piątek, 28 grudnia 2007

Karnawał tuż, tuż - czas na coś z cyklu „party solutions”, czyli bieliźnianych rozwiązań imprezowych. Dobór stanika do wieczorowej kreacji to nierzadko trudny orzech do zgryzienia. Jak tu czarować odsłoniętymi ramionami, jeśli mimo wszystko nie życzymy sobie, by ramiączka stanika (często piękne i jak najbardziej nadające się do pokazywania) robiły konkurencję naszej sukni? Rozwiązaniem może być bezramiączkowiec, czyli strapless, występujący często w odmianie multiway, czyli wielofunkcyjnej - takiej, w której ramiączka można całkiem odpiąć tudzież przypiąć w dowolnej konfiguracji (np. krzyżując na plecach czy zakładając jedno na szyję) - zależnie od wymagań stroju. Kwestia, czy straplessy występują w rozmiarach miseczek powyżej D (oczywiście! Granicę, jak się wydaje, stanowi miseczka G, nad czym ubolewa niejedna biuściasta), była już kiedyś poruszana - nadszedł czas na konkret, czyli recenzję.

Panache Porcelain Moulded Strapless Bra, 34G, £25


Estetyka

 

Jak we wszystkich modelach z serii Porcelain - oszczędna. Jednokolorowy (dostępne kolory: biel, czerń, cielisty, czekoladowy brąz), gładki, pozbawiony wzorów i ozdób - choć wcale nie zaszkodziłby żakardowy wzór na miseczkach czy choćby kokardka na mostku. Plus za zgrabną formę. Minus za wspomniany brak designerskiego polotu - nawet tego typu bieliznę można wszak uatrakcyjnić delikatnym wzorem czy biżuteryjnym detalem bez strat na gładkości. Nie przepadam za bielizną czysto funkcjonalną, stąd niewysoka ocena.


Dopasowanie

Brawo za bardzo ścisły obwód - odnoszę wrażenie, że Panache stanowczo wygrywa z innymi markami pod względem zgodności rozmiaru metkowego z rzeczywistym. Byłam jednak zaskoczona - zamówienie zazwyczaj kupowanego rozmiaru zmusi mnie na pewien czas do korzystania z przedłużki. Miseczki znowu wydaja się nieco mniejsze, kładę to jednak na karb ponadprzeciętnie ciasnego obwodu, dociskającego stanik mocno do klatki piersiowej - który to obwód z czasem zapewne nieco się rozluźni. Należałoby raczej powiedzieć, że to w rozciągliwych stanikach rozmiar miseczek często sprawia wrażenie większego, niż jest w istocie. Nie należy tu w żadnym wypadku ulegać obiegowej opinii, że stanik z odpinanymi ramiączkami warto kupić o rozmiar mniejszy. Porcelain nie wymaga zaniżania rozmiaru. Cóż, tak właśnie powinno być...


Krój i podtrzymanie

Modelowane termicznie miseczki mają zgrabny, krągły kształt, a ich sztywność sprawia, że w przeciwieństwie do większości zwykłych bezramiączkowców, w Porcelain piersi są zebrane z boków - nie szczególnie mocno co prawda, raczej na poziomie przeciętnego stanika, jednak fakt ten sam w sobie stanowi wielką zaletę. Kolejny plus - obniżony mostek, pozwalający na odrobinę dekoltu z przodu, rzecz zupełnie niespotykana w tego typu biustonoszach na większe miseczki i stanowiąca o wyjątkowości tego modelu. Niestety muszę rozczarować amatorki looku pt. „stulone jabłuszka” - Porcelain zdecydowanie rozdziela piersi, choć nie rozstawia ich na boki. Szeroki pas i trójhaftkowe zapięcie to już standard w bezramiączkowcach w tym zakresie rozmiarów, nie ma więc powodu do narzekań.

Podtrzymanie - wyraźnie lepsze niż w innych znanych mi straplessach, choćby Panache Special Occasions, jest zapewne zasługą ciasnego obwodu i usztywnianych miseczek. Dobrze dobrana rozmiarowo Porcelanka raczej nie zsunie się w tańcu, a biust pozostanie ładnie uniesiony.


Wygoda

 

Poza ciasnym obwodem, który z początku może powodować dyskomfort, wad brak. Fiszbiny nie mają tendencji do uwierania ani wbijania się w ciało z żadnej strony. Zabudowanie po bokach w normie - pas nie uwiera w okolicach pach.


