niedziela, 28 czerwca 2015

Jeżeli, droga Czytelniczko, przy śniadaniu przeglądasz Bravissimo, po pracy biegniesz do ulubionego salonu sprawdzić, czy mają już nowości Panache, a wieczorem szukasz po biu-blogach i forach recenzji Frejki, która wpadła Ci w oko, ten tekst nie jest dla Ciebie. Znaczy to bowiem, że doskonale znasz swój tak zwany rozmiar brytyjski.

Jeśli zaś do tej pory byłaś wierna marce Triumph bądź wspierałaś polską produkcję, kupując w pobliskim sklepie Avę czy Ewę Bien i nic nie mówią Ci symbole typu 32GG bądź 34HH, to witam Cię serdecznie w całkiem nowym świecie. Chcę Ci zaoferować garść wstępnego info: co to jest brytyjska rozmiarówka, jakich marek dotyczy oraz dlaczego pytam „Ale brytyjskie J czy polskie?”, gdy prosisz mnie o radę, gdzie kupić kostium kąpielowy z dużą miseczką. Odpowiem też na pytanie, jakież to wyjątkowe zalety mają brytyjskie marki biustonoszy, że aż tak warto je poznać i czemu ciągle tyle się tu rozpisujemy o wyspiarskich stanikach :-)

 

Bałagan powyżej D

Zacznę od faktu podstawowego, który leży u podstaw zamieszania z różnymi rozmiarówkami. Powyżej miseczki D nie istnieją w przemyśle bieliźnianym żadne ogólnoświatowe standardy, jeśli chodzi o rozmiary miseczek biustonoszy. Z grubsza jest tak: producenci szyją sobie i oznaczają miseczki jak chcą, a stałe w tym wszystkim jest tylko to, że miseczkę oznacza się literą, a rozmiar pod biustem - liczbą. Dlatego, gdy podajesz, jaki rozmiar nosisz - informacja ta jest niepełna, jeśli nie podasz marki, w której go nosisz. Twój biust w którejś z np. polskich marek może bowiem potrzebować miseczki K, podczas gdy w jednej z brytyjskich - na przykład HH.

 

Po co komu angielskie staniki?

Czemu możesz chcieć ustalić swój rozmiar w brytyjskiej rozmiarówce? Najprościej: po to, by mieć większy, niekiedy znacznie większy wybór. Im większą miseczkę nosisz, tym więcej skorzystasz. Tak się składa, że właśnie z Wysp pochodzą najbardziej doświadczone firmy specjalizujące się w poszerzonych zakresach rozmiarów, czyli sektorze D+. Te firmy to: Freya, Fantasie, Elomi, Panache, Cleo by Panache, Panache Black, Panache Sport, Sculptresse, Curvy Kate, Gossard, Shock Absorber, Bravissimo, Miss Mandalay, Charnos, Audelle (Lepel), Pour Moi, Parfait by Affinitas... Kogoś pominęłam? Produkują one staniki codzienne, sportowe, do karmienia, kostiumy kąpielowe w znacznie większym zakresie rozmiarów niż przeciętna firma z Kontynentu. Wiele z nas nosi wyłącznie brytyjskie marki, bo nie ma zwyczajnie innego wyjścia. Oprócz tego angielska bielizna jest fajnie zaprojektowana, ma nieco inne kroje od polskiej, dla wielu biustów bardziej korzystne. Jest przeważnie trochę droższa, ale design, jakość i trwałość najczęściej to rekompensują.

Angielską bieliznę można kupić w Polsce, ale dalece nie w każdym sklepie. Jeśli nie masz w pobliżu świetnie zaopatrzonego salonu, możesz obkupić się w internecie zarówno w polskich, jak i angielskich bieliźnianych sklepach netowych, na serwisach aukcyjnych, a nawet na Amazonie czy w Asosie, a do tego ustalony przynajmniej wstępnie rozmiar brytyjski bardzo Ci się przyda.

