piątek, 31 stycznia 2014

Ależ ten czas leci! Mam wrażenie, że dopiero co rozpływałam się tu nad kolorami i rzucikami Cleowymi, a to było już pół roku temu. Tamta kolekcja, która zresztą niebawem zacznie pojawiać się w sklepach, zrobiła na mnie wrażenie i wryła się mocno w pamięć, a tu już trzeba robić miejsce na kolejną. I jest na co, bo bogaty kierunek kolorystyczno-wzorniczy został utrzymany. Przed nami zapowiedzi na sezon jesiennozimowy 2014, który to sezon zacznie się już w... lipcu, bo taki termin dostępności mają niektóre modele.

W palecie kolorów tej kolekcji znajdziemy limonkę, turkus, róż, pomarańcz, a także malinowe czerwienie, grafit, szczyptę kobaltu oraz czerni i bieli. To będzie tropikalna jesień ;)

Oprócz designersko-kolorystycznych dobroci mamy jeszcze jedną nowość, którą zajawię od razu: miseczki B i C! Po szczegóły zapraszam niżej.

 

Neonowe serce

Moje serce ostatnio należy do neonów, i neonami bije serce tej kolekcji ;) A zwłaszcza neonową zielenią limonkową. Kali to mój absolutny musisztomieć, szkoda tylko, że na zdjęciach tak trudno mi było oddać jego żarówiasty urok. Ciekawa jest ozdoba - w pomarańczowej kokardce siedzi małe różowe serduszko niczym z brokatowego lakieru do paznokci. Sama słodycz.

Na pewno zwróciłyście uwagę na to, co dzieje się na kanalikach fiszbin. „Crafted for fit, styled for fun” będzie na nas łypał spod spodu w całej kolekcji :-) Lubię takie dzikie pomysły, tylko ciekawa jestem, czy litery wytrzymają tarcie towarzyszące codziennemu użytkowaniu.

Kali dziedziczy konstrukcję po Lucy, jednej z najpopularniejszych Cleowych balkonetek. W tej kolekcji Lucy wystąpi, ale tylko w kolorach bazowych (czarny i biały). A rozmiary Kali to: 28-38 D-J.

 

Łabędzia Lilia

Lily poznaliśmy już w ptasiej odsłonie, i po zapowiadanej na nadchodzącą wiosnę gładkiej wersji szykuje nam się znowu powrót ptaszków. Łabędzie. To ponoć motyw prosto z wybiegów, jak głoszą materiały informacyjne firmy. Najwyraźniej będące w modzie już od kilku lat ptasie desenie wciąż nie zamierzają z owej mody wyjść. Znakomicie, gdyż je uwielbiam. Zwłaszcza w zestawieniu z neonową limonką, dzięki której czarnobiałość nadruku mnie nie smuci...

Szkoda tylko, że Liliopodobne balkonetki Cleo jakoś nie chcą się do końca dogadać z kształtem mojego biustu. Co robić, najwyżej obejdę się smakiem. I tu dobra wiadomość dla strefy miseczek B-C: Rozmiarówka Lily to 28-38 B-J!

 

Zebry i tygrysy

Zwierzyńca ciąg dalszy. Pamiętacie tęskne wspomnienia o Freya Tigerlily, które snułam przy okazji freyowskich zapowiedzi? No i mamy coś jakby na zamówienie :) Co prawda w Neve Excite zamiast fuksji postawiono na dość zwykły róż, ale gdy już pozbyłam się rozczarowania tym brakiem identyczności z Tygrysią Lilią, zestawienie to zaczęło mi się podobać.

Neve Excite jest bliźniaczką zwykłej Neve, termicznie formowanego plandża, który zastąpił chyba niezbyt udaną konstrukcyjnie Jude. Z Neve jednak też się jak dotąd nie porozumiałam. Wydaje się kapryśna i ciasna. Zobaczymy, może uda mi się jeszcze kiedyś ją przymierzyć, bo konstrukcyjnie to plandż z potencjałem. Rozmiarówka: 28-38 D-H.

Skoro już jesteśmy przy dzikiej Afryce, czas przedstawić Junę Animal. Dziunia Zwierzak będzie turkusowa i żakardowo zdobiona wzorem w cętki. Cętki lekko połyskują na matowym tle. Podobno ta koronka u góry, która zawsze mi odstaje w modelach z tej rodziny, ma być bardziej elastyczna i przylegająca dzięki temu do piersi. W próbce jakoś tego nie zauważyłam - zobaczymy „w praniu”...

Juna to kolejny model z rozmiarówką poszerzoną w dół: 28-38 C-H.

 

Kwiecisty oczopląs

Myślałam, że zapowiadane na najbliższą wiosnę Pixie i Maya to już szczyt szaleństwa kolorystycznego - myślałam, póki nie zobaczyłam tego stanika. W pierwszym odruchu skrzywiłam się na tę dysharmonię barw, na te kwaśno-zielonożółte plamy z pomarańczem i turkusem... I jeszcze z różem! Uch... Ciekawa jestem, jak zareagujecie na Nylę. Trochę podejrzewam, że jak zwykle będę zaskoczona ;)

Nylę zwą w katalogach ulubienicą designerów. Natychmiast stanęła mi przed oczyma kolorowa postać głównej designerki Panache, która jednakowoż nie kłuła mnie wcale w oczy swoją kolorystyką, a wręcz przeciwnie - zachwycała. Ciekawe, czy za tym trendem uda mi się nadążyć :)

Rozmiarówka modelu Nyla, bliźniaczki konstrukcyjnej takich modeli jak Melissa tudzież Ellis i Millie, to: 28-38 B-J. B-C-miseczki będą więc mogły zanurzyć się w tę kakofonię. Ja chyba jednak wolę Pixie :)

 

Gwiaździsty eksperyment

Na Izzy zareagowałam już dużo spokojniej i mimo iż gwiazdeczki traktowałam zawsze z podobną rezerwą, co kropeczki, ochota na eksperymenty mi jakby wzrosła. Myślę, że taki stanik w kolorowe gwiazdki, z czarnym hafcikiem ozdobionym brzeżkiem moreloworóżowym (bardzo udany!) mogłabym nawet mieć. Ta czerń na skórze wydaje się niemal grafitowa. I śmiem twierdzić, że kompozycja ta na biuście prezentuje się wyraźnie fajniej niż luzem.

