poniedziałek, 30 maja 2016

Nazwa Cleo wielu stanikomaniaczkom skojarzy się przede wszystkim z pewną angielską marką biustonoszy, ale tym razem nie o nią tu chodzi :-) Wracamy znowu do kraju i dalej eksplorujemy wiosenną ofertę Made in Poland.

Z firmą Gorteks już się trochę znamy. Dzieliłam się z Wami wrażeniami z noszenia szafirowej Pameli oraz cielistej i czarnej Marilyn. Wszystko to modele miękkie, te bowiem zdecydowanie wygrywają u mnie, jeśli chodzi o tę markę. W czasie wycieczki do Białegostoku udało mi się wpaść na krótko do firmy, bo okazało się, że nocuję w hotelu tuż obok ;-) Mimo braku wcześniejszej organizacji wizyty zostałam miło przyjęta przez super sympatyczny zespół oraz zatrudniona do przymierzania... Biustonosze aż furczały, a ich „autorki” bacznie obserwowały. Pogawędziłyśmy o różnych biustach, różnych potrzebach fiszbinowych i innych :-) Mam nadzieję, że zainspirowałam moje gospodynie do tworzenia nowych konstrukcji bardziej stanikomanio-przyjaznych. Tymczasem przedstawię Wam konstrukcję już mi znaną, za to w bardziej kolorowym wydaniu.

Cleo to miękka balkonetka oparta na tej samej konstrukcji, co model Marilyn i Pamela (firma oznacza ją symbolem B2). Wygląda sympatycznie i sprawdza się jako luzacka propozycja na lato :-)

 

Gorteks - Cleo, rozmiar: 80I [Rozmiary: 80-95 B, 80-95 C, 70-100 D, 65-100 E-H, 65-95 I, 65-90 J, cena: 89,50 zł w sklepie myBra.pl; biustonosz został mi dostarczony przez producenta]


 

Estetyka

Hurra - nareszcie wzorzysty tył! To pierwsze, co rzuciło mi się w oczy. Zastosowanie z tyłu biustonosza materiału o tym samym wzorze, co przód (nie, jak to jest najczęściej, dopasowanie jednokolorowej dzianiny) należy do wyjątków, jeśli chodzi o bieliznę z półki cenowo przystępnej. A tu mamy tę przyjemną harmonię przednio-tylną. Chciałoby się bić brawo dla Gorteksu za niepójście na łatwiznę, warto jednak zauważyć, że tym razem nie było to trudne, miseczki bowiem sprawiają wrażenie zrobionych z dokładnie tej samej siatki, co tył (są elastyczne) ;-)

 

 

Drugie wrażenie - ależ to wygląda jak stanik od bikini! Żadna to jednak wada, raczej zaleta. Tropikalna roślinność rozrasta się ostatnio bujnie na bluzkach, sukienkach, kostiumach - więc dlaczego nie na bieliźnie?

Nadruk jest dość duży, a zatem na różnych egzemplarzach Cleo układ kwiatów będzie nieco inny. Mnie akurat przyjemnie trafił się czerwony kwiat na samym środku mostka, ale muszę ostrzec, że nie zawsze wygląda to tak samo ;-)  

 

Moje serce podbiła też od razu zawieszka - niby nic, złoty i szklany koraliczek, ale w mojej kolekcji jeszcze takiego gadżetu nie było. Brawo za zerwanie ze wszechobecnymi cyrkoniami. I w ogóle za sam fakt zadbania o ciekawą ozdobę.

 

Jeśli chodzi o jakość - pochwała należy się za solidne zapięcie, porządne ramiączka i inne materiały.

Irytuje mnie nieco w Cleo za jasny kolor „ogumienia”. Ramiączka mogłyby być trochę ciemniejsze, lepiej dopasowane kolorem do tła całego stanika.

 

 

Dopasowanie

Podobnie jak w przypadku Marilyn, wybrałam 80I. Przymierzałam także 85H i mimo że nie ma większej wizualnej różnicy między tymi rozmiarami, to jednak 80I podtrzymuje lepiej i lepiej się czuję w tym rozmiarze. Jest to dobry odpowiednik rozmiaru 36G w takich markach, jak Freya. Poraz kolejny muszę pochwalić Gorteks za przewidywalność rozmiarówki i zgodne z prawdą przeliczenie jej na brytyjską (na odwrocie metki widnieją rozmiary: EU 80I, UK36G).

 

 

Kształt

Jestem surowsza niż w przypadku Marilyn, bo mam wrażenie, że ciut lepiej podnosiła biust. Przypuszczam, że jest to kwestia cieńszego, nieco bardziej elastycznego materiału. Cleo (podobnie jak Marilyn) jest elastycznomiskowcem całościowym, tj. zarówno górna część miseczek, jak i dolna, są rozciągliwe.

