wtorek, 29 kwietnia 2008

brastop.comWiększości biuściastych lobbystek, które zaraziły się już bakcylem e-zakupów, adres http://www.brastop.com jest doskonale znany. Wzrost liczby klientek z naszego kraju niedawno skłonił firmę do zainteresowania się naszą społecznością. Okazuje się, że w Brastopie Polki nie tylko chętnie kupują, ale także pracują. Specjalnie dla czytelniczek Stanikomanii - wywiad z panią Adrianą Olszewską, buyerem z Brastop.com. Koniecznie doczytajcie do końca - czeka niespodzianka :-)

S.: Dla wielu moich czytelniczek Brastop.com to pierwsze źródło bielizny we właściwym rozmiarze - dobrych marek i w cenach konkurencyjnych w stosunku do polskich sklepów. Czy dużo Polek kupuje w Brastopie? Z jakich krajów pochodzi najwięcej klientek?

A.O.: Oczywiście najwięcej klientek pochodzi z Anglii, ale Polska jest drugim krajem na liście. Myślę, że otwarcie granic Unii Europejskiej pomogło wielu Polkom dostrzec, że rozmiary miseczek biustonoszy nie kończą się na D. Te, które spróbowały dobrze dobranej bielizny, nie będą już wracały do starych przyzwyczajeń. Niestety muszę stwierdzić, obserwując nasze sklepy, że wciąż jeszcze wiele Polek nie chce uwierzyć, że zamiast 36B powinny nosić np. 32DD. [kasica_k: 36 to w angielskich oznaczeniach rozmiarów tyle, lco nasze 80, a 32 - 70.]

S.: W korespondencji ze sklepem z radością trafiamy na polsko brzmiące imiona. Czy dużo Polaków pracuje w firmie? Czy można liczyć – teraz lub w przyszłości - na korespondencję w języku polskim? Dla niektórych pań bariera językowa stanowi ciągle przeszkodę w zakupach internetowych.

A.O.: Jesteśmy tego świadomi. Obecnie w firmie pracuja cztery Polki. Po pierwsze: Monika - nasza menadżerka w Biurze Obsługi Klienta, z którą można się skontaktować w każdej chwili po polsku pod adresem: monika@brastop.com - chętnie odpowie na wszelkie pytania klientek. Jest również Joasia, menadżerka w jednym z naszych sklepów, Monika - sprzedawca, i ja. Myślimy również o umieszczeniu w przyszłości na naszej stronie internetowej niektórych informacji po polsku, jednak jest to uzależnione od spraw technicznych i nie mogę obiecać, kiedy pomysł zostanie wprowadzony w życie.

S.: Prosimy o kilka słów o historii firmy. Kiedy powstał Brastop.com?

A.O.: Firma powstała w 1992 roku, kiedy Steve Hudson wraz z przyrodnią siostrą zaczęli sprzedawać bieliznę na lokalnych marketach, w szpitalach, itd. W 1997 roku Steve otworzył sklep Essensuals na Baker Street w Londynie. Wkrótce okazało się, że w Wielkiej Brytanii jest ogromne zapotrzebowanie na biutonosze w większych rozmiarach i firma zaczęła się rozwijać. W 2000 roku powstały pierwsze firmowe strony internetowe, a przedsiębiorstwo przeniosło się do niewielkiego magazynu w centrum Harrow, połączonego ze sklepem. W 2002 firma zmieniła nazwę na Brastop.com, powstał kolejny sklep na londyńskiej Victoria Station. W 2004 roku przeprowadziliśmy się do większego budynku w centrum Harrow - tu mieści się nasza główna siedziba, magazyn, centrum internetowe i sklep. Rozwijamy się bardzo dynamicznie - zaczyna już brakować miejsca na towar, zastanawiamy się więc nad kolejną przeprowadzką. Myślimy też o otwarciu nowych sklepów, jednak ogromna popularność sklepu internetowego sprawia, że to na nim skupiamy większość uwagi.