Izzy to kolejna spadkobierczyni Melissy i innych kołyskowców. Rozmiarówka znów rewolucyjna, bo 28-38 B-J.

 

Jolie Kokardki

Jolie chyba nieprzypadkowo umieszczona została w katalogu obok Izzy, bo to grafitowe tło skojarzone z ciepłymi kolorami haftów wydaje się pochodzić z tych samych rejonów wyobraźni projektantki.

Jolie to sztywniaczka, oparta konstrukcyjnie na Jessie, a odziedziczona po krojach Masquerade, w kolekcji wiosennej reprezentantką tego kroju będzie Christina (pomarańczowy haft na granacie). Czyli half-cup albo, jak kto woli, niska balkonetka z jednym pionowym szwem. Rozmiary: 28-38 B-G ucieszą niejeden drobniejszy biust (a zmartwią strefę G+).

 

Maddie Ciapki

Kolejna szczypta oranżu i maliny. Madzia Ciapek (Maddie Pop) od razu skojarzyła mi się z zapowiadaną na wiosnę wersją Neve. Tu ciapki są jednak drobniejsze, abstrakcyjne i brak przyjemnego skojarzenia z Marimekko. Nuda, moim skromnym zdaniem, i to na białym tle. Plusem za to jest konstrukcja - Maddie darzę szczerą sympatią, odkąd przyjęłam do szuflady Maddie Animal, zwaną Morską Panterą. Zejdźmy jednak na ziemię...

Rozmiary 28-38 B-G.

 

Biedroneczki

...są w kropeczki. Minnie, która debiutuje wiosną dwiema kolorowymi wersjami, na jesień będzie tylko jedna i skromniejsza: black and white. Znaczy: monochrom. Nie lubię monochromu, więc na Minnie się nie skuszę.

Rozmiary: 28-38 B-J.

 

Nakrapiana, choć mniej nachalnie (haft u dołu oraz kokardka), jest także Marcie. Wystąpi w bardzo ładnej malinie, jako balkonetka oraz jako koszulka babydoll (mocno nakrapiana :). Jestem ciekawa Waszych wrażeń z tej koszulki, bo na wybiegu prezentowała się nader kusząco. Przy okazji - jakoś dopiero teraz zauważyłam kokardkowe motywy u góry haftu. Kokardki trzymają się mocno w tej kolekcji.

 

Rozmiary Marcie: 28-38 B-J, czyli ten znany już model dołącza do propozycji dla B-miseczek.

 

Trochę gładkiej nudy

Możemy już dać odpocząć oczom po tych wszystkich deseniach. Skoro już poszłyśmy w maliny, czas przedstawić nową sezonówkę Maddie. W swoim beznadrukowym wydaniu model ten ma miseczki z żakardową paseczkową fakturą. To już ostatni limonkowy akcent w kolekcji (kokardka) :)

Maddie oprócz sezonowej maliny wystąpi także w czerni i cielistym. Rozmiary: 28-38 B-H. Wedle katalogu, miseczki B i C mają się pojawić tylko w malinie, choć na pokazie osobiście widziałam i sfotografowałam próbkę w kolorze nude. Eksperymenty zwykle jednak zaczyna się od wersji sezonowych, więc może i tym razem tak właśnie będzie.

Najbardziej udany gładki projekt z tej kolekcji to moim zdaniem Neve w kolorze blue. Skojarzenia? No oczywiście, kobaltowe Deco.

Do gładkiej rodziny dołącza także Neve Strapless :) Pamiętacie być może z poprzednich zapowiedzi jego wersję w groszki. Zdaje się, że projekt ten nigdy nie doszedł do skutku - kropki wyrugowano i postawiono na uniwersalniejszą koncepcję gładką. Jestem szalenie ciekawa, jak sprawuje się ten model. Dla mnie wygląda wciąż mało zachęcająco - ma zbyt otwarte miseczki, jak na mój biust.

Rozmiary Neve strapless: 28-38 D-G, czyli konserwatywnie.

 

I jeszcze nudniejsza baza

Ale i tak chwała jej za to, że jest. Bo są biusty, które bardzo się z krojami Cleo lubią, a bazówki potrzebuje każdy biust. Niestety, nie jest bogata. Wciąż brakuje w bazie balkonetek o solidniejszej konstrukcji z kołyską. Z miękkusów mamy tylko Lucy w czerni i bieli. Z twardzielek - Neve w czarnym i cielistym, to samo Maddie, oraz Juna: czarna, cielista i kościowosłoniowa.

 

Detale

Wracam z radością do pstrokacizny :) Niestety miałam bardzo niedobre warunki do fotografowania próbek, a fotografia ekstremalna słabo mi wciąż wychodzi, dlatego zbliżenia nie zachwycają ostrością. Kiedy w sali trwały pokazy, ja okupowałam ciasną szatnię, gdzie było okno. Kto był na targach So Chic, ten pewnie widział dziwną kobietę z obłędem w oczach, kucającą na podłodze ;)

Do rzeczy jednak. Detale Cleowskie mniej więcej trzymają wyznaczony kilka kolekcji temu poziom. Mamy wielokolorowe, wieloszerokościowe kokardki, niekiedy nakrapiane, tylko zawieszek jakoś mało, i gdzieś zniknęły guziczki - albo coś pominęłam? Choć, szczerze mówiąc, nigdy do mnie nie przemawiały. Zapraszam do rzutu okiem.

 

Rozmiary i konstrukcje: miseczki B oraz triumfalny powrót miseczek C!

To główna nowinka tej kolekcji. Niektóre z Was pamiętają pewnie czasy, gdy miseczki C w Cleo miały się nieźle. Małobiuściaste chwaliły zwłaszcza usztywniane balkonetki, które niestety szybko z kolekcji wyparowały.

