piątek, 25 listopada 2016

 

Z holenderską marką Sapph po raz pierwszy spotkałam się na zeszłorocznym Salonie Bielizny (tu strona polskiego dystrybutora Sapph). Marka ta zadziwiająco szybko zaczęła pojawiać się w naszych bra-salonach, a na tegorocznych targach również nie zabrakło stoiska z eleganckimi plandżami i balkonetkami w ciekawych kolorach.

 

Niestety nie jestem w stanie osobiście docenić fenomenu Sapph ze względu na rozmiarówkę kończącą się na miseczce F :-( To oferta dla drobno- i średniobiuściastych stanikomaniaczek. Propozycje Sapph wydały mi się obiecujące dla tej strefy rozmiarowej, ze względu na ładny design i konstrukcje, które, jak przekonamy się w recenzji, mogą odpowiadać osobom potrzebującym szerszych fiszbin. Spora część z nas wszak w tej rozmiarówce się zmieści.

Znajomość z marką najlepiej rozpocząć od doświadczeń nabiustnych, a ponieważ mój biust wypada tutaj z gry, zaprosiłam do współpracy inny :-) Jedna ze stanikomaniaczek, Ania (100krotna), zgodziła się przetestować i zrecenzować dla nas wybrane modele Sapph dostarczone w tym celu przez firmę. Zaczynamy od Hery, bazowego modelu usztywnianego o termicznie modelowanych miseczkach. Oddaję głos naszej recenzentce, która nosi rozmiar 70E :-)

 

Sapph - Hera Padded; rozmiar: 70E, kolor: czarny [Rozmiary (EU): 70 B-F, 75 A-F, 85 B-F, 90 B-F, cena: ok. 180 zł; biustonosz został dostarczony recenzentce przez dystrybutora]

Gościnnie przychodzę z recenzją stanika marki Sapph, dopiero wchodzącej na polski rynek. Na pierwszy ogień idzie konstrukcja bazowa padded, a recenzowany stanik to czarna, poważna Hera z aktualnej kolekcji. Ze względu na rozmiarówkę, Hera jest propozycją dla małobiuściastych i średniobiuściastych. Dużobiuściaste stanikomaniaczki nie dopasują tego stanika dla siebie, zwłaszcza, że obwód nie wypada wyjątkowo ścisły.

Recenzowany rozmiar to europejskie 70E, które pasuje na wymiary: pod biustem ciasno: 74 cm, pod biustem luźno: 78 cm, w biuście: 95 cm.

 

Estetyka

Hera jest bardzo eleganckim, gładkim, czarnym stanikiem. Lekkiego pazura dodają mu cieniutkie, układające się we wzór błyszczące paseczki; dzięki nim czerń nie jest przytłaczająca. Co mi się bardzo podoba, to to, że paseczki nie są banalnie srebrne, ale mają kolor stalowoszary, co daje bardziej stonowany i ciekawszy efekt. Ramiączka mają 15 mm szerokości i są lekko błyszczące, gładkie i czarne. Całości dopełniają metalowe, prostokątne, srebrne regulatory, srebrne haftki i srebrne, metalowe kółeczka łączące ramiączko z pasem obwodu. Na kółeczkach jest wybite logo sapph®. Na obwodzie pod lewą miseczką znajduje się również srebrny prostokącik z logiem.

 

Malutki minus: brak ozdoby na mostku – całość jest bardzo stonowana i taki prawdopodobnie był zamiar producenta, ale według mnie maleńki srebrny akcent dopełniłby całości. Biustonosz jest wykonany bardzo porządnie, z dobrej jakości materiałów. Chciałabym jedynie, żeby języczek pod ostatnim rzędem haftek był nieco dłuższy. Szwy staranne i dobrze wykończone. Pokrycie miseczek jest gładkie ale nie wykazuje tendencji do zaciągania. Miseczki są wykończone tasiemką, brzeg miseczki nie wywija się.

 

 

Dopasowanie

Bardzo się bałam prób dopasowania stanika nieznanej mi marki, na szczęście zupełnie niepotrzebnie. Rozmiar udało mi się dobrać już przy pierwszej przymiarce. Stanik nie należy do bardzo ścisłych – dobrym wyborem dla mnie jest w tym modelu obwód 70, który, zapięty na ostatnią haftkę, jest bardzo komfortowy.

