wtorek, 27 maja 2014

Znowu przedstawię Wam coś z bazówki :-) Za to z sezonowym wstępem. O Jasmine, balkonetce marki Panache, słychać już od jesieni 2012. Uległam jej urokowi - entuzjastycznie opisałam dla Was wersję czarno-ptasią, następnie sprawiłam sobie różową. Nie skusiłam się natomiast na panterkę - z obecnego sezonu zdecydowanie wolę wersję kwiatową w tonacji bzowo-jaśminowej. Najbardziej jednak wyczekuję kolejnej jesiennej - czarnej w wielobarwne kwiaty...

Jaśminę kochamy za krój z bocznym panelem i elastyczną koronką. Konstrukcja dobrze zbiera i z większości biustów robi podane do przodu kulki, nie rozpłaszczając przy tym i nie zakrywając nadmiernie biustu. Rynek szaleje za Jasmine, podobno to wielki bestseller. Sama prognozowałam zmierzch tradycyjnych balkonetek Panaszowskich i przejście na nowe, jaśminopodobne konstrukcje (ciekawe, czy się sprawdzi :-). Zachwycone Jasmine tęsknie dopytywały się, czemu ten model nie wszedł do bazy i pojawia się tylko w kolejnych sezonowych kolorach.

W charakterze bazowej Jasmine firma Panache wymyśliła właśnie Envy. Krój jest ten sam, inne są jedynie materiały. Zamiast laminowanej dzianiny, u dołu jest półprzejrzysty żakardowy materiał (nie wiem, czy można nazwać go koronką - muszę się podszkolić z teorii!), podbity dodatkową, także półprzejrzystą warstwą, jakby zgrzany z dwóch warstw. Grubością i sztywnością przypomina ten z Jasmine. Reszta jest bardzo podobna do pierwowzoru.

Czemu tak się zagłębiam w porównania? Oczywiście dlatego, że zamierzam ocenić, czy Envy spełnia pokładane w niej nadzieje stania się „bazową Jasmine” oraz czy wprowadza wytęskniony od dawna powiew nowości w bazie marki Panache, gdzie przez tyle lat królowało Tango i podobnie zachowujące się konstrukcje. Oprócz tego postaram się też przyjrzeć Envy obiektywnie, jako bazowej, cielistej propozycji na lato. Nawiasem mówiąc, oprócz wejścia do bazy, Envy dorobi się jesienią także wersji sezonowej - fioletowej :-)

 

Panache - Envy, rozmiar: 36G, kolor: cielisty [Rozmiary: 30-38 D-K, cena: 185 zł w sklepie MyBra.pl, dla Was specjalna zniżka - info na końcu notki! Biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora]

 

 

Estetyka

Jak wiecie, nie jestem miłośniczką bazowych kolorów, zwłaszcza jasnych i cielistych, doceniam je głównie za użyteczność. Envy jest jednak wyjątkowo ładnym cielakiem. Uwielbiam modną ostatnio pepitkę i zastosowanie jej w bieliźnie i to do tego w formie koronkowej, nie nadrukowej, natychmiast wzbudziło mój entuzjazm. Poza Envy nie spotkałam tego motywu w takim wydaniu. Lubię też łączenie wzorów. Ta pepitka tworzy świetny zestaw z bardziej tradycyjną, kwiatową koronką u góry. 

Kolor całości jest jasnobeżowy. Ze skórą stapia się bardzo dobrze, choć jest ciut ciemniejszy (ale ja jestem bladawcem). Podobają mi się stosowane przez niektóre firmy skojarzenia kolorów z tej rodziny z rzeczami smacznymi, takimi jak kawa latte, biszkopty czy ciasteczka :-) Envy co prawda nazywa się po prostu nude, ale wygląda smakowicie. Jest to w gruncie rzeczy skromny, ale dużej urody stanik (w czarnej wersji też!). Nigdy się nie spodziewałam, że napiszę tak o cielistym biustonoszu. Chyba cielaki koronkowe mają dla mnie znacznie więcej uroku niż gładkie. Przez takie modele, jak Idina, Pure Lace czy Envy nawracam się na nudziaki.

