czwartek, 24 kwietnia 2014

Oto Elomi na teraz! Czyli aktualna kolekcja wiosenno-letnia - zanim pokażę Wam zapowiedzi na jesień :-)

Powiem Wam, że prezentowanie kolekcji biuściastego plus-size, czyli obwodów 80-plus, sprawia mi zawsze frajdę. Po pierwsze cieszę się, że w ogóle istnieją, a po drugie, że są naprawdę atrakcyjne i coraz lepsze, zawierają ciekawe, unikalne wzory, których przedstawicielki innych stref wymiarowych mogą im wręcz pozazdrościć. Co mnie nieco niepokoi, to stosunkowo niewielkie nimi zainteresowanie zarówno ze strony naszych sklepów, jak i... naszych komentatorek. Padła gdzieś hipoteza, że mało osób chce się „chwalić” swoimi wymiarami, jeśli przekraczają owo magiczne 80 pod biustem (!), i stąd się bierze mały udział w komentarzach, wątkach, dyskusjach... Trudno mi w to do końca uwierzyć - nie wiem, co zrobić z tą informacją.

Więc co robię? Biorę miarkę. Bez żadnego ściśnięcia, czyli na luzie, mierzę pod biustem 89 cm. Ponieważ na tej wysokości mam sporą warstwę tłuszczu, mierząc się na tzw. ścisku i wydechu dochodze do 82. Najczęściej noszę staniki w rozmiarze pod biustem 80, a czasem 85. W Elomi pasuje 80, w którym czuję się dość swobodnie, ale nie czuję potrzeby przejścia na 75. W innych markach (np. Masquerade czy Cleo) zdarza się jednak, że pasuje na mnie rozmiar 85FF (38FF). Czuję wówczas na plecach oddech końca rozmiarówki ;-) i to już nie miseczkowej, a obwodowej. Chyba jest to jeden z powodów, dla których bardzo bym chciała, by głos osób z obwodami 80+ był coraz głośniej słyszalny. Dziewczęta, jeśli same nie przyznamy sobie prawa do fajnej bielizny, to nie będziemy jej miały. A jak fajna bielizna wpływa na figurę, samopoczucie, nastrój, seksapil i tak dalej - czy muszę to jeszcze komuś wyjaśniać? :-)

I jeszcze kilka słów do tych z Was, które nie są oswojone z brytyjskimi oznaczeniami rozmiaru obwodów - tymi wszystkimi 36, 42... Stosuję je tutaj najczęściej, bo opisuję też najczęściej angielskie marki, a sporo osób już sie do nich przyzwyczaiło i nimi operuje. Ale nie wszyscy muszą je znać. Pamiętajcie więc, że nie są to w żadnym razie rozmiary konfekcyjne! 36 to nie rozmiar odzieży 36, a rozmiar pod biustem będący mniej więcej odpowiednikiem naszego 80. I tak: 36=80, 38=85, 40=90, 42=95, 44=100, 46=105, 48=110. Jeśli więc jakiś model sięga 44, oznacza to rozmiar pod biustem 100 - takich jest tu większość.

Do rzeczy, wreszcie :) Kolekcja jest ładna i zawiera kilka perełek, nie czuję nudy, mimo że kolorystyka nieco monotonna i powtarzająca znany już buraczkowo-niebieskawy schemat (A gdzie limonki? Pomarańcze?). Marzy mi się jednak w Elomi więcej luksusu: koronek, biżuterii, subtelności. Innymi słowy: więcej Fauve w Elomi :-)

Niestety jeden z ciekawszych modeli nie wszedł ponoć do produkcji. Na szczęście są jeszcze inne, równie fajne.

 

Szafiry

Wolałabym: szafirki, bo teraz na nie sezon, ale tu jednak z innym odcieniem mamy do czynienia. Tak czy owak, moja miłość do odcieni niebieskiego w bieliźnie znajduje wreszcie zaspokojenie. Jest go mnóstwo.

Na początek moja faworytka kolekcji, czyli Tiffany. Biało-niebieska kompozycja z daleka kojarzy się porcelanowo, trochę folkowo, przychodzi mi na myśl rodzimy Bolesławiec na białej koronkowej serwecie :-) Może dlatego gdzieś usłyszałam, że wygląda „babcinie”. Jeśli tak mam się ubierać jako babcia, to nie mogę się doczekać.

Bliższe przyjrzenie się nadrukowi rozwiewa ceramiczne skojarzenia, widać bowiem, że to cekiny. Znaczy, nadrukowane cekiny i jeszcze jakieś kryształki. A z daleka te rozety są moim zdaniem naprawdę cuuudne. Co prawda nadruki we wzory przypominające szlachetne kamienie, kryształy czy właśnie cekiny są już w modzie od jakiegoś czasu, ale na bieliźnie dotąd ich nie widywałam, a szkoda, bo świetnie pasują! Nie każdy zaakceptuje cekiny naszyte na miseczki, choć i takie staniki bywają - a nadrukowane są już dużo łatwiejsze w noszeniu.

Krój oparty jest na modelu Betty, czyli plandża. To mnie nieco niepokoi, bo plandże Elomi mają u mnie tendencję do wcinania się krawędzią w biust. Jestem ciekawa, czy któraś z Was też ma ten problem? Ciekawe, czy producent o tym wie. Może dałoby się mu zasugerować, by przyjrzał się tej kwestii? A rozmiary Tiffany to: 34G-HH, 36-42 D-HH, 44 D-G, 46 D-DD. Tiffany widziałam już w polskim sklepie Karoline.

 

W szafir ubierze się w tym sezonie full-cup Rita. To drugi obok Caitlyn full-cup w kolekcji Elomi, który dochodzi do miseczki K. Jego rozmiarówka jest jednak nieco uboższa niż Caitlyn. Krój jest podobny (nieco mniej zabudowany), mój biust jednak zdecydowanie woli Caitlyn, choć mam ochotę z ciekawości zrobić kolejne podejście do Rity - bo ten kolor...

Royal blue to nie jedyna sezonówka Rity. Druga będzie fioletowa - nie mam niestety próbki, by ją Wam pokazać.

Rozmiary Rity to: 34 G-K, 36-40 E-K, 42 E-HH, 44-E-H, 46 E-FF.

 

Ukwiecone

Błękitne tło ma uderzająca obfitością wzoru Persia. Istny orientalny przepych. Nie mogę się zdecydować, czy bardziej mi się podoba Tiffany, czy właśnie ona. Nie przepadam jednak za krojami bandless, wolałabym tradycyjnego full-cupa w typie Caitlyn. 

 

Rozmiary Persii: 34 G-JJ, 36-42 E-JJ, 44 E-G.

 

Megan to biało-amarantowy wzór na granatowym tle z dodatkami w amarancie, które stawiają ją na pograniczu szafirów i malin tej kolekcji :-) Wystąpi jako balkonetka czy też full-cup z side-supportem oraz jako longline, który ma chyba podobnie skrojone miseczki, za to oczywiście poszerzony pas. Tu także niestety brakuje mi próbki, musi nam wystarczyć wersja „krótka”. Powiem szczerze, że Megan mnie zbytnio nie urzeka. Wolałabym, by w jej krojach wystąpiła Persia.

Rozmiary Megan to: 36-42 E-JJ, 44 E-G w wersji zwykłej, 34-40 E-H w wersji longline.

