poniedziałek, 30 listopada 2009

Jak ustalamy swój rozmiar stanika? Dociekliwsze z nas nie poprzestają na metodzie chybił-trafił tudzież radach sprzedawczyń, lecz biorą sprawę w swoje ręce: chwytają centymetr krawiecki, dokonują pomiarów i zaglądają do tabel. Są jeszcze kalkulatory na stronach internetowych sklepów z bielizną, na które trafiamy, planując zakupy online. Rezultaty ich wyliczeń przypominają te wyczytane z tabelek - te z nas, które nie mieszczą się w tak zwanym typowym zakresie rozmiarów, najczęściej otrzymują informację w rodzaju „błędne dane”. Gorzej, gdy kalkulator podaje błędny wynik, np. miseczkę E zamiast prawidłowej G - bo E to największy rozmiar dostępny w sklepie...

Długo nie udało mi się trafić na godny uwagi kalkulator rozmiarów. Pierwszym wyjątkiem jest Elektroniczny bra-fitter, niezależna inicjatywa autorstwa the_mariski, testowany na forum Lobby Biuściastych. Strona bra-fittera (oprócz rewolucyjnego kalkulatora, stanowiącego milowy krok naprzód w stosunku do wszystkich poprzednich) ma tę ogromną zaletę, że oprócz suchego wyniku, który zwykle stanowi dla pytającej zaskoczenie, poszukująca biuściasta dowiaduje się, jak powinien leżeć właściwie dobrany biustonosz. Jasno określony cel pozwala na dalsze samodzielne poszukiwania, bez których łatwo wpaść w...


Pułapki zdalnego bra-fittingu.

Według mnie bowiem nie ulega kwestii, że dobranie właściwego rozmiaru stanika na podstawie dwóch obwodów, i to zmierzonych w nieznany sposób („ciasno pod biustem” dla każdego znaczy wszak co innego), jest obarczone olbrzymim ryzykiem błędu. Nie znaczy to jednak, że nie da się udzielić poszukiwaczce żadnej wskazówki - pytanie tylko, jak to zrobić, by nie sprowadzić jej na manowce, a wręcz przeciwnie - poprowadzić ku rozmiarowemu ideałowi?

Taki zdalny bra-fitting, uprawiany również na forum, opiera się na dialogu, w którym uzyskuje się dużo więcej informacji niż tylko wymiary. Aby jednak dialog się odbył, muszą spotkać się dwie osoby: poszukująca rady oraz tej rady udzielająca - a o to czasem trudno. Nie każdy wreszcie ma na dialog ochotę. Co prawda zawsze twierdzić będę, że prawdziwy bra-fitting to sprawa dla ludzi, nie automatów - automaty jednak mają niewątpliwe zalety, na przykład natychmiastowa dostępność.


Automat uświadamiający?

Przyznam, że od dawna zastanawiałam się, jak powinien wyglądać naprawdę użyteczny stanikowy kalkulator. Taki, który byłby czymś więcej niż tylko innym sposobem prezentacji tabelki rozmiarów. Przez długi czas wątpiłam, czy stworzenie użytecznego automatu tego typu jest w ogóle możliwe. Myślałam o narzędziu, które wskazywałoby osobie pytającej więcej niż jedną możliwość i dostarczałoby przy tym wskazówek, jak dokonać wyboru - w takiej formie, by osoba pytająca nie zignorowała ich. Mogłoby do tego podawać wyniki w różnych systemach rozmiarów i, rzecz jasna, zawierać wskazówki na temat prawidłowego mierzenia się. Taki kalkulator nie tyle udzielałby odpowiedzi, co zapraszał do wybrania jej.

I tu chciałabym przedstawić Wam kolejną inicjatywę powstałą w naszym kraju - kalkulator rozmiarów biustonoszy, będący aplikacją na popularny telefon iPhone (Stanikomania bardzo ładnie wygląda na jego ekranie ;-)). Nie ukrywam, że brałam pewien udział w jej powstawaniu - w charakterze głosu doradczego, jako, że na programowaniu się nie znam, a programiści nie zawsze znają się na bra-fittingu :-) Wynik tej współpracy, aplikacja Bra-Fitter, jest już dostępna w AppStorze.


Czym się różni Bra-Fitter

dla iPhone od przeciętnego kalkulatora rozmiarów? Po pierwsze, już na wejściu użytkowniczka (albo użytkownik) otrzymuje kilkuzdaniową wskazówkę, jak należy się zmierzyć w biuście i pod biustem. Kolejny etap to wybór dwóch wymiarów - liczb (w centymetrach bądź calach - do wyboru) i systemu rozmiarów, w jakim ma zostać podany wynik (UK, US, EU, FR albo AU) - to wszystko na wygodnych iPhone'owych suwaczkach.

