wtorek, 28 kwietnia 2015

Niedawno przez media przetoczyła się kolejna wrzawa związana z tematyką plus size. Oto znana amerykańska marka Lane Bryant, sprzedająca ubrania od rozmiaru 14 do 32 (wedle niektórych przeliczników amerykańskie 14 oznacza brytyjskie 16, wg innych nawet 18 - więc zakres sporych rozmiarów naprawde spory) wypuściła w świat kampanię reklamującą swoją linię bielizny - Cacique. W kampanii wzięły udział dziewczyny o pulchnych, lecz kształtnych ciałąch  - młode, piękne, niektóre z nich znane (choć osobiście kojarzę tylko modelkę plus size, Ashley Graham). W krótkim czarno-białym filmie dziewczęta pozują w bieliźnie w naturalny, radosny sposób, mówiąc do kamery, że czują się sexy. Pada zdanie „Ależ nudno byłoby, gdybyśmy wszystkie były takie same”, a na koniec hasło: „I'm no angel. I'm all kinds of sexy!”. Fajny przekaz, nieprawdaż? Do tego firma zachęca wszystkie kobiety do robienia sobie selfików z hasztagiem #ImNoAngel i publikowania ich we wszystkich możliwych social mediach.

Postanowiłam napisać parę słów, o co w tym wszystkim chodzi, zwłaszcza że całość ma co nieco wspólnego z bra-fittingiem (jeśli przyjrzałyście się filmowi powyżej - to już się domyślacie), a także o wydarzeniu związanym z tąż kampanią, w którym Redakcja wzięła udział w zaprzeszły piątek :-)

 

Aniołki Wiktorii

Co chcą nam przekazać dziewczyny z reklamy Cacique? Jeśli choć trochę znamy amerykański rynek, w haśle „I'm no angel” odczytamy aluzję bynajmniej nie do „Aniołków Charliego”, lecz do „aniołków” - modelek marki Victoria's Secret. „Sekret Wiktorii” to najbardziej znana w USA marka bielizny. Słynie ona z corocznych pokazów, w których biorą udział starannie wyselekcjonowane modelki, nazywane „angels” i kreowane na wzorce kobiecej urody.

 

Nietrudno zauważyć, że wszystkie „aniołki” reprezentują ten sam typ sylwetki - bardzo szczupłe ciało i wyraźny, choć nieduży biust. Pokazy VS to gigantyczne show, w których bielizna w gruncie rzeczy schodzi na drugi plan, przyćmiewana przez efektowne, fantastyczne (i okropnie kiczowate ;-) kostiumy. Może to i dobrze, bo anielskie skrzydła, jak podejrzewam, kryją podjeżdżające na plecach, za luźne obwody. Marka Victoria's Secret bowiem nie zawraca sobie zbytnio głowy brafittingiem, oferując zakres rozmiarów do miseczki DD (czasem „nawet” DDD), od obwodu 32 (70).

W środowisku anglojęzycznych bra-blogerek Victoria's Secret jest wręcz uważana za wroga numer jeden. Według autorki Busts4Justice należy ona do firm, które ponoszą winę za to, że kobiety w USA przez całe życie noszą niewłaściwy rozmiar biustonosza. Trudno nie podzielać tej niechęci, patrząc na promowane przez VS wzorce dopasowania bielizny. Wśród krojów króluje push-up, a na wybiegu - maksymalne ściśnięcie i wypchniecie biustu. Często odnosi się też wrażenie, że to superjędrne biusty dziewczyn podtrzymują staniki, a nie odwrotnie.

Wszystko to nie byłoby zbytnio warte uwagi - ot, jeden z wielu producentów push-upów w niewielkim zakresie rozmiarów, który ma sprawny marketing - gdyby nie fakt, że Victoria's Secret pozostaje największym amerykańskim producentem bielizny (w 2012 roku wartość sprzedaży przekroczyła 6 miliardów dolarów), o najbardziej rozpoznawanej marce. Mieszkasz w US i nie nosisz VS? To znaczy, że nie istniejesz. W sytuacji, gdy popularność dobrego brafittingu i bielizny o rozmiarach wykraczających poza archaiczne A-D jest wciąż niewielka, nasze koleżanki z USA mają naprawdę kiepski wybór. Możemy sobie tylko wyobrażać, ile kobiecych kompleksów „wyprodukowała” za Oceanem firma, w której rozmiary tak naprawdę nie mieści się większość populacji i ile kobiet, którym udaje się, pozornie, zmieścić w rozmiarówkę, tak naprawdę powinno nosić zupełnie inny rozmiar. 

