wtorek, 28 kwietnia 2015

Niedawno przez media przetoczyła się kolejna wrzawa związana z tematyką plus size. Oto znana amerykańska marka Lane Bryant, sprzedająca ubrania od rozmiaru 14 do 32 (wedle niektórych przeliczników amerykańskie 14 oznacza brytyjskie 16, wg innych nawet 18 - więc zakres sporych rozmiarów naprawde spory) wypuściła w świat kampanię reklamującą swoją linię bielizny - Cacique. W kampanii wzięły udział dziewczyny o pulchnych, lecz kształtnych ciałąch  - młode, piękne, niektóre z nich znane (choć osobiście kojarzę tylko modelkę plus size, Ashley Graham). W krótkim czarno-białym filmie dziewczęta pozują w bieliźnie w naturalny, radosny sposób, mówiąc do kamery, że czują się sexy. Pada zdanie „Ależ nudno byłoby, gdybyśmy wszystkie były takie same”, a na koniec hasło: „I'm no angel. I'm all kinds of sexy!”. Fajny przekaz, nieprawdaż? Do tego firma zachęca wszystkie kobiety do robienia sobie selfików z hasztagiem #ImNoAngel i publikowania ich we wszystkich możliwych social mediach.

Postanowiłam napisać parę słów, o co w tym wszystkim chodzi, zwłaszcza że całość ma co nieco wspólnego z bra-fittingiem (jeśli przyjrzałyście się filmowi powyżej - to już się domyślacie), a także o wydarzeniu związanym z tąż kampanią, w którym Redakcja wzięła udział w zaprzeszły piątek :-)

 

Aniołki Wiktorii

Co chcą nam przekazać dziewczyny z reklamy Cacique? Jeśli choć trochę znamy amerykański rynek, w haśle „I'm no angel” odczytamy aluzję bynajmniej nie do „Aniołków Charliego”, lecz do „aniołków” - modelek marki Victoria's Secret. „Sekret Wiktorii” to najbardziej znana w USA marka bielizny. Słynie ona z corocznych pokazów, w których biorą udział starannie wyselekcjonowane modelki, nazywane „angels” i kreowane na wzorce kobiecej urody.

 

Nietrudno zauważyć, że wszystkie „aniołki” reprezentują ten sam typ sylwetki - bardzo szczupłe ciało i wyraźny, choć nieduży biust. Pokazy VS to gigantyczne show, w których bielizna w gruncie rzeczy schodzi na drugi plan, przyćmiewana przez efektowne, fantastyczne (i okropnie kiczowate ;-) kostiumy. Może to i dobrze, bo anielskie skrzydła, jak podejrzewam, kryją podjeżdżające na plecach, za luźne obwody. Marka Victoria's Secret bowiem nie zawraca sobie zbytnio głowy brafittingiem, oferując zakres rozmiarów do miseczki DD (czasem „nawet” DDD), od obwodu 32 (70).

W środowisku anglojęzycznych bra-blogerek Victoria's Secret jest wręcz uważana za wroga numer jeden. Według autorki Busts4Justice należy ona do firm, które ponoszą winę za to, że kobiety w USA przez całe życie noszą niewłaściwy rozmiar biustonosza. Trudno nie podzielać tej niechęci, patrząc na promowane przez VS wzorce dopasowania bielizny. Wśród krojów króluje push-up, a na wybiegu - maksymalne ściśnięcie i wypchniecie biustu. Często odnosi się też wrażenie, że to superjędrne biusty dziewczyn podtrzymują staniki, a nie odwrotnie.

Wszystko to nie byłoby zbytnio warte uwagi - ot, jeden z wielu producentów push-upów w niewielkim zakresie rozmiarów, który ma sprawny marketing - gdyby nie fakt, że Victoria's Secret pozostaje największym amerykańskim producentem bielizny (w 2012 roku wartość sprzedaży przekroczyła 6 miliardów dolarów), o najbardziej rozpoznawanej marce. Mieszkasz w US i nie nosisz VS? To znaczy, że nie istniejesz. W sytuacji, gdy popularność dobrego brafittingu i bielizny o rozmiarach wykraczających poza archaiczne A-D jest wciąż niewielka, nasze koleżanki z USA mają naprawdę kiepski wybór. Możemy sobie tylko wyobrażać, ile kobiecych kompleksów „wyprodukowała” za Oceanem firma, w której rozmiary tak naprawdę nie mieści się większość populacji i ile kobiet, którym udaje się, pozornie, zmieścić w rozmiarówkę, tak naprawdę powinno nosić zupełnie inny rozmiar. 

 

Idealne ciało?