 

Trudno mi jednak Cleo za to jednoznacznie potępiać. Rozciągliwe miski, nie tylko u góry, ale także u dołu, dają naprawdę ogromną wygodę noszenia. Nie dają wygody biegania czy skakania, ale czy muszą? Czy każdy biustonosz musi modelować nam piersi w kształt wymarzony? Czy nie lepiej czasem pozwolić im bardziej naturalnie zwisnąć czy rozejść się trochę na boki, jeśli taka jest właśnie ich forma?

 

 

Podsumowując, Cleo nie jest biustonoszem mocno modelującym biust. Podnosi mało spektakularnie, zbiera tak sobie. Linia piersi od dołu to ciążący ku dołowi łuczek. Nie nadaje się więc na okazje, gdy chcemy zaprezentować światu jabłka na półce :-) Ja nie mam z tym problemu - nie czuję się w obowiązku zawsze i wszędzie owych owoców prezentować. Luz też jest OK, zwłaszcza latem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

/

Konstrukcja miseczki w modelach B2 jest poprawna. Nie dręczy mnie za wąskimi, za krótkimi ani za długimi fiszbinami, mostek prawidłowo przylega, boki nie wędrują za wysoko, miseczka ładnie się układa.

 

 

Po raz kolejny namawiałabym jednak firmę na próbę stworzenia także modelu o stabilniejszym dole miski, dla tych z nas, które chciałyby uzyskać solidniejsze podtrzymanie. Z tym jest bowiem niezbyt dobrze, ze względu na elastyczność miseczki właśnie - nieco za duży poziom baunsu ;-)

 

Wygoda

Cleo to prawie wygodniczek. Trochę czasem poczuję dolną gumkę, albo boczne krawędzie ramiączek (są szeroko rozstawione i czuję je z przodu pachy przy ruchu rąk do przodu), ale nic co zachęcałoby do gwałtownego zerwania stanika ;-) Boczne fiszbiny są, ale nie dają się we znaki.

 

Galeria

Cleo w całej kwiecistej okazałości :-) W Galerii znajdziecie także więcej fotek nabiustnych.

 

 

Podsumowanie

Cleo to fajna opcja na lato na luzie, o przyjemnie dwucyfrowej cenie. Warto też zwrócić uwagę na rozmiarówkę tego modelu, zwłaszcza na obwody do 100 dostępne do miseczki H. Jest to też jedna z najciekawszych propozycji firm polskich w tym sezonie, jeśl chodzi o design.

 

 

 

Uwaga, promocja!

Do 5 czerwca włącznie działa stanikomaniacka zniżka -10% na Cleo w sklepie myBra.pl - na kod STANIKOMANIACLEO :-) Zapraszam.

Ciekawa jestem, czy ulegniecie urokowi „letniego luzaka” :-) Moim zdaniem średnie, lżejsze i młodsze biusty mogą być z niego jeszcze bardziej zadowolone niż ja, bo duża stabilność i pancerność nie każdej z nas jest potrzebna. Komfort elastycznych miseczek jest nieporównywalny z niczym - jestem fanką takich staników, gdy akurat zależy mi na wygodzie - dość wspomnieć moje ulubione full-cupy Change, czy właśnie Gorteksy. A co Wy na taką opcję? :-)





piątek, 20 maja 2016

To, że ostatnio sprawiam sobie głównie miękkie modele oraz ciągle opowiadam o tym, jak to najbardziej kocham miękkie miseczki - nie znaczy, że pogardzę dobrym „sztywniakiem” :-) Jeśli chodzi o gładkie, termicznie formowane staniki - co prawda, moim zdaniem, nigdy nie dorównują one urodą koronkowym i haftowanym konstrukcjom szytym, ich praktyczne walory jednak nie ulegają wątpliwości. Czasem ma się ochotę na idealną gładkość biustu, zwłaszcza pod cienkim, jasnym materiałem i w co bardziej oficjalnych kontekstach. Ale nie tylko. Współczesne ubrania, zwłaszcza te tańsze, często szyte są z bardzo cienkich, „oblepiających” skórę materiałów, które uwydatnią nawet najdrobniejszą nierówność pod spodem. Przodują pod tym względem letnie bluzki i sukienki z dzianin z dużym udziałem wiskozy. Dlatego, zanim nastaną największe letnie upały, spora część z nas chętnie sięga po „skorupki”. Warto mieć takową w swojej szafie, nawet jeśli szczególne za nimi nie przepadamy.

