - doceniam i popieram inwestowanie w lokalną, etyczną produkcję, w trwałe materiały, w rzeczy, których nie wyrzucimy po jednym-kilku sezonach, a więc i w mniej zaśmiecone środowisko. Ja jednak chyba nie dorosłam jeszcze do konsumpcyjnego minimalizmu i kupowania „na lata” :-) Swoją garderobę lubię zmieniać i szkoda byłoby mi poczynić tak dużą inwestycję w produkt, który mam nadzieję szybko zastąpić kolejną nowością.

Gdybym jednak nie pasjonowała się ciągłym badaniem rynku i odkrywaniem nowych produktów, a dążyła przede wszystkim do najwyższej jakości w mojej bra-garderobie, zapewne chętnie płaciłabym słono za takie produkty, jak Carla i cieszyła się nimi przez wiele lat, chwaląc solidność marki.

 

Galeria

Zerknijcie na Clarę z bliska - moim zdaniem warto :-)

 

 

Dostępność w Polsce

Jeśli chodzi o nasze sklepy - na stronie dystrybutora widnieją na razie tylko dwa namiary na sklepy. Pierwszy z nich to krakowska Brafitteria. Znajdziemy tam trzy modele Ulla Dessous, żaden z nich jednak nie jest Carlą, a ceny to 360-432 zł. Według informacji od dystrybutora, Carlę można jednak sprowadzić sobie na zamówienie. Drugi sklep to Lilly z Torunia, z internetową filią kobieca.eu. Tu wybór jest niezbyt atrakcyjny dla stanikomaniaczki - tylko biały sportowiec oraz kremowy full-cup w ograniczonym zakresie rozmiarów (duże miseczki i obwody) i w jeszcze wyższej cenie - jednym słowem ten sam ograniczony wybór, który pamiętamy sprzed lat :-( Mam nadzieję, że dostępność marki wzrośnie i pojawią się powszechnie także bardziej atrakcyjne modele, jak Carla, gdzie wysoką cenę uzasadnia również piękny design.

 

Oferta marki

Nie mam większych zastrzeżeń do Carli, jeśli chodzi o jej jakość i urodę. Jednak z punktu widzenia spełniania stanikomaniackich marzeń, od marki Ulla Dessous oczekiwałabym jednak trochę więcej fantazji w krojach i wzorach. Większość kolekcji to klasyka - luksusowa, elegancka, ale bez szczególnego efektu „wow”. W krojach dominują podobne do Carli full-cupy, czy też zabudowane balkonetki, full-cupy z side-supportem. Jest kilka modeli bandless, o kroju bardziej balkonetkowym, które wyglądają lżej - ciekawe, jak w ich przypadku z podtrzymaniem i komfortem.

Po dłuższych poszukiwaniach w katalogu odkryłam jednak coś ciekawszego konstrukcyjnie. Mamy konstrukcję z pionowymi szwami, usztywnianą, half-cupowatą niestety tylko do miseczki I. Występuje ona w kolekcji Lilian i zwie się, żeby było ciekawiej, padded plunge. Tę samą konstrukcję znajdziemy w jeszcze ciekawszym wydaniu w kolekcji minionej zimowej - Exclusive Line 82. Ciekawa jestem, jak też leży usztywniany half od Ulli :-)

Jeśli chodzi o wiosnę - oprócz wszechobecnej klasyki oraz rzecz jasna bazy, znajdziemy jeszcze kilka bardziej młodzieżowych nadruczków - np. wisienkowa Chiara czy kraciasta Marie, jednak modele te znów sięgają tylko miseczki I. Osobiście zaś marze o niejakiej Marit - piękna fioletowa koronka i nareszcie odrobina przejrzystości u góry, za którą zapewne płacimy usztywnieniem dolnej części miseczki. Jest to więc coś w rodzaju semi-softa. Bardzo ciekawe! :-) Ogólnie zatem - jest co eksplorować.

Jeśli, podobnie jak mnie, zainteresowała Was Ulla, oferta jest do obejrzenia na stronach:

Na zakończenie jeszcze słówko o rozmiarach - jak już wspomniałam, miseczki Ulli kończą się na (europejskim-Ullowskim) N, a zaczynają od B. Większość modeli nie przekracza jednak L - do N dostępny jest tylko zabudowany sportowiec (o jego poziomie podtrzymania jeszcze nic mi nie wiadomo). Obwody przeważnie zaczynają się od 70 (32), tylko w nielicznych modelach od 65. Nie jest to więc marka ani dla drobnych biustów, ani dla wąskich obwodów. Kieruje się raczej ku przeciwnemu biegunowi - mogą więc zainteresować się nią biuściaste 85+! Obwody sięgają nawet 130, choć przeważnie kończą się na 110.

Wracając do Carli - być może niektóre z Was ucieszy wiadomość, że w kolekcji wiosennej wejdzie Carla w kolorze szarym ze srebrzystymi haftami :-) Granat z różem ma jednak pozostać wciąż dostępny.

 

Podsumowanie

Ciekawa jestem, czy pamiętacie jeszcze nasze rozmowy o Ulli sprzed 8 lat - jedna z Was napisała wówczas, że gdyby była postawną kobietą o obfitym biuście, chętnie kupowałaby tylko tę markę, bez względu na cenę. Ciekawa jestem, czy dziś także znajdą się wśród Was stanikomaniaczki o podobnej opinii? W tamtej starej notce znalazły się fotki dwóch modeli z kolorowym haftem - pierwszy, granatowy, nawet trochę przypominał naszą Carlę. Da się jednak zauważyć, że hafty były wówczas obfitsze i bardziej kolorowe - nic dziwnego, że budziły taki zachwyt. Obecna Ulla jest jakby skromniejsza niż dawniej. W sumie wielka szkoda, że nie sprawiłam sobie Ulli wtedy. Ech, gdybym wtedy wiedziała, że zmieszczę się w H...