 

Idealne ciało?

Wróćmy jednak do modelek i wzorców. Co jeszcze warto wiedzieć o Victoria's Secret? Całkiem niedawno, w zeszłym roku, w mediach powstał szum związany z kampanią kolekcji biustonoszy VS o nazwie „Body”. Promował ją plakat z wizerunkami „aniołków” o wyjątkowo szczupłych sylwetkach (plus standardowa dawka retuszu) i hasłem „The Perfect Body” (dosłownie: Idealne Ciało).

Powstała petycja przeciwko tej kampanii, w której żądano, by VS „przeprosiła i wzięła odpowiedzialność za niezdrowy, niszczący przekaz na temat kobiecych ciał i ich oceny, zawarty w tej kampanii” tudzież „zmieniła hasła reklamowe dotyczące kolekcj Body na takie, które nie będą promowały niezdrowych ani nierealistycznych standardów piękna”. Petycja zebrała 30 tys. podpisów (jak mówi Wikipedia). VS co prawda nie przeprosiła, ale hasło zmieniła na „A Body for Every Body”, co brzmi, nie da się ukryć, znacznie lepiej, jeżeli zależy nam na promowaniu różnorodnych wzorców piękna. Który to pomysł zasadniczo popieram.

I uwaga: nie chodzi o to, że szczupłość, czy nawet chudość nie jest piękna. Jest. Również. Chodzi o to, że piękno niejedno ma imię. Jesteśmy różne. Nie wolno narzucać kobietom jednego wzorca, szczególnie iż dla wielu, może nawet większości, jest on niemożliwy do osiągnięcia.

Nietrudno sie domyślić, że grupa docelowa marki Cacique składa się właśnie z tych kobiet, które nie mieszczą się w kanonie Victoria's Secret. Nie ma dla nich miejsca wśród „aniołków”, choćby dlatego, że biustonosze Cacique mają rozmiary od obwodu 36 (80) do 54 (125) i miseczki do amerykańskiego H, które posądzam o bycie mniej więcej ekwiwalentem brytyjskiego G. To typowa rozmiarówka dla kobiet tęższych, choć z biustem raczej ze środkowej, niż górnej strefy. Dlatego bardzo celny jest przekaz: Nie jestem „aniołkiem” VS, wyglądam inaczej niż one i nie wstydzę się tego, a wręcz - czuję się atrakcyjna i sexy. Dla mnie - super... To mógłby być wstęp do przekazania kobietom w USA, że po pierwsze: nie muszą próbować na siłę wciskać się w rozmiarówkę VS, by być atrakcyjnymi kobietami. A po drugie: ich biusty nie muszą wyglądać jak biusty „aniołków”, i że dla zarówno wygody, jak i wyglądu warto zadbać o prawidłowe dobranie rozmiaru. A po to - udać się do firmy, która takowe rozmiary oferuje, w zestawie z kompetentnym bra-doradztwem... Niestety szansa na to ostatnie nie została wykorzystana. 

 

Cacique, naucz się bra-fittingu!

Weteranki bra-dopasowania już w pierwszej sekundzie filmu zauważą miseczki trącące malizną...

 

W 17. sekundzie nie jest lepiej. Mimo że nie mamy tu do czynienia z pełnym profilem, bułkę widać świetnie, a mostek stanika znajduje się daleko od mostka Ashley Graham.

