czwartek, 31 marca 2011

Śliwki, jagody i czarne porzeczki na topie będą jesienią - to już wiemy, dlaczego jednak nie posmakować ich już teraz? :) Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrecenzowania pewnego nabytku z tej rodziny barwnej, który zawdzięczam polskiej firmie Ewa Bien (hmm, chyba kiedyś pisanej przez „ń”?) i spotkaniu z jej przedstawicielami w warszawskim sklepie Li Parie. Od tamtego czasu minęło już ładnych kilka miesięcy, a obok zimowej kolekcji, z której pochodzi nasza bohaterka Kera w kolorze śliwkowym, dostępna jest już wiosenna, z podobnymi krojami. Kera na wiosnę ubierze się w biel - kto wie, może niektóre z Was mogłyby ją przygarnąć do swojej „kolekcji bazowej”?

Jej producent należy do otwartych na popierane przez nas trendy rozmiarowe - myślę, że warto mu kibicować! Miseczki Ewy Bien w modelach o najszerszym zakresie rozmiarów, do których należy Kera i np. taka oto cyklamenowa Kirke, dochodzą do rozmiaru K, choć trzeba pamiętać, że poruszamy się w innym systemie niż brytyjski (firma ma własną tabelę rozmiarów, która jednak nie całkiem odpowiada doświadczeniom mojego biustu, ale o tym za chwilę).

Jednakże w tym rozmiarze obwodu, który dobrałam, czyli 75, największą miseczką u Ewy Bien jest I - i taką właśnie noszę. Mój biust ze środka brytyjskiej tabeli (noszę 36G, 34GG, 34G, 36FF...) plasuje więc na razie u szczytu zakresu rozmiarowego marki. Nosicielki obwodów 65 i 70 mają jednak u Ewy Bien większy wybór - miseczki dochodzą w tych obwodach do maksimum, choć, naturalnie, nie we wszystkich krojach. Najobfitsze miseczkowo są kroje balkonetkowe B112 (Kera soft) i B111 (Kirke soft, Amor soft). Niestety urokliwe half-cupy z pionowymi cięciami sięgają zaledwie miseczki H, a i to tylko w wąskich obwodach.

O marce Ewa Bien i wprowadzanej przez nią nowych rozmiarach i krojach, mam nadzieję, jeszcze nie raz usłyszymy, tymczasem zajmijmy się naszą bohaterką. Na wstępie dodam jeszcze, że oprócz śliwki i wiosennej bieli, można ją jeszcze ustrzelić w pięknym granacie, że nie wspomnę o innych krojach (miękki half-cup i usztywniany push-up).

Ewa Bien - Kera, rozmiar: 75I, kolor: fioletowy [Rozmiary: 65 E-K, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-G, 85 B-F, cena: 130 zł]

Estetyka

Pierwszym wrażeniem po rozpakowaniu było: ależ delikatny! To jeden z najbardziej eterycznych ażurów biustonoszowych, z jakimi się zetknęłam. Miseczki są przezroczyste na całej powierzchni (mam skojarzenie z owadzimi skrzydełkami :), a haft rysuje na nich subtelne, cienkie linie. To najlepszy haft, z jakim miałam do czynienia w polskiej bieliźnie, zaraz po marce Avocado. Żadnych odstających nitek, żadnej sztuczności w dotyku.

Brawo za ozdobę naszytą z przodu na ramiączkach oraz za detal między miseczkami - ładnie współgrający z resztą stanika, dobry jakościowo, gładki wisiorek, bez drapiących krawędzi. Cały biustonosz jest wykonany bardzo starannie, ma dobrej jakości zapięcie. Na biuście prezentuje się elegancko i seksownie.

 

Dopasowanie

Krytyka należy się Kerze przede wszystkim za rozciągliwy obwód. Dzianina, z której uszyto tył, jest co prawda bardzo przyjemna w dotyku, ale zbyt elastyczna na potrzeby cięższego biustu i mocno się rozciąga. Rozmiar 75 na moim 82-centymetrowym podbiuściu co pewien czas wymaga poprawiania. Ponieważ przedstawiciele firmy deklarowali zamiar zmiany dzianin na mocniejsze, mam nadzieję, że kolejne kolekcje będą pod tym względem lepsze.