Teraz mamy miseczki B i C zarówno w modelach miękkich, jak i usztywnianych, balkonetkowych (brak ich niestety w plunge'ach). Jestem przyjemnie zaskoczona i umieram z ciekawości, czy ten ambitny projekt rzeczywiście doczeka się w pełni realizacji... Nie chce zapeszyć...

Podsumujmy więc. Miseczki B znajdziemy w modelach:

- miękkie: Lily, Minnie, Nyla, Marcie, Izzy

- usztywniane: Jolie, Maddie, Maddie Pop

Od miseczki C zaczyna się zakres rozmiarowy Juna Animal (usztywniany).

Warto zwrócić uwagę, że miseczki B i C występują we wszystkich obwodach: od 28 do 38, bo taki jest zakres obwodowy wszystkich modeli marki. Oznacza to obecność takich rozmiarów, jak 28B, 30C, a także np. 38B.

Wedle informacji od firmy, w rozmiarach miseczek B i C, a także D (!) konstrukcje i materiały będą specjalnie dostosowane do potrzeb mniejszych biustów. Ramiączka będą miały szerokość 10 mm, zapięcie będzie węższe niż w większych miseczkach. Zostaną zastosowane delikatniejsze, mniej sztywne fiszbiny. Najbardziej intrygującą zmianą według mnie będzie poszerzenie mostka w górnej części. Widać to na poniższej fotce, która przedstawia próbkę rozmiaru 34C (75C). Ma to być odpowiedź na zgłaszane przez posiadaczki mniejszych biustów problemy z większym rozstawem piersi. Jestem bardzo ciekawa, jak się zapatrujecie na tę zmianę.

Dodatkowo w miękkich balkonetkach skrzydełka (tyły) mają być pozbawione dodatkowych wzmocnień - jednowarstwowe. Sądzę, że będą w związku z tym bardziej rozciągliwe. To może dobre przy małych miseczkach w wąskich obwodach, ale nie jestem pewna, jak w takiej lekkiej konstrukcji poczuje się posiadaczka rozmiaru np. 38D. Pożyjemy, zobaczymy...

Jeśli chodzi o górną granicę rozmiarową, pozostaje nią miseczka J, do której dojdzie 6 sezonowych modeli (miękkich). Usztywniane modele sięgają miseczki H lub G (jedyny plandż - Neve - do H). Najskromniejszy zakres - D-G - ma strapless Neve. Pod tym względem kolekcja przypomina poprzednią. H-plusy skazane są na miękkusy.

 

Galeria

Fotki udało mi się zrobić wszystkim sezonówkom stanikowym i koszulkowym (majtki, niektóre całkiem udane, zobaczycie na filmie z pokazu i w katalogu). Jakość nie jest może szczytowa, mimo to uważam, że warto je sobie obejrzeć w trybie pełnoekranowym :)

 

 

Katalog

Menażerię kolekcji wzbogacił przesympatyczny psiak oraz... mężczyzna ;-) Wakacyjny nastrój sesji bardzo pasuje do kolekcji, bardziej letniej niż jesienno-zimowej. Jest dynamicznie i na luzie. Duży plus w porównaniu z poprzednim katalogiem.

 

 

Pokaz

Pokaz był dynamiczny i dobrze się go oglądało. Modelki nie tylko chodziły, ale i tańczyły w burleskowym stylu przed każdą kolekcją. Brak było może takiego przepychu, jaki ostatnio prezentuje nam Freya, ale podejrzewam, że to kwestia czasu i urośnięcia firmy w siłę. Targi naszego dystrybutora są coraz tłumniej odwiedzane - nie dajcie się zwieść niewielkiej publiczności tego pokazu, był bowiem ostatni - pokazy odbywały się cyklicznie przez cały dzień targowy, którym była zeszła niedziela.

 

 

Ciekawa jestem Waszych wrażeń - czy ten kolorowy kalejdoskop zaciekawił Was, czy zmęczył? Co myślą mniejsze biusty o wprowadzeniu nowych rozmiarów? Jakie sa Wasze musisztomiecie? :-)

piątek, 24 stycznia 2014

Nagrody czas rozdać! :-) Ogłaszamy rozstrzygnięcie stylistycznego konkursu, który zorganizowałyśmy razem z przedstawicielkami sklepu Answear.com. Swoimi pracami uczestniczki pokazały bardzo dobitnie, że bielizna jest ważną częścią całego ubioru i może doskonale go dopełniać, a nawet być inspiracją dla całego zestawu. Ciekawa jestem, ilu z nas zdarza się rankiem decydować najpierw o tym, jaki stanik włożyć, a następnie dobierać całą resztę outfitu ;-)

A więc do rzeczy. W konkursie ogłoszonym przy okazji recenzji modelu Theresa marki Change wzięło udział 11 osób. To może niezbyt wiele, ale biorąc pod uwagę pracochłonność zadania i jego kreatywny charakter, wcale nie tak mało. Wiele z Was przysłało więcej niż jedną pracę (dopuszczalne były 3). Zdecydowałyśmy się wyróżnić nagrodami następujące osoby:

 

Michalina P.

Jestem wielką fanką zwłaszcza pierwszego kolażu, w którym uczestniczka połączyła styl militarny (a właściwie pin-up korzystający z militarnych inspiracji) i retro, wykorzystując model Angelique marki Change, którego też jestem fanką ;) Furażerka i Angelique - doskonałe zestawienie :-) W pozostałych pracach zobaczymy kolejny model Change oraz Gossarda. Zestawy są przemyślane i wysmakowane. Oto obrazy z komentarzami Autorki:

 

1.

Tematem stylizacji jest stanik Change Angelique, który kojarzy mi się z elegancją lat 40. Sukienka w odcieniu zielonobrązowym stanowi bazę, a stylizowane rajstopy oraz klasyczne dodatki nadają specyficznego charakteru temu zestawieniu. Ciekawym elementem jest oliwkowa furażerka widywana niegdyś często na zdjęciach w stylu pin-up.  

 

2.

