czwartek, 26 marca 2009

Oto kolejny jasny punkt na biuściastej mapie Polski - KAROline z Zielonej Góry. Niektóre z nas mają już za sobą udane zakupy w tym sklepie, czy to online, czy stacjonarnie. Najwyższy czas zawrzeć bliższą znajomość z firmą, której hasło brzmi „Bliżej twojego ciała”. Dziś rozmawiamy z jej dwiema właścicielkami (radzę doczytać do końca - na czytelniczki czeka miła niespodzianka! :-).

 

Witam! Jak przedstawia się sytuacja na zielonogórskim rynku bieliźnianym? Czy trudno przebić się z ofertą biustonoszy w szerokim zakresie rozmiarów?

KAROline: Większość sklepów z bielizną w Zielonej Górze ma standardową ofertę miseczek A-D, czasem „nawet” E. Jesteśmy jedynym sklepem w okolicy z ofertą D+. Na początku przekonywanie klientek do zmiany rozmiaru rzeczywiście było trudne, ale z czasem, kiedy zadziałał marketing szeptany, zaczęło pojawiać się u nas coraz więcej pań, które od progu mówią: „Słyszałam, że można sobie tutaj dobrać stanik”. Mamy coraz więcej otwartych i uświadomionych klientek i bardzo nas to cieszy.

Na początku był Internet, prawda? Co skłoniło Panie do zwrócenia się w kierunku klientek spoza sieci?

KAROline: KAROline na początku był sklepem internetowym prowadzonym w domu. Ze względu na coraz większą ilość towaru szybko został przeniesiony do większego biura, które zarazem pełniło rolę magazynu. Stała tam prowizoryczna przymierzalnia, co dało możliwość przyjmowania klientek na miejscu. Zainteresowanie rosło, w ofercie pojawiały się nowe modele, pojawił się więc pomysł otwarcia sklepu stacjonarnego. Chodziło o lepsze wyeksponowanie towaru, znalezienie się bliżej centrum miasta i dotarcie do większej ilości klientek, które nie korzystają z internetu. Chciałyśmy również szerzyć stanikową wiedzę, uświadomić kobietom, jaki rozmiar biustonosza powinny nosić naprawdę. Niedawno został otwarty w Zielonej Górze drugi sklep pod naszym szyldem. [czekamy na adres!]

Jakie marki są w tej chwili do kupienia w KAROline? A jakie w planach?

KAROline: W ofercie sklepów stacjonarnych mamy znane brytyjskie marki: Freya, Panache, Masquerade, Curvy Kate, polskie Comexim, Kostar, austriacką Anitę. Oferta internetowa jest jeszcze bogatsza. Planujemy wprowadzić więcej marek, ale w tej chwili nie chcemy jeszcze zdradzać konkretnych szczegółów.

Skąd wziął się pomysł (wspomnianej wcześniej) akcji bra-fittingowej na Tygodniu Kobiet w Żarach?

KAROline: Z propozycją wspólnego zorganizowania takiej akcji w Żarach przyszła do nas Joanna Jeremicz, dziennikarka, współorganizatorka żarskiego Tygodnia Kobiet. Razem ustaliłyśmy szczegóły oraz plan przebiegu akcji. Asia zajęła się przygotowaniem spotkania od strony technicznej i propagandą, my przywiozłyśmy do Żar kilka modeli biustonoszy i naszą wiedzę oraz doświadczenie.

Czy zainteresowanie było duże? Czy planujecie udział w kolejnych wydarzeniach tego typu?

KAROline: Zainteresowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W ciągu dwóch dni przez nasze przymierzalnie przewinęło się około stu kobiet. Niestety żadna z nich - poza jedną, naszą klientką - nie miała na sobie dobrego rozmiaru biustonosza. Panie podeszły do akcji bardzo entuzjastycznie, z ciekawością i zaskoczeniem, ale i z otwartością przyjmowały głoszone przez nas rewelacje. Przychodziły z przyjaciółkami, mamami, siostrami. Atmosfera była bardzo sympatyczna, panie, które wyszły z przymierzalni zostawały w naszej sali na kawie i ciasteczkach i dzieliły się wrażeniami z tymi, które czekały w kolejce. Zrobił się u nas wesoły babiniec.

