niedziela, 29 czerwca 2014

Był czas, gdy testując staniki niezbyt interesowałam się zapięciami. Bo i cóż w nich ciekawego? Nie są ozdobne (choć czasem w pobliżu naszywa się ozdobne elementy) - to element czysto funkcjonalny. Zapięcie musi być, musi sie zapinać i nie odpinać się samo z siebie. Trudno znaleźć takie, które nie spełniałoby tych warunków.

Z czasem jednak odkryłam, że zapięcie zapięciu nierówne. Na przykład, zasmuciły mnie niegdyś zapięcia w pięknych biustonoszach marki Avocado - z przodu zachwycające hafty prosto z francuskich fabryk, a z tyłu... Z tyłu wszystko było w porządku, dopóki nie zapięłam stanika i nie zauważyłam, jak brzydko wygląda jego zapięcie (jakość zapięć jednak od owego czasu bardzo się poprawiła! Nie skreślajcie więc Avocado).

Jak zatem powinno wyglądać zapięcie w zapiętym staniku?

Otóż, stanik musi trzymać biust, a zapięcie - trzymać formę. Formę równą i prostokątną.

 

Prostokąt pod presją

Zapięcie stanika, podobnie jak cały jego pas, jest poddawany stałemu naciąganiu. Działające siły są tym większe, im ściślej dobierzemy obwód i im większy mamy biust, co zresztą idzie w parze. Odpowiednie napięcie obwodu jest konieczne, by biust był właściwie podtrzymany.

Chciałabym od razu uprzedzić ewentualne zarzuty - często spotykane ostatnimi czasy, jako iż mamy właśnie epokę krytyki pierwszej fali brafittingu :-) Nie chodzi o to, by obwód był koniecznie rozciągnięty do granic możliwości, dusząc jego nosicielkę. Chodzi o to, by trzymał się na ciele bez podjeżdżania na plecach w górę oraz zapewniał podtrzymanie biustu. Jest rzeczą oczywistą, że tył stanika musi być w tym celu napięty, nie luźny.

Niezbyt dobrej jakości, czy też po prostu niedostosowana do danego rozmiaru i ciężaru dzianina i gumy rozciągają się zbyt łatwo do maksimum, i w efekcie zamiast równomiernie pracującego pasa materiału otrzymujemy dwie gumki zachowujące się jak sznurki, połączone czymś o elastyczności rajstop. A co dzieje się ze zbyt słabym zapięciem? Ono także na swój sposób się „rozjeżdża”: naciąga się i odkształca, tworząc przewężone pośrodku wspomnienie po prostokącie. O, takie:

 

Odkształcające się zapięcie, w dodatku ze zbyt krótką podkładką

 

Im słabsze jest zapięcie, tym gorzej wygląda. Powyżej mamy do czynienia z trzyhaftkowcem, czyli zapięciem zazwyczaj szerokim, co często nieco ratuje sytuację - to jednak jest akurat dość wąskie. Z tego co pamiętam, powyższy okaz bynajmniej nie był szczególnie ciasny w obwodzie - a zapięcie wygląda, jakby się ledwie trzymało, a haftki groziły urwaniem.

Szczęśliwie żadna haftka mi się jeszcze nie urwała, nawet w najsłabszych zapięciach. Nieestetycznemu rozciągnięciu towarzyszyło za to często inne zjawisko, mające wpływ na komfort noszenia: za krótka podkładka pod haczyki.

 

Haczyk na języczku

Gdy zapniemy stanik na najluźniejsze haftki, pod miejscem, gdzie haczyki zahaczają o pętelki (hmm, jak nazywa się ta część haftki, która nie jest haczykiem? Po angielsku mamy: hook and eye - a po polsku?) znajduje się podkładka, którą nazywam czasami „języczkiem”.

Jeśli podkładka owa jest z cienkiego, wiotkiego materiału, czy też jest bardzo krótka - wysuwa się spod haczyków i twarde haczyki mogą zetknąć się bezpośrednio ze skórą i uwierać. Nawet wystarczająco długi „języczek”, jeśli jest zbyt cienki, łatwo się wywija i przesuwa podczas noszenia stanika. Wtedy metal może trafić na ciało, co wywołuje natychmiastową chęć poprawienia stanika.

