środa, 28 kwietnia 2010

Pamiętacie wiosenne wideo marki Curvy Kate? Reklamowana nim kolekcja już dawno pojawiła się w sklepach, a brytyjska firma tymczasem przygotowała kolejny klip, prezentujący Kasie oraz kolekcję Showgirl na nadchodzącą jesień i zimę. Jak Wam się podoba?

Kolekcję już zapewne widziałyście na stronie Curvy Kate - od wiosennej różni się głównie kolorami, z których moją uwagę zwróciły głównie te Showgirlsowe: fiolet i szmaragd Tease Me oraz przygaszona różo-czerwień Thrill Me (wg mnie na filmie prezentuje się ładniej niż na zdjęciu). Jaka jest naprawdę - zobaczymy, mam nadzieję, już w sierpniu, kiedy to nowe kolory mają pojawić się w sprzedaży.

Wracając zaś do wideo - oparte jest na tym samym schemacie, co poprzednie: oglądamy modelki pozujące niby to do zdjęć katalogowych, najpierw przy herbatce i ciasteczkach (Curvy Kate), a potem - w nocnym klubie (Showgirl). Szczerze mówiąc, bardziej odpowiada mi klimat deserowy, na który to właśnie chciałam zwrócić Waszą uwagę - ostatnio bowiem często widujemy bieliznę w towarzystwie słodkości.

Na przykład, w reklamie Bravissimo pani zamieszkująca pokoik zielony objada się ciasteczkami z patery (podobnie jak Krągłe Kasie), lokatorka fioletowego delektuje się czekoladkami. W katalogach Bravissimo prawie zawsze któreś ze zdjęć przedstawia modelkę trzymającą talerzyk z torcikiem czy babeczką. A gdy niedawno buszowałam po polskich sklepach, zafascynowało mnie zdjęcie takiego oto ciasteczkowego gorsetu...

Twórcy reklam bielizny najwyraźniej chcą, żeby promowany towar kojarzył nam się z czymś pysznym i odrobinę zakazanym, co, jak wiadomo, kusi podwójnie. Moim zdaniem to doskonały pomysł. Świetnie, że pokazuje się nam bieliznę w innym kontekście, niż uwodzenie płci przeciwnej - oto w centrum znajduje się kobieta, często w towarzystwie innych kobiet, i jej własne drobne przyjemności - choćby leżenie na kanapie i łasuchowanie :-)


Reklamowana bielizna wchodzi więc na salony podczas popołudniowej herbatki, a herbatka i słodkości - do salonów z bielizną. Onlyher zaprasza na bra-fitting przy kawie, w Peachfield podczas wiosennego bra-fittingu z Freyą stała taca ciasteczek, LiPARIE ma zwyczaj przy podobnych okazjach częstować czekoladkami. Osobiście uważam, że ekspres do kawy (oraz kanapa) powinny stanowić obowiązkowe wyposażenie każdego bieliźnianego raju. W końcu i tak często trzeba zabawić w sklepie dłużej, choćby czekając na wolną przymierzalnię... Dobieranie i kupowanie bielizny powinno być taką samą przyjemnością, jak ciasteczko czy inny przysmak w miłym towarzystwie. Jakaż to odmiana dla wielu z nas, pamiętających czasy, gdy kupowanie biustonosza bywało doświadczeniem raczej gorzkim, niż słodkim.

A Wam jak się kojarzą bieliźniane zakupy? Czy cenicie sobie salonową atmosferę w bieliźnianym salonie? :-)

niedziela, 25 kwietnia 2010

Nie będzie to zbyt wiosenna recenzja, bo zamiast radosnych rzucików na jasnym tle, w jakie obfitują wiosenne kolekcje, będę tym razem analizować odcienie czerni... Ale nie obawiajcie się nudy - czarnemu matowi towarzyszyć będzie odrobina błysku tudzież ażur ;-)

Do tego całość jest dziełem firmy debiutującej niniejszym na stanikomaniackich łamach, mamy więc kolejną okazję do porównań i oceny tego, co dzieje się na rynku. A wracając do kolorów - bez czarnego biustonosza nie umiem sobie wyobrazić żadnej pory roku i zapowiadam, że nie raz się jeszcze zaczerni w wiosenno-letnich recenzjach.

Trzeba Wam też wiedzieć, że omawiany tu model występuje również w kilku całkiem ciekawych odmianach kolorystycznych i mimo podobieństw nie powstrzymam się przed przedstawieniem co najmniej jednej barwnej siostry Kaszmiru. Zrobię to z tym większą przyjemnością, że chodzi o polską markę, a my przecież nadal chcemy je nosić (tylko producenci wciąż zbyt rzadko nam to umożliwiają).

