piątek, 25 lipca 2014

Moda tego sezonu obfitowała w pastele. Jako że za nimi nie przepadam, zdziwiły mnie własne pozytywne odczucia co do kolekcji, którą zaraz Wam przedstawię. Nie do końca rozumiem, czemu mi się spodobała. Może dlatego, że bieliznę traktuję jednak inaczej niż ubrania, a może po prostu znowu jestem tzw. spóźnioną ofiarą mody? :-)

Nie zaczęłam jednak bynajmniej nosić się pastelowo. Natomiast już teraz nie miałabym nic przeciwko posiadaniu kilku modeli z wiosennego Panache. Może to kwestia konkretnych odcieni? Zanim zacznę próby wyjaśnienia tego fenomenu, jeszcze tylko jedna uwaga ogólna. Zaletą pasteli, zwłaszcza tych bardzo jasnych, jest uniwersalność. Mało odznaczają się pod ubraniami - są po prostu praktyczne. Te najjaśniejsze odcienie często da się nosić w podobny sposób, co kolor cielisty. Mam wrażenie, że wiele sezonowych propozycji z tej kolekcji jest celowo zbliżonych do bazy, która, jak wiadomo, sprzedaje się najlepiej...

 

Lemoniada

Kolor żółty, jeśli pojawiał się ostatnio w kolekcjach, przybierał raczej intensywne odcienie cytrynowo-limonkowe (jak np. w żółtej wersji Marcie marki Cleo czy freyowskim Ignite). Tutaj zaś mamy jego pastelową odmianę - bardziej cytrynowy krem, czy też bananowe lody. To jeden z moich ulubionych tematów tej kolekcji. W kolorze lemoniadowym (lemonade) Panache zaserwuje nam dwie sezonowe wersje modeli z żelaznej bazy: Tango i Andorra. Obie mi się podobają i z przyjemnością wyobrażam sobie, jak ładnie mogłyby wyglądać na opalonej skórze. Choć i ja - bladawiec - chętnie spróbowałabym tej barwy. Zwłaszcza miękka koronka Andorry mnie nęci, niestety wiem, że ta konstrukcja nieszczególnie na mnie leży :-(

Lemoniadowe Tango:

 

Lemoniadowa Andorra:

 

Zła wiadomość dla miłośniczek Andorry w wersji plunge - w tej kolekcji nie ma jej wcale :-( Tango w wersji plunge zaś wystąpi tylko w kolorach bazowych. O plandżach jednak za chwilę będzie więcej :-)

 

Andorra, oprócz lemioniadowej, wystąpi także w wersji wrzosowej, którą już tutaj Wam pokażę, bo to jedyny taki odcień w tej kolekcji. Moim zdaniem  staroświeckie koronki świetnie pasują do tej wintydżowej barwy :-) Do tego koronka ma tutaj kilka tonów, przez co wzór zyskuje pewną trójwymiarowość. Zazdroszczę biustom Andorro-lubnym tej wersji. Moim zdaniem świetnie nadaje się dla jasnej karnacji i przywodzi mi na myśl nieodżałowaną wrzosową Antoinette...

 

 

Rozmiarówki: Andorra: 28-48 D-J, Tango 28-44 D-K (plunge - tylko baza: 28-38 D-H)

 

Arbuzy

Druga rodzina barwna to kolor sherbet, który ja nazwałabym arbuzowym, bo sorbet przecież niejedno ma imię ;-) Zacznę od kolejnego koronkowego full-cupa, czyli Clary. Oto Clara w wersji arbuzowej.

Dla faniek Clary (wiem, że takowe posiada) mam wielkiego newsa. Oto Clara wchodzi do bazy w dwóch kolorach: beżowym nudziarzu oraz grafitowo-czarnym. Nudziarz - jak to nudziarz, ten drugi za to jest ciekawy. Grafit jest bardzo ciemny, odróżnia się jednak od czerni. Całkiem lukśnie wygląda to połączenie, zwłaszcza że grafitowe części mają delikatny połysk - osobiście nazwałabym tę wersję Czarna Perła ;-)

 

Miło, że eksperyment z Clarą się udał i że czeka nas z nią pewnie wiele sezonów. Mój biust, nawiasem mówiąc, woli ją zdecydowanie od Andorry. Rozmiary Clary: 30-38 D-J.

 

Drugi arbuzik to sztywniak: Porcelain Grace. Nie byłam jak dotąd wielką fanką mutacji Porcelanki, ale w sezonie SS15 być może się to zmieni. Choć pewnie wybór mój nie padnie akurat na arbuzową. Warto zwrócić uwagę na zapięcie - w próbce przynajmniej było solidne, takie gąbeczkowate, kojarzące się „konsystencją” z Panache Sport. Ciekawe są majtki do kompletu o bardzo gładkim wykończeniu (zobaczcie w Galerii na końcu).

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

Do sorbetów wrzuciłabym także dwa inne odcienie. Skoro już jesteśmy przy formowcach - oto Idina w wersji Moulded T-shirt Bra (kiedyś model ten debiutował jako Porcelain Idina, jest bowiem oparty na konstrukcji bazowej Porcelain). Trudno mi jednoznacznie określić ten kolor. W katalogu zwie się pink-lilac. Róż jest trochę malinowy, trochę kwiatowy, a spod niego wyziera lawendowy jasny fiolecik, który w tym zestawieniu wygląda prawie jak niebieski. Na pierwszy rzut oka zupełnie mi się nie podobał, na drugi - wydał interesujący, choć generalnie efekt naciągnięcia koronki na foremkę rzadko budzi moją sympatię. Oprócz różowo-bzowej będzie dostępna także w czerni na cielistym spodzie.

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

I ostatnia słodycz - zostawiłam ją na deser. Koralowy Fontaine to nowość, budząca jednak pewną nieufność. Jak to będzie leżało? Oto nowy miękki plunge, który zupełnie nie przypomina ani Andorry, ani Tango plunge. Pasek wzdłuż krawędzi miseczek jest lekko elastyczny, ale na pewno nie tak, jak w Andorra plunge. Fiszbiny wbudowane w obwód, czyli krój typu banded, nie bandless - to bardzo dobra wiadomość dla mnie. Kolor - bardzo lubię. Jeśli konstrukcja się sprawdzi - to może być hit, przynajmniej wśród tych z nas, które lubią niższy mostek i miękkie miseczki.