Dlatego ów języczek powinien być raczej sztywny oraz musi być odpowiednio długi.

 

W poszukiwaniu jakości

Wiemy już, że zapięcie powinno pozostawać w możliwie niezmienionym stanie niezależnie od działających na nie sił. O ile po gumach czy dzianinie tyłu może być widać, że sa napięte (choć też bez przesady) - to zapięcie powinno zachować mniej więcej ten sam kształt, grubość itp., także przy maksymalnym naciągnięciu tyłu biustonosza. Dlaczego w jednych biustonoszach tak się dzieje, w innych nie? Od czego to zależy?

Mocne, odporne zapięcia są zwykle nieco grubsze, ale nie jest to regułą. Nawet cienkie zapięcia bywają mocne. Muszą być jednak dobrej jakości. Chodzi o gęstość i solidność dzianiny, z której są zrobione. Nie rozumiem, czemu renomowane, nawet bardzo drogie marki, stosują niekiedy zapięcia wyraźnie gorsze jakościowo od reszty stanika. Czyżby przewidywano, że biustonosze te będą noszone w za luźnych rozmiarach? Albo tylko na najciaśniejsze haftki, bo wtedy zapięcia prawie w ogóle nie widać, a problem za krótkiej podkładki nie istnieje?

Niestety muszę tu zganić firmę Panache. Zapięcia bywają najsłabszym punktem biustonoszy tej firmy. Byłam np. zawiedziona zapięciami w modelach Jasmine i Envy - nie dość, że dwuhaftkowe i do tego dość wąskie (nawet jak na dwuhaftkowce), to jeszcze rozciągliwe, nieprzyjemnie kotrastujące z szerokim tyłem. Dobrze, że chociaż podkładki są długie.

Zapięcia w modelach Envy i Idina - oba zdjęcia zostały zrobione po praniu stanika i odkształcenie nie jest zbyt widoczne. W czasie noszenia jednak oba zapięcia przewężają się pośrodku.

 

Pochwalić muszę za to Freyę - jeszcze mi się nie zdarzyło, bym miała zastrzeżenia do zapięć. Są zawsze solidne i nie odkształcają się, mają odpowiednio długie podkładki, od spodu są zrobione z miękkiego, przyjemnego dla skóry materiału.

Zapięcie w modelu Freya Marvel, dwuhaftkowe, lecz szersze niż w modelach Panache. Przede wszystkim jednak jest doskonałej jakości - w noszeniu nie odkształca się w ogóle.

 

Zwykle najmocniejsze zapięcia mają biustonosze sportowe. Tutaj już firma Panache stanęła na wysokości zadania i wyposażyła zapięcie modelu Panache Sport w odpowiednio solidne zapięcie (trzyhaftkowe), w dodatku bardzo wygodne, od spodu gładkie i miękkie.

 

Oglądając ostatnio próbki jesiennej kolekcji marki Fantasie zwróciłam uwagę na zapięcia w nowym bazowym modelu Eclipse. Są one zgrzane z dwóch warstw materiału, między którymi znajduje się gąbka czy też pianka, i całkowicie pozbawione szwów. Sprawiają wrażenie nierozciągalnych, a do tego wygodnych - przez tę miękką poduszeczkę raczej nie poczujemy żadnego haczyka, a całe zapięcie jest na tyle sztywne, że nic się nie wywinie. Przypominają zapięcia biustonoszy sportowych. Może tak właśnie będą niedługo wyglądały wszystkie zapięcia?

 

 

Trzyhaftkowe czy dwuhaftkowe?

Zapięcia stanika miewają różną liczbę haftek. Mam tutaj na myśli liczbę haftek w pionie - (liczba haftek w poziomie to liczba stopni zapięcia): poczynając od jednej (w zapięciach np. plunge'y marki Gossard), poprzez najpopularniejsze dwie (większość staników do miseczki G), trzy (zwykle miseczki GG i większe, choć bywa, że trzy haftki stosuje się i w mniejszych rozmiarach, zwłaszcza przy większych obwodach pod biustem), cztery (zdarza się w straplessach), więcej, np. sześć (modele longline).

Najpopularniejsze są zapięcia 2x3 (najczęściej mówimy na nie: dwuhaftkowe) i 3x3 (trzyhaftkowe).

