wtorek, 26 lutego 2013

Czy zauważyłyście, że trochę się zmieniło? W sumie to żadna rewolucja - logo bez zmian, i róż w tle tyż :) Wykonałam jednak planowane już co najmniej od roku porządki na stronie - a właściwie to nie wykonałam, a dopiero zaczęłam. Zrobiłam jednak to, co wydawało mi się najważniejsze - powiększyłam Stanikomanię! Dodałam więcej przestrzeni, po to, by móc wstawiać większe zdjęcia, i w ogóle żeby na stronie „oddychało” się swobodniej. Ponadto nieco uprościłam wygląd. Bardzo jestem ciekawa Waszych wrażeń na temat nowego, większego rozmiaru :-)

Tak teraz wyglądać będą fotki:

Z istotnych zmian w nawigacji na stronie: kategorie i archiwum powędrowały na lewo, razem z nimi w lewej kolumnie znajdą się tagi - tagowanie starszych wpisów jeszcze jakiś czas potrwa, więc na razie jeszcze daleko tagom do pełnej funkcjonalności. Jak zawsze, z każdego miejsca bloga można wrócić na stronę główną poprzez kliknięcie w logo Stanikomanii.

W prawej kolumnie Blipa zastąpił aktywniejszy Facebook. Jestem wprawdzie fejsosceptyczką - jakoś do tej pory nie udało mi sie autentycznie polubić Facebooka, przeszkadza mi treściowy chaos, ostatnio powiększany przez coraz częstsze reklamy - trzeba jednak przyznać, że stanikowy fejs jest całkiem żywy w Polsce i na świecie i stanowi niezłe źródło bra-newsów. Dlatgo dzielenie się owymi newsami oraz treści, które nie nadają się na pełnowymiarowe notki, znajdą swoje miejsce właśnie na stanikomaniackim fejsie. Zapraszam do lubienia ;-)

Niestety nie wszystkie moje marzenia co do wyglądu strony da się zrealizować, a to ze względu na ograniczenia platformy, na której bloguję, czyli Blox.pl. Zapewne kiedyś i to się zmieni. Na razie jednak spróbuję, jak będzie nam się działało w tym „trochę nowym” układzie.

Na zakończenie prośba do Was: chciałabym wzbogacić także stanikomaniackie linki. Dlatego proszę Was o podrzucanie ciekawych bra-adresów - do blogów i stron, zarówno po polsku, jak i w innych językach: angielskim, niemieckim i innych, które znacie. Chciałabym, żeby Stanikomania łączyła nas także z resztą bra-świata :-) Co według Was powinno jeszcze znaleźć się w stanikomanijnym linkowisku (prawa kolumna u dołu)?

Tyle o zmianie rozmiaru - mam nadzieję, że nowa, większa Stanikomania przypadnie Wam do gustu. A może wolałybyście jeszcze większą? To też da się zrobić. Czekam na Waszą opinię!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Wracamy do zapowiedzi na przyszły chłodny sezon - czas na markę Superbra by Panache. Kolekcja tej marki trochę mnie zaskoczyła, podobnie zresztą, jak propozycje należącej do tego samego producenta marki Masquerade - ale zupełnie czym innym. Podczas gdy tamta jest ciemna, wręcz mroczna, ta ma zupełnie przeciwny charakter - rozmarzony i łagodny. Właściwie mogłabym bez trudu uznać tę kolekcję za wiosenną - a to przez kolorystykę - w dużej części jasną, spokojną, charakterystyczną dla stylu vintage. Wedle materiałów reklamowych inspiracją dla twórców kolekcji był styl Art Nouveau (pewnie dlatego tak przypadła mi do gustu :). Aż szkoda, że część modeli nie pokaże się już wiosną. Nie będziemy jednak czekać długo, niektórych bowiem możemy się spodziewać już pod koniec lipca.

Prezentując Wam kolekcje często dzielę je na kilka grup według klucza barwnego bądź stylistycznego. Co ciekawe, tym razem podobnie zorganizowano katalog Superbra. Modele pogrupowano w kilka „rodzin” (hasło katalogu brzmi: Meet the Family) - np. sorbetowa, szkarłatna, ozdobna - i są to bardzo celne połączenia, dlatego mój własny podział będzie miejscami podobny. Uprzedzam, że tym razem wyjątkowo godna uwagi będzie także „rodzinka” bazowa :)

 

Rodzinka sorbetowa

W silnej reprezentacji jasnych barw dominują odcienie różu i wrzosu. Nie są to jednak cukierkowe pastele, lecz przytłumione, stonowane odcienie, smaczne i eleganckie.

Moją ulubienicą w tej rodzinie jest Jasmine. Znamy ten model już z dwóch mocnych wersji - czarnej w ptasi nadruk oraz wchodzącej właśnie kwiatowej. Jesienią czeka nas kompletnie inne wcielenie Jasminy w przydymionym, ciepłym odcieniu różu (zwane champagne/pink czyli w wolnym tłumaczeniu różowy szampan ;). Chociaż nie jestem ostatnio wielką entuzjastką różu, tego typu odcienie zdecydowanie przyciągają moją uwagę. Brawo także za nadruk.

Taką Jaśminę chciałabym mieć w swojej szafie, także ze względu na lubiany przeze mnie krój side-support (jak mogłam tak przegapić sprawę i dotąd go nie wypróbować - doprawdy nie wiem). Jasmine występuje w rozmiarach 30-38 D-K.

 

Kolejna róża ma barwę zmierzającą w stronę wrzosu, a nazywającą się soft damson, czyli jasna śliwka damaszka - rzeczywiście można ją uznać za rozbieloną śliwkę, ale mnie kojarzy się z wrzosem. Dajmy jednak spokój kwiatom i owocom i przyjrzyjmy się modelowi Elsa:

Bardzo ładnie moim zdaniem prezentują się hafty Elsy w tym sezonowym wcieleniu. Elsa wystąpi również w bazowych wersjach: czarnej i cielistej zwanej oczywiście vintage :), w rozmiarach 30-38 D-K. Do kompletu oprócz zwykłych fig będą także figi wysokie - widoczne są w galerii pod koniec notki, na zdjęciu z modelką.