 

Bzy

Skoro wiosna, wolę myśleć o bzach niż o śliwkach :-) Fiolety reprezentuje w tej kolekcji druga sezonowa wersja Rity oraz Jocelyn w nowym kolorze. Jocelyn poznałyśmy w kolekcji jesienno-zimowej - przypominam, że była to intrygująca kompozycja malinowej czerwieni z grafitowym tłem, w której zakochałam się niemal od razu. I jak zapowiadałam, stałam się w końcu jej szczęśliwą posiadaczką, całkiem zresztą niedawno :) Krojowo jest identyczna z pamiętną Valentiną w płatki róż (pamiętacie tamtą kolekcję?). I tak samo jak ona, nieco wcina mi się krawędziami w pierś, ale w sposób nieznaczny, a pod ubraniem już zupełnie niewidoczny, cieszę się więc jej posiadaniem :-)

Wróćmy jednak do wersji wiosennej. Kolorystycznie piękna (te pistacjowe kokardki!), choć bez tego frapującego kontrastu, wolę ją jednak w wersji zimowej. Niestety brak było próbki, musi nam więc wystarczyć katalogówka. Rozmiary Jocelyn: 34 GG-HH, 36-42 D-HH, 44 D-G, 46 D-DD.

 

A oto Rita w fiolecie (iris) - też z katalogu:

 

Maliny

Odcienie z rodziny malinowo-fuksjowo-magentowej też mają się dobrze w tej kolekcji. Na początek Caitlyn - sezonowa wersja tego genialnego full-cupa będzie miała właśnie kolor raspberry.

Jak dotąd, żaden z modeli Elomi nie leżał na moim biuście tak dobrze. No, powiedzmy, że nie próbowałam wszystkich - ale sporo. Ciekawa jestem, na czym właściwie polega jego fenomen. Wystarczą drobne zmiany (w przypadku Rity jest to ponoć trochę niższe zabudowanie na mostku i pod pachą) i już nie jest tak idealnie.

Oprócz wersji sezonowej w kolekcji oczywiście obecna jest w kolorach bazowych (perłowy, cielisty, czarny). Rozmiarówka Caitlyn bije na głowę wszystkie pozostałe: 34-36 E-K, 38-42 DD-K, 44-46 DD-HH.

 

Drugą maliną będzie również znany już plunge Betty. Jak zwykle, w kropeczki.

Oprócz malinowej, w bazie wersja czarna z dodatkami w różu oraz różowa. Do czarnej - koszulka babydoll, jak w poprzedniej kolekcji.

Rozmiary Betty: stanik 34G-HH, 36-42 D-HH, 44 D-G, 46 D-DD; babydollka 34 G-H, 36-42 E-H (czemu nie takie same jak stanika - nie mam pojęcia).

 

Na koniec zostawiłam raczej nie malinę, a poziomkę - która wg dystrybutora nie wejdzie niestety do produkcji. Jest to kolejna wersja plandża Izzy, rzeczywiście może trochę ryzykowna, ale bardzo mi jej szkoda, mimo że na mnie nie leży... Wpisuje się w gamę czerwono-niebieską, razem z Persią.

 

 

Bijou: Deco by Elomi?

Pamiętam, jak usiłowałam kiedyś dopasować sobie t-shirtowca z bazowej serii Smoothing. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, od fasonu bardziej zabudowanego znacznie lepiej leżał push-up (z poduszkami!), którego nie ma już w kolekcji. Zwykły t-shirtowiec odstawał mi pod pachami i w ogóle wyraźnie do siebie nie pasowaliśmy. Jakie więc było moje zaskoczenie, gdy na spotkaniu z dystrybutorem przymierzyłam Bijou.

Tego stanika nie da się ułożyć na płasko tak, żeby to jakoś wyglądało :)

 

Bijou to nowość w kolekcji. Jest to bezszwowy, sztywny plandż, ale nieco miększy od np. Deco, bez poduszek - zapewne odpowiedź na oczekiwania tych samych klientek, dla których wcześniej opracowano push-upa, który jednak z jakichś powodów się nie sprawdził. Na mnie sprawdził się doskonale, o ile można to ocenić po przymiarce. Nie zbiera może tak mocno jak Deco, ale dekolt wygląda w nim właściwie tak samo, jest też wygodny.

Myślę, że ma szansę stać się odpowiednikiem frejowskiego bestsellera dla przekraczających rozmiarówkę Deco, jeśli tylko będzie się tak mocno pracowało również nad jego designem (już zresztą w zapowiedziach na jesień pojawiła się bardzo ciekawa wersja). Podobnie jak w niektórych wersjach Deco, wyposażono Bijou w haczyk na plecach do spinania ramiączek.

Wersja sezonowa to ciemny amarant, oprócz niej mamy też cielistą - uniwersalną bazówkę. Na stronie firmowej zapowiadana jest też czarna.

Amarantowa zdobi okładkę katalogu i ten niby dość nudny model prezentuje się na niej świetnie :-)

Rozmiary Bijou: 34 F-H, 36-42 E-H, 44 E-G.

 

Śmiała Etta

To jeszcze jedna nowość w bazie - plunge, tym razem miękki. Bardzo ciekawy w formie (oczko na mostku!), z ładnym hafcikiem i funkcjonalnym haczykiem, niestety kompletnie ze mną niekompatybilny. O ile taka Valentina czy Jocelyn wcinają mi się krawędzią w biust nieznacznie, o tyle Etta robi to w sposób zupełnie nieakceptowalny. Ciekawa jestem, czy na kimś będzie leżała dobrze. Czekam na Wasze raporty :-) Etty jeszcze nie widziałam w sklepach.

Wersje, jak widać - biała i cielista. Rozmiary Etty: 34 G-JJ, 36-42 E-JJ, 44 E-G.

 

Baza

Oprócz bazowych wersji niektórych wymienionych wcześniej modeli (Caitlyn, Rita, Betty, Bijou) oraz Etty, w bazie pozostaną: Amelia, bezszwowy model z miękkiej pianki (Bijou moim zdaniem powinna go wyprzeć ze swoim gładkim wykończeniem - tutaj moim zdaniem wiele psuje lamówka na górze miski) wg katalogu tym razem bez wersji sezonowej, natomiast, co ciekawe, strona firmowa zapowiada malinę!

Opróćz tego powrócą znane już z poprzedniej kolekcji: Imogen, Eva, Nala, Asia, seria Smoothing z t-shirtowcem, straplessem i karmnikiem, a także dodatkowy karmnik Beatrice (bezfiszbinowy) - w rozmiarach 34-40-DD-JJ, 42 DD-HH i 44 DD-GG. Sportowiec Energise wedle firmowej strony również pojawić ma się w malinie zwanej granatem - maliniak w tym sezonie bardzo nam się rozrósł :-)

Na oddzielne kilka słów zasługuje seria ślubno-uroczysta Maria (strapless i gorset), pojawiła się w nim bowiem nowość - koszulka babydoll z miękką plandżową częścią stanikową, szkoda trochę, że tylko w bieli (kremie). Rozmiary koszulki: 34 G-H, 36-42 E-H. Próbki nie miałam niestety w ręku, pokażę więc tylko fotkę katalogową. Więcej o całej serii (oraz o Imogen) - w notce o poprzedniej kolekcji.

 

Całą bazę, oprócz nowości, możecie obejrzeć na stronie firmowej.

 

Detale

Brak biżuterii, ozdoby raczej skromne (kokardki, czasem jakiś skromny kwiatek), ale zawsze świetnej jakości. Najciekawsze są nadruki (Tiffany!) oraz oczko na mostku Etty :-) (warto zauważyć, że haft jest w słoneczniki). Jak zwykle świetnej jakości są też ramiączka. I w ogóle wszystko - Elomiki to naprawdę porządne staniki. Szkoda, że tak mało koronki!