 

Rozmiarówka brytyjska (UK)

Nie jest wielkim zaskoczeniem, że najbliżej stworzenia standardu w rozmiarach miseczek powyżej D są właśnie producenci brytyjscy. Firmy te w swojej długiej karierze dawno odkryły, że trzymanie się przez wszystkich tego samego systemu rozmiarów jest korzystne dla wszystkich (dlaczego nie odkryły tego nasze - nie mam pojęcia). Dzięki temu, nosząc rozmiar X w jednej z brytyjskich firm, mamy dużą szansę na to, że w innej brytyjskiej firmie będzie pasował ten sam rozmiar X.

Co to jest ta cała rozmiarówka brytyjska?

Brytyjskie rozmiary pod biustem są podobne do kontynentalnych. Podobne - to znaczy, że tak samo jak u nas rozmiary te przyrastają co 5 cm obwodu pod biustem. Różnią się natomiast oznaczeniami. Europejskie (i polskie - uwaga NIE francuskie!) 60 to brytyjskie 28, 65=30, 70=32, 75=34, 80=36, 85=38, 90=40 i tak dalej. Tak więc, nasze 75D to brytyjskie 34D (i tu i tu D, bo szczęśliwie D ma jeszcze tę samą wielkość w obu rozmiarówkach).

Z miseczkami sprawa jest bardziej skomplikowana. Po pierwsze - rozmiary miseczek w kontynentalnej Europie przyrastają, przynajmniej teoretycznie, co 2 cm obwodu w biuście, a w UK - co 2,5 (1 cal). Różnica między sąsiednimi rozmiarami miseczek jest więc nieco większa w rozmiarówce UK, niż w EU.

Po drugie, Brytyjczycy oprócz liter pojedynczych stosują podwójne. Brytyjskie miseczki powyżej D to: DD, E, F, FF, G, GG, H, HH, J, JJ, K, KK... Zauważcie, że nie ma litery I, nie istnieje też rozmiar EE. Warto pamiętać, że podwójne litery nie oznaczają żadnych połówek rozmiarów - to pełnoprawne, całe rozmiary. FF jest większe od F o jeden rozmiar, podobnie jak G jest o jeden rozmiar większe od FF. W tabeli rozmiarów brytyjskich zobaczycie, jakie obwody w biuście w cm odpowiadają poszczególnym kombinacjom rozmiar pod bustem-miseczka.

Tabela rozmiarów brytyjskich. Na przykład: rozmiar 36G, który noszę, odpowiada zakresowi 109-111,5 cm w biuście.

 

Rozmiarówka kontynentalna (EU)

Bardzo chciałabym móc tutaj opisać dokładnie system, który można by nazwać europejskim czy kontynentalnym, który obowiązywałby we wszystkich firmach z tego rejonu. Rzecz w tym, że takowy nie istnieje. U producentów z kontynentu oczywiście także znajdziemy tabele rozmiarów. Mają one, owszem, sporo wspólnych cech. Pierwszą jest sposób oznaczania rozmiarów pod biustem. W większości krajów EU (poza Francją) rozmiary pod biustem to: 60, 65, 70, 75, 80, 85, 90... (przy czym nie traktujcie ich dosłownie jako liczbę cm pod biustem - od swojego ciasno zmierzonego obwodu pod biustem zwykle trzeba odjąć coś w okolicach 5, żeby otrzymać swój rozmiar). Francja wyłamuje się z tego systemu, ponieważ do w/w liczb dodaje 15 (czyli np. polskie 70 to francuskie 85).

Jeśli chodzi o miseczki - według większości tabel europejskich, rozmiary miseczek przyrastają co 2 cm obwodu w biuście. Oznaczane są najczęściej literami: E, F, G, H, I, J, K, L, M... Podwójnych liter nie ma (choć zdarzają się wyjątki). Odpowiadające poszczególnym miseczkom zakresy obwodów w biuście mogą jednak różnić się w zależności od firmy.

