poniedziałek, 19 grudnia 2016

 

Po Surrender kontynuuję wątek miękkich modeli plunge produkowanych przez firmę Curvy Kate. W kolekcjach Kasiek miękkie plandże pojawiają się od jakiegoś czasu w kilku odsłonach na sezon, co jest pewnym ewenementem wśród angielskich marek D+ - w obecnej kolekcji jest ich aż 4, podczas gdy np. Panache proponuje 2 modele (jeden w marce Panache, jeden w Panache Black), a Freya - właściwie żadnego (fason o nazwie plunge balcony ma wyższy mostek niż plandże CK). Na tym tle Krągłe Kasie to prawdziwa plandżopotęga, zważywszy jeszcze istnienie należącej do tej samej firmy marki Scantilly i 3 tamtejszych modeli (w tym Surrender - którego ja nazywam plandżem, a firmowa strona, nie wiem czemu, balcony).

Zawsze się zastanawiałam, czemu tego typu modeli jest tak mało, i mam dwie hipotezy co do powodów: pierwsza, że mają niewielki zbyt (jeśli ktosia pragnie megadekoltu, zwykle woli coś sztywnego, co mocniej zbierze do środka), druga, że to trudna konstrukcja i firmy się jej obawiają. Oba powody łączą się ze sobą - po prostu trudniej miękkim miskom z obniżonym mostkiem dać tak dobry efekt podnoszenia+zbierania, jak w innych modelach. Curvy Kate jednak się nie boi, i dobrze, bo ma w tej dziedzinie, jak widać, niewielką konkurencję.

Pierwszym modelem plunge tej marki, jaki miałam okazję wypróbować, był Dare, którego swego czasu wychwalałam. Czy późniejsze modele mu dorównują? Kolejna próba odpowiedzi na to pytanie przed Wami.

 

Curvy Kate - Atomic, rozmiar: 36G, kolor: śliwkowy [Rozmiary UK: 28-40 D-J, cena pełna: £30; komplet został mi dostarczony przez firmę Brastop.com.]


 

 

Estetyka

Przezroczyste w całości miseczki, fioletowy kolor, czarny haft - to powinien być przepis na sukces, przynajmniej w moich oczach. Przejrzystość zestawiona z fioletem to mój prywatny ideał seksownego stanika... no, może jeden z kilku takich ideałów ;-)

 

 

Dlatego z rozkoszą dałabym Atomikowi maksa, gdyby nie jedna przykra cecha, a mianowicie niedobranie kolorystyczne tyłu i ramiączek do przodu. Powermesh z tyłu jest wyraźnie jaśniejszy od reszty, ramiączka zaś bardziej pasują do tego jaśniejszego odcienia, niż do ciemniejszych miseczek. Zapięcie z kolei jest znowu ciemniejsze. Istna mozaika kolorystyczna...

 

Różnica odcienia między tyłem a bokiem i miseczką. Nie na wszystkich zdjęciach ją widać, ale w naturze jest widoczna.

 

Haft bardziej przypomina zgeometryzowane kwiatki niż atomy, ale mogę mu to wybaczyć, choć stanik o takiej nazwie aż się prosi, by poszaleć z jakimś oryginalnym wzorem. Sam w sobie jest jednak ładny, a kółeczka są przelotowe. Ładna jest karbowana krawędź, a gumeczka, którą jest podszyta - dyskretna.

 

 

Bardzo podobają mi się karbowane kokardki - wreszcie coś innego niż zwykła/tiulowa wstążka. Kaśki, idźcie w tę stronę! :-)

 

 

Zapięcie jest przyzwoitej jakości i nie odkształca się, ale znowu języczek na końcu nieco przykrótki.

 

 

Dopasowanie

Pod biustem raczej w normie. W biuście natomiast - trochę pusto, zwłaszcza przy piersi mniejszej, jak widać na nabiustnych fotkach. Obawiałabym sie jednak mniejszych miseczek ze względu na to, że fiszbiny naprawdę nie powinny być już węższe, bo zaczęłyby mnie gnieść po bokach. Miseczka na lewej piersi marszczy się wyraźnie z powodu za dużego na nią rozmiaru, ale prawa, większa pierś też ma nieco za dużo luzu.