S.: Często sie zastanawiamy, jak to się dzieje, że to z Wielkiej Brytanii pochodzi najwięcej marek bielizny DD+? Brak takiej bielizny na polskim rynku tłumaczy się nam w ten sposób, że Brytyjki mają duże biusty, a Polkom, jako mniej biuściastym, mają wystarczyć miseczki od A do D. Chyba nie muszę wyjaśniać, że nie bardzo nas to przekonuje :-) Czy zawsze brytyjski rynek był tak łaskawy dla kobiet z większym biustem?

A.O.: W Wielkiej Brytanii biustonosze powyżej miseczki D zaczęto na większą skalę produkować w latach 90. Producenci, którym udało się uzyskać odpowiedni kształt i podtrzymanie biustu, pozostali na tym rynku. Sądzę, że zwłaszcza ostatnio, po wielu programach telewizyjnych o tym, jak się ubierać i jak dobierać bieliznę, kobiety uświadomiły sobie, jak wiele może zdziałać dobrze dobrany stanik: dodać urody, poprawić figurę, odjąć lat, a nawet korzystnie wpłynąć na zdrowie.

To prawda, że Brytyjki mają spore biusty, jednak w Polsce również nie brakuje kobiet, które potrzebują większych rozmiarów miseczki. Myślę, że większość rodaczek po prostu nie jest świadoma swojego rozmiaru, a te z nas, które chciałyby uzyskać fachową poradę na ten temat, nie mają do kogo się zwrócić. Będąc ostatnio w Polsce poddałam się małemu eksperymentowi: postanowiłam dać się wymierzyć. Sama będąc ekspertem w tej dziedzinie - doznałam szoku. Pani w sklepie powiedziała, żebym po prostu wybrała model, który mi się podoba, a ona mi doradzi. Wybrałam więc, sprzedawczyni podała mi 34B (75B) i kazała przymierzyć, a następnie stwierdziła, że stanik pasuje idealnie, nawet się specjalnie nie przyglądając. Tu pragnę zauważyć, że noszę 32(70)D lub 30(65)DD. Czy można się wobec tego dziwić, że 80% kobiet nosi nieodpowiedni rozmiar stanika? Sądzę, że w Polsce jest to 75B...

S.: Z zainteresowaniem zauważyłyśmy, że w Brastopie można kupić polską bieliznę Kris Line. Niestety, w Polsce marka ta w dostępnych u Państwa rozmiarach niemal nie występuje, co bardzo nas dziwi. Czy cieszy się powodzeniem wśród brytyjskich klientek?

brastop.comA.O.: Jesteśmy bardzo zadowoleni z współpracy z KrisLine - świetna firma, przemili pracownicy i modele, które sprzedają się jak swieże bułeczki. Najwyraźniej polscy właściciele sklepów nie inwestują w miseczki powyżej D - w KrisLine są one tak samo łatwo dostępne, jak te z początku alfabetu. Dlaczego? Wiekszość kobiet nie zna swojego prawidłowego rozmiaru i nie pyta o niego w sklepach. Sprzedawcy nie chcą zapychać półek czymś, na co (jak im się wydaje) nie ma zapotrzebowania, wolą zainwestować w miseczki A-D i zapewnić sobie sprzedaż. W taki sposób koło się zamyka. Myślę jednak, że dzięki takim stronom, jak Stanikomania, coraz więcej kobiet zaczyna interesować się rozmiarem odpowiednim dla swojego biustu.

S.: W jakich biustonoszach gustują Brytyjki? Gdzieś słyszałam, że powodzeniem na Wyspach cieszy się kolor różowy – czy to prawda? Jaki jest największy bestseller Brastopu?

A.O.: Róż jest bardzo popularny w połączeniu z innymi kolorami. Naszym bestsellerem wszech czasow jest Curvy Kate Portia Black/Pink, czyli połączenie czerni i różu. Jednak najlepiej sprzedaje się bielizna biała i czarna. Brytyjki wola klasyczne kolory i wzory. Wiele modeli, które zrobiłyby furorę w Polsce ze względu na swój urok i odmienność, tutaj po prostu się nie sprzedaje.