Mam zwykle większe zaufanie do zapięć trzyhaftkowych, tak samo jak do nieco szerszych tyłów. Trzyhaftkowce rzadziej zamieniają się w „sznurek” niż zapięcia z mniejszą liczbą haftek, bo są z reguły szersze. Te same siły działające na szerszy pas materiału rozkładają się na większą powierzchnię i dzięki temu mniej się on odkształca. Dlatego trzyhaftkowe zapięcia najczęściej stosuje się w większych rozmiarach - bo gdy trzeba podtrzymać duży, ciężki biust, siły działające na wszystkie elementy biustonosza, w tym na tył i zapięcie, są spore.

Jednak nie wszystkie trzyhaftkowce są równie dobrej jakości. Sama szerokość to nie wszystko - jeśli dzianina jest za słaba, albo podkładka za krótka - nawet one potrafią sprawiać kłopoty.

Empreinte - Irina: Zapięcie jest niezłej jakości, nie odkształca się, języczek jest jednak zbyt krótki i cienki - ma tendencję do podwijania się.

 

Change - Linda: Języczek dłuższy niż w Irinie, a całe zapięcie ogólnie jeszcze lepszej jakości. A marka znacznie tańsza!


Nie oznacza to jednak, że dwuhaftkowe zapięcia nie mogą sprawdzać się równie dobrze. Nie wszystkie dwuhaftkowce mają zresztą jednakową szerokość. Wspomniane wyżej dwuhaftkowe zapięcia Panache były węższe od dwuhaftkowego zapięcia marki Freya. To ostatnie, dodatkowo, było także lepszej jakości. Szerokość zatem poprawia sytuację, ale nie jest jedynym warunkiem odporności zapięcia na odkształcanie. Liczy się materiał, a dla wygody ma także znaczenie długość podkładki (języczka) i jej sztywność (odporność na podwijanie).

Warto zauważyć, że przykładowe zapięcie z początku notki (to rozciągnięte i odkształcone) miało właśnie 3 haftki. Było jednak stosunkowo wąskie, a przede wszystkim - marnej jakości.

 

Estetyka haczyka

Czy zapięcie może być ładne albo brzydkie? Na początek pozostańmy przy liczbie haftek. Przy niedużym biuście i drobnej budowie ciała trzyhaftkowe, szerokie zapięcie i szeroki tył wyglądają niekiedy nieproporcjonalnie i ciężko. Warto, by producenci biustonoszy przy dobieraniu szerokości zapięć (a także ramiączek) brali pod uwagę realną wielkość i ciężar piersi, a nie tylko literę miseczki. Nie ma sensu, by większe miseczki przy bardzo wąskich obwodach pod biustem otrzymywały ten sam poziom pancerności konstrukcji, co te same miseczki przy obwodach większych, bo ciężar tych pierwszych jest dużo mniejszy od tych drugich. I wcale niekoniecznie wymaga szerokich zapięć i ramiączek.

Dla mnie liczy się kolor - powinien, rzecz jasna, harmonizować z resztą biustonosza tak samo, jak ramiączka, gumy itp. Istotny jest też kolor samych haczyków i tych drugich metalowych elementów ;) Również nie powinien on tworzyć dysonansu z resztą. Najczęściej stosowany jest po prostu ten sam kolor, co całego zapięcia, choć zdarzają się też haftki innego koloru. Czasem haftki są metaliczne - najczęściej w kolorze złota lub miedzi. Zwykle wtedy także inne metalowe elementy, jak kółka, regulatory, mają metaliczny połysk.

Obok zapięcia niekiedy doszywa się elementy ozdobne - fragmenty haftu czy koronki. Bardzo mi się podoba taki zabieg :-) Celują w nim takie marki, jak Fauve, czy ostatnio Curvy Kate.

Dare marki Curvy Kate - wokół zapięcia naszyto haft, szkoda, że nie symetrycznie :-(

 

Fauve - model Marla, zapięcie ozdobione haftem z metalicznymi nićmi. Zapięte na najciaśniejsze haftki wygląda oczywiście najfajniej :)

 

Co w plecy gryzie?

Czym może nam doskwierać zapięcie? Pierwszy punkt to wspomniane już haczyki - jeśli nie są skutecznie chronione podkładką, mogą uwierać.

