czwartek, 31 maja 2012

Neony, kolory zwane w czasach mego dzieciństwa żarówiastymi, wiele elegantek ma w pogardzie. Przeciwniczkom kojarzą się z kiczem, dobrym co najwyżej dla dzieci - dla zwolenniczek z kolei są pełne energii, wesołe i przyciągające, albo odjechane i psychodeliczne. Od kilku sezonów przeżywają tu i ówdzie mniejszy lub większy comeback. Przyznam, że z początku traktowałam neonówki bez entuzjazmu, może dlatego, że brak było w sklepach interesujących mnie rzeczy w świecących barwach. Nawet nie zastanawiałam się, czy pasowałby mi neonowy biustonosz, zwłaszcza że aktualne kolekcje większości firm w nie nie obfitują. Aż tu... dzięki Niezawodnym Czytelniczkom trafiłam na kilka okazów, które zaświeciły mi prosto w oczy :)

 

Po neon za Ocean

Zakładałam, że o marce Claudette, kolejnym ewenemencie zza Wielkiej Wody, napiszę dopiero wtedy, gdy dostanę któryś z tych cukiereczków w swoje ręce. Ponieważ jednak nie zanosi się na to zbyt szybko, postanowiłam już dać się ponieść pierwszej fali entuzjazmu...

Oto Sucre, czyli landrynkowa mgiełka - siateczkowy model w rozmiarach 30-38 A-G (rozmiarówka, jak mniemam, brytyjska):

(Nie rozumiem, czemu słodkie miano Sucre w sklepie nosi tylko wersja pomarańczowo-różowa, a reszta ma najnudniejszą na świecie nazwę Mesh Bra. Ja pozwolę sobie nazywać Cukiereczkami wszystkie!)

Propozycja ta wielu z Was z pewnością skojarzy się z Paris i Paige marki Miss Mandalay, modelami o podobnym, oszczędnym designie. Szkoda tylko, że MM ostatnio nie proponuje tak żywych letnich kolorów, jak kiedyś - gdzież te pomarańcze, słoneczne żółcie, szmaragdy?

Marka Claudette powstała w USA i na razie dostępna jest głównie poza naszym kontynentem, podobno jednak ma w planach zawitanie do Figleaves.com - mam nadzieję, że nie tylko do amerykańskiego wcielenia tego sklepu... Teraz można je kupić m.in. w e-butiku Faire Frou Frou, który do naszego kraju owszem, wysyła - jednak zza Oceanu. Zdecydowałam więc, że zaczekam na razie na Figowe Listki.

Neonki to nie jedyna propozycja Claudette. Sam Mesh Bra vel Sucre produkowany jest także w bardziej stonowanych barwach, jak czarna czy wrzosowa; większość z nich można obejrzeć w katalogu.

Ach, powiedzcie, czyż nie chciałoby się mieć ich wszystkich? :-)

Oprócz Cukierka warto rzucić okiem na inne propozycje, również proste, w spokojnym stylu vintage - na przykład taki pastelowy komplecik z wiosennego katalogu:

(zakres rozmiarów niestety bliżej nieznany)

 

Żarówy Bravissimówy

A wracając do neonówek - przeglądając aktualne kolekcje dochodzę do wniosku, że najbardziej neonowe w tym sezonie są propozycje sieci Bravissimo.

Zany już od kilku sezonów Boudoir Beau (28-38 D-K) przebrał się w neonoworóżową koronkę:

 

Czerwono-pomarańczowy - nawet jeśli nie neonowy, to raczej jaskrawy (niestety zdjęcia Bravissimo bywają zwodnicze...) jest w najnowszej wersji Mai Blossom (28-38 DD-K):

 

„Almost fluorescent” - pisze o limonkowej Lucy (28-38 D-J) jedna z recenzentek - być może więc zdjęcie jest w miarę wierne. Tej wersji nie było w oficjalnym katalogu Cleo na obecny sezon - jest natomiast, już dostępna, wersja jaskrawożółta. Ale jak zwykle Bravissimo załatwiło sobie co nieco na wyłączność.

Żadna jednak z powyższych kolorowych propozycji nie zachęciła mnie tak, jak kolorowe Cukierki Claudette...

