czwartek, 31 marca 2011

Śliwki, jagody i czarne porzeczki na topie będą jesienią - to już wiemy, dlaczego jednak nie posmakować ich już teraz? :) Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrecenzowania pewnego nabytku z tej rodziny barwnej, który zawdzięczam polskiej firmie Ewa Bien (hmm, chyba kiedyś pisanej przez „ń”?) i spotkaniu z jej przedstawicielami w warszawskim sklepie Li Parie. Od tamtego czasu minęło już ładnych kilka miesięcy, a obok zimowej kolekcji, z której pochodzi nasza bohaterka Kera w kolorze śliwkowym, dostępna jest już wiosenna, z podobnymi krojami. Kera na wiosnę ubierze się w biel - kto wie, może niektóre z Was mogłyby ją przygarnąć do swojej „kolekcji bazowej”?

Jej producent należy do otwartych na popierane przez nas trendy rozmiarowe - myślę, że warto mu kibicować! Miseczki Ewy Bien w modelach o najszerszym zakresie rozmiarów, do których należy Kera i np. taka oto cyklamenowa Kirke, dochodzą do rozmiaru K, choć trzeba pamiętać, że poruszamy się w innym systemie niż brytyjski (firma ma własną tabelę rozmiarów, która jednak nie całkiem odpowiada doświadczeniom mojego biustu, ale o tym za chwilę).

Jednakże w tym rozmiarze obwodu, który dobrałam, czyli 75, największą miseczką u Ewy Bien jest I - i taką właśnie noszę. Mój biust ze środka brytyjskiej tabeli (noszę 36G, 34GG, 34G, 36FF...) plasuje więc na razie u szczytu zakresu rozmiarowego marki. Nosicielki obwodów 65 i 70 mają jednak u Ewy Bien większy wybór - miseczki dochodzą w tych obwodach do maksimum, choć, naturalnie, nie we wszystkich krojach. Najobfitsze miseczkowo są kroje balkonetkowe B112 (Kera soft) i B111 (Kirke soft, Amor soft). Niestety urokliwe half-cupy z pionowymi cięciami sięgają zaledwie miseczki H, a i to tylko w wąskich obwodach.

O marce Ewa Bien i wprowadzanej przez nią nowych rozmiarach i krojach, mam nadzieję, jeszcze nie raz usłyszymy, tymczasem zajmijmy się naszą bohaterką. Na wstępie dodam jeszcze, że oprócz śliwki i wiosennej bieli, można ją jeszcze ustrzelić w pięknym granacie, że nie wspomnę o innych krojach (miękki half-cup i usztywniany push-up).

Ewa Bien - Kera, rozmiar: 75I, kolor: fioletowy [Rozmiary: 65 E-K, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-G, 85 B-F, cena: 130 zł]

Estetyka

Pierwszym wrażeniem po rozpakowaniu było: ależ delikatny! To jeden z najbardziej eterycznych ażurów biustonoszowych, z jakimi się zetknęłam. Miseczki są przezroczyste na całej powierzchni (mam skojarzenie z owadzimi skrzydełkami :), a haft rysuje na nich subtelne, cienkie linie. To najlepszy haft, z jakim miałam do czynienia w polskiej bieliźnie, zaraz po marce Avocado. Żadnych odstających nitek, żadnej sztuczności w dotyku.

Brawo za ozdobę naszytą z przodu na ramiączkach oraz za detal między miseczkami - ładnie współgrający z resztą stanika, dobry jakościowo, gładki wisiorek, bez drapiących krawędzi. Cały biustonosz jest wykonany bardzo starannie, ma dobrej jakości zapięcie. Na biuście prezentuje się elegancko i seksownie.

 

Dopasowanie

Krytyka należy się Kerze przede wszystkim za rozciągliwy obwód. Dzianina, z której uszyto tył, jest co prawda bardzo przyjemna w dotyku, ale zbyt elastyczna na potrzeby cięższego biustu i mocno się rozciąga. Rozmiar 75 na moim 82-centymetrowym podbiuściu co pewien czas wymaga poprawiania. Ponieważ przedstawiciele firmy deklarowali zamiar zmiany dzianin na mocniejsze, mam nadzieję, że kolejne kolekcje będą pod tym względem lepsze.

Wedle tabeli rozmiarów moje wymiary (82/109) w zasadzie kwalifikowałyby mnie do nieprodukowanego rozmiaru 80H, a przy obwodzie 75 - do miseczki J albo nawet K. I rzeczywiście, miseczki są na mnie za małe, ale minimalnie: poza nieco zbyt wąskimi fiszbinami nie zdradzają innych objawów nieodpowiedniego rozmiaru. Można więc chyba w tym przypadku uznać, że firma trzyma się swojego systemu rozmiarów, ale sytuacją idealną byłoby, gdyby rozmiary obwodów były nieco bardziej realne. Życzyłabym sobie nosić 80H :) Ale niestety - obwód 80 uszyty z tej dzianiny nie podtrzymałby mojego biustu.