 

Kolejnym przedstawicielem rodziny owocowych sorbetów będzie sezonowa wersja Tango w kolorze tea rose (nazwa kojarzy się zdecydowanie wintydżowo) - znowu idziemy w kierunku cieplejszych odcieni. Ten zaskakujący - jak na zimową kolekcję - odcień Tango budzi we mnie głównie kosmetyczne - pudrowo-różowe skojarzenia.

 

 

Na powyższym zdjęciu - wersja plunge, oprócz tego, rzecz jasna, będzie i wersja balkonetkowa. Tango jak zwykle dostępne będzie także w kolorach bazowych: białym, cielistym i czarnym, w rozmiarach: 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF (balkonetka); plunge obejmie rozmiary 28-28 D-H.


Idąc za Panache'ową klasyfikacją, przedstawiam kolejny sorbecik, a właściwie - lody pistacjowe. W takim właśnie odcieniu zapowiadana jest... Ariza! To dopiero zaskoczenie - ten zwykle tak jaskrawie, żywo ubarwiony biustonosz, bijący po oczach kontrastami, okaże się tak spokojny. W dodatku - co nie mniej zaskakujące w przypadku takich bladych kolorów - jestem nim zauroczona. To nie jest typowa pastelowa, zimna mięta, lecz przygaszony odcień, z oliwkowymi i lawendoworóżowymi akcentami. Bardzo apetyczna.

Ariza wystąpi w rozmiarach 30-38 D-K.

 

Rodzinka szkarłatna

Przechodzimy do mocniejszych barw.

Wiele z nas z radością powita kolejny powrót Sienny. Ta koronkowo-satynowa, lekko skonstruowana balkonetka pojawi się w wersji jeśli nie identycznej, to na pewno bardzo zbliżonej do tej, która wraz z czarno-czerwoną Antośką wygrała Kusidełko 2008 - pamiętacie?

Trochę szkoda, że te barwy już znamy, trzeba jednak przyznać, że prezentuje się w nich świetnie.

Tym razem nosi ona nazwę black/spice, czyli czarno-pikantna. Sienna będzie dostępna w rozmiarach 30-38 D-K.

 

Druga pikantna papryczka to Andorra - jej jesienno-zimowe wcielenie również nazywa się spice. Mam wątpliwości co do odcienia - w świetle dziennym sprawiał wrażenie chłodnego, w sztucznym oświetleniu się ocieplał. Nie była to jednak typowa „strażacka” czerwień. We mnie budzi skojarzenia z czerwonym winem.

Tylko w kolorze spice dostępna będzie wersja plunge (foto powyżej). Full cup, poza tą wersją, wystąpi także w bazowych kolorach: czarny, biały, perłowy (delikatny krem). Pełnomiseczkowa Andorra dostępna będzie w rozmiarach: 28-40 D-J, a plandżowa - 28-38 D-H.

Do tej samej „pełnokrwistej” rodzinki Panache zalicza też kolejny model, ja jednak przejdę już do własnej klasyfikacji :-)

 

Rodzinka kwiatowa

Otworzę ją utrzymanym w odcieniach zgaszonej czerwieni i różu modelem Floris. Jest to wg producenta model nowy - sam krój miseczki bazuje na Siennie, natomiast konstrukcja jest mocniejsza, z tzw. kołyską („fiszbiny wbudowane”). Podoba mi się, że Superbra idzie w precyzyjne nadruki. Różane płatki zauroczyły mnie ostatnio w Elomi (Valentina) - lubię takie ogrodowe klimaty :)

Czerwień Florisa jeszcze bardziej kojarzy mi się z winem niż czerwień Andorry. Interesujący jest haft u góry miseczek, geometryczno-ażurowy, powtarzający wzór nadruku. A na mostku, rzecz jasna - różyczka. Floris wystąpi w rozmiarach: 30-38 D-K.

 

Drugi ogródek zobaczymy na modelu Fern - wersja, a jakże, black/floral. Tutaj nadruk nie ma już tej fotograficznej niemal precyzji, za to jest bardziej kolorowy. Jego konstrukcja bazuje na balkonetkowej wersji Tango.

Fern wystąpi w rozmiarach: 30-38 D-K.

 

Rodzinka księżycowa

Tę nazwę zaczerpnęłam z modelu Clara - jej kolor nazywa się bowiem moonglight. To jedna z moich faworytek i jeden z najbardziej ozdobnych modeli z całej kolekcji. Clara to full-cup bazujący na kroju Andorry, uszyty z dzianiny o satynowym połysku, przykrytej grafitową koronką (w tym graficie widzę echa Masquerade). Kolor bazy jest moim zdaniem niesamowicie fajny. Nie jestem pewna, czy udało mi się go trafnie oddać na zdjęciu - jest to jasny niebieskofioletowy.

Górna część miseczek jest tak samo elastyczna jak w Andorze, dzięki czemu powinna dostosowywać się do kształtu biustu. Po wewnętrznej stronie miseczek wszyste są z boków zbierające panele (trochę je widać na zdjęciu tyłu). Niestety Andorra nie leżała dobrze na moim biuście, czego ogromnie żałuję, więc i z Clarą też pewnie będzie podobnie, ale chyba spróbuję - a nuż zdarzy się cud?

Clara wystąpi w rozmiarach: 30-38 D-J.

 

Druga „księżycówka” to kolejna sezonowa wersja termicznie modelowanej balkonetki Porcelain Viva, czyli urozmaiconej fakturą i haftem wersji gładkiej Porcelain. Kolor nazywa się lilac, moim zdaniem jednak znacznie bliżej mu do niebieskiego, aczkolwiek w fioletowawej tonacji:

Porcelain Viva występuje w rozmiarach 30-38 D-G. Oprócz tej sezonowej wersji wystąpią także bazowe: czarna, w kolorze kości słoniowej i cielista.

