wtorek, 27 listopada 2007

Wiem, nie wszyscy przepadają za turkusową bielizną, Stanikomania jednak nigdy nie przestanie wracać do tego koloru :) Dziś kilka nieco spóźnionych nowości, jedna ciekawostka oraz pewna kusząca okazja.

Wszyscy, którzy na bieżąco przeglądają ofertę naszych ulubionych sklepów, takich jak Bravissimo, dawno zauważyli pojawienie się nowości Kalyani, w tym ciekawego modelu Roses and Bows w dwu odsłonach: turkusowej i fioletowej. Różyczko-kokardka sprawia wrażenie skonstruowanej nieco podobnie do nieodżałowanego Cutie Pie (ciekawe, czy pojawi się jeszcze w jakimś nowym kolorowym wcieleniu?), i podobnie jak tamten, ma miseczki uszyte z cienkiego tiulu. Wzór jest przedziwnie zbudowany - róże możemy obejrzeć w pełnej krasie wyłącznie na majteczkach i bokach stanika (oraz na uroczej koszulce do kompletu!), miseczki bowiem powtarzają wzór tylko w obrębie cienkich paseczków, pozwalających jedynie domyślać się różowych kwiatów. Rozwiązanie nieco dziwaczne... nie jestem do końca przekonana. Ramiączka zachwycają jednak przepięknym odcieniem turkusu. Cały zestaw wraz z koszulką mógłby stać się wymarzonym prezentem gwiazdkowym dla miłośniczki tej barwy. Zwraca uwagę bogaty zakres rozmiarów - do miseczki HH.

Kolejny klejnocik należy do marki Masquerade (produkowanej przez Panache) i nazywa się Szmaragd, czyli Emerald. Wbrew wcześniejszym obawom okazał się wcale nie tak pastelowy, jak można było sądzić na podstawie zdjęcia katalogowego, na którym w dodatku występował z całkiem inną koronką. Kolor, koronka, wykończenie (dwubarwne ramiączka, kokardki, biżuteryjny detal na mostku) to jego atuty; jest też, jak wiele modeli tej marki, usztywniany. Szkoda tylko, że Emerald kończy się, ledwie się pojawił - niektórych rozmiarów już można ze świecą szukać. Czyżby nowa polityka Panache - nęcenie krótkimi seriami?

Podobna sytuacja panuje w przypadku Tango II w przepięknym kolorze jade - wymieniony na stronie Panache, stanowi jednak rzadkość w sklepach. Wciąż nie jest jasne, czy w ogóle wystąpi w wersji plunge, takiej jak przedstawiona na zdjęciu w sklepie Bramora, gdzie niektórych rozmiarów już brakuje. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?


A teraz czas na obiecaną ciekawostkę - niestety tylko dla FF-i-poniżej-biustów, lecz całkiem frapującą. Oto brytyjska marka o nęcącej nazwie Sexy Panties and Naughty Knickers, w skrócie SPANK, wprowadziła nowy ciekawy model z czystego jedwabiu (!), o imieniu Grace. Gracja jest oczywiście turkusowa i ma jasnoróżowe wykończenia, w tym intrygujący kwiatek na mostku. Szkoda tylko, że nie ma większych miseczek, a przy pomocy fotki na Listkach Figowych ktoś chyba chce nas przekonać, że Grace po prostu musi być za mała. No cóż - chyba nie bardzo się udało.

Na zakończenie informuję, a właściwie przypominam, że zeszłoroczna Fantasie Karly została pięknie przeceniona na Listkach (22 funty) - ten bardzo chwalony wzorzysty biustonosz zdobiony jest eleganckim haftem w pięknym turkusie, a niemal pełny wybór rozmiarów (do G, ale taki właśnie był zakres rozmiarów tego modelu) zapewne skłoni niektórych do rezygnacji z polowania na Panachowe świeżynki. Tymczasem turkusowa Panache Harmony z minionego lata trzyma się mocno. Wyprzedana w Bravissimo, w Listkach w pełnej cenie i wciąż w całkiem niezłym wyborze (zakres modelu: od 60 do 90, od D do K). Coś za coś...