Cena

 

Okolice 25 funtów (jak w Bravissimo) lub 135 PLN (krakowskie Intimo) to zwykła cena dobrej jakości, eleganckiego biustonosza w tym zakresie rozmiarów. Wśród podobnego typu modeli zaś Porcelain wypada korzystniej - modelowane termicznie staniki Fantasie są od niego droższe. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyjątkowość jego kroju (plunge), można dość do wniosku, że w swojej klasie wygrywa z innymi, choć, oczywiście, istnieją tańsze, a nawet - dużo tańsze staniki bezszwowe i usztywniane. Dlatego - biorąc dodatkowo pod uwagę wygląd, który mógłby być ciekawszy - nie wystawiam Porcelance oceny maksymalnej.


Podsumowanie

Wiele sobie obiecywałam po tym staniku i obawiałam się rozczarowania. Rezultat eksperymentu jednak całkowicie mnie zadowolił. Polecam Porcelankę, zwłaszcza tym, których rozczarował kształt biustu w straplessach w rodzaju Special Occasions. Zanosi się na to, że tamten model zalegnie na dnie szuflady... a ten już niedługo będzie miał szansę się sprawdzić w warunkach „bojowych”. Wszystkim Stanikomaniaczkom życzę świetnej sylwestrowej zabawy... w doskonale dobranej bieliźnie!

sobota, 22 grudnia 2007

Koniec prezentowego szału dla miłośników zdalnych form kupowania - cokolwiek zamówimy, dojdzie do nas dopiero po Świętach. Co nie znaczy, że nie warto być na bieżąco z e-sklepową ofertą - wręcz przeciwnie, apogeum korzystnych zakupów jeszcze przed nami.

Miłą niespodziankę (albo i „spodziankę”) przyszykowały nam Listki Figowe - 50-procentowa obniżka na całkiem sensowną liczbę DD-plusowych modeli. Rzucam garścią najsmakowitszych według mnie przykładów.

Po pierwsze: soczysta Fantasie Gabrielle w kolorze pomegranate i różowym - zarówno w wersji balkonikowej, jak i full-cup - zostało jeszcze całkiem sporo rozmiarów, ale trzeba się spieszyć. 20,3 (pomegranate, czyli w realu, powiedzmy, lody malinowe) czy 14,5 (róż) funta za tę elegancką koronkę to korzystna cena (na marginesie: w wersji czarnej pojawił się pas do pończoch!)

Dla smakoszek czekolady - Shannon obniżona o 10 funtów , a w regularnej cenie - wiosenna wersja berry red, maliny z czerwonym winem - chyba jednak bardziej udana od brązowej, dzięki wyrazistszym haftom.

A propos malin i czekolady - mamy chyba pierwsze w historii obniżki świeżej luksusowej marki Fauve (niecierpliwi mogą już zerknąć na wiosenną kolekcję), w tym - czekoladowo-malinowej Amelii, a w pełnej cenie kusić nas zaczyna wiosenna płomienna wersja flame - z pewnością spodoba się miłośniczkom nieodżałowanego Rigby'ego&Pellera. Kto miał chrapkę na Amandynę - w wersji „midnight” dostanie ją za 31,5 funta, a F-miski mogą skusić się na przepiękny gorsecik-baskinkę, przeceniony z 90 na 63 funty.

Komu zaś przypadła do gustu dziewczęca Lottie Freyi - rozmiar 34FF czeka na nabywczynię, a na amatorki eleganckiej „czerni wzbogaconej” w rozmiarze 34GG czeka Fern marki Fantasie. Nieco więcej rozmiarów mają do dyspozycji miłośniczki czarno-białej Mariette (bardzo udane hafty, dostępne także w wersji dla miseczek powyżej G).

Kolejna owocowa czerwień Miss Mandalay w cenie 25 funtów może przypaść w udziale nosicielce rozmiaru 34G... Poza tym do przecen dołączyło kilka innych modeli tej marki, np. czarna Trixie i takaż Lacie (jestem stronnicza - obie w 34G :))

Warto zajrzeć po raz kolejny do Brastopu - na odważne eksploratorki bieliźnianego rynku czeka tam bowiem sporo nowości, głównie niezbyt u nas znanej Brastopowej marki Ruby Pink. Ceny, jak to w Brastopie - niewysokie, choć (wbrew pozorom) nie mamy raczej do czynienia z rzeczywistą obniżką (ktoś widział tę markę w innym sklepie?). Prawda, że ciekawie prezentuje się Imogen? Szkoda, że ten „floralik” w jesiennych barwach nie pojawił się dużo wcześniej. Ciekawym kolorom towarzyszy wycięcie na mostku w kształcie łezki z aksamitną kokardką. W innym stylu - czarno-biała, bardzo efektowna Kara ma chyba spore powodzenie, bo niektórych rozmiarów już brakuje. W podobnej tonacji, ale nieco innym stylu utrzymana jest czarna Emilia - białe motywy przypominają wzór płatków śniegu. Za to połączenie błękitu z czekoladą w Adrianie kojarzy się zdecydowanie letnio. Czy nie przypomina Wam pewnego modelu Miss Mandalay?