A może Wy wiecie, kto jeszcze w tym sezonie zaoferuje nam prawdziwą żarówę? Czy w ogóle pociągają Was tak żywe barwy w bieliźnie? A może sądzicie, że to chwilowa moda, która szybko się wszystkim znudzi, i nie warto za nią podążać? Bo mnie, o ile uda mi się zdobyć jakiegoś neonka, zupełnie nie zmartwi, jeśli za sezon czy dwa stanie się kompletnie niemodny. Bieliznę w końcu nosi się pod ubraniem, co dla mnie oznacza tylko większą wolność wyboru stylu, koloru, wzoru. Przecież o tym, że biustonosz, który mam właśnie na sobie, pasuje mi do spodni albo lakieru do paznokci, mogę wiedzieć tylko ja! ;-) A przy tym - nie miałabym nic przeciwko świeceniu w ciemności fluorescencyjnym kompletem...

P.S. Purystki językowe (do których sama mam wciąż ambicje się zaliczać!) przepraszam za tytuł tej notki. Został on zainspirowany pewnym często spotykanym błędę, który z czasę przerodził się w internetowy mę ;-)

[Ilustrację na początku notki sponsorują: Claudette, Faire Frou Frou, Peek&Clopppenburg]

05:04, kasica_k
Link Komentarze (35) »
środa, 23 maja 2012

Affinitas i Parfait by Affinitas - to marki, o których usłyszałam w zeszłym roku dzięki brytyjskim bra-blogerkom. Założyłam jednak, że z racji zamorskiego pochodzenia nieprędko się z nimi zetkniemy i nieprędko przekonamy się, czy w USA rzeczywiście powstała godna uwagi biuściasta oferta, czy też to tylko jeszcze jedna nieśmiała próba wypuszczenia na rynek kilku „nieco mniej standardowych” rozmiarów. Spodziewałam się, że może za jakiś czas zobaczymy Affinitas w najpopularniejszych brytyjskich e-sklepach i tą drogą, jak wiele innych marek, trafi ona na ten czy inny polski biust (albo i nie trafi).

Tymczasem stało się inaczej - nie minęły dwa sezony, a produkty Affinitas Intimates dotarły prosto do Polski - kilka modeli z aktualnej kolekcji zawitało do sklepu Bradea.pl. Ciekawość kazała mi natychmiast rzucić się na temat i wkrótce dostałam możliwość małego tête-à-tête z kartonem próbek :-) Nie zaprezentuję Wam całości oferty marki, bo jeszcze nie wszystko jest u nas dostępne, ale te fragmenty, które miałam okazję zbadać, wyglądają obiecująco.

 

Biuściaste parfait

To znamienne, że w ofercie Affinitas znowu D-plusy wydzielone są jako osobna marka, jakby „młodsza siostra” podstawowej (pamiętacie pewnie np. Ultimo i Ultimo D-G czy Wonderbra i Wonderbra D-G - firmy te chyba już zarzuciły podział marek ze względu na rozmiary, ale tak to właśnie wyglądało w początkach wprowadzania D-plusowej oferty). Affinitas Intimates - to nazwa firmy i nazwę Affinitas nosi marka biustonoszy w rozmiarach miseczek A-D. Parfait by Affinitas - to marka D-G („...As a complementary line to Affinitas Intimates, Parfait by Affinitas is distinctively designed to serve the full-busted woman” - czytamy na stronie firmowej). I ja zacznę właśnie od tej „complementary”, czyli Parfait by Affinitas.

W aktualnej ofercie mamy 12 linii, z których każda zawiera biustonosz, czasem w dwóch krojach (np. balkonetka i bandeau) a w niektórych przypadkach także koszulkę babydoll albo jakąś mutację gorsetu (basque czy też bustier). Wszystko to w imponująco jednolitym zakresie rozmiarów - 30-40 D-G. Do tego oczywiście majtki - w rozmiarach XS-XXL. Biustonosze są usztywniane lub półusztywniane (z jednym wyjątkiem).

Skupię się na tym, co możemy już kupić w Polsce, choć jeszcze nie w pełnym zakresie rozmiarów. Bradea na razie kończy obwody w Parfait na 75, co mnie oczywiście nie cieszy i mam nadzieję, że prędzej czy później pojawi się też moje 80G, że nie wspomnę o wyższych obwodach (85, 90), bo 85+-ki też są wśród nas! (o planach sklepu przeczytacie w krótkim wywiadzie pod koniec notki).

 

Czerwona Szarlotka

Nie będę zostawiać jej na deser, bo to właśnie ona zwróciła moją uwagę na całą markę.