 

 

 

Kształt

Nie oczekiwałam cudów od miękkiego plandża i ich nie otrzymałam. Atomic podnosi i zbiera średnio, nie jest to stanik modelujący. Biust jest w nim miło okrągły. Niestety ma też dodatkową wadę, a mianowicie górna część miseczki jest trochę „za duża” w stosunku do dolnej i ponad szwem łączącym te części tworzy się małe wybrzuszenie. Nie miałam tego problemu ani w Dare, ani w tak samo skrojonym Surrender. Nie wiem, czy to kwestia mojego egzemplarza, czy też reguła w przypadku tego modelu. Na szczęście w ubraniu tego nie widać. Obniżam punktację z pewną irytacją, bo bez tego byłabym naprawdę całkiem zadowolona.

 

Front. Jedno z tych zdjęć, na których widać bardzo wyraźnie, że mam asymetryczny biust (jakby ktoś/ktosia miała wątpliwości: jest to zupełnie normalne! :-) )

 

Pierś większa (prawa) - tu tylko trochę widać wybrzuszanie się górnej części miseczki nad szwem.

 

Tu na obu piersiach daje się zauważyć wybrzuszenie nad szwem łączącym dolną i górną część miseczki.

 

Pierś mniejsza - ta miseczka jest nieco na nią za duża.

 

 

Chwilowo nie pokażę Wam zdjęć w ubraniu, ponieważ... zapomniałam ich zrobić, ale nadrobię to, gdy wyjdzie choć kawałek słońca ;-) A oto fotki ubrane. Jak widać (mam nadzieję), zmarszczki na miseczkach w ubraniu nie są widoczne.

 

 

A propos zdjęć - mały rancik. Jak pewnie zauważyłyście, w przypadku kilku fotek (front i półprofile) poczułam się zobowiązana, by wypikselować swoje brodawki sutkowe. Bez tego, aby nie łamać regulaminu, musiałabym Stanikomanię zapisać do kategorii blogów 18+. Za każdym razem, gdy to robię, czuję się totalnie idiotycznie. Tracę czas na psucie fajnych zdjęć bezsensowną ingerencją programu graficznego, nie służącej niczemu, poza spełnieniem narzuconych norm, których wewnętrznie nie akceptuję i nie rozumiem. Nie wstydzę się swoich brodawek w staniku. To jest bez sensu. I nie ja jedna mam z tym problem. I po prostu musiałam napisać Wam o tym ;-)

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie wymagam od miękkiego modelu plunge również podtrzymaniowych cudów. Obwód z trzyhaftkowym zapięciem zachowuje się dobrze, podobnie jak ramiączka, zaś miseczki ze względu na luzy dają mniejszą stabilność i za to odejmuje punkt. Konstrukcję oceniam dobrze, zwłaszcza jeśli nie brać pod uwagę wady wybrzuszającej się górnej części (bo może to być równie dobrze błąd w szyciu).

 

 

Wygoda

Przestały mnie zaskakiwać czytane tu i ówdzie hiperpozytywne opinie o komforcie Kasiek - niektóre z Was nawet twierdzą, że jest im naprawdę wygodnie tylko w Curvy Kate. Kolejny nabytek, do którego nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń - nic nie gryzie, nie trze ani nie gniecie.

 

 

Do kompletu - figi, rozmiar UK 14

Do majteczek mam jedno zastrzeżenie - mają jaśniejszy odcień od przodu stanika, za to zbliżony do jego tyłu. Poza tym nie jest to mój ulubiony krój majtek, ponieważ są bardzo płytkie. Płytkie majtki to chyba cecha charakterystyczna marki Curvy Kate (z wyjątkiem modeli, gdzie dostępne bywały figi z wysokim staniem). Poza tym są to wygodne, solidne i ładne majteczki. Z przodu kokardka i haft, z tyłu bezszwowo wykończone nogawki i szew podkreślający zgrabne pośladki ;-)

Co do rozmiaru, uwaga taka sama jak do Scantilly - majtki Curvy Kate są duże. Radzę brać o rozmiar mniejsze niż w innych markach brytyjskich, jak Panache czy Freya.

 

 

Galeria

Zapraszam do obejrzenia kompletu zdjęć Atomica.

 

 

Podsumowanie

Kolejny dość udany eksperyment utwierdził mnie tylko w postanowieniu, by nie zapominać o Kaśkach mimo ich słabej obecności w naszym kraju. Atomic to dla mnie designerska i wygodnicka bomba ;-) Zaszwankowała tylko lekko realizacja designu (różnice w kolorach), a konstrukcja jest dobra z dokładnością do błędów w szyciu. Mimo to bardzo lubię ten stanik - obok fioletowej wydekoltowanej mgiełki nie umiem przejść bez zachwytu ;-)

 

 

Uwaga, promocja!