Ramiączka zdobią fakturkowe paseczki, które z daleka kojarzą się z gęstymi przeszyciami. Wolałam co prawda pokryte satyną ramiączka Jasmine, ale te chyba lepiej pasują. Kokardki są skromne, ale to dobrze, że nie odwracają uwagi od koronkowych wzorów.

Za co z bólem serca odejmuję punkt? Za zapięcie. Droga firmo Panache! Czemu tak uwzięłaś się na bazowe zapiecia? W Idinie było dokładnie tak samo. Zapięcie jest wąskie, nie tylko dlatego, że dwuhaftkowe - widziałam dużo szersze i solidniejsze dwuhaftkowce. Nie wiem, czemu zastosowano tu zapięcie tak nieproporcjonalnie wąskie w stosunku do tyłów. Do tego jest wiotkie i w noszeniu brzydko się wyciąga. Po praniu wraca do normy, ale tylko na chwilę. Język pod spodem jest długi, ale cienki i łatwo wywija się, przesuwa, wychodzi górą albo dołem spod obwodu... To najsłabszy element tego stanika.

Wydaje mi się, że w modelach bazowych powinno się szczególnie dbać o solidność tych elementów, które pracują najmocniej, a do takich właśnie należy zapięcie. Przecież bazowy biustonosz ma nam służyć długo! Ech, chyba napiszę osobną notkę o zapięciach, bo już sporo mi się nazbierało doświadczeń tego typu.

 

Dopasowanie

Idealne. Obwód i miseczki w normie. Obwód nie jest ani nadmiernie rozciągliwy, ani przesadnie ciasny.

 

Kształt

Envy bardzo dobrze zbiera z boków, podobnie jak Jasmine. Mimo że słyszałam opinie o gorszym zbieraniu w Envy, nie bardzo widzę różnicę. Robiłam sobie nawet porównawcze zdjęcia w ubraniu i bez - weług mnie w obu modelach wyglądam tak samo. Kształt piersi w Envy to mocno podane do przodu kulki, a raczej z przodu i z góry kulki, z profilu raczej noski.

Co do podnoszenia - tu już dostrzegłam pewną subtelną różnicę. Długo się zastanawiałam, dlaczego w Envy mam jakby mniej podniesiony biust niż w Jasmine. Odkryłam, że odruchowo mniej skróciłam w niej ramiączka - a to dlatego, że w rejonie ramiaczek jest bardziej zabudowana od Jasmine. Warto jednak nadmienić, że ani Envy, ani Jasmine nie są mega podnośnikami biustu. Nie dają tak wznoszącej linii, jak balkonetki Cleo, czy nawet Freya. O dobrym kształcie biustu w tej konstrukcji decyduje zebranie biustu i brak spłaszczania.

Warto tu też wspomnieć o elastycznej koronce u góry miseczek, która wyklucza takie efekty, jak wcinanie się krawędzi. Envy nie jest jednak gładkim bezszwowcem i koronki oraz szwy trochę się odznaczają pod cienkimi rzeczami.

 

Podtrzymanie

Co do podtrzymania - Envy nie jest, podobnie jak Jasmine, tytanem supportu ani przymurowywaczem biustu, powód tego jest prozaiczny i wiąże się z prawami fizyki. Biust podany mocno do przodu, a przy tym nie przypłaszczony i nie zabudowany wysokimi nieelastycznymi miskami, jeśli jest spory i ciężki, nie może pozostać nieruchomy. Podtrzymanie określiłabym jako w normie, ale bez zachwytów, biegać raczej lepiej w sportowcach ;) Jak na tę konstrukcję i elastyczną u góry miseczkę Envy radzi sobie jednak całkiem przyzwoicie. Powernetowy obwód dobrze pracuje.