Charlotte, bardzo udany komplet w stylu retro, występuje w dwóch kolorach: fantastycznej jaskrawej czerwieni (mój ulubiony chłodnawy odcień) oraz delikatnym brzoskwinio-beżu. Biustonosz mamy w dwóch odmianach: bandeau (zw. balconet) przypominającym trochę maskaradkowe Tiffany oraz balkonetce, oba modele usztywniane.

Zdecydowanie bardziej podoba mi się bandeau - w wersji czerwonej jest już do kupienia w Bradei.

Do kompletu, oprócz fig niskich, mamy fantastyczne figi wysokie - te udało mi się przymierzyć i jestem nimi zachwycona dokładnie tak samo, jak wysokimi figami Ewy Michalak.

Oprócz koloru i kontrastujących lamówek, ozdobą Charlotty jest kontrast błysku i matu, uszyta jest bowiem częściowo z lśniącej satyny, częściowo z delikatnego materiału matowego. Tył biustonosza jest jednak z mocnej siatki i mimo delikatnych lukśnych satynek na froncie Szarlotka wygląda na niezłego podtrzymywacza (są też pionowe usztywnienia na bokach). Niestety żaden z biustonoszy w Bradei nie był dostatecznie zbliżony do mojego rozmiaru, bym mogła próbować go przymierzyć :(

 

 

Plandże nudne i nienudne

Gładkich plandży mamy w Parfait kilka. Jednego z nich udało mi się nawet przymierzyć, ponieważ trafił do mnie egzemplarz w rozmiarze 34G. I to właśnie Jeanie (oprócz koloru i genialnych fig Szarlotki :) sprawiła, że spojrzałam na markę naprawdę przychylnym okiem. Biustonosz leżał bardzo dobrze, mimo za małego rozmiaru, dekolt wyglądał doskonale. Jak to gładki nudziarz, Jeanie nie oszołamia designem, a zdjęcie zupełnie nie oddaje jej zalet (nie wiem, kiedy się nauczę fotografować cieliste staniki tak, by nie przypominały burych szmatek...).

W ofercie jest jeszcze czarny. Trochę ciekawiej, bo z dodatkiem koronki, prezentuje się Casey, zwłaszcza w błękicie, tej jednak nie miałam okazji oglądać.

Zwracam uwagę na świetną cenę - 125 zł za dobrze skonstruowanego gładkiego plunge'a (a także niezłego jakościowo) nie jest zabójczą sumą, w porównaniu z ceną choćby Deco marki Freya.

 

Różyczki

Nieco bardziej zabudowana od powyższych plandży, ale też dość niska, jest Kelly. Wg firmy jest to kolor orchidei, a na zdjeciach sklepowych wygląda jak fuksjowy Barbie-różyk. Moim zdaniem (i na moich fotkach) to dużo mniej pospolity i ładniejszy odcień malinowy, kojarzący mi się wręcz z Avą Fantasie w odmianie winnej. W ofercie firmy jest także błękitna, czarna i cielista.

 

 

Anna trafiła do mnie w wersji półusztywnianej balkonetki, choć w ofercie jest jeszcze usztywniany half-cup. Niestety nie mogłam sprawdzić, jak leży, bo rozmiar był zdecydowanie za mały. Uwagę zwraca oryginalne wykończenie - chwościk na mostku, staranny, niespotykany haft z odstającymi „łapkami”. Kolor to dość typowa różowa landrynka.

 

Zwracam uwagę na trzyhaftkowe zapięcie, co oznacza nieco wyższy tył, również w rozmiarze FF, podczas gdy w większości brytyjskich marek dopiero miseczki GG uzbraja się automatycznie w trzyhaftkowość. Sama jednak jestem coraz większą zwolenniczką szerokich tyłów i cieszy mnie ich wprowadzanie w moim rozmiarze.

Przy okazji kilka słów o kolorystyce: jak widać po większości kolekcji, nie jest szczególnie awangardowa. Poruszamy się tu przede wszystkim w klasycznych bieliźnianych barwach: wspomniane róże, beże, blade błękity, obowiązkowa czerń i biel/kość słoniowa, szczypta lawendy. Na tym tle mocno wyróżnia się wspomniana wcześniej krwista czerwień Charlotty oraz szafirowa satyna linii Fiona, którą jednak mamy okazję podziwiać tylko na stronie zbiorczej całej marki (rząd środkowy z lewej), bo w ofercie znów tylko biel i czerń. Firma jest jednak młoda i może kiedyś wyjdzie śmielej poza gładkie miseczki, mało intrygujące wzorki oraz róż?