Firma Brastop.com na moją prośbę przygotowała specjalny kod rabatowy dla stanikomaniaczek! :-) Od dziś aż do 25.12 wpisując kod STANIKO10 uzyskacie dodatkowe -10% zniżki na wszystkie towary w sklepie. Jeśli więc nie opuszcza Was przedświąteczny szał zakupowy, możecie rozważyć jego realizację na Brastopie ;-)

Jak Wam się podoba Atomic? Czy też lubicie miękkie plandże? Czy próbowałyście już tego modelu w Krągłych Kaśkach?

niedziela, 11 grudnia 2016

Czas na kolejny odcinek odkrywania terenów D-plusowej bielizny fikuśnej :-) Po mieszanych uczuciach względem produktów marek More by Bluebella i Playful Promises, na deser (na razie ;) zostawiłam sobie markę Scantilly. Cóż to za marka? Otóż kilka sezonów temu firma Curvy Kate postanowiła, zachęcona ogólnoświatowym trendem, wypączkować markę o bardziej luksusowym charakterze i zmysłowym zabarwieniu, adresowaną do swoich klientek, czyli kobiet noszących miseczki powyżej D. Pomysł moim zdaniem skazany na sukces, jako że, po pierwsze, grupa ta dysponuje wciąż bardzo mocno ograniczonym wyborem bielizny w porównaniu z głównym nurtem bra-produkcji, a po drugie - firmy specjalizujące się w bieliźnie w określonym stylu (takie jak wspomniane wcześniej Bluebella czy PP) nie zawsze są w stanie sprostać wyzwaniom konstrukcyjnym większych miseczek. Czego doświadczyłam zresztą na własnym biuście. Tu CK powinna mieć przewagę - sądziłam - i okazuje się, że chyba miałam rację. Pierwszy eksperyment ze Scantilly wypadł naprawdę nieźle.

Przed Wami:

Scantilly - Surrender, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary UK: 30–38 DD–HH , cena: £45 w sklepie online Brastop.com; komplet został mi dostarczony przez Brastop.com]

 

 

Estetyka

Surrender to jeden z moich faworytów z całej kolekcji Scantilly. Drugim jest Peek-a-Boo (mam nadzieję, że kiedyś też go wypróbuję). Szczerze mówiąc, gdyby odjąć Surrenderowi fikuśne paseczki, byłby to po prostu udany plunge, przyjemnie przezroczysty i z pięknym haftem. Dodatek „wąsów” i metalowych kółek upikantnia całość - bez tego miałybyśmy po prostu ładną klasykę. Te detale jednak sprawiają, że czuję się w nim inaczej niż w przeciętnym staniku. Oraz wygląda na to, że kluczem do sukcesu są u mnie przejrzyste miseczki - stanik z takowymi od razu kojarzy mi się zmysłowo :-)

 

 

Surrender jest mgiełkowcem w pełnym zakresie - pojedyncza warstwa siateczki na całej miseczce, choć w części dolnej jest ona nieco grubsza niż w górnej. Bardzo podoba mi się haft. Czarne motywy przypominają strusie pióra, co może kojarzyć się z burleską czy kabaretem, ale nie musi :-) Brzeg miseczki z daleka wygląda jak rzęskowa koronka, jednak jest to haft i „rzęski” nie są rozdzielone. Jasny ornament jest wyszyty białą nitką z dodatkiem metalicznej - miedzianej, albo, jak kto woli, w kolorze różowego złota, które wciąż jest w trendzie. Moja wewnętrzna sroka się cieszy, a dodatek metalu jest na tyle subtelny, że chyba nie powinien nikogo wystraszyć.

Podobny kolor mają metalowe okucia - haftki, kółka i regulatory oraz okrągły emblemat na mostku (logo ze stylizowaną literą S jak Scantilly).

 

Kółeczko łączące miseczkę, ramiączko i ozdobny paseczek; widać też ciekawą fakturę ramiączka (to nie jest naszyty materiał).

 

Zawieszka przy staniku

 

Do tego ostatniego mam zastrzeżenia - jest nierówny, jakby niestarannie odlany. Podobna ozdoba widnieje na majteczkach i tam już jakość jest bez zarzutu - w moim komplecie tylko stanikowi trafiło się nie całkiem udane kółeczko.