Rozmiary: 30-38 D-H.

 

Kacze jaja

Duck egg, tak często nazywają brytyjscy producenci różne odcienie jasnego niebieskiego. Do tej pory pisałam o kaczych jajach raczej z pogardą :) Kolory tego typu regularnie przewijają się w wiosennych kolekcjach. Czemu to kacze jajeczko wzbudziło moją sympatię? Przez ładny, niezbyt jasny, raczej konkretny, ciepławy odcień, zyskujący jeszcze przez zestawienie z kremowym wykończeniem. Chyba żadna wersja modelu Porcelain Viva jeszcze mi się naprawdę nie spodobała, a tę wciągnęłabym wręcz na listę rzeczy do wypróbowania, choć nie zachwyca mnie krój bezkołyskowy (bandless).

Rozmiary: 30-38 D-G.

 

Nieco innym, bardziej zielonkawym odcieniem (misty jade - no bez przesady z tym jade, aż tak zielony moim zdaniem nie jest) nęci mnie model Hepburn. To konstrukcja typu side-support, ponoć identyczna jak Jasmine, jednak koronka nie jest elastyczna. Podoba mi się haft, a całość kojarzy się ze starszymi modelami Fantasie, co u mnie jest bardzo pozytywnym skojarzeniem :-)

Rozmiary: 30-38 D-K.

 

Miętówki

To także żelazny repertuar kolekcji, zwłaszcza odkąd kolor ten stał się modny - i jakoś nie chce przestać. Nawet ja uległam urokowi pastelowej mięty i sprawiłam sobie Betsy Bow by Bravissimo (czeka na recenzję...:). W bardzo jasnym miętowym odcieniu wystąpi sezonowa wersja Envy (szalenie mnie cieszy, że Envy występuje w sezonowych wersjach :) Jak wiadomo, tej jesieni czeka nas fiolet!). I tu kolejna nówka, nówka-miętówka. Oprócz dobrze już nam znanej balkonetki postanowiono dodać Envy siostrzyczkę - usztywnianego plandża! Nie wiem jak Wy, ale ja nie przypominam sobie w tej marce podobnego modelu i jestem ciekawa, jak wypadnie, choć generalnie wolę miekkusy. Na leżąco nie wygląda zbyt interesująco, zobaczymy jak sprawi się na biustach...

Rozmiary balkonetki miękkiej: 30-38 D-K. Rozmiary usztywnianego plandża: 28-28 D-H.

 

W mięte ubierze się też Rhapsody, balkonetka typu tangowatego, cała w delikatny haft. To taka typowa miętówka-bazówka, nic specjalnie ciekawego, oprócz bardzo szerokiej rozmiarówki.

Rozmiary: 28-44 D-K.

 

Jaśminówki

Te postanowiłam potraktować oddzielnie, jako że odkąd się pojawiły, mają wyjątkowe powodzenie i kolejne wersje budzą wiele emocji. Jasmine będą dwie: czarna w pepitkę pojawi się już w końcu stycznia, a druga - różowa - w marcu. Czarna, jak słusznie zauważyłyście na fejsie, nie bardzo wpisuje się w wiosenny nastrój, ale mnie szalenie się podoba! Stanowi też niezłe zbliżenie w kierunku kolorów bazowych, tyle że tym razem do czerni. Moim zdaniem potwierdza to tylko bazową tendencję tej kolekcji, a tym z Was, które tęskniły do bazowej wersji Jasmine, może się bardzo spodobać.

 

Druga, mówiąc szczerze, rozczarowała mnie. Jakoś nie mam przekonania do zestawienia tego jaskraworóżowego tła z nadrukiem, ani z niebieską kokardką. Już gładki róż bardziej by mi się podobał.

 

Stawiam więc na pepitkę, a tej jesieni wyczekuję z niecierpliwością wersji Black Ricamo, zapowiadanej na połowę października:

Rozmiary Jasmine: 30-38 D-K.

 

Łączki

Floris wystąpi wiosną w całkiem urokliwej wersji, kojarzącej mi się z naszą rodzimą łąką pełną polnych kwiatów, i trochę folkowo. Nie przepadam za białą ani „kościo-słoniową” bielizną, ale na ten wzór patrzę z przyjemnością.

 

Rozmiary Florisa: 30-38 D-K.

 

Drugi kwiatowy rzucik to Fern. Ten dużo mniej mi się podoba, takie ogrodowe różyczki już były, a ostro białe tło tym bardziej nie budzi mojej sympatii.

 

Rozmiary Ferna: 30-38 D-K.

 

Subtelna Olivia

Z tego co się zorientowałam, ten model na targach wzbudził wielkie zainteresowanie. Oto mamy praktycznie bazowy, bardzo delikatny różowy odcień, mogący zastępować cielisty, w kroju klasycznej balkonetki. Ale co najciekawsze, to materiały. Olivia jest bardzo gładka, sprawia wrażenie niemal bezszwowe. Niezwykłe są boki, których rusztowanie jest jak zwykle z powernetu i gumek, ale z wierzchu przykrywa je warstwa bardzo gładkiej dzianiny z żakardowym wzorkiem. Materiały wierzchnie są miłe, śliskie w dotyku, a górna część miseczek - elastyczna. Wszyscy chyba wróżą temu modelowi przyszłą karierę w bazie. No zobaczymy... Patrzę na Olivię łakomie, jako na potencjalnego wygodniczka, łączącego zalety miękkości z gładkością i jednocześnie krojem lepiej modelującym niż większość miękkich bezszwowców, ale wolałabym ją oczywiście w innym kolorze.

 

Rozmiary Olivii: 30-38 D-K.

 

Baza

Oprócz bazowych wersji zadomowionych modeli, jak Tango i Andorra, w bazie pojawiło się kilka nowości. Po pierwsze: Clara cielista i czarna. Po drugie - Envy otrzymała trzecią bazową siostrę - w kolorze kości słoniowej. Nie będzie natomiast w tej kolekcji body Envy.