Co sądzicie o ofercie Ulla Dessous? Jak myślicie, czy ma szansę znaleźć w Polsce swoje miłośniczki - przy tak wysokiej cenie? Czy są wśród Was osoby skłonne inwestować duże pieniądze w lokalną produkcję oraz wysoką jakość i trwałość? I na zakończenie, last but not least - jak Wam się podoba piękna Carla? :-)

Tagi: Ulla
17:30, kasica_k , Recenzje
Link Komentarze (13) »
piątek, 20 marca 2015

Kto wygrał plebiscyt na Najpiękniejszy Biustonosz już wiemy - czas poznać laureatki towarzyszącego mu konkursu. Jak zwykle, prac było dużo, a poziom wysoki i na nagrody zasłużyło moim zdaniem dużo więcej prac, niż je otrzymało - ale to już tradycja w stanikomaniackich konkursach :-)

Na konkurs przysłałyście ponad 50 prac - wypowiedzi na temat Jaka bielizna jest dla ciebie najpiękniejsza i dlaczego? 

Pierwszą nagrodę, czyli bon o wartości 150 zł na zakupy w sklepie Intimo4You przyznałyśmy, wraz z naszą patronką, uczestniczce o nicku sensse - za intrygującą, poetycką wypowiedź o wewnętrznym pięknie i mocy kobiet, które pomaga nam odkryć właśnie piękna bielizna :-)

Zdarzają się takie dni, kiedy wszystko idzie na opak. Włosy nie układają się, jak należy. Makijaż magicznym sposobem znika z twarzy. Ubrania - rano wydawałoby się, że idealnie dopasowane - zmieniają się w worki. Każde spojrzenie w lustro potęguje poczucie beznadziejności i nieatrakcyjności. Z kobiety - pewnej siebie i swojego ciała - łatwo stać się stłamszoną postacią z własnego koszmaru. Bombardowane wyimaginowanymi ideałami urody zapominamy, jak piękne jesteśmy naprawdę.

Głęboko w nas drzemie wielka pierwotna moc: kobiecość. To siła odziedziczona po matkach, babkach i praprzodkiniach. Kryje w sobie dumę ziemi, magię księżyca i żar wulkanu. Jest potęgą morza i subtelnością kwitnącej stokrotki. Prawdziwie piękna bielizna sprawia, że przypominam sobie o tym wszystkim.

Najbardziej lubię stonowaną elegancję. Moja kobiecość nie potrzebuje krzyczeć i kłuć jaskrawymi kolorami w oczy ani nie zaprzecza wiekowi zanurzając się w pastelowych barwach nastolatek. Rozkwita raczej powoli, ciesząc się wyrafinowaną koronką i czasem pikantnym, choć nienapastliwym detalem. Celebruję swoje ciało otaczające je tym, co piękne i delikatne.

Kiedy więc widzę rozmazany tusz i pomiętą bluzkę, przypominam sobie, co kryje się pod ubraniem. Myślę o dyskretnej godności mojego ciała. I powtarzam sobie za poetką:

Już czas zastygnąć w kształt niepowtarzalny

tym kształtem wabić

bezwstydnymi ramionami obiecywać rozkosz aż do dna niczego

dawać - oddawać

i być tym doskonałym pustym ciałem

kobietą

 

Drugą nagrodę, czyli bon o wartości 100 zł, otrzymują dwie uczestniczki.

Pierwsza z nich, heliamphora - za ciekawe w formie podkreślenie takich aspektów, jak dopasowanie i komfort, które sprawiają, że piękna bielizna daje nam wręcz zmysłową przyjemność, i za wyjątkowo trafne ostatnie zdanie: „Nie sztuka być pięknym na zdjęciu, na wieszaku, na manekinie. Ja będę piękny na Tobie i razem z Tobą” :-)

Piękno jest w oku patrzącego. Też :) Ale w przypadku bielizny jest zdecydowanie w ciele, które ją nosi. Piękny stanik to nie tylko przyciągające wzrok barwy, koronki, ozdoby, które podziwiamy na zdjęciach. Piękny stanik mówi do ciała: „Jestem dla ciebie. Jestem z delikatnej, przyjemnej w dotyku koronki, z miło chłodzącej satyny. Jestem z solidnych materiałów, nie zawiodę cię, będę nie tylko pięknie wyglądał, ale też podtrzymywał i zapewniał oparcie. Mam przemyślaną konstrukcję, nie będę ograniczał ruchów, nie zrobię krzywdy twojemu ciału. To ja się dopasuję do ciała, a nie ono do mnie, bo mam wiele rozmiarów, żebyś mogła dla siebie wybrać najlepszy. Będzie nam razem dobrze i będziemy razem pięknie wyglądać. Razem w sypialni, w domu, ale również w pracy czy wszędzie tam, gdzie mnie nie będzie widać, a gdzie dzięki mnie będziesz wyglądała świetnie w swoich ulubionych ubraniach. Nie sztuka być pięknym na zdjęciu, na wieszaku, na manekinie. Ja będę piękny na Tobie i razem z Tobą”. 

 

Drugą nagrodzoną zostaje alicja j. - za konkretną wypowiedź z wyraźnym pierwiastkiem konsumencko-brafitterskim i zawartą w niej pochwałę różnorodności :-)

„Najpiękniejsza bielizna to przede wszystkim ta pasująca! Co z tego, że będziemy miały na sobie najpiękniejszy komplet świata, jeśli za ciasny dół będzie się wbijał w pośladki czy też za luźny obwód stanika będzie powodował potrzebę poprawiania go co parę sekund... Takie "drobnostki" jedynie psują nastrój osobie noszącej (i potencjalnemu widzowi ;)). Jeśli bielizna pasuje idealnie - czujemy się świetnie. Jeśli zaś czujemy się świetnie, to wyglądamy świetnie! Komfort przede wszystkim.

...a jeśli do tego dodamy delikatne hafty, półprzezroczyste koronki, niebanalne wzornictwo...