 

Ten look mogło uratować tylko zręczne ujęcie z przodu plus wciśnięcie sobie mostka siłą między piersi, choć i to nie zniwelowało całkowicie wrażenia, że piersi modelki ledwie mieszczą się w miseczkach:

 

Poniższa fotka przywodzi na myśl, jako żywo, dopasowanie rodem z Victoria's Secret! Na filmie ten model wygląda nawet lepiej niż na tym zdjęciu. Miseczki stanika wydają się tylko przygniatać obfity biust Ashley Graham, zamiast go obejmować i podtrzymywać:

Jednym słowem, świeżo upieczona Stanikomaniaczko, która niedawno weszłaś tu z ciekawości: NIE RÓB TEGO W DOMU ;-) Tak nie wygląda właściwie dopasowany biustonosz.

Kłopoty z odstającymi mostkami miała nie tylko Ashley. Oto inny przykład:

Drogie dziewczyny plus size, jeśli czytacie ten wpis - uwierzcie mi, nie musicie przemocą wciskać piersi w miseczki Waszych staników! W dopasowaniu biustonosza nie o to chodzi. Są firmy o znacznie szerszej rozmiarówce miseczek niż amerykańska Cacique. Większość z Was naprawdę, bez wysiłku, się zmieści!

 

Dlaczego poparłam akcję #ImNoAngel

A teraz przyznam Wam się, że mimo brafittingowych kiksów kampanii Lane Bryant/Cacique uznałam, że akcja z hasztagiem i hasłem „Jam nie aniołek” warta jest poparcia. Sama też poczułam potrzebę zamanifestowania, że chociaż, po pierwsze, moja figura ani nigdy nie będzie podobna do sylwetki typowego „aniołka”, a po drugie, nigdy nie zmieszczę się w żaden z modeli staników VS - to jednak czuję się z tym OK. A przede wszystkim zasługuję na to, by cała masa innych firm dbała o moje potrzeby, w tym bieliźniane. Uznałam, że w ten sposób wyrażę solidarność z tymi wszystkimi kobietami, które również nie są „aniołkami”, a chciałyby nosić dobrze dopasowaną bieliznę i wyglądać super! A jednocześnie marzenie o tym, by pewnego dnia marka Victoria's Secret przestała definiować wyobrażenie przeciętnej kobiety o tym, jak ma być dopasowany biustonosz... Jak to zrobiłam?

 

Polskie nie-aniołki

Tu mały zwrot akcji. Drugim pretekstem do stworzenia tej notki, oprócz marki Cacique i jej mniej lub bardziej udanych reklamowych pomysłów, był event, w którym wzięłam udział 18 kwietnia, i na którym powstała poniższa fota:

Nasze grupowe #ImNoAngel. Foto: X-Lady.


W spotkaniu pod patronatem Big Bazaar i Vlogmag wzięły udział polskie blogerki plus size, modelki, fantastyczna bra-fitterka Iza z Lady's Place oraz niżej podpisana (ta blondyna na samym dole :-) W wegetariańskiej kafeterii Kubek i Ołówek popijałyśmy kawę i gadałyśmy. Blogowe dziewczęta na czele z Adore My Size zrobiły sobie masę fotek, na których doskonale widać, że kobiety plus size są piękne, urocze, śmiałe, noszą się kolorowo, uśmiechają od ucha do ucha i są z siebie dumne.

Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które poznałam - mam nadzieję, że wspólnie z Sylwią dostarczyłyśmy Wam trochę pożytecznego info na temat biustonoszy i że nie byłyśmy zbyt nachalne w naszych zapędach do nawracania Was :-)

Podziękowania lecą więc do: Adore My Size, Szafa Size Plus, X-lady, Super Size XL, Paula Perez, Loti Size Plus, Maxi Kraina, Curves To Love, Gruba Przesada, Żona na niby. Specjalne ciepłe pozdrowienia dla Grubej Przesady, która nie prowadzi bloga, lecz profil na fejsie, a prywatnie jest super uroczą i wesołą kobietą, marzącą o rozkloszowanych sukienkach dla figury typu jabłko. Życzę spełnienia marzeń, a w razie jakichkolwiek stanikowych pytań zapraszam :-)

Inne relacje ze spotkania zobaczycie:

- u X-lady

- u Adore My Size

- w serwisie Vlogmag

- w blogu Plus Size by Paula Perez

 

Prawdziwa różnorodność?

