sobota, 29 marca 2008
Loretta nosi 30(65)JJak wiele z Was zapewne zauważyło, właściwe dobieranie biustonoszy jest ostatnio na fali. Prasa pisze, radio mówi, telewizja pokazuje. No i super, może dzięki temu szumowi medialnemu więcej Polek zacznie zwracać baczną uwagę na podstawę stroju, czyli bieliznę we właściwym rozmiarze. Może to pierwszy krok ku temu, by znacząca liczba kobiet uwierzyła, że to nie biusty mają dopasować się do biustonoszy, a wręcz przeciwnie: to od biustonoszy mamy prawo wymagać, by były idealnie do nas dopasowane. Może zaczniemy się masowo domagać staników o takim obwodzie pod biustem i takim rozmiarze miseczki, by to piersiom przede wszystkim - a nie sprzedawcom czy producentom - nasz zakup służył doskonale.

„Biuściaste” fora i blogi przeżywają okres wzmożonej popularności. Okazuje się, że biustonosz idealnie dopasowany - to coś, o czym marzy mnóstwo kobiet! Wśród setek maili i postów najczęściej przewija się pytanie:

Jaki powinnam nosić rozmiar?

Większość pytających, co zrozumiałe, szuka szybkiej i łatwej odpowiedzi: liczba, litera, adres sklepu. I tutaj pojawia się zasadnicza wątpliwość: czy da się idealnie dobrać stanik na podstawie jedynie dwóch liczb - obwodu pod biustem i w biuście?

Z doświadczeń wielu osób zajmujących się „wirtualnym bra-fittingiem” wynika, że można tą metodą udzielić bardzo istotnej pomocy. Przede wszystkim polega ona na nakierowaniu na właściwą drogę i zachęcie do porzucenia wcześniejszych złych przyzwyczajeń. Większości kobiet trudno bowiem uwierzyć, że właściwy rozmiar, zamiast dobrze znanych ze sklepów kombinacji 75B, 80C czy 85D może składać się, na przykład, z liczby 65 i litery J... Większość sprzedawców w sklepach z bielizną nie potrafi bądź nie chce pokazać nam tego właściwego kierunku z prostej przyczyny - brak asortymentu. Kto chce natychmiast stracić klientkę, informując ją, że w jego sklepie nie znajdzie ona tego, czego naprawdę potrzebuje?

Chciałabym jednak ostrzec przed wygórowanymi oczekiwaniami wobec wszelkich teoretycznych metod określania rozmiaru. Tabele i wyliczenia są bardzo przydatne - posługując się nimi nie uzyskamy jednak stuprocentowo pewnego rezultatu, lecz tylko pewne przybliżenie właściwego rozmiaru stanika. Dlaczego?

Fragment tabeli rozmiarów brytyjskich Stanikologia nie jest nauką ścisłą
  • Po pierwsze: Każda z nas ma nieco inną metodę pomiaru. Wszystkie wiemy, że pod biustem mierzymy się na wydechu i bardzo ciasno - czy każda z nas rozumie to tak samo?
  • Po drugie: System rozmiarów biustonoszy jest niedoskonały. Dwa obwody nie definiują jednoznacznie ani objętości, ani kształtu naszych piersi. Kobiety o identycznych wymiarach pod biustem i w biuście mogą nosić różne rozmiary stanika!
  • Po trzecie: Biustonosze o tym samym rozmiarze mogą nawet znacznie różnić sie wymiarami. Nawet w obrębie tej samej marki...
Powody, dla których „bra-fitting is not an exact science”, jak pisze pewien angielski poradnik (czyli: dobieranie biustonoszy nie jest nauką ścisłą) można by jeszcze mnożyć. Ale co z tego wynika? Czy mamy na powrót zaufać sprzedawczyniom w sklepach i przedstawicielom firm, które coraz częściej nęcą nas obietnicami i modnym hasłem, że dobiorą stanik na każdy biust? Czy musisz oddawać się w ręce „profesjonalnych konsultantek”? Czy dobieranie staników to wiedza tajemna, dostępna jedynie specjalistom, którzy często okazują się samozwańcami?

Proponuję inną drogę:

Zostań swoją własną bra-fitterką!

Na początek niezbędne Ci są pewne dane: metoda pomiaru, kilka prostych zasad (jak ta o odejmowaniu kilku centymetrów od obwodu pod biustem i zaokrąglaniu go w dół do pełnego rozmiaru czy reguły przeliczania miseczek) i tabela rozmiarów. Można skorzystać z niezależnej pomocy na Lobby Biuściastych albo ze stworzonego przez jedną z lobbystek programu bra-fitter (uwaga: program jest cały czas w fazie rozwoju i mimo iż jest najlepszym w moim przekonaniu istniejącym w sieci kalkulatorem rozmiarów, to nie stanowi wyroczni).

Ale, uwaga: to jeszcze nie wszystko!

Prawidłowo dobrany stanik Najważniejszym etapem jest przymierzenie biustonosza i ocena, czy leży on tak, jak powinien i czy właściwie podtrzymuje biust. I tutaj powinny wkroczyć do akcji nasze własne umiejętności. Na tę ocenę nie powinien wpływać sprzedawca ani ktokolwiek, kto ma nadzieję odnieść korzyści z faktu, że wydamy pieniądze na to, co właśnie przymierzamy. To Ty jesteś ostatecznym sędzią własnego stanika. Kryteria, którymi powinnaś się kierować przy swojej ocenie, są proste i zdroworozsądkowe. Gdy tylko pozbędziesz się uprzedzeń związanych z tym, że przez lata zmuszona byłaś dopasowywać biust do stanika, nie stanik do biustu, możesz zostać najlepszym bra-fitterem na świecie - dla samej siebie.