 

Konstrukcja

O konstrukcji Envy, odziedziczonej po Jasmine, powiedziano już sporo superlatyw. Powiem szczerze, że o ile początkowo piałam z zachwytu, to teraz owszem, uważam tę konstrukcję za świetną dla wielu biustów i pozbawioną wielu wad innych balkonetek Panache, obiektywnie nie jest ona jednak takim znowu ideałem. Jak dla mnie, mogłaby nieco lepiej trzymać i podnosić, nawet za cenę lekkiego przypłaszczenia.

Dobre zebranie zawdzięczamy bocznym panelom, miseczki są przyjemnie niezbyt zabudowane, a fiszbiny leżą idealnie i nie wędrują za wysoko pod pachy ani zbyt daleko na plecy. Nie ma żadnych pospolitych błędów konstrukcyjnych. Biusty narzekające niegdyś na szerokie fiszbiny w tej marce powinny być z Envy zadowolone.


Wracając jednak do porównań z Jasmine - przyglądałam się obu modelom długo i odkryłam pewne subtelne, ale jednak różnice. W obu modelach - Jasmine i Envy - noszę rozmiar 36G.

Po pierwsze - zabudowanie. Mostek w obu modelach jest identycznej wysokości, jednak koronka na miseczkach w Envy sięga mi odrobinę wyżej. Widać to zwłaszcza w okolicy łączenia miseczki z ramiączkiem - w Envy koronka sięga do ok. 1 cm wyżej niż w Jasmine.

Pas koronki w Envy jest nieco szerszy od Jasmine.

 

Drugą różnicą jest szerokość mostka. W Envy mostek zmierzony na wysokości szwów łączących górę miseczki z dołem mostek jest szerszy o 1 cm (4 cm versus 3 cm w Jasmine). Przyglądając się obu stanikom od spodu zauważymy też różnicę w konstrukcji mostka - w Envy mamy skrzyżowane taśmy, w Jasmine taśma biegnie zwyczajnie. Może to właśnie szerszy, inaczej zbudowany mostek decyduje u niektórych biustów o gorszym zebraniu w Envy?

Od spodu widać różnicę w konstrukcji mostka.


 

Wygoda

Envy jest wygodniczkiem, może z wyjątkiem tych momentów, kiedy wywinie mi się podkładka z tyłu pod zapięciem. Nie dźga fiszbinami, nie piłuje dołem, nie gryzie ramiączkami. Ramiączka są wygodne, mimo że wąskie (17 mm), ponieważ część przednia jest podszyta panaszowskim „miśkiem”. Producent twierdzi, że wykładzinka ta występuje od rozmiaru miseczki GG, ja jednak mam ją już w G.

Ramiączko od spodu - granica między odcinkiem wyściełanym a niewyściełanym. Przy odrobinie wysiłku da się wciągnąć regulator na część wyściełaną, dzięki czemu można je regulować na całej długości.

 

Do kompletu

W Envy mamy do wyboru dwa kroje majtek: figi i figi wyszczuplające z bardzo wysokim stanem (w stylu bielizny modelującej). Co prawda te drugie na zdjęciach i w naturze wyglądają spektakularnie, ja jednak nie jestem entuzjastką obciskaczy i wybrałam figi zwykłe. Są to całkiem eleganckie, seksowne (ażur na całej powierzchni! :), starannie wyprodukowane majtki - zestaw pepitki z koronką pyszni się na nich tak samo, jak na biustonoszu. Do tego są mięciutkie i przyjemne w dotyku, w całości elastyczne. Pięknie układają się na pośladkach. Koronka z tyłu jest cienka i gładko przylega do ciała, majtki spokojnie nadają się pod letnią sukienkę.

 

Cena

Moim zdaniem występująca w większości naszych sklepów cena 185 zł jest zbyt wysoka mimo pozytywnej oceny całości... Envy to bardzo dobry i gustowny codzienniak, ale nie kojarzy mi się z luksusem. Jest o 20 zł droższy od Jasmine - może i koronka w pepitkę droższa jest od drukowanej dzianiny, ale taka wycena raczej pcha nas z powrotem w ramiona, a raczej w miseczki, tamtego modelu :-) Zachęcam jednak do skorzystania z promocji (o której niżej) :-)

 

Galeria

Zapraszam Was do przyjrzenia się Envy jej z bliska oraz bardzo bliska.

