środa, 30 stycznia 2008

Dziś wbrew pozorom nie o kolorach, a przynajmniej nie bezpośrednio. Spróbujemy przyjrzeć się stosunkowo świeżej brytyjskiej biuściastej marce Ruby Pink, której nazwę w wolnym tłumaczeniu można oddać jako „różowy rubinek” :-) Podobno na Wyspach najlepiej sprzedaje się bielizna w kolorze różowym - ta zaskakująca informacja znajduje, jak sądzę, potwierdzenie w ofercie takich sklepów, jak Brastop.com. Być może temu właśnie rynkowemu zjawisku zawdzięcza Ruby Pink swoją nazwę, a także barwy pierwszych odnotowanych przez nas w e-sklepach modeli, utrzymanych w bezpiecznych odcieniach bladego łososia. Możliwe, że w ten sposób producent chciał zapewnić marce udane wejście na rynek.

Początkowo posądzałam Rubinka o bycie marką własną Brastopu, okazało się jednak, że Różowy nie poprzestał na jednym sklepie i rozpoczął szerszą ekspansję, o czym donosiły nam już korespondentki w komentarzach. Pierwszym modelem, z jakim się spotkałam (oczywiście na Brastopie) była niejaka Georgie, rzecz jasna, w różu - z ciekawymi czarnymi elementami (zerknąć warto też na majteczki!). Potem przyszły kolejne pastele, których już nie pomnę - obecnie, oprócz tradycyjnie bladych różyczek, jak Rosie, oraz klasycznych a nudnych bieli, Ruby Pink kusi całkiem śmiałymi kolorami i kontrastami. Najwidoczniej pozycja rubinków na rynku już się nieco ugruntowała i producent uznał, że może sobie pozwolić na ekstrawagancje w postaci, na przykład:

  • czekolady z błekitem lub turkusem (Ursula, Adriana - jedna z najciekawszych)
  • czarno-białych kontrastów (udana Kara, a także Bianca Black czy bardzo ciekawa Emilia - warto zwrócić uwagę na przeplecioną przez haft szeroką wstążkę)
  • innych barwnych szaleństw, jak turkusowo-błękitna Iris, Imogen w barwach jesieni czy kremowo-śliwkowa Ophelia (jedna z moich faworytek).

Ostatecznym zaś znakiem, że Rubinki nabrały wiatru w żagle, było dla niżej podpisanej pojawienie się Ruby Pink w Listkach Figowych - trzy wiosenne (pastelowe, a jakże) modele w... zaskakująco, jak na Rubinki, wysokich cenach. Żadne tam Brastopowe kilkanaście funtów - uczciwe £28, na Brastopie „obniżane” dotąd o połowę.

Listkowa kolekcja obejmuje Imogen, znaną z jaskrawej jesiennej wersji, która tym razem występuje jako wiosenny bladzioch - ale ze smaczkiem. Zieleń aksamitki zamieniła się w stalowy odcień niebieskiego czy też bladego fioletu, w haftach maksymalnie rozjaśnione zielenie i beże, a wszystko na bladobrzoskwiniowym (peach) tle. Plus wyjątkowo ciekawe, bogato zdobione ramiączko. Nasza znajoma Emilia w wiosennej odsłonie także prezentuje się pastelowo i przy tym wyjątkowo elegancko. Lśni biała wstążka wpleciona w bladozielono-niebieskawe hafty - całość pobłyskuje srebrno i kojarzy się z jakimś wczesnowiosennym kwiatem. No i delikatna, vintage'owa Rubie z tiulu drukowanego w różyczki - tym razem jednak sądzę, że pasowałyby prostsze ramiączka.

Czy Rubinki z wiosennej kolekcji warte są swojej ceny? Jeśli chodzi o design, prezentują się całkiem dojrzale, w przeciwieństwie do niektórych dość nijakich egzemplarzy z Brastopowego rzutu. Jakość zweryfikują klientki. Rozmiary sięgają miseczki GG, od obwodu 30 - można to uznać za dobry początek i nadzieję na więcej. Liczymy na dalszy rozwój. A Wy, czy macie jakieś doświadczenia z tą marką?