 

Rodzinka klasyczno-ozdobna

Tych modeli nie można zaliczyć do bazy, mimo ich spokojnego ubarwienia. Porcelain Marni wraz z Porcelain Vivą i jeszcze kilkoma innymi zaliczona została w katalogu do „rodziny porcelanowej”. Mam wrażenie, że Superbra pozazdrościło marce Freya jej modelu Deco i postanowiło odwołać się do fanek mniej nudnych t-shirt bras. Myślę, że to dobry ruch, bo Deco mimo swojej wielkiej popularności nie na każdy biust pasuje (na mój na przykład niezbyt). Szkoda tylko, że próbka barokowo ozdobionej Porcelain Marni wyszła nieciekawie - nadruk jest nieostry, ale producent zapewnia, że produkt właściwy będzie miał już wyraźny wzór. Mnie on szczególnie nie urzekł, ale trend w kierunku ozdabiania nudnych bezszwowych miseczek gorąco popieram.

Porcelain Marni wystąpi w rozmiarach 28-38 D-G bez rozmiaru 28D.

Druga klasyczna, a zarazem ozdobna propozycja to niecodzienna wersja modelu Tango. Żegnamy w tej kolekcji Tango Luxe, a witamy Tango Accenti - pierwsze w historii marki Tango bez haftu (z wyjątkiem dawnych bazowych wersji Tango Pure czy Tango Classic, których już nie ma). Tango Accenti wystąpi w czerni, a akcent stanowi aksamitka kokardka i szklana zawieszka. Po Luxe odziedziczyło satynę (przód, ramiączka - na szczęście tyły są siatkowe). Miseczki w górnej części są półprzejrzyste.

Tango Accenti wystąpi w rozmiarach: 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF, czyli podobnie, jak zwykłe Tango w wersji balconnet.

 

Rodzina - Idina :)

Wszystkie odmiany barwne i krojowe Idiny postanowiłam potraktować osobno, zwłaszcza że ród Idina rośnie w siłę. Do znanych z zapowiedzi kolekcji wiosennej miękkich biustonoszy dołączyła bowiem... kolejna porcelanka, czyli Porcelain Idina:

Ten pokryty koronką t-shirt bra wystąpi tylko w czerni, w rozmiarach 30-38 D-G. Zdobią go charakterystyczne dla tej rodzinki metalowe detale - kółka i plakietka z napisem Panache w kolorze różowawego złota (które ponoć ostatnio jest bardzo modne). Ten model nareszcie umożliwia nam docenienie urody koronki Idiny na zdjęciu bez biustu wewnątrz :-)

Poza porcelanką wrócą, rzecz jasna, obie miękkie Idiny: balkonetka i plandż, w kolorach czarnym i latte. Te zdjęcia już znacie:

Idina balkonowa dostępna będzie w rozmiarach: 30-38 D-J, Idina plandżowa - 30-38 D-H. Mam stanowczy zamiar wypróbować je obydwie. Nęci mnie ich retro-stylistyka, elastyczne w górnej części miseczki oraz miękkość Idiny plandżowej (mało w mojej szufladzie miękkich dekoltowców).

Idinom towarzyszą figi zwykłe oraz majteczki z wysokim stanem!

 

Rodzinka bazowa

Zacznę od dwóch debiutów, z których pierwszy - co, jak na bazę, naprawdę wyjątkowe - naprawdę oczarował mnie wzorem. Envy to nowy model bazowy oparty na konstrukcji Jasmine - z bocznym panelem czyli side-supportem - uszyty z ażurowej dzianiny z żakardowym wzorem w... pepitkę! Jako ofiara mody pepitkę ostatnimi czasy uwielbiam, zwłaszcza w niebanalnych wydaniach. Mam pepitkowe ubrania, szale w gigantyczną pepitę, a nawet rajstopy w pepitkę, ale nigdy jeszcze nie miałam stanika z pepitkowego ażuru. Wzór prezentuje się świetnie zarówno w czarnej, jak i cielistej wersji Envy:

Stanikom w rozmiarach 30-38 D-J (balconnet) i kolorach czarmym oraz cielistym towarzyszą majtki zwykłe oraz majtki modelujące, bardzo wysokie, bardzo efektowne (rozmiary UK 8-20 czyli EU 34-46)- zobaczycie je w galerii na końcu na fotce z pokazu. Na widok Envy definitywnie przestał mnie smucić brak Arizy w bazie - przypuszczam też, że krój ten będzie się lepiej sprawdzał niż tradycyjne modele. Cóż, zobaczymy - producent zdaje się bardzo w niego wierzyć, ponieważ oparł na nim jeszcze jeden nowy bazowy model: Dahlię.

 

Dahlia prezentuje się mniej trendy - ot, zwykły lekki biustonosz z kwiatowym haftem. Haft ma ładny secesyjny wzór, ale całość nie przyspiesza bicia mego serca tak, jak Envy.

W Dalię ubiorą się rozmiary 30-38 D-K (szkoda, że Envy oferuje 2 miseczki mniej), wystąpi ona w trzech kolorach: czarnym, białym i cielistym (tego ostatniego nie widziałam wśród próbek i nie mam fotki). 

I to już koniec debiutów w bazie. Dopełniają ją oczywiście bazowe wersje takich modeli, jak Tango, Elsa, Andorra, Porcelain Viva, cała linia Idina, a także bazowy evergreen, linia Porcelain. Przypomnę tylko, że Porcelain obejmuje termicznie modelowane, sztywne bezszwowce w  3 kolorach: białym, cielistym, czarnym i 3 typach: bezramiączkowiec 28-38 D-G, plunge 28-38 D-H (jak to miło, że do H!), t-shirt bra 28-38 D-G. Uwaga: rozmiar 28D niedostępny. Ciekawa jestem, czy reszta modeli Porcelain dostąpi kiedyś tego zaszczytu, który jest obecnie udziałem t-shirt bra, i pojawi się także w bardziej urozmaiconych wesjach niż te najbardziej bazowe z bazowych.