Przedstawiam więc swoje odkrycie ostatniego miesiąca, czyli:

Dalia - Kaszmir, rozmiar: 75I, kolor: czarny, wersja: półusztywniany K-24 [Rozmiary miseczek: B-J, obwody: 65-95, cena: 141 zł]


Estetyka

Kaszmir to, jak dotąd, najestetyczniej wykonany z recenzowanych tu polskich biustonoszy. Jestem mile zaskoczona zarówno urodą, jak i jakością materiałów i szycia, że nie wspomnę o modelowaniu biustu (to znaczy wspomnę, ale niżej :-) Nie jest to model luksusowy, ale stoi na niezłym poziomie - może już konkurować z brytyjskimi biustonoszami.

Na początek uprzedzam, że biustonosz widniejący na zdjęciu z katalogu (u góry) to inna wersja Kaszmiru. Ta, którą opisuję, jest skrojona nieco inaczej. Trzyczęściowe miseczki są zbudowane wg podobnego schematu, co typowe brytyjskie balkonetki, co widać na moich zdjęciach. Hafty i materiały są natomiast identyczne.

W haftach zastosowano nić z połyskiem, czego nieco się obawiałam, bo wszelkie srebrne nitki grożą kiczem i „tanim” wyglądem, lecz Kaszmir nie sprawia takiego wrażenia. Połysk jest subtelny i ożywia czerń, ładną i głęboką. Przezroczystości górnej części miseczek szczęśliwie nie zakłóca żadna dodatkowa warstwa siatki, a haft ładnie prezentuje się na tle skóry. Wielki plus za ramiączka, których szerokość (2 cm) bardzo udatnie łagodzi naszyta aplikacja - miła dbałość o detale.

Główny mankament estetyczny wiąże się z nie do końca idealną konstrukcją - gąbka dolnej części miseczki tworzy małe załamanie w okolicy ramiączka i jest to widoczne przez siatkę. To jednak szczegół, który nie każde oko dostrzeże.


Dopasowanie

Obwód należy raczej do luźnych, choć jest dużo stabilniejszy i lepiej pracuje, niż np. w Fallon marki Kris Line. Zawdzięcza to dobrej jakości dzianinie i odpowiedniej wysokości (zapięcie na 3 haftki), dzięki czemu również ładnie układa się na plecach. Daleko mu do ścisłości Panache, ale wybija się zdecydowanie na plus wśród polskich marek.

Trudno mi ocenić dopasowanie miseczek, ponieważ brakuje standardu, do którego mogłabym się odwoływać. Gdyby posługiwać się systemem kontynentalnym, to są to wyjątkowo duże miseczki I (w brytyjskim systemie noszę G lub GG, co na kontynencie teoretycznie odpowiada okolicom K), co dla niektórych może być dobrą wiadomością. Taki sam rozmiar pasował mi w Attinie marki Gorsenia, być może należy więc obwieszczać narodziny nowego standardu polskich DD-plusów :-)

Przy wyborze rozmiaru z tego modelu nie należy się sugerować tabelą rozmiarów umieszczoną na stronach Dalii. Na miejscu firmy zmieniłabym ją, bo w tej chwili wprowadza biuściaste klientki w błąd i działa na niekorzyść firmy - gdybym w nią uwierzyła, byłabym do dziś przekonana, że nie mam w Dalii czego szukać.

Mankamentem są dla mnie wąskie fiszbiny, których szerokość łuku jest dla mnie w tym rozmiarze na granicy akceptowalności - nieco zbyt wąski na większą pierś, a odpowiedni dla mniejszej, która z kolei doświadcza luzu w okolicy ramiączka. Większe miseczki są z kolei zbyt wysokie. Być może miłośniczki wąskich fiszbin się z tego ucieszą.

 

Kształt

Kaszmir podnosi biust bardzo dobrze, nadaje mu też ładnie zaokrąglony kształt (żadnych stożków ani spłaszczonych dziobów, z których tak słynęły niegdyś polskie „półsztywniaki”). Zebranie z boków zaś jest przeciętne, a spodziewałabym się lepszego po usztywnianym w końcu staniku. Szwy między częścią usztywnianą a miękką tiulową nie odznaczają się w ogóle pod ubraniem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak widać, stawiam Kaszmirowi prawie same czwórki. Podtrzymanie oceniam jako dobre, dzięki wymienionym wyżej zaletom obwodu. Na jego stabilność pozytywnie wpływają fiszbiny boczne. Półusztywniane miseczki także dokładają swoje do podtrzymania - coś mi mówi, że z miękkimi nie byłoby już tak różowo... Nie są to bowiem idealnie skonstruowane miseczki, choć jak na przeciętną polską markę, mamy tu do czynienia z olbrzymim postępem w dziedzinie kształtu.