Tak, na przykład, wygląda tabela rozmiarów niemieckiej marki Triumph. Podobną tabelę znajdziemy np. w również niemieckiej marce Ulla Dessous. Ale już duńska Change ma zupełnie inną tabelę.

Triumph - tabela rozmiarów tej wciąż popularnej u nas niemieckiej firmy

 

Tabela niemieckiej marki Ulla Dessous, którą pożyczyłam ze strony polskiego dystrybutora - Liliana Underwear. System identnyczny, jak u Triumfa, tylko zakres rozmiarów pociągnięty do miseczki L. Jak widać, rozmiary pokrywają się z Triumfem - np. 80H to w obu tabelach zakres 106-108 cm w biuście.

 

Tabela duńskiej firmy Change, którą pożyczyłam sobie ze sklepu Bra Dreams (na stronie marki działa teraz tylko kalkulator). Widzimy, że zakres obwodu w biuście dla np. rozmiaru 80H to 107-114, podczas gdy u Triumfa - 106-108. Rozmiarówka Change zawiera też miseczkę DD, której w Triumfie nie ma. Tabela Change ma jeszcze jedną ciekawą cechę - sąsiednie zakresy na siebie zachodzą. Wiele biustonoszy Change ma rozciągliwe miseczki, co uzasadnia taką elastyczność rozmiarową, ale trochę utrudnia decyzję przy zakupie internetowym. 

 

Nie trzeba kalkulatora, by zauważyć, że biust noszący europejską miseczkę L, w systemie UK trafi gdzieś w okolice GG. Tyle wynika z tabel, czyli teorii. 

A praktyka jest... jeszcze bardziej skomplikowana :-) Z doświadczeń pokoleń stanikomaniaczek wynika, że firmy EU, a już zwłaszcza firmy polskie, bardzo często nie słuchają się własnych tabel rozmiarowych. W niektórych firmach rozmiary miseczek są mocno zawyżone w stosunku do tabel - na przykład, kalkulator rozmiarów polskiej firmy Ava podaje mi rozmiar 80K, a w praktyce - pasuje 80H, lub nawet 80G! W niemieckiej marce Ulla Dessous dobrałam sobie rozmiar 80H (106-108), podczas gdy w biuście mam 112 cm. Przykłady można by mnożyć.

Dlatego jeśli prosząc o poradę podajesz rozmiar, który nosisz w polskiej/europejskiej firmie, podaj także, jaka to firma. I jedocześnie nie dziw się, że pytając, jaki w takim razie powinnaś mieć rozmiar w firmach UK, otrzymasz odpowiedzi niepewne. Ani ja, ani zapewne żadna inna stanikomaniaczka nie zna ani wszystkich firm polskich, ani ich skomplikowanych relacji wobec brytyjskiej rozmiarówki :-) Na przykład ja, nosząc UK 36G, w różnych polskich i europejskich firmach noszę rozmiary: 80G, 80H, 80I (że już nie wspomnę o różnicach w rozmiarach pod biustem).

Dlatego swój rozmiar UK najlepiej ustalać od początku na podstawie wymiarów (i przymiarek), nie przez porównanie z markami EU, których staniki nosisz obecnie.

 

Mutacje kontynentalno-wyspiarskie

Żeby nie było za prosto - mam dla Ciebie jeszcze jedną ciekawostkę. Polska jest, jak wiadomo, awangardą kontynentalnego brafittingu i D+. Nic więc dziwnego, że powstały tu firmy wzorujące swoją produkcję na brytyjskiej rozmiarówce, przynajmniej częściowo. Ale za łatwo byłoby, gdyby było to odwzorowanie dokładne :-)

Ewa Michalak ma w swojej ofercie brytyjskie rozmiary miseczek (...DD, E, F, FF, G, GG...), a rozmiary pod biustem oznacza po polsku (65, 70, 75...). Być może czytałyście niusa o największym biustonoszu świata, wyprodukowanym przez Ewę. Według rozmiarówki Ewy ma on miseczkę P, a według kontynentalnej - Z! To też nieźle obrazuje różnicę między brytyjską a kontynentalną rozmiarówką. Biustonosze Ewy jednak są z reguły ciaśniejsze pod biustem od brytyjskiego odpowiednika. Dlatego większość z nas u Ewy nosi jeden rozmiar pod biustem więcej i miseczkę mniej niż w markach UK.