I jeszcze słówko krytyki na koniec. Kampania I'm No Angel spotkała się także z zarzutami, niezwiązanymi bynajmniej z bra-fittingiem :-) Zarzucano jej między innymi, że jest skierowana przeciwko osobom szczupłym (dlaczego tak nie jest - było słówko wcześniej), a także, że prezentowanym przez nią wzorcom kobiecej urody również daleko do różnorodności. The Militant Baker słusznie zauważa, że dziewczyny reprezentują w gruncie rzeczy jeden typ - zgrabnej sylwetki o kształcie zbliżonym do klepsydry. Kobiety z reklamy nie mają również widocznych niedoskonałości skóry, brak też wśród nich osób w dojrzałym i starszym wieku. Wszystkie są młode, gładkie i sprawne. Z tym zarzutem trudno się nie zgodzić.


Finalistki „Star in a Bra”, konkursu marki Curvy Kate


Pamiętacie zapewne, jak niedawno przy okazji konkursu Star in a Bra tęskniłam również za większą różnorodnością sylwetek wśród biuściastych modelek. Mam nadzieję, że kiedyś stanie się ona faktem. Mam też nadzieję, że pewnego dnia nikogo nie będzie dziwić dziewczyna o figurze jabłka w kolorowej, rozkloszowanej sukience.

PS. Coś dla miłośniczek fajnych akcji z hasztagami - polecam też kilka słów o innym wydarzeniu, w którym także wzięłam udział - #noszedobrebiustonosze :-) Szukajcie na fejsie i instagramie ;-)

środa, 22 kwietnia 2015

Jak wygląda zorza polarna? Kto nie wie - wystarczy zerknąć w Google'a. Nigdy nie widziałam jej na żywo, ale patrząc na fotki dochodzę do wniosku, że aurora borealis to naturalnie występujący zestaw moich ulubionych kolorów :-) Właściwie mogłabym się ubierać w zorzę polarną, mam nawet w szafie sukienkę z wypisz wymaluj „zorzowym” zestawem odcieni niebieskich i zielonych. Zostawmy jednak piękno przyrody, a skupmy się dziełach ludzkich rąk, umysłów i maszyn do szycia :-) Nowa kolekcja Panache na przyszłą jesień i zimę obfituje we wspomniane właśnie odcienie: granaty, ciemne turkusy, szafiry... Kolor jednego z modeli nazywa się nawet Aurora, co od razu naprowadziło mnie na właściwy trop ;-) Do tego - mocny dodatek burgunda. Siądźmy więc przy winie i delektujmy się widokiem szalonego, zimowego nieba, choćby tylko w wyobraźni...

 

Aurora

Od tego właśnie zaczniemy :-) Floris to nigdy nie był mój ulubiony model, ale z kolekcji na kolekcję coraz bardziej mnie do siebie przekonuje. To chyba najlepsza, jak dotąd, wersja kolorystyczna. Nadruk - amatorzy fotografii dobrze znają ten efekt. Oprócz aurora borealis, warto zerknąć, jak wygląda bokeh :-)

Co tu dużo mówić - chcę Florisa. Ostatnio nawet przymierzałam go w wersji szaro-kwiatowej i zorientowałam się, że jest bardzo ciasny, więc chyba zawyżę obwód :-)

Rozmiary Florisa: 30-38 D-K.

 

Żuczki

Dwa modele, które kojarzą mi się z metalicznie połyskującymi pokrywami chrząszczy. Pierwszy to kolejna barwna odsłona full-cupa Clara, i jedna z moich faworytek tej kolekcji. Clara lubi odrobinę satynowego połysku i ciekawe zestawienia barwne, dowodząc, że pełna miseczka nie musi oznaczać nudy. Mój musthave :-)

Rozmiary Clary: 30-38 D-J.