Narzekałam wyżej na załamania gąbki przy ramiączku - tak zachowuje się miseczka na mojej mniejszej piersi, gdzie w tym miejscu jest po prostu za dużo luzu. Przy większej problemu nie ma. Za to gdyby fiszbina miała łuk o choćby 5 mm węższy, musiałabym przesiąść się do większego rozmiaru, w którym z kolei luzy wystąpią już po obu stronach, a miseczka stanie się tak zabudowana, że jej bok w okolicy ramiączka wbije się w pachę. Mamy więc do czynienia z mało przeze mnie odczuwalnym, ale jednak błędem konstrukcyjnym - miseczki zanadto pną się w górę, zamiast się pogłębiać. Znamy to, prawda?

Dlatego powyższa czwórka jest na wyrost. Mówi: droga Dalio, jak na polską firmę, zrobiliście całkiem udaną konstrukcję na średnio-większy biust, ale mam nadzieję, że nie jest to wasze ostatnie słowo.

 

Wygoda

Kaszmir to bardzo wygodny biustonosz. Gdyby nie dwie wady.

Po pierwsze: zapięcie! Po raz kolejny krytykuję zbyt wąski „języczek” pod pierwszym stopniem zapięcia. Przy najluźniejszym zapięciu stanika ten wąski pasek potrafi odsłaniać haftki, które zaczynają uwierać w plecy. Mam wrażenie, że niektórzy producenci zakładają, iż wyprodukowany przez nich stanik nigdy nie będzie zapinany najluźniej.

Po drugie: fiszbiny boczne, a raczej dolna taśma obwodu, która lubi pod nimi zawijać się do wewnątrz i uwierać. Powoduje to, że niestety co kilka godzin biustonosz trzeba poprawić. Dalio, popraw się!

 

Cena

Kaszmir to nie tylko najładniej wykonany z dotychczas przeze mnie opisywanych polskich staników, ale i, niestety, najdroższy. Cenowo zbliża się do Panache Superbra, choć konstrukcyjnie jednak tej marce ustępuje, przynajmniej w mojej okolicy rozmiarowej. W porównaniu z Kris Line'ową Fallon jednak wypada lepiej, a kosztuje nie tak znowu wiele więcej - zatem kolejna, tradycyjnie trochę „wyrostowa” czwórka.

 

Podsumowanie

Pozytywne zaskoczenie - wprawdzie wiele dobrego wcześniej słyszałam o tym modelu, ale nie spodziewałam się, że tak dobrze poradzi sobie z moim biustem. Dalia funkcjonowała dotąd w mojej świadomości jako producent mogący z powodzeniem ubrać, powiedzmy, europejskie F - ale nie brytyjskie GG. Wcześniej przymierzałam któryś z miękkich modeli i niestety pozostawiał wiele do życzenia, zwłaszcza jeśli chodzi o ciągliwość tyłu i ogólny poziom podtrzymania, poza tym nie udało się dobrać odpowiednio dużej miseczki. A tutaj nie tylko, że nie znalazłam się na końcu rozmiarówki, ale jeszcze miałam do wyboru miseczkę o rozmiar większą, a boki okazały się całkiem stabilne. Czyli jednak - Dalia napiera. I mam nadzieję, że na modelu „semi soft K-24” (na którym oparty jest Kaszmir i kilka kolorowych staników z kolekcji wiosenno-letniej) nie skończą się ambicje tej firmy w kierunku ubierania większych biustów.

Czyżby powstawały już warunki do tego, żeby akcja „chcemy nosić polskie marki” mogła wychodzić poza nasze szczere deklaracje?


Uwaga, promocja!


Firma Satine z okazji niniejszej recenzji oferuje stanikomaniaczkom 10% zniżki na wszystkie dostępne Dalie (a ma w ofercie niejedną :-) na hasło „Stanikomania” - przez tydzień od dzisiaj. Oprócz internetowego, w Warszawie działają także dwa sklepy stacjonarne Satine, na ul. Puławskiej 24B oraz Mazowieckiej 3/5.

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...