 

 

Rozmiary i kroje

Nie zauważyłam żadnych szczególnych zmian w rozmiarówce w porównaniu z poprzednią kolekcją. Zwracam uwagę na fakt, że całkiem sporo modeli (większość) zaczyna już od obwodu 34 (75), choć nie we wszystkich miseczkach. A same miseczki w niektórych modelach zaczynają się dopiero od E, choć dolną granicą jest D (poza jednym wyjątkiem). Miseczka K występuje nadal tylko w Caitlyn i Ricie. Trochę może szkoda, że główna moim zdaniem nowość - bezszwowa Bijou - kończy na miseczce H.

Największym problemem, jeśli chodzi o konstrukcje, są moim zdaniem kłopoty z wcinaniem się plandży (nie wiem, czy ktosia podziela tu moje wrażenia) oraz wieczny brak half-cupów, czy modeli je przypominających. Jedyny model w tym stylu to bazowa Imogen, o której jeszcze nie wyrobiłam sobie opinii. A osiągnięciem - Bijou.

Obwody kończą się na 48 w niektórych miseczkach z bazówki, najwięcej ich jest w bezfiszbinowej odmianie Caitlyn - miseczki B-G (miseczki B i C nie występują zresztą nigdzie indziej). W większości modeli górną granicą jest obwód 44 (100), niekiedy 46.

Majtki występują w rozmiarach M-4XL.

 

Galeria

Oto moje fotki próbek - tych, do których miałam dostęp. Zapraszam! :-)

 

 

Katalog

Bardzo uroczy, w stylu lat 50. Trochę już może opatrzyła się ta stylistyka w kontekście plus-size, ale wciąż miło mi się ogląda takie pastelowe wnętrza. No i dziewczyna - piękna, choć raczej z początku rozmiarówki.

 

 

Pokaz

A oto fragmenty pokazu, które udało mi się zarejestrować :-) Wydaje mi się, że okrągłą ciemnowłosą modelkę poznaję z pokazów zeszłosezonowych marki Elomi (jesień-zima 2013). Blondynka niestety miała kontuzję i chodziła trochę niepewnie - dziewczyny musiały występować w bardzo wysokich szpilkach, co uważam za zupełnie niepotrzebne i niebezpieczne :( Brawa dla nich!

 

 

Ciekawa jestem, czy tym razem odezwie się więcej członkiń grupy docelowej marki :-) Co Wam się podoba w kolekcji, a co nieszczególnie? Czy macie ochotę wypróbować którąś z nowości? Czy macie chrapkę na śniadanie z Tiffany, czy może jakiś inny wzór podbił Wasze serca?

czwartek, 17 kwietnia 2014

 

Dawno nie recenzowałam swoich imienniczek - Kasiek :-) A więc najwyższy czas! Zwłaszcza że w ostatnich kolekcjach Curvy Kate dzieje się sporo. Jedną z najciekawszych nowości są miękkie kroje plunge. Zareagowałam na nie z ciekawością, ale i sceptycznie, jak zresztą zawsze na tego typu konstrukcje. Dlaczego?

Z miękkimi plandżami jest wieczny problem. Po pierwsze, jest ich mało. Po drugie (co być może pozostaje nie bez związku z pierwszym) zwykle ich krój pozostawia nieco do życzenia. Gdy są niskie, słabo zbierają z boków, a gdy już zbierają - mostek jest wyższy. Najczęściej więc te z nas, które potrzebują naprawdę mocno się wydekoltować, sięgają po plandże usztywniane. Te mają bowiem najwięszką szansę spełnić oba wymagania naraz: niski mostek oraz dobre zebranie i kształtowanie. Miękkie i naprawdę niskie plunge w dużym wyborze to wiecznie nieziszczona tęsknota wielu z nas... Czy Dare by Curvy Kate zbliża się do ideału? Przekonajmy się :-)

Curvy Kate - Dare, rozmiar UK: 36G, kolor: blush/black [Rozmiary: 28-38 D-J, cena: ok. 155 zł] + figi rozmiar UK: 14 [Komplet został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

Estetyka

Mimo bycia w zasadzie cielistym nudziarzem, Darek od początku mi się spodobał. Do nudy mu daleko, głównie ze względu na szalenie udany czarny haft. Wzór haftu jest bardzo subtelny, precyzyjny, na skórze wygląda prawie jak tatuaż. Do tego odcień - to nie jest zwykły cielisty, który zwykle jest bardziej żółtawy, lecz przydymiony róż. Naprawdę elegancki kolor.

Darek nie jest może szczytem luksusu, ale zaprojektowano go ze smakiem, co jest ważne także w przypadku nieco bardziej budżeto-przyjaznych marek, jak Curvy Kate. Naprawdę nie widzę powodu, byśmy musiały wydawać 200 i więcej złotych tylko po to, by otrzymać coś gustownego.

Mgiełkowy haft u góry miseczki

 

Duże brawa za przejrzystość - górna część miseczek pięknie stapia się z moją skórą, a dolna również jest półprzejrzysta, choć podszyta dodatkową warstwą tiulu. Miło, że tył również ozdobiony jest haftem, choć przyczepię się do tego, że nie jest on symetrycznie rozłożony po obu stronach zapięcia, a mógłby. Bardzo dobrej jakości zapięcie, świetne kokardki.

 

Haft wokół zapięcia - fajnie, że jest, ale mógłby być symetryczny

 

Zawieszka - może być. Jeśli ktosia nie lubi, może ją odpruć - nadal będzie bardzo ładnie. Moim zdaniem Darek mógłby powstać we wszystkich kolorach tęczy i w każdym prezentowałby się atrakcyjnie.

Ramiączka - są połyskliwe, przez co na zdjęciach ciągle wychodzą jaśniejsze z powodu odbitego światła.

 

Dopasowanie

36G, najczęściej kupowany przeze mnie rozmiar, pasuje idealnie. Obwód jest trochę rozciągliwy, ale nadrabia szerokością (trzyhaftkowiec w moim rozmiarze), w mniejszym raczej bym się nie dopięła, a większy byłby za luźny. Miseczki idealnie w normie.

Solidne trzyhaftkowe zapięcie. Oraz metka.

 

Kształt

Stawiam maksa, mimo że dałoby się pewnie uzyskać zarówno mocniej podniesiony, jak i zebrany kształt. Dare nie jest jednak balkonetką. Jak na miękkiego plandża, kształt w Darku jest rewelacyjny. Biust jest i podniesiony, i zebrany, i okrągły, i dekolt wygląda doskonale.