Zdarzały mi się tez zapięcia, które miały ostre, drapiące krawędzie. Zapięcia bywają zgrzewane z kilku warstw materiału i czasem ten zgrzew wychodzi zbyt twardy.

Co jeszcze może gryźć w zapięciu? Czekam na Wasze uzupełnienia :)

 

Zahaczenie :-)

Ciekawa jestem, czy macie podobne spostrzeżenia w związku z zapięciami. Czy także zwracacie uwagę na to, czy zapięcie zachowuje kształt, czy ważna jest dla Was długość podkładki? A szerokość samego zapięcia? Czy wolicie węższe zapięcia, czy szersze? Co jeszcze wpływa na wygodę noszenia, zapinania i rozpinania?

Inne pytanie chciałabym skierować do producentów bielizny (bo pewnie niektórzy nas czytają :-). Wiem, że zapięcia kupuje się gotowe - czy np. polscy producenci i dostawcy tego typu dodatków stają na wysokości zadania, czy też lepiej sprowadzać tego typu elementy z zagranicy? Czy dobrej jakości zapięcie to po prostu kwestia ceny?

środa, 25 czerwca 2014

Ponieważ sezon jesienny wbrew pozorom już się zaczyna (do sprzedaży wchodzą już pierwsze modele), czas najwyższy na ciąg dalszy kolekcji AW14 :-) Dziś kolej na Fauve. Byłam bardzo ciekawa tej kolekcji i tego, co się będzie działo z marką po tym, jak wiele modeli ostatnio albo nie weszło do produkcji (np. Anise z kolekcji SS14, Anastasia z AW13) albo zostało zmienionych na estetyczną niekorzyść (usztywnienie half-cupów Delphine). Do tego dokłada się jeszcze wycofanie bardzo lubianej Amelie, którą zastąpił model Lavinia.

Nadchodzącą kolekcję nazwałabym ostrożną. Chyba firma nie chciała ryzykować kolejnych wycofań i dlatego przygotowała kolekcję niedużą i pozbawioną sensacji. Brak ryzyka widać już w kolorystyce - fiolety plus zielenie w takich czy innych odcieniach to żelazna paleta jesienno-zimowa. Ponadto prawie wszystkie modele w kolekcji już znamy w innych wersjach barwnych. Czy podbiją nasze serca? Zobaczymy.

 

Pistacjowa Lavinia

Tę wersję zapowiadano już od dawna, co koiło nieco smutek miłośniczek Emmanuelle, zwłaszcza tych, które nie zakochały się w pierwszej bazowej, beżowej wersji Lavinii (moim zdaniem Emmanuelle w wersji latte była wybitną pozycją w bazie i długo nic jej nie zastąpi). W czarno-pistacjowej odsłonie Lavinia prezentuje się już ciekawiej. Wystąpi w charakterze usztywnianego halfa oraz miękkiej balkonetki; obie wersje krojowo wyglądają bardzo podobnie do swoich poprzedniczek.

Rozmiary: wersja halfcupowa 30 D-G, 32-38 B-G; wersja balkonetkowa: 30-38 D-GG. 

 

Isla w czerni i fiolecie

Isla debiutowała w bieżącej kolekcji letniej w wersji kremowo-różowawo-złotawej, ciekawej być może dla miłośniczek jasnej bielizny. Jesienna ma według mnie więcej charakteru; przede wszystkim znacznie lepiej na niej widać rysunek haftu. Cieliste tło trochę imituje przezroczystość. Podobają mi się w tym modelu efektowne wykończenia górnych krawędzi miseczek. Isla ma trochę francuski charakter.

Rozmiary: usztywniany half-cup 30 D-G, 32-38 B-G.

 

Chloe purple

Chloe w różnych odsłonach barwnych to ostatnio najważniejszy Fauvowski miękkus. Trzeba przyznać, że haft jest bardzo udany, choć jak już wspominałam w opisie poprzedniej kolekcji, chętnie powitałabym już jakieś nowe miękkie mgiełki. Fiolet szykowany na nadchodzącą jesień (ma wchodzić do sprzedaży już w lipcu) jest oczywiście piękny (jeśli ktoś, jak ja, kocha fiolety) :-) Poniżej zdjęcia wersji vertical seam (do miseczki F):

Rozmiary: miękka balkonetka 30-36 D-GG, 38 D-G; miękki half (vertical seam) 30 D-F, 32-38 B-F.