Wróćmy jednak do modelek i wzorców. Co jeszcze warto wiedzieć o Victoria's Secret? Całkiem niedawno, w zeszłym roku, w mediach powstał szum związany z kampanią kolekcji biustonoszy VS o nazwie „Body”. Promował ją plakat z wizerunkami „aniołków” o wyjątkowo szczupłych sylwetkach (plus standardowa dawka retuszu) i hasłem „The Perfect Body” (dosłownie: Idealne Ciało).

Powstała petycja przeciwko tej kampanii, w której żądano, by VS „przeprosiła i wzięła odpowiedzialność za niezdrowy, niszczący przekaz na temat kobiecych ciał i ich oceny, zawarty w tej kampanii” tudzież „zmieniła hasła reklamowe dotyczące kolekcj Body na takie, które nie będą promowały niezdrowych ani nierealistycznych standardów piękna”. Petycja zebrała 30 tys. podpisów (jak mówi Wikipedia). VS co prawda nie przeprosiła, ale hasło zmieniła na „A Body for Every Body”, co brzmi, nie da się ukryć, znacznie lepiej, jeżeli zależy nam na promowaniu różnorodnych wzorców piękna. Który to pomysł zasadniczo popieram.

I uwaga: nie chodzi o to, że szczupłość, czy nawet chudość nie jest piękna. Jest. Również. Chodzi o to, że piękno niejedno ma imię. Jesteśmy różne. Nie wolno narzucać kobietom jednego wzorca, szczególnie iż dla wielu, może nawet większości, jest on niemożliwy do osiągnięcia.

Nietrudno sie domyślić, że grupa docelowa marki Cacique składa się właśnie z tych kobiet, które nie mieszczą się w kanonie Victoria's Secret. Nie ma dla nich miejsca wśród „aniołków”, choćby dlatego, że biustonosze Cacique mają rozmiary od obwodu 36 (80) do 54 (125) i miseczki do amerykańskiego H, które posądzam o bycie mniej więcej ekwiwalentem brytyjskiego G. To typowa rozmiarówka dla kobiet tęższych, choć z biustem raczej ze środkowej, niż górnej strefy. Dlatego bardzo celny jest przekaz: Nie jestem „aniołkiem” VS, wyglądam inaczej niż one i nie wstydzę się tego, a wręcz - czuję się atrakcyjna i sexy. Dla mnie - super... To mógłby być wstęp do przekazania kobietom w USA, że po pierwsze: nie muszą próbować na siłę wciskać się w rozmiarówkę VS, by być atrakcyjnymi kobietami. A po drugie: ich biusty nie muszą wyglądać jak biusty „aniołków”, i że dla zarówno wygody, jak i wyglądu warto zadbać o prawidłowe dobranie rozmiaru. A po to - udać się do firmy, która takowe rozmiary oferuje, w zestawie z kompetentnym bra-doradztwem... Niestety szansa na to ostatnie nie została wykorzystana. 

 

Cacique, naucz się bra-fittingu!

Weteranki bra-dopasowania już w pierwszej sekundzie filmu zauważą miseczki trącące malizną...

 

W 17. sekundzie nie jest lepiej. Mimo że nie mamy tu do czynienia z pełnym profilem, bułkę widać świetnie, a mostek stanika znajduje się daleko od mostka Ashley Graham.

 

Ten look mogło uratować tylko zręczne ujęcie z przodu plus wciśnięcie sobie mostka siłą między piersi, choć i to nie zniwelowało całkowicie wrażenia, że piersi modelki ledwie mieszczą się w miseczkach:

 

Poniższa fotka przywodzi na myśl, jako żywo, dopasowanie rodem z Victoria's Secret! Na filmie ten model wygląda nawet lepiej niż na tym zdjęciu. Miseczki stanika wydają się tylko przygniatać obfity biust Ashley Graham, zamiast go obejmować i podtrzymywać:

Jednym słowem, świeżo upieczona Stanikomaniaczko, która niedawno weszłaś tu z ciekawości: NIE RÓB TEGO W DOMU ;-) Tak nie wygląda właściwie dopasowany biustonosz.

Kłopoty z odstającymi mostkami miała nie tylko Ashley. Oto inny przykład:

Drogie dziewczyny plus size, jeśli czytacie ten wpis - uwierzcie mi, nie musicie przemocą wciskać piersi w miseczki Waszych staników! W dopasowaniu biustonosza nie o to chodzi. Są firmy o znacznie szerszej rozmiarówce miseczek niż amerykańska Cacique. Większość z Was naprawdę, bez wysiłku, się zmieści!