S.: Jakie rozmiary biustonoszy sprzedają się najlepiej? Mam wrażenie, że najszybciej znikają miseczki G :-)

A.O.: Zgadza się. Największe powodzenie mają rozmiary 34 F-G, aczkolwiek ostatnio bardzo wzrosła sprzedaż biustonoszy powyżej miseczki G. Z badań rynku w Wielkiej Brytanii zaś wynika, że najwięcej kobiet nosi rozmiar 36DD. Nasze doświadczenie jest zupełnie inne. Wiele wskazuje na to, że rzeczywiście 80% kobiet nosi zły rozmiar stanika.

S.: Czy własne marki Brastopu, np. Curvy Kate, będą się dalej rozwijały? Może planowana jest większa liczba modeli i fasonów?

A.O.: Tak, Curvy Kate, szczególnie Portia, jest naszym bestsellerem. Wiele pań chwali podtrzymanie biustu, jakie ten stanik oferuje, i dobrą cenę. W związku z ogromnym zainteresowaniem zdecydowaliśmy się wprowadzić nowe kolory, które będą w sprzedaży na początku maja. Planujemy również kilka nowych fasonów.

S.: A może szykują się w najbliższym czasie jakieś szczególnie kuszące oferty?

A.O.: Wszystkie nasze produkty są w obniżonych cenach. Ponieważ specjalizujemy się w skupowaniu biustonoszy z minionych sezonów, zazwyczaj udaje nam się nabyć je troszkę taniej. Dzięki temu obniżamy cenę, a nasze klientki oszczędzają. Serdecznie polecam zapisanie się na naszą listę mailingową - co tydzień wysyłamy e-maile z informacjami o nowych modelach i specjalnych promocjach.

Przygotowaliśmy również coś specjalnego dla czytelniczek Stanikomanii. Wiele kobiet obawia się zakupów przez internet - mimo że zwracając towar możemy uzyskać pełną refundację ceny bielizny, koszty przesyłki, stosunkowo wysokie, jej nie podlegają. Z naszą promocją, wpisując kod „STANIK” do końca maja mogą Panie zrobić zakupy nie płacąc kosztów przesyłki.

S.: Dziękuję za rozmowę!

Poniżej specjalnie dla nas przygotowany banner (wersja polska!) z warunkami promocji (darmowa dostawa Europe Standard przy zamówieniu powyżej £30).

piątek, 25 kwietnia 2008

Wracamy do naszych biuściastych prezentacji! Dzisiaj gościmy Edytę, która pokaże nam nie łagodną ewolucję, lecz prawdziwą rewolucję rozmiarową. Nasza bohaterka w ogniście czerwonej bluzeczce (zauważam z zainteresowaniem, że to popularny kolor wśród biuściastych :)) na załączonym portrecie ma na sobie biustonosz w rozmiarze 65H z kolekcji Avocado. Cóż - oto kolejny przykład na to, że „H” nie musi oznaczać „Huge” (czyli: ogromne). Czy uwierzyłybyście, że Edyta, zanim zrewidowała swoje rozmiarowe przyzwyczajenia, nosiła miseczke... C?

Jak zwykle, błąd polegał na za luźnym obwodzie pod biustem i zbyt małej miseczce. Gdy Edyta postanowiła zrewidować swoje rozmiarowe poglądy, pomiar obwodu pod biustem wykazał 72 cm, a obwodu w biuście - 91 cm. Przy obwodzie 75, który wcześniej nosiła, miseczka C mogłaby być całkiem trafnym wyborem - dla osoby, dla której taki obwód byłby dobrze dobrany. Ale nie dla Edyty. Oświecone stanikowo wiedzą, dlaczego - obwód, który przekracza wymiar pod biustem, jest do skreślenia na starcie: nie ma szans dobrze podtrzymać biustu, może jedynie doprowadzić do podwieszenia go na ramiączkach. Rozmiar miseczki zaś, wyliczony od zbyt szerokiego obwodu, także będzie nieodpowiedni.

Różnice w jakości podtrzymania w rozmiarze 75C i 65H najlepiej obrazują zdjęcia z profilu:

Metamorfoza jest widoczna - biust Edyty w staniku 65H uniósł się, wyzgrabniał i zaczął patrzeć odważnie w przód. Węższy, bardziej dopasowany rozmiar obwodu sprawia, że biustonosz dobrze trzyma się ciała i spełnia swoją funkcję, czyli podtrzymuje biust. Wszystko dzięki temu, że Edyta zmniejszyła obwód pod biustem, odejmując kilka centymetrów, jednocześnie powiększając odpowiednio rozmiar miseczek tak, by zmieściły się w nich całe piersi. Przypomnę jeszcze tylko, że objętość miseczki o danej literze nie jest zawsze taka sama, a zależy od obwodu pod biustem!