 

Któż by się spodziewał po Olivii takiego niesamowitego koloru? Model ten debiutuje właśnie teraz w bardzo praktycznym jaśniutkim różu, zbliżającym go do bazy. Atutem Olivii jest gładkość - mimo iż nie jest bezszwowa, stanowi niemal „niewidkę”. Cała pokryta jest cienkim, gładkim i śliskim, przyjemnym w dotyku materiałem w żakardowy wzór, a góra miseczek jest elastyczna. Na pokazie zapowiadającym aktualny sezon Olivia cieszyła się sporym zainteresowaniem i wiele osób zapewne spodziewało się, że tak praktyczny projekt wkrótce wejdzie do bazy. Tymczasem mamy sezonowego żuczka. Przymierzałam różową Olivię i mam o niej bardzo dobrą opinię, choć miseczki w moim zwykłym rozmiarze były jakby pół rozmiaru na mnie za duże. 



Rozmiary Olivii: 30-38 D-K.

Trzecią przedstawicielką nurtu ciemno-morskiego może być sezonowy kolor Idiny Moulded - termicznie modelowanego t-shirt bra, tu w połączeniu z grafitową szarością (slate/teal). Niestety nie dotarła do mnie próbka i nie mam pewności, czy model w ogóle wejdzie do sprzedaży. Poniżej foto z katalogu.

Rozmiary Idiny w tej wersji: 30-38 D-G, 28 DD-G.



Kobaltowe Tango

Już chyba kiedyś miałyśmy do czynienia z Tango w chabrach... trudno znaleźć kolor, w którym ten model już by nie występował. Tak czy owak - w tym wydaniu pasuje do kolekcji. A właściwie - w dwóch wydaniach, bo oprócz kobaltu dostaniemy jeszcze wyrafinowaną kombinację czerni z granatem. Zaczynam patrzeć przychylniej na Tango, które zwykle nie wywoływało we mnie emocji z rodziny „muszętomieć” :-)

Ciekawa jestem, nawiasem mówiąc, czy są wśród Was miłośniczki Tango? 

Tango, jak zwykle, w imponującej rozmiarówce 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF.

 

A skoro już mowa była o kobaltach, na przyczepkę - Hepburn :-) Jest to full-cup z side-supportem, czyli panelem zbierającym bocznym. Krój na oko podobny do Jasmine, tylko koronka u góry - nieelastyczna, no i zabudowanie bardziej full. Kolor i półprzejrzystość haftu przypominają mi natomiast kobaltową Lorettę z wiosny 2013.

Rozmiary Hepburn: 30-38 D-K.

 

Zwierzę, roślina czy minerał?

Jasmine, święcąca triumfy już od kilku lat, po raz kolejny w aż trzech odsłonach barwnych. Są bardzo różne, ale każda z nich wpasowuje się w atmosferę i gamę barwną tego sezonu.

Zacznę od wersji zwierzęcej - wężowy wzór na czarnym tle ma jeden z wiodących w tej kolekcji kolorów: ciemny turkus, morska ciemna zieleń, barwa niejednoznaczna i trudna do nazwania :-) Podoba mi się ta nocna dżungla.

W odsłonie roślinnej Jasmine pójdzie w stronę granatowo-różową, jednak nadal w zestawieniu z czernią. Tu także podoba mi się precyzyjny nadruk, i te tajemnicze niebieskie róże.

 

Ostatnia wersja najmniej podbiła moje serce, ale trzeba przyznać, że jest ciekawa. Przenikające się barwy akwarelowych maziajów znów kojarzą się trochę z „zorzowym” motywem. I tu nareszcie kombinacja nie z czernią, a z chabrem.

 

Wino, wiśnie i żurawiny

Czerwienie to drugi, obok odcieni granatowo-morskich, temat kolekcji na przyszłą jesień. Tu wzory będą mniej zróżnicowane - mniej nadruków, więcej jednolitości, za to pojawi się kilka ciekawych nowinek.

Najsmaczniejszy bukiet zaprezentuje moim zdaniem Clara :-) Winna czerwień w połączeniu z grafitem. Nie mogę się zdecydować, która z zapowiadanych wersji bardziej mi się podoba.

 

Rozmiary Clary: 30-38 D-J.

