środa, 30 stycznia 2013

Dziś wpis nietypowy, bo jubileuszowo-okolicznościowy, a także społecznościowo-apelowy :-)

Zacznę od najważniejszego - czyli od tego, co wymaga Waszej natychmiastowej uwagi oraz reakcji! :-)

Na pewno wiele z Was zna blog uroczej bra-fitterki z pięknych okolic naszego kraju - Biłgoraja - a jeśli nie znacie, koniecznie poznajcie! Mowa oczywiście o Renulcu, prowadzącej blog Stanikowe biz-perypetie zwany potocznie „Noszebiustonoszami”, oraz sklep Noszebiustonosze.pl. Blogas ten liczy sobie już kilka latek i jest zajmującą lekturą - autorka opisuje w nim zarówno swoje przygody w świecie bra-biznesu (w tym kwestie bra-fittingowe), jak i uroki codziennego życia, oraz oczywiście nowe kolekcje, którym robi przepiękne zdjęcia - nie raz już zieleniałam z ich powodu z zazdrości niczym oliwkowa Fauve Dali.

Gorąco zachęcam wszystkie stanikomaniaczki, którym dobro ruchu stanikowego (i co za tym idzie, naszych biustów) leży na sercu: poprzyjcie Renulca w konkursie na Blog Roku 2012! Po co? Ano po to, że im większą popularność zdobywają blogi i strony o tematyce bra-fitterskiej, tym więcej polskich biustów zostanie prawidłowo ostanikowanych!

A oto krótka instrukcja głosowania, którą bez pytania ukradłam kreatywnym siłom forum Lobby Biuściastych (mam nadzieję, że wybaczą! :). Głosujemy DO 31 STYCZNIA, GODZINA 12:00! Czasu jest mało!

Strona konkursowa bloga, czyli Buszująca w stanikach, znajduje się tutaj: klik.

 

Jubileusz Stanikomanii!

Przy okazji chciałam tradycyjnie podziękować Wam za kolejny rok spędzony na wspólnym stanikomaniactwie, stanikofilii, stanikoholizmie - a także stanikosceptycyzmie, stanikofobiach i stanikomarudzeniu, czyli na wszystkim tym, czemu oddają się od czasu do czasu stanikomaniaczki. Stanikomania skończyła bowiem dnia 14 stycznia całe 6 latek. Czyżby to był już czas, by udać się do pierwszej klasy? Jak tam z moją dojrzałością szkolną Waszym zdaniem? Dam radę? ;-)

A oto nietypowy torcik, który wybrałam dla siebie ze strony CakeBelieve:

Kojarzy mi się z samymi miłymi chwilami - otwieraniem paczek ze stanikami :-)

Tradycyjnie już przedstawię krótkie sprawozdanie z działalności. W ciągu ostatniego roku na Stanikomanii ukazało się:

  • 12 recenzji, w tym artykuły gościnne: dwie  recenzje trzech biustonoszy sportowych w wykonaniu biegaczki Uli, opublikowane w ramach akcji „Biust w ruchu”, jedna recenzja karmnika w wykonaniu karmiącej mamy-lobbystki. Stanikomania w tym roku testowała nowe marki: Change, Parfait by Affinitas, Bestform (na beskidzkich ścieżkach :) a z polskich marek - po raz pierwszy miękkie biustonosze Dalii, po raz drugi Samantę, po raz nie wiem już który Avocado (ale pierwszy raz model uszywniany).
  • 2 plebiscyty: na Najlepszego Bezramiączkowca, czyli pierwszy odcinek planowanego cyklu plebiscytów o Złotą Kokardkę Stanikomanii, oraz wielka reaktywacja Kusidełka, czyli Wielkie Kusidełko 2011, w którym głosowałyście (i po raz pierwszy także -liście) na Najpiękniejszy Biustonosz i Najpiękniejszy Komplet. Swoją kategorię w Kusidełku zyskali też Panowie, którzy oddali głosy w plebiscycie Męskie Gusta!
  • 2 konkursy: Wystylizuj swój ideał, czyli konkurs z Freyą i Zielonym Kotem, w którym tworzyłyście bra-biżu-stylizacje, oraz Bezramiączkowy Konkurs towarzyszący plebiscytowi na Najlepszego Bezramiączkowca, w którym opisywałyście swoje bezramiączkowe potrzeby i ideały.
  • 3 artykuły o nowych markach: Change, Parfait by Affinitas, 2wenty8
  • Wywiadów w minionym roku nie było, co uważam za niedopatrzenie. Mogę się za to pochwalić wywiadem, który przeprowadził ze mną magazyn „E-commerce”, pod wymownym tytułem Nisza, która szukała biznesu, a z którego bardzo się cieszę, bo jego publikacja oznacza, że specjaliści redagujący branżowe serwisy, nie tylko z dziedziny bielizny, dostrzegają zapoczątkowane przez nas zmiany na rynku.