 

 

Podsumowanie

Uważam, że jeśli ktosia polubiła Jasmine, warto również, by wypróbowała Envy. Różnice w kształtowaniu między tymi modelami są w mojej ocenie bardzo niewielkie. Jeśli bazówka Panache kojarzy się Wam głównie z Tango, porzućcie koniecznie to skojarzenie i spróbujcie nowych modeli. Envy układa się i zachowuje zupełnie inaczej niż wszystko to, co dotąd kojarzyłyśmy z marką Panache, w szczególności nie posiada jej najczęściej dotąd wskazywanych wad (szerokie, długie fiszbiny czy wysokie zabudowanie).

 

Uwaga, promocja!

Zachęcam Was do skorzystania z 10% zniżki, do której już po raz drugi zaprasza Was za moim pośrednictwem sklep MyBra.pl. Promocja działa aż do końca czerwca na wszystkie produkty z linii, czyli na: biustonosz Envy cielisty, biustonosz Envy czarny, figi cieliste oraz czarne, a także wysokie figi wyszczuplające cieliste i czarne) - tych nie przetestowałam, ale wyglądają świetnie (ciekawe, czy są wygodne...). Żeby skorzystać z promocji, w koszyku wpiszcie kod STANIKOMANIA-ENVY.

Niektóre z Was na pewno już znają MyBra.pl - to już druga stanikomaniacka promocja w tym sklepie (pierwsza dotyczyła czarnej Jasmine). MyBra to sklep internetowy, który ma w swojej ofercie takie marki, jak Panache, Cleo, Masquerade, Sculptresse, Freya i Elomi tudzież Bestform, a z polskich Nessa i Onlyher. Oferuje darmową wysyłkę przy zakupach powyżej 99 zł (większość towarów wysyłają w 24h), a także, co szczególnie fajne, bezkosztową pierwszą wymianę (jeśli stanik nie pasuje - przyślą Wam za darmo kuriera, który odbierze od Was paczkę z rzeczą do wymiany). Za przesyłkę płacimy dopiero przy kolejnej wymianie dla danego zamówienia (tu szczegółowe wyjaśnienia jak to działa :).

Jak już wspominałam, z firmą MyBra już od jakiegoś czasu się znam i współpracuję, wspierając brafittingowo czy pisząc teksty - w związku z tym, jeśli będziecie miały jakieś uwagi co do działania sklepu, z przyjemnością przekażę je komu trzeba i postaram się forsować realizację :-) Moim zdaniem to jeden z najfajniej zorganizowanych e-sklepów w Polsce, również jeśli chodzi o design samej strony - dużo zdjęć, wygodne i szczegółowe filtrowanie produktów, czym jako maniaczka stanikowych detali jestem szczególnie zachwycona. Można szukać stanika nie tylko po rozmiarze, ale także np. po tym, czy ma ramiączka regulowane na całej długości, czy miseczki są szyte pionowo... chyba w żadnym sklepie jeszcze nie widziałam tak rozbudowanego wyszukiwania - przyznam, że trochę sama maczałam palce w tym pomyśle i wydaje mi się, że efekt jest niezły (wszelkie uwagi mile widziane :-).

 

Dość już jednak o sklepie, wróćmy do towaru :-)

Jestem ciekawa, czy Wasze wrażenia z noszenia Envy pokrywają się z moimi, a może możecie coś dodać w kwestii podobieństw i różnic między Envy a Jasmine? Czy sądzicie, że Envy to udany model bazowy? Jak oceniają ją biusty mniejsze, a także te większe, powyżej miseczki G?

wtorek, 20 maja 2014

Opisując poprzednią, czyli aktualną kolekcję wiosenno-letnią, nie ukrywałam pewnego rozczarowania. Za dużo tam było bladych, niewyrazistych, piżamkowatych wzorów, a za mało tego, za co Freyę kochamy najbardziej - soczystych, mocnych barw i śmiałych połączeń. Na widok kolekcji na jesień i zimę odetchnęłam jednak z ulgą - wygląda na to, że Freya wraca do formy i atakuje musisztomieciami ;-)