Oto stylizacja z biustonoszem Change Eveline. Czerwona bielizna kojarzona jest ze świętem zakochanych, owocem zakazanym, ultra seksownym elementem garderoby, lecz nie pozwoliłam, aby zdominowała cały strój. Pieprzu tutaj dodaje wiosenna wręcz kolorystyka sukienki Desigual oraz schowane pod nią pończochy na pasku. By utrzymać ciepło okrywam moją papryczkę ciepłym czarnym sweterkiem. 

 

3.

Kolejną propozycją jest wariacja na temat kwiatów we wzorze na biustonoszu Gossard Vintage Rose. Romantyczne zestawienie nadaje się do biura, jak i na herbatkę z przyjaciółkami. Połączyłam delikatne róże i wzory floralne z szarą spódnicą militarną oraz czernią dodatków. Na deser zostają maleńkie serduszka na rajstopach.   

 

Daria S.

Tutaj zachwyciła nas różnorodność nastrojów i barw, a także włączenie do zestawów kosmetyków, zwłaszcza kolorowych lakierów do paznokci, oraz mocna pozycja biżuterii :-) Stylizacje Darii wprawiły nas w wiosenny nastrój. Tu z kolei mamy przewagę marki Gossard nad Change :-) Oddaję głos Autorce:

 

1.

Propozycja nr 1: Paddy - Komplet niby 'nudny', a jednak elegancki i wygodny - przydatny w szafie każdej kobiety! Dlatego tworząc zestaw postanowiłam połączyć te dwie cechy. Zdecydowałam się na płaskie buty w stylu sportowym, dodatki w kolorze złota oraz luźną, ale elegancką górę. W sam raz do pracy jak i na popołudniowe zakupy z przyjaciółką :) 

 

2.

Propozycja druga to wariacja na temat mięty. A może Pani Zimy? W sezonie wiosennym modne mają być stylizacje monochromatyczne, ale to byłoby zbyt łatwe! Do miętowego Glossies dobrałam jedynie ażurowy sweterek w tym samym kolorze - no bo dlaczego ukrywać tak ładny stanik? 


3.

Propozycja nr 3: W oczekiwaniu na wiosnę - Felicity! Wzory kwiatowe to kolejny nadchodzący hit sezonu wiosna/lato 2014. Trochę na luzie, nieco romantycznie...dla młodej, radosnej kobiety, która pamięta, że dopełnieniem stylizacji jest również jej makijaż.  

 

Marta O.

Spodobało nam się całościowe podejście do tematu zimowego: stylizujemy się od stanika po kurtkę :) I te odważne, zawiadiackie wręcz zestawienia biustonosza z majteczkami i skarpetkami - zupełnie nie od kompletu, ale praktycznymi, wygodnymi i z pewnością pasującymi do stylu Autorki. Tekst na pracach Marty został wkomponowany w obraz. Wszystkie biustonosze są marki Change: pierwszy to Scarlett, drugi - Camille a trzeci - Dory.

 

Nagrody i podziękowania!

Trzy wyróżnione uczestniczki otrzymają nagrody w postaci bonów na zakupy w sklepie Answear.com o wartości 100 zł każdy - nagrody zostaną Wam przekazane mailem przez sponsora (przypuszczam iż stanie się to w poniedziałek ;-)

Bardzo dziękuję, także w imieniu Answear.com, za udział w konkursie wszystkim uczestniczkom! Album z wszystkimi Waszymi pracami zostanie wystawiony zarówno tu, jak i na stanikomaniackim fejsie - już za chwileczkę ;) Gratulujemy zwyciężczyniom, a wszystkim uczestniczkom oraz obserwatorkom życzymy wyśmieniych kompozycji stanikowo-ubraniowych na karnawał i nie tylko (sezon wyprzedaży trwa!) :-)

Dziękujemy za wspólną zabawę!

 

Wszystkie prace konkursowe

Rzućcie okiem :-)

 

Wszystkie prace znajdują się także w albumie na facebooku Stanikomanii. Do obejrzenia albumu nie trzeba się logować. Są tam widoczne także opisy Autorek - po kliknięciu w każdą z prac. W niektóre zestawy chętnie sama bym się odziała :-)

Jak Wam się podobają prace? :-) Czy słusznie przyznałyśmy nagrody? Czy też komponujecie swoje outfity z uwzględnieniem stylu bielizny? :)

I najważniejsze: wielki szacun dla Autorek! Sama na pewno nie umiałabym skomponować takich świetnych zestawów! :-)



niedziela, 12 stycznia 2014

Wizyta w takim wnętrzu - i od razu myśli się o wiośnie :-)

Najdzikszego nawet dzika - nie puścimy bez stanika! (rymowanka moja - mam nadzieję, że nasze bohaterki mi wybaczą ;-)

 

Na stanikowej mapie Polski ciągle przybywa nowych ciekawych punktów. Tempo wzrostu nie jest już może tak szalone jak kilka lat temu, ale stacjonarne sklepy wciąż kiełkują tu i tam. Jako mieszkanka Warszawy nie tylko nie ogarniam już wszystkiego, co się dzieje w kraju w dziedzinie brafittingowej, ale umykają mi nowości z samej stolicy. I zaczynam już ulegać wrażeniu, że cały świat jest już obrafittingowany :-) Które oczywiście nie jest prawdziwe.

Stwierdzam zatem, że czas sfrunąć na ziemię i znowu zainteresować się tymi, którzy - a najczęściej: które - pracują u podstaw i rozwijają nasz rynek. Czyli lokalnymi sklepami z bielizną na ulicach naszych miast i miasteczek. Przed Wami wywiad z twórczyniami Brafitterii M&M. Sklep znajduje się w Warszawie, przy ul. Dzikiej 4 lok 9. Lokal mieści się z boku sporego pawilonu handlowego - gdy usłyszałam adres, od razu skojarzyłam go z laboratorium fotograficznym ProfiLab, w którym kiedyś bywałam (oraz wzięła mnie ochota na rymowanki: Ulica Dzika - nie wrócisz bez stanika, najlepsze staniki - wyłącznie na Dzikij! :) . I rzeczywiście - sklep mieści się w tym samym pawilonie handlowym, który znam, na parterze. Nie jest duży, ale w środku jest ładnie, przytulnie i wygodnie. Staniki, rzecz jasna, zajmują tam najwięcej miejsca.

