czwartek, 28 lutego 2008

Notka dzisiejsza ma dla niżej podpisanej walor nostalgiczny - pamięta bowiem czasy, gdy zdarzało jej się odziewać w ten sam rozmiar, o którym będzie mowa - 85DD. Było to w epoce, gdy większość biustonoszowej kolekcji autorki pochodziła z polskiego wcielenia Marksa&Spencera (czy ktoś potrafi wyjaśnić, dlaczego ta szacowna brytyjska firma tak okrutnie dyskryminuje Polki, uparcie nie chcąc sprzedawać im większych rozmiarów miseczek?). Był to naonczas jeden z niewielu, a może nawet jedyny sklep, gdzie można było spędzić godzinę w dużej, wygodnej i dyskretnej przymierzalni w towarzystwie całego naręcza pięknych biustonoszy w „nietypowym” rozmiarze 85DD, a nawet... 80E! Znalezienie staników w takich rozmiarach i o akceptowalnym wyglądzie graniczyło wówczas z cudem. Ale spuśćmy zasłonę na mroki bieliźnianego średniowiecza i doceńmy naszą teraźniejszość, w której dzięki żywszym kontaktom z szerokim światem nie jesteśmy skazane na aż tak ograniczoną ofertę.

Dzisiejsza bohaterka - Dorota - ma 79 cm pod biustem (ciasno zmierzone) i 106 cm w biuście. W przeciętnym sklepie w Polsce najczęściej proponowanoby jej rozmiar 85DD lub 85E - taki bowiem odpowiada jej obwodowi w biuście. A pod biustem? No właśnie... Dobrze dopasowany stanik dla Doroty nie może przekraczać 75 pod biustem - jednak stanik w takim obwodzie musiałby mieć o kilka rozmiarów większe miseczki, by pasował na jej obwód w biuście. A takie znacznie trudniej kupić!

Powyższa para zdjęć prezentuje Dorotę w różnych rozmiarach biustonosza. Pierwszy to nieszczęsne 85DD (biustonosz do karmienia nieznanej marki), drugi - stanik Freya Polyanna w rozmiarze 32(70)H. Chciałoby się rzec - klasyczny przypadek... Widać jak na dłoni, jak podtrzymanie biustu i uniesienie go na odpowiednią wysokość zmienia całą sylwetkę. Biust w źle dobranym staniku ciąży ku dołowi i zasłania tułów, w dobrze dopasowanym - odsłania wcięcie w talii i nadaje figurze lekkości, sprawia też wrażenie mniejszego - a przecież miseczka jest o kilka liter większa! Dlaczego?

Powtórzę to, co już wiele razy było podkreślane. W biustonoszu o zbyt szerokim w obwodzie pod biustem piersi nie mają szansy uzyskać odpowiedniego podtrzymania. Noszenie takiego stanika nie ma sensu - nie spełnia on swojej funkcji, powoduje jedynie dyskomfort, bo piersi, nie trzymane przez obwód, de facto wiszą na ramiączkach. Tym, co podtrzymuje biust w staniku, powinien być jego obwód pod biustem. Dlatego tak ważne jest, by był ściśle dopasowany. Okazuje się, że idealnym obwodem dla Doroty jest 70 - o 15 cm mniej niż na pierwszym zdjęciu z pary.

Profil także nie pozostawia wątpliwości. Trudno wręcz uwierzyć, że oba zdjęcia przedstawiają tę samą osobę, i że na obydwu ma ona na sobie biustonosz... po prawej - dobrze dopasowany, po lewej - kompletną pomyłkę.

I ostatnia para. Gdyby Dorota po wykarmieniu dziecka pozostała przy 85DD, prezentowałaby się tak, jak na zdjęciu po lewej. Po prawej zaś widzimy zgrabną kobietę o pełnym biuście, odzianym w przysługujące mu miseczki H. Jak wiele podobnych do naszej modelki osób mijamy codziennie? Ile z nich ma na sobie odpowiedni biustonosz? Ile z nich może powiedzieć, że jest zadowolone z wyglądu swojego biustu i czuje się komfortowo w noszonej bieliźnie? Jak wiele z nich to mamy, które uwierzyły, że karmienie piersią oznacza konieczność kupowania staników o coraz większym obwodzie pod biustem, bo większe miseczki nie istnieją? Mam dla nich dobrą wiadomość: rozmiar 70H istnieje i ma się dobrze! :)