Idina nie wystąpi już w wersji plunge. Nie jest mi specjalnie szkoda tej wersji, bo w moim rozmiarze była niewiele mniej zabudowana od balkonetki, balkonetkę natomiast bardzo lubię. Oprócz czarnej i cielistej balkonetki, w czarnym kolorze wystąpi też wersja usztywniana - Moulded T-shirt Bra. Bazowe wersje, czarną i cielistą, będzie miała Porcelain Viva.

Całkowicie w bazie, bez sezonowych wersji, nadal tkwi model Dahlia, balkonetka side-supportowa oparta krojowo na Jasmine, jednak bez elastycznej koronki. Nie będzie już Elsy.

Dużo się dzieje w serii Porcelain. Została ona bowiem praktycznie podwojona - wprowadzono nową serię Porcelain Élan, udoskonaloną, bardziej bezszwową i ciut bardziej luksusową w aparycji. W niej pojawi się t-shirt bra o zabudowaniu balkonetkowym, plunge oraz strapless, wszystkie w bieli, czerni oraz cielistym beżu. Rozmiarówki identyczne, jak w starej serii. Przypuszczam, że nowa seria w kolejnych sezonach wyprze starą. Nie wypróbowałam jej jeszcze, ale na oko faktycznie jest fajniejsza. Ciekawa jestem głównie straplessa - ceniłam sobie bowiem starą Porcelankę.

Oprócz tego zostaje z nami strapless Evie oraz Evie Bridal, a także dwie wersje karmnika Sophie. Nie mogę się doczekać nowych modeli do karmienia - Freya np. właśnie wprowadza karmnik na fiszbinach, a Panache jakoś w tyle pod tym względem.

 

Detale

Panache to marka raczej powściągliwa, jeśli chodzi o ozdoby. Przeważają dość skromne kokardki, uwagę zwraca głównie ta w modelu Fontaine. W serii Idina uwagę przyciągają złote kółka i plakietki z logo. Na uwagę zasługują w tej marce koronki - miękkie, miejscami lekko połyskliwe, trójwymiarowe (Andorra, Clara).

Jeśli chodzi o desenie, większość modeli jest gładka, z ciekawych nadruków wymieniłabym pepitkę Jasmine i łączkę Floris. Szkoda, swoją drogą, że nadruki nie pojawiają się w Panache na tyłach i bokach, tak jak to dzieje się np. w marce Freya. Żakardowe wzory i faktury znajdziemy w Olivii, Fontaine (siateczkowy materiał w geometryczny wzór), Porcelain Grace. 

 

 



 

Rozmiary i kroje

Jeśli chodzi o konstrukcje - coś się znowu zaczyna dziać w marce Panache. Mamy dwie nowe konstrukcje typu plunge - jedną miękką, drugą usztywnianą. Coraz mniej jest balkonetek typu tangowatego, coraz więcej krojów typu Floris czy Olivia oraz side-supportów. Zrezygnowano z full-cupa Rumeur, w zamian wprowadzając sprawdzoną już Clarę do bazy. Odnawia się kolekcję Porcelain.

W kolekcji nie ma za to body Envy.

Rozmiarówki modeli są dość szerokie i mało skomplikowane. Dominują obwody 30-38, z wyłomem w postaci Tango i opartej na nim Rhapsody (28-44 D-K). Zakres miseczek D-K jest bardzo częsty, ma go aż 8 modeli. Plandże z reguły sięgają H. Wciąż tylko do G sięgają miseczki modelowane termicznie, z wyjątkiem Porcelain (do H mamy plunge ze starej serii, z nowej serii - plunge i T-shirt Bra).

 

Galeria

Oto kolekcja zdjęć próbek - oprócz biustonoszy znajdziecie tam też kilka par majtek. Doły Panache wydają mi się zresztą coraz ciekawsze. Najbardziej interesujące kroje mają według mnie te nieco bardziej zabudowane, jak Idina czy Olivia.

 

 

Katalog

Całkiem przyjemna sesja, już nie w plenerze, ale wciąż wakacyjna - choć nie do końca. Interesującym zabiegiem jest obecność ubrań, i to raczej o formalnym charakterze. Podkreśla to praktyczny charakter marki i jej klasyczny styl. A jednocześnie jest sygnałem, że bielizna staje się pełnoprawną częścią stylizacji i stara się nie pozostawać w tyle za trendami.

 

 

Ciekawa jestem, jak odbieracie tę kolekcję - czy gładkie pastele wydają się Wam nudne i powtarzalne, czy też przeciwnie, przypadły Wam tym razem do gustu? A może wolicie te żywiej ubarwione? Które z modeli najbardziej przykuły Waszą uwagę? No i najważniejsze: którą z wersji Jasmine wolicie? :-)

wtorek, 15 lipca 2014

Pani Monika - właścicielka Satine - ciepły uśmiech, gorące kolory :-)

 

W ramach prezentacji ważnych punktów na stanikowej mapie Polski (na razie głównie Stolicy...) przedstawiam Wam kolejną bra-miejscówkę! Jest to miejsce nowe, i jednocześnie z historią.

Satine to firma znana warszawiankom nie tylko z Mokotowa, i to już od wielu lat. W mojej świadomości funkcjonowała jako sklep z wyborem przede wszystkim polskiej bielizny, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w tej recenzji stanika Kris Line :-) Postanowiłam odwiedzić Satine po latach i przy okazji zwiedzić całkiem nowy lokal przy Belwederskiej 9A, do której przeniósł się sklep z ulicy Puławskiej (drugi oddział mieści się obecnie przy Jana Pawła II 43A / 33, dokąd przeprowadził się z ul. Mazowieckiej). Moim oczom ukazało się przestronne wnętrze i wieszaki pełne ułożonej kolorami bielizny marek brytyjskich i polskich. I choć akurat przymierzałam głównie te polskie (bowiem rzadko mam po temu okazję - a wybór był całkiem ciekawy), mogłabym też swobodnie przebierać w biustonoszach z importu. Przy okazji właścicielka z pasją opowiadała o różnych potrzebach różnych biustów i właściwościach różnych modeli staników... Owocem - niniejsza rozmowa :-)

 

Druga strefa barwna - niebiesko-granatowo-czarna. Wypatrzyłam z zadowoleniem markę Elomi :-)

 

Sklep, a właściwie sklepy Satine (bo jest ich dwa) obchodziły ostatnio okrągłą - dziesiątą – rocznicę swojego istnienia. To imponujący jubileusz i dobra okazja, by spytać o początki. Jak zaczęła się Pani przygoda z bielizną? Jak potoczyła się dalej historia Satine?