Jak zwykle powróci także bezramiączkowiec Evie czarny, cielisty i kościowo-słoniowy, w rozmiarach 30-38 D-H, w towarzystwie Evie Bridal - ślubnej wersji w kości słoniowej, ozdobionej haftem. Nie zabraknie i gorsetu w tej samej rozmiarówce. Będzie też karmnik Sophie w obu wersjach, czarno-cielistej i kremowo-różowej, i rozmiarach 30-40 D-J, plus jego wersja bez odpinanych miseczek (tak zwana ciążowa). Kolekcję kończą koszulki Cami Top, czyli koszulki z wbudowanym stanikiem w kolorach czarnym i białym, rozmiarach 32-36 D-H i 38 D-G i niezmiernie nudnym kroju ;)

 

Styl i detale

Stylistycznie Superbra by Panache raczej spokojnieje. Znowu brak kolorowych haftów (oprócz Arizy) - zwyciężają proste środki, czyli jednobarwne koronki i hafty w zestawieniu z nadrukami oraz koronka na kontrastowym spodzie. Trochę mi się kojarzy ta kolekcja z marką Fantasie. Najciekawszy nadruk pojawia się w modelu Floris, najciekawsza dzianina w Envy, a najciekawsze zestawienia kolorystyczne - w Clarze i Arizie (wybór całkowicie subiektywny ;). Ranking elegancji wygrywają u mnie Jasmine i Envy.

Jeśli chodzi o detale - te nigdy nie były w Superbra spektakularne, tak jest i tym razem. Mamy kokardki wstążkowe, tiulowe oraz jedną aksamitną, jedną różyczkę, jedną biżuteryjną zawieszkę (gładka szklana łezka) oraz metalowe „okucia” w serii Idina w kolorze różowego złota.

 

Kroje i rozmiary

Jak widzicie, w rozmiarach rewolucji brak - nie pojawiły się żadne nowe miseczki, a miseczka KK chyba definitywnie sobie poszła (nie żeby była wcześniej jakoś obficie reprezentowana ;). Cieszy mimo wszystko, że zakres 30-38 D-K jest tak popularny, choć spotyka się też zakresy D-J czy D-H, a nawet D-G (Porcelain, oprócz plandża, który jest do H - ciekawe, czemu inne nie?). Obwodów 28 nie jest dużo i występują głównie w bazie: w Porcelain, Tango i Andorze. Nie wiem, czemu tak często wykluczany jest rozmiar 28D. Czy naprawdę jest na niego tak niewiele amatorek, czy też po prostu Superbra niezbyt się sprawdza konstrukcyjnie w tym rozmiarze? Jeśli chodzi o górną granicę obwodową, to w przeważającej większości modeli przypada ona na rozmiar 38 czyli europejskie 85. Większe obwody pozostawiono chyba marce Sculptresse (o której wkrótce :).

Jeśli chodzi o kroje, wyraźnie widać rozszerzanie oferty side-supportów. W tej kolekcji już 3 modele: Jasmine, Envy i Dahlia oparte są na tej konstrukcji. Pojawił się też drugi full-cup à la Andorra - Clara, oraz balkonetka oparta częściowo na Siennie - Floris.

Nie ma już Melody, a o Harmony już dawno zapomniano. Wydaje mi się, że słusznie - słynęły one, zwłaszcza balkonetki i zwłaszcza wśród biustów G+, z rozciągliwości, elastycznych fiszbin i syndromu złej konstrukcji.

Kto wie, może przyszłość Superbra by Panache należy właśnie do side-supportów?

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się Superstanikom z bliska.

Tym razem połaczyłam ze sobą zdjęcia bielizny „na leżąco” ze zdjęciami z pokazu - a to dlatego, że tych ostatnich zrobiłam bardzo mało. Nie jestem z nich zadowolona - jak już wspomniałam, warunki do fotografowania były złe, a modelki na wybieg wybiegały i znikały błyskawicznie. Same staniki zachowywały się znacznie spokojniej...

Na samym końcu kilka zdjęć modeli Panache Sport - biustonosz w kolejnej wersji kolorystycznej oraz kostium kąpielowy z wbudowanym stanikiem (rozmiary 28DD-H, 30-38D-H, 40D-GG), o których, mam nadzieję, wspomnę później.

 

 

Galeria katalogowa

Całkiem podoba mi się ta „familijna atmosfera” katalogu Superbra :-) Za pomocą prostego zabiegu, jakim jest zgrupowanie kilku modeli na jednym zdjęciu, podkreślono jej spójność stylistyczną. Choć trochę szkoda, że grupy modelek nie pojawiają się w ciekawszych kontekstach.

 

 

Na zakończenie jak zwykle pytanie do Was: która część kolekcji bardziej przypadła Wam do gustu: ta subtelniejsza i jaśniejsza, czy też ta bardziej kontrastowa i ozdobna? Co sądzicie o nowych pomysłach na Porcelain, o kroju side-support i nowych modelach w bazie? I czy fanki Sienny czarno-czerwonej cieszą się ze wznowienia? :-)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Trochę niestandardowo postanowiłam zrobić małą przerwę w opiewaniu bryt-kolekcji (ciąg dalszy nastąpi - przed nami jeszcze wiele marek :) i zwrócić się ku markom polskim, którymi zanteresowanie wyraźnie ostatnio rośnie :-) Nic dziwnego - nawet te z polskich firm, które nie specjalizują się szczególnie w większych biustach ani mniej popularnych rozmiarówkach, produkują coraz więcej i ciekawiej. Czy lepiej? Zależy chyba od biustu i punktu widzenia, czyli miejsca, w którym znajdujemy się na rozmiarowym spektrum. Na ogólne spojrzenie przyjdzie jednak jeszcze czas, na razie zajmijmy się konkretnymi koronkami :)

Sympatii do marki Ewa Bien nabrałam już dawno - z jednej strony, przekonując się w rozmowach, iż jest to firma otwarta na sugestie, z drugiej - testując produkty, a właściwie, do tej pory, jeden produkt - biustonosz Kera. Niestety bowiem kolekcje Ewy Bien wciąż nie obfitują w mój rozmiar... co doprawdy irytujące, ponieważ pełno tam pięknych, przejrzystych, mgiełkowatych modeli w ładnych kolorach. Niestety, w noszonych przeze mnie w tej marce okolicach 75I-75J występuje obecnie tylko jeden krój - B111. Krój B112, który testowałam przy okazji Kery, jakoś zniknął z kolekcji, co nie jest dla mnie dobrą wieścią. Skupmy sie jednak najpierw na tym, co jest :) Czyli na Mai, a właściwie dwóch Majach.

