piątek, 26 czerwca 2009

Showgirl, nowa „wieczorowa” podmarka znanej już i cenionej w naszym kraju Krągłej Kasi (Curvy Kate), już kilka tygodni temu wkroczyła na naszą biuściastą scenę. Celowo podkreślam, że chodzi o naszą scenę - rewiowej gwiazdki próżno bowiem szukać w popularnych brytyjskich e-sklepach. Najwyraźniej dla Showgirl liczy się Polska. To chyba dobrze, jak myślicie?

Showgirlsy miały dobre wejście - żwawa sprzedaż (pierwsze dostawy rozchodziły się jak świeże bułeczki, i to nie tylko w Warszawie - także np. w Lublinie, z którego przywędrowała do mnie moja pierwsza Showgirlaska - informacja na końcu!) i pozytywne recenzje wskazują na to, że już polubiłyśmy te fantazyjne staniczki, będące nieco prostszą i tańszą alternatywą dla Masquerade. Ich olbrzymią zaletę i przewagę nad tamtą marką stanowi zakres rozmiarów - koniec monopolu D-G w usztywnianych, eksponujących półbalkonetkach! Showgirlsy zadowolą bowiem również GG- i H-biusty.

Wszyscy mają Showgirl - mam i ja :-)

Showgirl - Thrill Me, 34G, kolor: charcoal/pink (szary/różowy)

[Rozmiary miseczek: D-H w obwodach 32-36 (70-80), E-H w obwodach 28-30 (60-65), cena: 125 zł]


Estetyka

(4)

W spotkaniu z Showgirlsami (bo przymierzałam także drugi model - Tease Me) bardzo liczy się pierwsze wrażenie. Dzięki usztywnianym i nisko zabudowanym miseczkom biust wygląda w nich jak jabłka na tacy, a efekt dodatkowo wzmacnia fantastyczna falbanka wieńcząca krawędzie miseczek. Niezwykle przypadła mi do gustu ciemna szarość w zestawieniu z różem - druga wersja kolorystyczna, granatowo-limonkowa, jest również ciekawa, ale sprawia moim zdaniem mniej eleganckie wrażenie.

No właśnie - elegancja. Tego trochę Showgirlaskom brakuje... Różowa koronka, którą obszyte są miseczki u góry, jako żywo przypomina te, przez które środkiem przeplata się wstążeczki czy tasiemki w niektórych modelach. Tu niestety w otworkach jest pusto - nie upieram się, że z tasiemką byłoby lepiej, ale czy nie należałoby wobec tego zastosować innej koronki?

Mostek zdobi kokardka z różowej wstążki - prosta, duża i trochę bez polotu... Aż się prosi, żeby wstążka była tiulowa. Wtedy można byłoby również darować sobie spore, niezbyt subtelne metalowe serduszko, bądź zastąpić je czymś mniejszym i bardziej oryginalnym. Krótko mówiąc, bardzo udana baza (konstrukcja, stylistyka) została moim zdaniem niedostatecznie wyzyskana. Można było zrobić z Thrill Me cudeńko - zrobiono rzucający się w oczy, ale niezbyt finezyjny model.

Plus za miłe zaskoczenie - Thrill Me prawie zupełnie nie odznacza się pod ubraniem. Falbanka jest miękka, nie sztywna - pod obcisłą bluzką po prostu rozpłaszcza się i magicznie znika!

Chwalę więc Thrill Me za kolor, falbankę i... perspektywy, bo mam nadzieję, że projektanci z Curvy Kate w końcu zaoferują nam coś w podobnym stylu, lecz elegantszego.

Biustonosz jest starannie uszyty, a materiały nie odbiegają jakością od brytyjskiego standardu.

 

Dopasowanie

(4)

Obniżam punktację za... nieprzewidywalność, poza tym bowiem fit Thrill Me bardzo mnie cieszy. Ostatnimi czasy lepiej czuję się w miseczkach GG, tu jednak są one wyraźnie zbyt duże, a idealne okazało się G. Słychać co prawda głosy, że Showgirlsy mają miseczki nawet o dwa rozmiary większe od standardowych, w moim odczuciu jednak można mówić co najwyżej o rozmiarze bądź niepełnym rozmiarze różnicy względem brytyjskiego standardu. Pewnie rezultat doboru zależy też od tego, bliżej którego końca swojego zakresu miskowego się znajdujemy.

A dlaczego cieszy? Oto bowiem niektóre nosicicielki miseczek HH zyskują szansę zmieszczenia się w rozmiarówce. Wiele Biuściastych, które dotąd tylko marzyły o usztywnianych kusicielkach w stylu Masquerade, zyskują dowód, że DA SIĘ, wbrew deklaracjom producentów bielizny, uszyć coś takiego także i w większym niż G rozmiarze miseczki.