Pomysł na własny biznes, jak to często bywa, pojawił się w odpowiedzi na pytanie: co dalej po urodzeniu dziecka i czy wracać do pracy w korporacji? Zdecydowaliśmy z mężem, że jest to dobry moment na start, a ja mogę zostawiać półrocznego synka na kilka godzin pod opieką opiekunki. Przez pierwszy okres prowadzenia sklepu skupiałam się na bieliźnie dziennej i nocnej dla matek karmiących. Niestety okazało się, że to nie takie proste - rozwijać się w tak wąskiej dziedzinie. Pojechałam na targi bieliźniane, na których poznałam Izabelę Sakutovą (założycielkę firmy dystrybuującej bieliznę m.in. Panache). Po pewnym czasie zamówiłam kilka staników marki Panache, a potem trafiłam na spotkanie Lobbystek i dowiedziałam się więcej o dobieraniu staników i brafittingu. Wówczas postanowiłam skupić się tylko na takim sposobie sprzedaży staników. Zakupiłam pełną rozmiarówkę modelu Panache Tango i w ten sposób zdobyłam narzędzia do pracy. Potem podzieliłam się nową wiedzą z polskimi producentami: Konradem i Dalią, i obie te firmy zaczęły poszerzać rozmiarówkę o obwody 60 i 65 i miseczki G, H, I.

Po 10 latach działania i obsłużeniu 14 tysięcy klientek jestem zwolenniczką brafittingu w stylu multibrandowym - czyli korzystania z wielu marek biustonoszy. Z mojego doświadczenia wynika, że idealna oferta sklepu braffitingowego nie może funkcjonować ani bez polskich, ani bez angielskich konstrukcji staników.

Nadal kładę duży nacisk na bogata ofertę dla mam karmiących, a teraz często przerabiamy staniki doskonale leżące w dużych miseczkach na „karmniki”.

 

Ani Satine, ani polskie firmy nie boją się dużych miseczek. 



Dalia K-24, rzecz jasna

 

Satine na Puławskiej było miejscem znanym wielu warszawiankom. Czy stałe klientki już trafiają w nowe miejsce? Czy dobrze pracuje się w nowym lokalu?

Zmiana lokalizacji z Puławskiej na Belwederską nie była planowana, ale trzeba było stawić czoła nowemu wyzwaniu. Znając dobrze moje klientki wiedziałam, ze nowy sklep musi być w bliskiej odległości od poprzedniego, tak aby panie mieszkające w okolicy mogły dojść piechotą. Drugim czynnikiem były miejsca parkingowe, z którymi przy Puławskiej był duży kłopot - teraz przy ul. Promenady można swobodnie parkować i to bez konieczności opłaty w parkometrze. Dojazd komunikacją publiczną także jest doskonały - przy przystanku Dolna zatrzymują się niemal wszystkie autobusy kursujące w Warszawie.

Oceniając pierwszy miesiąc w nowym salonie jestem zachwycona, moje klientki chodzą do mnie spacerkiem przez cudownie pachnący Park Morskie Oko, a te zmotoryzowane chwalą sobie łatwość dojazdu. Okazało się, że większość moich klientek to mieszkanki Dolnego Mokotowa, Sadyby i Wilanowa i zmiana lokalizacji zachęciła je do ponownego odwiedzenia sklepu.

Do 30 czerwca obchodziliśmy jubileusz dziesięciolecia Satine - dzięki temu pojawiły się u nas klientki, które chciały skorzystać z rabatów i niespodzianek i przy tej okazji miałam okazję zapytać je o zdanie na temat przeprowadzki. Może zabrzmi to zaskakująco, ale estetyka otoczenia i fakt, że jesteśmy tuż obok pięknego parku sprawiły, że zmiana lokalizacji okazała się strzałem w dziesiątkę!

 

Salon przy Belwederskiej mieści się na parterze nowego domu. Z zewnątrz witryny są dyskretnie nieprzejrzyste, dzięki czemu w środku można czuć się swobodnie. Klima działa bez zarzutu :-)

 

Od wewnątrz jednak wygląda to zupełnie inaczej! Okna są przejrzyste tylko w jedną stronę. Wpuszczają do środka mnóstwo światła. Podoba mi się ten patent!

 

Wspomniała Pani o multibrandowym brafittingu. Jakie marki biustonoszy można znaleźć w Satine? Które z nich cieszą się największym powodzeniem u klientek z dużym biustem, a które ze średnim i mniejszym?

Pracujemy na markach polskich producentów: Ava, Agio, Dalia, Konrad, Kris Line, Nipplex, Ewa Bień, Corin - oraz na brytyjczykach: Panache, Freya, Elomi, Bestform, Royce.

W przypadku bardzo małych biustów najlepiej sprawdza się marka Agio, na średnie - Corin, Ava i Dalia, na duże natomiast: Freya, Panache, Cleo by Panache oraz Elomi.

Ostatnio jestem zachwycona efektami Elomi i postawiłam sobie za punkt honoru zaoferować maksimum uwagi paniom z okolic rozmiaru 90HH!

Między Freyami - nasze Allesy :-) Ciekawe, czy i kiedy się zmieszczę w tę markę...?

 

Agio puszapuje :-)

 

Czy według Pani jakość polskiej bielizny jest porównywalna z zachodnią? Które z marek polskich uważa Pani za najlepsze?

