poniedziałek, 24 lutego 2014

Masquerade - przez wiele sezonów ulubiona marka wielu biuściastych (przynajmniej tych, które mieściły się w rozmiarówkę: niegdyś jedynie D-G, teraz D-H) - ostatnimi czasy przechodziła różne przeobrażenia. Kierunki zmian raz wydawały mi się obiecujące, raz wręcz przeciwnie. Tym razem, powiem szczerze, kolekcja wydaje mi sie najmniej interesująca ze wszystkich propozycji firmy Panache na sezon jesienno-zimowy. W moim odczuciu brakuje jej życia. Ciemną, zgaszoną kolorystykę tylko niekiedy rozświetlają mocniejsze akcenty. Wszystkie modele są kryjące, pozbawione zwiewności, subtelności. Brak nowych, zachwycających motywów. Nie oznacza to, że nie ma tu zupełnie nic ciekawego, te nieliczne rozbłyski jednak giną w cieniu reszty. Ciekawa jestem, czy podzielacie moje zdanie.

A dlaczego na A? Bo wszystkie modele sezonowe oprócz jednego mają imiona na tę literę. Ciekawe, czemu ten jeden się wyłamał :)

 

Szarówka

Szarość, której elementy da się odnaleźć we wszystkich kolekcjach (no może oprócz Sculptresse :) najsilniej zaznaczyła swoją obecność właśnie w Masquerade. Tu jest to szarość ciemna, grafitowa. Aż dwa modele w kolekcji wystąpią w tym kolorze. I w obydwu zostanie ona zestawiona jak na bieliznę niebanalnie, bo z żółcią. Aleah to według mnie jeden z tych przebłysków, które ratują kolekcję przed nudą. Zwłaszcza że jest to model miękki (jedyny, oprócz bazowej Persii), wzorowany na Orli, która niestety już w tej kolekcji się nie pojawi. Haft nieco w stylu obiciowo-zasłonowym, ale daje radę, szklana łezka sympatyczna.

Rozmiary: 28-38 D-H.



 

Drugim szarakiem jest nowa konstrukcja - Loire (na L - może dlatego, że nowa w tym zasiedziałym gronie? :). Jest to sztywna balkonetka z trzech części, plus dodatkowy tak zwany sling z boku (przyszyty do miski). Kiedyś nawet podobały mi się takie modele, ten jakoś nie budzi moich emocji.

Zdradzę tajemnicę, że był plan, by Loire była żółta. Wyglądało to może odważnie i interesująco, ale odcień moim zdaniem nie zachęcał - ciemny, zgaszony, jakoś tak niefajnie się kojarzący. Tak czy owak, poprzestano na graficie, a żółte (w ładnym odcieniu) są jedynie elementy tylne i kokardka. Tu moim zdaniem grają one gorzej niż w Aleah, tak trochę nie przypiął, ni przyłatał. Po zobaczeniu finalnej wersji Loire zrobiło mi się nawet szkoda tamtego niezrealizowanego, żółtego projektu.

Rozmiary: 28-38 D-H.

 

Morwy i śliwki

Na haftach Alice nie sposób nie zatrzymać spojrzenia. Nie dość, że wielobarwne, to jeszcze wzbogacone lśniącą nicią (jak powiada producent: „dekadencki kwiatowy haft w kolorze śliwki i morwy, wykończony dodatkami w kolorze różowego złota”). A ja jestem sroką i błysk w staniku lubię :) Warto zauważyć, że kolorystyka Alice koresponduje z występującymi w pozostałych kolekcjach granatami, fioletami i różem.

To już kolejna odsłona tego modelu: biustonosz plunge o kroju opartym na dawnym Tiffany oraz koszulka z podwiązkami. Oba mają zakres rozmiarowy: 28-38 D-G.

Mimo swojej urody, Alice też mnie jakoś nie zafrapowała - jest po prostu taka, jak zawsze. Przydałaby się już jakaś równie spektakularna następczyni.

 

Ardour to też już stary znajomy. Śliwkę zawsze chętnie witam, ale śliwkowego formowca, jeśli już, poszukałabym sobie w jakiejś innej, nieco tańszej marce. Nie umiem się przekonać do płacenia fortuny za tego typu modele, choć koronkę ma Ardour bardzo ładną.

Rozmiary: 28-38 D-G

 

 

Mroczna oliwka

Problem ze straplessem Amelie mam taki, że mi się zupełnie nie podoba, jednocześnie zawierając elementy, które ogólnie lubię. Kolor oliwkowy - gdy w grę wchodzą zielenie, zawsze jestem na „tak”, tu jednak odstrasza mnie ciemny, „oklapnięty”, pozbawiony blasku odcień (mimo satyny). Plisowane wykończenie - nie podoba mi się w tym miejscu, i mimo obietnic, że nie odznacza się pod ubraniem, które pewnie w dodatku są prawdą, wywołuje obawę. Satyna - dobrze że jest :) Ozdoba - nieciekawa. Krój... No cóż, podobno oparty na Hestii. Jeśli jednak zachowuje się tak samo jak Utopia - nie zaprzyjaźnimy się, bo Utopia spłaszcza mi biust haniebnie.

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

 

Rubinowa Antoinette

Powrót do przeszłości - Antoinette w czerwieni.