 

Stanikomaniaczko - nie idź tą drogą! :) To znaczy: nie wchodź schodami na górne piętro, tylko kieruj się prosto wzdłuż boku budynku, a trafisz niezawodnie.

 

To tu! Czyli sklep zawiązany na kokardkę

 

Z rozmowy z właścicielkami dowiedziałam się między innymi, że Brafitteria M&M oferuje usługi gorseciarskie (m.in. przystosowanie biustonoszy do karmienia), że właścicielki skończyły kurs konstrukcji biustonoszy (ile osób z bra-nży może się tym pochwalić?) a także, że bardzo leżą im na sercu potrzeby Amazonek.

Zaintrygowałam Was? No to wywiad - czas start!

 

Pytanie tradycyjne: skąd wziął się pomysł na Brafitterię M&M? M&M to skrót… od czego? Kojarzy się z czymś słodkim :-)

M&M: Od początku chciałyśmy, żeby nasza firma nosiła nazwę „brafitteria”. To brzmi trochę jak galeria, galeria z bielizną… Chciałyśmy, żeby nasz salon był miejscem ogólnie dostępnym, gdzie spotykają się kobiety, mogą kupić dobrą bieliznę i przy okazji napić się kawy czy herbaty, poplotkować. Później okazało się, że ta nazwa jest już przez kogoś wykorzystana. Dodałyśmy więc M&M, czyli Magda i Marta. M&M - to my!

Pełne wieszaki i przepastne szuflady. Wieszaki oznaczone rozmiarami, na których widok wiele z nas poczuje się „jak w domu”


Druga ściana wieszaków


Jakie były Wasze początki? Co Was zainspirowało do stworzenia salonu?

M&M: Obydwie miałyśmy małe dzieci i nie chciałyśmy po urlopie wychowawczym wracać do korporacji. Jako mamy karmiące interesowałyśmy się też tematem dobrych biustonoszy dla siebie.

Magda: Mój pierwszy dobry biustonosz został dobrany przez słynną Panią Hanię na Smolnej po zakończeniu karmienia. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie. Zorientowałam się, jak wiele kobiet interesuje się tą kwestią i doszłam do wniosku, że to jest pomysł na biznes.

Marta: Pierwszy raz o idei brafittingu usłyszałam od mojej bliskiej koleżanki, której mąż zafundował wizytę u wspomnianej pani Hani. Była bardzo zadowolona z efektu i po prostu udzielił mi się jej entuzjazm. To niesamowite, jak w prosty sposób można poprawić wygląd kobiecie. Długo myślałam na ten temat, czytałam dużo w gazetach i w Internecie, aż do dnia gdy podjęłam decyzję, że sama chcę się tym zająć - brafitting to jest to!

Takie oto motywujące hasło znajdziemy na... lustrze w przymierzalni! Brawo za pomysł. Od razu wiadomo, jaką pozycję należy przyjać w trakcie przymierzania!

 

Zrobiłyśmy naradę i podjęłyśmy decyzję o wspólnej działalności. Skończyłyśmy kurs konstrukcji biustonoszy, wyszkoliłyśmy się w ośrodku MaHeDa, zdobyłyśmy certyfikaty i zaczęłyśmy działać.

Szybko okazało się, że wszystkie nasze koleżanki, znajome, kobiety z rodziny itd. nie mogą się doczekać, żebyśmy dobrały im właściwą bieliznę.

Zanim znalazłyśmy lokal na salon, działałyśmy bezpośrednio u klienta. Byłyśmy zapraszane do butików z odzieżą, do ośrodków SPA, do szkół, redakcji, na różne eventy, gdzie zdobywałyśmy kolejne klientki i kontakty. Często byłyśmy zapraszane na „babskie imprezy”. Tak zwaną „pocztą pantoflową” zdobywałyśmy coraz więcej klientek.

M&M chwalą się swoją edukacją :-)

 

Czy teraz także bierzecie udział w imprezach związanych z bra-fittingiem?

M&M: Tak! Bardzo lubimy tą formę działalności. W ten sposób dociera się do grona kobiet najbardziej zainteresowanych dobrym wyglądem. Kilka razy brałyśmy udział w metamorfozach. Przy współpracy ze stylistkami, wizażystkami, stylistami fryzur poprawiałyśmy wizerunek kobiet. Właściwy biustonosz jest fundamentem dla stylistki, która chce dobrze ubrać kobietę.

 Strefa węższych obwodów z bliska


Model marki Agio - polskiej firmy zaopatrującej mniejsze biusty

 

Jakie marki są dostępne w Brafitterii M&M? Czy są marki polskie? Za co je cenicie?

M&M: W Brafitterii M&M można znaleźć marki polskie: Dalia i Agio oraz angielskie: Cleo, Masquerade, Panache, Freya, Fantasie, Elomi, Gossard.

Każda z nich ma coś ciekawego do zaoferowania. Na przykład na duże piersi bardzo dobrze sprawdza się konstrukcja K-24 z firmy Dalia. Widzimy zachwyt klientek, które wreszcie mają piersi na miejscu, a nie „pod pachą”. Od razu wydają się szczuplejsze.

Dalia K-24

 

Na małe piersi chętnie polecamy biustonosze typu push-up firm Agio i Gossard. Są i takie konstrukcje, które nawet z bardzo małych piersi pozwalają na dekolcie uzyskać efekt „dolinki” (piersi zebrane i przedzielone apetycznym rowkiem).

Mamy też ulubiony model z firmy Freya – Deco. Genialnie zbiera piersi, świetnie wygląda do głębszych dekoltów i jest gładki. Delikatny i dziewczęcy model Lucy z firmy Cleo zaskakuje niejedną klientkę. Są zdziwione: jak miękki biustonosz może tak dobrze kształtować piersi? Bardzo lubimy też modele Ego i Lace z Gossarda.

Dla każdego coś dobrego. Najważniejsze, by dobrać odpowiedni rozmiar i fason.