Nasza modelka mówi, że od czasu zmiany rozmiaru pod biustem (kilka miesięcy temu) jej wymiary także uległy już pewnej zmianie: pod biustem wypada teraz 69 cm, a w biuście - 93. Niewątpliwie mamy do czynienia z subtelnym „powrotem z emigracji” biustu, który wcześniej zmuszony był mieścić się w nieco zbyt małej miseczce. Edyta mówi: „To nie jest na pewno moje ostatnie stanikowe słowo, bo 65 zaczyna być już luźne - będę próbowała 'celować w 60'. Jak wceluję, przyślę kolejne zdjęcia.” Czekamy więc na kolejne stanikowe słowa :)

Na zakończenie dodam, że właśnie obchodzimy mały jubileusz - to już dwudziesta notka z cyklu „biust tygodnia” (choć tydzień znów znacząco się wydłużył...). Z tej okazji - podziękowania i gratulacje dla wszystkich wspaniałych biuściastych modelek!

[Prawa do zdjęć zastrzeżone!]

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Panache - Lily

Nie ukrywam, że biel to ostatni kolor, na jaki zwracam uwagę, przeglądając oferty bieliźnianych sklepów i e-sklepów. Podobnie jak w przypadku cielistych beży, stanik w tym kolorze musi wyróżniać się czymś szczególnym, bym uznała go za interesujący i wciągnęła na listę ewentualnych inwestycji. Biel kojarzy mi się z czasami, gdy obok niesmiertelnego beżu i (rzadziej) czerni, była dostępna w sklepach jako jedyna opcja dla noszących miseczki powyżej D. Czy można całkowicie obejść się bez białych biustonoszy? Uważam, że tak - w sytuacji, gdy do wyboru mamy bieliznę w przeróżnych odcieniach i natężeniach barw, od mocnych i nasyconych po blade pastele i uniwersalny cielisty, jedynym ubraniem, pod które mogłoby być wskazane (choć wcale nie jest konieczne) włożenie białego stanika, pozostaje ubranie w kolorze białym. Nie ulega jednak wątpliwości, że klasyczna biała bluzka mieszka w większości damskich szaf. Sama noszę ją rzadko - co nie znaczy: nigdy. Nadszedł więc czas, by i białe koronki zagościły w mojej szufladzie. Przedstawiam Wam białą Lilię.

Panache Lily, 34G, 139 PLN (UK: £25)
rozmiary miseczek: D-H, obwody: 30-38 (65-85)

Estetyka

(4)

Panache - LilyRaczej skromna, Lilia może spodobać się minimalistkom, które jednak nie stronią od odrobiny ornamentyki. Biustonosz ten nie oczarował mnie na zdjęciach, ale sporo zyskał przy bliższym poznaniu. Przejrzysta siateczka, z której zrobiono górną część miseczek, jest pokryta delikatnym, precyzyjnym haftem, który zachwycił mnie miękkością. Lilia jest prosta, ale starannie wykończona. Ten haft i bladoseledynowa wstążeczka przepleciona przez miseczki sprawiły, że nie trafiła do kategorii „zwykły biały stanik”, lecz stała się czymś, co wkładam z przyjemnością. Niewielki mankament: wierzchnia warstwa materiału, którym pokryto dolną część miseczek, lekko się marszczy, nie jest to jednak widoczne pod ubraniem. Część ta, choć praktycznie nieprzejrzysta, nie jest też całkowicie kryjąca, co w połączeniu z ażurowym haftem górnej połowy powoduje, że całość prezentuje się lekko i delikatnie. Spodobał mi się optyczny efekt powiększenia biustu, który zawdzięczamy zapewne bieli i mocnemu wycięciu - te z nas jednak, które obawiają się takich efektów, uspokajam, że pod bluzką wrażenie znika :-) Plus za niezbyt szerokie (14mm) ramiączka - dotyczy to jednak rozmiaru miseczki G. Jak jest powyżej? Liczę na uzupełnienia czytelniczek.