Drugie zastrzeżenie to rozciągliwy obwód. Mam podstawy do podejrzeń, że niedługo przywitam się z kolejnymi, coraz ciaśniejszymi stopniami zapięcia. Czas pokaże.


Kształt

(5)

Jak już wspomniałam - piersi zyskują w Thrill Me kształt kusząco okrągły. Są podniesione, zebrane, nie przypłaszczone - czegóż chcieć więcej? Pierwsze przymiarki co prawda wykazały tendencje do lekkiego wybułkowywania piersi na górnej krawędzi miseczki, co miałam za objaw przymałości, lecz po kilku dniach stanik jakby się ułożył - wszelkie nierówności znikły, a przymierzenie większych miseczek utwierdziło mnie w słuszności wyboru. Sądzę jednak, że niektóre biusty o miększej konsystencji mogą mieć ten problem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

(4)

Mam obawy w związku z bardzo elastycznym pasem tylnym. Nieco ratuje go szerokość (zapięcie na trzy haftki, co w tym przypadku uważam za zaletę), lecz rozciągliwość siatki i gum zalicza Thrill Me do grupy rozciągliwców. Bardzo rozciągliwe są także ramiączka, co razem z niskim zabudowaniem miseczek skutkuje słabym unieruchomieniem biustu. To nie jest stanik do biegów.

W związku z tym, paradoksalnie, muszę tym mocniej pochwalić konstrukcję - przy tak mało „pancernych” materiałach Thrill Me zadziwiająco dobrze układa i trzyma biust. Trzyczęściowe usztywniane miseczki krojem trochę przypominają Sorię Masquerade - z tą różnicą, że są większe i nie mają żadnych tendencji do spłaszczania biustu.

Nie doświadczam w swoim rozmiarze żadnego wpijania się boków w pachy ani innych objawów „zespołu złej konstrukcji”, na który tak często narzekamy, podobnie dobrze sprawował się przymierzany rozmiar miseczki GG.

 

Wygoda

(5)

Superwygodny, wg mnie naczelny kandydat do tytułu Rozpieszczacza Biustu w tym sezonie! Byłam zdumiona, że tak fikuśny model może być całkowicie niewyczuwalny w noszeniu. Świadczy to o tym, do czego przyzwyczaili nas producenci bielizny - że rzeczy ładne rzadko bywają wygodne. Tymczasem okazuje się, że mogą! Projektanci Showgirl zanegowali kolejną niemożność - pierwszą była rozmiarówka, drugą - komfort.

Ani jednego drapiącego szwu, żadnego uwierania fiszbin, totalna miękkość.

 

Cena

(4 1/2)

Showgirl są istotnie tańsze od biustonoszy Masquerade - mieszczą się w granicach 125-140 zł, podczas gdy te drugie potrafią być nawet o 1/3 droższe, a kolejny sezon zapowiada następną podwyżkę! Są również tańsze od niejednego codziennego modelu, jednocześnie oferując ciekawy design i doskonały zakres rozmiarów. Z tego powodu uważam, że Showgirl należy się szczególnie duży plus za utrzymanie rozsądnej ceny. Miejmy nadzieję, że firma będzie nadal dbała o polskie sklepy i powstrzyma się od narzucania im mało realnych cen.

Biorąc pod uwagę powyższe, tylko pół punkta odejmuję za mniejszą od oczekiwanej luksusowość :-)


Podsumowanie

Tak, jak się spodziewałam w czasach, gdy nasza wiedza o Showgirl ograniczała się do zapowiedzi na stronach internetowych marki, biustonosze te to prawdziwa rewolucja, jeśli chodzi o nasz rynek biustonoszy w szerokim zakresie rozmiarów. Marka ta oferuje nam modele w stylu zarezerwowanym dotychczas dla zakresu miseczek D-G, w dodatku wygodne i niedrogie. Jestem tylko odrobinę zawiedziona detalami estetycznymi i ciągliwością materiałów. Najważniejsza jest udana konstrukcja, stwarzająca szanse na dalszy rozwój, a jeszcze ważniejsza - aktywność i zapał firmy. Trzymajmy kciuki za rozwój Curvy Kate i Showgirl.


Uwaga - dobry adres w Lublinie!