Ewa Bien - Maja, rozmiar: 75J, kolory: czerwony, granatowy [Rozmiary: 65 E-K, 70 D-K, 75 C-J, 80 B-G, 85 B-F, cena: 151 zł w sklepie firmowym].

 

Estetyka

Uroda i uwodzicielski charakter Mai to jej wielkie atuty.

Przejrzysta siateczka z haftem nie jest może niczym zaskakującym, wśród DD-plusów jednak wcale nie jest to taki znowu popularny styl. Dominuje schemat: ażur u góry, nieprzejrzysta dzianina u dołu. Dlatego ładna mgiełka zawsze może liczyć na moje uznanie. Tutaj jest to mgiełka najbardziej mgiełkowata z możliwych - żadnych podszyć, żadnych dodatkowych warstw siatek ani tiulów. Maja to jednowarstwowiec.

Oprócz ażuru, Maja zachwyciła mnie także kolorami haftu - hafty te są bowiem dwubarwne, czego na zdjęciach producenta nie widać i czego uchwycenie i mnie sprawiało trudności. Mam nadzieję, że się tu i ówdzie udało :) Większość motywów ma kolor zgodny z kolorem tła, niektóre jednak od niego odbiegają, co sprawia, że całość staje się żywsza. W obu wersjach odróżniający się kolor haftu jest nieco chłodniejszy od głównego.

Brawo za aplikację na mostku w wersji czerwonej! Sanowczo za mało takich detali w naszych biustonoszach. Mniej podoba mi się wstążeczka - niezbyt wyszukana, choć nie strzępi się. Czarno-czerwony kontrast w czerwonej wersji budzi seksowne skojarzenia - w sam raz na Walentynki. Również walentynkowe asocjacje budzą pudełeczka, w które pakowana jest bielizna - białe w czerwone serca.

Konstrukcja B-111 jest bardzo lekka optycznie, oba biustonosze są nisko zabudowane, mają też stosunkowo wąskie ramiączka i tyły.

Oba biustonosze są bardzo starannie uszyte i wykończone, żadnych wiszących nitek, siepiących się kokardek. Szwy na miseczkach są od spodu wykończone lamówką i wykonane niezwykle starannie i równo, co w przypadku mgiełek jest istotne - widać bowiem każdą usterkę.

Od spodu górna krawędź haftu wzmocniona jest wąską silikonową tasiemką, której z zewnątrz w ogóle nie widać, nie przymarszcza też haftu ani się nie wpija, tylko zapobiega jego nadmiernemu rozciąganiu się.

Materiały sprawiają dobre wrażenie i są przyjazne w dotyku, przynajmniej dla mnie, ale nie należę do osób, które siateczki drapią (a wiem, że takie istnieją). Zastrzeżenia mam natomiast do ramiączek i tyłów - nie chodzi jednak o jakość, lecz o dostosowanie do potencjalnego ciężaru biustu. Są zbyt rozciągliwe i nie do końca radzą sobie z podtrzymaniem, o tym jednak niżej.

 

Dopasowanie

Srodze bym się rozczarowała, gdybym zamówiła 75I, tak jak w modelu Kera (B-112). Rozmiar ten w Mai miał na mnie zdecydowanie za małe miseczki. Na szczęście okazało się, że istnieje także 75J. Ten rozmiar jednak także jest na mnie przymały - fiszbiny szerokościowo dają radę, natomiast miseczka jest trochę za płytka. Szczęśliwie krój Mai jest dość otwarty, dzięki czemu krawędzie nie wpijają się w piersi i mogę Maję nosić bez niewygody i „bułek” nad miseczkami. Nie czuję się jednak zbyt pewnie.

Obwód, jak widzicie - 75 i uważam, że to dobry wybór, 80 byłby za luźny... powodem jest rozciągliwość, bo w spoczynku jest od przeciętnej 80tki krótszy.





 

Kształt

Obie Maje bardzo ładnie zaokrąglają biust. Zbierają, powiedzmy, nieźle. Obserwuję lekkie przypłaszczenie górą/przodem, które wiążę z trochę za małym rozmiarem. Maja potrafiłaby też moim zdaniem lepiej unieść biust (a także lepiej go zebrać) - ale przeszkadzają w tym rozciągliwe ramiączka - w efekcie nie jest tak wysoko, jak mógłby być.

 

Konstrukcja

Tym razem konstrukcję oceniam oddzielnie (może przyjmę to jako regułę). Krój B111, jak mi wyjaśniono, jest z natury swej niżej zabudowany od B112, i rzeczywiście tak jest. Maja jest zabudowana wyraźnie niżej od typowej balkonetki, ma niższy mostek i właściwie głównie skośna linia krawędzi miseczek odróżnia ją od half-cupa. Jest to bez wątpienia najniżej zabudowana i najlżejsza z polskich balkonetek, jakie posiadam.

 

Krój jest więc efektowny i nie sprawia żadnych problemów: idealny dla mnie rozstaw fiszbin, boczki niskie, ale nie za niskie. Wmontowane w boki pionowe usztywnienia są dość elastyczne i nie uwierają. Mankamenty kształtowe powstają głównie z powodu niedostatecznego podtrzymania.