Jak się tego nauczyć? Na początek warto zaczerpnąć co nieco z doświadczeń zgromadzonych przez Lobby Biuściastych - forum stworzonego przez kobiety dla kobiet poszukujących właściwych biustonoszy w „nietypowych” (a w rzeczywistości: całkiem powszechnych) rozmiarach. Zapoznaj się z Piersiówką, przeczytaj artykuły z cyklu Odpowiedni dać piersiom stanik. A przede wszystkim pamiętaj: warto osiągnąć „stanikową samodzielność” :-) To naprawdę nie jest trudne!

Na zdjęciach: Od góry: Loretta - klientka sklepu Bravissimo, nosi rozmiar 30(65)J; fragment tabeli rozmiarów brytyjskich; prawidłowo dobrany biustonosz - zdjęcie z poradnika sklepu Figleaves.

niedziela, 23 marca 2008

Panache - Sienna

Zeszłej wiosny kolekcje bieliźniane obfitowały w blady błękit, zwany „morskim”, „niebiańskim” czy też, niezbyt górnolotnie, „odcieniem kaczego jaja”. Błękitne pastele nadal trzymają się mocno, lecz w tym roku towarzyszy im nadspodziewanie spora - zważywszy ogólną niechęć projektantów bielizny do zieleni - liczba modeli w odcieniu lodów pistacjowych. Barwa ta, zwana też miętową, budzi świeże, wiosenne skojarzenia. Przyznam, że wolę pistacje od mocno już ogranych „majtkowych” błękitów.

Sztandarowym przykładem jest pistacjowe wcielenie znanego już od dwóch sezonów Panache Harmony - w balkoniku oraz full-cupie, wyprodukowane specjalnie dla Bravissimo. Co zadziwiające, pierwsza wersja występuje w maksymalnym Panachowym zakresie rozmiarów (obwody 60-90, miseczki D-K), druga zaś zaczyna się od obwodów 65 i kończy na miseczkach G. Czyżby koniec przesądów, że im większa miseczka, tym pełniejszy „cup” jej się należy? W obu wersjach mamy na szczęście ten sam uroczy haft o subtelnej, wijącej się linii. Sienna natomiast przypomina odrobinę zeszłosezonowe Chantilly - tu jednak koronka jest pistacjowa, a tło - białe; krój i mocowanie ramiączek także nadają temu modelowi zdecydowanie mniej wieczorowy charakter (zwróćcie uwagę na rozmiary - miseczki do K!). Przy całej niechęci do pasteli - Siennie gotowa jestem powiedzieć: tak!

Freya - LolaMiętowe smaki są też wyraźnie obecne w pierwszej wiosennej kolekcji marki Frilly Intimates. Poznałyśmy już Brooke, lekko usztywniany głęboki plunge (do miseczki G), a w balkoniku Louise różowym landrynkom towarzyszą zielone miętusy. Zaletą Frilly są przystępne ceny, wadą - ograniczony zakres rozmiarów. Słodka stylistyka sprawia, że marka sprawia wrażenie skierowanej do dziewczynek. A czy znajdzie się jeszcze coś dla nieco dojrzalszych smakoszek pistacji? Znana z odważnej kolorystyki Freya przygotowała tej wiosny seledynową wersję uroczej Loli: miętową zieleń zestawiono z jasnym odcieniem kawy z mlekiem - bardzo gustowne połączenie. Daisy jeszcze w sklepach nie widać - cieplejszy odcień, zwany limonkowym, kojarzy się już bardziej letnio, zwłaszcza w towarzystwie ciemnoróżowych haftów. Polecam „stokrotkę” miłośniczkom słodkich kropeczek.

Entuzjastki odważnych modeli typu deep plunge zaś mogą wypróbować usztywniany model Ultimo Lace pokryty „jabłkową” koronką. Czy push-upy Ultimo mają szansę w konkurencji z Gossardem? Zakres rozmiarowy jest podobny, choć miseczki robią wrażenie nieco większych. Niech wypowiedzą się doświadczone użytkowniczki.

Na bardziej zdecydowane odcienie zieleni trzeba będzie poczekać co najmniej do lata. Uchylę rąbka tajemnicy dzięki Intimo4you - w zapowiedziach Freyi pyszni się fantastyczna oliwkowa wersja Eleanor. Barwy haftów także nie rozczarowują - fiolet jest wyborem równie oczywistym, co nader pożądanym. Kontrasty nie ujmują subtelności temu półprzejrzystemu staniczkowi. Inaczej jest w Cassie - tu nasyconym zieleniom towarzyszą jaskrawe fuksje, paseczki przeplatają się z kwiatowym wzorem - design trochę przytłacza obfitością. Nie czuję się jeszcze przekonana do tego arbuza w różach, choć zielenie piękne i nareszcie intensywne - kto wie, może latem zmienię zdanie. Tymczasem muszą nam wystarczyć lody pistacjowe...

[Zdjęcia: Bellissima, Figleaves]

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...