Thrill Me do recenzji dostarczył mi nowy lubelski sklep - Body, dzięki któremu lublinianki mogą nareszcie zaopatrywać się stacjonarnie w biustonosze w szerokim zakresie rozmiarów i korzystać z fachowego bra-fittingu! Sklep mieści się przy Al. Kraśnickiej 34, a w jego ofercie znajdują się marki: Panache, Freya, Curvy Kate, Dalia. Niebawem ma także ruszyć sklep internetowy. Zapraszam w imieniu właścicielki :-)

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Wracamy do tematu naszych bieliźnianych niewygód. Niedawno głosowałyście w sondach - ich wyniki można teraz obejrzeć w notce Czym nas dręczą biustonosze. Zachęcam do samodzielnego formułowania obserwacji i wniosków :-) Sama zaś przedstawię krótkie podsumowanie, z którego wynikają niezbyt wesołe i w sumie nietrudne do przewidzenia wnioski. Przynajmniej dla nas - bo czy producenci naszej bielizny na pewno zdają sobie sprawę z tego, czym nas dręczą ich produkty?


My już wiemy, że sam prawidłowy rozmiar na metce stanika nie gwarantuje jego nosicielce zadowolenia. Sama obecność „nietypowych” rozmiarów w ofercie nie zapewni Wam, drodzy producenci, dobrej opinii!

Na pierwszy rzut oka...

Rekordowa liczba głosów (724) w całym sondażu padła w sondzie miseczkowej kategorii D-G na za wysokie zabudowanie w okolicy pachy (wpija się, "odcina ręce"). Jest to jeden z objawów dobrze nam znanego „zespołu złej konstrukcji” (o którym będzie niżej), a powyższy wynik świadczy o tym, że problem nie jest ograniczony do kategorii G+. Kategoria G+ jest ogólnie mniej liczna - oddano w niej od 2 do ok. 3 razy mniej głosów, zależnie od sondy - i tu też rekordowy wynik (312) dotyczy tego samego problemu. Tysiąc dręczonych za wysokim zabudowaniem pod pachą stanikomaniaczek - „niezły” wynik, prawda?

Przyjrzyjmy się szczegółom.

Irytują nas ramiączka

Zdecydowanie najczęściej narzekamy na za szerokie ramiączka. W obu grupach rozmiarowych: D-G (12%) i G+ (13%) na ten problem padło najwięcej głosów, podczas gdy na ramiączka zbyt wąskie padło odpowiednio jedynie 3% i 2% głosów (znamienne, że narzekań na za wąskie ramiączka mniej było w grupie G+, którą producenci zwykle posądzają o wręcz przeciwne potrzeby!).

Co ciekawe, w grupie G+ aż na drugim miejscu znalazł się problem zbyt szeroko rozstawionych ramiączek (padło na niego 13% głosów, tyle samo, co na zbyt szerokie ramiączka), podczas gdy u nosicielek miseczek D-G punkt ten znalazł się dopiero na czwartym miejscu (9%). Przyczyną mogą być błędy konstrukcyjne, które w większym stopniu dotyczą G-plusów, o czym przekonamy się, analizując wyniki pozostałych sondaży.

Brak regulacji ramiączek na całej długości to kolejna zmora - w kategorii D-G padło na nią 12% głosów, w kategorii G+ - 13% głosów (trzecie miejsce w obu grupach).

Praktycznie równie często, co na brak regulacji, głosowano w grupie D-G na wydłużanie się ramiączek w trakcie noszenia stanika (12%). Znają ten problem chyba wszystkie miłośniczki modelu Rio Freyi :-) G-plusowiczki uskarżały się na ten kłopot nieco rzadziej (11%).

W obu grupach na za długie ramiączka padło po 8% głosów. Za krótkie ramiączka w ogóle nie zostały uwzględnione w sondzie, jako że żadna z Was, o ile mnie pamięć nie myli, nie zgłosiła tego problemu. Na zbyt krótką przednią część (w ramiączkach, które nie są regulowane na całej długości, lecz składają się z nierozciągliwej części przedniej i rozciągliwej, regulowanej, części tylnej) padło 3 (D-G) i 4 (G+) procent głosów.

Nie odpowiada nam też stopień ciągliwości ramiączek - problem ich zbyt dużej elastyczności w obu grupach znalazł się na poczesnym miejscu (D-G - 6%, G+ - 5%). Stosunkowo rzadko narzekamy na ramiączka nieelastyczne, dużo częściej jednak (4%) zgłasza ten problem grupa D-G.

Do naczelnych niewygód należą też drapiące brzegi ramiączek, czyli owe nieszczęsne pętelki i inne ozdoby - w kategorii D-G padło na nie aż 9% głosów, w grupie G+ - 7%.

Denerwują nas miseczki

W kategorii D-G wygrywa za wysokie zabudowanie miseczek w okolicy pach - 20% głosów. W kategorii G+ przewaga tego problemu jest jeszcze bardziej miażdżąca - na ten mankament padło aż 28% głosów!

Na drugim miejscu w obu strefach rozmiarowych plasuje się wpijanie się krawędzi miseczek w pierś mimo dobrze dobranego rozmiaru - te wszystkie wstążeczki, nieelastyczne tasiemki, czy po prostu niewłaściwy krój (14% głosów w kategorii D-G, podobnie w G+).