Drugi model łączący grafit i czerwień, a może róż, to nowość - Georgia. Niestety tu również nie dotarła do mnie próbka, a wygląda bardzo ciekawie. Konstrukcja ta sama, co Floris. Interesujące jest wykończenie górnej części miseczek - gładka krawędź wyłaniająca się spod ciemnoszarej koronki. Szkoda, że nie miałam jej w ręku :-(

Rozmiary Georgii: 28-38 D-K.

 

Kolejną ciekawą nówką będzie Brooke. Jest to model oparty na naszej ulubionej Jasmine - najwyraźniej producent uznał, że zasługuje już na bardziej intensywne klonowanie. Mamy więc Jasmine w burgundzie :-) A mnie się przypomniał burgundowy półsztywniak Heaven z dawnych dziejów marki (kto pamięta? :).

Rozmiary Brooke: 30-38 D-K.

 

Skoro już jesteśmy przy nowościach - Cari w kolorze żurawinowym to tiszertowiec z modnej ostatnio spacer foam, czyli przepuszczalnej dla powietrza pianki, miększej niż większość tradycyjnych wytłoczek. Oprócz materiału, atrakcją Cari będzie haczyk do spinania ramiączek z tyłu. Podobne modele ostatnio rozgościły się w marce Fantasie - wygląda na to, że to materiał ten na dobre zadomowił się w bieliźnianych kolekcjach.

Rozmiary Cari: 28-38 D-G - to jeden z nielicznych tak wąskich zakresów rozmiarowych w kolekcji.

 

Pokaźny zakres rozmiarów reprezentuje za to Rhapsody, tangopodobny model, który znamy już od paru sezonów. Tym razem w żurawinie :-)

Rozmiary Rhapsody: 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF.

 

Fontaine to jeden z nielicznych modeli typu plunge w kolekcji, reprezentujący plandże miękkie. Miękkie dekoltowce to w ogóle rzadkie zwierzę. Fontaine pojawia się w bieżącej kolekcji wiosennej - nie miałam go jeszcze ani w ręku, ani na biuście i nie mam pojęcia, jak się sprawdza w rozmiarach większych niż próbkowe, a bardzo jestem ciekawa. W nowym kolorze (rose) prezentuje się całkiem nieźle.

 

Na deser nieco jaśniejsza Andorra w czerwieni malinowej, czy też czereśniowo-wiśniowej, jeśli wierzyć producentowi. W każdym razie jest to odcień raczej daleki od burgunda :-)

Rozmiary Andorry (która, jak zwykle, będzie też w bazie w kolorach czarnym, białym i kremowym-perłowym), to: 28-40 D-J.

 

Śliwka

Na jesień nie może zabraknąć choć jednego małego śliwkowego akcentu :-) Porcelain Élan, linia szykowana do zastąpienia dawnej Porcelain, dorobiła się wersji ozdobnej - Porcelain Élan Lace. To wytłoczkowy tiszertowiec z funkcjonalnym dodatkiem w postaci przepinania ramiączek z tyłu, czyli taki prawie-multiway. Może się przydać, a do tego całkiem elegancko się prezentuje, niestety próbki znowu nie widziałam. Kolor to granat, plus śliwkowe dodatki, a koronką pokryte są tyły i mostek. Poniżej foto katalogowe z przodu i z tyłu.

Rozmiary Porcelain Élan Lace: 30-38 D-H. 

 

Baza

Baza praktycznie nie różni się od tej z aktualnej wiosenno-letniej kolekcji. Dalej mamy w niej bazowe wersje takich modeli, jak Tango, Andorra, Idina, Envy (warto zauważyć, że Idina nie ma wersji sezonowej z wyjątkiem turkusowo-grafitowej Idina Moulded, koloru nie ma też Envy). Nowa, podrasowana Porcelanka Porcelain Élan nadal towarzyszy starej wersji Porcelain, nadal możemy też liczyć na bezramiączkową Evie oraz Evie Bridal, a także karmniki Sophia. Zostaje też Dahlia i Porcelain Viva w bazowych kolorach czarnym i cielistym.