Nie udało się niestety w minionym roku powrócić do cyklu Biust na żywo, ale nie tracę nadziei, że uda się w tym roku (FOTKI PLEASE! :), planuję bowiem wielki powrót do podstaw bra-fittingu (ciekawe, co mi z tego wyjdzie...). Oprócz tego towarzyszyłyście mi przy całym mnóstwie tematów: z Wami przeżyłam fazę na neą, nostalgiczny powrót do czarnych faworytów, pożądałam korali oraz rozsmakowywałam się w buraczkach, papryczkach i pomidorach. Zastanawiałyśmy się też wspólnie, czy jesteśmy nasycone wyborem na bieliźnianym rynku, otworzyłyśmy ważny rozdział, w którym rozważałyśmy zalety życia z fiszbinami i bez, no i oczywiście oglądałyśmy setki zdjęć zapowiadanych kolekcji.

Dziękuję jeszcze raz za wspólnie spędzony roczek i mam nadzieję, że następny będzie co najmniej równie twórczy i że uda się zrealizować wszystkie ambitne plany... A Was zapraszam do tworzenia ich! O czym chciałybyście czytać w Stanikomanii w roku 2013? Czy jest coś, czego Wam brakuje, albo czego odczuwacie już nadmiar? Czy nie za mało plebiscytów? Za mało wywiadów? Za dużo recenzji? Za mało artykułów problemowych? A może przeglądów kolorowo-stylistycznych? Dajcie głos! :)

wtorek, 22 stycznia 2013

Nieoczekiwanie powracam do zapowiedzi kolekcji na nadchodzącą wiosnę - po Blue Monday mamy już prawo czuć ją w powietrzu :) Sculptresse - nową markę firmy Panache przeznaczoną dla kobiet o pełnej figurze (rozmiary pod biustem od UK 36 czyli EU 80) - zaprezentuję Wam z opóźnieniem, z kilku powodów. Szczerze mówiąc, trochę nie wierzyłam w jej powodzenie, zwłaszcza w naszym kraju, choć mam nadzieję, że mój brak entuzjazmu okaże się nieuzasadniony. Niedawno nawet dowiadywałam się u dystrybutora, czy ta nowa, nieco nieśmiało wprowadzana marka aby na pewno pojawi się na rynku. Przekonała mnie odpowiedź twierdząca oraz fakt, że na świecie już słychać o kolejnej kolekcji - na sezon jesień-zima 2013.

Nowicjuszce mocno kibicuję, choć, jak za chwilę zobaczycie, mamy do czynienia z niewielką, niezbyt zróżnicowaną ofertą. Czemu trzymam kciuki za Sculptresse? Dlatego, że to dopiero druga znana mi marka, która próbuje zaspokoić potrzeby kobiet o większych biustach i jednocześnie większych obwodach pod biustem. Pierwszą jest Elomi (i jej amerykańska bliźniaczka Goddess) należąca do grupy Eveden. „Rzeźbiarce” jeszcze do Elomi daleko, ale przecież dopiero debiutuje.

Pierwszą zajawkę marki Sculptresse w polskiej, a może i światowej bra-blogosferze stworzyła Maith, która prowadzi blog „Bra-fitting”. Postaram się uzupełnić jej informację o swoje fotki (niestety nie mam ich wiele) i oczywiście ultrasubiektywny komentarz ;)

 

Spokojna pięciolinia

Kolekcja Sculptresse wiosna-lato 2013, która w sprzedaży ma zacząć się pojawiać w końcu lutego, składa się z pięciu linii. Trzy z nich zawierają po trzy wersje kolorystyczne, w tym dwie klasyczne (czarna, cielista bądź bladoróżowa) i jedną w żywszych barwach. Mamy też jedną czysto bazową (tylko dwie wersje: cielista i czarna) oraz pojedynczy model kolorowy. Barwy ogólnie są dość bezpieczne (powiedziałabym - nudne) - oprócz bazy dominuje róż. Ta kolorystyczna monotonia to kolejny powód, dla którego marka nie wzbudziła we mnie natychmiastowego entuzjazmu i tyle czasu zwlekałam z jej opisaniem. Z drugiej strony, podobno buraczki wciąż są trendy :)

 

Bellise - skromna klasyka

Bellise (rozmiary: 36 F-J, 38 E-J, 40 DD-J, 42 D-J, 44-46 D-HH) to trzy full-cupy o skromnym wykończeniu: cielisty, czarny i wielobarwny. Na widok pierwszych dwóch wersji od razu przyszła mi na myśl jedna z moich ulubionych wizji: prosta, minimalistyczna kolekcja o dużej dostępności i umiarkowanych cenach. Trudno bowiem o bardziej zwyczajny design, mam też nadzieję, że i ceny nie będą wysokie.