Osobiście nie lubię dosłowności, odsłaniania ciała. Nigdy nie noszę odsłoniętego dekoltu, a mimo to jestem wręcz pasjonatką pięknej bielizny. Cudowny zestaw pod zwykłym ubraniem - to, co tak naprawdę nie jest widoczne dla każdego - potrafi zmienić samopoczucie o 180 stopni. A co rozumiem pod enigmatycznym pojęciem "cudowny zestaw"? Zależy od humoru ;) Być może romantyczny design, bieliznę subtelną, a być może doprawioną szczyptą pikanterii. Czasem w prostej formie, czasem bardziej fikuśną. Czasem grzeczną, czasem odrobinę drapieżną. Zasłaniającą więcej, a może trochę sugestywną..? Delikatną, koronkową, pastelową. Odważną, krzykliwą, wyrazistą. Ale co najważniejsze - nieprzekombinowaną. Taką, która nie przesłania uroku nosicielki, a jest jedynie jej dopełnieniem. To jak kokarda na wymarzonym prezencie - robi wrażenie jako pierwsza, ale tak naprawdę najważniejsze jest to, co znajduje się pod nią.”

 

Gratulujemy!

Serdecznie gratulujemy wszystkim trzem laureatkom, a także wszystkim pozostałym uczestniczkom Konkursu Piękności. Zapraszamy Was do kontaktu mailowego ze sklepem Intimo4you (sklep@intimo4you.com) w celu uzgodnienia szczegółów odbioru nagród. Mam nadzieję, że dzięki nim Wasze kolekcje powiększą się o kolejne kusidełka - wiosna to znakomity czas na zakupy! :-) (podobnie jak zima, jesień i lato ;-)

Powtórzę raz jeszcze - to, że wybrałyśmy te akurat prace nie świadczy o tym, że inne nie zasłużyły na nagrody... Ale z nagrodami w stanikomaniackich plebiscytach jest trochę jak z literackim Noblem: wielu na niego zasługuje, ale nagroda jest tylko jedna... A u nas - aż trzy! :-)

 

Idealnie dopasowana...

W swoich wypowiedziach wskazywałyście na różne aspekty bra-piękna. Bardzo wiele z Was podkreślało warunek idealnego dopasowania, co potwierdza, że stanikomaniaczek nie da się zadowolić li tylko designerskim pomysłem, piękną koronką czy nadrukiem. Nawet najpiękniejsze cacko nie budzi naszego zachwytu, gdy rozmiar jest niewłaściwy albo konstrukcja wadliwa, lub gdy jest po prostu niewygodne. „Najpiękniejsza jest ta dobrze dopasowana i dobrze skonstruowana, bo nasze biusty wyglądają i czują się w niej najpiękniej, a przecież o to chodzi.” - napisała Małgorzata Sz. „ Dla mnie nawet nie tyle kolorowe nadruki, czy skomplikowane hafty tworzą na mnie to piękno i zwiększają pewność siebie, tylko właśnie idealne dopasowanie, a co za tym idzie absolutnie wszystkie biustonosze z mojej szuflady uważam za najpiękniejsze.” (tassarinian). „Ta, która współpracuje z moim trudnym biustem i sprawia że wygląda jeszcze piękniej ;)” (Marta K). „Najpiękniejsza bielizna to dla mnie bielizna wygodna i dobrze leżąca - ładnie kształtująca biust, mieszcząca go w całości w miseczce, niepowodująca dyskomfortu” (Kasia).

Idealne dopasowanie - to duży wybór rozmiarów i bezbłędne konstrukcje. W tym kontekście być może jasnym staje się, dlaczego spośród polskich firm wciąż najwyżej cenicie Ewę Michalak - ta bowiem konstrukcje ma rzeczywiście mistrzowskie, a rozmiarów chyba najwięcej w kraju...

 

Panterka w tęczę, odrobina koronki...

Zgodnie z oczekiwaniami, zwierzyłyście się obficie ze swoich staniko-gustów :-) A te są bardzo różnorodne. Są wśród Was zarówno miłośniczki stonowanej elegancji, jak i szaleństw kolorystyczno-wzorniczych. „Zaprojektowana ze smakiem, raczej oszczędnie” (sopellka). „Połączenie dobrej satyny w niejaskrawym kolorze z piękną koronką” (grrwrr). „Taka, która nie jest nudna pod względem estetycznym: kwiaty, hafty, dodatek materiałów takich jak jedwab czy satyna, żywe intensywne kolory” (k. radzka). „Zgłosiłam Cleo Mayę, ponieważ był to pierwszy kolorowy, ale tak KOLOROWY! stanik na jaki się zdecydowałam” (Asia O.). Niektóre z Was podkreślały, że bielizna nie powinna jednak przyćmiewać, ale podkreślać urodę właścicielki: „Kusidełko musi być jak "sidełko" w które wpadną... oczy. Najpiękniejsza bielizna to ta, która porusza zmysłami (najlepiej wszystkimi :]) - działa na wyobraźnię, nie jest zbyt skomplikowana wzorniczo - nie zatrzymuje na sobie, ale na tej, która ją nosi.” 

Co do barw - wiele z Was kocha się w czerni i czerwieni, ale również granat ma swoje fanki :-) „Stawiam na klasyczną i elegancką czerń i odcień czerwieni.” (feline) „Całym sercem ciągnęło i ciągnie mnie jedynie do granatów i różu ” (mikakamika), „Najpiękniejsza bielizna to dla mnie przede wszystkim koronki, lekko prześwitujące tkaniny, subtelne falbanki i niebanalne detale. Lubię czerń, granat i niesamowicie seksowną czerwień.” (Magdalena W.).

Część z Was przyznaje się do fascynacji zwiewnymi, miękkimi miseczkami... na przykład w kroju half-cup: „Miękkie halfy :-) uwielbiam, kocham, pożądam!” (tfu.tfu). „Najpiękniejsza bielizna to ta przezroczysta, lekka jak mgiełka, bez dziwnych usztywnień, wzmocnień, push-up , która więcej odkrywa niż zakrywa, a jednocześnie świetnie kształtuje” (drmalwina). Ale są wśród Was i takie, które dopuszczają także usztywnienia: „Miseczki mogą być miękkie lub usztywniane, zależy od moich preferencji danego dnia” (anka666). „W zależności od pory roku i nastroju. W czasach chłodu "sztywniaki" - Yoko to dla mnie elegancja z pazurkiem, a w gorącej porze, kocham mgiełki.” (kenna). 

