czwartek, 28 czerwca 2007

Niniejszą notkę dedykuje głównie tym spośród biuściastych, które nie stronią, zwłaszcza latem, od gładko przylegających do ciała bluzeczek z cieniutkich materiałów, a przy tym nie mają ochoty zdradzać światu szczegółów konstrukcji swojego biustonosza. Co prawda przyznam się, że sama mam pod tym względem dość dużą tolerancję – jeśli tylko wydatne szwy na miseczkach nie wydają się przecinać mojego biustu na pół, uznaję, że wszystko jest w porządku, ale jako nieuleczalna stanikomaniaczka, która najchętniej nosiłaby biustonosz na ubraniu zamiast pod nim, nie jestem dobrym przykładem.

Najprostszym sposobem na zniwelowanie odznaczających się pod materiałem wypukłości jest rezygnacja z wszelkich koronek i ozdób, z ewentualnym wyłączeniem kilku detali, jak karbowane brzegi (Panache Tango Pure o miękkich miseczkach) czy maleńka kokardka i serduszko między miseczkami (lekko usztywniana Freya Retro), plus dbałość o jak najgładsze i najmniej widoczne szwy. Jednak dla skrajnych purystek marzących o staniku absolutnie niewidocznym najlepszym rozwiązaniem są całkowicie gładkie miseczki bezszwowe. Słowniczek na Listkach Figowych rozróżnia dwa typy takich biustonoszy. Po pierwsze - moulded bra, czyli stanik o miseczkach formowanych termicznie. Są one zbudowane z tkaniny wymodelowanej w taki sposób, że pasują do kształtu piersi – miska nie jest zszyta z kilku kawałków, lecz stanowi jedną całość, jakby odlaną z formy. Szczególną zaś odmianą moulded bra jest t-shirt bra, czyli stanik „tiszertowy” – przeznaczony specjalnie do noszenia pod cienkimi bawełnianymi bluzeczkami, który od przeciętnego „formowca” różni jedynie grubość miseczki – na tyle duża, by całkowicie zapobiec odznaczaniu się sutków pod ubraniem. Tak więc zwykły moulded bra jest stosunkowo miękki, a t-shirt bra – dodatkowo usztywniany gąbką. W praktyce jednak mam wrażenie, że obie nazwy stosowane są wymiennie.

 

Bezszwowce, jako biustonosze w większości codzienne i o uniwersalnym charakterze, stanowią z reguły żelazną pozycję kolekcji bazowych. I tak niezmiennym powodzeniem cieszy się seria Fantasie Smoothing, która zbiera mnóstwo pozytywnych recenzji, obejmująca: stanik full-cup, balkonik, usztywniany t-shirt bra o kroju podobnym do balkonika (tu troche taniej, ale tylko biały) oraz biustonosz bez ramiączek. Godny szczególnej uwagi moim zdaniem jest zwłaszcza ten ostatni – „formowce” bezramiączkowe są bowiem często chwalone za to, że w przeciwieństwie do zwykłych, nadają piersiom ładny kształt. Bo powiedzmy sobie szczerze – każdy „formowiec”, nawet nie wyłożony gąbką, wpływa (jak w sumie każdy biustonosz) na kształt naszego biustu – jednak sprawą indywidualną jest, czy ów częściowo narzucony kształt będzie dla nas odpowiedni. A im sztywniejszy biustonosz, tym mniej dostosowuje się do kształtu piersi.

Godnym uwagi szczegółem, jeśli chodzi o Fantasie Smoothing, jest dostępność balkonika w kolorze ciepłej czekolady – obok żelaznej trójki biało-czarno-cielistej oraz bladego różu. Bazowe serie bezszwowców mają bowiem poważną wadę – eufemistycznie rzecz ujmując, prostoty formy niestety nie ożywia bogactwo barw. Mamy tu do czynienia z najnudniejszymi z możliwych nudziarzy – ani koronki, ani plamki koloru… Coś za coś – przeciętny stanik tego typu ma być niewidzialny i w zasadzie nie jest przeznaczony do oglądania. Jedwabista czekolada z Fantasie jest pod tym względem wyjątkiem... na szczęście nie jedynym.