Wedle tabeli rozmiarów moje wymiary (82/109) w zasadzie kwalifikowałyby mnie do nieprodukowanego rozmiaru 80H, a przy obwodzie 75 - do miseczki J albo nawet K. I rzeczywiście, miseczki są na mnie za małe, ale minimalnie: poza nieco zbyt wąskimi fiszbinami nie zdradzają innych objawów nieodpowiedniego rozmiaru. Można więc chyba w tym przypadku uznać, że firma trzyma się swojego systemu rozmiarów, ale sytuacją idealną byłoby, gdyby rozmiary obwodów były nieco bardziej realne. Życzyłabym sobie nosić 80H :) Ale niestety - obwód 80 uszyty z tej dzianiny nie podtrzymałby mojego biustu.

 

Kształt

Coś dla miłośniczek naturalnego, zaokrąglonego kształtu - takiego, jaki nadają piersiom np. biustonosze polskiej marki Avocado. Właściwie nie mam do niego zastrzeżeń, ale moim ideałem jest trochę mocniejsze modelowanie i zbieranie, dlatego nie przyznaję maksymalnej oceny.

 

Konstrukcja

Nietypowo, tym razem oddzieliłam to kryterium od następnego. Konstrukcję Kery mogę tylko pochwalić. Nie widzę żadnych błędów - ani przesadnego zabudowania, ani zbyt wysokich boków, ani zniekształcania piersi. Mostek jest wąski - fiszbina przy fiszbinie, co na pewno wiele osób ucieszy. Chyba ucieszą się też miłośniczki węższego rozstawu fiszbin. Na medal.

 

Podtrzymanie

Po raz drugi nasza bohaterka zbierze cięgi za rozciągliwość obwodową. Sądzę, że głównie z tego powodu biust w Kerze wykazuje sporą skłonność do falowania (a tył biustonosza - do podjeżdżania). Do truchcików i podskoków raczej się nie nadaje, natomiast do spokojnego przemieszczania się - jak najbardziej.

Oprócz wymiany dzianiny, pomóc mogłoby nieznaczne poszerzenie tyłu - Kera spokojnie mogłaby być trzyhaftkowcem, zwłaszcza przy takiej delikatności i nieprzesadnym zabudowaniu miseczek.

 

Wygoda

To byłby cudownie wygodny biustonosz, gdyby nie jedna wada - drapiące krawędzie ramiączek. To częsta przypadłość polskiej bielizny. Gładkie taśmy, z których najczęściej produkuje się ramiączka, miewają ostry brzeg, który, gdy ramiaczko zagłębi się nieco w ciało, zaczyna nieprzyjemnie podgryzać. Gdyby nie to, zapomniałabym, że w ogóle mam Kerę na sobie - jest supermiła w dotyku. Niestety, po kilku godzinach ramiączka o sobie przypominają, choć mimo to da się Kerę nosić przez cały dzień bez silnej potrzeby zdjęcia biustonosza.

 

Cena

Cena w okolicy 130 zł to zbyt dużo jak na biustonosz, który pozostawia nieco do życzenia w kwestii przystosowania do podtrzymywania większego biustu. Przypuszczam jednak, że nosicielki mniejszych rozmiarów mogą być z niego bardzo zadowolone. Jakość haftu i wygląd Kery oraz udana konstrukcja miseczek powstrzymuje mnie przed postawieniem niższej oceny - pod tymi względami może ona śmiało konkurować z np. brytyjskimi biustonoszami.

 

Podsumowanie

Właściwie wystarczyłaby tak „drobna” zmiana, jak wymiana tyłu, by mój entuzjazm dla Kery marki Ewa Bien wzrósł niepomiernie, a oceny podskoczyły do czwórek i piątek. Nie tylko przód jednak czyni biustonosz :)

Jestem bardzo ciekawa, jak też sprawują się inne kroje produkowane przez Ewę Bien - zwłaszcza miękkie i usztywniane modele z pionowym szwem wyglądają kusząco. Mam nadzieję, że od Was usłyszę kilka słów na ich temat. A marce gorąco życzę dalszego rozwoju i powiększania zakresu rozmiarów, bo ledwie się w niego mieszczę! :) A tu tyle biustów większych od mojego czeka na polskie biustonosze. Bo przecież chcemy nosić polskie marki - producenci, dajcie nam tylko szansę!

 

Uwaga, promocja!

Dla stanikomaniaczek firma Ewa Bien przygotowała promocję w firmowym sklepie internetowym - 15% zniżki! W arkuszu zamówienia przy imieniu i nazwisku trzeba wpisać hasło STANIKOMANIA (duże drukowane litery). Zniżka będzie trwała przez najbliższe 7 dni. UWAGA: rabat dotyczy tylko bielizny nieprzecenionej.