Niektóre z Was podkreślały też aspekt jakościowy, co bardzo mnie ucieszyło. „Najpiękniejsza bielizna wykonana jest z najlepszej jakości materiałów, z dbałością o detale i wykończenie” (sopellka), „Najpiękniejszą bielizną są dla mnie eleganckie komplety wykonane z wysokiej jakości mięsistych materiałów” (grrwrr).

 

Ta, w której czuję się piękna... 

W bardzo wielu pracach przewijał się motyw zgrania bielizny z nastrojem jej nosicielki. A nastrój przecież się zmienia. Nasze upodobania także nie są niezmienne, nasz styl - rzadko kiedy ustalony i na zawsze. Wiele z nas ma w swoich zasobach zupełnie różne biustonosze czy komplety. Najczęściej zresztą nie zachwycamy się nimi dla nich samych - lecz dopiero w kontekście, w zestawieniu z naszym ciałem albo sytuacją, w której się znajdujemy. Moje własne podejście jest podobne - to jest, jako maniaczka, potrafię owszem wzdychać na widok samej koronki czy ozdoby, ale moje upodobania trudno byłoby zdefiniować kilkoma zgrabnymi zdaniami.

Dlatego tak bliskie memu sercu były Wasze wypowiedzi w takim duchu: „Obok delikatnego dziewczęcego biustonosza w drobną łączkę leży zalotnik zadrukowany koronkowym wzorem. Biały bawełniany stanik w groszki sąsiaduje z czarnym satynowym. Kobietą jestem zmienną to pewnie i dlatego bielizna tak zróżnicowana.” (pannakotaa). „Ja nie lubię TYLKO czerni, nie lubię TYLKO koronek czy kwiatów. Jestem kobietą - moje ideały zmieniają się w zależności od pory roku, nastroju czy fazy księżyca. Nie potrafię wskazać najprzystojniejszego aktora albo najpiękniejszej piosenki. Pod ubraniem uwielbiam nosić zarówno czarne koronki jak i kolorowe wariacje. Niektóre kobiety na łazienkowej półce mają kolekcję kolorowych buteleczek perfum - każdy zapach na inną okazję, każdy wprawia je w inny nastrój.” (Kasia P.) - porównanie do perfum wydaje mi się wyjątkowo trafne.

Nasze upodobania zależą nie tylko od pory roku, ale też od pory dnia: „Rankiem dla mnie najpiekniejsza bielizna jest w szalone kolory i zabawne printy, wtedy mam uśmiech na twarzy. Wieczorem zachwycam sie seksowną koronką, błyszczacymi zawieszkami i ciemnymi kolorami.” (agrafcia). Bielizna odzwierciedla nasz stan umysłu: „Najpiękniejsza bielizna to nie zawsze seksowna koronka, czy kuszący wzór. Wszystko zależy od mojego nastroju, bo wierzę że to ja wyrażam się poprzez bieliznę, to nie bielizna wyraża mnie ;)” (Paulette). „Jak się okazuje - granat i róż to u mnie stan umysłu ;) Te dwa kolory stanowią dla mnie dwie przeciwstawne siły: granat to spokój, wewnętrzna potęga i opanowanie, natomiast róż to słodycz, delikatność i spontaniczność. W granacie czuję się bardziej kobieca, a w różu bardziej dziewczęca.” (mikakamika). Bielizna to nasza mała tajemnica - coś, co wpływa na nasze samopoczucie w sposób najczęściej niewidoczny dla innych. Brzmi to bardzo zmysłowo :-)

 

Muszę go mieć...

Trochę ze smutkiem pisałam w poprzedniej notce o stanikowej blazie, o zBRAzowaniu i spadku entuzjazmu... Ale w Waszych wypowiedziach znowu znalazłam te emocje, które tak lubię: „Cała zabawa w wyborze bielizny to właśnie ta spontaniczność, gdy widzę ten jedyny. Wtedy wiem, że muszę go mieć.” (agrafcia). Moje bra-serce może trudniej poruszyć niż kiedyś, ale wciąż jeszcze potrafi zabić mocniej na widok jakiegoś kusidełka. I Wam życze tego samego we właśnie rozpoczynającym się, kojenym świetnym bra-sezonie :-) A może zdradzicie mi, o czym marzycie tej wiosny? :-)

 

Dziękujemy!

Na zakończenie - dziękujemy wszystkim uczestniczkom Konkursu Piękności za poświęcenie czasu na napisanie tylu ciekawych prac, w które włożyłyście swoje stanikomaniackie serca i udowodniłyście po raz kolejny, że Wasza bielizna stanowi istotny składnik Waszej codzienności. Nic więc dziwnego, że Wasze wymagania wobec niej są różnorodne, ale niezmiennie wysokie :-)

Dziękuję także naszemu partnerowi i fundatorowi nagród - sklepowi Intimo4You. Przypomnę, że oprócz internetowego czekaja na Was dwa sklepy stacjonarne: w Krakowie w centrum handlowym Kraków Plaza (Aleja Pokoju 44) oraz w Rzeszowie, w Galerii Nowy Świat (ul. Krakowska 20). Znajdziecie w nich bieliznę takich marek, jak m.in.: Freya, Fantasie, Elomi, Panache, Cleo by Panache, Masquerade, Huit, Cake Lingerie, Marlies Dekkers, Shock Absorber, a także polskich Kris Line i Samanta. Niezmiennie życzę mu tłumów klientek zgłaszających się po kolejne Kusidełka :-)

Tagi: konkurs
14:28, kasica_k , Plebiscyty
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 marca 2015

Już najwyższy czas na wyniki plebiscytu na Najpiękniejszy Biustonosz vel Kusidełko! Musiałyście czekać na nie nieco dłużej, niż planowałam - najpierw przedłużyłam trochę termin głosowania, a potem choroba pokrzyżowała mi plany. Dlatego, by nie trzymać Was dłużej w niepewności, wyniki będę tym razem publikowała stopniowo. Długość tego wpisu będzie przyrastać w miarę przygotowywania przeze mnie kolejnych segmentów naszego rankingu :-)

Bardzo dziękuję Wam za wszystkie głosy (a przedtem - kandydatury)! Sama dzięki nim poznałam kilka nowych modeli, a jeden nawet - kupiłam! :-)

Dziękuję także za super ciekawe prace konkursowe. Rozstrzygnięciu konkursu poświęcona zostanie kolejna notka, która, mam nadzieję, ukaże się jutro lub pojutrze.