 

Czy duży jest ruch w Brafitterii M&M? Czy zdarzają się kolejki do przymierzalni?

M&M: Natężenie ruchu zależy od sezonu. W tych najbardziej obleganych porach jesteśmy razem, tak żeby Klientki nie musiały długo czekać.

Dwie wygodne przymierzalnie, ze szczelnymi zasłonkami i wygodnymi wieszakami (których na fotce nie widać).


Co zdecydowało o wyborze miejsca, w którym powstała Brafitteria M&M? Co przyciąga do Was nowe klientki?

M&M: Chciałyśmy, żeby salon mieścił się w okolicach centrum Warszawy, aby stałym klientkom nie było do nas za daleko. Nie jesteśmy jednak w ścisłym centrum, dzięki czemu nie ma kłopotu z zaparkowaniem auta, za to dojazd komunikacją miejską jest łatwy i wygodny. Mamy już sporo klientek z okolicy, gdyż reklamujemy się lokalnie. Wracają do nas też stałe klientki pozyskane w trakcie naszej wcześniejszej działalności.

Najbardziej cieszą sytuacje, kiedy zadowolona pani przyprowadza swoją siostrę, koleżankę, mamę. Przekonałyśmy się, że ta forma reklamy – polecenie – jest najbardziej skuteczna. Klientki bardzo chwalą sobie nasze podejście. Staramy się (bez przekraczania granic) nawiązać bliską relację z każdą panią. Dobieramy jej biustonosz jak swojej koleżance czy mamie. Lubimy pożartować, zapraszamy na kawę, herbatę. Organizujemy też wieczorki brafittingowe. Panie przy kieliszku wina mają okazję spotkać się i poplotkować oraz dobrać właściwy biustonosz. 

 

Na sklepowych wieszakach widać wyraźnie oznaczone rozmiary. Jak reagują klientki na rozmiary typu „75HH”?

M&M: Klientki „nieuświadomione” rzeczywiście dziwią się, że takie rozmiary w ogóle istnieją. Ale już po wizycie w naszej przymierzalni zmieniają podejście do sprawy. Jeśli klientka przyszła w 75B, a wychodzi w 65F, to już nic jej nie zdziwi :-)

Strefa 80+


Mój rozmiar :-) Trochę za dużo bazy... Może w szufladach jest więcej kolorów?


Piękna Clara

 

Jak duży procent klientek zna już swój prawidłowy rozmiar i rusza od razu do „swojego” wieszaka? Czy wiele kobiet potrzebuje jeszcze brafittingowego „uświadomienia”? 

M&M: Świadomość kobiet zmienia się. Do sklepu zagląda już coraz więcej pań znających swój rozmiar. Natomiast na eventach nadal stykamy się na dużą skalę z „najpopularniejszym” rozmiarem 75B. To pokazuje, że w większych miastach, gdzie są dobre sklepy z bielizną, kobiety coraz częściej noszą właściwe biustonosze. Niestety w mniejszych miejscowościach ten problem nadal istnieje. Na szczęście w telewizji czy Internecie można już znaleźć wiele informacji i instrukcji, jak powinien wyglądać dobór biustonosza. Sporo jest klientek, które jeszcze mają zły stanik, ale już gdzieś słyszały, czy czytały na ten temat. Przychodzą do nas, żeby się ostatecznie upewnić, jak to powinno wyglądać. Są też osoby, które wychodzą z założenia, że skoro od 30 lat noszą stanik, to chyba wiedzą, jaki mają rozmiar. Na szczęście, kiedy już zapniemy dobry biustonosz i różnica w wyglądzie piersi oraz sylwetki jest widoczna, przyznają nam rację.

Strefa 70 z bliska


Jak najprościej ostanikować przyjaciółkę? Wręczając jej kartę podarunkową. Rozmiar (i kwota) ma znaczenie :-)

 

Na Waszej stronie przeczytałam o usługach gorseciarskich, czyli przeróbkach biustonoszy. Jakiego rodzaju przeróbki można u Was zamówić?

M&M: Udało nam się nawiązać współpracę z p. Justyną Świątkowską z pracowni gorseciarskiej „Jastin” z Białegostoku. Okazało się bowiem, że jest duże zapotrzebowanie na przeróbki typu: zwężenie obwodu (35 zł), wycięcie pachy (35 zł), wszycie wkładek wyrównujących asymetrię (30-50 zł), wszycie kieszonek dla Amazonek (30 zł) oraz przerobienie biustonosza na „karmnik” (35 zł). To jest nasza „ulubiona” przeróbka. Dzięki niej mama może cieszyć się kolorową bielizną w dobrym rozmiarze w okresie, kiedy jej piersi najbardziej wymagają dobrego podtrzymania. Każdy miękki lub półusztywniany biustonosz jest przerabiany w pracowni „Jastin” w taki sposób, że nie widać ingerencji – wygląda jak firmowy karmnik. Można poddać przeróbkom nie tylko nowe biustonosze, ale i naprawić stare. Na przerobiony biustonosz trzeba poczekać kilka dni – najdłużej tydzień.

Freya Beau (od spodu) i Fantasie Vivienne (z wierzchu i od spodu) przerobione na staniki do karmienia

 

Jakie są Wasze marzenia, plany związane z rozwojem Brafitterii M&M?

M&M: Marzy nam się drugi sklep, może niekoniecznie w Warszawie, tylko w niedalekiej okolicy. Chciałybyśmy też bardzo rozwinąć kwestię biustonoszy dla Amazonek. Niestety nie ma firm szyjących takie staniki w dużej rozpiętości rozmiarowej. Na chwilę obecną proponujemy naszym klientkom przeróbki gorseciarskie tj. wszycie wkładek lub kieszonek na protezy (oczywiście te przeróbki robi „Jastin”). Jednak zapotrzebowanie na gotowe, dobre, kobiece, ładne i kolorowe biustonosze wśród Amazonek jest ogromne. W naszym salonie odwiedza nas bardzo dużo pań poszukujących czegoś więcej, niż oferuje im rynek.