 

Elise z aktualnej, czyli wiosenno-letniej kolekcji Panache zwróciła moją uwagę jako model sezonowy, lecz o praktycznym kolorze typowym dla oferty bazowej. Wbrew pozorom nie jest ona „klonem” balkonetek Porcelain, które znajdziemy w bazowej kolekcji. Miseczki Elizy są oparte na zupełnie innej formie - a mianowicie tej samej, co biustonosz Ardour z kolekcji Panache Black. Na czym polega różnica? Przymierzałam również Porcelanki (Porcelain Élan - nowsza wersja Porcelain) - kształt biustu jest zupełnie odmienny, moim zdaniem na korzyść Elise. Porcelain T-shirt bra bardziej spłaszcza piersi i rozstawia je na boki, działa bardziej ujarzmiająco i minimizująco. Elise bardziej zbiera biust i ma niższy mostek. To oczywiście nie wszystkie różnice, ale te najbardziej widoczne.

Eliza różni się też od najpopularniejszej skorupki D+ - Deco marki Freya, choć w dużej mierze może stanowić konkurencję dla tego modelu. To kolejny powód, dla którego sięgnęłam po Elizę - jednym z moich koników jest wyszukiwanie godnej konkurencji dla Dekówek :-) Czy warto więc rozważyć Elizę? Zobaczymy :-)

 

 

Panache - Elise, rozmiar: 38FF [Rozmiary: 30-38 D-G, cena: 229-259 zł; biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora]

 

Estetyka

Znając moje kolorystyczne upodobania łatwo przewidzieć, że nie jest to mój ulubiony design ;-) Nie jest też jakoś szczególnie oryginalny czy charakterystyczny, choć na pewno ładny. Nie doceniam zwykle takich barw również dlatego, że w swojej szafie mam tylko dwie bluzki w kolorze zbliżonym do białego, i to rzadko noszone. Coś jednak muszę pod nie wkładać, jak już przyjdzie co do czego. Postarałam się więc przezwyciężyć uprzedzenie do bladawców.

Obiektywnie, jest to jeden z najładniejszych skorupkowców bazowych, z jakimi miałam do czynienia. Kolor to bardzo blady, brzoskwiniowy róż, który wolę od najczęściej spotykanych odcieni cielistych beży. Eliza u mnie z powodzeniem gra rolę „cielaka”. Bardzo przyjemne jest zestawienie tego różu z koronką, która przy bliższym przyjrzeniu okazuje się wcale nie beżowa, lecz szara.

 

Elise_bra_22_b

I ta właśnie koronka oraz widoczne elementy konstrukcyjne („krzyżak” na mostku) plus tiulowa kokardka sprawiają, że Eliza traci charakter „maszynowy” i idzie odrobinę w stronę mojego tradycjonalistycznego ideału bielizny misternie zszywanej z kawałków koronek, tiuli i haftów.

Są z Elizą dwa estetyczne problemy. Po pierwsze, warstwa delikatnej dzianiny, która pokrywa miseczki, nie jest jedyną. Pod spodem jest jeszcze jedna warstwa materii, która czasem, gdy zegniemy miseczkę, potrafi się zmarszczyć. Energiczne „rozmasowanie” zmarszczonego miejsca jednak zawsze likwiduje nierówność. Drugim mankamentem jest zapięcie - ostatnio często się ich czepiam, bo uważam, że skoro można wyprodukować zapięcie nieodkształcające się w noszeniu nawet w dużym naciągnięciu, to należy takowe stosować. Zwłaszcza w produktach dla dużych biustów, gdzie obciążenia zawsze są większe.

 

Podsumowując, Eliza niebrzydkim stanikiem jest :-)

 

Dopasowanie

Rozmiar 36G, który przymierzyłam najpierw, był dla mnie stanowczo za ciasny w obwodzie, dlatego zdecydowałam się na 38FF. Już wcześniej przymierzając inne modele firmy Panache (w tym Cleo i Sculptresse) zauważyłam podobną tendencję, podczas gdy w produktach Freya czy Fantasie wciąż pasuje na mnie 36 (innych brytyjskich marek dawno nie przymierzałam). Przełączenie się na 38FF jednak daje już zadowalający efekt. Z dokładnością do miseczek i mojej asymetrii (przy mniejszej piersi mam puste miejsce u góry miseczki - na szczęście odpowiednio zamknięta krawędź zapobiega widocznemu odstawaniu), ale tu trudno winić firmę.

 

Z tyłu widać, że zapięcie nieco się „męczy”, mimo że ja wcale nie odczuwam obwodu jako ciasnego (rozmiar 38FF).

 

Kształt

Narzuca się porównanie z Deco i jego klonami. Dekówki mają trochę bardziej „stromy” dół miseczki, ale nie jest to różnica, która sprawia, że preferowałabym kształt nadawany przez Deco. Z tego jestem również zadowolona. Zabudowanie jest jednak bez wątpienia wyższe, zwłaszcza na mostku.