Poznajmy zatem Wasze kusidełka :-)

 

Kategoria A-C

W kategorii tej padło w sumie 67 głosów (głosowało 37 osób) i pod względem liczby głosów była ona druga w całym plebiscycie. Z tego 60 głosów padło na 16 zgłoszonych wcześniej kandydatów, a oprócz tego zgłosiłyście jeszcze 6 dodatkowych modeli. Głosy były bardzo rozdrobnione. Największa liczba głosów - 8 - padła na model Marcie marki Cleo w kolorze raspberry. Zaskoczyła mnie nieco tak wysoka pozycja Cleo - miseczki poniżej D w tej marce pojawiają się i znikają, co budziło moje obawy co do konstrukcji. Skoro jednak Stanikomaniaczki doceniły Marcie w tej kategorii - znaczy to, że nie jest źle. Szkoda, że w aktualnych wersjach Marcie nie ma już miseczek B ani C :-(

Za Marcie plasują się aż 4 modele, na które padło po 6 głosów. Uprzedzając Wasze wątpliwości - nie kieruję się zasadami z olimpijskich podiów i dla uproszczenia przyjmuję, że druga pozycja pod względem liczby głosów to miejsce drugie - niezależnie od tego, jak wiele modeli znajduje się na tym poziomie.

Tak więc, po 6 głosów padło na następujące modele: Gossard - Rochelle Staylo Plunge Bra (deep teal), Gossard - Temptation Padded Balcony Bra (midnight blue), Audelle - Victoria jasnoróżowo-czarna oraz Onlyher - Tabasco plunge. Tabasco to już plebiscytowy weteran (model stary, ale jak widać, wciąż go doceniacie), a reszta - nowicjusze.

Widać, ze mocno trzyma się marka Gossard - warto przyjrzeć się Rochelle, temu spektakularnemu skrzyżowaniu modelu plunge z longline'em, o konstrukcji wprowadzonej w serii Retrolution. Temptation zaś skusiła także mnie :-) Model ten ma bowiem zakres rozmiarów mocno wykraczający poza kategorię A-C, a do tego w większych rozmiarach ma nietypowo duże miseczki - czekam na 36F i mam nadzieję, że zdam Wam relację z noszenia tej wyjątkowej balkonetki wykończonej „rzęskową” koronką... Cieszę się, że pojawiła się w tej kategorii marka Audelle z modelem innym niż nieśmiertelny Fiore :-) Audelki są ładne i wypatruję ich propozycji na rozpoczynający się właśnie sezon, oczywiście w swojej kategorii rozmiarowej. Fama głosi bowiem, że konstrukcje zmieniają się na lepsze.

Na trzecim miejscu w rankingu powraca znów polska marka - Onlyher z modelem Malibu plunge. Miło mi ogłosić, że pod względem sumarycznej liczby głosów na marki - polska Onlyher rządzi tym zestawieniem (17 głosów na 4 modele plus 1 zgłoszony dodatkowo). Co ciekawe, całkowicie wyprzedziła Ewę Michalak, której produkty w sumie zebrały tylko 4 głosy w kategorii A-C.

Tyle samo głosów, co Malibu, zebrała nowa w stanikomaniackim gronie marka B tempt'd i model Ciao Bella black. To bardzo zgrabny usztywniany half, o rozmiarówce od 30C. Marka B'tempt'd należy do firmy Wacoal, która jest obecnie także właścicielem marek Evedenu (Freya, Fantasie, Elomi) i jest już dystrybuowana na polskim rynku. Być może w kolejnych małobiuściastych rankingach jej obecność silniej się zaznaczy (rozmiary kończą się w rejonach E).

Na dalszych pozycjach w rankingu plasują się, z 3 głosami: Audelle - Fiore plunge black, Onlyher - Espresso half-cup, Audelle - Matilda, Onlyher - Latte plunge. Oba modele Ewy Michalak (Walentynka i HM Margot) otrzymały tylko po 2 głosy.

W rankingu „Teraz Polska” oraz w rankingu marek kategorii A-C zwycięża zatem Onlyher :-) Na drugim miejscu rankingu marek jest Gossard z 13 głosami wraz z Audelle z tą samą liczbą głosów, a na trzecim - Cleo. 

Co najbardziej dziwi mnie w tym zestawieniu, to brak polskiej marki Agio Milano - ostatnio często spotykanej w sklepach o bra-fittingowych ambicjach i łapiącej się rozmiarówkowo do kategorii. Czyżby drobnobiuściaste stanikomaniaczki jednak nie lubiły push-upów?