 

Podtrzymanie

Tu już jest gorzej... Konstrukcja miseczek robi co może, ale takim ramiączkom nic nie da rady. Ramiączka są bardzo elastyczne i powodują, że biust skacze, jak piłeczka na gumce. Rozciągliwe są też tyły zrobione z jednej warstwy dzianiny, ale ramiączka przodują w rozciągliwości. Dla lżejszych biustów są zapewne doskonałe i wygodne, ale z moim sobie nie do końca radzą. Maja jest „noszalna”, ale na bardziej dynamiczne sytuacje nie polecam :)



 

Wygoda

Jeżeli nie liczyć baunsujących ramiączek - Maja jest bardzo wygodnym biustonoszem. Nie ma sztywnych ani drapiących elementów, nie uwierają ani fiszbiny ani boczne pionowe usztywniacze, żadnego dźgania mostka. Ramiączka rozciągliwe, ale miękkie, nie drapiące ani nie zwijające się, w pełni regulowane.

 

Cena

Okolice 150 zł nie są wygórowaną ceną za tak ładny biustonosz. Producent mógłby jednak postarać się bardziej dostosować materiały do cięższego biustu i za to odejmuję punkty. Mniejsze, lżejsze biusty mogą jednak uznać tę relację jakości do ceny za dobrą.

 

Galeria

Polecam Wam Maję w wielu zbliżeniach i oddaleniach :-) Trudno mi było się oderwać od tych haftów i przejrzystości...

 

 

Podsumowanie

Jeszcze kilka lat temu sam fakt, że znalazłam w ofercie polskiej marki pasujący na mnie biustonosz, powodował mój wielki entuzjazm (czasy początków kampanii „Chcemy nosić polskie marki”). Liczyłam na to, że jeszcze kilka lat, a będę mogła przebierać w modelach. Niestety jednak biustonosz w moim rozmiarze w wielu firmach wciąż stanowi tzw. wyjątek potwierdzający regułę. Reguła brzmi: nie ma, a wyjątek dotyczy 1-2 modeli. Szkoda, że do takich właśnie firm należy Ewa Bien, w której tak spodobały mi się ażurowe siateczki, precyzyjne, delikatne hafty, staranność wykończenia.

Obydwa testowane dotąd kroje (B112 i B111) przypadły mi do gustu, gorzej z materiałami (tyły, ramiączka), które także „potwierdzają regułę” brzmiącą, że powyżej pewnego ciężaru piersi solidne podtrzymanie to fanaberia ;)

Obie Maje są co prawda piękne i noszę je mimo nieco irytującego baunsu (staram się zachowywać „statycznie”), całością oferty jednak jestem rozczarowana zważywszy, że od czasu Kery minęły prawie dwa lata i wybór w moim rozmiarze nie wzrósł :( (Przykład: liczba biustonoszy w rozmiarze 75J w sklepie internetowym: 1, w rozmiarze 70E: 111). Cieszyć się za to mogą zapewne miłośniczki mgiełek o mniejszych od moich gabarytach. W tych właśnie, nazwijmy to, średnich rejonach tabeli (siebie zaliczam do „średnio-większych”), oferta polskich firm w ostatnich latach bardzo się poprawiła - czy Wy także macie takie obserwacje?


 

Uwaga, promocja!

Dla stanikomaniaczek firma Ewa Bien przygotowała promocję w firmowym sklepie internetowym. Na hasło „Stanikomania” otrzymacie darmową wysyłkę za pośrednictwem Poczty Polskiej oraz dodatkowy rabat 15% na produkty z wyprzedaży -25%, do których należy m.in. Maja w kolorze kremowym. Zniżka będzie trwała przez najbliższe 7 dni.

środa, 06 lutego 2013

Zapowiedzi na przyszły sezon jesienno-zimowy - czas start :-) Zacznę od marek należących do firmy Panache, które miałam okazję obejrzeć w zeszłą niedzielę w Warszawie na targach bielizny organizowanych przez dystrybutora (firmę So Chic). Masquerade - wobec tej marki mamy już pewne oczekiwania, które ostatnio wyrażałyśmy, wspominając przeszłe kolekcje. Gdzie się podziały tamte maskaradki? - pytało wiele z Was. Ostatnie kolekcje były stonowane i nieco rozczarowujące dla miłośniczek dawnego przepychu. Zapowiadana zaś na przyszłą jesień kolekcja reklamowana jest przez dystrybutora jako powrót do świetnej przeszłości marki - i rzeczywiście są, na moje oko, podstawy, by tak twierdzić.

Oprócz powrotu kilku sprawdzonych modeli i krojów, do marki Masquerade wraca bogactwo ozdób. W kolekcji znajdziemy kilka „biustobłysków”, budzących skojarzenia z marką Fauve z bardziej ozdobnych czasów, zarówno w biżuteryjnych dodatkach, jak i haftach. Znajdziemy też oczywiście satyny i koronki. Stylistycznie kolekcja ta kojarzy mi się trochę z jesienno-zimową kolekcją z roku 2011.

Kolorystycznie przedstawia się raczej mrocznie, jak na jesień-zimę przystało, trochę brakuje żywych akcentów. Te czekają na nas w innych markach Panache - Cleo i Superbra. Oprócz wszechobecnej czerni, znajdziemy tu następujące barwy: grafit, turkus, śliwka, złoto (szampan) i jedyny mocniejszy akcent w postaci czerwieni. Kusi próba wyobrażenia sobie, jak kolekcja ta mogłaby się prezentować w wersji wiosennej, w bardziej żywej kolorystyce.

 

Alicja w krainie haftów

Zacznę przekornie nie od powrotów, a od czegoś nowego. Co prawda Alice pojawi się już w kolekcji wiosennej, ten efektowny haft jednak na tyle odróżnia jesienną wersję od skromnej wiosennej siostry, że trudno mówić o kontynuacji. Dla mnie to całkiem inna Alicja, mimo że tak samo skrojona (podobno na bazie konstrukcji plunge'a Tiffany).

Na jej widok pomyślałam: Masquerade znowu chwyta wiatr w żagle i zaczyna olśniewać. Co prawda to minimalizm, nie przepych, ma święcić triumfy w modzie w nadchodzących sezonach, ale mimo szacunku, jaki mam do oszczędnego stylu, nudzi mnie on bardzo szybko - zwłaszcza w bieliźnie.