[żródła fotek: Bravissimo, Figleaves]

środa, 21 listopada 2007

Niektóre spośród fanek brytyjskiej bielizny być może dziwią się, dlaczego uparcie pomijam równie szacowną (wedle niektórych - sztywniacką, który to pogląd kwalifikuje mnie jednoznacznie do grona sztywniar), co popularną i kojarzoną na całym świecie markę Marks&Spencer. W Marksie można kupić prawie wszystko - od wieszaków na krawaty poprzez musli truskawkowo-migdałowe i dżem pomarańczowy, aż do eleganckich żakietów, skórzanych rękawiczek i staników DD+. Powód dotychczasowej dyskryminacji jest prozaiczny - nikła, a właściwie zerowa dostępność biustonoszy z linii DD-G w Polsce (że już nie wspomnę o GG-J, która, nawiasem mówiąc, nie zachwyca ani wyborem modeli, ani estetyką nawet w UK), połączona z irytującą cechą Marksa internetowego, polegającą na odmowie wysyłania towarów poza Wielką Brytanię. Na szczęście brytyjskie koneksje niżej podpisanej (dziękuję!) pozwoliły wreszcie odświeżyć znajomość z M&S-owymi stanikami (tak, tak - kupowało sie swego czasu 36DD...). Dziś na recenzenckim warsztacie Stanikomanii biustonosz jednej z M&S-owych marek, Per Una, kierowanej do tych trochę młodszych sztywniackich Brytyjek nie mających ochoty wydawać fortuny na bieliznę.

Do zakupu skłoniły mnie dwa motywy: po pierwsze, wyżej wspomniana ciekawość i chęć ponownego zasmakowania z reguły niezłych (i co ważne - trwałych!) wyrobów M&S-a, a po drugie - upodobania kolorystyczne. Bo nie zaprzeczycie, że TEN kolor należy do rzadko w bieliźnie spotykanych - w mojej opinii stanowczo zbyt rzadko. Zdjęcie niestety go przekłamuje - zieleń Embroidered Lace non-padded balcony bra (mógłby mieć jakoś ładniej na imię) nie jest trawiasta ani zgniława - to czystej wody ciemna butelkowa zieleń, ze śliwkowymi wykończeniami. Jeśli dodamy do tego krój miseczek (pionowe cięcia, co skłoniło jedną z wytrawnych stanikomaniaczek do porównania z arbuzem) i niewielkie zabudowanie całości, otrzymamy naprawdę kuszące połączenie. A teraz kilka słów o tym, czy rzeczywistość dorosła do oczekiwań. Produkt oceniam w kilku kategoriach, stosując skalę od jednej do pięciu kokardek.

Embroidered Lace non-padded balcony bra, 34G, £16.00

 

Estetyka


Kolor niezgodny ze zdjęciem - ciemniejszy, ale taki wolę. Wykonanie staranne, choć nie pozbawione mankamentów: wierzchnia, koronkowa warstwa materiału ma dużą skłonność do marszczenia się, co sprawia, że odznacza się pod cieńszym ubraniem. Jeszcze jedna uwaga kolorystyczna: kwiatki na koronce w moim egzemplarzu są jednobarwne, nie - jak sugeruje sklepowa fotka - w dwóch odcieniach zieleni. Mimo to zestaw butelkowo-śliwkowy dostaje u mnie maksa. Do tego plus za wąskie ramiączka (12 mm), dwuhaftkowe zapięcia (co jednak nie powinno dziwić w tym rozmiarze) i zgrabny balkonikowy krój ze zbliżoną do poziomej linią krawędzi miseczek, odsłaniających sporą część piersi. Muszę jednak odjąć punkt za wyżej wspomniane marszczenie się miseczek.


Dopasowanie

Ocena będzie nieco niesprawiedliwa - wiemy przecież, że w numeracji M&S brak miseczek FF, co sprawia, że moje 34G jest mniejsze od innych. Jednak różnica nie jest tak wielka, jak można byłoby się spodziewać - miseczki sprawiają wrażenie obszernych. Cóż, skoro śliwkowy pasek koronki, którym są wykończone, jest całkowicie nieelastyczny i ma tendencję do brzydkiego wcinania się w biust. Na szczęście nie jest to bardzo widoczne pod ubraniem. Obwód niestety mocno rozciągliwy - może być bez trudu noszony na najciaśniejszej haftce, choć na razie najwygodniejsza jest środkowa. Za to, niestety, muszę postawić duuuży minus.


Krój i podtrzymanie

Miseczki uszyte są z trzech części (nie, jak sugeruje wierzch - z czterech; to z pionowych przeszyć na koronce, które znajduje się najbliżej ramiączka, nie ma swojego odpowiednika w warstwie spodniej), połączonych pionowymi szwami, co daje z przodu przyjemny efekt wizualny „jabłuszka w koszyczku” - niestety rozczarowują boki, które nie zbierają biustu do środka tak, jak bym tego oczekiwała. Mam wrażenie, że materiału w bocznej części miseczki jest po prostu nieco za dużo. Podnoszenie - bez rewelacji, kształt biustu zaokrąglony. Po raz kolejny stawiam minus za rozciągliwy obwód, który z czasem spowoduje dalszy spadek podtrzymania. Nie jest to biustonosz dla ruchliwych...