[Ogromne podziękowania dla modelki! Przypominam, że zdjęcia nie są przeznaczone do kopiowania]

poniedziałek, 25 lutego 2008

Wiosenne kolekcje szturmują sklepy - niektóre biuściaste już z błyskiem w oku rzucają się w wir zakupów, skuszone pastelowymi nowościami, zauważając z radością, że i w tym sezonie nie zabrakło ciekawych modeli wśród DD-plusów. No właśnie... dla wielu z nas odkrycie obfitości bielizny w rozmiarach miseczek powyżej D czy DD było prawdziwym objawieniem. Wiemy już, że granica DD została definitywnie przekroczona - zwłaszcza z punktu widzenia osób nie obawiających się zakupów w sieci. Nie oznacza to niestety, że każda z nas może cieszyć się równie dużym wyborem.

Wystarczy bowiem, zamiast, przykładowo, popularnego rozmiaru brytyjskiego 75(34)G, wpisać w wyszukiwarkę dowolnego e-sklepu rozmiar 70(32)H (tylko o oczko mniejszy obwód i większa miseczka), by wybór gwałtownie się skurczył. Znikają nie tylko bezramiączkowce, takie jak Panache Porcelain, i push-upy, takie jak Inferno, produkowane do miseczki G. Tracimy z oczu sporo kolorowych, atrakcyjnych modeli, takich jak - by pozostać przy wiośnie - nowa kwiecista Freya Iona (do GG), różowa przejrzysta Darcey (do G), wszystkie Gossardy (do G), Charisma Kalyani (do GG). Nie będę kontynuować tej wyliczanki, nie mam bowiem zamiaru zniechęcać GG-plusowych biuściastych, których przecież jest bardzo dużo! Dodam tylko, że jako użytkowniczka w/w popularnego rozmiaru czuję się zaskoczona, jak niewiele dzieli mnie od tej granicy. Wystarczyłoby przecież ciut mniej pod biustem, a nikt nie przeczytałby tu recenzji bezramiączkowej „porcelanki”.

Dość jednak o tym, czego brakuje - skupmy sie na tym, co GG-plusom oferują producenci i sklepy.

Prym, jeśli chodzi o liczbę modeli GG+ i zakres ich rozmiarów, wiedzie marka Panache. Nieśmiertelne Tango i jego mutacje, czyli wersja plunge i kwieciste „florale”, a także skromna, gładka wersja pure, zmieszczą niemal każdy H-biust, a klasyczny balkonik w obwodach od 60 i miseczkach do K w tym sezonie skusi amatorki fuksjowych różów (hot pink). Skoro już o fuksji mowa, nie sposób nie wspomnieć o fantastycznej Elizie o podobnie szerokim zakresie rozmiarów miseczek (choć 60-tek niestety brak). Nieco zmartwić GG-plusowe biuściaste może fakt, że w tym zakresie rozmiarów Eliza nie jest już tak uroczo przejrzysta. I tu aż prosi sie o pytanie: dlaczego producent zakłada, że np. w rozmiarze 60GG biust potrzebuje ponadnormatywnego podtrzymania? Przecież piersi, na które pasuje taki rozmiar stanika, wcale nie są bardzo duże. Ta mechaniczna reguła przypisująca bezwzględną wartość biustowym literom jest przecież bezsensowna - kto jak kto, ale producent bielizny powinien wiedzieć o tym najlepiej...

Kolejną propozycją Panache jest obecny już drugi sezon na rynku model Harmony, tej wiosny w niebieskim odcieniu cornflower, o zakresie rozmiarów podobnym do Tanga, a czarna Lilly także pomieści H-biusty (lecz dalszych liter już nie). J-biusty natomiast mogą rozważyć wiosenną fuksjowo-białą Fiestę.

A co słychać w GG-plusowym zakresie u pozostałych znanych marek? Niestety, pecha mają te z posiadaczek K-biustów, którym niezupełnie odpowiada oferta Panache, a tęsknią za kolorową Freyą. Klasyczne Rio, w tym sezonie w pięknej jaskrawej czerwieni, sięga tylko do miseczki H. J-biusty może zainteresować Millie - szkoda, że ten znakomitej jakości biustonosz występuje tylko w tak nieciekawych kolorach. Wraca czarne wcielenie popularnej Arabelli, także dostępnej dla J-biustów, jednak znowu - w GG+ nie tak przezroczystej, jak wersja podstawowa.