Wersja cielista ozdobiona jest różową koronką, wąziutką, ale ładną (przypomina szydełkową robótkę) i kokardką. Zwracam uwagę na krój: szwy mają klasyczny full-cupowy układ z jednym szwem zbliżonym do poziomu i jednym pionowym. Boję się niestety, że to będzie rozstawiacz piersi.

Czarnej Bellise towarzyszą dodatki w lawendzie:

 

A oto Bellise kolorowa: czarny, biały, beż, akcenty czerwone i żółte. Nadruk kojarzy mi się z propozycjami Fantasie i Elomi (czarno-biała Libby comes to mind), ale, jeśli mam być szczera, nie oszalałam na jego punkcie.

Zwracam uwagę na niezbyt często spotykaną konstrukcję dołu, w której dolny pas zbudowany jest z dwóch krzyżujących się ze sobą na mostku części. Widać to dokładnie na zdjęciu „rewersu”.

Podoba mi się wizualnie ten dzióbek. Przypuszczam także, że dzięki temu dół mostka będzie bardziej komfortowy (część ta w niektórych biustonoszach mnie uciska). Taka konstrukcja to rodzaj kompromisu między „fiszbinami wbudowanymi w obwód” (banded) a „fiszbinami wiszącymi” (bandless) - sprawia wrażenie solidniejszej niż „wisząca” i jednocześnie jest lżejsza optycznie od „wbudowanej”.

Miseczki wszystkich Bellise są uszyte ze stabilnej dzianiny laminowanej, dość grubej i solidnej, tyły pokryte są elastyczną dzianiną, ale od środka, mam nadzieję, wzmocnione... niestety nie zbadałam tego dokładnie.

 

Różyczki Rosie

Rosie (36 F-H, 38 E-H, 40 DD-H, 42-46 D-H) to jedyny w kolekcji model z haftem. Haft jest całkiem udany, zwłaszcza w wersji wrzosowej (heather), w której jest morelowo-czerwony. To połączenie kolorystyczne w pierwszej chwili mnie odrzuciło, ale potem wydało się ciekawe. Haft niestety ułożony jest na miseczkach totalnie niesymetrycznie, ale mam nadzieję, że na właściwym produkcie będzie to wyglądało lepiej.

Jak widać, miseczki w górnej części są także nieprzejrzyste - pod haftowaną siateczką znajduje się spód z nieprzezroczystej dzianiny. Znowu najbezpieczniejsze możliwe rozwiązanie.

Jeśli chodzi o krój - jak widać, do złudzenia przypomina on krój poprzedniego modelu - Bellise. Co do tyłu, nie mam wątpliwości co do jego solidności - siatka wygląda na mocną.

Nie dysponuję niestety fotkami pozostałych dwóch wersji: czarnej i bladoróżowej (blush).

 

Willow - śmiała malina

Willow (36 F-HH, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH) to jedna z dwóch (obok Bellise w wersji floral print) najodważniejszych propozycji kolorystycznych tej kolekcji ;) Nie mam nic przeciwo odcieniom amarantowo-malinowym, nie kocham jednak nadruków udających koronki, bo po prostu wolę koronki prawdziwe.

Willow jednak mam nadzieję wypróbować - jest to bowiem jedyny w tej kolekcji full-cup z bocznym panelem zbierającym, za który to krój tak lubię markę Elomi. Ciekawe, jak poradziła sobie z tą konstrukcją Sculptresse i czy Willow będzie dobrze zbierała z boków. Willow występuje tylko w tej jednej - malinowo-czarnej wersji.

 

Pure Lace - klasyka koronkowa

Tu mamy, dla odmiany, koronkę prawdziwą, całkiem ładną, w towarzystwie przyjemnych karbowanych kokardek. Pure Lace (36 F-H, 38 E-H, 40 DD-GG, 42 D-FF, 44 D-F, 46 D-E) to znowu trojaczki: czarna, cielista i gorąco-różowa (hot pink).

Koronkówki są miękkie, ale mają wbrew pozorom bezszwowe, termicznie modelowane miseczki. W broszurze producent zdradza, że między warstwą koronki a spodnią warstwą miseczki znajduje się sling, czyli boczny zbieracz, z materiału oczywiście (coś w rodzaju wolno stojącego side-supportu ;). Jego krawędź trochę widać na zdjęciu katalogowym, które zresztą jest jednocześnie zdjęciem okładkowym. Tu już niestety nie mamy „krzyżaka” na mostku. Wedle producenta koronka nie odznacza się pod ubraniem.