Dopasowanie

(5)

Żadnych większych niespodzianek, choć stanik okazał się nieco mniej ścisły w obwodzie, niż się spodziewałam po wcześniejszych doświadczeniach z marką Panache. Nie można jednak uznać Lilii za nadmiernie rozciągliwą - przynajmniej po pierwszych kilku dniach noszenia nie zdradza takich tendencji. Miseczki idealnie dopasowane, co uważam za osiągnięcie - tak nisko wycięte modele często mają skłonność do tworzenia lekkich bułek na granicy miseczek, tu jednak nic podobnego się nie dzieje.

Krój i podtrzymanie

(4)

To mój pierwszy biustonosz typu plunge, który łączy tak niski mostek z miękkimi miseczkami. Wycięcie co prawda nie dorównuje Freyi Retro w odmianie plunge, nie wspominając już o

(3 1/2)

Jako uszyta z miękkich, przyjemnych w dotyku materiałów, Lilia zasługiwałaby na maksymalną ocenę, gdyby nie jeden nieszczęsny detal: dolna część mostka, czyli łączenia miseczek, jest bardzo cienka i ma ostrą krawędź, która wpija się w ciało, zwłaszcza w pozycji siedzącej. Na miejscu producenta obszyłabym tę część jakąś miększą, grubszą taśmą. Mam cichą nadzieję, że niewygoda zniknie z czasem - jeśli tak się nie stanie, trzeba będzie wykazać się zdolnościami krawieckimi...

Cena

 

(3)

 

To nie jest zbyt obiektywna ocena - możecie uznać to za skrzywienie, ale uważam, że biały stanik, nawet tak ładny, jak ten, nie powinien być drogi. Biała bielizna jest dostępna od lat, w dużo większym wyborze niż bielizna barwna - nie przywykłam traktować jej jako coś nadzwyczajnego. Gdyby Lilia występowała w jakiejś intensywnej kwiatowej barwie, lub też pozostała biała, lecz wzbogacono by ją o jakieś niekonwencjonalne zdobienia, zapewne uznałabym cenę za korzystną.

Podsumowanie

Dobry codzienny biustonosz do nieco głębiej wydekoltowanych jasnych ubrań, na tyle dopracowany estetycznie, by nie trafić do szuflady z napisem „praktyczna (czytaj: nieciekawa) bielizna”. Lilia co prawda nie jest modelem luksusowym, lecz staranne wykonanie połączone z optyczną lekkością sprawiają, że nie czujemy się w niej jak w „zwykłym staniku”. Takie przewiewne siateczki doskonale nadają się na wiosnę i lato.

[Biustonosz do testów i zdjęcie dostarczyła firma Bellissima]

wtorek, 15 kwietnia 2008

Freya - Arabella purple haze, zdjęcie ze sklepu FigleavesDziś kolejna, świeża przedstawicielka rodziny wrzosowatych - nowa Freya Arabella w kolorze purple haze. Barwa przejrzystej siateczki kojarzy się raczej z bzem, a jej chłodny ton podkreślają wykończenia w klasycznym bladym różu i amarantowa wstążka (zdjęcie obok wygląda na wierniej oddające kolory, w przeciwieństwie do katalogowego na końcu notki). Ten zestaw barw przypomina mi nieco pewien model Kalyani z zeszłego, a może i jeszcze dawniejszego sezonu - różowe Trousseau, w którym siateczkowe elementy też miały chłodny (choć nieco ciemniejszy, jeśli wierzyć zdjęciom Arabelli) odcień przygaszonej lawendy, hafty i jedwabne (!) pokrycie miseczek - zgaszonego różu. Lawenda i róża - barwy ni to pokrewne, ni to kontrastujące - tworzą niebanalne zestawienie. Ta Arabella jest pyszna - to truskawkowe i jagodowe lody z dużą ilością śmietanki.