Królują jak zwykle nadruki - kwiatowe, zwierzęce, geometryczne - przeważnie intensywnie ubarwione. Mamy gorące czerwiene i korale, nasycone fiolety, amarant - przyprawione szczyptą pomarańczowego neonu i kwaśnej cytryny. Do tego interesujący eksperyment z koronką, świadczący chyba o tym, że Freya chce zacząć podbijać także serca miłośniczek tradycyjnych materiałów i stylistyki. Ale dość gadania, zobaczmy, co Freya oferuje nam na kolejny sezon, który niebawem już się zacznie :-)

 

Gorąco!

Na pewno znacie już Tropics'a z kolekcji wiosna-lato. Mam go i lubię (kupiłam w Figleaves po tym, jak Asos spłatał mi... figla, na co użalałam się na fejsie - okazuje się, że w Asosie trzeba ostrożnie z kompletami na wyprzedażach, bo... można zostać w samych majtkach ;) i gdy zobaczyłam Doodle na wieszaku, moją pierwszą myślą było: oo, coś jak powtórka z Tropiksa! Drugie spojrzenie, a następnie widok tego modelu na biuście modelki, kompletnie odmieniły moje odczucia - żadna tam powtórka!

Najbardziej fascynuje mnie haft w górnej części miseczki - wierzcie mi, gdy przez te łezki prześwituje skóra, mamy przed sobą istny stanikowy odlot (polecam zajrzenie do galerii na końcu - by zobaczyć Doodle'a z biustem w środku). W nadruku zaś istotne są dla mnie przede wszystkim kolory - abstrakcyjne, nieco przypominające kwiaty formy nie odciągają uwagi od niecodziennego hafciku. Doodle to mój musisztomieć numer 1.

W katalogu kolor nazywa się hot pink, choć jak na moje oko róż ten bardziej wpada w malinę, niż w typowy hot pink. Doodle to plandżobalkonetka i wystąpi w rozmiarach: 32-38 B-C, 28-38 D-H.

 

Trochę niższą temperaturę koloru, za to wyższą kusidełkowatość, prezentuje Flowerbomb. W tej kolekcji zajmuje główny etat mgiełkowca (drugim jest bladoróżowa Ooh La La, która dalej rezyduje w bazie). Szkoda, że tego typu ażurowych balkonetek Freya tak nam skąpi - to chyba właśnie one (wyjąwszy świetne, ale nie tak ekscytujące Deco) od zawsze były wyróżnikiem tej marki? Chyba żadna firma nie raczy D-plusów tak wysokimi wskaźnikami przejrzystości.

Flowerbomb to plandżobalkonetka, która wystąpi w rozmiarach: 32-38 C, 30-38 D-G, 30-36 GG-H.

 

Rapture to najmocniejszy reflektor kolekcji. Nie sądzę, bym była w stanie odmówić sobie tego żarówiastego pomarańczu. Nie wiem tylko, na który z krojów się skusić... Niestety nie posiadłam umiejętności fotografowania neonowych kolorów :(

Tu chyba wyszło nieco lepiej, choć też nie do końca :-)

Hmm, a może tu? :-)

Rapture występuje w dwóch odmianach: plandżobalkonetki miękkiej z side-supportem (na zdjęciach) - rozmiary 28-38 D-GG, 28-36 H - i usztywnianego half-cupa (rozmiary: 32-38 B-C, 28-36 D-G, 28-36 GG, 30-36 H; próbki brak). Oprócz wersji neonowej będzie również czarna - i tu łatwiej zaobserwować ciekawy, geometryczny wzór koronki:

 

 

Cytryna

Miałam mieszane uczucia względem Ignite. Kolor, jaskrawy zwłaszcza w haftach, to graniczący z neonowym, kwaśny żółty - barwa, obok której trudno mi przejść obojętnie. Mniej podobał mi się nadruk i czarne dodatki. Z drugiej strony, tę cytrynę chyba należało czymś skontrować... Czarna kokarda i wykończenie brzegu dodają Ignite'owi pazura. Chyba jestem przekonana - cytryna daje radę.