Mostek w Dare nie należy do bardzo niskich, jest jednak niższy od np. Frejowskich plunge balcony. Porównałam go z modelem Tropics marki Freya w tym samym rozmiarze - Tropics ma o 1 cm wyższy mostek. Kuszą dalsze porównania - kształt w Darku jest bardziej okrągły, a mniej „zadarty” niż w Tropiksie. Trochę mi się kojarzy z kształtem nadawanym przez balkonetki Avocado. Co do gładkości - haft należy do stosunkowo gładkich, choć pod nieszczęsną cienką wiskozką jednak się odznacza.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Konstrukcja Dare'a jest bardzo udana - nie tylko dobrze działa kształtująco, ale i nie jest nadmiernie zabudowana. Miseczki ani boki nie pną się zbyt wysoko w górę, jak to czasem się zdarzało w mniej udanych konstrukcjach plandży. Fiszbiny są „wbudowane w obwód”, choć mostek od dołu jest mocno podkrojony, podobnie jak boki. Daje to fajną optyczną lekkość i jednocześnie nie zaburza podtrzymania, tak jak to się czasem dzieje w typowych konstrukcjach „bandless”. Jest to dla mnie też dużo wygodniejsza konstrukcja. Dla porównania - nie przepadam zbytnio pod tym względem za Andorrą marki Panache, ani też za Tango plunge i pokrewnymi konstrukcjami - lepsza jest już Idina plunge, jednak jak na plandża jest wyjątkowo wysoka i właściwie powinna zwać się niską balkonetką - Dare ma niższy od niej mostek o dobre 2 cm (oraz lepiej zbiera :)

Darek od spodu - tak chyba jeszcze lepiej widać wysokość, a raczej niskość mostka

 

Podtrzymanie jest dobre, choć biust nie jest tak mocno przytwierdzony do klatki piersiowej, jak w bardziej zabudowanych modelach. Jest to po prostu niemożliwe. Dzianina (siatka) tyłu mogłaby jednak być mocniejsza - należy do tych słabszych, choć wciąż jest daleko powyżej najsłabszych.

 

Wygoda

Krótko: nie widzę, a właściwie nie czuję, żadnych problemów :-) Wygodny stanik, kropka. Duży plus, że nie uwieraja końcówki fiszbin na mostku, tak jak niestety zdarza mi się w balkoplandżach marki Freya.

Mostek Darka - niegryzący ani u góry, ani u dołu :-)

 

Do kompletu

Figi - podobnej urody, co stanik. Wybaczcie, że na zdjęciach są pogniecione - należę jednak do zdecydowanie nieperfekcyjnych pań domu i bielizny nie prasuję wcale! (na ciele natomiast pięknie się rozprostowały). Jak zwykle u Curvy Kate, nie odmówiono tym majtkom ani haftu, ani zawieszki (trzeba więc je prać w woreczku, podobnie jak stanik - coś za coś...). Bardzo mi się podoba, że CK zawsze dba o estetykę całego kompletu.

W noszeniu - po prostu dobre, wygodne majtki, ani za wysokie, ani za niskie. Są uszyte z elastycznej, półprzejrzystej siateczki, jedynie na przodzie - tu, gdzie naszyty jest haft - są bardziej kryjące. Pionowy szew z tyłu przyjemnie podkreśla pośladki.

Ucieszyłabym się jednak, gdyby majtki CK zaczęły iść w kierunku gładszych, bezszwowych wykończeń - na lato byłoby jak znalazł... Te są bowiem dość „solidne”.

 

Cena

Powiedziałabym, że cena jest niezła, choć trudno mi to ocenić obiektywnie. W polskich sklepach Darek jest póki co przyjmowany ostrożnie - jest go bardzo mało, przynajmniej w sklepach netowych (jak jest ze stacjonarnym dostępem do Dare - muszę spytać Was :). Spotkałam się z cenami zarówno 155 zł, jak i wyższymi. Moja ocena dotyczy raczej tej pierwszej :-) Cena w angielskim sklepie Brastop natomiast zdziwiła mnie: £29 to jakoś sporo, wydaje mi się, że Kaśki ostatnio coraz wyżej się cenią. Szczęśliwie, można czasem złapać dobrą przecenę. Na przykład ciemniejszy, „kreci” kolor Dare jest tam teraz przeceniony o 50%. Jeśli komuś pasuje taki kolor - moim zdaniem bardzo warto.

 

Galeria

Na Darka bliższy rzut okiem - polecam, bo „detalicznie” całkiem ładnie wypadł na tej sesji :-)

 

 

Podsumowanie

Jestem zadowolona z eksperymentu. Zyskałam zaufanie do miękkich plandży CK i będę chętnie po nie sięgała, jeśli zaciekawi mnie któryś z modeli. Jak dotąd jednak Dare jest na pierwszym miejscu i chyba postaram się wypróbować jego wersję szykowaną na sezon jesienny (buraczki ze sreberkiem :-).

Na drugim miejscu na liście plandżowych eksperymentów w CK będzie Firecracker - szafirowo-pomarańczowy model również szykowany na jesień. Ciekawa jestem, czy inny materiał miseczki (dolna część z laminowanej dzianiny) będzie układał się równie dobrze, jak Darkowa siateczka.

Jeśli którakolwiek z Was miała już przyjemność wypróbować Darka albo innego miękkiego plunge'a od Kasiek, zapraszam do dzielenia się wrażeniami. A może macie jakieś uwagi na temat podobnych modeli innych marek?

piątek, 11 kwietnia 2014

Słowo się rzekło - wracam do prezentowania marki Fantasie :-) Ostatnimi czasy zaniedbałam ją, do tego stopnia, że nie pokazałam Wam zapowiedzi na aktualny sezon. Miałam wrażenie, że Fantazja nie budzi wśród stanikomaniaczek zainteresowania, co zresztą mnie smuciło, bo sama mam do tej marki sentyment - wśród moich pierwszych brytyjskich okazów było jej sporo (kto jeszcze pamięta słynną Rimini? :-). Ostatnio jednak postanowiłam to nadrobić. Przekonały mnie do tego głosy niektórych z Was w komentarzach. Dobiegły mnie też głosy z rynku - okazuje się, że nasze sklepy (i ich klientki) cenią sobie tę klasyczną w stylu markę bardziej, niż sądziłam. W dodatku kolejna kolekcja - jesienno-zimowa - którą także zdążyłam już obejrzeć, prezentuje się jeszcze bardziej obiecucjąco.

Przed Wami więc kolekcja na teraz - na tę wiosnę, którą właśnie oglądamy za oknami :-) Część z niej można już kupić. Obejrzałam ją po raz pierwszy zeszłego lata, razem z propozycjami marek Freya i Fauve. Od Frei różni ją spokojniejsza stylistyka i kolorystyka. Próżno szukać tu tropikalnej roślinności, papuzich kolorów czy zebrzych pasków. Nadruki są kwiatowe, barwy pastelowe. Charakterystyczna jest także obecność większej ilości koronek. W katalogu - atmosfera starej, luksusowej posiadłości z wielkim ogrodem. Strefa klimatyczna umiarkowana :-)

 

Miętówki

Czy ktoś pamięta, że nie lubię jasnej, pastelowej bielizny? Bo ja na widok tej wersji Susanny całkiem o tym zapomniałam :-) Sam miętowy kolor spodu nie zachwyciłby mnie aż tak, gdyby nie ta obfita koronkowość (zwróćcie uwagę na fenomenalne wykończenie brzegów!). Jej bladoróżowa wersja (która pojawiła się w kolekcji rok temu) jednak nie budzi we mnie aż takich emocji... Tak czy owak - oto moja absolutna faworytka:

Susanna jest miękką balkonetką z side-supportem i ma rozmiary: 30-38 D, 30-42 DD-F, 30-40 FF-G, 30-38 GG-H. W katalogu ta wersja ma kolor seabreeze, a oprócz niej mamy także bazowe: różową petal oraz czarną z beżowym spodem antique gold. Oprócz stanika w wersjach bazowych mamy też gorset typu basque w rozmiarach 30-38 D-GG.

 

Robyn to kolejna propozycja w morsko-miętowej (spearmint) kolorystyce, tym razem z nadrukiem, choć z dodatkiem koronki. Ta już tak bardzo mnie nie porwała. Wolałabym chyba, by nadruk miał bardziej konkretny, wyrazisty deseń, niż takie nieokreślone plamy. 