 

Zawieszka przy majteczkach. Widać szczegóły jasnego metalicznego miksu w hafcie :-)

 

Zapięcie jest dobrej jakości, bardziej lukśne niż w przeciętnych Krągłych Kaśkach, choć języczek na jego końcu jest trochę za krótki jak na moje upodobania. W noszeniu się nie odkształca.

 

 

„Wąsy” są uszyte z satynowej dzianiny, satynowe są też kanaliki fiszbin. Całość jest uszyta z normalną starannością i nie wymaga odcinania wiszących nitek ;-)

 

Dopasowanie

Rozmiar pod biustem jest dla mnie w sam raz - bez zaskoczeń, raczej luźny niż ciasny. Co do miseczek - tu jest trudniej ze względu na moją asymetrię. Na lewą, mniejszą pierś miseczka jest za duża, wyraźnie się fałduje. Mniejszy rozmiar byłby zapewne za mały na większą i zbyt wąski w fiszbinie.

Oba „wąsy” leżą luźno, powinny bardziej przylegać - muszę je trochę skrócić, ale nie będzie to trudne. Luz w paseczkach to częsta przypadłość wąsaczy w moim przypadku (ten sam problem mam w kupionej niedawno Georginie marki Change, choć np. Cudo od Incarico8 ładnie przylega). Moja pierś nie jest tak pełna u góry, jak przewidują producenci, którzy chyba liczą na jakieś spore wybrzuszenie nad stanikiem. A może po prostu nie dobieram za małych misek? ;-) Paseczki są z elastycznej satynowej dzianiny, więc trochę rozciągliwe - przypuszczam, że nawet przy pełnym u góry biuście raczej nie będą się wbijały.

 

 

Kształt

Surrender robi przeciętny, zaokrąglony kształt, nic spektakularnego, ale i bez kiksów. Jak na miękkiego plandża nawet zbiera ;-) - z czym tego typu staniki nie zawsze dają sobie radę.

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Surrender jest zbudowany podobnie do miękkich plandży Curvy Kate, tak więc, jeśli znacie już któryś z nich, ten zapewne Was nie zaskoczy. Recenzowałam już kiedyś tę konstrukcję w wydaniu plandża Dare marki Curvy Kate. Jest to zupełnie dobra konstrukcja, mimo obniżonego mostka dająca sobie radę z niezłym podtrzymaniem sporego i dalece nie samonośnego biustu. Mostek jest tutaj o jakieś 1-2 cm niższy niż w modelach plunge-balcony marki Freya. W Surrender bardziej widać moją asymetrię, miseczki nie przylegają tak dobrze jak w Dare - mam wrażenie, że są odrobinę większe, ale nie o cały rozmiar. Fiszbiny są krótkie i raczej należą do wąskich, podobnie zresztą jak we wspomnianych już modelach frejowskich.

 

 

Ramiączka wyglądają z daleka jak gumka z naszytym paskiem materiału, jednak z bliska okazuje się, że element ten jest integralną częścią gumki. Nie są nadmiernie elastyczne. Trochę zbyt elastyczna jest siateczka na tyłach, ale wspólnie z gumkami daje sobie radę z podtrzymaniem, zwłaszcza że mamy tu solidne trzyhaftkowe zapięcie (przynajmniej w moim rozmiarze). Biust nie jest tak unieruchomiony jak w porządnej balkonetce, ale to nic dziwnego,  zważywszy plandżowość, czyli niższe zabudowanie na mostku.

 

Wygoda

Żadnych zastrzeżeń do Surrender nie mam. Nie robi mi krzywdy żadnym ze swoich elementów :-)

 

Do kompletu - figi, rozmiar M

Wybrałam peep hole brief czyli majtki z dziurką :-) („dziurka” jest z tyłu i odsłania stykające się pośladki ). Do wyboru są jeszcze stringi. Figi mają charakter jeszcze bardziej randkowy od stanika i moim zdaniem są urocze (wybaczam im niebycie wysokimi figami ;-) ). Moim zdaniem trudno się oprzeć całemu kompletowi - gdy już szarpniemy się na stanik, trudno będzie odmówić sobie majtek, choć są drogie (aż £20). A skoro już o kompletach mowa, gorsecik basque też wygląda interesująco.