 

Kategoria D-GG


No, i tu już się dzieje! :-) Najwięcej głosów ze wszystkich kategorii, a przede wszystkim - znacznie większa liczba kandydatów, było więc naprawdę z czego wybierać. Przed oczyma robi nam się nie tylko czerwono, czarno i granatowo, ale też fioletowo :-)

W tej kategorii padły 202 głosy (głosowało 95 osób). To najwięcej z całego plebiscytu, ale jednocześnie - niedużo, jak na możliwości Bra-Elektoratu! Przypomnę, że w plebiscycie na Najlepszego Cielistego padło w tej kategorii aż... 199 głosów, czyli ponad dwa razy więcej osób brało w nim udział (wówczas na osobę mógł przypadać tylko jeden głos, nie dwa, jak tym razem). Czy to oznacza, że kochamy się w bazie? A może po prostu znudziły nas już ogólne plebiscyty i wolimy przyznawać Złote Kokardki w wyspecjalizowanych dziedzinach? A może ogarnia nas już bra-zblazowanie? Można już chyba o to posądzać te z nas, które mieszczą się w najpopularniejszej kategorii rozmiarowej. Być może mamy już tak duży wybór, że coraz mniej angażuje nas myszkowanie po bra-rynku? Ech, czyżby zmierzch stanikomaniactwa w strefie D-G?

Zajmijmy się jednak zwycięzcami!

Jak widzicie, króluje przedstawicielka nieistniejącej już, nieodżałowanej marki Masquerade - Orla w kolorze śliwkowym. Na Orlę padło 17 głosów. Ech, czemu jej nie mam? ;-) Wcale nie dziwię się Waszemu wyborowi.

Druga pozycja przypadła znowu marce Cleo (obecnie: Cleo by Panache) i miękkiej balkonetce Marcie, zwyciężczyni kategorii A-C. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że Marcie ma tyle oddanych fanek w obu tych kategoriach. Na Marcie oddałyście w tej kategorii 9 głosów. Od zwycięskiej Orli dzieli ją jednak relatywnie spory dystans.

Na trzeciej pozycji (8 głosów) plasuje się Ewa Michalak i jej CHP Femme Fatale. Żadna z polskich marek - a było ich wśród kandydatów sporo, np. Gorsenia, Dalia, Avocado, Comexim, Gorteks - nie zawędrowała tak wysoko, choć od razu powiem, że pewna Gorsenia mocno deptała Kobiecie Fatalnej po piętach :-) Cóż, nic to nowego wśród stanikomaniaczek - nie od dziś doceniamy konstrukcje Ewy M., w których biusty wyglądają wyjątkowo uwodzicielsko. Pod względem liczby głosów na markę - Ewa zdecydowanie rządzi kategorią (szczegóły niżej).

Na dalszej pozycji, z 7 głosami, znalazły się 3 modele: znany nam już z kategorii A-C Gossard - Temptation (model tak wysoko w kusidełkowych rankingach, a ja JESZCZE go nie wypróbowałam! Dostawo, przybywaj ;)), powtórka z marki Masquerade - Angie black/red oraz Panache - Jasmine w wersji black ricamo. Wracając do obecnych w czołówce aż dwóch Maskaradek - świadczy to o wciąż niesłabnącym zachwycie dla tej niestety nieistniejącej już marki. Ciekawa jestem, czy Panache Black zostanie kiedyś jej godnym następcą. Ciekawa jest wysoka pozycja Gossarda, a trochę rozczarowuje - brak marki Freya i (też już nieistniejącej) Fauve, czy Fantasie z jej Allegrą. Choć trzeba tu nadmienić, że na Allegrę padło 5 głosów, a na panterkową Freya Deco Rebel - 6, czyli całkiem blisko czołówki.

A skoro już mowa o dalszych pozycjach, po 6 głosów padło na modele: Gorsenia - Azzurro balkonetka (half-cup) granatowy, Freya - Deco Rebel oraz Ewa Michalak - Czarna Mgiełka. Kolejną niespodzianką tego plebiscytu jest więc Gorsenia! Azzurro zdobyła tyle samo głosów, co Deco Rebel i mgiełkowy model od Ewy Michalak. A zatem - wielkie gratulacje dla Gorsenii, za bezprecedensowe dla tej marki osiągniecie  - sądzę, że warto ją z tej okazji specjalnie wyróżnić przy pomocy fotki: :-)

Po 5 głosów otrzymały od Was następujące modele: Cleo - Pixie balconette floral print, Curvy Kate Ritzy Black/Almond, Fantasie - Allegra half-cup (vertical seam) black, Parfait by Affinitas - Casey plunge black/rose. Niżej w rankingu mamy już modele, które otrzymały po 4 i mniej głosów.

Ranking marek zwycięża bezapelacyjnie Ewa Michalak. Modele tej marki, bardzo licznie zgłoszone do plebiscytu, zdobyły łącznie 35 głosów. Masquerade z aż dwoma modelami w czołówce zdobyła ich 24. Gdyby głosy na poszczególne modele Ewy nie były tak podzielone, bardzo możliwe, że to ona właśnie zdobyłaby najwyższą pozycję. Za Ewą w rankingu marek plasuje się więc Masquerade (24 głosy), Freya (22 głosy), Cleo (16 głosów), dalej Panache i Curvy Kate z 11 głosami. Trochę szkoda mi mgiełkowych Frejek - takie modele, jak Ooh La La, Lyla czy urocza Ruffle My Feathers zasługują moim zdaniem na więcej niż po 4 głosy :-)

W rankingu „Teraz Polska” kategorii D-G prowadzi więc Ewa Michalak (35 głosów). Kolejną markę dzieli od liderki olbrzymi dystans - jest to Comexim, z 8 głosami, za nim Gorsenia z 6, dalej Avocado z 5, Dalia z zaledwie 4 głosami. Szkoda mi zwłaszcza słabej pozycji Avocado - jest to wprawdzie droga, ale i wciąż tak samo urodziwa marka, stojąca moim zdaniem wciąż na wyższym poziomie od innych, ginąca jednak w gąszczu tańszej i łatwiej dostępnej oferty innych producentów. 

 

Kategoria H+

Szalenie kolorowo i różnorodnie prezentuje się ranking H+. Aż trudno uwierzyć, że nosicielki miseczek brytyjskich H i większych mają mniejszy wybór niż ich nieco mniejsze biustowo koleżanki. A jest to niestety faktem... I jedną z przyczyn, dla których głosów w tej kategorii padło bardzo mało - bo już tylko 48 (głosowało 28 osób).