Rozmiary Robyn to: 30-40 D-FF, 30-38 G-J.

 

Róże

Tych oczywiście nie mogło zabraknąć w wiosennej kolekcji. Melissa to z kolei gwiazda haftu. Gdyby nie blady róż, konkurowałaby u mnie dzielnie z Susanną o miano faworytki.

 

Warto zwrócić uwagę na półprzejrzyste miseczki - takie mgiełki nie są częste w tej marce. 

 

W różowe motywy wpleciona jest połyskująca nitka. Motywami z haftu ozdobiony jest też mostek oraz nasada ramiączek. Luksus po prostu.

Niestety zakres rozmiarów nie zachwyca - tylko do miseczki GG: 34-38 C, 30-40 D-G, 30-38 GG.

 

Skojarzenia różano-peoniowe, a może i tulipanowe, budzi Abigail. Tu nadruk też nie budzi mojego entuzjazmu - kwiaty są za duże i trochę giną na niewielkiej powierzhni. Piękny za to jest muszlowaty motyw haftu w górnej części miseczek. Na moich zdjęciach niespecjalnie go widać - polecam zajrzeć do katalogowych pod koniec notki.

Występuje w dwóch wersjach: plunge (raczej nie będzie to niski plunge) oraz balkonetka z side-supportem. Na zdjęciach ta druga wersja.

Rozmiary Abigail to: wersja plunge 32-38C, 30-38 D-G, wersja balkonetkowa z side-supportem 30-40 D-FF, 32-38 G-J.

 

Lois to wzór, który nie podbił mojego serca i raczej już nie podbije. Nie przepadam za paseczkami w takim stylu - jasne kojarzą mi się z piżamą, a ciemne - z męskim garniturem w prążki. Model ten, oprócz bladego różu, występuje też w kolorach cielistym i czarnym. Wszystkie kolory znajdują się w bazie.

Dla mnie najciekawszy w tym modelu jest przejrzysty brzeg miseczek i jego wykończenie.

Rozmiary Lois: 30-42 D-FF, 30-38 G-J.

 

Maliny

Malinowe czerwienie i amaranty w tej kolekcji mają silną reprezentację. Zacznę od Elodie - to już model-weteran i podobno bardzo dobrze się sprzedający. Oprócz malinowej sezonówki w bazie jak zwykle czarny, cielisty i biały, plus obfita kolekcja wyszczuplających majtek z wysokim stanem (których Wam nie pokażę).

Rozmiary Elodie: 30-40D, 30-42DD-F, 30-40 FF-G, 30-38 GG-J.

 

Jana to przedstawicielka rodziny bezszwowców. Przyglądam się jej coraz bardziej łakomym okiem, zaczynam bowiem doceniać gładkie staniki. W epoce cieniutkich wiskozowych bluzeczek stają się one jedyną opcją - przez obecnie stosowane materiały przebija po prostu wszystko... Jana wzorowana jest na dawnej Avie, którą lubię najbardziej ze wszystkich swoich formowców i nadal noszę - od t-shirt bra z kolekcji Smoothing odróżnia ją obniżony mostek. Jest znacznie ciekawsza od bazowych wersji Deco z Frei, ze względu na pokrycie miseczek koronkowym materiałem. Idealnie gładka koronka - to właśnie... ideał :-)

Z tyłu ramiączek dodano haczyk umożliwiający zapinanie ich z tyłu. To coraz bardziej popularny dodatek w różnych markach - pojawił się już zarówno u Frei, jak i w Elomi, a ostatnio nawet Curvy Kate.

Chyba sprawię sobie Janę w kolorze lipstick :-)

Oprócz czerwonej sezonówki Jana występuje także w kolorach czarnym i cielistym. Ma także wersję miękką - pisałam o niej przy okazji kolekcji na wiosnę 2013, a także usztywnianego formowanego straplessa (tylko beż i czerń). Rozmiary wersji usztywnianej: 32-40D, 30-40 DD-F, 30-38 FF-GG; rozmiary straplessa: 32-40D, 30-40 DD-E, 30-38 F-G, 30-36 GG, rozmiary wersji miękkiej (balkonetka z side-supportem): 30-40 E-K (!).

 

Dalej zmierzamy już w stronę buraczków :-) Kolejny bezszwowy model, tym razem miękki (z grubej, piankowatej dzianiny) - Rebecca - dorobi się aż trzech sezonówek, z których jedna będzie miała kolor magenta.

To nie jest ani typowy sztywniak, ani miękkus - jak już wspomniałam, miseczki ma zrobione z pianki sztywniejszej niż zwykła dzianina, ale dużo miększej od typowego sztywnego t-shirtowca, jak Freya Deco czy CK Smoothie. Trzeba powiedzieć, że miseczki z takiego tworzywa nie zbierają i nie modeluje biustu tak dobrze, jak sztywniaki (co prawda Rebeki nie przymierzałam, ale próbowałam tego typu modeli z Elomi), ale są przyjemniejszą, mniej pancerną alternatywą. Rebeka chyba cieszy się dużym powodzeniem, skoro zdecydowano się przygotować aż 3 kolory sezonowe (o krótych będzie niżej). Oprócz tego w bazie pozostaje czarny, biały, cielisty i... czerwony.

Rozmiary Rebeki to: 30-40 D-FF, 30-38G, 30-36 GG. 

 

Na etacie najbardziej buraczanego buraka ;) mamy full-cupa Salsa. Salsa ma typowy krój z poziomym szwem, za którym nie przepadam, bo lubi rozstawiać na boki. Sięga za to miseczki K. 

Oprócz buraczkowej wersji mulberry powstanie jeszcze jedna sezonówka (o której niżej :) oraz w bazie pozostaną biały, cielisty i grafitowy. Rozmiary Salsy to: 30-40 D-K. 

 

Szafiry

Niebieski trzyma się ostatnio mocno wszędzie. Najbardziej zawsze cieszą mnie jego ciemniejsze, intensywniejsze odcienie, takie jak electric blue, w którym wystąpi druga sezonowa wersja Salsy. Szkoda, że krój mnie nie zachwyca...

 

Kolejny szafir (sapphire) to już druga sezonowa Rebecca. Ten odcień również mi się podoba.

 

Nicola reprezentować będzie odcień wpadający odrobinę w fiolet (zwie się mosaic blue). Uważam, że to najbardziej udana wersja kolorystyczna tego modelu jak dotąd. Kojarzy mi się z bzem, łubinem - i wcale nie przeszkadza mi tu ta nieokreśloność ciapków :-)

Rozmiary Nicoli to: 30-40 D-FF, 30-38 G-H.

 

Srebro i kryształy

Szarości, mocny temat w obecnej kolekcji marki Freya (np. gołąbek Deco Delight, szare nadruki Thimble Cottage), tutaj też ma swoje przedstawicielki. Vivienne to strojnisia, bo łączy bogaty haft i koronkę. Srebrzystości i szarości to kolejny przypadek, gdy jestem skłonna odrzucić swoją niechęć do bladawców. Warto tu też przypomnieć piękną wersję niebieską, która pojawiła się minionej jesieni. Trochę przeszkadza mi w tym modelu to, że wzory haftu są ucięte - kwiaty nie mieszczą się w całości w górnej części miseczki. Być może w większych rozmiarach niż próbkowe wygląda to lepiej.