 

Anieli w bieli

Kolejnym modelem, w który udało mi sie prowizorycznie wcisnąć (tylko na chwilę, bo znowu rozmiar za mały), była biała Tamara, pomyślana jako część kompletu ślubnego. Jest to lekko usztywniana balkonetka, która na mnie leżała jak half-cup, prezentując niemal poziomą linię dekoltu.

Obawiałam się tej konstrukcji z prawie poziomym szwem, ale niepokój okazał się całkiem nieuzasadniony - nie doświadczyłam ani rozstawiania biustu na boki, ani przypłaszczania poziomego. W kolekcji jest jeszcze półusztywniany half-cup, z mojego punktu widzenia właściwie zbędny, zważywszy, jak ładnie eksponuje biust ten poprzedni model.

Muszę pochwalić sposób wszyscia ramiączek z przodu - na koronkowych trójkątach, dzięki czemu miska gładko się układa i nie ma żadnych wypuczeń ani przypłaszczeń biustu w tym miejscu, dzięki rozłożeniu naprężeń. Niezbyt tylko podobała mi się ozdoba na mostku - chwościk wygląda jak byle jak zwinięty pęk wstążeczki. Zachwyciły mnie za to ramiączka - w przedniej części powleczone satyną, w tylnej - z dekoracyjną fakturą. Wszystko to, na oko przynajmniej, bardzo dobrej jakości.

Gdyby w odpowiednim rozmiarze Tamara leżała na mnie tak dobrze, jak ten przymierzany egzemplarz, to może bym się i skusiła na wersję czarną - pod warunkiem, że byłaby dostępna dla nas - Polek.

Tamara występuje także jako bustier, czyli krótki bieliźniany gorset - mam nadzieję, że na pionowych fiszbinach (szkoda, że nie ma tego w opisie - mnie zawsze w takich przypadkach interesuje, ile jest usztywnień, jakich i w których miejscach).

W ofercie marki mamy też jedną całkiem białą serię - Alexis to usztywniany biustonosz oraz koszulka babydoll z miękkimi miseczkami, w rozmiarach stanikowych (ciekawa jestem bardzo, jak sprawują się miękkie Parfait).

 

Skrzydlata Honey

Nie mogę nie wspomnieć o tym modelu, mimo że do naszego kraju jeszcze Honey nie dotarła. Nie wiem, czy pamiętacie tutejsze rozważania na temat ciekawego wzornictwa ramiączek i o tym, jak bardzo mało jest tego typu wynalazków w D-plusach. A właściwie nie ma ich wcale. Mam na myśli ramiączka wzbogacone w tiulowe skrzydełka czy też koronkowe wypustki kojarzące się z rękawkami. Dotąd spotykałam je tylko w kolekcjach dla drobnych biustów, tak jakby designerzy zakładali, że pierś większa prezentuje wystarczającą obfitość, której nie warto wzbogacać takimi dodatkami. Moim zdaniem - przesadzają z tą powściągliwością.

Niestety nie miałam okazji ani przymierzać, ani oglądać na żywo tych koronkowych motylków ani miseczek wykończonych szyfonem z zakładkami. Ale uważam, że bardzo brakuje D-plusom takich właśnie pomysłów z nutką retro.

 

Gorsety, bustiery, koszulki

Niestety nie dane mi było oglądać żadnego z gorsetów. Bardzo miłą według mnie cechą marki Parfait by Affinitas jest ich obecnośc w ofercie w dokładnie tym samym zakresie rozmiarów, co biustonosze. Męczy mnie już bowiem schemat spotykany w innych markach, w których gorsety czy atrakcyjniejsze kroje staników traktuje się jako gadżet dostępny tylko dla mniejszych biustów (do miseczki G, FF czy F), każąc tym większym zadawać sobie co i rusz pytanie: załapię się, czy nie? Tutaj każdy biust, który mieści się w zakresie rozmiarów marki, będzie mógł także sprawić sobie także bustier czy babydollkę.

(powyżej, od lewej: Fiona camisole, Honey babydoll, Tamara bustier)

 

Affinitas, czyli coś dla drobniejszych biustów

Ofertę tę zapewne najlepiej ocenią same adresatki. Być może tych kilka słów zachęci Was do eksploracji :) Zakres rozmiarów marki to 30-38 A-DD, dostępność różnych obwodów i miseczek różni się jednak w różnych liniach, których jest aż 15.