Na zakończenie - dziękuję firmie Ewa Bien za gotowość do kontaktów z tutejszą społecznością i mam nadzieję, że zaowocuje ona ciekawą wymianą zdań w komentarzach. A co Wy sądzicie o marce Ewa Bien? Czy ma biuściasty potencjał?

niedziela, 27 marca 2011

Z przyjemnością wracam do tematu zapowiedzi jesienno-zimowych kolekcji, zostawiwszy sobie na deser jedną z ulubionych marek D-plusowych. Elomi, przeznaczona dla kobiet o większym biuście i obwodzie pod biustem, jest rozwijana powoli, lecz konsekwentnie. W kolejnym sezonie czeka nas kilka nowości, nie tylko kolorystycznych. Pojawi się miseczka K, ponadto coraz bardziej uwidacznia się tendencja do wychodzenia poza bezpieczną, solidną bazę i sięgania po śmielsze rozwiązania, jak ażury, lżejsze konstrukcje. Ciekawe, czy miłośniczki Elomików będą kiedyś mogły wybierać w tylu kolorach i wzorach, co ich koleżanki noszące np. Freyę...

Bardzo mi się podoba przesłanie tej marki, obecne zarówno w sloganach zawartych w katalogu (Make an entrance. Make a statement. Show them the real you. The confident you.), jak i widoczny w charakterze kolekcji: duży rozmiar, duża pewność siebie, duże wrażenie :-)

 

Śliwkowa mgła

Jesień zasypuje nas śliwkami, a właściwie - jagodami, bo aż dwie przedstawicielki jesiennej Elomi wystąpią w kolorze blackberry. Pierwsza to nowość - Maggie, która zdobi okładkę jesiennego katalogu. To pierwszy tak przejrzysty biustonosz w kolekcji tej marki, może stanie się Elomikową wersją modelu Freya Arabella? Mam nadzieję, że w całym zakresie rozmiarów będzie się prezentowała równie delikatnie.

Ma obniżony mostek w porównaniu ze swoimi full-cupowymi koleżankami, a jej konstrukcja jest lekka, bez taśmy obejmującej cały dół biustonosza (bandless). Warto zwrócić uwagę na ciekawe ramiaczka z kontrastowym wzorem. Maggie sięga miseczki JJ. Zakres rozmiarów: 36-44 E-G, 36-42 GG-JJ.

Druga „jagódka” to Caitlyn, klasyczny full-cup z bocznym panelem zbierającym (side-support), który w swojej szufladzie każda szanująca fanka Elomi mieć powinna ;) (sama nie mogę się już bez niego obejść - jest komfortowy, dobrze modelujący i bezpieczny).

Jesienią Caitlyn pojawi się w aż trzech sezonowych wersjach kolorystycznych - oprócz blackberry zostaniemy poczęstowane czekoladową truffle:

Pozostanie też wiosenna wersja lawendowa (amethyst), a także obowiązkowe: biel, czerń i cielisty. Ten wiodący model zostanie po raz pierwszy wyprodukowany w rozmiarze miseczki K, i to już od obwodu 34. Zakres rozmiarów: 38-46 DD, 34-46 E-HH, 34-42 J-K.

 

Złota jesień

Cassandra to jeden z najoryginalniej ubarwionych biustonoszy, jakie widziałam. Jest pomarańczowo-złota, na żywo jej kolory wydały mi się jaskrawsze niż na zdjęciu katalogowym i takie też wyszły na moich własnych zdjęciach. Wydaje mi się przeznaczona dla osób o tak zwanym jesiennym typie urody - mnie w takim ciepłym rudzielcu chyba nie byłoby do twarzy, co nie przeszkodziło mi wpatrywać się weń z fascynacją :)

Krojem, a nawet formą haftu, wydaje się zbliżona do Caitlyn, miseczki są jednak nieprzejrzyste, lekkości za to dodaje przezroczysta taśma wzdłuż ich krawędzi. Zakres rozmiarów bardzo przypomina Caitlyn, lecz bez miseczki K (do JJ).

 

Mroczny grafit

Kolejny dyżurny kolor sezonu jesień-zima 2011 pojawi się i w Elomi. Piankową balkonetkę z plandżowymi aspiracjami, czyli Hermione, poznamy już tej wiosny w lekkim beżu, a jesienią dołączy wersja ciemniejsza (to nie czerń, lecz bardzo ciemna szarość).

Jestem wciąż ciekawa tego modelu, który różni się od wszystkich modelowanych termicznie biustonoszy, z jakimi miałam do czynienia - jest miękki i delikatny. Rozmiary Hermione sięgają miseczki HH, a obwody zaczynają się od 34, a kończą na 46 (ten największy dostępny do miseczki FF).