Wynik prezentowany jest w formie podświetlonych pól w tabeli rozmiarów, zbudowanej podobnie, jak np. znana nam tabela rozmiarów brytyjskich - i, zgodnie z założeniami, obejmuje więcej niż jeden rozmiar. Najsilniej rekomendowany rozmiar „centralny” jest zaznaczony najciemniejszym odcieniem różu, a pozostałe występują w różnych jego natężeniach, w zależności od „stopnia prawdopodobieństwa”.

Drugi możliwy widok to też pokratkowana płaszczyzna, lecz zmodyfikowana względem tabeli w taki sposób, że grupa rekomendowanych rozmiarów jest bardziej skupiona i daje się wyróżnić podświetleniem w kształcie koła. Podświetlenie daje się przesuwać, co pozwala odczytać inny zestaw zbliżonych rozmiarów, np. jeśli uznamy, że nasz rozmiar główny jest inny od wyliczonego przez kalkulator. Trzeci typ prezentacji wyników to kilkuzdaniowy tekst, z którego dowiadujemy się, w jakich przypadkach warto wypróbować który z rekomendowanych rozmiarów (np. „Jeśli obwód podjeżdża do góry na plecach bądź nie daje twoim piersiom odpowiedniego podtrzymania, spróbuj rozmiaru X”). Testy są po angielsku - aplikacja jest kierowana na ogólnoświatowy rynek.


Obwody z umiarem

Jeśli chodzi o sposób wyliczania rozmiaru, przyjęto postulowane przeze mnie umiarkowane zaniżanie obwodu. Na przykład: dla wymiaru 80 pod biustem Bra-Fitter poleci rozmiar główny w obwodzie 75, zaś dla 67 - 65 (osoby szczuplejsze powinny wszak ostrożniej traktować zaniżanie obwodu). Sądzę bowiem, że wychodzenie od radykalniejszego zaniżenia grozi przesadą, a zestaw rozmiarów pobocznych i tak podpowiada możliwe ruchy zarówno w dół, jak i w górę. Istnieje także możliwość całkowitego przełączenia Bra-Fittera w tryb zbliżony do tradycyjnych tabelek, rekomendujących 80-tkom rozmiar 80 (cóż - może kiedyś doczekamy się od producentów realnych obwodów - wtedy tryb ten będzie jak znalazł :-).

Obecna postać Bra-Fittera nie jest, rzecz jasna, ostatnim słowem jego autorów. Na pewno kilka rzeczy wymaga jeszcze dopracowania, poczynając od systemu amerykańskiego (obecnie w miseczkach powyżej D nazewnictwo miseczek jest zbliżone do brytyjskiego, stosowanego tam w przypadku importowanej bielizny). Być może w kolejnej wersji programu zwiększy się liczba rekomendowanych rozmiarów czy inaczej zostanie rozłożona ich „ważność”. Ewentualne zmiany zależeć będą także od uwag i pomysłów użytkowniczek - jeśli któraś z Was skusi się na Bra-Fittera, zapraszam do przyczyniania się do udoskonalenia najlepszego mobilnego kalkulatora rozmiarów stanika :-) (aplikacja w mikołajkowej promocji kosztuje jednego dolara).


Przecież znam swój rozmiar

Od początku nasuwa się pytanie: po co w kieszeni „uświadomionej biuściastej” (czyli takiej, która Zna Swój Rozmiar) aplikacja licząca rozmiar stanika? Sama pobrałabym ją zapewne z czystej ciekawości, tak jak uczyniłam z innymi tego typu narzędziami na iPhone. Drugi, ciekawszy powód przyszedł mi do głowy podczas testowania apki. Niby przypadkowe pokazanie Bra-Fittera znajomej osobie (na przykład w ramach chwalenia się świeżutkim iPhonem ;) może zaowocować tak zwaną rozmową uświadamiającą ;), a przynajmniej - zainteresowaniem naszej rozmówczyni tematem doboru stanika. To dobre rozwiązanie dla osób, które, tak jak ja (przyznaję bez bicia), nie przepadają za stanikowym agitowaniem znajomych, a jednak chciałyby w jakiś sposób nieść w lud kaganiec stanikowej oświaty.

Inny powód to poręczność - nie każda z nas ma w głowie albo w torebce tabelę rozmiarów, a zdarza się, że trzeba kogoś „zbrafittingować” niejako w locie :-)


Punkt wyjścia

Na zakończenie podkreślę raz jeszcze coś, co staram się przekazać swoim blogowaniem o dobieraniu biustonoszy - żaden, nawet największy fachowiec, człowiek ani automat, nie dobierze nam stanika w sposób idealny. Każda z nas musi nauczyć się być swoją własną bra-fitterką. Od czegoś jednak trzeba zacząć - na przykład od konsultacji z fachowcem, a w braku takowego, od skorzystania z tabeli czy kalkulatora. Wynik jednak nie powinien być traktowany jak wyrocznia, lecz jako punkt wyjścia do dalszych poszukiwań.