 

Kształt

Coś dla miłośniczek naturalnego, zaokrąglonego kształtu - takiego, jaki nadają piersiom np. biustonosze polskiej marki Avocado. Właściwie nie mam do niego zastrzeżeń, ale moim ideałem jest trochę mocniejsze modelowanie i zbieranie, dlatego nie przyznaję maksymalnej oceny.

 

Konstrukcja

Nietypowo, tym razem oddzieliłam to kryterium od następnego. Konstrukcję Kery mogę tylko pochwalić. Nie widzę żadnych błędów - ani przesadnego zabudowania, ani zbyt wysokich boków, ani zniekształcania piersi. Mostek jest wąski - fiszbina przy fiszbinie, co na pewno wiele osób ucieszy. Chyba ucieszą się też miłośniczki węższego rozstawu fiszbin. Na medal.

 

Podtrzymanie

Po raz drugi nasza bohaterka zbierze cięgi za rozciągliwość obwodową. Sądzę, że głównie z tego powodu biust w Kerze wykazuje sporą skłonność do falowania (a tył biustonosza - do podjeżdżania). Do truchcików i podskoków raczej się nie nadaje, natomiast do spokojnego przemieszczania się - jak najbardziej.

Oprócz wymiany dzianiny, pomóc mogłoby nieznaczne poszerzenie tyłu - Kera spokojnie mogłaby być trzyhaftkowcem, zwłaszcza przy takiej delikatności i nieprzesadnym zabudowaniu miseczek.

 

Wygoda

To byłby cudownie wygodny biustonosz, gdyby nie jedna wada - drapiące krawędzie ramiączek. To częsta przypadłość polskiej bielizny. Gładkie taśmy, z których najczęściej produkuje się ramiączka, miewają ostry brzeg, który, gdy ramiaczko zagłębi się nieco w ciało, zaczyna nieprzyjemnie podgryzać. Gdyby nie to, zapomniałabym, że w ogóle mam Kerę na sobie - jest supermiła w dotyku. Niestety, po kilku godzinach ramiączka o sobie przypominają, choć mimo to da się Kerę nosić przez cały dzień bez silnej potrzeby zdjęcia biustonosza.

 

Cena

Cena w okolicy 130 zł to zbyt dużo jak na biustonosz, który pozostawia nieco do życzenia w kwestii przystosowania do podtrzymywania większego biustu. Przypuszczam jednak, że nosicielki mniejszych rozmiarów mogą być z niego bardzo zadowolone. Jakość haftu i wygląd Kery oraz udana konstrukcja miseczek powstrzymuje mnie przed postawieniem niższej oceny - pod tymi względami może ona śmiało konkurować z np. brytyjskimi biustonoszami.

 

Podsumowanie

Właściwie wystarczyłaby tak „drobna” zmiana, jak wymiana tyłu, by mój entuzjazm dla Kery marki Ewa Bien wzrósł niepomiernie, a oceny podskoczyły do czwórek i piątek. Nie tylko przód jednak czyni biustonosz :)

Jestem bardzo ciekawa, jak też sprawują się inne kroje produkowane przez Ewę Bien - zwłaszcza miękkie i usztywniane modele z pionowym szwem wyglądają kusząco. Mam nadzieję, że od Was usłyszę kilka słów na ich temat. A marce gorąco życzę dalszego rozwoju i powiększania zakresu rozmiarów, bo ledwie się w niego mieszczę! :) A tu tyle biustów większych od mojego czeka na polskie biustonosze. Bo przecież chcemy nosić polskie marki - producenci, dajcie nam tylko szansę!

 

Uwaga, promocja!

Dla stanikomaniaczek firma Ewa Bien przygotowała promocję w firmowym sklepie internetowym - 15% zniżki! W arkuszu zamówienia przy imieniu i nazwisku trzeba wpisać hasło STANIKOMANIA (duże drukowane litery). Zniżka będzie trwała przez najbliższe 7 dni. UWAGA: rabat dotyczy tylko bielizny nieprzecenionej.

Na zakończenie - dziękuję firmie Ewa Bien za gotowość do kontaktów z tutejszą społecznością i mam nadzieję, że zaowocuje ona ciekawą wymianą zdań w komentarzach. A co Wy sądzicie o marce Ewa Bien? Czy ma biuściasty potencjał?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...