środa, 30 czerwca 2010

Royce - Impact Free

Przyznam się Wam ze wstydem, że zdążyłam już trochę zapomnieć, jak smakuje ruch na świeżym powietrzu. Co prawda nie jeżdżę tytułową limuzyną, ale stanowczo za rzadko poruszam się o własnych siłach :-) Ale przyszła kryska na Matyska: lekarz zaleca, waga rośnie, postanowiłam więc wprowadzić Pewne Zmiany. Choćby na próbę.

Nie bez znaczenia dla owej decyzji był fakt, że na nasz rynek żwawo wbiegają coraz to nowe marki biustonoszy sportowych D+! Czy prawdziwa stanikomaniaczka mogłaby zignorować tę rewolucję? Dystrybutor znanego wysportowanym biuściastym Shock Absorbera już zaczyna patronować imprezom sportowym, a półki naszych sklepów zapełniają się Freyą Active, Roycem czy też wchodzącą dopiero do kraju marką Pure Lime. Uznałam więc, że stanowczo nie wypada mi już dłużej ograniczać się do teorii sport-staników - czas na własne „bauns-testy”!

Zanim przejdę do rzeczy, proszę doświadczone sportsmenki o wybaczenie mi braku doświadczenia. Wiernego Shock Absorbera używałam wyłącznie w celach ochrony imprezowej, czyli do podtrzymania biustu podczas dzikich tańców z podskokami. Zwykłe biustonosze były przy takich okazjach utrapieniem - marne podtrzymanie, otarcia skóry i wiecznie zsuwające się ramiączka. Mój pierwszy sportowiec przeszedł już właściwie na emeryturę, z tym większym zainteresowaniem przyjęłam więc propozycję przetestowania zupełnie innej marki i modelu.

Tym razem jednak będą to uczciwe testy plenerowe. Jako kanapowiec bez kondycji zaczynam od bardzo umiarkowanego tempa i czasu - maratony to jeszcze nie mój poziom, od czegoś jednak trzeba zacząć. Zacznijmy więc od krótkiej przebieżki w:

Royce - Impact Free, rozmiar: 34G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: D-J, obwody: 28-38, cena: 138,99 zł]


Estetyka

Royce - Impact FreeStyl biustonoszy sportowych cechuje brak typowej bieliźnianej ozdobności. Wiele sportowców projektowanych jest tak, by mogły być noszone bez ubrania - jako topy, czyli element odzieży sportowej. Gładkość, opływowa linia, jednolita barwa, mocne, lecz miękkie, odprowadzające wilgoć materiały - znamy to wszystko z treningowych outfitów. To samo znajdziemy w dobrych sportowych stanikach i bra-topach.

Jeśli chodzi o barwy - od razu odrzuciłam wersję białą, wg mnie totalnie niepraktyczną. Czarny kolor to sposób na bezpieczną elegancję - większość rzeczy wygląda w tym kolorze po prostu dobrze i Impact Free nie stanowi wyjątku. Ja jednak czuję pewien niedosyt - dlaczego nie zaoferowano niczego amatorkom koloru? Czemu nie granat? Turkus? Fuksja?

Abstrahując od kwestii koloru, nie mogę mu właściwie niczego zarzucić. Pewnym mankamentem jest połączenie ramiączek z tyłem - łącznik dostosowany szerokością do gumki w noszeniu się trochę przekrzywia.

Najbardziej dyskusyjnym elementem Impact Free jest zapięcie na rzep, kryjące haftki. Wygląda doskonale, ale głównie przy zapięciu biustonosza na najciaśniejszą haftkę, bo przy luźniejszym widoczna jest spodnia część rzepa. A stopni zapięcia jest aż cztery. Poza tym - po zdjęciu biustonosza rzepowe haczyki uwielbiają wprost zaczepiać o gumę obwodu, przez co ta szybko się mechaci. W celu uniknięcia tej przykrości po ściągnięciu Impacta trzeba od razu zapiąć rzep, żeby unieszkodliwić haczyki.


Dopasowanie

Rozmiar obwodu IF uważam za standardowy z tendencją do ciasnego, dlatego też nie namawiam do mocnego zaniżania. Miseczki są nietypowo obszerne (w 34G obecnie rzadko się mieszczę). Fakt ten umknął mi w czasie przymiarek, a szkoda, bo przypuszczam, że lepsze podtrzymanie w czasie ruchu dałby mi rozmiar 36FF, w którym przy w miarę komfortowym obwodzie uzyskałabym mocniejszą kompresję biustu. IF jest bowiem bezfiszbinowcem o niezbyt wyodrębnionych miseczkach i w moim odczuciu działa głównie na zasadzie kompresji, czyli ściskania piersi i przytwierdzania ich do klatki piersiowej.