Herbatki? :-)

 

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu zadowolonych klientek w Nowym Roku! Na zakończenie jeszcze raz niezbędne informacje - czyli namiary:

Brafitteria M&M mieści się przy ul. Dzikiej 4 lok 9 w Warszawie. Sklep jest czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 11:00 – 19:00, a w soboty od 10:00 do 14:00. 

Kiedy po staniki na Dziką?


I jak Wam się podoba w Brafitterii M&M? A może któraś z Was już tam była? Zapraszam do podzielenia się wrażeniami :-) Czy w Waszej okolicy wciąż brakuje sklepów z dobrym bra-fittingiem?



sobota, 04 stycznia 2014

Klimat ostatnio przypomina raczej wczesną wiosnę, do tego styczniowe wyprzedaże - i już krew szybciej krąży w stanikomaniackich żyłach :-) Do roboty więc - recenzujmy zimowe kolekcje, póki jeszcze są! :-)

May - na widok tych różyczek na wieczornym niebie pomyślałam od razu, że chcę się z nią zaprzyjaźnić. Już w czasie pokazu zwinęłam po cichu próbkę i przymierzyłam w miejscu odosobnionym, by doznać przyjemnego zaskoczenia krojem i wygodą, choć rozmiar jednak był nie ten. Pokazowe próbki występują bowiem w rozmiarze 36F, czyli o 2 miski mniej niż zwykle naszam. Jak się jednak ostatecznie okazało, w tym full-cupowym kroju marki Sculptresse, który debiutował zeszłej wiosny jako Willow, potrzebna mi miseczka mniejsza od zwykłej o 1 oczko.

Szczęśliwie weszłam w posiadanie obydwu dotychczasowych wcieleń tego kroju: zarówno „wierzby”, jak i „majówki”. Dlatego recenzja będzie podwójna. Oto:

Sculptresse - May + Willow, rozmiar: 36G [rozmiary: 36F-HH, 38E-HH, 40DD-HH, 42-46D-HH; cena: May kosztuje 199 zł w sklepie Adore.pl, a w Anglii... no cóż... jest już tańszy ;-) Oba biustonosze zostały mi dostarczone do recenzji przez dystrybutora]

 

Estetyka: May

Różyczki jak z angielskiej porcelany, lecz w żywym, intensywnym wydaniu, z tłem w jednym z moich ulubionych bieliźnianych kolorów - granatowym - w moim przypadku to po prostu musiało zadziałać.

Duży plus za zgranie kolorystyczne całości, i za różyczkę na mostku - choć za to jednocześnie minus. Różyczkę przydałoby się chyba jakoś lepiej przymocować, bo choć nie opada, to jednak „telepie” się na boki, co trochę psuje wrażenie (bo a nuż odpadnie?). Czego oczywiście na żadnej fotce nie widać ;)

Dużym pozytywnym zaskoczeniem, które zresztą dotyczy wszystkich noszonych przeze mnie dotąd Sculptressek, jest jakość materiału, wykoniania i wykończenia. Te staniki, choć nie z jedwabi, jakoś budzą szacunek, nawet większy niż coraz lepiej ostatnio dopracowana marka Panache (ex-Superbra) tego samego producenta. Napawa mnie to optymizmem. Bardzo mi się bowiem nie podoba, gdy kobietom o większych rozmiarach próbuje się sprzedać byle co, wychodząc z założenia, że i tak mają mały wybór, więc nie będą wybrzydzać. Tylko szkoda, że cena trochę oszołamia. Ale o tym później ;)

Podsumowując punkt estetyczny: May jest ładna, oryginalna i nie sprawia wcale ciężkiego wizualnie wrażenia, jak na swój full-cupowy krój.

A tak ją sportretowano w katalogu - trochę przeszkadza wyedytowane na plastikowo ciało modelki (Whitney Thopmson, amerykańska modelka plus size), ale komplet atrakcyjnie się tu prezentuje:

 

Estetyka: Willow

Wykonanie i jakość są tu podobne, jak u May - bez zarzutu. Punkty odejmuję za design. To pewnie kwestia mojego gustu - nie lubię nadruków udających koronki, choć są od jakiegoś czasu modne. Obiektywnie nadruk jest porządnej jakości, ale nie podoba mi się i już. Na formę biustu i wygodę noszenia nie ma to oczywiście żadnego wpływu, więc testowałam wiosenną Willow tak samo wiernie, jak jej zimową koleżankę May.

 

 

Od May różni ją także nieobecność kokardek u nasady ramiączek. Różyczka - szczęśliwie - jest.

 

Dopasowanie

Obie panie w moim zwykłym rozmiarze 36G były na mnie za duże - miseczki zbyt zabudowane, zbyt dużo luzu u góry, w okolicach ramiączek. Wygląda na to, że można w tym modelu brać miseczkę mniej - skoro nawet ja, osoba o dość nisko osadzonym biuście (wydłużam ostatnio ramiączka prawie na maks, bo wiele firm zaczęło robić je krótsze), narzekam na za wysokie miski.

 

Ciekawostka: w Willow mostek jest o jakieś 0,5 - 1 cm wyższy niż w May.

Z drugiej strony - obawiam się, czy moja ocena jest wystarczająco miarodajna, jako że jestem na dolnej granicy obwodowej zakresu rozmiarów i blisko dolnej miseczkowej. Nie jestem idealną reprezentantką grupy docelowej - a może u innych krój ten nie powoduje efektu za dużej miski?

Obwód za to pasuje idealnie i doskonale się trzyma.

 

Kształt

Dobra przeciętna - oba staniki biust bardzo dobrze podnoszą, zbierają niezbyt intensywnie, kształt dają trochę noskowaty. Pewną skazę stanowi poziomy szew, który pod cieńszym ubraniem niestety przebija.

