piątek, 28 listopada 2008

Miss Mandalay - ParisPamiętam, jak kilka sezonów temu rozważałam kupno kompletu Paris marki Miss Mandalay. Kusiły obie wersje: szafirowa i jaskrawoczerwona - i pewnie dlatego decyzja nie zapadła od razu... choć niektórym z Was chyba się udało :) A potem było już za późno.

Tak bywa - nieraz długo przyglądamy się czemuś, decyzję o kupnie odkładając na nieokreślone „kiedyś”. Rzecz jasna, nie bez wpływu na takie odłożone wybory są ceny - często warto po prostu poczekać na wyprzedaż. Zwłaszcza w przypadku Miss Mandalay, która, choć kusiła eleganckim designem, na początku odstraszała wysoką ceną.

Polityka producenta jednak najwyraźniej uległa zmianie, bo obecnie dostępne Misski, które przywędrowały także do naszych polskich sklepów, są już dużo przystępniejsze cenowo. Na przykładzie Leopardess przekonałam się już, że są warte zainteresowania - choćby tylko jako odmiana po dobrze znanych markach Panache czy Evedenu.

Tak się złożyło, że i Paris w końcu zamieszkała u mnie - z przyjemnością ją Wam przedstawiam :-)

 

Miss Mandalay - Paris, 34G, 159 PLN, kolor: zielony

rozmiary miseczek: D-GG, obwody: 28-38 (60-85)

 

Estetyka

(5)

Najbardziej ciekawiło mnie, czy zdjęcia katalogowo-sklepowe wiernie oddają kolor. Okazało się, że tak - odcień prawdziwej Paryż jest tylko minimalnie cieplejszy i ciemniejszy od sfotografowanej. Szmaragdowa zieleń sprawia „syntetyczne” wrażenie - kolor jest intensywny i nie przypomina żadnej z barw natury.

W tę nowoczesną estetykę wpisuje się też faktura materiału. Chodzi o wrażenia dotykowe: po poprzednich, droższych modelach, z których niektóre pyszniły się zawartością szlachetnych włókien, spodziewałam się raczej czegoś w rodzaju jedwabnego tiulu - materia Paris nie ma jednak nic wspólnego ze staroświeckim szykiem, raczej z jego futurystyczną odmianą :) „Hmm, to jest jakieś dziwne w dotyku” - chce się powiedzieć. Jakby plastikowe, trochę sztywne, ale jednocześnie gładkie i nie drapiące (skład: poliamid z elastanem). Siateczka w górnej części jest naprawdę wyjątkowo cieniutka, a przy tym sprawia wrażenie mocnej. Kosmiczna technologia?

Satynowa taśma na brzegach miseczek lśni identycznie, jak na zdjęciach, a kształt biustu jest tak samo okrągły. Ramiączka też lekko połyskują i nie są przesadnie szerokie. Przejrzystość dodaje lekkości i seksapilu. Oszczędny, niemal minimalistyczny design i spektakularny kolor to dobre połączenie. Podsumowując: bardzo udany model.

 

Dopasowanie

(4 1/2)

Obwód stanika w normie - ani przesadnie rozciągliwy, ani za ciasny, choć raczej w kierunku tych ciaśniejszych. Rozciągliwe są jedynie tylne skrzydełka, co zwiększa stabilność. Ramiączka należą do krótkich, podobnie jak u Leopardess, jednak w tym przypadku ich długość uznałam za wystarczającą. 

To, co może budzić niewielkie zastrzeżenia, to miseczki - paryskie G nie należy do największych. Celowanie w większy rozmiar nie miałoby jednak sensu. Na pewno do wrażenia „małości” przyczynia się nieelastyczna satynowa taśma na brzegach, która ma tendencję do wcinania się w pierś. Szerokość fiszbin w normie, raczej bliżej wąskich niż szerokich.

 

Krój i podtrzymanie

(4 1/2)

Do własności podtrzymujących Paris nie mam zastrzeżeń - dzięki użyciu stabilnych materiałów obwód dobrze spełnia swoją rolę. Klasyczny balkonetkowy krój ładnie zaokrągla piersi - efekt potęguje przejrzystość górnej części miseczek i oszczędna estetyka, w której właśnie kształt wybija się na plan pierwszy. Biust jest odpowiednio uniesiony i porządnie zebrany z boków. Odejmuję pół punktu za wspomnianą już taśmę - w niektórych pozycjach zagłębia się odrobinę w pierś, tworząc zakłócenie idealnie krągłej powierzchni. Trudno jednak byłoby tego uniknąć.

 

Wygoda

(4 1/2)

Odrobinę niewygodnie było jedynie przy pierwszym założeniu. Obcierały dolne krawędzie gumek, a raczej doszytej do nich od zewnętrznej strony siatki. Wydaje się jednak, że pierwsze pranie rozwiązało problem.

 

Cena

(4)

Mocne cztery. Wynik przyjemnego zaskoczenia po cenach MM sprzed kilku sezonów, zderzonego z trzeźwym spojrzeniem - zauważyć należy, że Paris co prawda nie jest biustonoszem banalnym, ale też i nie należy do luksusowych. Staranne wykonanie, dobry krój i konstrukcja, ale bez szaleństw - takie biustonosze potrafią kosztować mniej. Pariska jednak wyróżnia się estetycznie, co sprawia, że niektóre z nas chętnie przymkną na tę cenę oko - bo ten kolor!

 

Podsumowanie

Coś dla tych, które w niejednej już marce biust nosiły :) i chciałyby spróbować czegoś nowego. A także dla nowicjuszek, spragnionych żywych kolorów i przejrzystych materiałów. Paris odbiega stylistycznie od większości znanych na naszym rynku modeli DD+ - wyróżnia ją brak haftów i skomplikowanych ozdób, a uwagę przykuwa kontrast lśniącej satynowej wstążki z matową półprzejrzystą siatką. Robi wrażenie, nie rozczarowuje. Definitywnie da się lubić.

[Biustonosz do recenzji dostarczył sklep Intimo z Krakowa, ul. Wysłouchów 3]
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...