Wiele stanikomaniaczek, zwłaszcza tych z pewnym stażem, zastanawia fenomen Arabelli. Ten najpopularniejszy chyba stanik Freyi, który dorobił się na samych Listkach Figowych ponad 80 recenzji, wygrał w zeszłym roku stanikomanijny plebiscyt na Kusidełko Wszech Czasów. Trudno się dziwić - w swojej podstawowej wersji do miseczki G Arabella jest balkoniko-plunge'em o całkowicie niemal przejrzystych miseczkach z cienkiej siateczki. Niestety, w rozmiarach GG+ ich dolną część producent postanowił wzmocnić dodatkową warstwą materiału, przez co miseczki tracą przejrzystość i - według wielu osób - nadają biustowi mniej korzystny, „dziobowaty” kształt.

Freya - Arabella nutmeg, wersja GG+ Na szczęście przemyślne przedstawicielki Lobby Biuściastych znalazły sposób na „odpancerzenie” Arabelli. W realizacji planu główną rolę grają nożyczki. Słusznie się domyślacie: chodzi o pozbycie się nieszczęsnej warstwy wzmacniającej, dzięki czemu piersi znowu zaczynają przypominać jabłuszka, a stanik staje się godzien miana Kusidełka także w rozmiarze powyżej GG, nie tracąc ani trochę swoich podtrzymujących właściwości. To działa! Okazuje się, że warto czasem poprawić to, co producent - nie oszukujmy się - zepsuł. Można zrozumieć troskę o trwałość stanika i o podtrzymanie większego biustu, jednak powiedzmy sobie szczerze: czy biust, którego właścicielka nosi staniki w rozmiarze np. 65(30)H czy 70(32)GG , jest szczególnie ciężki i wymaga pancernej konstrukcji z trzyhaftkowym zapięciem, szerokachnymi ramiączkami i wzmocnioną miseczką? Czym innym jest miseczka H czy J przy rozmiarze 65, czym innym - przy obwodzie pod biustem o 20 cm większym. Tymczasem firma Eveden, właściciel marki Freya, upiera się przy stosowaniu mechanicznej reguły: im dalej w alfabet, tym mocniejsza budowa, niezależnie od obwodu pod biustem. Szkoda.

Freya - Arabella purple haze, zdjęcie katalogowe

Wróćmy jednak do fenomenu popularności Arabelek. Stanik ten wyprodukowano już w wielu wersjach kolorystycznych: fuksjowej peony, owocowej sorbet, brązowej nutmeg, cielistej oyster, purple haze, a jesienią Arabella wystąpi w kolejnej odmianie czarnej (z pomarańczem i fuksją), zwanej noir. Wciąż jednak najbardziej przypada mi do gustu wersja debiutancka Arabelli, czyli klasyczny zestaw czerni z jasnym różem. Uroda w moim odczuciu jest największym atutem tego stanika - nie jest mi w nim szczególnie wygodnie, ponadto wiele osób, nawet zdeklarowanych zwolenniczek, narzeka na jego okropną rozciągliwość. Kupując Arabellę warto mocno zaniżyć obwód (przeliczając, rzecz jasna, odpowiednio rozmiar miseczki), a potem liczyć się z jego ponadnormatywnym rozszerzaniem w trakcie użytkowania. Wiele biuściastych wpada przez to w nieszczęsną pancerną strefę GG+. Na szczęście łatwo o nożyczki...

Zaletą jest także stosunkowo przystępna cena. Stanik ten kosztuje w Polsce ok. 165 PLN (Intimo4you), co w porównaniu choćby z podobnie przejrzystą, lecz raczej mdłą różową Darcey (209 PLN) stanowi ofertę bardzo korzystną.

Jednak przede wszystkim to fantastyczna przejrzystość i śmiałe kolory przyciągają jak magnes te z nas, które przez lata znosiły terror „namiotów w brudnym beżu” i były utwierdzane przez firmy i sklepy bieliźniane w przekonaniu, że każdy nieco większy biust wymaga modeli maskujących. Możliwość zaopatrywania się poza krajem oraz u importerów sprawiła, że odkrywamy dla naszych biustów koronki, tiule, hafty i soczyste barwy. I taka właśnie jest Arabella: delikatna, dziewczęca, kusząca, kolorowa i radosna. W sam raz na nadchodzące lato.

[Zdjęcia: Bravissimo, Figleaves]

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...