Jeśli chodzi o ogólne uniesienie i zebranie biustu - prawdę mówiąc, nie widzę różnicy w porównaniu z Deco. Zrobiłam nawet zdjęcia porównawcze w obu stanikach i dalej jej nie widzę (to jedna z moich nielicznych jasnych bluzek, do których Eliza jest noszona - wybaczcie, że nie prezentuję się w obcisłym po brafittersku tiszercie, ale takowego nie posiadam ;-).

 

Profil w Elise

 

Profil w Deco Delight

 

W Elizie en face

 

W Deco Delight en face

 

Porównanie zaś z Porcelain Élan T-shirt bla (plunge'a nie przymierzałam) wypada u mnie na korzyść Elizy (lepsze zebranie, brak spłaszczenia, brak rozstawienia). 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Zacznę od formy miseczek. Linia dekoltu ma kształt serduszkowaty, a mostek jest obniżony względem typowych balkonetek o jakieś 3 cm. Jest jednak wyraźnie wyższy od plandży (Deco) - gdybym miała zaliczyć Elizę do jakiegoś typu, byłby to „półplandż” :-) Jest raczej szeroki, co może się nie spodobać osobom wolącym węższe mostki. Moja asymetria powoduje, że mostek trochę się przesuwa w kierunku mniejszej piersi. Pianka, z której zrobione są miseczki, jest dość gruba, ma jednak bardziej jednolitą grubość niż w Deco (gdzie wydaje mi się grubsza na środku miseczki). Miseczki mają charakter zamknięty od góry, ale u mnie nie wbijają się krawędziami.

 

Fiszbiny mają przeciętną szerokość. Są nieco krótsze od kanalików. Konstrukcja nie sprawia mi problemów, choć miseczki w okolicy boków sięgają dosyć wysoko, na granicy mojej tolerancji, zwłaszcza przy mniejszej piersi.

Podtrzymane jest dobre, choć Eliza nie należy do przymurowywaczy biustu. Ramiączka są są przesadnie rozciągliwe, tył pracuje zadowalająco, dzianina nie jest może szczytem pancerności, ale zachowuje się poprawnie.

 

Wygoda

Ramiączka mają ostrawe krawędzie, które czuję, gdy ramiączko zagłębia mi się w skórze. Zdarza się, że takie krawędzie z czasem „miękną”, może tak będzie i w tym przypadku (stawiam 4 na wyrost ;). Po dłuższym czasie noszenia zaczynam też czuć dół biustonosza, który drapie mnie w pozycji siedzącej. Przyczyną jest zapewne koronka, która w tych miejscach może dotykać ciała. To jednak mało odczuwalne w porównaniu z ramiączkami oraz zdarza mi się dość często w różnych modelach. Poza tym wszystko jest w porządku.

 

Do kompletu - figi

Niestety nie mają mojej ulubionej wysokości... Wolę wyższe majtki, na zdjęciach katalogowych zresztą wyglądały mi na wyższe niż rzeczywiście są. Ale pomijając ten aspekt (każda z nas ma inne gusta i potrzeby w tym względzie), są to ładne, eleganckie, dobrej jakości majtki. Na przodzie mamy tę samą urodziwą koronkę i kokardkę, co w staniku oraz tę samą delikatną w dotyku dzianinę. Tył składa się z dwóch warstw cienkiej dzianiny, wykończony bez szwów na krawędziach, co na pewno przyda się do cienkich sukienek :-)

 

 

Galeria

Elizka z bliska :-) Plus figi i oczywiście pełny zestaw selfików.

 

 

Podsumowanie

Podsumowując, uważam Elizę za dobrze uformowaną skorupkę :-) Na pewno mogą rozważać jej przymierzenie osoby, które z jakiejś przyczyny nie są fankami konkurencyjnych modeli, albo te już zakochane w kształcie nadawanym przez Ardour marki Panache Black. Trochę smuci mnie jej cena - jest droższa od bazowego Deco, co może zniechęcać. Niedostatkiem jest też brak miseczki GG w rozmiarówce (nie mówiąc już o dalszych). Oraz, moim zdaniem, brak większych obwodów. Nie czuję się całkiem komfortowo w sytuacji, gdy znajduję się na końcu rozmiarówki obwodowej (wszak grozi to wypadnięciem z „gry” ;-) ), a np. marka Sculptresse niestety nie oferuje porównywalnego modelu.

W ramach testowania obecnych na rynku wytłoczek mam jeszcze nadzieję spróbować, jak radzi sobie obecna wersja Panache Porcelain w kroju plunge oraz strapless.

Ciekawa jestem, jakie są Wasze opinie o Elizie, albo Ardour? Czy odpowiada Wam ten kształt miseczek? A może próbowałyście ostatnio Porcelain Élan? Co sądzicie o obecnej ofercie termicznie modelowanych Panaszków? :-)

 

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...