W części modeli nie jest dostępny obwód 30 (65). Z pięciu biustonoszy dostępnych obecnie w sklepie Bradea wszystkie jednak mają ten rozmiar - nie dziwi mnie decyzja sklepu o sprowadzeniu właśnie tych, bogatszych rozmiarowo modeli. Tylko gorset Allison jest od obwodu 32 (70). Obwódów 28 (60) w Affinitas brak. Cieszy jednak dostępność takich rozmiarów, jak 30A, 30B i 30C.

Miseczki w Affinitas są usztywniane. Miękkie miseczki mają jedynie koszulki, które jednak nie mają wbudowanych staników (pozbawione są fiszbin i zapięć) i nie występują w rozmiarówce stanikowej.

Miałam okazję obejrzeć większość biustonoszy Affinitas z oferty Bradei - są to raczej nisko zabudowane, delikatne konstrukcje. Niektóre z nich mają w miseczkach niewielkie wypełnienia, które są jednak lekkie i zaskakująco miękkie (żadnych ciężkich wypełnień żelowych) - na przykład model Nicole:

Podobała mi się funkcjonalność cielistego multiwaya Allison, którego oglądałam w wersji Contour Bra - ramiączka można przepinać na wszelkie sposoby, bo są odpinane z przodu i z tyłu - i ten uniwersalny bezszwowiec z zamaskowanymi fiszbinami kosztuje tylko 99 zł! W miseczkach tej wersji nie ma wypełnień (które są w wersji t-shirt bra):

I jeszcze raz granatowa Nicole:

 

 

I miętowo-kraciasta Taylor (dostępna także koszulka):

Z przyjemnością przyglądałam się też detalom ślubnego modelu Bridal:

Kolorystycznie w kolekcji dominują znowu róże (np. Carolyn, w Polsce niedostępna), beże, delikatne opalowe szarości (Ida, od obw. 32), blade miętowe błękity (Taylor), mamy też czerwienie (Naomi czy Stella od obw. 32), no i oczywiście klasyczną biel i czerń (najbardziej podoba mi się czarny plunge Belinda z kameą). Najodważniejsza kolorystycznie propozycja z szafirowej satyny, push-up Julia, ma niestety także okrojoną rozmiarówkę, bez obwodu 30. Szkoda - mam nadzieję, że może Affinitas doszlusuje pod tym względem kiedyś do większej siostry Parfait i także zaoferuje tak samo szeroki zakres rozmiarów we wszystkich modelach.

 

Jakość i detale

Jakością materiałów, starannością szycia i jakością detali oraz ozdób jestem przyjemnie zaskoczona. Nie mamy tu może wielkich luksusów, ale na pierwszy rzut oka przynajmniej nic nie budzi zastrzeżeń. Materiały są przyjemne w dotyku, miękkie, wykończenia staranne, żadnych wiszących nitek, drapiących elementów, a konstrukcje wydają się solidne i dobrze podtrzymujące, zwłaszcza w Parfait. I to wszystko dało się osiągnąć we względnie umiarkowanych cenach (w Bradei biustonosze kosztują od 96 zł - marka Affinitas, od 125 zł - Parfait by Affinitas).

Czyżby to wreszcie była szansa na prostą wzorniczo, umiarkowaną cenowo i uniwersalną kolekcję, przynajmniej do miseczki G? Szkoda tylko, że prawie nie ma modeli miękkich.

Zapraszam do rzucenia okiem na kilka szczegółów :):



Bielizna Affinitas w Polsce - wywiad!

Zadałam kilka pytań właścicielce na razie jedynego w Polsce sklepu, oferującego obie marki - oto mini-wywiad z Ewą prowadzącą sklep Bradea:

- W jaki sposób zetknęłaś się z firmą Affinitas?

Bradea: Z marką zetknęłam się po raz pierwszy poprzez reklamę w branżowym brytyjskim piśmie. Nowości zawsze mnie interesują, więc z ciekawością odwiedziłam stoisko tej marki na targach w Paryżu. Bielizna, którą mogłam tam obejrzeć, zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i oto z przyjemnością możemy zaproponować jako pierwsi w Polsce marki Affinitas i Parfait.