 

Dlaczego poparłam akcję #ImNoAngel

A teraz przyznam Wam się, że mimo brafittingowych kiksów kampanii Lane Bryant/Cacique uznałam, że akcja z hasztagiem i hasłem „Jam nie aniołek” warta jest poparcia. Sama też poczułam potrzebę zamanifestowania, że chociaż, po pierwsze, moja figura ani nigdy nie będzie podobna do sylwetki typowego „aniołka”, a po drugie, nigdy nie zmieszczę się w żaden z modeli staników VS - to jednak czuję się z tym OK. A przede wszystkim zasługuję na to, by cała masa innych firm dbała o moje potrzeby, w tym bieliźniane. Uznałam, że w ten sposób wyrażę solidarność z tymi wszystkimi kobietami, które również nie są „aniołkami”, a chciałyby nosić dobrze dopasowaną bieliznę i wyglądać super! A jednocześnie marzenie o tym, by pewnego dnia marka Victoria's Secret przestała definiować wyobrażenie przeciętnej kobiety o tym, jak ma być dopasowany biustonosz... Jak to zrobiłam?

 

Polskie nie-aniołki

Tu mały zwrot akcji. Drugim pretekstem do stworzenia tej notki, oprócz marki Cacique i jej mniej lub bardziej udanych reklamowych pomysłów, był event, w którym wzięłam udział 18 kwietnia, i na którym powstała poniższa fota:

Nasze grupowe #ImNoAngel. Foto: X-Lady.


W spotkaniu pod patronatem Big Bazaar i Vlogmag wzięły udział polskie blogerki plus size, modelki, fantastyczna bra-fitterka Iza z Lady's Place oraz niżej podpisana (ta blondyna na samym dole :-) W wegetariańskiej kafeterii Kubek i Ołówek popijałyśmy kawę i gadałyśmy. Blogowe dziewczęta na czele z Adore My Size zrobiły sobie masę fotek, na których doskonale widać, że kobiety plus size są piękne, urocze, śmiałe, noszą się kolorowo, uśmiechają od ucha do ucha i są z siebie dumne.

Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które poznałam - mam nadzieję, że wspólnie z Sylwią dostarczyłyśmy Wam trochę pożytecznego info na temat biustonoszy i że nie byłyśmy zbyt nachalne w naszych zapędach do nawracania Was :-)

Podziękowania lecą więc do: Adore My Size, Szafa Size Plus, X-lady, Super Size XL, Paula Perez, Loti Size Plus, Maxi Kraina, Curves To Love, Gruba Przesada, Żona na niby. Specjalne ciepłe pozdrowienia dla Grubej Przesady, która nie prowadzi bloga, lecz profil na fejsie, a prywatnie jest super uroczą i wesołą kobietą, marzącą o rozkloszowanych sukienkach dla figury typu jabłko. Życzę spełnienia marzeń, a w razie jakichkolwiek stanikowych pytań zapraszam :-)

Inne relacje ze spotkania zobaczycie:

- u X-lady

- u Adore My Size

- w serwisie Vlogmag

- w blogu Plus Size by Paula Perez

 

Prawdziwa różnorodność?

I jeszcze słówko krytyki na koniec. Kampania I'm No Angel spotkała się także z zarzutami, niezwiązanymi bynajmniej z bra-fittingiem :-) Zarzucano jej między innymi, że jest skierowana przeciwko osobom szczupłym (dlaczego tak nie jest - było słówko wcześniej), a także, że prezentowanym przez nią wzorcom kobiecej urody również daleko do różnorodności. The Militant Baker słusznie zauważa, że dziewczyny reprezentują w gruncie rzeczy jeden typ - zgrabnej sylwetki o kształcie zbliżonym do klepsydry. Kobiety z reklamy nie mają również widocznych niedoskonałości skóry, brak też wśród nich osób w dojrzałym i starszym wieku. Wszystkie są młode, gładkie i sprawne. Z tym zarzutem trudno się nie zgodzić.


Finalistki „Star in a Bra”, konkursu marki Curvy Kate


Pamiętacie zapewne, jak niedawno przy okazji konkursu Star in a Bra tęskniłam również za większą różnorodnością sylwetek wśród biuściastych modelek. Mam nadzieję, że kiedyś stanie się ona faktem. Mam też nadzieję, że pewnego dnia nikogo nie będzie dziwić dziewczyna o figurze jabłka w kolorowej, rozkloszowanej sukience.

PS. Coś dla miłośniczek fajnych akcji z hasztagami - polecam też kilka słów o innym wydarzeniu, w którym także wzięłam udział - #noszedobrebiustonosze :-) Szukajcie na fejsie i instagramie ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...