Fiszbiny są szerokie i dosyć wysokie, przez co dobrze przytrzymują zebrany z boków biust. Miseczka jest idealnie dobrana do większej piersi, na mniejszej zaś nie odstaje, jedynie nieco inaczej układa się przy ramiączku. Ma to znaczenie dla komfortu noszenia i jeszcze rozwinę ten temat.

 

 

Kształt

Hera daje okrągły kształt, moim zdaniem - idealny. Nieco dodaje wizualnie ciężkości w okolicach biustu, ale dla mnie, jako byłej małobiuściastej, ten efekt jest pożądany ;-) Biust delikatnie wychodzi też poza obrys tułowia, co, znowu, dla mnie jest plusem, ponieważ daje złudzenie węższej talii. Biustonosz jest gładki i mimo wykończenia miseczek tasiemką odznacza się tylko pod bardzo obcisłymi bluzkami. Założony do zdjęcia golf jest typem cienkim i przyklejającym się do ciała, a Hera jest tylko minimalnie widoczna.

Ciężko mi oceniać uniesienie, bo mój biust jest tzw. samonośny, ale kształt, który Hera robi z półprofilu i profilu jest kulisty. Stanik sięga mi dosyć wysoko, ale ta część dekoltu, którą odsłania, prezentuje się całkiem apetycznie. Niestety, mój dekolt nigdy nie wychodzi okazale na zdjęciach, więc nie będziecie mogły ocenić tego naocznie, musicie mi uwierzyć, że na żywo efekt jest lepszy ;-) Nie wymagam od staników sexy dekoltu ani niziutkiego zabudowania, więc moja, zupełnie subiektywna ocena to 5/5 :-)

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Konstrukcja tego stanika to gładki, formowany padded. Pianka, z której wykonane są miseczki, jest jednak bardzo miękka i stanik nie sprawia wrażenia skorupki. Tył jest wykonany z jednej warstwy mocnej, elastycznej siateczki i dobrej jakości gumowych tasiemek. Bardzo dobrze pracuje i mimo, że w spoczynku jest dosyć długi, to nie sprawia wrażenia, jakby miał się szybko rozciągnąć.

Fiszbiny w rozmiarze 70E są dosyć wysokie pod pachami i do tego szerokie – dla mnie jest to ideał pod względem szerokości, ale dziewczyny z węższą podstawą i biustem bardziej „do przodu” mogą mieć problem z dopasowaniem. Nieco niższy podkrój pod pachami nie byłby jednak źle widziany. Fiszbiny na mostku przylegają, ale są niewyczuwalne i bardzo komfortowe. Bardzo często mam problem z wbijającymi się między piersiami końcówkami drutów - a tutaj jest idealnie. Konstrukcja, mimo tasiemki wszytej na brzegu, jest otwarta, nie tworzy bułeczek, a pierś wypełnia całą miseczkę.

Podtrzymanie dla mnie jest dobre, przy próbie biegowej i skokowej faluje mi tylko górna, niezakryta część biustu. Jak już jednak wspominałam, mój biust ma szeroką i wysoką podstawę i mimo, że dosyć ciężki, jest też samonośny – dlatego nie jestem w stanie ocenić podtrzymania, jakie dawałby stanik biustom bardziej miękkim i podtrzymania potrzebującym.



Wygoda

Hera jest wygodna, chociaż z małymi „pazurkami”. Mój biust czuje się w niej bardzo komfortowo. Pianka, z której zrobione jest wnętrze miseczek, jest bardzo przyjemna w dotyku, piersi są miło otulone i podtrzymane, a fiszbiny niewyczuwalne. Ma jednak ta kapryśna, grecka bogini, kilka niewielkich wad...

Trudno mi zdecydować, czy jeden z problemów z dopasowaniem, który występuje u mnie w większości modeli traktować jako wadę, ale napiszę o nim, bo jednak zdarzyło mi się znaleźć biustonosze, w których on nie występuje. Napomknęłam już o tym w punkcie dotyczącym dopasowania. Chodzi o układanie się miseczki przy mniejszej piersi.

