środa, 31 stycznia 2007
Walentynkowe promocje atakują, więc nie mogę już dłużej pomijać tego tematu. Zapraszam zwłaszcza Panów – dziś kilka słów specjalnie dla Was :-)

Kupon prezentowy, czyli gift voucher, to znakomity wynalazek dla tych, którzy chcą uszczęśliwić miłośniczkę pięknej bielizny bez konieczności przeprowadzania skomplikowanych podchodów, zapuszczania żurawia do szuflad i zgadywania, która z cyferek na metce oznacza rozmiar. Oszczędza też obdarowanej rozczarowań i nie zmusza jej do wbijania się w niepasujący stanik, byle tylko nie zrobić ukochanemu przykrości. Bo jeśli jeszcze nie wiecie, to jednym z najskuteczniejszych sposobów na doprowadzenie kobiety do rozpaczy jest podarowanie jej pięknej bielizny (czy jakiejkolwiek innej części garderoby), która na nią nie pasuje.

Aby uchronić się przed katastrofą, wystarczy skorzystać z możliwości oferowanej przez niektóre sklepy netowe. Na przykład moje ulubione Bravissimo sprzedaje kupony o wartości będącej wielokrotnością 5 funtów (rzecz jasna, przed zakupem warto przejrzeć ceny najfajniejszych modeli!) w dwóch postaciach: papierowej i elektronicznej. Ta pierwsza jest bez wątpienia bardziej romantyczna (obiecują nam gustowny blankiet w ładnej kopercie), a druga - szybsza (dostaniemy stosowny e-mail w ciągu 24 godzin od zamówienia). Voucher jest ważny przez rok. Korzysta się z niego oczywiście w momencie zapłaty – wystarczy wybrać odpowiednią opcję i wstukać zawarty w nim kod. Nie trzeba wydawać całej sumy za jednym razem – firma obiecuje przysłać nam „resztę” w postaci osobnego kuponu, ale – uwaga w takiej samej postaci, w jakiej zamawialiśmy poprzedni kupon. Gustowne blankieciki o wartości 10, 25, 50 lub 100 euro wysyła też Bella Lusso (nie znalazłam jednak ani słowa o opcji e-mailowej). Sklep twierdzi, że niewykorzystaną wartość kuponu można zużyć przy kolejnym zakupie. Figleaves.com oferuje 4 rodzaje Gift Cards o wartości 15, 25, 50 i 100 funtów. Korzystanie z nich jest obwarowane dodatkowymi warunkami – np. minimalna wartość zamówienia, przy której można wykorzystać voucher, to 40 funtów. Kupon ma postać e-maila i jest ważny tylko 30 dni.

A teraz coś z rodzimego podwórka – Bellissima oferuje fantastyczną możliwość zamówienia bonu podarunkowego na dowolna kwotę. Brakuje mi jednak na stronie jednoznacznych informacji: w jakiej postaci jest bon, jak wyglądają warunki zwrotu lub wymiany towaru, za który płacimy bonem i tak dalej. Niestety poznańskie Avocado nie oferuje bonów – wielka szkoda. Z przykrością odnotowuję, że kuponów nie ma też w ofercie szkockiego Curves&Lace ani brastop.com. To ostatnie da się wytłumaczyć faktem, że trwa tam wieczna wyprzedaż, a prezent z wyprzedaży może się niektórym wydawać nieelegancki – choć osobiście nie pogardziłabym ładną sumką do wydania w brastopie :-)

Dla tych Panów, którzy chcą mimo wszystko rzucić się na głęboką wodę, niektóre sklepy umieszczają na swoich stronach krótkie przewodniki – należy do nich Upliftedlingerie i Figleaves.com ("Be a Valentines Hero!").

Na zakończenie coś dla łowców okazji – w brastop.com walentynkowa promocja, a w niej kilka romantycznych modeli w czerwieni: Charnos Cherub Berry w postaci usztywnianego balkonika oraz koronkowego bezramiączkowca, a na deser – bezramiączkowy, połyskliwy Satin Jacquard. Smakoszki czerwonego wina długo na to czekały :-)

Podobno w dobrze dobranym rozmiarowo biustonoszu ramiączka utrzymują tylko 10% ciężaru biustu. Które to 10% potrafi w niektórych przypadkach stanowić całkiem solidną masę. Ale wbrew pozorom nie będę tym razem przynudzać o wyższości szerokich nad wąskimi bądź odwrotnie, lecz skupię się na miejscu, w którym ramiączko traci swoją szlachetną nazwę i zamienia się w miseczkę.