Alice to jeden z tych projektów, który budzi miłe memu sercu skojarzenia z superbogatymi haftami marki Fauve. Na grafitowej satynie mamy tutaj granatową siateczkę z wielobarwnym kwiatowym wzorem, w skład którego wchodzą metaliczne nici.

Alice występuje jako biustonosz plunge, oraz w postaci koszulki (slip), również pięknej - to także ciekawa nowość.

Rozczarowuje niestety zakres rozmiarów - do miseczki G, obwody 28-38, zarówno w biustonoszu, jak i koszulce.

 

Wytęskniona Antoinette

Wiele z nas czeka na powrót słynnej Antośki w rozpoczynającym się za chwile wiosennym sezonie. Ja jednak, jako miłośniczka starszych wersji tego modelu (nawet niedawno kupiłam wersję pistacjową, którą dopiero teraz doceniłam) szalenie ucieszyłam się na widok Antoniny w wersji champagne/black :) Oprócz biustonosza, powróci także gorset! 

Nowa Antoinette nieco jednak różni się od poprzedniej - górna krawędź miseczek nie jest wykończona brzeżkiem z koronki, lecz satynową lamówką. Ciekawe, jak też będzie się układać...

Druga różnica ucieszyła mnie już na pierwszy rzut oka - ramiączka nie są już zrobione z wiotkiej aksamitki, lecz z elastycznej gumki - jest szansa, że będą trwalsze i bardziej komfortowe niż w starym modelu.

Gorset cieszy klasycznym układem fiszbin pionowych i skośnych.

Rozmiary Antośki niestety nie zmienią się - zarówno gorset, jak i biustonosz bandeau, wystąpią w miseczkach D-G i obwodach 28-38 (a szkoda - można było skorzystać z okazji i pociągnąć ten model dalej!).

Na uwagę zasługują też majtki - oprócz stringów i bardzo ładnych fig mamy także takie oto stringi i pas do pończoch w jednym:

Zajrzyjcie na koniec notki, do galerii z pokazu - bardzo ładnie się układają.

 

Nowa Angie

- czyli stara Angie w nowej, odświeżonej postaci. Pamiętamy ten model z jesieni 2010. W nowej odsłonie czaruje kolorem i złotym dodatkiem na mostku.

Inny jest wzór koronki - nie tak charakterystyczny, jak dawne rozetki, ale również ładny, a krawędź według mnie została lepiej wykończona niż dawniej. Pozostały satynowe żebrowania na miseczkach.

Warto zauważyć, że wszystkie modele w tym sezonie mają bardzo dopracowane metalowe detale z wytłoczonymi napisami, a także maleńkie ozdobne logo ponaszywane na bokach - Angie nie stanowi tu wyjątku.

Podoba mi się ta wersja i gdyby nie to, że modele z dwoma szwami leżą na moim biuście zdecydowanie gorzej niż te z jednym, Angie znalazłaby się na wysokiej pozycji na mojej wish-liście :-)

Rozmiary nareszcie bliższe nowym standardom marki - miseczki D-H, obwody 28-38.

 

Phoenix - nowa Pandora?

Phoenix to pierwszy z dwóch modeli z turkusowej rodziny barwnej, oparty na kroju modelu Pandora (i jej późniejszej wersji, Inca), z jednym pionowym szwem. Pamiętacie, jak niedawno z rozrzewnieniem wspominałyśmy Pandorkę? Pandora wystąpiła w dwóch kolorach w słynnej, bardzo dobrze wspominanej w naszym kraju kolekcji wiosenno-letniej z roku 2009. Phoenix, przynajmniej na oko, bardzo ją przypomina.

Nadruk czarnych kwiatków na przygaszonym ciemnoturkusowym tle bardzo mi się podoba - jest superelegancki. Tęsknię jednak za kwiatowym, tropikalnym przepychem Pandory. Może na wiosnę pokaże się w weselszej wersji? Miły detal - na obszytych dzianiną w przedniej części ramiączkach widnieją dwa naszyte kwiatki korespondujące z tymi na nadruku.

Rozmiary Phoenix idą dalej, niż w pierwowzorze - miseczki D-H, obwody 28-38. Bardzo udane są moim zdaniem majtki - zajrzyjcie do galerii na końcu.

 

Morska Athena

To druga propozycja dla miłośniczek turkusowo-morskiej tonacji. Jest to model typu plunge, który kojarzy mi się nieco z Lula Mae z 2011 roku, choć nie podoba mi się tak bardzo, jak tamta. Sympatyczna jest kokardka na mostku z koronkowej tasiemki oraz zawieszka z cyrkoniami.

Rozmiary Atheny to: miseczki D-H, obwody 28-38.

 

Czy Utopią jest powrót Hestii? :)

Utopia to jedna z największych ciekawostek kolekcji - strapless! Producent twierdzi, iż jej krój jest oparty na bezramiączkowcu Hestia, który swego czasu odniosił spore sukcesy.

Trzeba przyznać, że prezentuje się elegancko, zgrabnie też leżała na biuście modelki (galeria na końcu). Znajomy jest guziczek na mostku - taki sam miała grafitowa wersja Delphi z jesieni 2011 :) Utopia także uszyta jest z grafitowej satyny połączonej z czarną koronką.

Ramiączka tego bezramiączkowca :) są ozdobione koronkowymi „skrzydełkami” - detal obecny także w innych modelach. Rozmiary Utopii niestety rozczarowują - miseczki D-G, obwody 28-38.

 

Orla na śliwkowo

Wyczekiwana miękka maskaradka z pionowymi szwami, która właśnie wchodzi do sprzedaży w kolorze kremowym, jesienią pojawi się w śliwce. To jeden z tych kolorów, który zawsze chętnie witam :)

Jeszcze nie miałam okazji wypróbować wiosennej Orli i mam wielką nadzieję, że mój biust się z nią porozumie... Wersja jesienna wygląda na bardzo udaną, szkoda tylko, że zrezygnowano z ozdoby na mostku, pozostawiając jedynie kokardkę. Rozmiary Orli to: miseczki D-H, obwody 28-38.