Przy asymetrii wielkości prawie jednego rozmiaru, miseczka na mniejszej, prawej piersi sięga mi odrobinę wyżej i mocniej wbija się w ciało na łączeniu z ramiączkiem. Bez dołożenia małej wkładki do miseczki, pod koniec dnia to uwieranie staje się odczuwalne na tyle, że czekam tylko na powrót do domu i pozbycie się stanika ;-) Na szczęście po dołożeniu małej wkładki - gąbkowego filecika - który pozwala piersi dokładniej wypełnić miseczkę w Herze, problem znika.  

Drobną niedogodnością jest nieco za krótki języczek pod fiszbinami pod zapięciem stanika – lubi się podwinąć i wtedy haftki drapią mnie w plecy. Przy pierwszym założeniu drapały mnie też brzegi ramiączek, ale ten problem nie powtórzył się przy kolejnych założeniach.

Ogólnie jestem typem trudnym - dopasować wygodny stanik jest mi bardzo ciężko, biustonosze wybierane bardzo długo i krytycznie w przymierzalni czasami okazują się nie do noszenia po kilku godzinach. Wszystko mnie uwiera, a miejsc wrażliwych mam kilkanaście. Hera jednak plasuje się w mojej czołówce, jeżeli chodzi o wygodę. Ocena 4/5 w to moim przypadku bardzo wysoko. Przy pierwszej przymiarce nawet pomyślałam, że wreszcie znalazłam ideał! Przy dłuższym noszeniu te drobne wady tylko odrobinę zmniejszają mój zachwyt :-)

 

Hera w komplecie - zdjęcia firmowe

 

Podsumowanie

Hera jest bardzo przyjemnym, eleganckim stanikiem bazowym. Być może niektóre z Was mogłyby pomyśleć, że nudnym, ale mnie taka, pasująca prawie do wszystkiego, czarna bogini przypadła do gustu. Jak na stanik nieznanej mi wcześniej marki, zrobiła na mnie duże, pozytywne wrażenie. Bardzo się cieszę, że mało- i średniobiuściaste potrzebujące szerszych fiszbin będą mieć do wyboru kolejne, dobre konstrukcyjne i estetyczne propozycje.

Dziękuję Ani za recenzję :-) A do Was mam pytanie: czy znacie już markę Sapph i możecie podzielić się wrażeniami z noszenia tej bielizny? A jeśli nie - to czy czarna Hera zachęciła Was do testów? :-)

piątek, 18 listopada 2016

Z perspektywy środka listopada lato wydaje się abstrakcją, a zachód słońca zaczyna tak jakby nakładać się na wschód, trzeba więc nieco wysilić wyobraźnię :-) Wiosenno-letnia kolekcja Sculptresse kolorystyką wpisuje się w słoneczny klimat całego katalogu firmy Panache. Czerwono, morelowo, liliowo, chabrowo... Kolekcja malutka, ale przyjemna i dobrze leżąca, przynajmniej na tyle, na ile mogłam ocenić, przymierzając próbne egzemplarze :-)

Tym z Was, które jeszcze nie znają Sculptressek, przybliżę: Sculptresse to marka produkowana przez firmę Panache Lingerie, adresowana do kobiet noszących rozmiary nazywane umownie plus size. Zakres rozmiarowy zaczyna się od brytyjskiego rozmiaru pod biustem 34, czyli europejskiego 75, a kończy na 46, czyli 105. Zakresy miseczek dostępnych w poszczególnych obwodach są różne, ale dolną granicą jest miseczka D. Rozmiarówka miseczek jest brytyjska, czyli przyjemnie spora wielkościowo.

 

Chabrowa Candi

Ten model ze względu na pełny krój z side-supportem oraz satynowość (simplex!) uruchomił natychmiast skojarzenie z full-cupami innej plus-sajzowej marki, Elomi. Jest to dobre skojarzenie :) Candi do dobrego kroju dokłada typowe dla Sculptresse rozwiązanie tyłu, który zapakowano w dzianinowy tunel, co daje nieco gładsze plecy. Piękny kolor, dobra konstrukcja. Candi wystąpiła na scenie podczas prezentacji na III Salonie Bielizny w Łodzi, co uważam za bardzo trafny wybór prowadzącej prezentację firmy Dobra Kreacja. Brakowało mi do tej pory w Sculptresse satynowych połysków. Mogę jej nawet wybaczyć haft w groszki ;-) W Candi możecie zaopatrzyć się już w tym sezonie, w którym dostępna jest wersja czerwona (ale ja, szczerze mówiąc, wolę ją w chabrze).