W salonach Satine utrzymuję proporcję polskich do zachodnich marek na poziomie 50/50 - a to z kilku względów. Polki zwracają uwagę na cenę, a polskie marki są kilkanaście procent tańsze, szczególnie dotyczy to pań z małym biustem. Panie z biustem średnim lubią konstrukcje półusztywniane, a tylko marki polskich producentów takie konstrukcje oferują.

Co do jakości - cena produktu jest zdecydowanie skorelowana z jakością surowca i nie mam wątpliwości, że polskim producentom brakuje trochę do marek zachodnich. Dotyczy to także designu i dodatków, na co szczególnie zwracam uwagę. Nie faworyzuję żadnego polskiego producenta, to klientki same decydują, czy lubią bardziej Avę czy Dalię.

Ava - miękki model w kolorze arbuzowym :-) 

 

Jak Pani ocenia „świadomość brafittingową” klientek Satine? Czy dobrze znają swój rozmiar? Czy chętnie proszą o pomoc w dobraniu stanika? W jaki sposób przełamujecie Panie ewentualne opory przed „nowym lepszym rozmiarem”? :-)

Myślę, że przez te 10 lat wspólnie z klientkami edukowałyśmy się brafittingowo i oczywiście świadomość moich klientek jest nieporównywalna do stanu sprzed lat.

Nadal przychodzą do mnie panie, które nigdy nie miały okazji, by skorzystać z pomocy specjalisty, więc przygotowałam na tę okoliczność instrukcję, punkt po punkcie, jak należy obsługiwać nową klientkę, tak aby wyszła ze sklepu z kompletem potrzebnej wiedzy na temat swojego ciała, rozmiaru i kondycji piersi. W tym także tego, jak prawidłowo zakładać stanik w domu, oraz jak pielęgnować staniki, aby jak najdłużej pozostały w dobrej formie.

Edukacja brafittingowa nowych klientek w dużej mierze zależy od współpracy z dotychczasowymi naszymi klientkami- zachęcamy je do polecania naszych usług przyjaciółkom, mamom, koleżankom z pracy. W zamian ze swojej strony gwarantujemy profesjonalne zaopiekowanie się polecaną osobą, a „nasze” panie otrzymują dodatkowe rabaty przy kolejnych zakupach.

Wyjątkowo dużą uwagę zwracam na edukację klientek w przymierzalni. Staram się jak najlepiej przekazać paniom, dlaczego ważne jest prawidłowe zakładanie stanika, ponieważ łatwo zrazić się i do stanika i do brafittingu, jeżeli nie wie się, dlaczego trzeba dobrze wygarniać biust. Mam czasami wrażenie, że Polki boją się dotykać swego ciała, a poranne założenie stanika traktują jako zło konieczne...

Każdej nowo „obrafittingowanej” pani kilka razy wyjaśniam zasady, a następnie proszę o samodzielne założenie stanika. Bardzo dbam o świadomość, dlaczego właśnie tak to robimy, jakie to ma przełożenie na wygląd sylwetki, a potem dobór garderoby zewnętrznej.

W przymierzalni. Nie są bardzo duże, za to aż trzy. Jak widzicie, skupiałam się głównie na marce Ava - okazuje się, że w moim rozmiarze całkiem daje radę.

 

Multibrandowo: Panache, Freya, Kris, Dalia...

 

Co daje Pani najwięcej satysfakcji w pracy brafitterki? Czy ten zawód stawia szczególne wymagania wykonującym go osobom?

Praca brafitterki jest bardzo budująca i dająca poczucie spełnienia, jeżeli wykonuje się ją z pasją. Brafitterka jest trochę jak lekarz, który wykonuje swoją pracę z chęci pomagania innym. Moje klientki codzienne okazują mi wiele wdzięczności za czas i zaangażowanie, które jest zawsze stuprocentowe. To olbrzymia satysfakcja.

Nie wyobrażam sobie prowadzenia sklepu z bielizną bez bardzo osobistego, indywidualnego kontaktu z klientką. My, kobiety, przychodząc po poradę do sklepu z bielizną, czy nawet z ubraniami czy butami, podobnie jak do kosmetyczki, fryzjera, lekarza oczekujemy że taka osoba będzie nam życzliwa i włoży całą swoją wiedzę w zadanie, które ma wykonać. Musimy być w stanie to zaoferować, jeśli pracujemy w zawodzie wymagającym kontaktu z ludzką duszą i ciałem...

 

„D? No co ty. Ja mam H...” - prace konkursowe klientek. Motyw przemiany brafittingowej wyraźnie zaznaczony :-)



Czy w Satine poza brafittingiem i sprzedażą oferują Panie jakieś inne usługi, np. przeróbki gorseciarskie?  

Uważam, że przy tak dużej różnorodności budowy ciała kobiecego usługi gorseciarskie w postaci skrócenia ramiączek, zebrania mostka, czy czasem zwężenia obwodu są niezbędne. Zbyt długie ramiączka to domena staników z podwójnym regulatorem, węższy mostek jest potrzebny przy dużej asymetrii piersi. Co do skracania obwodu - są to przypadki incydentalne, na życzenie klientek.

Najcenniejszą usługa gorseciarską dla pań z bardzo dużym biustem jest zamocowanie klipsów do karmienia, czyli przeróbka dowolnego biustonosza na biustonosz do karmienia.

 

Hm, ciekawe, czy modele longline bywają przerabiane na karmniki? ;-)

 

Widziałam, że przeróbki karmnikowe bazują na technice z wszyciem tasiemki, podobnej jak ta opisana w tej notce (oczywiście profesjonalnie wykonanej). Karmiące mamy często chwalą sobie właśnie ten wariant. Na poczekaniu mogłabym też zażyczyć sobie np. usunięcia z mostka ozdoby, która mi się nie podoba, usunięcia uwierających fiszbin bocznych itp. Takie indywidualne podejście do klientki to coś, co sobie cenię.

I następne pytanie: czy personel Satine może pochwalić się jakimiś szczególnymi osiągnięciami w swojej własnej brafittinowej edukacji?

Osobiście skorzystałam z wszystkich szkoleń brafittingowych, przeprowadzonych dotychczas przez producentów bielizny. Aktualnie szykujemy się do wprowadzenia oferty dla Amazonek - a to właśnie dzięki szkoleniu z tej dziedziny.