Ignite to plandżobalkonetka w rozmiarach: 32-38 B-C, 28-38 D-H.

 

Daydreamer'a wkładam do tego podrozdziału, przyznam szczerze, trochę na przyczepkę. No, ciut żółtego czy też limonki znajdziemy tam we wzorze i dodatkach... i to wszystko. Na waniliowym tle (nie białym!) mamy tu całkiem ciekawe, kwiatowo-graficzno-kaligraficzne wzory, jednak wbrew zachwytom, które zaobserwowałam u oglądających kolekcję, Daydreamer wcale mnie nie porwał. Moim zdaniem na tle pozostałych projektów wypada... blado.

Daydreamer wystąpi w całym mnóstwie krojów - doprawdy nie wiem, po co marnować na niego tyle materiału i pracy... Będzie więc miękki - plandżobalkonetka w rozmiarach 28-38 D-G oraz balkonetka w rozmiarach 28-38 GG-J, 30-36 JJ-K. Do tego longline w rozmiarach 32-38 C, 28-38 D-G oraz usztywniany half-cup 32-38  B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG i 30-36 H. Tylko tego ostatniego widziałam w postaci próbki.

 

Tuś mi, bratku!

Kolejny musisztomieć! Trudno mi powstrzymać entuzjazm. Stanik w bratki! Uwielbiam bratki, uwielbiam fiolet, taki aksamitny-bratkowy... Bardzo lubię też wyraźne, fotograficzne nadruki.

Pansy wystąpi jako miękki stanik - plandżobalkonetka w rozmiarach 28-38 D-G i balkonetka w rozmiarach 28-38 GG-J, 30-36 JJ-K. Do tego będzie także krój longline w rozmiarach 32-38 C, 28-38 D-G (próbki brak) - który jest mi osobiście na nic i sto razy wolałabym tu zwykłego usztywnianego frejowskiego halfcupa (którego zmarnowano na Daydreamera). Pewnie więc skończy się na miękkiej balkonetce.

 

Do fioletów podłączam nową wersję Deco Spotlight. To chłodny odcień (w katalogu zwany indigo). Moje oczy mówią, że jest bardziej fioletowy niż niebieski, co na zdjęciach być może nie jest dostatecznie widoczne. Tak czy owak, kojarzy mi się z fiołkami, i to wszystko, co mogę o nim powiedzieć pozytywnego, ponieważ nie lubię kropeczek (a Wy pewnie macie dosyć, że ciągle tak marudzę na ten temat :)

Rozmiary Deco Spotlight: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 30-36 GG.

 

Zwierzęcy instynkt

Zanim dojdę do najważniejszego zwierzaka tej kolekcji, zatrzymam się na modelu Instinct. Ciekawe jest to pomieszanie panterki z geometrią, ja jednak mam już tak dość buraczkowych tonacji... Dlatego mój instynkt bra-łowiecki raczej pozostanie tym razem uśpiony.

 

 

Instinct wystąpi jako miękka plandżobalkonetka w rozmiarach 32-38 C, 28-38 D-G, 28-36 GG, 30-36 H oraz jako usztywniany half-cup w rozmiarach 32-38  B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG i 30-36 H.

 

I kolej na zwierzę główne, jeden z najbardziej ekscytujących punktów tej kolekcji, zdobiący okładkę katalogu. Pierwszą moją myślą na widok Deco w kolorze rebel było: dlaczego dopiero teraz ktoś wpadł na to, by zrobić panterkowe Deco?

Myliłam się jednak: panterkowe Deco już było, nazywało się Frida i wystąpiło w kolekcji na jesień i zimę 2010. Rebel prezentuje się nieco bardziej buntowniczo od swojej poprzedniczki - poszarpany wzór cętek został ożywiony szczyptą prawie-neonowego pomarańczu. Niestety próbka nie miała kokardki między miseczkami - jest ona tam jednak przewidziana (kolor taki sam, jak przy ramiączkach). Bardzo udany zestaw według mnie. Podobnie chyba sądzą w firmie Eveden - Deco we wzorze Rebel wchodzi do kolekcji bazowej, gdzie będzie towarzyszył weteranom w kolorach cielistym, czarnym i grafitowym. Buntowniczy wzór dotyczy jednak tylko biustonosza plunge - straplessy, half-cupy i inne bazowe wynalazki w tym kolorze się nie pojawią. Rozmiary: 32-38 C, 28-38 D-G, 28-36 GG.