Znana już od kilki sezonów Cleo pojawi się także w wersji ciemnografitowej, zarówno w klasycznym solidnym full-cupie, jak i w kroju bandless bra.

 

Szafir i granat

Znana z pięknych wersji czerwonej i lawendowej, efektowna plandżówka Suzie wystąpi w kolejnej odsłonie. Chyba w sam raz dla mnie :) Jej krój oparty jest na Caitlyn, lecz mostek został obniżony o ok. 4 centymetry. Polskie sklepy, zdaje się, już trochę polubiły Suzie i mam nadzieję, że szafirowa również do naszego kraju zawita. Rozmiary: 36-46 D-DD, 36-44 E-G, 34-42 GG-HH.

Kwiaty Sakury, która w odsłonie wiosennej będzie, a jakże, biało-różowa - jesienią pojawią się na tle nocnego nieba (ciemny granat). Rozmiary: 36-44 E-G, 36-42 GG-JJ.

 

Kształtne doły

Figi i szorty Elomi zaczynają się od angielskiego M (większe od naszej polskiej M-ki), a kończą na 4XL. W nadchodzącym sezonie Elomi postanowiła nas majtkowo zaskoczyć, wzbogacając repertuar o linę Curve - wysokie majtki modelujące w dwóch krojach: figi i, hm, reformy? (chodzi o krój wyposażony w nogawki). Obie propozycje Curve uszyte zostaną z oddychającej dzianiny i wzmocnione na brzuchu. W części górnej ma się znaleźć silikonowy pasek zapobiegający rolowaniu się wyszczuplacza i zsuwaniu w dół. Kolory czarny i cielisty pasują do biustonoszy z linii Smoothing, a rozmiary sięgną 6XL. Zastanawiam się, czy nie zaopatrzyć się w taką zgrabną tubę - pasowałaby do push-upa Smoothing (mój jest czarny :)

 

Dla wiernych fanek

...czyli kontynuacje. W przyszłym sezonie nie opuści nas Lara, podobnie jak w tym jednak pozostanie tylko w wersji klasycznej - srebrno-czarnej, jako half-cup oraz full-cup (ten ostatni już dawno wpisałam na swoją wishlistę). Zostaje także panterkowa Asia, beżowa Abi, trójka bazowych kolorów Jasmine, a także Tamarie (w czerni i beżu), Cleo oprócz grafitowej sezonówki także wystąpi w beżu i czerni. Oprócz tego pozostanie oczywiście cała seria Smoothing, zawierająca bezszwowe balkonetki, plandże i straplessy oraz bustiery, a także biustonosz do karmienia, wszystko w czerni i beżu (bustier w czerni i w kości słoniowej). Będą sportowe biustonosze Energise oraz gorsety Occasions (basque) w kolorze czarnym, białym i kości słoniowej, a także Beatrice dla karmiących mam - nadal tylko w beżu. Cała kolekcja bazowa jest do obejrzenia na stronie internetowej marki.

 

Skąd wziąć Elomiczkę?

Podobnie jak przy okazji zapowiedzi wiosennych - zachęcam Was - klientki i przedstawicielki sklepów - do wpisywania w komentarzach, w których sklepach dostępne są, lub będą biustonosze Elomi - jest ich w naszym kraju wciąż niewiele. Mam nadzieję, że odnotujemy tendencję wzrostową :)

Poniżej - galerie zdjęć moich własnych oraz katalogowych. Na spotkaniu z dystrybutorem niestety nie miałam okazji obejrzeć próbek na modelkach - wszystkie były w rozmiarze 36E, na modelki stanowczo za dużym. Firmie b.style bardzo dziękuję za możliwość obejrzenia kolekcji oraz materiały.

Zapraszam do oglądania i dzielenia się wrażeniami, w szczególności również te z Was, które mają doświadczenie w noszeniu bądź dobieraniu biustonoszy Elomi. Co sądzicie o kolejnej kolekcji? Czy marka robi postępy?

 

 

czwartek, 17 marca 2011

Zapraszam do wywiadu - dawno nie było, prawda? :) Główny temat niniejszej rozmowy zawdzięczam naszej bohaterce - właścicielce krakowskiego sklepu Marcille, pani Marcelinie Rybak. A brzmi on: jak cały ten bra-biznes wygląda „od kuchni”? Innymi słowy: jak zacząć? Skąd wziąć fundusze? Skąd czerpać motywację? No i najważniejsze: czy w ogóle warto? Zapraszam do przeczytania tego wywiadu nie tylko klientki, ale i obecne oraz potencjalne bra-bizneswomen. Zadajmy sobie śmiałe pytanie: jak założyć, prowadzić, promować dobry sklep z bielizną?