 

Konstrukcja i podtrzymanie



Jeśli pominąć tutaj dyskusyjną kwestię dopasowaniową (za duże miski), z przyjemnością stawiam wysoką ocenę. Konstrukcyjnie full-cupowe miski May/Willow z side-supportem dobrze spełniają swoją funkcję: podnoszą, podtrzymują, rozdzielają, unieruchamiają. Nie dają mistrzowskiego zebrania, ale może tak właśnie jest lepiej, gdy mamy do czynienia z naprawdę dużymi i ciężkimi piersiami i ogólnie większą ilością tkanki tłuszczowej. Zebranie i podanie biustu z przodu jak w pudełeczku nie zawsze jest praktyczne i wygodne.

Zwrócić jednak muszę uwagę na fakt, że miseczki, trochę podobnie jak w full-cupach Elomi, są mocno wykrojone po bokach (za ramiączkami) - bardziej niż np. w balkonetkach. Dlatego te z Was, które lubią mocne zgarnianie spod pach, mogą być zawiedzione. Przypuszczam, że chodzi przede wszystkim o zapewnienie wygody i niewcinania się boków w pachę, przy zachowaniu wysokiego zabudowania miski. Krój miseczek jest mocno zamknięty, co mnie akurat odpowiada, ale na pewno nie jest dobry dla amatorek otwartych krojów.

Miseczki Willow - widać krój side-support. Wykrojenie miseczek z boków najlepiej jednak widać na biuście :)

 

May od spodu

 

Obwody Sculptresse to dla mnie jakaś cudowna tajemnica. Nie rozumiem, jak to się dzieje, że nie będąc ściskaczami, nie gniotąc ani nie gryząc, trzymają się ciała jak przymurowane, dają też gładkie plecy, mimo dwuhaftkowości. Szalenie doceniam to uczucie, że są cały czas idealnie w tym samym miejscu. Co wcale nie zawsze mogę powiedzieć o obwodach staników, które uważam za dobrze dopasowane. Na przykład Elomi Caitlyn, też full-cup, który tak zawsze chwaliłam za wygodę i stabilność, trzyma się gorzej od Sculptressek. Nie wiem, na czym to polega - czy to kwestia dzianiny, czy może zaszycie gumek wewnątrz tyłów ma na to swój wpływ?

Willow - tył: gumki zaszyte są w środku skrzydełka.

 

Wygoda

May i Willow to prawie wygodniczki - nie zdumiewają co prawda miękkością, jak full-cupy Change, bo materiał miseczek jest dość sztywny i w dotyku pancerny, choć nie nieprzyjemny. Nie są też elastyczne. Nie sprawiają mi jednak kłopotów. Napierają mostkami, choć nie kłują - za to napieranie jednak odejmuję punkt. Mocniej czuję koniec mostka w Willow, może dlatego, że jest minimalnie wyższy. Ramiączka mają stosunkowo wąskie jak na wygodniczki, ale od spodu podszyte grubą warstwą miękkiej pluszowej podściółki.

Ramiączko Willow od spodu: granica między wyściełaną częścią przednią a niewyściełanym tyłem 

 

O wygodzie tyłów decyduje, jak sądzę, specyficzny sposób ich uszycia. Otóż nie ma na wierzchu żadnych gumek. Zostały one zaszyte między warstwami dzianiny, z której uszyte są tyły. Skrzydełka tylne są więc czymś w rodzaju bezszwowych tunelików. Na tyłach skóry nie dotyka, nie obciera ani nie ściska guma - jest tam tylko gładki materiał. Służy to także względom estetycznym - taka ukryta gumka nie odznacza się na ciele, nie widać tego wpijania się w miękką otulinę, za którym nie przepadamy. Brawo za ten pomysł.

Zewnętrzna strona tyłów May - bezszwowa, gumki są w środku.

 

Tył Willow od spodu: szew jest jedynie u dołu, łączy gumę z zewnętrzną warstwą materiału. Jest niewyczuwalny.

 

Cena

W polskich sklepach przyuważyłam May za 199 zł, ok. 10-20 zł mniej niż przeciętna cena full-cupa Caitlyn marki Elomi (o podobnej grupie docelowo-rozmiarowej). W UK - pełna cena za May to £35. Jest to niemało i mimo różnych innowacyjnych rozwiązań i niezłej jakości, jestem jednak niemile zaskoczona wysokimi cenami Sculptresse. Być może rynek to zweryfikuje - na Wyspach kolekcja jesienno-zimowa jest już tu i ówdzie przeceniana aż o 40-50%... Kibicuję jednak tej marce i nie chciałabym, by producent zniechęcił się do jej produkowania :-) Może lepiej byłoby po prostu trochę zbliżyć ceny do poziomu Panache czy Cleo?

 

Galeria

Całkiem sporo zdjęć obu Sculptressek udało mi się zrobić mimo niezbyt sprzyjających warunków zimowych. Polecam przyjrzeć się szczegółom: nadrukom, ramiączkom itp. Zamierzam też uzupełnić ją o majtki - im także należy się kilka słów i obrazów :-)

 

 

Podsumowanie

Wolę May od Willow - uroda stanika jest jednak dla mnie ważna - i myślę, że będę ją chętnie nosiła jeszcze długo. Wierzbę wdziewam czasem dla przyjemnego buraczkowego koloru. Oprócz urody - lubię May za naprawdę świetne podtrzymanie, co zawdzięczam zapewne kilku elementom: pełnej miseczce, stabilnemu materiałowi i stabilnemu obwodowi. Generalnie utwierdzona zostałam w przekonaniu, że Sculptresse daje radę wcale nie gorzej od znanej i docenionej już Elomi, a może nawet lepiej, choć nie oferuje jeszcze lśniących satyn ani krojów plunge.

Jestem ogromnie ciekawa, jak sprawdza się ten model u pań tęższych i bardziej biuściastych ode mnie - jest bowiem produkowany do obwodu 105 i sięga w nim aż do miseczki HH. Jak sprawdzają się w większych rozmiarach miseczki oraz tyły? Jeśli macie z nim jakiekolwiek doświadczenia, proszę podzielcie się!

Jeśli zachęciłam Was do May - przypominam, że na wiosnę szykuje się w takiej oto, słodkiej wersji :-)

 

 

Czekacie na wiosenną Sculptresse, czy już połakomiłyście się na obecną zimową? :-)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...