Odcień rzeczywiście przypomina rubin, ale raczej taki w postaci nieoszlifowanej (gdybym była złośliwa, napisałabym, że nie czerwone wino, lecz plamy po nim - jest bowiem zgaszony, jak większość tej kolekcji, na zdjęciach wyszedł trochę prześwietlony). Choć powiem szczerze, że gdybym dostała obietnicę, iż otrzymamy dokładną powtórkę ze starej Antośki, już planowałabym zakupy. Zaczynam się jednak gubić w tym, co firma robi z wykończeniem górnej krawędzi miseczek. To proponowane w ostatnich sezonach na moim biuście się nie sprawdziło (tu odstaje, tam się krzywi). W tym ma być kolejna modyfikacja. Niestety nie potrafię Wam powiedzieć, które ze zdjęć: czy gorsetu, czy biustonosza, przedstawia właściwą wersję wykończenia - na pokazie były obie, a próbki ciągle ktoś zabierał do przymierzania. Może osoby, które owe próbki przymierzały, rzucą nieco światła na kwestię :-) Stare wykończenie, to z wersji sprzed lat, było dla mnie idealne - brzeg miseczek był zamaskowany koronką i funkcjonowało to świetnie.

Rozmiary Antoinette, zarówno biustonosza bandeau, jak i gorsetu, to 28-38 D-G. Do kompletu będą oczywiście doły - stringi i niskie majteczki, moim zdaniem bardzo ładne.

 

Malinowa Angie

Znana i lubiana Angie powróci w malinowym (raspberry) różu, mnie jednak wydał się on za chłodny na malinę. Ta wersja przywiodła na myśl czasy dawnej świetności i barwności Masquerade i takie modele, jak Maia. Niestety, to tylko Angie :) Czemu niestety? Bo na moim biuście konstrukcja ta (dwa pionowe szwy) zupełnie nie leży (chyba że w wersji miękkiej - jak Orla), w przeciwieństwie do Majowego jednego szwu, który był zawsze doskonały (ktosia pamięta Aragona?). Konstrukcji jednoszwowych zresztą brakuje mi tu szalenie. Wiem jednak, że Angie ma rzeszę fanek i te mogą się ucieszyć z kolejnej, żywo ubarwionej wersji. Dla mnie najwybitniejsza jest w tym staniku plisowana kokardka.

Próbki niestety nie było mi dane sfotografować, bo nie było jej na targach. Pokazuję Wam więc stanik z katalogu oraz fragment majtek z natury. Niestety nie wiem, czy kokardka będzie fioletowa jak na próbce, czy malinowa jak w katalogach. Ja chcę fioletową!

Rozmiary: 28-38 D-H

 

Baza

Tak, to już wszystko, jeśli chodzi o sezonówki. Baza pozostanie dokładnie taka, jak sezon wcześniej: ślubna kolekcja Serenity, miękka czarna Persia (D-H), usztywniana Rhea (czarny, beż). Żeby nam się całkiem nie nudziło, pokażę Wam zdjęcia plandża (D-G) i straplessa (D-H!) Serenity:

Trzeba przyznać, że te hafty są niebrzydkie. Z powodu coraz fatalniejszego światła nie udało mi się zbliżenie zawieszki i nie wiem, czy ma rzeczywiście naklejoną perełkę, czy to tylko metal pomalowany na perłowo Oprócz dwóch staników w Serenity mamy jeszcze gorset, pas do pończoch i różne majtki.

 

Detale

Jak zwykle ostatnio, wszędzie mamy metalowe elementy (kółka, regulatory) z wytłoczonym logo, które bardzo mi się podobają. Plus naszywane plakietki z logo. Jeśli chodzi o resztę biżuterii - to jedyna kolekcja z oferty Panache, w której tak licznie występują zawieszki. Antośka ma, jak zwykle ostatnio, kropelki na „wąsach” (lubię ten detal). W materiałach - satyna, koronki i hafty, wszystkiego po trochu. W konkurencji „najlepsza kokardka” wygrywa bezapelacyjnie Angie. Częste są też ozdobione satyną i koronką ramiączka.

(Antoinette - gorset)


 

Kroje i rozmiary

Nie ma rewolucji. 3 sezonówki biustonoszowe do miseczki H, reszta do G, w tym gorset Antoinette i koszulka Alice. Obwody 28-38 (60-85) - swoją drogą ciekawa jestem, czy powodzenie ma rozmiar obwodu 60 tej marki, bo satynowe mało rozciągliwe tyły czynią z maskaradek staniki ciasne.

Miękki krój w typie half-cup występuje tym razem pod postacią Aleah (Orli nie ma). Nowy balkonetkowy krój Loire - nie umiem nic powiedzieć na jego temat, póki się nie pojawi w sprzedaży. Wszystkie pozostałe kroje już znamy.

 

Galeria

Moje fotki niestety zbyt dobrą jakością nie grzeszą. Ciemne materiały ciężko było korzystnie sportretować w tamto pochmurne zimowe popołudnie. Jest zatem szarawo i nieostrawo.

 

 

Katalog

Moim zdaniem ciekawszy od kolekcji. Sesja podkreśla jej mroczny charakter. Rozchylone, ciemnoczerwone usta modelki wyglądają, jakby miały kogoś ugryźć, co z jednej strony kojarzy się odpowiednio mrocznie, z drugiej jest trochę śmieszne. Ale daję plusa za próbę stworzenia klimatu.

 

 

Pokaz

Znowu uraczę Was swoim montażem. Jak wszystkie kolekcje, tak i ta poprzedzona była wstępem à la burleska i do tej marki pasował on najbardziej. Na pokazie też było za ciemno ;)

 

 

Jestem bardzo ciekawa, jak zapatrujecie się na te kolekcję i czy podzielacie moje wrażenia. Ja z przedstawionych propozycji skusiłabym się chyba tylko na Aleah. A czy Wy znajdujecie tu coś dla siebie? 

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...