Zacznę od tego, co zwykle: jak wpadła Pani na pomysł założenia Marcille? Czy wydarzyło się coś, co Panią zainspirowało? Czy pomysł dojrzewał długo, czy wręcz przeciwnie – szybka myśl, szybka realizacja? 

Marcille to takie moje drugie dziecko :) Sklep powstawał bowiem w przełomowym dla mnie okresie – kończyłam studia, oczekiwałam na dziecko i równocześnie zastanawiałam się, jak pokierować swoim życiem. Zawsze kochałam piękną bieliznę, a znalezienie tej idealnie dopasowanej sprawiało mi wielką trudność. Po odkryciu kilka lat temu biustonoszy w prawidłowych rozmiarach, dobrej jakości i o niebanalnym designie wiedziałam już, że jest to coś, co mogę z czystym sumieniem polecać innym kobietom. Chciałam, by one też na własnej skórze mogły poczuć, jak właściwy rozmiar potrafi zmienić całą sylwetkę. W ten sposób powoli sklep stał się dla mnie sposobem na życie.

Wiele tworzonych ostatnio sklepów z biustonoszami to biznesowe debiuty ich właścicielek. Jak było z Panią?

Marcille jest moim zawodowym debiutem, choć zawsze wiedziałam, że chcę prowadzić własną firmę. Nie wiedziałam tylko, czym się zająć, by praca była przyjemnością i sprawiała mi satysfakcję. Teraz widząc zadowolone klientki, które do nas wracają i polecają sklep swoim znajomym, wiem, że podjęłam słuszną decyzję.

Kontaktując się z właścicielkami czy pracownicami sklepów z biustonoszami próbowałam postawić się na ich miejscu: czy nadawałabym się do takiej pracy? Zwykle dochodzę do wniosku, że chyba nie... Wydaje mi się, że do tego fachu potrzebna jest anielska cierpliwość :) Czy sama zajmuje się Pani obsługą klientek, czy też robi to personel? Jaka osoba według Pani nadaje się na bra-fitterkę?

Tak, anielska cierpliwość to chyba najważniejsza cecha dobrej bra-fitterki :) Zwykle pierwsza wizyta w naszej przymierzalni trwa ok. 30 minut, czasem nawet godzinę. W tym czasie nie tylko określamy właściwy rozmiar, próbujemy też poznać gust klientki i jej oczekiwania wobec idealnego biustonosza. Dobra bra-fitterka ma też oczywiście wiedzę i doświadczenie oraz zna najnowsze trendy. W moim sklepie doradzają i sprzedają dziewczyny, które staram się zarażać moją pasją. W miarę możliwości spędzam w sklepie jak najwięcej czasu, zwłaszcza w soboty.

Czy mogłaby Pani, w największym skrócie, opowiedzieć, jak się zakłada sklep z biustonoszami? Czy potrzebne są do tego duże inwestycje? Większe niż np. dla sklepu z odzieżą?

Założenie sklepu powinnyśmy zacząć od dobrego biznesplanu zawierającego, prócz analizy finansowej przedsięwzięcia, także analizę konkurencji, dobór profilu klienta oraz strategię marketingową. Później czeka nas proces rejestracji firmy, wyboru lokalu, jego remont i wyposażenie oraz to, co najprzyjemniejsze (i chyba jednocześnie najtrudniejsze :) – zatowarowanie. Tutaj pomocne staje się Lobby Biuściastych, Balkonetka i Stanikomania. Sklep z bielizną z pełną rozmiarówką to ogromna inwestycja, na pewno kilkakrotnie większa niż sklep odzieżowy.

Skąd wziąć na to wszystko pieniądze? Czy początkująca bra-bizneswoman może starać się o jakieś dotacje?

Mój sklep powstał dzięki pomocy Unii Europejskiej.  Otrzymałam 40 tysięcy złotych wsparcia na rozpoczęcie działalności. Ogromną część tej kwoty pochłonął remont i wyposażenie sklepu (meble, kasa fiskalna, komputer, drukarka, manekiny…). Na towar zostało niewiele. Zaczynałyśmy z dosłownie kilkoma modelami w ofercie, później z każdym miesiącem towaru przybywało.

Powiedzmy, że mamy już swój wymarzony, nowiutki sklep pełen świetnego towaru… Co teraz? Jak przyciągnąć klientki? Czy są jakieś formy reklamy czy promocji, które szczególnie dobrze się sprawdzają w przypadku sklepu z biustonoszami, oferującego duży wybór rozmiarów?