Vivienne wystąpi w dwóch krojach: jak zwykła trzyczęściowa balkonetka (34-38C, 30-42D-E, 30-40 F-FF, 30-38G) oraz w wersji obniżonej, z side-supportem (zwanej side-support plunge). Na fotkach powyżej wersja druga. Rozmiary plunge'a to 34-38C, 30-40D-FF, 30-38G, 30-36GG. Plandż nie sięga więc obwodu 42, za to ma miseczki GG do obwodu 36. Vivienne wystąpi też w bazowej wersji beżowej (latte).

 

Jasnoszary odcień crystal będzie miała trzecia sezonowa wersja modelu Rebecca. Nieszczególnie mi się ona podoba - za bardzo kojarzy się z poszarzałą bielą.

 

Supergładka koronka

Zawsze wolałam bieliznę „szwową” od bezszwowej - uważam ją za ciekawszą i bardziej sexy - ale, jak już wspomniałam, w codziennym życiu ta bezszwowa staje się coraz bardziej potrzebna ze względu na ultracienkie materiały (często, niestety, nienajlepszej jakości i trwałości) panoszące się w codziennej odzieży. Szczególnie przychylnym okiem patrzę na rozwiązania, które przy braku szwów oferują jednak jakieś wrażenia estetyczne - np. żakardowe wzory na gładkiej dzianinie czy też ultragładka koronka. Przymierzałam ostatnio miękkiego koronkowego bezszwowca marki Empreinte i z radością przypomniałam sobie, że podobny model oferuje także Fantasie. 

Echo Lace to model na wskroś bazowy :-) Występuje w bazowych kolorach: białym i cielistym. Próbkę miałam do dyspozycji tylko białą. Mogę Wam zdradzić już teraz, że jesienią pojawi się też w bazowej czerni oraz czerwieni. Przypuszczam, że kształt biustu będzie raczej naturalny, ale materiał jest całkowicie nieelastyczny, co daje nadzieję na jakieś kształtowanie. Niepokoi mnie trochę "długa" miseczka - czy nie będzie wchodziła pod pachę?

Rozmiary Echo Lace niestety nie zachwycają obfitością, bo sięgają tylko do miseczki GG: 30-40 D-FF, 30-38 G, 30-36 GG.

 

Baza

Baza stanowiła zawsze sporą część kolekcji Fantasie. Oprócz bazowych wersji części modeli wymienionych wcześniej, pozostaje w niej: seria Smoothing (bezszwowce full-cupowe, balkonetkowe i strapless w kolorach czarnym i cielistym oraz białym - z wyjątkiem straplessa i t-shirt bra, które są tylko czarne i cieliste), miękki bezszwowiec Esme (w tej kolekcji nie ma kolorowej sezonówki Esme), elegancka seria Samantha obejmująca miękkiego straplessa (D-G) oraz balkonetkę z side-supportem, oraz pas do pończoch - w kości słoniowej i czerni, full-cup i balkonetka Helena z koronką w czarnym, białym, cielistym, gładki i nudny full-cup Serene w tej samej trójce, podobnie nieśmiertelna Belle z full-cupem do JJ i balkonetką do FF, i na zakończenie Speciality (full-cup w stylu babcinym ;) do GG).

Nowością w bazie jest wspomniana powyżej Echo Lace. Nie ma Kariny. 

 

Rozmiary i kroje

Górną granicą miseczkową pozostanie K, rozmiar ten występuje jednak tylko w 2 modelach: miękkiej wersji Jany oraz w Salsie. Całkiem sporo modeli kończy na miseczce J. Martwią trochę te, które zatrzymują się na GG, bo dziwnym trafem są akurat dość atrakcyjne: Melissa, Vivienne, Jana usztywniana... Inne kończą zwykle na H lub J. Obwody tradycyjnie zaczynają się od 30 (nasze 65), a kończą - w węższych zakresach miseczek, ale zawsze - często na 40 lub nawet 42 (90, 95). To miłe, że usztywnianą Janę można kupić w rozmiarze 90F, Susannę nawet w 95F, straplessa Smoothing czy Jana - w 90E. Obwody 90 przy miseczkach G znajdziemy już tylko w niektórych co nudniejszych modelach z bazy.

Miseczki zwykle zaczynają się od D, z wyjątkiem miękkiej Jany (od E), w niektórych modelach występują też miseczki C, ale nie schodzą poniżej obwodu 32. Jak zwykle.

Głównym krojem w marce Fantasie pozostaje balkonetka z bocznym panelem czyli side-supportem, czasem w postaci obniżonej - pretendującej do miana plandża. Bardzo lubię ten krój, więc mnie to wcale nie martwi :-) Oprócz tego mamy też klasyczne full-cupy. Rośnie reprezentacja miękkich bezszwowców (Echo Lace).

 

Detale

Ostatnio z coraz większą uwagą przyglądam się jakości koronek i haftów oraz różnych drobnych wykończeń. Biżuteryjne detale nie wzbudziły tu mojego zainteresowania, bo ich wcale nie ma :-) Polecam Wam jednak przyjrzeć się takim szczegółom, jak ozdobne wykończenia brzegów miseczek i dołów. Myślę, że między innymi takie subtelności wpływają na wyższą cenę biustonosza. Spójrzmy na wykończenia tańszych modeli i marek - próżno w nich szukać tych wszystkich ozdóbek. Staniki Fantasie nie należą do tanich - niektóre z modeli, te bardziej obfitujące w koronki i ozdobne brzeżki, są droższe od Frei - np. Susanna kosztuje w brytyjskim sklepie Figleaves 43 funty (w polskich - 259 zł). Te nieco prostsze modele są już zbliżone ceną do modeli Freya (np. 33 funty zapłacimy za Robyn - tyle samo, co za Tropics z Frei).

Mój ulubiony detal - brzeg miseczki. Tego typu ozdobne wykończenie pojawia się w kilku modelach (tu: Salsa).

 

Podobne wykończenie w wykonaniu Susanny - dół miseczki

 

Mostek w Melissie zdobi nie tylko kokardka, ale też aplikacja z haftu. Podobny motyw mamy naszyty u nasady ramiączek.

 

Hafty i koronki Vivienne

 

Geometryczny brzeżek Rebeki

 

Koronki Susanny - również kokardka jest koronkowa

 

Jana - cały przód pokrywa gładki materiał z koronkowym wzorem

 

Galeria

Zapraszam do obejrzenia wszystkich fotek próbek. Nie jestem szczególnie zadowolona z ich ogólnej jakości, ale widać trochę detali, a te bardzo w Fantasie polecam :-)

Niebawem postaram się uzupełnić kolekcję o zdjęcia z warszawskiego pokazu.

 

 

Katalog

Warto zajrzeć. Nie wszystkie szczegóły dobrze widać na moich zdjęciach. Zwłaszcza jasne modele dobrze jest obejrzeć na biustach :-) Sesja mi się podoba, odzwierciedla styl marki.

 

 

A oto, jak powstawała - bardzo przyjemnie się ogląda :-) 

 

 

Ciekawa jestem, czy Was również zainteresowały te same modele, co mnie, a może macie jakieś inne musisztomiecie? :-) A może któraś z Was już skusiła się na którąś z wiosennych propozycji Fantasie? A tym, w których jeszcze nie udało mi się wzbudzić zaciekawienia marką, polecam następną kolekcję, którą też Wam zaprezentuję - jesienną. Znajdą się tam m.in.... miękkie half-cupy do miseczki G. Tymczasem łakomym okiem patrzę na miętową Susannę oraz czerwoną Janę...