Personel szkolę osobiście - do tego celu stworzyłam skrypt szkoleniowy, zawierający zarówno tajniki brafittingu, jak i obsługi klienta.

 

W przymierzalni możemy czuć się bezpiecznie. Brafitterki nie wchodzą bez uprzedzenia. Nawet włożenie ręki za kotarę, by zawiesić na wieszaku kolejny model do przymierzenia, poprzedzone jest pytaniem „Mogę?”.

 

Czy jest coś, co przydałoby się według Pani zmienić na naszym rynku? Czy ma pani jakieś bra-marzenie? :-) 

Moim marzeniem jest, aby Polki zaczęły zwracać większą uwagę na potrzebę regularnej wymiany bielizny. Staniki i figi to szczególne części garderoby - nosimy je stale i wymiana ich raz na kilka lat to stanowczo za rzadko.

Panuje u nas takie przekonanie, że jak nie widać stanika, to nikt nie wie, w jakim on jest stanie. Oceniam, że kupno dwóch staników w roku, w dwóch kolorach - jasnym i ciemnym - to minimum. Lepiej, by były to 4 sztuki na zmianę, czyli 2 sztuki co pół roku. Jest mało prawdopodobne, by jeden jasny stanik spełniał swoją funkcję dłużej niż jeden pełny rok. Stanik pierzemy co dwa, trzy dni, a latem nawet codziennie. Jak możemy sobie wyobrażać, że przy takiej eksploatacji stanik po 12 miesiącach będzie dobrze trzymał biust? To jest po prostu niemożliwe...

Być może uda nam się zmienić naszą polską mentalność dzięki polskim, tańszym stanikom. Niższa cena może zmniejszyć opór przed wymianą garderoby. Musimy jednak mieć świadomość, że niższa jakość surowców, z których wykonany jest taki stanik, nie zagwarantuje jego długowieczności. Nie ma co się oszukiwać...

Dlatego nie oczekujmy rzeczy niemożliwych od naszej bielizny, a mądrze wykorzystujmy to, co może nam zaoferować!

Hmm, gdyby tak każda z nas mogła mieć w domu miejsce na take wieszaki... i tyyle bielizny... ;-)

 

Jako osoba przywiązująca do stanika co najmniej taką samą wagę, jak do reszty stroju, mogę się z tym tylko zgodzić. Dziekuję za rozmowę!

 

Namiary

Jak już wspomniałam, Satine mieści się w Warszawie przy dwóch adresach: Belwederska 9A i Jana Pawła II 43A (pawilony), lokal 33. Oba salony czynne są w godzinach 10:30 - 19:00 (w soboty do 14:00). 

 

Galeria

Nie powstrzymam się przed pokazaniem Wam wszystkich (no, prawie ;) fotek z Satine, bo wyszedł nam bardzo fajny letni klimat ;-)

 

 

A Wy byłyście już kiedyś w którymś z salonów Satine? Jak oceniacie Wasze zakupy tam? Czy zgadzacie się z tym, że zarówno brytyjskie, jak i polskie marki są potrzebne naszym biustom?

czwartek, 10 lipca 2014

Omawiając zapowiedzi przyszłych kolekcji często zostawiałam Fantasie na koniec, a ostatnio nawet wręcz ją pominęłam (by później nadrobić), bo wydawało mi się, że nie cieszy się wielkim powodzeniem wśród stanikomaniaczek. Tym razem wygląda na to, że na deser zostawiłam to, co najciekawsze. Wydaje mi się, że marka Fantasie przechodzi jakieś przeobrażenie - tak jakby projektanci chcieli wydobyć ją z klasycznej, średniopółkowej, nieco nudnawej szufladki, w której ostatnio tkwiła, i wznieść na wyższy, bardziej luksusowy poziom. Aktualna kolekcja jesienna (aktualna - bo modele z niej wchodzą już do sklepów) moim zdaniem wybija się ponad poprzednie. Więcej nowych rozwiązań, więcej luksusowej stylistyki na miarę Fauve, i jak zwykle intensywniejsze od wiosennych (choć, szczerze mówiąc, niespecjalnie oryginalne) jesienno-zimowe kolory. Czy odświeżonej Fantasie uda się przekonać do siebie nowe klientki? Chyba na to właśnie liczono. Zobaczymy.

 

Fauvizmy

Omawiając kolekcję Fauve zwróciłam uwagę na jej skromny charakter. Hipotezowałam, że energię z Fauve w tym sezonie wyssała właśnie Fantasie... Fantasie co prawda w każdej kolekcji oferowała kilka bardziej wymyślnych, droższych modeli, nigdy jednak nie kojarzyły się z jej luksusową siostrą tak bardzo, jak teraz.

Zacznę od Ivany - modelu zdobiącego okładkę katalogu. Ten czarny koronkowiec na turkusowej bazie bardzo przypomina klasyczne pary Fauve - usztywniany half-cup plus miękka balkonetka - zarówno stylistycznie, jak i zakresami rozmiarowymi. Oprócz dwóch biustonoszy (half-cup 32-38C, 30-38 D-G i balkonetka 30-40 D-FF, 30-38 G-GG) będzie także gorset (basque) w rozmiarach 30-38 D-G.

 

 

Allegra wywołała u mnie natychmiastowe skojarzenie z Fauvowską Chloe. Nie to jednak najbardziej przyciągnęło moją uwagę... Mimo podobieństwa wzorniczego zakres rozmiarów różni się tutaj dość istotnie dla niektórych z nas. Otóż half-cupowa, czy jak kto woli pionowo szyta wersja Allegry sięga już nie zaledwie miseczki FF, jak podobnie skrojona wersja Chloe, lecz miseczki G.