 

Pure - czysta gładkość

Pure (36 F-H, 38 E-H, 40 DD-GG, 42 D-FF, 44 D-F, 46 D-E) to bliźniaczki - czarny i cielisty gładki, miękki bezszwowiec. Trudno o coś bardziej podstawowego. Trochę szkoda, że nie zdecydowano się nawet na żadną ozdobę na mostku, która choć trochę by ten model urozmaiciła. Ciekawa jestem, jak będzie kształtował. Tyły są, jak widać, z porządnej siatki.

 

Rozmiary i kroje

Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia ze skromnymi początkami czegoś, co dopiero stanie się - i oby się stało - kolekcją z prawdziwego zdarzenia dla kobiet 80+, czyli z rozmiarami pod biustem powyżej 80 (brytyjskie 36).

Narzuca się porównanie z marką Elomi. W ostatnio zapowiadanej kolekcji na wiosnę-lato 2013 zakres miseczek sięgał litery K (a zaczynał się od B, choć w większości modeli od D, DD lub E) - w Sculptresse dochodzimy do miseczki J w modelu Bellise. Obwody w Elomi zaczynają się od brytyjskiego 34 a kończą na 48, natomiast w Sculptresse obejmują zakres 36 - 46 (nasze 80-105), czyli o dwa obwody mniej, jeden z poczatku, drugi z końca zakresu Elomikowego. Podobnie jak w Elomi, nie wszystkie miseczki występują we wszystkich obwodach: generalnie, im większy obwód, tym na niższej miseczce kończy, choć uwaga: mamy tu mocny wyjątek w postaci dwóch modeli, które w obwodzie 46 dochodzą do miseczki HH! Są to Bellise i Willow. W Elomi, o ile dobrze pamiętam, tylko model Caitlyn może poszczycić się taką kombinacją dużej miseczki z szerokim obwodem.

Majtki Sculptresse obejmują rozmiary L-6XL (UK 14-26).

Pod względem krojów i typów Sculptresse również prezentuje się na razie skromnie. Nie mamy ani jednego modelu usztywnianego. Kroje są tylko pełne - plandża wśród nich nie uświadczymy, że już nie wspomnę o half-cupach czy awangardowych longline'ach (przypominam, że Elomi zapowiada ten krój na nadchodzącą wiosnę). Nie mamy też sportowców, gorsetów, biustonoszy dla karmiących, ani też bezramiączkowców. Nie od razu jednak Kraków zbudowano.

Już bardziej od ograniczonej oferty niepokoją mnie kroje full-cupów bez bocznego panelu - mój biust, jak dotąd, za takimi nie przepadał (rozstawiają).

 

Galeria bez modelek :(

Oto wszystkie fotki, jakie zrobiłam na spotkaniu z dystrybutorem.

 

 

Pewnie jesteście ciekawe, dlaczego brakuje zdjęć na modelkach. Przyczyna jest taka, jak to często bywa - niedopasowanie rozmiaru próbek do dostępnych modelek. Modelka owszem, była i robiła, co mogła, by kolekcję zaprezentować, ale była zbyt szczupła pod biustem i potrzebowała większej miseczki. Niedopasowanie było tak uderzające, że nie zdecydowałam się na robienie zdjęć - moim zdaniem tylko zniechęciłyby do marki.

Mam nadzieję, że w końcu kiedyś uda się którejś z naszych firm dystrybutorskich zaangażować modelkę w rozmiarze dostatecznie zbliżonym do XL i odpowiednim do próbek (skoro mamy już dwie marki dla tzw. pełnych figur!). Chodzą słuchy, że coś się może ruszyć w dobrym kierunku - na razie nic nie powiem, żeby nie zapeszyć ;)

 

Katalog

Mam w posiadaniu tylko zdjęcia w niskiej rozdzielczości, więc nie spodziewajcie się wyraźnych detali. Jeżeli uda mi się zdobyć lepsze, postaram się je zamieścić. Fotki nie robią oszałamiającego wrażenia (przynajmniej w tej wersji), ale podoba mi się, że bardzo skromnymi środkami osiągnięto całkiem przyjemny dla oka efekt. Podoba mi się też ich retro-stylistyka.

 

 

Co sądzicie o zapowiedziach nowej marki? Czy mieścicie się w rozmiarówce? :) (ja zamierzam spróbować Sculptressowego 36 G :) Czy podobnie jak ja cieszycie się, że słabo dostępnej u nas Elomi wyrosła konkurentka? Czy Sculptresse ma szansę zawojować w Polsce rynek biustonoszy D+ 80+?

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...