Zachęcam też przedstawicielki naszych sklepów do komentarzy - jak oceniacie markę Fantasie? Które z modeli najbardziej lubią Wasze klientki?

czwartek, 03 kwietnia 2014

Wiele razy tutaj zbierało mi się na wspomnienia z czasów moich, nazwijmy to, bra-początków. Zwykle rozpisywałam się o godzinach spędzanych w przymierzalniach nieistniejącego już przybytku Marks&Spencer, w którym to zaopatrywałam się w piękne koronkowe (już takich ładnych nie robią!) 38DD tudzież 36E (większych nie było), przy okazji po raz pierwszy zgłębiając tajniki UK-rozmiarówki. Dziś sięgam do jeszcze głębszych pokładów wspomnień.

Polska firma Lupoline działa na naszym rynku ponoć już od 1992 roku. Nie pamiętam, kiedy oglądałam ich kolorowe staniki, wiszące na wieszakach nieistniejącej już także Galerii Centrum w centrum Warszawy, mogło to być nawet przed czasami przybycia Marksa do naszego kraju, czyli naprawdę dawno. Pamiętam za to, że jak na polską bieliznę, miseczki były zaskakująco duże, jednak z podtrzymaniem mojego wtedy już nie tak małego biustu nie radziły sobie. Firma nie zaskarbiła sobie więc mojej sympatii - no bo jak to tak, rzucać we mnie turkusowym tiulem z różowymi haftami (coś takiego zapamiętałam - nie wiem, czy firma to potwierdzi ;), nie zapewniając jednocześnie supportu - a nie byłam wtedy jeszcze tak wybredna, jak teraz!

Z pewną rezerwą podchodziłam więc do propozycji przetestowania obecnych produktów marki. I owszem, sprawdzone przeze mnie modele nie są bez wad, ale jeśli Lupoline poprawi te drobne mankamenty, to mamy kolejną szansę na przyzwoitą, ładnie leżącą, i co ważne, przyjaźnie kosztującą bieliznę D+.

Przed Wami więc:

Lupoline, model 1404, rozmiar: 85F, kolor: czarny [Rozmiary: 85-95 C-D, 75-95 E-F, 75-90 G, 75-85H, 75-80I, cena: 84,99 63,74 zł. Biustonosz został mi dostarczony przez producenta.]

Od frontu. Niestety nie da się ułożyć tak, by było ładnie widać środek :)

 

Estetyka

Zacznę od estetyki nazwy :-) „Model 1404” nie przemawia do mnie zbytnio, będę zatem nazywać go pieszczotliwie Lupką. Co prawda większość nazw modeli biustonoszy jest nieciekawa i powtarzalna (te wszystkie Pamele, Klaudie... większość firm angielskich również nie wykazuje nazewniczej inwencji), jednak zawsze przyjemniej byłoby zwracać się do swojego stanika po imieniu, nieprawdaż? ;-)

Wracając do wyglądu samej Lupki - nie jest to może designerski fajerwerk, ale nie jest też nieprzyjemna dla oka. Za to sfotografować ją „na pusto” tak, żeby było widać choć kawałek koronki i żeby całość miała możliwie mało dziwaczny kształt, jest niepodobieństwem :-) Lupka na leżąco układa się w najdziksze formy - jak zresztą każdy pólsztywniak. Nie została jednak przeznaczona do oglądania luzem, lecz na biuście :-)

Jej klimat bardziej pasowałby na jesień lub zimę niż wiosnę - być może dlatego właśnie jest przeceniona, co zresztą czyni z niej prawdziwą okazję dla załapujących się na rozmiarówkę (czyli obwodów 75+ i do tego całkiem sporych, jak się okaże za chwilę, biustów). 

Mostek z miniaturową kokardką. Koronka, czego tu nie widać, jest w różyczki :-)

 

Koronka jest ładna, miękka w dotyku i elastyczna, przez co pięknie, gładko leży na piersi, ułożonej w ładną kulkę przez usztywnianą część dolną. Miła w dotyku jest też drukowana dzianina pokrywająca miseczkę, z wzorem również przypominającym koronkę, czego z daleka jednak nie widać. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale ten deseń kojarzy mi się trochę męsko, jakby z wzorem na krawacie, muszce czy fularze. Odbiega od wzorów, do których jesteśmy przyzwyczajone w bieliźnie, i to jest w nim ciekawe. Aczkolwiek budzi też lekkie asocjacje obiciowo-zasłonowe.

Deseń przypominający czarną koronkę na beżowym tle

 

Lupka jest uszyta porządnie, nie widać żadnych większych kiksów. 3-haftkowe zapięcie nie odkształca się. Kokardka jest skromniutka, ale to dobrze, bo na plan pierwszy wysuwa się tu deseń. Ramiączka z przodu zdobi krótka ozdobna naszywka, co dodatkowo trochę ujmuje im (za dużej) elastyczności. No właśnie - ramiączka. Lupka to coś dla miłośniczek wąskich ramiączek - mają szerokość zaledwie 1,5 cm. Co wygląda przyjemnie, ale ma niestety swoje wady.

Wąskie, 1,5-centymetrowe ramiączko

 

Dopasowanie

Tabela rozmiarów opracowana przez Lupoline w moim przypadku się nie sprawdza, a raczej sprawdza się połowicznie. Co ciekawe, słusznie sugeruje mi obwód 85. 80tki były na mnie autentycznie za ciasne w obu przymierzanych modelach - a mierzyłam jeszcze jasny Model 1366 (zobaczcie, jaka cena!). Tym samym jednak mój rozmiar w Lupoline różni się od zdecydowanej większości noszonych przeze mnie staników, bo z reguły 80 pasuje. Można więc pochwalić produkty za uczciwość wobec tabeli, ale jednocześnie narzekać na niestandardowość. Gdybym miała kupować Lupoline w e-sklepie innym niż firmowy, to pewnie nie szukałabym wcale tabel (które dalece nie zawsze mają sens), tylko kupiła to, co zwykle pasuje i miała nadzieję... Podsumowując, Lupki wyglądają na wąskie obwodowo.

Pełnym zaskoczeniem są duże miseczki. Wedle tabeli powinnam celować w rozmiar 85G, zresztą ledwie się weń mieszcząc. Tymczasem ten rozmiar był na mnie wyraźnie za duży. Skończyło się na 85F, który pasuje doskonale. Co ciekawe, metka zawiera także przeliczenie na rozmiar angielski - 38F. Ja dałabym jej raczej FF.

Zapięcie od spodu, widać metkę

 

Kształt

Duży pozytyw. Półusztywniana Lupka daje wspaniale podniesione i zebrane kulki. To kolejny, po przymierzanej wcześniej Avie, półusztywniany model dający tak dobry kształt (by the way, zachęciło mnie to pośrednio do skonkretyzowania planów związanych z Avą - rozglądam się intensywnie za czymś fajnym z tej marki, może coś polecicie?). Ogromnie mnie cieszy, gdy widzę, że polska firma potrafi coś naprawdę dobrze skroić. Łączenie części koronkowej z usztywnianą nie odznacza się pod ubraniem ani nie daje szpiczastego kształtu (z daleka wygląda trochę jakby obszyto szew jakąś lamówką czy aksamitką, jednak niczego takiego tam nie ma). Koronka jest elastyczna niczym w panaszowskiej Jasmine i świetnie dopasowuje się do kształtu piersi.