W sumie taka właśnie idea przyświecała mobilnemu Bra-Fitterowi - skłonienie użytkowniczki do samodzielnego myślenia i wybierania na podstawie wstępnej podpowiedzi. Czy dzięki Bra-Fitterowi czy podobnym narzędziom ma szansę powiększyć się na świecie liczba dobrze ostanikowanych kobiet?

Jak myślicie?

poniedziałek, 23 listopada 2009

La Senzę wrzuciłam niegdyś do tego samego worka, co Intimissimi czy marki sieciówkowe - z etykietką „beznadziejnie i nieodwołalnie do D”. Jej z włoska brzmiąca nazwa kojarzyła się z nieszczęsnym systemem rozmiarów, w którym staniki dzielą się na dwójeczki, trójeczki i czwóreczki... Stacjonarne sklepy tej marki zwykłam traktować jako źródło zabawnych kolorowych majtek.

Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy pewien czas temu dowiedziałam się, że La Senza produkuje staniki do miseczki F, a nawet FF. Ostatnimi czasy La Senza przekroczyła nawet F-barierę i odważyła się wyprodukować pewną liczbę modeli do miseczki G.

Próżno jednak szukać owych zawrotnych rozmiarów w polskich sklepach La Senzy, są one natomiast bez kłopotów dostępne w... Wielkiej Brytanii, zarówno stacjonarnie, jak i w brytyjskim sklepie internetowym.

Wbrew pozorom La Senza nie jest marką włoską - pochodzi z Kanady i wedle informacji na macierzystej stronie nie ma nawet sklepów we Włoszech, jest natomiast dostępna w sporej liczbie krajów Europy (w tym np. na Litwie czy w Rumunii) i Azji. Dlaczego więc „La Senza”? Trudno orzec - po włosku „senza” znaczy „bez” - w sensie przyimkowym (bez sensu :-)

Bielizna La Senzy to w większości proste modele w żywych kolorach (prawie wszystkie usztywniane), choć są też linie o bardziej wieczorowym charakterze. Przy pierwszym przeglądaniu sklepu ciekawość kazała mi kliknąć w dział „Bras” zamiast „DD+” - i słusznie, bo dzięki temu szybko odnalazłam typ „G-Cup bras”, a w nim... kobaltowe niebieskości, fiolety, morskie turkusy i jaskrawe czerwienie, których tak łaknie ma stanikomaniacka dusza ;)

Moi faworyci z tego działu to Ella Microfibre w wersji śliwkowej i chabrowej, Lace Layers w wersji dogtooth (coś w rodzaju pepitki) z kolekcji Girly and Gorgeous oraz Scarlett Lace z kolekcji Glam&Sexy. Niestety w najbardziej przyciągającej wzrok kolekcji Pure Luxury próżno szukać miseczek G - a tak by się chciało wypróbować srebrną satynową Amazing Grace, niesamowitą szmaragdową Mirandę, fioletową Duchess czy czarne Pleated Bandeau. Powiem jednak szczerze, że fantazje w rodzaju Victoria Rose czy Corsage to już według mnie nadmiar kiczu.

Wśród G-miseczek brakuje najwyraźniej obwodów 65(30), są one dostępne do miseczki F. Obwodów 60(28) nie ma w ogóle. Z przeglądu opinii na Lobby Biuściastych wynika jednak, że w zakresie rozmiarów do miseczki D obwody są dość rozciągliwe, natomiast powyżej konstrukcje ulegają wzmocnieniu, tyły stają się szersze, mocniejsze i silniej podtrzymują - jest więc nadzieja, że będzie można obyć się bez zbytniego zaniżania obwodu.

Przewodnik rozmiarowy La Senzy zawiera tabelę, która różni się od znanej nam tabeli rozmiarów brytyjskich (niestety wynika z niej, że rozmiary są nieco zawyżone). Postanowiłam eksperymentalnie zawierzyć producentowi i na podstawie wymiarów dobrałam dla siebie rozmiar 36G (co prawda tabela go jeszcze nie uwzględnia, ale można sobie policzyć). Czy postąpiłam słusznie, i czy La Senza ma senz - przekonam się, gdy przesyłka zostanie doręczona :)

A tymczasem zachęcam do podzielenia się doświadczeniami z La Senzą - te z was, które odważyły się dopłacić prawie 8 funtów za przesyłkę i zamówić coś w sklepie internetowym, bądź też zaopatrzyły się stacjonarnie. Marka ta wygląda na szczególnie interesującą dla nosicielek miseczek poniżej FF - ciekawe, czy znajdzie się wśród Was biuściasta, która wypróbowała La Senzę w G? Sama umieram z ciekawości, czy się zmieszczę...

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...