Na zakończenie jeszcze słówko o nowościach - na deser Freyowa ukwiecona Iona :)

I wreszcie, last but not least, Stanikomania życzy wszystkim Stanikomaniaczkom i Stanikoholiczkom radosnych Świąt oraz udanych bieliźnianych prezentów - pod choinką, albo i dopiero w Nowym Roku...

[fotki: Figleaves]

01:58, kasica_k , Okazje!
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 17 grudnia 2007

Zwrócił moją uwagę już na wiosnę - Chantilly marki Panache debiutował w wersji biało-bladobrzoskwiniowej, dostępnej do dziś w nielicznych sklepach. Tym razem kilka słów o jego jesienno-zimowym wcieleniu, czyli, zdaniem niżej podpisanej, jednym z najbardziej udanych modeli wieczorowych tego sezonu, w wersji plunge (dostępny jest również typ balcony).

Panache Chantilly plunge bra, 75G, 125 zł


Estetyka

Gratka dla każdej miłośniczki koronki, zwłaszcza czarnej. Pokryto nią nie tylko miseczki, ale i boki stanika - boki wzmocniono od spodu warstwą elastycznej siatki, a górną część miseczek - siatką nierozciągliwą (mały minus za jej niewielką przejrzystość i „sztuczność” w dotyku). Dolna część lśni satynowym połyskiem o złotawym odcieniu - piękne tło dla rysunku koronki. Oglądając miseczki od drugiej strony przekonamy się, że jest to bardzo jasny beż czy też krem. Mocowanie ramiączek na cienkich sznureczkach nadaje Chantilly wdzięk i lekkość, a niskie zabudowanie i niski mostek to kolejne elementy decydujące o jego uroku. Staniczek wyjątkowo zgrabny, pięknie eksponujący dekolt i biust. Nadaje się zarówno do szerokich, jak i głębokich dekoltów.

 

Dopasowanie

Rozczarowanie: miseczki są nieco za małe, co mocno zaskakuje w przypadku tej marki, z reguły dość „hojnej” miseczkowo. Radzę więc rozważyć kupno większych (niestety, największy rozmiar to G). Za to pochwalić trzeba Chantilly za ciasny i doskonale trzymający obwód. Miseczki leżą gładko, nie marszczą się (nie sugerujcie się zdjęciem), fiszbiny układają się prawidłowo. Mimo to, tylko dwie kokardki.

 

Krój i podtrzymanie

Jeden z najzgrabniejszych staników w mojej szufladzie - przykład doskonałego połączenia efektownego wyeksponowania biustu (niskie zabudowanie) z jego uniesieniem, zaokrągleniem i zebraniem z boków. Kształt biustu w ubraniu nie ustępuje efektowi w samej bieliźnie. Podtrzymanie, dzięki ciasnemu obwodowi - bardzo dobre.


Wygoda

Trudno mi rzetelnie ocenić ten aspekt - zapewne przy lepszym dopasowaniu rozmiaru (niestety, brak miseczek powyżej G) stanik byłby wygodniejszy. Niestety po dłuższym noszeniu daje się odczuć pewien dyskomfort na górnych granicach miseczek, które mają tendencje do wpijania się w biust. Co ciekawe, nie jest to szczególnie widoczne. Plus za dobre wyprofilowanie fiszbin - mostek, niższy niż w niektórych innych modelach plunge tej marki (np. Romany), jest całowicie nieodczuwalny; fiszbiny gładko przylegają do klatki piersiowej i nie uwierają w żadnym miejscu. Niestety, nie jest tak przyjemny w dotyku, jak choćby podobny estetycznie Fantasie Bridgette - ten ostatni jest jednak znacznie droższy.


Cena

Jak na elegancki, efektowny i bardzo starannie, jak zwykle u Panache, wykonany model z porządnej (choć nie luksusowej) jakości materiałów, sprawiających wrażenie mocnych i trwałych - raczej korzystna. Zakup zdecydowanie godny polecenia, zwłaszcza w sezonie przedświątecznych obniżek w niektórych sklepach.