Na fali tego doświadczenia postanowiłyśmy przeprowadzić w Zielonej Górze i okolicy kolejne takie akcje, planujemy też cykliczne spotkania bra-fitterskie w naszym sklepie przy kawie i ciastku. Jesteśmy otwarte również na propozycje takich spotkań w innych miastach.

Czy po żarskiej imprezie przybyło Wam klientek?

Tak, panie z Żar chętnie odwiedzają nasz sklep w Zielonej Górze. Poza tym akcja w Żarach zbiegła się z innymi wydarzeniami i reklamami, w tym samym czasie przyszło też kilka wiosennych dostaw. Od jakiegoś czasu obserwujemy wzmożony ruch, co napawa nas optymizmem.

Czy temat akcji budził zdziwienie? Czy musiałyście Panie pokonywać jakąś nieufność, opory ze strony kobiet? Jakiego rodzaju? Czy łatwiej było dotrzeć do kobiet starszych, czy do młodszych?

KAROline: Asia bardzo dobrze przygotowała grunt pod nasze spotkanie - prowadziła prelekcje na temat bra-fittingu w szkołach, zapraszała na naszą akcję i zrobiła nam świetną reklamę. Panie były bardzo dobrze nastawione, wiedziały, czego się spodziewać (choć może nie przewidywały aż tak spektakularnych efektów), darzyły nas pełnym zaufaniem i nie miały żadnych oporów przed mierzeniem, wygarnianiem i przyjmowaniem do wiadomości nowego rozmiaru :-) - bez względu na wiek.

Czy udało się Paniom w trakcie akcji naprawdę uszczęśliwić czyjś biust? :-) Czy więcej było reakcji entuzjastycznych, czy pełnych niedowierzania?

KAROline: Reakcje były niemal wyłącznie entuzjastyczne, najczęściej z nutką niedowierzania. Wychodząc z przymierzalni panie krzyczały radośnie do przyjaciółek: „Słuchaj, ja mam GIE!” :-) Panie miały możliwość zakupu stanika na miejscu i często z tej możliwości korzystały. Pomimo zmęczenia byłyśmy naprawdę zadowolone z efektów naszego spotkania.

Jakie są Wasze klientki? Czy do stacjonarnego KAROline zgłasza się więcej większych, czy mniejszych biustów? Czy zdarzają się np. mamy z córkami? To córki przyprowadzają mamy, czy odwrotnie?

KAROline: Większość klientek to posiadaczki średnich i większych biustów. Mają spory problem ze znalezieniem dla siebie czegoś odpowiedniego w ofercie większości sklepów, liczą więc na to, że u nas wreszcie dopasują właściwy stanik. Córki przyprowadzają mamy, ale równie często to mamy przyprowadzają córki, chcąc zawczasu zadbać o ich biust. Wśród naszych klientek są zarówno panie szukające obwodów 60-65, jak i 90-100. Klientki są często zdziwione jakością obsługi i doradztwem, pytają nas wręcz, dlaczego w innych sklepach nikt nie potrafi im doradzić. Cieszą się, że wreszcie ktoś mówi im, o co chodzi. Czasem mówią, że czują się jak u Trinny i Susannah :-)

Czy zdarza się, że klientka przychodzi po 75D, a wychodzi z 65F? :-) Często? A czy zdarzają się panie, które za nic nie dają się przekonać do zmiany rozmiaru? Albo takie, które już noszą prawidłowy?