Co jeszcze przyniosła nam wiosna? Duże powodzenie zyskała już Freyowa Pollyanna w wiosennej wersji kakaowej, do miseczki J - wygląda na bardzo udany model. A nowości? Biała Eleanor o miseczkach ozdobionych delikatnym kwiatowym haftem przywodzi na myśl popularną przezroczystą Zetę bądź Arabellę. I podobnie jak ta ostatnia - w GG+ nie oferuje nam niestety stuprocentowej przejrzystości w dolnej części miseczki. Cieszy pojawienie się wzorzystej Maisie - ta kwiecista balkonetka (zielenie i róże na białym tle) wzorem przywodzi na myśl floralki Kalyani, a krojem - Freyową rodzinę staników: Phoebe, Margo ... - i sięga do miseczki J, lecz dopiero w obwodzie 70(32).

Do sklepów zawitała także nowość Fantasie - gustowny balkonik Olivia, do miseczki J (wielka szkoda, że od obwodu 70(32)!). Przez kremową koronkę prześwituje tło barwy kawy z mlekiem. Podoba mi się ten retro-staniczek. Niestety, jak zwykle producent zastosował „regułę dużej miseczki” i w rozmiarach od GG wzwyż częstuje nas trzyhaftkowym zapięciem i szerszymi ramiączkami bez względu na obwód pod biustem. Podobnie sprawy mają się z białą Mariette. Szkoda, że na wiosnę nie powstała żadna żywsza wersja barwna - uroda kwiatowego motywu, dobrze widocznego w wersji czarnej, a właściwie czarno-białej, w bieli zupełnie ginie. Zaczarowała mnie natomiast wrzosowa barwa wiosennej Gabrielle, jednak zachwycą się nią tylko te z GG-plusowych biuściastych, które nie obawiają się kroju full-cup.

Dobrą wiadomością dla H- i J-biustów jest oferta Brastopowej marki Curvy Kate, dostępna chyba tylko w tym sklepie. Rozmiarówka obejmuje miseczki do J i obwody od 60(28) do 85(38) albo 90(40) - pełen zakres kombinacji, tylko liczba modeli na razie niewielka. Haftowana Emily występuje obecnie w trzech wersjach: czarno-różowej (róż wygląda na przyjemnie intensywny), czekoladowo-turkusowej i najnowszej, bardzo udanej szaro-białej - na ciemnografitowym, półprzejrzystym tle zarówno ciemne, jak i kontrastowe hafty prezentują się całkiem elegancko, uwagę zwraca także ozdobny brzeg miseczki. Trochę mniej ciekawie prezentuje się Portia, która niedawno ukazała się we wcieleniu mahoniowym - wolałabym mniej kontrastowe wstążki. Wiele osób chwali Krągłą Kasię, niektóre krytykują nieco zbyt rozciągliwe obwody - niewątpliwą zaletą tej marki jest stosunkowo niska cena przy dużym zakresie rozmiarów. Trudno stwierdzić, pod jaką właściwie marką szyte są bezramiączkowce Satin strapless - Flirtelle to (tak nazywają się na tej stronie), czy Curvy Kate? :) Na zdjęciach przypominają Panache Special Occasions - ciekawe, jak też sprawują się w rozmiarze miseczki H. Jeśli znośnie - byłaby to prawdziwa rewelacja dla GG+-biustów, dyskryminowanych przez inne marki w dziedzinie straplessów.

Miłośniczki kwiecistości mogą jeszcze zainteresować się ofertą Kalyani. Do miseczek H sięga biało-czarno-pomarańczowy Little Cracker, model z poprzedniej kolekcji, z tajemnych przyczyn nie przeceniony, lecz kuszący kwiatowym wzorem i kolorami. Model That Flowery Feeling w zaskakująco szerokiej rozmiarówce (miseczki do JJ, obwody od 30 - we wszystkich rozmiarach miseczek) na wiosnę występuje w delikatnym różu, a poprzednie wersje - jasną khaki (tło przypomina beż - ale warto zwrócić uwagę na wzór!) i czerwoną - można kupić w niższej cenie i wciąż bardzo szerokim wyborze. Według niektórych ów wybór jest nieco zwodniczy - miseczki, jak to często bywa w tej marce, raczej małe, a obwody za to - spore.