 

Francuska Icone

Dlaczego francuska? Bo koronkowa. Mało koronek w brytyjskich produkcjach! Designerzy Frei chyba doszli do wniosku, że czas dostarczyć klientkom fasonów i stylistyki dostępnych już od dawna w innych markach. Tym razem padło na koronkowe trójkąty, których niejedna bardziej-biuściasta, ze mną włącznie, zazdrości małobiuściastym koleżankom. W modelu Icone zostały one nałożone na podkład w postaci modelowanej termicznie miseczki. Umieram z ciekawości, jak to będzie leżało w moim rozmiarze. Niepokoi mnie, czy boki przypadkiem nie podejdą zbyt wysoko pod pachy, że o podtrzymaniu nie wspomnę.

Rozmiary Icone termicznie modelowanej: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG. Ten sam biustonosz stał się podstawą koszulki babydoll, w rozmiarach 28-38 D-G:

 

Oprócz tych wynalazków pojawi się także miękka plandżobalkonetka w rozmiarach 32-38 B-C, 28-38 D-H:

 

Your Charm, my Darling!

A propos Deco i jego klonów - mamy już szczęśliwie z głowy Deco Spotlight, czas na ciekawsze wersje :) Deco Charm, które pokochałam w wersji srebrnej, wróci w ognistym amarancie z dodatkami w granacie. Hmm, to mój kolejny tak jakby musisztomieć :-)

Rozmiary: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 30-36 GG.

 

Spokojniejsza, ale tylko z pozoru jest moim zdaniem „dekówka” o nazwie Deco Darling. Po bliższym przyjrzeniu ujawnia swój kuszący potencjał. Bardzo podoba mi się haft w zgeometryzowane róże, które kojarzą mi się ze stylem art, nomen omen, deco - i wybaczam mu nawet to, że został nałożony na sztywne, wytłaczane miseczki, za którym to rozwiązaniem nie przepadam. Mistrzowskie są tutaj dodatki: seksownie aksamitnej czarnej kokardce towarzyszy kryształek w kolorze różowym, korespondujący z bladoróżowym tłem miseczek. Dla mnie ten dodatek „robi” całość - bez niego efekt byłby dużo słabszy. Najlepiej udało mi się uchwycić go na majtkach, zatem poniżej znajdziecie także zbliżenie na majtki :-)

 

Co ciekawe, plandżowi towarzyszty tutaj bezramiączkowiec, który miseczki ma gładko czarne, a resztę przodu - zdobioną haftem:

Rozmiary plandża: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 30-36 GG, straplessa: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 30-36 GG (prawie takie same). Uwaga: jest też pas do pończoch!

 

Subtelne wibracje

Deco Vibe - po takiej nazwie spodziewałabym się czegoś bardziej ekscytującego, a tu coś, co wygląda jak bazówka... i faktycznie do bazy wchodzi. Deco najwyraźniej postanowiło sklonować się nie tylko na kolorowo, ale i na czarno i nudziarsko.

Nie powiem, wersja blush prezentuje się całkiem subtelnie i kto wie, może zdetronizuje cieliste Deco? Jak sądzicie? Te zdobienia i koronka w rombiki są naprawdę eleganckie.

 

Kawowa mocha być może zadowoli posiadaczki ciemniejszej skóry.

Czarne Deco Vibe ma dodatki w szarości, o ile dobrze widzę w katalogu (próbki brak).

Rozmiary: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 30-36 GG.

Miseczki Deco Vibe wykończone są lamówką, która ma swoje zwolenniczki, ale i przeciwniczki. Wszystkie Deco Vibe wyposażone są w haczyk do spinania ramiączek z tyłu. 