Najpiękniejszym modelem bazy jest według mnie czarno-grafitowa Clara (druga wersja to jasny cielisty beżyk).

 

Detale

Jak zwykle, Panache nie oferuje nam bra-biżuterii. Warte uwagi są przede wszystkim nadruki, na czele z Floris i Jasmine. Najbardziej spektakularną koronkę ma Clara, z haftów zaś moją uwagę zwróciła Cari i jej haftowane boczki (jest to model bardzo starannie wykończony). Sporo jest żakardów, na czele z Olivią i Fontaine, w żakardowe kropki jest również Brooke, zdobiona zresztą jedyną w kolekcji błyskotką - koralikiem.

 

Rozmiary

Jeśli chodzi o rozmiary - nadal najczęstsze są zakresy D-K i D-J, obwody zaczynają się przeważnie od 30, a najwięcej 28-ek jest w bazie. Tylko do miseczki G doprowadzona jest większość modeli bezszwowych (wyjątek: Porcelain Elan w wersji plandż :), na H kończą się modele plunge, granicę na miseczce J lubią full-cupy, takie jak Andorra i Clara, a z balkonetek Idina. Miło, że nowości pojawiają się głównie w tych największych zakresach (Brooke, Georgia).

 

Sekcja specjalna dla plus size :-)

Modele powyżej obwodu 38 (nasze 85) to: Andorra do 40 (nasze 90), Tango do 44 (nasze 100) (40 D-K, 42 D-J, 44 DD-F), Rhapsody - tak samo jak Tango, Sophie Maternity (do karmienia) - 40 D-J. Jak widzicie, niestety nie jest tego dużo i najciekawsze wzory są tylko do 85 :-(. Ale uwaga - firma Panache produkuje także markę Scupltresse, specjalnie dla większych obwódów, której kolekcja jest nad wyraz ciekawa i którą też Wam niebawem zaprezentuję.

 

Konstrukcje

Tu już co nieco działo się w aktualnej kolekcji wiosennej, jesień nie przyniesie rewolucji. Zrezygnowano z usztywnianego plandża Envy (a także z body), zdaje się, że nawet wersja wiosenna też nie wejdzie do sprzedaży. Mnożą się Jasminopodobne (Brooke), trzymają się Jasminy, Floris i Olivia, zrezygnowano natomiast z Ferna, kolejnej balkonetki tangopodobnej. Wszystko wskazuje na to, że najbliższa Panache należeć będzie do side-supportów w wydaniu balkonetkowym i full-cupowym, klasycznych balkonetek typu Floris oraz wytłoczek na bazie Porcelanki.

A ja w tym miejscu przekornie zapytam: czy są wśród Was prawdziwe, oddane fanki Tango, które nie chciałyby, by ta konstrukcja znikła z rynku?

 

Galeria

Oto fotki wszystkich próbek, jakie miałam szczęście mieć w ręku. Oprócz staników, jeden z modeli doczekał się pokazania majtek - Olivia :-)

 

 

Katalog

Zupełnie nie po linii moich skojarzeń z kolekcją - sielsko-kwiaciarniany. Powiem szczerze, że zamiast pięknych, ale banalnych bukietów chętnie powitałabym jakieś bardziej kosmiczne klimaty. Niebo, zorze, mgławice, odblaski w soczewkach... To by było coś. Jak myślicie? :-)

 

 

Pokaz

Na pokazie (który odbył się w Warszawie w hotelu Grand) Panaszki były, jak zwykle, przeplatane ze Sculptresskami, które oczywiście pokażę Wam osobno. Wymontowałam, co trzeba, a dla ułatwienia każdy model jest podpisany. Zapraszam na filmik :-)

 

 

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba ta kolekcja. W kuluarach słyszałam zachwyty - że to kolekcja, która będzie się sprzedawać. Mało barwnych szaleństw, w większości ciemne, dość zachowawcze kolory... Tak się jednak składa, że w mój gust trafiają zarówno owe kolory, jak i coraz liczniejsze dobre konstrukcje. Czy podzielacie te wrażenia?

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...