 

Podsumowanie

Bałam się Chantilly plunge :-) Przede wszystkim obawiałam się niewygody (złe doświadczenia z niektórymi modelami typu plunge tej marki, zwłaszcza w kwestii fiszbin i ich wpijania się w mostek) - tymczasem okazało się, że ma zupełnie inne wady... ale i sporo zalet. Jestem zachwycona urodą i krojem tego modelu - gdyby tylko miseczki były o ćwierć rozmiaru większe (niektóre G-biusty mogą poczuć się zawiedzione), mogłabym uznać go za idealnie dopasowany i leżący stanik. Nie jest to typowe buduarowe cacko, nadające się tylko do zdjęcia - Chantilly można nosić przez cały dzień, nie tracąc ani trochę na kształcie i podtrzymaniu biustu, z dekoltem lub bez. Wyjątkowo cenię sobie to połączenie kuszącej elegancji z codzienną funkcjonalnością. Summa summarum: polecam na każdą porę roku.

[zdjęcie: Figleaves]

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Tym razem coś dla tych, którzy wciąż żywią przekonanie, że „biuściasty stan umysłu” jest czymś nierozerwalnie związanym z posiadaniem dużego, wielkiego czy też „mega” biustu.

Ania, dwudziestolatka o szczupłej figurze, jeszcze do niedawna odziewała swój zgrabny biust w staniki w rozmiarze 75B, czyli ten sam, o który ponoć najczęściej pytają klientki, oraz który najszybciej znika ze sklepowych półek - tak zwany rozmiar przeciętnej Polki.

Prawidłowo zmierzone wymiary naszej modelki (prawidłowo = ciasno pod biustem, swobodnie w biuście) wynoszą 70 i 91,5 cm. Swoją „biuściastą przygodę”, czyli poszukiwanie lepiej dopasowanej bielizny, Ania zaczęła od rozmiaru 70D, który znacznie lepiej odpowiadał jej figurze. Jednak dopiero biustonosz w rozmiarze 65F spełnił jej wymagania. Mogę zaświadczyć, że Kitty marki Avocado leży znakomicie, a efekty macie okazję podziwiać obok i poniżej: po prostu proporcjonalny, kształtny i ładnie podtrzymany biust. Nic dodać, nic ująć!

Przykład Ani po raz kolejny pokazuje trywialną prawidłowość: biustonosz nie jest miarką krawiecką i w przeciwieństwie do niej się rozciąga - a obwód dobrze dobrany to obwód „pracujący”, czyli nieco naciągnięty (nie: napięty do granic możliwości, ale właśnie naciągnięty). Stanik w obwodzie 65 potrafi naciągnąć się nawet do 75cm - bez obaw, naszej modelce nie grozi niewydolność oddechowa :-) Przy obwodzie 65 zaś odpowiednią miseczką dla obwodu 91,5 cm w biuście będą właśnie okolice brytyjskiego rozmiaru F (rozmiary w firmie Avocado są zbliżone do systemu angielskiego).

A oto, jak prezentuje się Ania na dwóch zgrabnych półprofilach:

Na pierwszym zdjęciu ubrana tak samo, jak na zdjęciu od frontu, na drugim w sposób bardziej podkreślający biust - na obu fotkach prezentuje się równie korzystnie. Wedle słów Ani, biustonosz Kitty w rozmiarze 65F świetnie zbiera biust z boków i modeluje go - patrząc na powyższe nie da się temu zaprzeczyć. Linia biustu jest gładka i zaokrąglona, piersi „patrzą” idealnie w przód.

A teraz zajrzyjmy pod bluzkę... Oto, jak stanik ten, uszyty z przejrzystej siateczki, prezentuje się „z profilu”:

Czy ktoś jeszcze wierzy w to, że biustonosz z miseczką F musi być buro-beżową szmatką prosto z bazaru, w obwodzie co najmniej 100, przeznaczoną dla mocno korpulentnych i staroświeckich gustem pań?

Na zakończenie małe podsumowanie: bynajmniej nie twierdzę, że absolutnie każde 75B jest w istocie źle zmierzonym 65F. Wiele jednak wskazuje na to, że całkiem pokaźnemu procentowi nosicielek defaultowego rozmiaru stanika zrewidowanie swoich pomiarów tudzież podejścia do dobierania bielizny wyszłoby zdecydowanie na dobre. Większość kobiet o sylwetce podobnej do Ani nie powinna nawet spojrzec w stronę obwodów 75 - noszenie biustonosza w rozmiarze pod biustem większym niż rzeczywisty obwód naszego ciała w tym miejscu mija się z celem. Nie ma wtedy mowy o żadnym podtrzymywaniu, modelowaniu ani właściwym dopasowaniu - co najwyzej o zakryciu piersi zbędnym w gruncie rzeczy kawałkiem ładnego materiału.

Tak wiec, bez względu na to, jaki rozmiar teraz nosisz - droga Biuściasta, centymetr w dłoń... bo biuściastość to nie rozmiar biustu, to stan umysłu ;-)

[Jak zwykle MEGA podziękowania dla modelki! Kopiowanie fotek zabronione.]

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...