Ewa Michalak i jej megastanik w rozmiarze 70P, czyli 70Z. Źródło: fakt.pl :-)

 

Podobnie jak Brytyjczycy nazywa swoje miseczki firma Kris Line, ale między rozmiary HH a J wprowadziła jeszcze I. Nie chcę zarzucać Was nadmiarem tabel, więc kto ciekawy, kliknijcie i obejrzyjcie sobie ich tabelkę, która stanowi przedziwną mutację systemu EU z naleciałościami UK.

 

Dzikie przeliczniki

Na całej masie stron firm bieliźnianych i sklepów znajdziecie przeliczniki rozmiarów między różnymi systemami, mające ułatwić nam zakupowe życie. O ile w kwestii rozmiarów pod biustem są one zwykle poprawne, o tyle w przypadku miseczek niekoniecznie. Nie ma możliwości, by brytyjska miseczka stanowiła dokładny odpowiednik europejskiej. Przyczyną jest różny skok (producenci powiedzieliby: miseczki są różnie stopniowane) między sąsiednimi rozmiarami: w EU jest to 2 cm, w UK - 2,5 cm. Tyle mówi teoria, a praktyka oczywiście swoje - ponieważ firmy EU i tak nie słuchają się tabel i szyją różnie, ich rozmiary w stosunku do UK wypadają po prostu różnie :-)

Na przykład polska firma Gorteks podaje na metkach swoich wyrobów rozmiar EU i rozmiar UK. Na biustonoszu w rozmiarze 80I (poniżej) znajdziemy też rozmiar UK: 36G. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że ten przelicznik się sprawdza - mam zarówno 80I, jak i 85HH (przeliczany na 36FF) z tej firmy i według mojego biustu rozmiary te pasują mniej więcej tak samo, jak ich brytyjskie odpowiedniki. Gorteks przelicza swoje rozmiary następująco: E=DD, F=E, G=F, H=FF, I=G, J=GG. Być może w Gorteksie rozmiary miseczek stopniowane są akurat podobnie, jak u producentów UK.

Nie mogę tego jednak powiedzieć o innych znanych mi polskich producentach, jak np. Ava. Ten prosty przelicznik nie sprawdziłby się także w przypadku niemieckiej Ulla Dessous (noszę tam 80H, nie I).

Ciekawostka: firma Wacoal, obecny właściciel takich marek jak Freya, Fantasie, Elomi, wpadła ostatnio na pomysł umieszczenia identnycznego przelicznika w swoich katalogach. Według tego przelicznika moja Frejka w rozmiarze 36G to europejski rozmiar 80I. Jak dotąd, taki rozmiar pasuje mi jedynie w Gorteksie :-) Może ktoś powinien uświadomić szacowne firmy UK, że ich wannabe przelicznik rozmiarów to niczemu niesłużąca fikcja?

 

Cierpliwość Stanikomaniaczki popłaca

Jeśli dotarłaś, droga Czytelniczko, do tego miejsca - podziwiam Twoją cierpliwość. Swoją własną też podziwiam. No doprawdy, komu by przeszkadzało, gdyby rozmiary staników na całym świecie oznaczane były tak samo? Chyba tylko firmom kurierskim, które koszą krocie na naszych zwrotach i wymianach.