Kształt

Pozytywne zaskoczenie - w IF pod ubraniem wygląda się porównywalnie z przeciętnym biustonoszem na fiszbinach. Piersi są dobrze uniesione i przeciętnie (nie słabo, jak się obawiałam) zebrane, okrągłe, nie spiczaste, nieco (nie przesadnie) spłaszczone, ale tego ostatniego raczej trudno uniknąć.


Konstrukcja i podtrzymanie

Zacznę od najważniejszego, czyli supportu. Nie wykluczam, że zmieniłabym ocenę po przetestowaniu innego rozmiaru (mniejsza miseczka). W obecnej wersji IF podtrzymuje wprawdzie o niebo lepiej od przeciętnej balkonetki, ale to wciąż za mało w stosunku do moich oczekiwań wobec sportowca. Poziom unieruchomienia biustu można tu porównać z dobrym full-cupem, np. Caitlyn marki Elomi. Muszę przyznać, że w IF czuję się bezpiecznie i wygodnie w czasie truchtu czy podskoków, wysokie zabudowanie i wąsko rozstawione ramiączka zapobiegają całkowicie wysuwaniu się biustu na zewnątrz czy opadaniu ramiączek, stanik jest właściwie jak druga skóra. Mimo to chętnie widziałabym większy stopień redukcji baunsu. Do sportów „nieskaczących” natomiast IF nadaje się doskonale.

Odpowiedź na pytanie o przyczynę znajdziemy być może w badaniach dr Joanny Scurr dotyczących biomechaniki ruchu piersi, która stwierdziła, że większe biusty zyskują lepsze podtrzymanie w „encapsulation bras”, czyli w stanikach, które nie tylko ściskają, ale i obejmują piersi. W tym celu miseczki musiałyby być mocniej wyodrębnione. Może jednak fiszbiny lub jakiś ich odpowiednik? Jednocześnie jednak przydałaby się jakaś siła ściskająca. Może któraś z firm specjalizujących się w sportowcach zaproponuje nam kiedyś rozwiązanie łączące te dwa sposoby działania? Może dwie warstwy, na które już wpadła polska firma Avocado?

Jeśli chodzi o konstrukcję, nie mam żadnych zastrzeżeń - piersi mieszczą się tam, gdzie powinny, boki nie sięgają zbyt daleko pod pachy.


Wygoda

To drugi, obok podtrzymania, najważniejszy punkt przy ocenianiu staników sportowych. Impact Free jest bardzo komfortowy - żadnego uwierania czy drapania. Od spodu miseczki wyścieła warstwa bawełny z jednym tylko pionowym szwem biegnącym pomiędzy piersiami, który nie przylega do skóry.

Impact Free jest opisywany jako uszyty z oddychającej bawełny. Rzeczywiście, bawełna stanowi 80% jego składu. Bawełna w odzieży sportowej kojarzyła mi się dotąd z błyskawicznym nasiąkaniem potem, toteż bardzo przyjemnie zaskoczył mnie fakt, że IF pozostaje suchy. Po solidnym zmęczeniu zdjęłam z siebie wilgotną koszulkę i suchy biustonosz. Niestety taśma obwodowa z szerokiej gumy nie potrafi oddychać i robi się mokra.

Inny aspekt komfortu to wygoda zakładania biustonosza. Konia z rzędem tej, która nauczy się zapinać IF z tyłu. Ja musiałam się nauczyć kompletnie obcej mi techniki zapinania z przodu i przekręcania. Da się zrobić, ale trochę to męczące...


Kolejny aspekt komfortu to wygoda zakładania biustonosza. Konia z rzędem tej, która nauczy się zapinać IF z tyłu. Ja musiałam się nauczyć kompletnie obcej mi techniki zapinania z przodu i przekręcania.

Cena

O ile wiem, najlepsza na rynku sportowych D-plusów - dlatego mocna czwórka. Polskie Grand Prix marki Avocado są już nieco droższe, Freya ceni się jeszcze wyżej, a Shock Absorbery na polskim rynku zaczynają się od 200 zł (kto da mniej?). Poza tym, jak zwykle, postarałam się o promocyjną cenę specjalnie dla Was :-) (szczegóły poniżej).


Podsumowanie

Impact Free to godny uwagi sportowiec w umiarkowanej cenie, nadający się do umiarkowanych obciążeń (mówię tu jako właścicielka 34GG). Raczej nie polecałabym go osobom o ciężkich biustach wybierającym się na maratony, ale krótki truchcik czy siłownia to dla niego idealne zastosowania. Przypuszczam także, że lżejszym biustom mógłby służyć również do joggingu.

 

Uwaga, promocja!

Szczeciński salon Ebras.pl (ul. Królowej Jadwigi 9/1) proponuje nam na hasło „Stanikomania” 15% zniżki na Impacta. Jeśli macie ochotę wypróbować też inne marki - Ebras oferuję także Freyę Active oraz nową na naszym rynku markę Pure Lime. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze kiedyś okazję dokonać testów porównawczych :-) Trzymajcie kciuki za moje samozaparcie!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...