 

Groszek pachnący, czyli Grace

Pierwsza nowość, i pierwszy od dawna nadruk. Akwarelowe plamy na jedwabiu (czy też sztucznym jedwabiu?) mają przyjemnie ciepłe, kwiatowe kolory, są jednak zbyt nieokreślone jak dla mnie. Raczej się nie skuszę... Za to bardzo podobają mi się wrzosowo-różowe hafty wykańczające miseczki oraz ramiączka.

Grace wystąpi zarówno w usztywnianej wersji halfowatej, jak i miękkiej balkonetce. Moim zdaniem w wersji miękkiej niezbyt ciekawie się prezentuje. Lepiej by było dociągnąć sztywniaczka przynajmniej do miseczki GG.

Rozmiary: wersja halfcupowa 30 D-G, 32-38 B-G; wersja balkonetkowa (plunge balcony): 30-36 D-GG, 38 D-G. Kolor nazywa się sweet pea.

 

Papaya Agnes

Agnes znamy już ze spektakularnej wersji czarno-szmaragdowej z zeszłej kolekcji jesiennej, którą można już kupić w lepszej cenie na Brastopie :) Wiosną Agnes do nas nie wróciła, ale wróci niebawem. Niestety nie będzie już dwukolorowa... Koralowy odcień papaya jest bardzo przyjemny, ale ta jednokolorowość moim zdaniem sprawia, że atut Agnes - piękna koronka w geometryczno-roślinny wzór - traci wyrazistość.

 

Niestety nie miałam w ręku próbki wersji half-cupowej, pokażę Wam więc tylko zdjęcie katalogowe oraz na modelce (znajdziecie je w galerii pod koniec notki).

Rozmiary Agnes: usztywniany half-cup: 30 D-G, 32-38 B-G; miękka balkonetka: 30-38 D-GG.



Czy to już wszystko? Jeszcze baza...

A gdzie kolejna wersja Bronte, bądź inny longline? Czemu nie ma Daphne? Niestety, to już koniec modeli sezonowych...

Jeżeli chodzi o bazę - musicie mi wybaczyć, że na razie nie zaprezentuję jej Wam, ponieważ chwilowo nie jestem w posiadaniu katalogu :) Będę go mieć w ręku za około tydzień, i wówczas będe mogła zdać sprawę z tego, czy i co się w bazie zmieniło. Na pewno aktualnie dostępne modele bazowe możecie obejrzeć na stronie firmowej (a tam Bronte w kolorze srebrnym wciąż widnieje :)

Jeśli chodzi o kroje i rozmiary w tej kolekcji - nie ma się o czym rozwodzić. Nic nowego.

 

Detale

Pod tym względem brak niespodzianek - nadal mamy w Fauve nieco biżuterii (kryształowe łezki, miniaturowa perełka), eleganckie kokardki i piękne wykończenia. Prym wiodą hafty i koronki, pojawił się także nadruk (Grace).

 

Galeria

Oto galeria próbek, wzbogacona o zdjęcia z modelkami, które zrobiłam podczas prezentacji kolekcji. Tym razem nie był to pokaz, lecz kameralne spotkanie. Dołożyłam zdjęcia katalogowe - jest ich tylko pięć. Zestaw więcej niż skromny... szkoda, że przy tak małej liczbie modeli nie pomyślano o jakiejś ciekawszej aranżacji, bo troszkę to biednie wygląda. Warto zwrócić uwagę na majtki Fauve - mnie zachwyciły figi Isla i dlatego też sfotografowałam próbkę :)

 

 

Ciekawa jestem, czy w tej skromnej kolekcji znajdziecie coś ciekawego dla siebie. Czy zachwyciła Was Lavinia w wersji czarno-pistacjowej? A może czarno-fioletowa Isla? Ja jednak tęsknię za dawnym rozmachem Fauve... Może na wiosnę choć trochę rozwinie skrzydła? Ech, gdzie nasza Fauve z dawnych lat?

PS. Teraz nieco wygodniej będzie powspominać dawne kolekcje - nareszcie bowiem uzupełniłam tagi dla starszych notek. Kliknięcie w tag fauve na głównej stronie pozwoli Wam zanurzyć się w dawnych pięknościach ;)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...