 

Bogata baza

Baza wzbogaca się w nadchodzącym sezonie całkiem znacznie. Panterkowe Deco rebel, czarny Rapture, Deco Darling, Deco Vibe - to wszystko ma wrócić do nas w kolejnych sezonach. Oprócz tego w bazie nadal pozostają modele z sezonu aktualnego, a mianowicie: Deco Shape, Deco Delight, Ooh La La bladoróżowa, Patsy, Rio (w tym sezonie tylko w kolorach bazowych), Faye, Marvel, Deco, Gem (też bez koloru) oraz niezbyt według mnie czarujący Enchanted (białemu i cielistemu tym razem towarzyszyć będzie także czarny).  

Nie zmienia się repertuar karmników - podobnie jak w poprzednim sezonie, mamy Pure, Dotty, Rosie i zasłużoną Pollyannę.

 

Detale, czyli urok geometrii

Nadruki, nadruki... Mój ulubiony to oczywiście Pansy, w haftach zaś za najciekawsze uważam wykończenie modelu Doodle oraz różyczki Deco Darling. Ozdoby to jak zawsze kokardki, zdarza się czasem jakiś guziczek. Biżuteria to tylko kryształkowe łezki, z których ciekawszą jest ta różowa, zdobiąca Deco Darling. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w kolekcji dominują wzory geometryczne - zgeometryzowane roślinne, albo całkiem abstrakcyjne. Oprócz Pansy próżno tu właściwie szukać tradycyjnych kwiatków - tytułowy Flowerbomb to raczej Geo-bomb :-) Romby, trójkąty... Nawet koronka Icone jest geometryczna.

 

 

Rozmiary, kroje i innowacje

W opisie obecnej kolekcji letniej cieszyłam się powiększeniem rozmiarówki half-cupów do miseczki H i narzekałam, że dotyczy ono tylko nieszczęsnej Patsy. Tu jest już trochę lepiej - H-biusty ubiorą się w pionowo krojone usztywniane staniki w modelach: Rapture, Daydreamer, Instinct. Niestety obfitość klonów Deco oznacza, że spora część oferty zamyka się wciąż na miseczce GG. Do miseczki K z sezonówek dochodzą: miękki Daydreamer, miękki Pansy i to już chyba wszystko. Właściwie większość modeli kończy na H i to jest już słabe - a gdzie HH, J? Czy Doodle'owi nie można byłoby dodać trochę rozmiarów, hm?

Narzekałam też na stagnację konstrukcyjną - w końcu pojawiła się jakaś nowość, czyli Icone koronkowo-sztywna, nie dotyczy ona jednak biustów większych niż GG. Generalnie mam wrażenie, że Freya nie rozpieszcza zakresu G+.

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się fotkom próbek kolekcji z pokaźną liczbą detali :-) Niestety nie wszystkie wersje każdego z modeli zostały „zapróbkowane”. Oprócz biustonoszy znajdziecie tam też dwie czy trzy pary majtek (Freya ma świetne majtki - ale jest ich za dużo, bym mogła się na nich bardziej skupić :( ) oraz zdjęcia ze spotkania połączonego z demonstracją kolekcji. Warto zobaczyć, jak niektóre staniki prezentują się na biustach modelek, choć niestety dopasowanie pozostawiało co nieco do życzenia.

 

 

Katalog

Sesja tym razem mniej ekscytująca niż poprzednio - we wnętrzach, nie w plenerze, na szczęście nie są to żadne banalne hotelowe pokoje. Zerknijcie zresztą same.

 

 

Ciekawa jestem, czy podzielacie moje zachwyty niektórymi modelami oraz czy Wam też ta kolekcja wydaje się lepsza od poprzedniej? Co najbardziej Was zachwyciło i czy też macie tyle musisztomieci? :-) Jestem ciekawa, czy zaintrygowała Was koronkowa Icon oraz czy panterkowe Deco podbiło Wasze serca. Czy jesteście fankami geometrii w nadrukach, a może wolicie tradycyjne koronki?

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...