Rozmiary tego modelu to: vertical seam bra 32-38 C, 30-38 D-FF, 30-36 G. Szkoda co prawda, że nie odważono się na rozmiar 38G, ale i tak widać postęp... awans na model D-G to zawsze coś. Umieram z ciekawości, jak też będzie sprawowała się konstrukcja pionowej Allegry w moim rozmiarze :)

Allegra wystąpi w dwóch kolorach: czerwonym i cielistym, ten drugi zdaje się ma zamiar wejść do bazy. Można się więc zapewne spodziewać kolejnych wersji sezonowych. Balkonetka jest z bocznym panelem (side-support), czyli w kroju dobrze zadomowionym w Fantasie, i ma mieć rozmiary: 30-40 D-FF, 30-38 G-GG.

 

Pianki spacerowe

Spacer foam - to materiał, który zaintrygował mnie przy okazji którejś z dawnych kolekcji marki Elomi, w której pojawił się model o miękkich piankowych miseczkach (chyba była to Hermiona). Nie mam pojęcia, czy termin ten ma polską wersję (wiecie coś?), dlatego na razie pozostanę przy prowizorycznym spolszczeniu :-) Miłośniczki Fantasie być może już wiedzą, o co chodzi - spacer foam to to, z czego zrobione są miseczki modelu Rebecca. Jest to lekka, przepuszczalna dla powietrza pianka, odrobinę sztywna, ale znacznie miększa niż w modelach typu Deco. Nie daje też tak mocnego modelowania biustu. Dzięki piance spacerowej uzyskujemy gładką powierzchnię, zamaskowanie brodawek i lekkie usztywnienie, kształt piersi jednak pozostaje bardziej naturalny niż w typowych sztywnych bezszwowcach. No i jest dużo mniej gorąco, co istotne latem :-)

Wspomniana wyżej Rebecca wystąpi, jak w poprzedniej kolekcji, w dwóch sezonowych barwnych wersjach: szmaragdowej i fioletowej (pisałam coś niedawno o żelaznej zimowej palecie...), a także bazowych: czerwonej, czarnej, cielistej i białej. Rozmiary: 30-40 D-FF, 30-38 G, 30-36 GG, 30-34 H.

 

Oprócz tego pojawią się klony. Zdaje się, że tak jak Freya stawia na Deco - tak Fantasie postanowiła postawić na Rebekę i dostarczać nam ją regularnie w różnych wersjach kolorystycznych i wzorniczych. Klony niestety będą uboższe rozmiarowo - bez miseczki H :(

Pierwszym z klonów będzie Rebecca Mirage, w której na popielatym tle pojawi się czarny kwiatowy nadruk. Dla mnie nic szczególnego, ale może miłośniczki Rebeki docenią takie urozmaicenie. Warto zauwazyć, że kokardka jest z aksamitki :)

 

Kolejna Rebecca - Rebecca Nouveau - jest czarna, zdobiona białym haftem. Moim zdaniem to jeden z ciekawszych wzorów kolekcji, mimo że monochromatyczny (a monochromy nieczęsto do mnie przemawiają). Podoba mi się jej retro-urok.

 

Eclipse - to już nie klon, lecz mutacja Rebeki. Całkiem nowa bazowa seria, która od Rebek różni się ponoć niższym zabudowaniem miseczek i mostka oraz obecnością J-hook'a, czyli haczyka z tyłu, umożliwiającego spięcie ramiączek na plecach - całkiem jak w nowych wersjach Deco. Bardzo podobają mi się w Eclipse hafty - nowoczesne, eleganckie, geometryczne. Bardziej zachęca mnie do wypróbowania, niż Rebecca (której dotąd nie miałam na biuście), szkoda tylko, że brak na razie sezonowych kolorów. Mamy jedynie: czarny, cielisty i kawowy brąz (ombre), i ten ostatni chyba pociąga mnie najbardziej. Lukśności dodaje Eclipse błyskotka na mostku, jej mikroskopijność jednak utrudnia pokazanie na fotce :-) Mam skojarzenie z Fauve Rosa.

Rozmiary Eclipse to: 32-38 C, 30-40 D-F, 30-38 FF, 30-36 G (czyli znowu brak, niestety, 38G).

 

Gładkie koronkowce

O modelu Echo Lace pisałam już przy okazji poprzedniej kolekcji. Miseczki ponoć bazują na Rebece, różnią się jedynie tym, że nie są wykonane ze „spacerówki”, lecz z modelowanej termicznie koronki. Patent mi się podoba - jest gładko i bezszwowo, ale jednocześnie subtelnie i przewiewnie, choć nie ma się zapewne co spodziewać mocnego kształtowania i zbierania.

W tej kolekcji Echo Lace pokaże się po raz pierwszy w sezonowym kolorze - czerwonym, a oprócz biustonoszy pojawi się body, ale tylko w czerni - nie widziałam go na żywo, ale w katalogu prezentuje się ładnie.

Rozmiary: 30-40 D-FF, 30-38 G, 30-36 GG. Echo Lace ma także ładne majtki do kompletu - w galerii pod koniec zobaczycie wysokie figi.

 

Klasyka

Powrócą znane z poprzednich kolekcji modele w klasycznym stylu - w intensywniejszych niż wiosną barwach. Bardzo mi się podoba magentowa wersja Melissy z granatowymi i srebrnymi dodatkami, z dodatkiem połyskującej nici (niebieskiej, tam gdzie hafty są granatowe). Aplikacja na mostku i bogactwo haftu plus błysk zbliżają także i ten model do stylistyki Fauve.

Rozmiary: 34-28 C, 30-40 D-G, 30-38 GG (tu już nikt się nie bał ani 38G, ani 38GG :)

 

Susanna, któta tak mnie zachwyciła w wiosennej wersji miętowej, wystpi w granacie, który również mi się podoba, jednak mniej przepadam za granatem na białawym spodzie. Podobny zestaw miałyśmy ostatnio w usztywnianym plandżu Curvy Kate - cały czas jakoś nie mogę się przekonać...

Oprócz wersji sezonowej, Susanna będzie dostępna także w bazowym bladym różu/kremie oraz czerni na cielistym spodzie, w postaci zarówno side-supportowej balkonetki, jak i gorsetu. Rozmiary stanika: 30-38D, 30-42 DD-F, 30-40 FF-G; gorsetu: 30-38 D-GG.