Uwierz jednak - dobranie sobie rozmiaru w innej niż dotychczas noszona firmie, albo w całkiem nowym systemie, jest wbrew pozorom możliwe i potrafi się bardo opłacić :-) Ale, jak już wspomniałam - najlepiej od razu porzucić nadzieję, że rozmiar w firmie X można na podstawie dostępnych w sieci tabel przeliczyć na rozmiar w firmie Y. Jest jednak pozytyw: brytyjskie firmy mają tę miłą cechę, że swojej tabeli, jednej dla wszystkich, przeważnie się trzymają (taak, jasne, zaraz ktoś poda armię wyjątków ;-))

Dużo można by tu jeszcze pisać o subtelnych różnicach między markami, czy nawet różnymi modelami w obrębie tej samej marki staników. Możliwość nietrafienia jest zawsze, jednak po ustaleniu dobrego rozmiaru wyjściowego Twoje szanse na trafione zakupy netowe brytyjskich biustonoszy czy kostiumów mocno rosną.

Nie poruszyłam w tym artykule masy przydatnych tematów, takich jak: jak się mierzyć pod biustem i w biuście, jak dobrać rozmiar pod biustem, i last but not least, jak poznać, czy kupiłyśmy dobry rozmiar. To wszystko są podstawy brafittingu, do których na pewno nie raz będę jeszcze wracać (artykuły na ten temat znajdziesz w kategorii Bra-fitting). W razie wątpliwości - oczywiście śmiało pytaj! :-)

Czy powyższy wywód jest dla Ciebie/Was zrozumiały? Czego jeszcze chciałabyś się dowiedzieć? A może doświadczone stanikomaniaczki chciałyby jeszcze dorzucić coś ze swoich doświadczeń z rozmiarówkami?

czwartek, 25 czerwca 2015

Zamiast znów wracać do przeglądów przyszłych kolekcji (bo jeszcze parę w zanadrzu zostało :-), zapodam temat gorący i aktualny. Uwielbiam marzyć o nowych kolekcjach, ale jednocześnie bardzo często kupuję stare - gdy osiągną przyjaźniejsze ceny :-) Stanowczo zbyt dawno nie było notki o wyprzedażach - biję się w świeżo ostanikowane w przecenioną Frejkę (tę powyżej :-) ) piersi. A Stanikomaniaczka musi wiedzieć, gdzie dobrze, tanio i TERAZ, a nie ewentualnie za pół roku i jeszcze pół, prawda?

 

Frejki „na Brastopie”

Pytałyście mnie ostatnio kilka razy na fejsie, co to takiego ten Brastop i czy wysyła do Polski? Te pytania uświadomiły mi, że nie rozmawiam tylko ze starymi wyjadaczkami, które klikają w brytyjskie bra-sklepy od czasów, gdy „bra-fitting” był tylko dziwnym słowem z jednej z tutejszych notek.

Brastop.com to brytyjski sklep netowy, sprzedający głównie końcówki kolekcji angielskich marek, takich jak Freya, Fantasie, Panache, Gossard, Curvy Kate (z tą ostatnią firmą Brastop jest powiązany własnościowo, więc ma zawsze pełną ofertę). Zdarzają się nawet marki polskie (ale te zwykle korzystniej kupić w kraju). Można tam kupić także kolekcje bieżące, ale sama jakoś nigdy nie zaglądam tam w tym celu. Promocje są na porządku dziennym - warto zapisać się na newsletter. Przy tym nie martwcie się, jeśli nie zdążycie skorzystać z którejś z obniżek - za chwilę będzie kolejna. A to zniżka na kod, a to darmowa dostawa... ciągle coś się dzieje. (na wszelki wypadek zaznaczę, że nie jestem związana z Brastopem żadną umową współpracy, mimo iż od początku świata lansuję go niezmordowanie. ;-) )

I tu dochodzimy do powodów, dla których ten tekst raczej nie spodoba się polskim sklepom... Brastop, podobnie jak kilka innych sklepów zlokalizowanych w UK, mówiąc brutalnie, psuje im interes. Z jednej strony rozumiem, dlaczego na Brastopie jest taniej niż w Polsce i jakie to niesprawiedliwe wobec dziesiątków fajnych sklepów polskich, które naprawdę się starają i ostanikowują codziennie setki Polek. Z drugiej strony moja kieszeń, ani też zapewne Wasza, nie jest bez dna.