 

Okrągły, podniesiony i zebrany kształt - z biustem w środku prezentuje się świetnie :-)

 

Konstrukcja

Oddzielam ocenę konstrukcji od podtrzymania, choć zwykle są razem. Po to, by móc bez przeszkód konstrukcję pochwalić. Miseczki są skrojone bardzo dobrze, dają wspomniane już wcześniej piękne podniesienie, zebranie i zaokrąglenie. Krój jest trzyczęściowy - balkonetkowy. Wysokość miseczek pod pachami jest jak w przeciętnej balkonetce, za to mostek jest trochę niższy, co daje bardzo przyjemny efekt w dekolcie.

 Mostek - nieco niższy niż w brytyjskich balkonetkach

 

Podtrzymanie

Najchętniej tę kategorię też bym podzieliła - na „podtrzymanie obwodem/miseczkami” i „podtrzymanie ramiączkami”, ale że to byłaby już przesada, muszę postawić z żalem ocenę uśrednioną. Dlaczego? Miseczki półusztywniane, dobrze skrojone, świetnie trzymają piersi w ryzach. Tył trzyhaftkowy, z dzianiny może nie pancernej, dość elastycznej, ale w sumie nieźle pracujący i trzymający poziom. To wszystko sprawia, że nieszczęsne ramiączka nie mają tu tak wiele do roboty, jak w wielu innych modelach. I całe szczęście, bo większej pracy wykonać nie są one w stanie. Ramiączka są wąziutkie, półtoracentymetrowe, i przy tym dosyć ciągliwe, przez co biust dostaje lekkiego baunsu. To nie jest jakiś uciążliwy bauns. Zdarzało mi się kilka razy zwracać stanik do sklepu z powodu tragicznie rozciągliwych ramiączek, tu jednak nie czuję takiego przymusu. Nosić się da. Ale gdybym miała taką możliwość, poprosiłabym producenta o wymianę ramiączek na szersze i/albo mniej rozciągliwe.

Od tyłu: widać dokładnie skrzydełka i ramiączka

 

Co ciekawe, w miseczkach G ramiączka są już szersze - uzyskują szerokość przeciętną dla mojego rozmiaru, ok. 18 mm. Te 3 milimetry robią różnicę. Tak więc te z Was, które potrzebują większego rozmiaru miseczki niż ja, mogą się nie obawiać za wąskich ramiączek.

Przy dobieraniu ramiączek producent powinien brać pod uwagę nie literkę miseczki, która w różnych rozmiarach obwodów da przecież różną objętość miseczek i co za tym idzie, ciężar piersi. Powinien brać pod uwagę właśnie ciężar biustu. W obwodzie 85 już przy miseczce E w tym modelu wymaga on moim zdaniem szerszych, a już na pewno mniej rozciągliwych ramiączek. 

 

Wygoda

To mógłby być idealnie wygodny biustonosz... Wyściełane bawełną miseczki, niewpijające się gumki, niegniotące fiszbiny. Dobra konstrukcja, usztywnienie miseczek i szeroki tył powodują, że nie dochodzi do nadmiernych naprężeń, ucisków i wgniotów. Nawet te wąskie ramiączka, o dziwo, nie uwierają.

Gorzej, że obcierają boczne usztywnienia pionowe. Nie są wszyte tak, jak moim zdaniem powinny, czyli z końcówkami wprowadzonymi pod spód taśmy, lecz przyszyte na wierzchu. Dolny koniec mi dokucza, czego nie zauważyłam po wstępnych przymiarkach i krótszym noszeniu, a dopiero po 5 godzinach w staniku. Przez pierwszych parę godzin jest wygodne, później zaczynam się irytować. Być może nie będą na to narzekały osoby, które w tych akurat miejscach nie mają miękkiego ciała, w które sztywny element mógłby się wbijać. Ja jestem w tym miejscu wrażliwa... Nie rozumiem, czemu nie wszyscy producenci ukrywają te końcówki, czy jest to istotnie bardziej pracochłonne w szyciu?

Końcówka usztywnienia bocznego. Wygląda niepozornie, a gniecie.

 

Cena

Dla mnie bomba, zwłaszcza po zniżce. Choć i cena regularna jest zachęcająca w porównaniu ze stukilkudziesięciozłotowymi cenami zdecydowanej większości D-plusów, nawet polskich marek.

Jeszcze bardziej zdumiała mnie regularna cena modelu 1366, który także przymierzałam - 39 zł! Model ten nie ustępował konstrukcyjnie ani jakościowo opisywanej tu Lupce, nie zdecydowałam się na niego głównie ze względu na niepraktyczny dla mnie kolor. Bo leżał tak samo dobrze. Zwracam uwagę na fakt, że bielizna Lupoline jest szyta w Polsce. A zatem można w naszym kraju wyprodukować niedrogi biustonosz D+, w co zaczynałam już bardzo wątpić. Ciekawe, w jaki sposób firmie udaje się uzyskać tak przyjazną cenę, podczas gdy inne mają z tym trudności. Przyznam, że nie mam pojęcia, ile bielizna Lupoline kosztuje stacjonarnie - może tylko firmowy e-sklep może zaoferować tak przyjazne ceny?

 

Galeria

Zapraszam do rzutu okiem na większą liczbę fotek. Lupka nie okazała się niestety zbyt fotogeniczna, dopiero w kontakcie z biustem rozkwita :-)

 

 

Podsumowanie

Co tu dużo mówić, Lupka natchnęła mnie optymizmem. Kolejna z polskich firm zdecydowała się zaopatrywać większe biusty i konstrukcyjnie całkiem nieźle daje sobie radę. Do poprawienia są właściwie detale - takie jak dopasowanie szerokości ramiączek do wielkości miseczki, czy sposób wszycia usztywnień. A cena zaczyna zbliżać się do poziomu, przy którym można zacząć mówić o ostanikowaniu na każdą kieszeń.

Pozytywnie zaskakuje całkiem spory zakres rozmiarowy miseczek. Jeżeli ja mieszczę się w F lub G, to znaczy, że zarówno brytyjskie GG, jak i H, a może nawet HH, mają szansę zmieścić się w Lupkowe H, I czy J. W dziale na duży biust dyskryminuje się jednak węższe obwody - brak nie tylko 65, ale i 70... Choć z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę ścisłość obwodów. Może więc osoby noszące zwykle 70 załapią się na 75?

Jestem nad wyraz ciekawa, jak z trwałością tej bielizny. Mam Lupkę na tyle od niedawna, że trudno mi to ocenić. A może Wy będziecie mogły rzucić nieco światła na sprawę?

Na zakończenie podkreślę raz jeszcze, że firma Lupoline szyje swoją bieliznę w Polsce, czym zresztą słusznie chwali się na opakowaniach wysyłanych towarów. Tym lepiej.

 

Uwaga, promocja!

Promocja jest tym razem naprawdę mega :-) Firma Lupoline zdecydowała się zachęcić nas do wypróbowania swoich produktów 20% rabatem do końca kwietnia! Rabat będzie dostępny w sklepie firmowym na hasło „stanikomania” - do wpisania w koszyku zakupowym - i dotyczy wszystkich produktów, z wyjątkiem działów „Wyprzedaże” „Najtaniej” „II gatunek”. Nie obejmuje jedynie transportu. Jeśli wartość zakupów przekroczy 150 zł, wysyłka pocztą jest gratis. Można więc zaszaleć zakupowo bez większych wyrzutów sumienia ;-)

Jeśli znacie już firmę Lupoline, proszę podzielcie się swoją opinią :-) Jej przedstawiciele, z tego co zauważyłam, chętnie słuchają uwag i sugestii. Miło byłoby kolejną polską firmę przeciągnąć na biuściastą stronę mocy, nieprawdaż? :-)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...