 

 

Rozmiary Candi: 34-36 F-HH, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH.

 

Lawendowa Chi Chi

Chi Chi znamy i lubimy. To taka Jasmine dla plus sajzek ;-) W sezonie letnim wystąpi w przydymionej lawendzie, zestawionej z tropikalnym nadrukiem. Może być, a ramiączka niebiałe zawsze na propsie.

 

 

Rozmiary Chi Chi: 34-36 E-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH.

Dodam, że w ofercie bazowej nadal mieszka wychwalana już przeze mnie wersja czarna oraz beżowe cappuccino, a do tego - uwaga - koszulka babydollka (36 F-HH, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH) w wersji czarnej, za to z ramiączkami ozdobionymi panterką pasującą do kokardki. Jest ona dostępna już teraz, w kolekcji jesienno-zimowej. Możecie ją obejrzeć na firmowej stronie. #jaramsię ;-)

 

Gina malina

Tu jestem znowu fanką koloru :-) Piękna malina. Do tego całe miseczki w geometryczny wzorek. I słodka biedronkowata kokardka. Czyli sporo zalet. Do tego ładnie leży, a do kompletu wysokie majtki - mało rozciągliwe, więc trzeba pewnie brać większy niż zwykle rozmiar. Materiał miseczek jest lekko półprzejrzysty, ale sztywny i mocny. Gina nabiustnie prezentuje się naprawdę efektownie.

 

Rozmiary Giny: 34-36 E-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH

 

Flirtini we florze

Flirtini, którą pokochałam w wersji tęczowej pantery, przebiera się w kwiatki. Trzeba przyznać, że jest jej całkiem ładnie w tej moreli. Podoba mi się czarna kokardka - fajne są takie dodatki „odsładzające” projekt. 

 

 

Plandżowa Sasha

Czekałam, aż w kolekcji wreszcie pojawi się coś dla miłośniczek termicznie modelowanych sztywnych misek (jakiś odpowiednik Bijou w Elomi), no i proszę - wreszcie mamy, i to w wersji z niższym mostkiem. Podobno konstrukcja jest zmodyfikowaną wersją plandża Porcelain z Panache, choć estetycznie bardziej mi się to kojarzy z Elise (przez mostek i koronkowe zdobienie).

Niestety nie udało mi się nawet dotknąć próbki tego modelu, więc nie mam pojęcia, co tak naprawdę nas czeka ze strony Sashy. Ma mieć praktyczny bladoróżowy kolor i ma stać się częścią oferty bazowej.

Rozmiary Sashy: 34 FF-H, 36 F-H, 38 E-H, 40 DD-GG, 42 D-FF, 44 D-F, 46 D-E. 

 

Bez Pure!

Już wiemy, co w kolekcji wiosenno-letniej Sculptresse jest, czas zatem zauważyć, czego w niej nie ma. Oto zrezygnowano z bardzo moim zdaniem udanego modelu Pure, o termicznie modelowanych, lecz miękkich miseczkach. Nie będzie ani koronkowego Pure Lace, ani gładkiego Pure. W ten ostatni model można jeszcze zaopatrzyć się w tym sezonie, ale na wiosnę wszystkie Pury mają zniknąć. I tego, przyznam, nie rozumiem - model ten sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Skoro z niego zrezygnowano, to zapewne był jakiś powód, prawdopodobnie słaba sprzedaż, co mnie zaskakuje.

 

Galeria

Poniżej komplet fotek (bez Sashy), w tym zbliżenia detali oraz majtki nie tylko z przodu, ale i z tyłu :-)

 

 

Katalog

Malutki, jak i cała kolekcja. Ładna bielizna i bardzo sympatyczna modelka, ale szkoda, że brak scenerii, choćby takiej, jak w katalogowej sesji Panache.

 

 

Jak Wam się podoba tych kilka propozycji marki Sculptresse dla plus-sajzek na przyszłą wiosne? Moim zdaniem wszystkie są dość udane, ale szkoda, że jest ich tak mało :-( Moje faworytki to tym razem gładkie modele: Candi i Gina malina :-) Będę tęsknić za Pure Lace. Dalej kibicuję marce i mam nadzieję, że kolekcja będzie się rozwijała, nie zwijała... Czy są wśród Was fanki Sculptresse? Który model najbardziej polubiłyście? 

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...