Genialne rozwiązanie problemu nudziarstwa misek modelowanych pochodzi znowu od Fantasie, a jest nim, po pierwsze, „formowa” wersja Fantasie Allure. Wyjątkowo elegancki i smaczny wygląd nadają tym staniczkom hafty umieszczone nie na miskach, które pozostają nieskazitelnie gładkie, lecz na mostku i przednich elementach obwodu, które swego czasu nazwałam kołyskami. Modelowane termicznie Allure (seria zawiera także miękkie staniki na fiszbinach) powstało w czterech wersjach kolorystycznych: czarnej z przepięknym czerwonym haftem, bordowej (tu przecenione niedobitki w kolorze merlot), przepięknej kawowej (praktycznie nie do dostania) oraz białej, zwanej kością słoniową. Oprócz balkonika mamy dostępną także wersję bez ramiączek, w lipcu zaś ma się pojawić wersja granatowa.

Po drugie - prawdziwą rewolucją wśród bezszwowców jest zapowiadany na jesień model Paige - gładkie beżowe miseczki zdobi rysowany cienką kreską czekoladowy wzór; tej samej barwy jest wykończenie brzegów miseczek i ramiączka. Super! Czekamy na kolejne kolory!

Kolejnym nieco ciekawszym od normy przykładem bezszwowca jest wspominany już jasoturkusowy model Young Attitude, występujący również w kolorze jasnoróżowym. Szczerze mówiąc, nie widzę powodu, dla którego bezszwowce są w przeważającej większości tak nieciekawe kolorystycznie – oprócz białych, tradycyjnie przeznaczonych pod jasne i białe ubrania oraz czarnych – pod czarne i bardzo ciemne, jedyną alternatywą jest najczęściej kolor cielisty. A cielisty stanik pozbawiony jakichkolwiek ciekawszych elementów, choćby najpiękniej unosił i kształtował biust, stanowi według mnie synonim przykrej konieczności, mniejszego zła i zgniłego kompromisu – praktyczny pancerzyk, równie pociągający jak wszystko, co tylko praktyczne.

Weźmy na przykład ulubiony stanik Ameryki, wychwalany przez samą Oprah Winfrey niejaki Dream Tisha marki Le Mystere (amerykańskiej, jak sama nazwa nie wskazuje). Ideał niewidzialnego formowca, nie widać nawet fiszbin. Pomysłowe to i na pierwszy rzut oka ciekawe, ale powiem szczerze i tylko za siebie – nieładne. Przykro mi na samą myśl, że miałabym zapakować biust w coś, co nadałoby mu atrakcyjność porównywalną z gołym manekinem – należę bowiem do osób, które nie lubią rzeczy brzydkich, bez względu na to, jak głęboko są one schowane pod ubraniem. Dlatego bez niezadowolenia przyjęłam fakt, że Wymarzony Tishertowiec jest dostępny tylko do miski G, która w tłumaczeniu z amerykańskiego na angielski nazywa się F. Jedyną okoliczność łagodzącą stanowi dostępność tego modelu w kolorze czekoladowym.

A jeśli już o rozmiarach mowa – kolejną wadą bezszwowców jest ich z reguły nieduży zakres rozmiarów. Wspomniana seria Fantasie Smoothing przeznaczona jest maksymalnie dla G-biustów. Podobnie wspomniany model Young Attitude (choć podobno marka ta jest hojna miskowo). Również biustonosze z bazowej serii Panache Porcelain (gdzie podział się bezramiączkowiec z tej serii? Jedyny znany mi model tego typu umożliwiający założenie zauważalnego dekoltu!) nie wykraczają poza zakres miskowy G. Mniej biuściaste mogą skusić się na bezramiączkowce Beautifull Smooth, w dobrej cenie (do F). Dla większych obwodów i mniejszych misek dobrą propozycją będzie Smooth Simplicity marki Goddess (do FF – tu lepsza cena, lecz mniejszy wybór rozmiarów), czy tej samej marki bezramiączkowiec, niestety tylko do miski E, za to z obwodem do 110.

Byłoby jednak nie fair, gdybym całkowicie odmówiła bezszwowym formowcom uroku. Zwłaszcza ciemne, połyskujące miseczki w połączeniu ze zgrabnym kształtem całości mogą cieszyć oko. Poza tym są jeszcze takie rozwiązania, jak w Fantasie Allure, Paige czy Lepel Fiore Smooth (gładka miska, koronkowa reszta - podaje ten przykład, mimo że miski nie są bezszwowe, ale patent ów sprawdziłby się i przy takich) – szkoda, że tak rzadko stosowane, podobnie jak żywe kolory. Niektórym z nas marzą się bezszwowe gładkości w fuksjach i turkusach – być może kiedyś doczekamy się tego typu propozycji, odnoszę bowiem wrażenie, że dążenie do Niewidzialnej Miseczki staje się niemal równie powszechne, co walka z Widoczną Linią Majtek.

[fotka: Bravissimo]

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...