Jeśli chodzi o materiały, najczęściej w obu kategoriach narzekamy na drapiące koronki i szwy, w dalszej kolejności - na materiały nieprzepuszczające powietrza.

Najwięcej odpowiedzi w kategorii „Inne” wiązało się ze zbyt wysokim zabudowaniem miseczek.


Narzekamy na obwody

Nosicielki D-G rozmiarów zdecydowanie najczęściej narzekają na ich rozciągliwość (19%), podczas gdy u nosicielek G+ problem ten znajduje się na drugim miejscu (15%). Największym problemem w tej grupie rozmiarowej jest zbyt duża wysokość boków, powodująca słynny efekt „obcinania rąk”, czyli dokuczkliwe wbijanie się boku w pachę. Padło na niego 16% głosów. Dla wielu osób noszenie prawidłowego rozmiaru stanika staje się z tego powodu wręcz niemożliwe. Przypominam, że w przypadku miseczek problem uwierania w pachę trafił na pierwsze miejsce w rankingu, i to w obu kategoriach.

Na trzecim miejscu w obu grupach rozmiarowych uplasowały się zbyt szerokie mostki staników. U wielu z nas piersi znajdują się znacznie bliżej siebie, niż przewidzieli to konstruktorzy. Mostek stanika w sztuczny sposób rozpycha je na boki, powodując ucisk fiszbin na piersi.

Interesujący jest fakt, że aż 10% głosów w sondzie obwodowej G+ padło na zawijanie się do wewnątrz brzegów stanika, podczas gdy na ten sam problem narzeka jedynie 6% nosicielek rozmiarów D-G.

Podobne procenty (6 i 7) głosów padło na wbijającą w ciało dolną krawędź mostka.

Wśród odpowiedzi „Inne” powtarzało się narzekanie na brak w sprzedaży obwodów 55, padały też głosy o zbyt wysokich mostkach.


Męczymy się z fiszbinami

W tym sondażu chyba najmocniej uwidoczniły się różnice w konstrukcji biustonoszy D-G i powyżej miseczki G. W grupie G+ najwięcej jest narzekań na zbyt długie fiszbiny wbijające się końcówkami w pachy (18%), podczas gdy u nosicielek D-G problem ten znajduje się dopiero na trzecim miejscu (13%). Z tego i dwóch poprzednich sondaży wynika niezbicie, że większe rozmiary miseczek są szyte nieprawidłowo - ich konstrukcja zakłada, że wraz z wielkością piersi rośnie też odległość linii biustu od ramion, co jest oczywiście nieprawdą. Nie istnieje korelacja między długością korpusu a wielkością biustu. To, że mamy większe biusty nie oznacza, że rosną nam one na brzuchach ;)

„Zespół źle skonstruowanego G-plusa” obejmuje także zbyt dużą szerokość U fiszbin (15% u G+ versus 11% u D-G) i ich zbyt wielką elastyczność, co objawia się wędrowaniem drutów w stronę pleców (13% u G+, 11% u D-G).

U osób z grupy D-G z kolei najczęściej wymienianym problemem jest uwieranie drutów w mostek, kolejnym - fiszbiny krótsze od kanalików, co powoduje ich przesuwanie się. Poza pierwszą trójką liczba głosów na poszczególne punkty zapalne rozkłada się w sondażach fiszbinowych dość równo.


Wnioski

Poruszając temat „upiornych pętelek” i
drapieżnych koronek nastawiałam się raczej na to, że skupimy się w naszych smutnych rozważaniach na dręczących właściwościach materiałów, z których szyta jest nasza bielizna. Tymczasem z wielką mocą dopadły nas problemy konstrukcyjne, które w obu grupach rozmiarowych wysuwają się na plan pierwszy - świadczą o tym także Wasze komentarze. Warto jednak uzmysłowić sobie, że nie oznacza to wcale, że koronki nas nie drapią, a szwy nie gryzą - gdyby podsumować wszystkie głosy związane z drapieżnością dzianin i nici, stanowiłyby przewagę.

Tak czy owak, wyłania się z tego całkiem niewesoły obraz - te z nas, których szczęśliwie nie dotyka problem „odcinania rąk”, także mają sporo powodów do narzekań. Trudno ocenić, który z problemów - wady konstrukcji czy materiały i szczegóły szycia - jest łatwiejszy do rozwiązania przez producenta bielizny. Z punktu widzenia użytkowniczki jednak, o ile na drapiącą koronkę pomoże czasem pranie w środku zmiękczającym,  o tyle na źle uszytą miseczkę czy za wysoki bok nie ma żadnego sposobu... A zatem - co robić?

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...