Za najpiękniejszą w tej kategorii uznałyście Jasmine marki Panache w wersji black/pink, czyli w czarną pepitkę na różowym tle, oddając na nią 13 głosów. To model z aktualnego sezonu - szybko przypadł stanikomaniaczkom do gustu! O ile mnie również bardzo się on podoba, o tyle moje umiłowanie koloru skłaniałoby mnie raczej ku kwiecistej Persii, nie ja jednak głosowałam :-)

Drugą pozycję w rankingu, już tylko z sześcioma głosami każdy, zajmują dwa modele: znowu Jasmine - tym razem w jasnej wersji ivory floral, oraz Ewa Michalak - Fiolecik, miękka półprzejrzysta balkonetka w liliowofioletowe kwiaty. I tu od razu przyszło mi na myśl, jak bardzo w tej kategorii przegrała marka Freya, mimo że rozmiarówkowo załapałoby się tutaj sporo ładnych modeli. Wyparły ją całkowicie marki Panache oraz nasza Ewa Michalak.

Po 4 głosy padły na 3 modele: Cleo - Pixie, Elomi - Persia oraz Panache - Andorra w kolorze scarlet. Wybór Persii, jak już wspomniałam, popieram :-) Winna jednak Wam jestem przeprosiny. Nie zaznaczyłam w formularzu, o którą wersję kolorystyczną Persii chodzi. W zgłoszeniu była czarna, a ja zapomniałam, że przecież była jeszcze niebieska! Jeżeli którakolwiek z Was głosowała na Persię myśląc o wersji niebieskiej - bardzo proszę, dajcie znać, a odpowiednio zweryfikuję ranking.

Po 2 głosy padły na modele marki Dalia: Alice K-24 oraz Lara K-24 granatowa, a także na Chi Chi marki Sculptresse, którą dwukrotnie dopisałyście w rubryce Inny, co bardzo mnie ucieszyło. Wszystkie pozostałe modele zebrały po jednym głosie.

Ranking marek, po podliczeniu, wygląda następująco: prowadzi Panache z 23 głosami, dalej - Ewa Michalak z 8 głosami, za nią Cleo z liczbą 5, potem Dalia i Elomi z liczbą 4.

W rankingu „Teraz Polska” prowadzi Ewa Michalak z 8 głosami, za nią Dalia i jej 4 głosy. 

Podsumowując - strefą H+ wśród stanikomaniaczek rządzi marka Panache, ale Ewa Michalak dzielnie stara się zaznaczyć swoją obecność!

 

Kategoria 85+

Na deser - moja ulubiona kategoria :-) Jest tu bowiem o co walczyć. Wcale nie jest łatwo o piękne modele dla nosicielek obwodów 85 i powyżej. Przeważająca część popularnych wśród D-plusów marek kończy większość oferty właśnie na obwodzie 85. Mimo to da się w tym zakresie znaleźć perełki i to takie, których zazdrości im niejedna węższa obwodowo biuściasta :-) Niestety jest to też kategoria najmniej „obgłosowana” w całym plebiscycie, bo padło tu jedynie 40 głosów oddanych przez 22 osoby. 

Pierwszą lokatę z 5 głosami zajmuje Sculptresse - Chi Chi w najnowszej wersji panterkowej. Na wersję różową (też panterkową zresztą) padły dwa głosy - Chi Chi wygrywa więc kategorię bezapelacyjnie :) Pamiętam, jak krytykowałam ten model i wersję w notce o aktualnej kolekcji Sculptresse. Być może to pod Waszym wpływem, ale teraz patrzę na nią dużo łaskawiej :-) Z kolei moja faworytka, Bijou Soirée od Elomi, nie poradziła sobie zupełnie - dostała głos tylko ode mnie.

Na drugiej pozycji, z 4 głosami każdy - powraca znów Sculptresse z modelem Flirtini w wersji granatowej i o ile nie przepadam za grochami, doceniam tę stylówę :-) Wolę jednak Naoko by Elomi w wersji longline, która z całej czołówki podoba mi się najbardziej. W czterogłosowej trójce mamy też Wróżkę od Ewy Michalak - nie da się ukryć, bardzo ładny koronkowy model, choć jak dla mnie trochę nudnawy. Jak widzimy, produktów Ewy nie mogło zabraknąć także i w tej kategorii. Ewa nie stroni od większych obwodów - obwody do 100 są dostępne na bieżąco, a na zamówienie możemy sobie sprawić 105.

Na trzeciej pozycji, z 3 głosami - znowu Ewa Michalak i SM Margot. Ten wybór mnie już nie zaskakuje - czerń z odrobiną koloru to jest to, co tygryski lubią najbardziej :-) Tyle samo głosów zebrała Lexi by Elomi, również jeden z moich ulubionych wzorów tej marki. Jak widać, fauna ma się dobrze w tej kategorii - na topie panterka, a tu piórka :-)

Niżej w rankingu mamy jeszcze dwa kolejne kusidełka Elomi - Persię i Libby (2 głosy) oraz wspomnianą już różową Chi Chi, na pozostałe modele padło po 1 głosie.

W rankingu marek przoduje... Elomi (13 głosów)! Dzielnie goni ją Sculptresse (12 głosów), dalej - Ewa Michalak (8 głosów). Kategoria zdecydowanie więc należy do 3 marek. Ale, co ciekawe, wśród dopisanych przez Was modeli spoza puli kandydatur znalazły się aż 4 modele polskiej marki Ava, w pozostałych kategoriach praktycznie niereprezentowanej. Czyżby więc Avę najbardziej doceniały właśnie 85-plusowe stanikomaniaczki?

Ranking „Teraz Polska” oczywiście wygrywa Ewa Michalak, a za nią plasuje się właśnie Ava :-) Obwody do 95 dostaniemy w Avie bez trudu, w niektórych modelach dostępne są również 100. Z miseczkami różnie, ale znajdziemy i 95H, i 100G (wg rozmiarówki Avy, gdzie G to mniej więcej brytyjskie FF-G). Dobrze byłoby, gdyby repertuar 85-plusowy na naszym rynku powiększał się nadal, również o marki polskie.