Najlepszą formą reklamy są zadowolone klientki. To one przyprowadzają swoje koleżanki, mamy, córki i babcie. Czasami „łańcuszek” jest już tak długi, że gubimy się kto kogo polecił :) Jest to jednak najbardziej czasochłonna forma reklamy. Staramy się więc rozdawać ulotki, przyciągać niebanalną witryną, wysyłamy newsletter, prowadzimy program lojalnościowy, jesteśmy na Facebooku, organizujemy szalone noce zakupów :) 16 stycznia wzięliśmy udział w Małopolskich Targach Ślubnych, a 12 lutego zawitała do nas Klinika Stanika.

Co mogłaby Pani przekazać osobom idącym w Pani ślady? Jakaś wskazówka, a może przestroga? A może przeżyła Pani jakiś moment zwątpienia, coś, co sprawiło, że żałowała Pani przez chwilę związania swojej kariery z własnym sklepem z bielizną?

Na pewno radziłabym dziewczynom, by planowały otwarcie sklepu w tzw. sezonie, czyli mniej więcej od kwietnia do września – wtedy można liczyć na zdecydowanie większą liczbę klientek. Na pewno mogę też poradzić, by w miarę możliwości prezentować całość towaru w Internecie oraz zorganizować dwie lub trzy przymierzalnie. Jeśli chodzi o momenty zwątpienia - mam je średnio raz na tydzień :) Wtedy nieoceniony staje się mój mąż, który zawsze jest pełen optymizmu i pewności siebie. Niestety, przy własnej działalności uczymy się wszystkiego na własnych błędach, co jest czasem bardzo kosztowne…

Na zakończenie – prośba o krótką prezentację sklepu klientkom. Co zyskają, przychodząc właśnie do Was?

Sklep znajduje się w samym centrum Krakowa przy ulicy Długiej 18. Atmosfera jest kameralna - sklepik jest malutki i przytulny. Mamy jedną sporą przymierzalnię z dużymi lustrami i jedną mniejszą, zapasową. Oferujemy przede wszystkim marki brytyjskie Panache, Freya, Miss Mandalay, Curvy Kate i Keia Pink oraz polski Comexim w miseczkach od B do K i obwodach 60-95. Zawsze chętnie zamawiamy wybrane przez klientkę modele, robimy promocje i wyprzedaże.

[dopisek Stanikomanii: Marcille istnieje także w wersji internetowej. Wysyłka za darmo!]

Dziękuję za rozmowę!

 

Uwaga, promocja!

Specjalnie dla stanikomaniaczek - zniżka 10% na cały asortyment Marcille przez najbliższy tydzień! :)

A teraz pytanie do Czytelniczek: czy myślałyście kiedyś o założeniu własnego biznesu bieliźnianego? A może już to zrobiłyście i macie ochotę podzielić się doświadczeniami z innymi? Jakie predyspozycje warto mieć, by odnaleźć się w tym fachu? Czy początki są trudne, czy łatwe?

poniedziałek, 14 marca 2011

Kolekcje i marki, marki i kolekcje... Gorący czas zapowiedzi na kolejny sezon sprawia, że trudno oderwać się od próbek, katalogów, zdjęć, rozmiarówek i... planowania wydatków. Do tej pory gościli u nas ci zadomowieni na naszym DD-plusowym podwórku na tyle, że opisy ich kolekcji należą już do stanikomaniackiej tradycji. Proponuję jednak wyłonić się na chwilę z głównego nurtu i rzucić okiem na markę początkującą na naszym rynku, a mianowicie brytyjskiego Charnosa i jego aktualną kolekcję wiosenną, która lada moment powinna pojawić się w sklepach.

U nas dotąd praktycznie nieznany, na Wyspach jest firmą z całkiem długą jak na interesujące nas marki historią, bo istniejącą już od 1958 roku. Produkuje nie tylko biustonosze i majtki do kompletu, ale także różne inne bieliźniane wynalazki, jak halki, body, koszulki z wbudowanym stanikiem, wyszczuplające majtki (w znanych od lat liniach Superfit i Hourglass).

Do niedawna marka ta kojarzyła mi się raczej z konserwatywną klasyką - z roku na rok powtarzały się te same modele i serie oraz zakresy rozmiarów, niewiele było kolorów. Po tym, jak udało mi się zdobyć czerwonego straplessa, wspominanego w pewnej archiwalnej notce (polecam zerknąć i zadumać się nad zmianami, a może nad brakiem zmian, na rynku straplessów ;), po Charnosa już więcej nie sięgnęłam, poza jednym falstartem z błędnie skonstruowaną balkonetką - nie nęcił mnie ani krojami, ani kolorami. Próbki wchodzącej niebawem do sklepów kolekcji, które obejrzałam dzięki jej polskiemu dystrybutorowi sprawiły jednak, że patrzę nań łaskawszym okiem - jednym z powodów jest bohater pierwszego zdjecia w tej notce.