KAROline: W ogromnej większości przypadków jest właśnie tak, że klientka wychodzi z zupełnie innym rozmiarem niż ten, którego szukała. Klientka uświadomiona to rzadkość. Wiedza na temat dopasowania rozmiaru stanika jest wśród Polek znikoma, dlatego naszą rolą jest nauczyć kobiety, jak dopasować i jak założyć stanik. Sprzedaż nie jest naszym jedynym celem, namawiamy przede wszystkim do przymiarek, tak aby można się było na sobie przekonać, jaki można osiągnąć efekt. Oczywiście zdarzają się również klientki, które za nic nie chcą nawet wejść do przymierzalni,  ale mamy nadzieję, że kiedyś zmienią zdanie i do nas wrócą :-) Coraz częściej też przychodzą panie, które znają już swój właściwy rozmiar - są to z reguły nasze stałe klientki.

Skąd klientki dowiadują się o sklepie? Czy zdarza się im powoływać na „Internet” - fora czy blogi?

KAROline: Zdarza się, ale to niewielki procent. Najlepszą reklamą jest poczta pantoflowa, bardzo dużo klientek przychodzi do nas z polecenia swoich koleżanek lub rodziny. Dbamy też o reklamę w lokalnej prasie, co zawsze skutkuje większym zainteresowaniem i ruchem w sklepie. Poza paniami z okolic Zielonej Góry, bywają też u nas panie z Bolesławca, Strzelec Krajeńskich, Poznania, Wrocławia, Warszawy.

Czy jest coś, co chciałybyście Panie szczególnie polecić klientkom? Może jakaś specjalna oferta na dziś? :-)

KAROline: Mamy specjalną ofertę dla czytelniczek Stanikomanii. Przez tydzień od ukazania się tego wywiadu na hasło „Stanikomania” udzielimy 10% rabatu na wszystkie produkty poza przeceną (przy zamówieniu internetowym proszę wpisać hasło w polu „kod rabatowy”). Zapraszamy do śledzenia naszej oferty, obecnie prawie co tydzień pojawia się w niej coś nowego.

I ja zapraszam, dziękując za rozmowę!

KAROline

 A może któraś z Was miała okazję zobaczyć KAROline w akcji? :-)



piątek, 20 marca 2009

Freya - KatieNigdy nie przepadałam za jasnymi biustonoszami - dotąd przekonywały mnie do nich głównie względy praktyczne, jak niewidoczność pod jasnym ubraniem. Mimo to Katie przypadła mi do gustu od razu, gdy tylko zobaczyłam ją zimą na wirtualnych półkach sklepów internetowych. Zadecydował perłowy połysk i wzór kojarzący się z porcelaną albo chińskim jedwabiem. Kasia należy do wartej uwagi rodziny satynowych biustonoszy marki Freya (do której należy np. znana już Pippa, a także szykowana na jesień Lucy) o stosunkowo szerokim zakresie rozmiarów, toteż uznałam, że warto się jej bliżej przyjrzeć.

 

Miałam możliwość przetestowania dwóch rozmiarów miseczek: G i GG. Staniki różniły się kilkoma istotnymi szczegółami. Oceny dotyczyć będą tego rozmiaru, na który się ostatecznie zdecydowałam, czyli 34G, w tekście jednak odwołam się też do wad i zalet drugiej wersji.

 

Freya - Katie, 34G (oraz 34GG), kolor: srebrny

[Rozmiary miseczek: D-J, obwody: 28-38 (60-85), cena: 199 zł, UWAGA PROMOCJA: 165 zł!]

 Estetyka

(5)

Jasne kolory kojarzą się z niewinnością i dziewczęcym urokiem, pod warunkiem, że towarzyszy im lekkość wzoru. Nie ma bowiem nic nudniejszego i bardziej pozbawionego wyrazu niż prosty, codzienny biustonosz w jasnym kolorze i o ciężkiej konstrukcji.