 

Uwaga na rozmiar majtek: są duże, przyzwyczajona do zamawiania L-ek z marek Freya i Panache tutaj musiałam przerzucić się na M. Jeśli nosicie komplety polskich firm, zaskoczenie może być jeszcze większe. U naszych producentów mój rozmiar to zwykle XL (mam 103 cm w biodrach). Co niezmiennie mnie dziwi, bo widuję sporo kobiet z większymi partiami dolnymi (to te, którym moje sukienki nie wisiałyby na biodrach...) i zastanawiam się, co w takim razie one noszą, jeśli ja jestem Extra Large... Dużo realniej mi brzmi to kaśkowskie Medium, bo uważam się raczej za średniaczkę, jeśli mówimy o szerokości bioder dojrzałych kobiet. Ale koniec dygresji, wracamy do Surrender :-)

Figi przyjemnie nawiązują do stanika obecnoscią metalowych kółek i haftu z przodu oraz ozdobnej zawieszki, która tu dla odmiany ma jakość idealną. Pęknięcie z tyłu dekoruje tiulowa kokardka, taka sama jak z przodu (niestrzępiąca się, podobnie jak stanikowa). Tył jest z elastycznej siateczki, a przód - z nieelastycznej. Górny pasek uszyto z elastycznej dzianiny o lekkim satynowym połysku, przypominającej satynowe tyły maskaradek ;-) (nie pracuje więc niestety tak dobrze, jak guma, ale trzyma się na ciele). Z przodu szwy na tym pasku są ciut nierówne, więc zważywszy jednak wysoką cenę, pół punkta czuję się zobowiązana odjąć.

 

Galeria

Obejrzyjcie z bliska uroki obu części kompletu, a także komplet zdjęć nabiustnych (jednak bez napupnych) :-)

 

 

Podsumowanie

Surrender zachęcił mnie do marki. Co prawda za tę cenę można by spodziewać się większej luksusowości... To trudny temat; wydaje mi się, że ceny Scantilly nie powinny tak mocno odbiegać od zwykłych cen Curvy Kate (np. £30 za plandża Atomic). Materiały w moim odczuciu nie uzasadniają tak dużej różnicy. Ale muszę przyznać, że design w Scantilly jest naprawdę ciekawy. Nie są to już zabawne, pełne falbanek i kokardek Showgirls (poprzednia nieistniejąca już marka stworzona przez CK), a doroślejsza, bardziej wyrafinowana bielizna z pomysłem.

W ramach ciekawostki, zerknijcie na wideo dotyczące tegorocznej kampanii TheNewSexy promującej markę - jej ambasadorki to 8 różnych kobiet o sylwetkach i cechach odbiegających od typowych modelek (m.in. osoba transpłciowa, niepełnosprawna, cierpiąca na łysienie całkowite, z anoreksją w remisji), by pokazać, że seksowność to cecha, która dotyczy wszystkich kobiet bez względu na wygląd, tożsamość seksualną, sprawność czy stan zdrowia.

 

 

Szkoda, że zarówno Curvy Kate, jak i Scantilly są tak słabo dostępne w Polsce. Krągłe Kaśki nie mają już polskiego dystrybutora i z tego co widzę, niewiele naszych sklepów prowadzi świeże modele. Mimo to zamierzam kontynuować znajomość z marką za pośrednictwem podmiotów zagranicznych, takich jak Brastop.com ;-)

 

Uwaga, promocja!

Na pewno wiele z Was zdążyło już zaprzyjaźnić się z Brastopem :-) Dla tych, które jeszcze go nie znają: Brastop.com to popularny brytyjski sklep online, znany z częstych i atrakcyjnych przecen, pełen bielizny brytyjskich marek (a także, ciekawostka, sprzedaje czasem produkty marek polskich). Właśnie trwa w Brastopie weekend darmowej dostawy, co oznacza, że na mieszkając poza UK na kod WORLDFREE otrzymacie darmową wysyłkę zakupów od £60 w górę. Komplecik Surrender więc załapie się na promocję :-) Normalnie dostawa z Brastopu do Polski kosztuje £5,95.

Jestem ciekawa, czy któraś z Was przetestowała już markę Scantilly, i co o niej sądzicie. Czy uważacie, że warta jest wyższej ceny? Czy chciałybyście, by marki Scantilly i Curvy Kate były lepiej dostępne w Polsce? Czy piórka Surrender zachęcają Was, by się w nie wystroić? :-)

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...