poniedziałek, 27 czerwca 2011

Wiele z Was na pewno pamięta szalone, kolorowe, pełne przepychu projekty biustonoszy, które stworzyły w zeszłym roku uczestniczki konkursu plastycznego organizowanego z marką Freya. Dyskutowałyśmy wtedy o bieliźnianym designie, także z polskimi producentami. Avocado to firma, która ma w tej dziedzinie wiele do powiedzenia. Owoce Avocado cieszą oko wielu stanikomaniaczek, choć nie każda z nas mieści się w - nie najmniejszym co prawda, ale jeszcze nie zaspokajającym wszystkich potrzeb - zakresie rozmiarów...  Na Avocadowych biustonoszach sporo się dzieje - w każdym sezonie, obok bardziej stonowanych propozycji, w ofercie znaleźć można coś naprawdę „odjechanego”. Za to właśnie lubię tę markę - na widok kolejnych pomysłów regularnie odzywa się we mnie dusza kolekcjonerki :-) Na rynku trudno bowiem znaleźć biustonosze podobne do Avocadowych.

Takim właśnie oryginalnym, śmiałym projektem jest tytułowa Libertine. No bo powiedzcie szczerze: miałyście kiedyś biustonosz z... frędzlami? :-)

 

Avocado - Libertine, kolor: czarny, krój: A, rozmiar: 80G [Obwody: 60-95, Dostępne rozmiary miseczek zależą od obwodu, np. w obwodzie 80 - do H, w obwodzie 60 - do K]

 

Estetyka

Z całą szczerością oświadczam, iż Liberynka jest gwiazdą mojej szafy i jednym z najpiękniejszych i najbardziej oryginalnych produktów, jakie nosił mój biust. Czym najbardziej mnie uwiodła? Rzecz jasna - główną atrakcją są frędzle, które kojarzą się orientalnie i zarazem burleskowo.Ta taneczna frędzlastość i ornamentalne naszywki na ramiączkach, w połączeniu z elegancją i dobrą jakością całego biustonosza (żadnej taniości maskowanej ozdobnością, co to, to nie) sprawiają, że w Libertynce czuję się zarówno dobrze ubrana, jak i śmiało przebrana - zwłaszcza występując w komplecie z figami. Aż szkoda chować ten biustonosz w ubraniu. Pod odzieżą nie odznacza się bardziej niż przeciętny koronkowiec, choć pod cienką wiskozą doskonale skrojonej bluzki Porto marki BiuBiu (prodakt plejsment całkowicie zamierzony :-) prążki na miseczkach są delikatnie widoczne.



Oprócz frędzli, urzekła mnie pasiasta faktura tiulu, z którego zrobione są miseczki, i satynowa taśma, którą są wykończone. Po bliższym przyjrzeniu się można zauważyć, że dzianina na bokach także jest delikatnie prążkowana. Dolna część miseczek jest podszyta dodatkową warstwą cienkiej siatki.

Jakość materiałów Libertynki nie budzi zastrzeżeń, frędzle nie mają w sobie nic ze strzępiących się sznurków - są to elementy aplikacji, starannie wykonane i przyjemne w dotyku, podobnie jak cały biustonosz. Doskonałe jest także zapięcie - wygląda na to, że kłopoty Avocado z mało odpornymi zapięciami odeszły już definitywnie w przeszłość.

 

Dopasowanie

Będę narzekać, albowiem znowu znalazłam się w Avocadowskim międzyrozmiarze. Tytuł tej recenzji wyjaśnia, w jaki sposób sobie z tym problemem poradziłam...

Popełniłam mianowicie grzech przeciwko Świętemu Dopasowaniu, dobierając sobie za małe miseczki! Cóż mnie do tego przywiodło? Właśnie to, za co stawiam Libertynce trzy z plusem: miseczki o rozmiar większe, czyli H, były na mnie wyraźnie za duże. W górnych strefach hulał wiatr, a cały biustonosz zajmował stanowczo za dużą powierzchnię klatki piersiowej. W G natomiast z trudem mieści się moja większa pierś, odstają też odrobinę fiszbiny na mostku. Efekt wizualny jest jednak bez porównania lepszy niż w H. I tym właśnie efektem, oprócz słynnych frędzli, zostałam skuszona. Trudno, będzie mi trochę ciasno...