 

Rajski Eden

Widać, że firmie Charnos wreszcie znudziły się gładkie tudzież koronkowe klasyki i zapragnęła zaszaleć z barwnym haftem i stylistyką nawiązującą do najbardziej znanych marek D-plusowych, jak Masquerade, czy nawet Fauve. Eden (32-38 B-G) jest usztywnianym balkonikiem, który wiele z nas zapewne nazwałoby half-cupem, mniejsza jednak o nazewnictwo - poziom zabudowania próbkowego egzemplarza wydał mi się porównywalny z przeciętną „maskaradką”. Pod względem stylistyki i jakości wykonania postawiłabym go co najmniej na tym poziomie, jeśli nie wyższym - podobnie zresztą jak całość kolekcji. Detal na mostku - na piątkę z plusem.

Oprócz stanika do tej spektakularnej serii dołączono gorset (do obejrzenia w galerii na końcu) w - uwaga - tym samym zakresie rozmiarów, nie do jakiegoś tam FF ;) Charnos jednak rozmiarowo nie oszałamia, to typowa marka D-G, a w zasadzie B-G, a czasem C-G, brak jednak obwodów poniżej 32 (z jednym jedynym wyjątkiem - strapless z serii Eve). W tym sensie jest jednak wciąż marką bardzo tradycyjną. Ale kto wie, może obecna kolekcja stanowi zapowiedź odświeżenia?

Godnym uwagi elementem są majtki - tu marka wyraźnie wykorzystuje swoje tradycyjne doświadczenie i wizerunek, nawiązując do stylu retro, co czyni zresztą nie tylko w tym modelu. Oprócz stringów mamy do dyspozycji wysokie majtki z podwiązkami.

Mam nadzieję, że Charnos sprawi, iż powrócę do Edenu, a raczej, że Eden stanie się moim udanym powrotem do Charnosa ;)

 

Satyny czar

Modelem, który najpewniej skłoni mnie do wypróbowania miękkiej strony Charnosa, jest Mia - z satyny w kolorze srebrnym, który w zależności od oświetlenia zyskuje odcień niebieskawy czy wręcz liliowy, albo pozostaje szary - to jeden z tych okropnie trudnych do sfotografowania kolorów. Mia w wersji miękkiej wystąpi w rozmiarach B-G, natomiast w usztywnianej balkonetce - B-F, co jest regułą dla modeli usztywnianych Charnosa (oprócz wyżej wspomnianego Edenu). Zwracam uwagę na cudne ramiączka z plisowaną naszywką, które kojarzą mi się z ostatnimi zapowiedziami Fauve. Niewątpliwie mamy do czynienia z jakimś ramiączkowym trendem.

W komplecie nie mogło zabraknąć kilku typów majtek, w tym również wysokich z podwiązkami.

Moją trzecią ulubienicą kolekcji była Paris, też pięknie satynowa i elegancka, kusząca mimo jasnych barw. Niestety podobno wersja usztywniana nie zawita do Polski, a miękka nie zostanie wyprodukowana wcale. Nie mam pojęcia, czemu.

 

Koronkowce - znane czy nieznane?

O Cherubach nie mam jeszcze opinii, poza tym, że podoba mi się koronka oraz kolor wersji szmaragdowej. Wystąpi jako full-cup w miseczkach do G i usztywniana balkonetka do F, a oprócz szmaragdu pojawi się malinowy róż. To jeden z tych modeli, które są obecne w ofercie tyle czasu, że jego nazwa kojarzy mi się nieodmiennie z tą właśnie marką. Czy będzie atrakcyjną propozycją dla polskiej biuściastej? Krój full-cupa sprawia jednak wrażenie tradycyjnego rakietowca - może średnie biusty zaprzyjaźnią się z usztywnianą balkonetką?

 

Do modelu Trellis podchodzę nieco nieufnie. Przymierzany przeze mnie miękki stanik w rozmiarze 36G był na mnie sporo za duży, co samo w sobie byłoby niezłą wiadomością dla wielu biuściastych, mój niepokój natomiast wzbudziły nietypowo wysokie boczki oraz rozciągliwa koronka miseczek. Nie wiem, czy dam mu jeszcze jedną szansę - być może jest to jednak model skierowany do niższej strefy miskowej (mam nadzieję, że nie jest tak w przypadku wszystkich staników Charnos... chętnie usłyszę Wasze opinie na ten temat!). Tu też zwracam uwagę na ładny detal na mostku. Na zdjęciu - wersja usztywniana do miseczki F.