 

Żarliwe serce, czyli Ardour

Żar, zapał, namiętność - tak przełożyć można nazwę tego biustonosza. Kontrastuje ona z jego stonowanym wyglądem, w którym główne akcenty stanowią ozdobione koronką ramiączka oraz lśniąca zawieszka na mostku (metal w kolorze złotym plus cyrkonia). Stylistycznie kojarzy mi się z Fauve Rosa w wersji czarnej.

Ardour to formowany termicznie biustonosz (zakwalifikowałabym go do plandży) oparty na konstrukcji Amora z aktualnych kolekcji, która z kolei bazowała na modelu Capella (2011) - z „serduszkowatym” (sweetheart) kształtem dekoltu. Ardour nie zachwyca zakresem rozmiarów, bo dochodzi tylko do miseczki G.

 

Baza w odwrocie

W porównaniu z sezonowymi nowościami i powrotami do przeszłości baza prezentuje się skromnie. Mam wrażenie, że zrezygnowano z widocznego w poprzednich kolekcjach zamiaru jej rozbudowania. Debiutujący minionej wiosny półusztywniany Harem nie doczeka się kontynuacji. Bazę ozdobi Persia (D-H) w kolorze czarnym (nie będzie sezonowego), poza tym znowu powróci Rhea (D-H) w czerni oraz „antycznym” beżu. Poza tym pozostanie z nami cała ślubna kolekcja Deity (biustonosze bezramiączkowiec i plunge D-H, body D-H, dwa kroje majtek z paskami do pończoch) w kolorze kości słoniowej.

 

Rozmiary i kroje

Pod względem zakresu rozmiarów kolekcja ta nie przewyższa poprzednich... W każdym modelu dostępny jest ten sam zakres obwodów: 28-38 (czyli 60-85). Miseczki w zakresie D-H ma 7 modeli (w tym 3 bazowe), w zakresie D-G - 4 modele. W sezonówkach zatem jedynie połowa dochodzi do H, co wydaje mi się pewnym cofnięciem w rozwoju. Pod względem krojów widzę głównie kontynuacje z poprzedniej kolekcji oraz kilka powrotów do przeszłości (zobaczymy, czy okażą się udane). Dobrze, że pozostano przy modelach miękkich i chyba trochę szkoda, że porzucono półusztywniane (choć sama jeszcze nie zdążyłam się przekonać, czy jest za czym tęsknić). Majtki w całej kolekcji występują w rozmiarach brytyjskich 8-18 (EU 34-44).

 

Cena luksusu i detale

Obawiam się, że z rozsądnymi cenami w tej marce pożegnałyśmy się już dawno i zdaje się, że i w kolejnym sezonie nie będzie taniej. Ale za to, moim zdaniem, w tej kolekcji bardziej niż w ostatnich widać, za co płacimy. Mam na myśli efektowne materiały (wszechobecność satyny, koronki, hafty) oraz detale, które możemy podzielić na dopracowane „okucia” metalowe (kółka, regulatory, zaczepy oraz miniaturowe emblematy marki - Gossard comes to mind ;)) oraz ozdoby o charakterze biżuteryjnym. Nawet nowa Antośka nie ma juz zwykłych szklanych koraliczków, lecz metalowe krążki z uwięzionym w środku czymś błyszczącym.

Zapraszam na szybki rzut okiem :)

 

 

Galeria

Fotek „na leżąco” jest tym razem bardzo dużo. Oświetlenie (ech, ta pochmurna pogoda i okno na północ) nie było niestety zadowalające, mimo to starałam się zrobić jak najwięcej zbliżeń detali, gdyż uznałam je tym razem za wyjątkowo warte zainteresowania. Są też niektóre majtki.

 

 

Galeria pokazowa

Tym razem spotkanie z dystrybutorem miało formę targów, na których cyklicznie odbywały się pokazy wszystkich marek. Z mojego punktu widzenia nie była to najszczęśliwsza forma prezentacji. Pokazy odbywały się pospiesznie, nie miały też żadnej szczególnej oprawy, oprócz niezłej muzyki - dla lepszego przyjrzenia się bieliźnie lepsze były skromne prezentacje w normalnym świetle. Modelki chodziły bardzo szybko i zatrzymywały się na krótkie sekundy, a złapanie ostrości w ruchu i specyficznym oświetleniu słabo mi się udawało - może szkoda, że nie zrobiłam filmu (ten jednak byłby chyba nieco nudny). Mimo to zdecydowałam się pokazać Wam to, co udało mi sie uwiecznić :) Dopasowanie rozmiarowe było całkiem niezłe. Wszystkie sample miały rozmiar 32E.

 

 

Galeria katalogowa

Poprzednia „teatralna” sesja (do obejrzenia w tej notce) bardziej mi się podobała, ta jest mało charakterystyczna i raczej, hmm, uboga - ale dobrze, że jest :)

 

 

Wspomnień czar oraz snucie planów

Pod koniec lipca zeszłego roku, gdy opisywałam wchodzącą aktualnie kolekcję wiosenną, napisałam: „Ciekawa jestem, czy doczekamy się kolejnych powrotów, a przynajmniej nawiązań do tego, co zawsze się w Masquerade sprawdzało, jak wzorniczy przepych, atmosfera luksusu, wypróbowane, dobre kroje”. Wygląda na to, że idziemy dokładnie w tym kierunku, przynajmniej pod względem designu - bo kroje trzeba będzie sprawdzić nabiustnie. Jak sądzicie, czy spełnią się moje - a także części z Was - marzenia o maskaradkach - bieliźnianych cackach? Jak Wam się podobają zapowiedzi na jesień? Moim typem jest Alice, chciałabym też wypróbować starą-nową Antoinette, Phoenix, mam też ochotę na śliwkową Orlę... A Wy? Czy macie na coś chrapkę? :-)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...