Katie jednak, mimo iż jest stanikiem zdecydowanie bardziej dziennym niż wieczorowym, dzięki perłowemu połyskowi i wzorom zyskuje tę wyrazistość i lekkość, której brakuje nam w jasnych biustonoszach. Wielki plus za satynę, oraz za to, że subtelny paskowo-kwiecisty wzór miseczek jest kontynuowany na bokach uszytych z zupełnie innego materiału (siatki). Wszystko bardzo starannie wykonane i dobrej jakości. Jeśli jednak liczycie na niewidoczność pod jasną bluzką - wybierajcie raczej grubsze, mniej przejrzyste materiały, w przeciwnym razie wzór będzie lekko przebijał przez ubranie.

Rozmiar 34GG ma jednak poważną wadę: wyjątkowo szerokie ramiączka (2,2 cm!) zupełnie niepotrzebnie obciążają ten stanik, który z węższymi ramiączkami (1,8 cm w 34G) nosi się równie wygodnie - sprawdziłam! Dwucentymetrowe szelki w kolorze kremowym to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

Dopasowanie

(4)

W pierwszej chwili odniosłam wrażenie, że Katie to typowy dużomiseczkowiec, miseczki bowiem marszczyły się w okolicach górnego szwu. Marszczenie jednak szybko się wygładziło i okazało się, że miseczki mogłyby być nawet większe. Oceniam więc ich wielkość na tylko odrobinę ponad-standardową: niżej od wielkomiseczkowego Rio, a tylko trochę wyżej od przeciętnej. W swojej obecnej sytuacji (lekki wzrost obwodu w biuście) uznaję ten fakt za zaletę ;)

Niestety, w obu rozmiarach zaobserwowałam częstą w stanikach Freyi wadę - rozciągliwy obwód pod biustem.

Kształt

(5)

Katie nadaje bardzo lubiany przeze mnie kształt z pogranicza półkuli i „zadartego noska”, charaktersytyczny dla wielu modeli Freya czy Fantasie. Bardzo dobrze unosi biust i zbiera z boków. 

Konstrukcja i podtrzymanie

(4)

Jednolity przód z nieelastycznych materiałów zapewnia odpowiednie podtrzymanie biustu, trochę jednak psuje sprawę rozciągliwy pas tylny.

W przypadku solidniej zbudowanego rozmiaru 34GG jednak nawet to nie powodowało u mnie strat w podtrzymaniu - w tej wersji boki są szersze (zapięcie na trzy haftki, nie na dwie, jak przy miseczce G), a na ich granicy wszyto pionowe usztywnienia. Gdyby nie asymetria piersi i luz w jednej z miseczek, oraz nieszczęsne ramiączka, wybrałabym wersję GG. Był to jeden z najlepiej podtrzymujących biustonoszy, jakie zdarzyło mi się przymierzać.

Wygoda

(5)

Krótko: zastrzeżeń brak. W obu rozmiarach: żadnego uwierania fiszbin, drapania koronek - czysta przyjemność noszenia. Satyna jest miła w dotyku i zupełnie nie „sztuczna”.

Cena

(2)

Największa wada Kasi. Jak już wspomniałam w przypadku Harmony, nie zamierzam stosować taryfy ulgowej ze względu na kursy walut. Katie jest okropnie droga! To dobry biustonosz, ale cena mimo wszystko zbyt luksusowa. Niestety, ceny całej kolekcji Freyi trzymają się w Polsce na bardzo wysokim poziomie. Kasia nie stanowi wyjątku.

Na szczęście sklep Intimo wyszedł nam naprzeciw i przez najbliższy tydzień oferuje promocyjną cenę 165 zł (zniżka dotyczy również bardzo ładnych szortów). Biorąc pod uwagę jakość i urok Kasi, takiej cenie wystawiłabym nawet czwórkę :-)

Podsumowanie

Polecam ten biustonosz wszystkim, którzy mają ochotę na coś jaśniejszego, a przy tym eleganckiego - a nie zraża ich cena :) Ten słodki design naprawdę poprawia nastrój. W sam raz na wiosnę.
Biustonosz do recenzji dostarczył sklep Intimo, mieszczący się w Krakowie na ul. Wysłouchów 3/1.
 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...