Wygoda

Wykonany z przyjemnych w dotyku materiałów. Plus za krótkie fiszbiny i przyjemnie niskie zabudowanie - nic nie uwiera pod pachami. Minus za odczuwalne ramiączka - wina zbyt rozciągliwego obwodu.


Cena

To trudny punkt. 16 funtów to niewiele za stanik DD-plusowy - nie ukrywam, że był to jeden z argumentów przemawiających za zakupem. Z drugiej strony - sporo, nie oszukujmy się, lepszej jakości modeli innych marek w znacznie większym wyborze rozmiarów nabyć można za niewiele ponad 20, a w sezonie wyprzedażowym - nawet za kilkanaście funtów (celowo nie wspominam o ebayu - wygra z każdym sklepem). Jest to więc niska cena za średniej jakości produkt - nie wykluczam jednak, że dla osób o nieco skromniejszych wymiarach okazałby się bardzo opłacalną inwestycją. Plus za piękny design - wiele codziennych, niedrogich modeli co prawda przewyższa Per Unę krojem i podtrzymaniem, w większości jednak nie są tak wyrafinowane estetycznie, jak ten sosnowo-śliwkowy staniczek.


Podsumowanie

Warto było spróbować. Polecam zwłaszcza DD-F-biustom (chodzi rzecz jasna o rozmiary brytyjskie), z solidnym zaniżeniem obwodu; G-biusty mogą być zawiedzione. Fenomenalne majtki Brazilian Knickers! (uwaga na spory rozmiar - osobom obeznanym z brytyjską rozmiarówką majtkową polecam wziąć rozmiar mniejsze - na pewno się zmieścicie). Urokliwy zestaw, który warto mieć w szufladzie i wkładać od czasu do czasu, ciesząc się kolorem. Trwałość ocenię po dłuższym czasie - wcześniejsze doświadczenia z tą marką każą mieć nadzieję na kolejną rzecz nie do zdarcia. Na zakończenie znów mam ochotę podkreślić kwestię estetyki - ten stanik ma w sobie „to coś”! Wybaczam mu marszczącą się koronkę - ma według mnie więcej uroku niż niejedno porządne, gładkie, praktyczne wykończenie.

[fotka: Marks&Spencer]

piątek, 16 listopada 2007

Ciąg dalszy wątku Stanikomanii w mediach - wiele stanikomaniaczek zapewne już doskonale zna te teksty, ale dla porządku je przypomnę - zwłaszcza, że w powstawaniu obydwu kręgi stanikomaniackie brały czynny udział, a redakcje nie naruszyły integralności oryginałów, co - jak pokazują nasze doświadczenia - nie jest wcale takie częste i zasługuje na specjalną pochwałę. A zatem, na cześć pro-biuściastych redakcji - hip hip - hurra!

Po pierwsze - Alfabet nie kończy się na D, czyli obszerny wywiad udzielony portalowi Broszka.pl przez założycielkę i jedną z administratorek Lobby Biuściastych - butters77. W nim, m.in. - wszystko, co chcielibyście wiedzieć o dobieraniu rozmiaru, jaką funkcję pełni i jak powinien leżeć dobry biustonosz, co potem począć z wynikiem pomiarów (dokąd po zakupy?), garść ciekawych informacji z życia społeczności Lobby Biuściastych... Lektura obowiązkowa.








Po drugie - w listopadowym wydaniu webowego miesięcznika Pinezka.pl ukazał się pierwszy odcinek cyklu zatytułowanego Odpowiedni dać piersiom stanik - stworzony przez niżej podpisaną w ścisłej współpracy z butters77, a w nim o tym, dlaczego nosimy złe rozmiary, czym to grozi i dlaczego warto stać się Stanikowo Samodzielną. W kolejnych miesiącach należy spodziewać się następnych części, które, mam nadzieję, złożą się na pełen wykład podstaw stanikologii stosowanej. Miłej lektury!