 

Weteranka Elodie powróci w jednej z najładniejszych wersji, jakie miała dotąd, również kojarzącej mi się jakoś fauvowsko (hmm, czy już nie było kiedyś podobnej?). Będzie to czerń ze spodem w hmm, buraczku (który od spodu okazuje się magentą) ;) Znużenie buraczkowością niniejszym mi przeszło.

Elodi oprócz tego będzie także w 3 wersjach bazowych (znamy je już na pamięć). Rozmiary tej side-supportowej balkonetki to: 30-40 D, 30-42 DD-F, 30-40 FF-G, 30-38 GG-J. Pierwszy z dotąd opisywanych model do miseczki J...

 

Rośliny i zwierzęta

W każdej kolekcji Fantasie raczy nas pewną liczbą nadruków, zwykle kwiatowych. W tej kolekcji znalazło się moim zdaniem kilka naprawdę świetnych deseni.

Zacznę od Abigail, która w wersji czarnej porwała mnie znacznie bardziej niż blada wersja wiosenna. Wręcz mam ochotę sprawić ją sobie - uwielbiam wielobarwne wzory na czarnym tle. Plus te piękne hafty i wykończenie krawędzi miseczek... bardzo art decowate. Mniam! Dziwnym trafem nie dysponowałam próbką, ale pokażę Wam fotkę z katalogu oraz majteczki :-)

Rozmiary Abigail: plandżobalkonetka 32-38C, 30-38 D-G; side-support: 30-40 D-FF, 30-38 G-J.

 

Moim drugim masthewem jest Laura :-) Ten cudny łąkowy wzór właściwie bardziej pasowałby na lato niż na jesień, a podobno ma wejść do sprzedaży dopiero w listopadzie. Zupełnie tego nie rozumiem... Moim zdaniem to bardzo wakacyjny model, pasujący idealnie do dżinsów :-) Łączce na miseczkach towarzyszy świetny haft, bez którego Laura wiele by straciła. Duże brawa za Laurę!

Rozmiary Laury (balkonetka side-support): 30-40 D-FF, 30-38 G-J.

 

Evelyne wprowadza już prawdziwie jesienny nastrój. W tym modelu bardziej od liściastego nadruku podoba mi się geometryczny czarny haft.

Rozmiary Evelyne (balkonetka side-support): 30-40 D-FF, 30-38 G-J.

 

Mollie możemy zobaczyć na samym początku katalogu. To model zrobiony w całości z drukowanej dzianiny, tylko wykończony koronką. Wzór jest w zasadzie geometryczny, choć z lekką sugestią kwiatowości. Próbowałam się przekonać do tego biało-czarnego zestawu, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Nie zachwyca i już.

Rozmiary Mollie (balkonetka side-support): 30-40 D-FF, 30-38 G-H.

 

Alina to jedyny w kolekcji zwierzak, choć trudno powiedzieć, jaki. W każdym razie nadruk kojarzy mi się z cętkami. Oraz z którymś z modeli marki Dalia ;) (ale tam chyba były jakieś groszki...). Moim zdaniem zdecydowanie wygrywa z Mollie w kategorii monochromów.

Rozmiary: 30-40 D-FF, 30-38 G-H.

 

Baza

Nowości w bazie brak, z wyjątkiem wymienionej wyżej Eclipse. Niektóre z linii, które w poprzedniej kolekcji miały swoje sezonowe wersje, w tej będą ich pozbawione. Są to: Salsa, Jana, Vivienne. W bazie pozostanie zajawiana już poprzednio Lois, a także jazda obowiązkowa: Smoothing, Samantha, Helena, Serene, Belle (wciąż bez sezonówek), Speciality. W sumie, nie ma się nad czym rozwodzić.

 

Rozmiary i kroje

Niestety - o ile w dziedzinie nowych modeli i wzorów widać postęp, o tyle rozmiarówka odnotowała regres.

W całej kolekcji brak choćby jednego sezonowego modelu/koloru do miseczki K. Dobijają do niej tylko bazowe: miękka Jana oraz Salsa. Do J sięgają kolorowe sezonówki z nadrukami: Abigail, Laura, Evelyne, z haftowców - Elodie. Większość modeli kończy się na G-GG. Na H zatrzymują się Rebecca, Mollie, Alina.

Najważniejsze nowości - Eclipse oraz pionowa Allegra - sięgają tylko do miseczki G.

Jak zwykle, cieszy obecność obwodów 40 (nasze 90), jednak najczęściej są one miseczkowo ograniczone (zwykle do FF, choć zdarzają się i 40G).

 

Detale

Poziom z poprzedniej kolekcji został utrzymany, a ponadto doszło trochę ciekawych detalicznie nowości, że wymienię tu haft i ozdobę Eclipse czy koronkowe wykończenie Ivany. Kolekcja nie obfituje w wielobarwne hafty, ale to już od dawna zauważana tendencja. Podobnie jak w marce Freya, sporo geometrii, głównie jednak w haftach, nadruki w większości są tradycyjnie kwiatowe. Wśród biżuterii mamy proste cyrkoniowe zawieszki, od miniaturowych iskierek do zwyczajnej wielkości.

 

 

Galeria

Dużo próbek, dużo ujęć... zapraszam :-)

 

 

Katalog

Nie jest imponujący ani oryginalny, ale przyjemnie zaskakuje świeżą, jasną kolorystyką. Całkiem nie zimową. Jego hasłem przewodnim jest Rise above - wzleć ponad... Czyżby to aluzja do rozwoju marki?





Ciekawa jestem, czy Wasze wrażenia z kolekcji pokrywają się z moimi. Czy też macie wrażenie, że Fantasie się mocno zmienia? A może nie podoba Wam się wprowadzenie droższych modeli à la Fauve? A jeśli dotąd nie przepadałyście za Fantasie - może to właśnie te nowości przekonają Was do marki? Ciekawa jestem Waszych musisztomieci - czy skusicie się na miękką Allegrę w wersji half-cupowej? Albo na turkusową Ivanę?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 186
Zakładki:
Niezbędnik
Blogi w Polsce
Fora i strony w Polsce
Blogi na świecie
Fora i strony na świecie
Serwisy branżowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...