- Jakie są według ciebie główne zalety produktów Parfait by Affinitas?

Bradea: Jako pierwsze, wymieniłabym świetne wykonanie i bardzo dobre konstrukcje w atrakcyjnej cenie. Materiały, z których wykonana jest ta bielizna, nie ustępują moim zdaniem produktom cenionych brytyjskich marek, które proponujemy w sklepie Bradea. Dopełnieniem oferty są bardzo ładne doły do kompletu. Warto też wspomnieć o bardzo stabilnych obwodach biustonoszy, które powinny sprostać potrzebom większych biustów. Bardzo podoba mi się też dbałość o detale w postaci dyskretnych ozdób i jakość koronek.

- A marka Affinitas? Czy zaspokaja twoim zdaniem potrzeby drobniejszych biustów?

Bradea: Najmocniejszą stroną tej marki jest to, że dostrzega rozmiary 65 A,B i C i - moim zdaniem - nie jest to przypadkowa oferta, gdyż konstrukcje modeli, które wybraliśmy, są dobrze pomyślane. W ofercie są zarówno biustonosze z wypełnieniem jak i bez. Wypełnienia są mięciutkie i nie zgniatają biustu. Łuki fiszbinów są dobrze wymodelowane - w najmniejszych rozmiarach ulegają skróceniu, ale nie zwężają się nienaturalnie. W modelach, które proponujemy, miseczki są dość elastyczne i ładnie układają się na górnej krawędzi (dla piersi niezbyt pełnych u góry szczególnie mogę polecić model Nicole).

- Czy planujesz dalej poszerzać ofertę obu marek w swoim sklepie?

Bradea: Postanowiliśmy zaproponować na początek modele, które będą stanowić skrócony przegląd tego, czego możemy się poobu markach spodziewać. W najbliższym czasie (mam nadzieję, że jeszcze na koniec maja) wprowadzimy drugi model biustonosza z linii Charlotte w dwóch kolorach do obwodu 80 oraz więcej rozmiarów ślubnego gorsetu. W czerwcu mamy nadzieję wprowadzić nowe kolory modelu Jeanie - formowanego plunge'a, który według mnie może być dużą konkurencją dla tego typu biustonoszy brytyjskich marek. Jeśli nasze klientki będą zadowolone z modelu Kelly, być może pojawi się on na jesieni w kolorze niebieskim.

Zamierzamy testować kolejne modele staników. Rozważamy również koszulki typu babydoll z wbudowanym biustonoszem. Na dłuższą metę, wszystko będzie jednak zależeć od naszych klientek. To Wy zdecydujecie, czy oferta tych marek jest atrakcyjna i czy warto ją poszerzać. Ja bardzo się cieszę, że mogliśmy je na polskim rynku zaproponować.

- Dziękuję za wywiad :) Mam nadzieję, że my, to znaczy Wy, drogie Czytelniczki, zgłosicie odpowiednie zapotrzebowanie (zwłaszcza na czerwoną Charlotte i skrzydlatą Honey, żebym mogła je przygarnąć ;)

 

Galeria

Oto moje zdjęcia większości dostępnych w Polsce modeli Affinitas i Parfait by Affinitas. Mam nadzieję, że powiększy się dostępność obu marek w Polsce, a także, że sam producent będzie dalej poszerzał ofertę i będzie nie tylko co fotografować, ale i nosić...

 

 

 

 

Na deser - film z pokazu obu marek. Co prawda dotyczy on kolekcji wiosennej z roku 2011, ale wiele modeli jest nadal aktualnych. Radzę oglądać film od połowy, jeśli nie macie ochoty na pokaz malowania modelek i używania lokówek (czemu zdecydowano się wypełnić połowę filmu o bieliźnie instruktażem fryzjerskim - jest dla mnie wielką tajemnicą ;)

 



 

Podsumowując: cieszę się, że na naszym rynku wciąż pojawiają się nowe marki - niebawem zaprezentuję Wam kolejną nowicjuszkę... A na razie ciekawa jestem, czy oceniacie kolekcje Affinitas Intimates jako godne uwagi. Interesuje mnie również bardzo, czy niektóre z modeli zdobędą u naszych blogerek podobne uznanie, jak w anglojęzycznej bra-blogo-sferze - krótko mówiąc, czekam na mój rozmiar ;-)) A może już coś przymierzałyście albo kupiłyście i możecie podzielić się wrażeniami? 

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...