Kość słoniowa

trzyma się mocno nie tylko w bazówce - całkiem sympatycznie wg mnie prezentuje się sezonowa Thalia i bazowa Ava, ta ostatnia pojawi się także w czerni z grafitem. Wersje miękkie jak zwykle do G, usztywniane do F tylko, co mnie dziwi zwłaszcza w przypadku Thalii, która przecież spokojnie mogłaby stanowić jasną przeciwwagę dla wieczorowego Edena.

 

...czerń i beż.

Do wieczorowych czerni dołączy Helena z bogatym, dobrej jakości różowym haftem i ciekawym widelcowatym zamocowaniem ramiączek. Będzie, jak zwykle, wersja miękka do G (full-cup) i usztywniana do F.

Spodobała mi się też Anais, która wystąpi w bardzo przyjemnym brzoskwiniowym odcieniu cielistego. Model ten był dostępny w kolekcji zimowej w ciemnej czerwieni, a chyba jeszcze wcześniej w turkusie.

 

Bazowe ciekawostki

Opisywanie kolekcji bazowych to dla mnie zawsze „jazda obowiązkowa” - wywiązać się wypada, ale bez wielkiego zaangażowania :) Zwrócę tylko uwagę na dwa ciekawe punkty.

Pierwszy - to koszulka z wbudowanym stanikiem z serii Superfit (32-38 B-F). Miałam okazję ją przymierzać, ale nie zdołałam dobrać odpowiedniego rozmiaru. Największa miseczka F, mimo że rzeczywiście spora (zostałam uprzedzona, że miseczki w Charnosach bywają nietypowo duże), była jednak nieco za mała, a obwód wzięty na wyrost nie podtrzymywał tak dobrze, by koszulkę dało się nosić bez ramiączek, a to wszak najbardziej atrakcyjna opcja. Sądzę jednak, że biusty mniejsze od mojego mogą być z tego produktu zadowolone.

 

Godne uwagi są też, jak sądzę, dwie kolekcje ślubne: Belle i Eve. Obie zawierają sporo elementów: staniki multiway, gorsety, różne typy majtek, pasy do pończoch. Bardziej efekciarska jest Belle ze względu na dodatek cekinów i błyszczącą satynę, zapewniam jednak, że w dotyku jest przyjemna i nie szeleści. Eve od razu wzbudziła moją sympatię - po pierwsze, występuje także w czerni :) (niestety nie widziałam próbki), a po drugie - ma całkiem cywilizowany zakres rozmiarów na tle reszty kolekcji, bo w miseczkach C-F występuje także w obwodzie 30 (ogólnie sięga, jak zwykle, do G). Nie wiem tylko, po co tu jeszcze miękki full-cup... Nie jestem entuzjastką „ślubniaków”, ale uważam tworzenie takich kolekcji za coś w rodzaju znaku jakości firmy. A skoro już o jakości mowa...

 

Jakość

Jestem mile zaskoczona, zwłaszcza takimi modelami, jak Eden czy Mia: widać dbałość o detale i dobre materiały, koronki i hafty. Podobają mi się Charnosowe ozdoby (te wszystkie szkiełka, wisiorki itd.), choć tiulowe wstążki zmieniłabym na inne - obawiam się, czy nie będą się zagniatały tudzież strzępiły. Niestety trudno mi się wypowiedzieć na temat konstrukcji - z braku testów. Mam nadzieję, że może Wy coś na ten temat dorzucicie.

Oto zdjęcia próbek, a wśród nich powiększenia detali, które szczególnie polecam Waszej uwadze:

 

 

Wiosenny konkurs! :-)

Gdyby któraś z Was miałaby ochotę przetestować któryś z kompletów Charnosa - zapraszamy do konkursu, w którym można takowy wygrać :) Wymyślcie nowe nazwy dla modeli: Eden, Mia i Thalia - mogą być zabawne, literackie czy też co Wam inwencja podpowie. Dla najciekawszego zestawu polski dystrybutor marek Charnos i Audelle, firma Alter ID, ufunduje komplet Charnosa, albo też, jeśli ktoś nie znajduje w ofercie swojego rozmiaru - bieliznę nocną Audelle (rozmiary 36-46). Propozycje prosimy podawać w komentarzach.

Na zakończenie - jeszcze raz proszę doświadczone użytkowniczki Charnosa o wrażenia. Czy warto również tej wiosny zainteresować się Charnosem?

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...