15:23, kasica_k , W mediach
Link Komentarze (6) »
wtorek, 13 listopada 2007

Gosssard Superboost Satin Miseczki z gładkiej satyny... Satynowy połysk... Cóż to takiego: satyna? Odpowiedź jest prozaiczna. To każda tkanina o tak zwanym splocie satynowym, który charakteryzuje się tym, iż daje lśniącą powierzchnię po jednej stronie, a matową - po drugiej. Szczególnym przypadkiem satyny jest satyna jedwabna, jednak ta najszlachetniejsza odmiana jest niestety rzadko stosowana jako surowiec do produkcji bielizny z „naszej” strefy alfabetycznej. Przeważają tu różnego rodzaju włókna sztuczne. Jak łatwo się domyślić, cechą wyróżniającą wszystkiego, co satynowe, jest połysk - efekt od dawna chętnie wykorzystywany przez projektantów bielizny. Przyjrzyjmy się więc wszystkiemu, co lśniące!

Satynowy połysk często towarzyszy gładkim, usztywnianym modelom typu push-up i deep plunge, jak Gossard Superboost Satin czy Panache Inferno i inspirowana nim Flirtelle Minx . Biustonosze te występują zarówno w neutralnych wersjach kolorystycznych, jak kremowa czy bladoróżowa, jak i w sezonowych, bardziej spektakularnych odmianach, jak Gossardowe „berry” czy „midnight” Inferno. W tych wcieleniach zmieniają się w modele wieczorowe, jednak o mocnych walorach praktycznych - gładka, śliska tkanina nie odznacza się pod cienkim strojem, a usztywnienie i odpowiedni krój zapewniają piękny dekolt.

Satynę w dość spokojnym, klasycznym wydaniu znajdziemy w bazowych seriach Fantasie, jak Belle czy Cally, oraz, rzecz jasna, w ich sezonowych barwnych wcieleniach. Tu towarzyszą jej hafty i koronki, z których zbudowana jest górna część miseczek tych miękkich modeli. Na pograniczu stonowanej klasyki i wieczorowego szyku plasują się również takie serie, jak Charnos Satin Jacquard - model bezramiączkowy w zestawieniu z pasem do pończoch tworzy kuszący komplet w sam raz na specjalne okazje, szczególnie w wersji czarnej lub czerwonej. Na lekko połyskującym tle widnieje subtelny żakardowy wzór.

Ballet - Beautiful SeductionBallet - Passion

Są jednak kreacje, w których błysk satyny stanowi tylko jeden z elementów repertuaru „środków rażenia” - wraz z koronką, niekiedy mocno kontrastującą z tłem, i dekoracyjnym, eksponującym biust krojem, współtworzy on ten tak modny ostatnimi czasy kabaretowo-buduarowy klimat. W tym sezonie tego typu stylistyczną niespodziankę naszykowała nam marka Ballet, we wspomnianym już Beautiful Seduction w kolorze czerwonego wina z czarnymi dodatkami. Jego bliźniaczy odpowiednik w różu oferuje od niedawna Bravissimo pod nazwą Passion. To jest dopiero widok! Zwraca uwagę charakterystyczny pionowy układ szwów na miseczkach, zaakcentowanych czarnymi wstawkami, co dodatkowo podkreśla charakter retro tego modelu. Żadnej bezszwowej nowoczesności - tylko koronki i misternie wykrojone skrawki materiału, przywodzącego na myśl lśniący jedwab.

Masquerade - AragonMasquerade - Hestia

Miseczki z podobnym rysunkiem szwów, niczym ćwiartki obranej pomarańczy, to znak firmowy kilku modeli Masquerade: Aragona (wcześniej w różu i bieli, tego lata w czerwieni, wiosną powita nas w wersji kremowej) i Hestii (poznamy ją na wiosnę, również w kremie). No i, rzecz jasna, last but not least, gwiazda zimy 2006, Satin Chic.

Do błyszczącego grona dołączyły niedawno modele plunge debiutującej na rynku DD+ marki Ultimo, w szczególności znana Wam z jednej z poprzednich notek Ruletka czerwona i turkusowa, nakrapiany Seduction oraz fantastyczny czarny i różowy Cabaret (zwróćcie uwage na kierunek szwów na miseczkach - ciekawe, jak się sprawdza ten krój?) Badania wykazały, że sklep UltimoDirect jest skłonny na specjalną prośbę wysłać towar do Polski - czekam na odpowiedź w sprawie kosztów wysyłki.

Na deser kilka słów pociechy dla stęsknionych za prawdziwym jedwabiem: znane Wam już kusidełka Mimi Holliday, na czele z half-cupem Silk and Lace, zawierają zauważalny procent tego szlachetnego włókna.

A na pożegnanie coś, co tak doskonale znamy... Wspomnienie zeszłej zimy ;)

Masquerade - Satin Chic

[Źródła zdjęć: Bellissima, Bravissimo, Figleaves, masquerade-lingerie.com, Undercoverexperience]

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...