Moim ulubionym sposobem mocowania jest taka oto pętelka, znana nam np. z modelu Panache Anastasia (uwaga, piękna czekolada z turkusem - czekajmy na jeszcze lepsze ceny!) oraz Alexandria (poniżej).


Nadaje ona biustonoszowi wyjątkową lekkość. A lekkość to właśnie to, czego DD-plusom najczęściej brakuje. Nawet dość szerokie ramiączka stracą swój przesadnie solidny wygląd, gdy przymocujemy je do solidnej miski taką właśnie konstrukcją - w tym miejscu można sobie bezkarnie pozwolić na przewężenie, nie narażając właścicielki biustu na niewygodę. Podobny efekt daje rozdzielenie ramiączka na dwie węższe tasiemki, jak w znanym modelu Panache Venus.

Najczęściej spotykana konstrukcja jest jednak prosta – ramiączko jest zwyczajnie doszyte do miski, a miejsce w pobliżu złączenia bywa ozdobione skromną kokardką. Niekiedy jednak miska „wędruje” wzdłuż ramiączka do góry, zwężając się stopniowo – złączenie ma wtedy postać wydłużonego trójkąta uszytego np. z tej samej koronki, co reszta miski, jak w Fantasie Cally albo w znanym nam już Charnosie Cherub (uwaga, kolor „rodzynkowy”, który być może ma coś wspólnego z czekoladą - teraz w dobrej cenie!) Niestety - taki wdzięczny koronkowiec, jak Naturana Satin Jacquard nie nada się pod żaden top na ramiączka. Tylko nie piszcie, że wystające spod topu _jakiekolwiek_ ramiączka to obciach - mój biust nie przyjmuje tego do wiadomości :-) Zdarza się, że ramiączka w całej przedniej części „pożyczają” koronkę czy też falbankę od miski, co potrafi wyglądać świetnie, jak np. w powszechnie lubianych Panache Fiesta – taka falbanka spokojnie nadaje się do pokazania, pod warunkiem, że jest nieco ciemniejszej barwy - bo ta w wersji wiosennej wzbudza raczej majtkowe skojarzenia. Bardziej widowiskowe koronki, takie jak w wyżej wspomnianej Naturanie, lepiej czują się pod ubraniem.

Niektórzy producenci, jak np. polskie Avocado, upodobali sobie umieszczanie na przedniej połowie ramiączka drobnych stylistycznych nawiązań do miski - przykładem są te dwa śliczne modele: Caprice i Rialto. Gdyby zabieg ten ograniczał się do dobrania barwy gumki czy umieszczenia na niej jakiegoś ciekawego nadruku, wzbudzałby jedynie zachwyt. Często jednak kończy się na naszyciu na gumkowe ramiączko nieelastycznej taśmy, co ma dodać mu urody, ale przy okazji czyni je dla niektórych z nas (w tym piszącej te słowa) wyjątkowo niewygodnymi. Ramiączko takie przy ruchach ciała rozciąga się tylko w części tylnej, a miejsce złączenia części nieelastycznej z elastyczną szoruje po skórze ramienia. Jeśli dodamy do tego drapiące szwy, którymi owa ozdoba jest przyszyta do gumki – wiemy już, że takim rozwiązaniom trzeba powiedzieć stanowcze „nie”. Zdarzają się jednak modele, takie jak Fantasie Lily - gdzie (w wersji „balcony”) na przednią połowę ramiączka naszyto nieelastyczną koronkę - które dzięki użyciu miłych dla skóry materiałów nie powodują tego dyskomfortu. Nie wiem, na ile przyjazny dla skóry jest model Fiore od Lepela – tu jednak, przynajmniej sądząc ze zdjęcia, koronkowe detale nie sięgają szczytu ramienia. Ten staniczek, który widzicie pomiędzy wpisami, to właśnie czarne Fiore :-)

Na zakończenie ponawiam życzenia owocnych łowów wyprzedażowych - szaleństwo stanikożerców w pełni :-)

Tagi: styl
02:25, kasica_k , Bra-fitting
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...