 

Teraz Polska!

Na etapie zbierania kandydatur zastanawiałam się, czy stworzyć osobną kategorię dla polskich marek. Część z Was popierała ten pomysł, część mnie od niego odwodziła, koniec końców uznałam, że trzeba pozwolić markom PL konkurować z zagranicą na równych zasadach. Z początku nieco się rozczarowałam. Na fali ekscytacji rozwojem rodzimego D-plusowego bieliźniarstwa spodziewałam się, że zarówno kandydatów, jak i głosów na marki polskie będzie znacznie więcej. Policzmy jednak. W plebiscycie padły głosy na modele następujących marek polskich:

Ava - 4 głosy

Avocado - 5 głosów

Comexim - 17 głosów

Dalia - 8 głosów

Ewa Michalak - 55 głosów

Gorsenia - 6 głosów

Gorteks - 1 głos

Kinga - 1 głos

Kris Line - 1 głos

Nessa - 1 głos

Onlyher - 18 głosów

Pari Pari - 1 głos

Jak widzimy, wciąż zdecydowanie przodują marki, nazwijmy to, tradycyjnie stanikomaniackie, mocno związane z biuściastym ruchem kosnumenckim. Na czele Ewa Michalak, dalej, w pewnym dystansie - Onlyher z Comeximem, potem długo, długo nic... a dalej Dalia :), Gorsenia, Avocado, Ava i jednogłosowe ogony. Cieszy jednak ich samo pojawienie się w plebiscycie. Dziwi z kolei całkowity brak takich marek, jak Ewa Bien czy Samanta, estetycznie dość efektownych.

Ciekawa jestem Waszej opinii na ten temat. Czy wciąż słaba obecność marek PL w naszych plebiscytach to specyfika grupy czytającej Stanikomanię? Czy miłośniczki Avy i Gorsenii po prostu rzadziej do nas zaglądają? Czy nie zgłaszają swoich kandydatów? A co z takimi markami, jak Agio Milano czy wspomniana przez jedną z Was na Facebooku marka Twin? Obie ostatnimi czasy szturmują brafitterskie sklepy, jednak w rankingu w ogóle się nie pojawiły. A może rzeczywiście pod względem designu wciąż lepiej oceniamy marki brytyjskie oraz Ewę Michalak? Bardzo chciałabym tu kiedyś odtrąbić triumf polskiej bielizny nad zagraniczną konkurencją - na razie jednak bardzo nam do takiej sytuacji daleko... a my przecież chciałybyśmy nosić polskie marki, nieprawdaż?

 

ZBRAzowane?

Inne rozczarowanie spotkało mnie w trakcie podliczania ogólnej liczby głosów. Co tu dużo mówić - w poprzednich plebiscytach głosowałyście tłumniej, spadek zanotowała zwłaszcza kategoria D-GG. Nie zarejestrowałam dokładnych liczb z poprzednich Kusidełek, ale liczby głosów szły w setki, podczas gdy w tym roku w najliczniejszej kategorii głosowało mniej niż 100 osób. Spodziewałam się bardziej zażartej walki :-) Jedna z moich hipotez brzmi, że jesteśmy już trochę nasycone estetycznymi szaleństwami i nie wypatrujemy już z wypiekami na twarzach kolejnych wchodzących na rynek kolekcji czy modeli. Trudno nas czymś zachwycić tak, jak w 2009 czy 2011 roku. Sądzę, że sytuacja ta ma również przyczynę w pewnej monotonii bra-oferty. Dawno nie było na rynku czegoś świeżego, niezwykłego, odkrywczego. Wciąż te same marki i stylistyki. Marki raczej odchodzą niż się pojawiają (Fauve, Masquerade).

Z drugiej strony, w plebiscycie zwróciło moją uwagę kilka wydarzeń, jak choćby mocna pozycja Gossarda i jego Temptation, pojawienie się nielicznych nowych marek na naszym rynku, jak obecna w rankingu A-C B'tempt'd, czy Huit (na którą padł jeden głos...), pojawienie się Gorsenii. Jeśli chodzi o ranking, pewnym zaskoczeniem była bardzo mocna pozycja Panache i relatywnie słaba - Frei, a także słaba obecność Curvy Kate oraz całkowita nieobecność marki Bravissimo.

Ciekawa jestem, czy podzielacie moją opinię na ten temat. Czy jesteśmy już zblazowane w dziedzinie BRA? :-)

 

Wasze opinie

Ciekawa jestem Waszych opinii o rankingu. Czy jesteście zaskoczone, czy wręcz przeciwnie? Czy są marki lub modele, które Waszym zdaniem powinny znaleźć się wyżej? Czy wśród producentów polskich rzeczywiście najbardziej liczy się Ewa Michalak, a wśród brytyjskich - Panache? Jak oceniacie stylistykę najwyżej ocenionych modeli - czy podzielacie gusta większości?

I najtrudniejsze pytanie: jak sądzicie, co będzie w przyszłości? Co będzie nas zachwycało najbardziej za rok, 5, 10 lat? A może bardziej będzie nam zależało nie tyle na urodzie modeli, co ich jakości, funkcjonalności i trwałości?

Na zakończenie uspokajam - nie zapomniałam o konkursie! Ja i moja współ-jurorka ze sklepu Intimo4You już przeglądamy Wasze prace konkursowe, za które bardzo dziękujemy! Wyniki ogłosimy w ciągu najbliższych 2 dni, a najlepsze prace zostaną, rzecz jasna, zacytowane :-)

A, i przede wszystkim - gratuluję zwycięzcom plebiscytu czyli naszym Najpiękniejszym, a są to: Marcie, Orla, Jasmine i Chi Chi! :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 196
Zakładki:
Niezbędnik
Blogi w Polsce
Fora i strony w Polsce
Blogi na świecie
Fora i strony na świecie
Serwisy branżowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...