Jeszcze mniej zapłacimy za nieco podobnie, choć nie identycznie skrojony Natural Charm w wyprzedawanym kolorze pomarańczowym - model ten sięga miseczek K i szyty jest od obwodów 60(28) do 90(40) w pełnym zakresie miseczek, co szczególnie godne podziwu, warto też zwrócić uwagę na fakt, że podtrójne zapięcia obecne są co prawda we wszystkich rozmiarach miseczek od J do K, natomiast zakres GG-HH ma je tylko w obwodach od 36 w górę włącznie. Mniejsze obwody w tym zakresie miskowym mogą się cieszyć mniej „pancerną” wersją stanika - nareszcie ktoś dostrzegł oczywisty fakt, że miseczka rośnie także wraz ze wzrostem rozmiaru pod biustem. Chwalony za wygodę, Natural Charm niektóre biuściaste uwiódł, inne jednak narzekają na miseczki zbyt małe w stosunku do rozmiaru metkowego. Bazowe wersje kolorystyczne to biel, czerń i szarość, a mnie się marzy, by model ten stał się dostępny we wszystkich kolorach tęczy - brakuje bowiem na rynku modeli prostych, gładkich i jednocześnie ciekawych kolorystycznie, a do tego stale dostępnych w różnych kolorach! Zestaw staników dopasowanych barwą do poszczególnych ubrań - pociągająca wizja, nieprawdaż? I to dostępny dla każdej biuściastej, bez względu na kombinację obwód-miseczka... Może kiedyś się doczekamy?

[źródło zdjęć: Figleaves, Bravissimo]

piątek, 22 lutego 2008

Uff. Pewnie zauważyły(li)ście, że z bloga zninkęły zielonkawe konkursowe bannerki - dziś oficjalne potwierdzenie tego faktu: Koniec konkursu Onetu.pl na Blog Roku 2007!

Co prawda Stanikomanii nie udało się zgarnąć Nagrody Internautów (która zależała od liczby SMSów), ale znalazła się w gronie nominowanych do tytułu Bloga Roku 2007. Tytuł jury przyznało wprawdzie innemu, bardzo zresztą cenionemu blogowi, ale za to blogasek niniejszy znalazł się na chwilę w naprawdę niezłym towarzystwie (gratulacje dla zwycięzców!). Z okazji Finału autorka posłuchała sobie za darmo koncertu, wypiła lampkę wina i odbyła miłe spotkanie z pewną Jurorką, którą z tego miejsca pozdrawia.

Koniec przechwałek, czas na podziękowania. Dziękuję ogromnie wszystkim, którzy z takim zaangażowaniem głosowali na Stanikomanię! W obu etapach padło po około dwie setki głosów - to bardzo duże poparcie. Za tą liczbą przyszły inne - wzrosła liczba odwiedzin, przybyło nowych czytelniczek. Życzę wszystkim, tym wiernym od początku i tym świeżo przybyłym, fury pięknych staników w doskonale dobranym rozmiarze - co, mam nadzieję, nie przeszkodzi Wam w dalszym zaglądaniu na różowe stanikomaniackie stronki. Biusty w górę!

A Wasza dyżurna stanikoholiczka obiecuje: dosyć zbaczania z tematu.

wtorek, 19 lutego 2008
Doszły mnie słuchy, że nieznani sprawcy postanowili szerzyć stanikologię stosowaną poprzez rozsyłanie niechcianych maili do wielu osób. Być może nie przejęłabym się tym faktem na tyle, by poświęcać sprawie osobną notkę (w końcu osoby z poczuciem szlachetnej misji często potrafią robić głupstwa), gdyby nie fakt, że sprawcy owi zamieszczają w spam-mailu obszerne cytaty z tekstów mojego autorstwa oraz adres - między innymi - Stanikomanii. Informuję więc wszystkich już, bądź też potencjalnie zaspamionych, że z akcją ową ani jej autorem nie mam NIC wspólnego i nie zgadzam się na nią, ponieważ wszelkie sieciowe łańcuszki budzą mój żywiołowy sprzeciw be względu na to, jak „szczytny” jest ich cel. Ktokolwiek otrzyma tego typu mail - proszę o nie przesyłanie go dalej. Spamowaniu mówię stanowcze: NIE!
01:27, kasica_k
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...