Rozmiar obwodu mogę zaś tylko pochwalić - życzę sobie, żeby wszystkie osiemdziesiątki tak na mnie pasowały. 

 

Kształt

Libertynka w kroju A (jedynym, jaki przymierzałam w tym modelu) zachowuje się podobnie, jak moja poprzednia faworytka Daphne: dobrze unosi, zbiera i ładnie zaokrągla. Czegóż chcieć więcej?

Być może niektóre z Czytelniczek zaniepokoi satynowa taśma, którą obszyty jest górny brzeg miseczek. Taśma ta u mnie nie wcina się w pierś i wydaje mi się, że nie ma takich tendencji, jest też odrobinę elastyczna. 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Mimo lekkości wizualnej Libertynka dobrze się wywiązuje ze swojego zadania. Boki z dzianiny, wzmocnionej od spodu siatką, solidne trzyhaftkowe zapięcie i szeroki tył mocno trzymają całość na miejscu, a miseczki przy tym nie sięgają zbyt wysoko pod pachy i ładnie eksponują biust. Jeśli więc postanowimy nie zaliczać „problemu międzyrozmiaru” do wad konstrukcyjnych, w tym punkcie Libertynka nie usłyszy ode mnie zarzutów.

 

Wygoda

Z przyjemnością odnotowuję kolejnego Avocadowego wygodniczka. Libertynka jest całkowicie niegroźna dla skóry. Warto zwrócić uwagę na fakt, że ma usztywnienia boczne - są one wszyte w taki sposób, że pozostają niewyczuwalne. Wygodne są także ramiączka.

Z początku tylko trochę nie mogłam przyzwyczaić się do zapięcia - od spodu jest ono podszyte warstwą elastycznej dzianiny, która podczas zapinania przesuwa się pod palcami, zmniejszając nieco pewność chwytu, ale z czasem przestało mi to przeszkadzać. 

 

Do kompletu

Klasyczne figi nie ustępują biustonoszowi w dziedzinie widowiskowości - frędzlaste aplikacje figlarnie ozdabiają okolice pachwin. Majtki są też bardzo wygodne - mają delikatne, miłe w dotyku gumki. Nie mają co prawda tak wyszukanego kroju, jak pełne majtki z serii Daphne i Saskia, ale wygląda się w nich znakomicie, tworzą świetny zestaw ze stanikiem. 

 

Cena

Wyraźne przekroczenie 200 zł w cenie biustonosza zawsze wygląda dla mnie zniechęcająco. Jeśli chodzi o klasę materiałów i ogólny feeling, można by Libertynkę porównać do koronkowych modeli Fantasie, które w polskich sklepach często kosztują podobne sumy. Nie wyróżnia się więc drożyzną na tle DD-plusowych importów, co nie zmienia faktu, że jest po prostu droga. Skoro zaś już porównujemy do Fantasie - cena 89 zł za figi Libertine wygląda przyjaźniej od trzycyfrowych sum, jakie trzeba niekiedy wydać na brytyjskie majtki. 

 

Podsumowanie

Dość już zachwytów nad Libertynką - chciałabym się jednak przyznać, że Avocado coraz bardziej mi się podoba. Nie wiem, czy widziałyście już ostatnie nowości - szkoda, że nie jest ich wiele, ale przyjemnie popatrzeć na te czerwienie i fiolety. Właściwie nawet cieszy mnie, że Avocado, w przeciwieństwie do wielu innych marek, nie proponuje nam na lato wesołych łączek na jasnych tłach. Oprócz malinowej Creole mam ochotę wypróbować nowy krój - usztywnianego half-cupa Rococo, alternatywę dla zwiewnych koronkowców. Czy zmieszczę się w rozmiarówce? Okaże się w następnym odcinku :-)

 

Uwaga, promocja!

Podobnie jak poprzednio przy modelu Daphne, tak i tym razem firma Avocado oferuje stanikomaniaczkom komplet Libertine z 20-procentową zniżką! Promocja działa przez najbliższe 10 dni w sklepach stacjonarnych, a także w butiku internetowym - w uwagach do zamówienia trzeba wpisać hasło STANIKOMANIA i poczekać na mail z potwierdzeniem kwoty do zapłaty. Można więc zgrzeszyć z Libertynką odrobinę taniej ;)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...