[zdjęcia: Figleaves]

piątek, 25 stycznia 2008

Nie, nie zmieniłam profilu bloga - żadnej golizny! Chodzi o tak zwane nudziarstwo stanikowe - o kontrowersyjny kolor „nude”, czyli „goły”, zwany przez sympatyków cielistym, a przez pozostałych - brudnym beżykiem (czy naprawdę mamy ciało w takim kolorze?), kryjącym się pod sklepowymi kryptonimami „capuccino” bądź „caramel”. Dla jednych stanowi dyżurną barwę codziennej bielizny, u innych budzi złe skojarzenia z siermiężnością nie tak dawnych czasów, gdy biuściaste nie miały żadnego wyboru. Dziś jest, na szczęście, zupełnie inaczej... To tylko wstęp - jako zdecydowana antyfanka cielistych nudziarzy nie zamierzam Was zanudzać typowymi przedstawicielami tego gatunku. Zwrócę za to uwagę na kilka modeli, którym bliższe lub dalsze pokrewieństwo z nieszczęsnym beżykiem nie odbiera uroku.

Na początek coś z satyny - doskonale Wam znany Gossard Superboost satin w kolorze... oczywiście - cappucino. Chyba z dużą ilością mleczniej pianki... Niby nudziarz - za to z połyskiem i kształtem, szkoda, że jak zwykle tylko do miseczki G (a przy okazji: co powiecie na nowy kolor: twilight?). Znane i przez wielu lubiane Inferno Panache to już kompletne latte, a wg producenta - biscuit. Beżyk Inferno jest smakowity, świetlisty i daleko mu do brudnego - na pewno sprawdzi się pod jasnym ubraniem, a bez ubrania - nie zniechęci.

A co słychać wśród „nudnych” haftów i koronek? Amelie, córka Fauve, występuje w kolorze... norkowym. Ależ luksus! Cóż, nasze niezawodne informatorki użyły wobec niego sformułowania: „to JEST brudny beż”. Ale w bardzo eleganckiej wersji. Hafty w różnych odcieniach ładnie go ożywiają. Wracając do słodyczy - kolejne „biscotti” należy do Fantasie Gabrielle, uroczo koronkowego i także bardzo eleganckiego modelu. O ostrygowej Arabelli Freyi, zwanej przez niekórych „stanikiem - niewidką” (w sensie niewidoczności stanika, nie - biustu!) rozwodzono się już wielokrotnie. A co słychać w nowościach?

Ku memu zdumieniu, do „nudziarzy” zaliczyły Listki Figowe wiosenną wersję Freyi Pollyanny, nazwaną przez producenta karmelową. Barwa kojarzy się raczej z mocnym kakao, a całość jest wyjątkowo smaczna. Nadruk z jaśniejszych kwiatków rozświetla miseczki, koronki dodają elegancji w stylu vintage. Model ceniony za dobre podtrzymanie i modelowanie biustu, rozczarowują za to ramiączka - nie wiadomo czemu niespotykanie szerokie. Po co?? Przecież to nie ramiączka mają dźwigać biust!

Na zakończenie coś zdecydowanie nie nudnego - wiosenna Saskia Freyi w kolorze „lnianym” (ktoś chyba miał już dosyć kawy ze śmietanką...) jest właściwie biało-kremowa. Co zatem robi w niniejszym zestawieniu? Beżowe są dodatki - mostek w biało-kawową pepitkę, subtelne hafty czekoladową nicią i takież kokardki. Nie uciekniemy przed słodyczami :)

Na deser jeszcze ciekawostka - Melissa przyprawiła beżyk czarnymi dodatkami i stworzyła całkiem zgrabny, pensjonarsko-vintage'owy model. Z dobrych źródeł wiem, że na prawdziwym biuście prezentuje się kusząco - znacznie lepiej, niż na sklepowym manekinie widocznym na zdjęciu.

A Wy? Przepadacie za kawą z mlekiem?

[zdjęcia: Figleaves, Bravissimo]

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...