Pierwszy z brzegu przykład - Freya, model Ooh La La w kolorze flame, mój wytęskniony musisztomieć minionej zimy, czyli AW14. W Brastopie kosztuje teraz £23,95 (-27%), zarówno wersja D-G, jak i GG-K. Jeśli dodamy koszt dostawy (£5,95 za przesyłkę nierejestrowaną do Europy - tak, Polska jest w Europie i Brastop do Polski wysyła od chyba początku świata), to przy założeniu kursu funta na poziomie 5,80 PLN, zapłacimy za tę płomienną Frejkę około 174 złotych.

Tymczasem w Polsce cena oscyluje w okolicach dwustu kilku złotych, plus wysyłka. No i trzeba się czasem ostro naszukać swojego rozmiaru. Duże sklepy angielskie mają bowiem tę zaletę, że mają dużo towaru w jednym miejscu, i to zwykle w pełnym zakresie rozmiarowym (polskie sklepy często obcinają mniej - podobno - popularne u nas rozmiary, jak miseczki G+ czy obwody 75+ i 65-). Wyobraźmy sobie teraz, jakim rajem były zakupy w Brastopie, gdy funt był tańszy... ech, pomarzyć.

W identycznej cenie mamy Doodle (buuu, skończył się mój rozmiar), i żółciutkiego Ignite (rozmiarów jeszcze multum).

Za £31,95 (-27%) możemy skosić piękną czerwoną Allegrę marki Fantasie, do której tak się modliłyśmy, czekając na poprzednią kolekcję. Na złotówki, razem z przesyłką, będzie to około 220 złotych.

W Polsce w ogóle trudno ten staniczek wyszperać, przynajmniej online - gdzieś w oko rzuciła mi się cena 271 zł, nie licząc wysyłki, gdzie indziej - aż 299 zł. No właśnie, co do szperania - wiele modeli bielizny UK nie trafia do naszych sklepów wcale, albo w bardzo małej ilości. W kraju producenta wygląda to zupełnie inaczej. Nie muszę szukać godzinami swojego 36G i cieszyć się, że dorwałam ostatni egzemplarz w jednym z dziesiątek naszych bra-sklepików. Bo wiem, że prędzej czy później znajdę je w Brastopie bez żadnego problemu.

Aha, jeszcze kwestia dostawy i zapłaty. Dla tych z Was, dla których zakupy na zagraniczym onlajnie wciąż są terenem nieznanym - starczy mieć kredytówkę. Przesyłka z UK idzie średnio tydzień. Czasem małych kilka dni. Jeśli Wasza poczta uwielbia „znikać” zagraniczne przesyłki, musicie wybrać opcję rejestrowaną - ta jest o kolejne 4 funty (23 złote) droższa, i interes robi się już nieco mniej korzystny.

I jeszcze jeden powód, by zaglądać do Brastopu - można tam dorwać w bardzo korzystnych cenach resztki nieistniejącej już marki Fauve. Chyba wszystkie moje Fauviaki pochodzą właśnie stamtąd :-)

Dopisek po uwadze jednej z Was: ponoć czasem Brastopowy formularz zjada znak "/", więc podając swój nr domu i mieszkania lepiej wpisać np. 5 m. 45, niż 5/45.

 

Gratki „na Listkach”

Listki, to w stanikomaniackim żargonie kolejny netowy sklep z siedzibą w Zjednoczonym Królestwie - Figleaves.com. To taki Amazon, tyle że dla bielizny, plus trochę ciuchów (w tym biuściastych!). Znajdziemy tam wszystko - i nowości sezonu, i resztki starszych kolekcji. Ceny bywają wyższe niż w Brastopie, ale czasem spadają niżej, gdy resztka jest już bardzo resztkowa ;-) Znajdziemy tam prawie wszystkie znane D-plusowe marki brytyjskie, a także kontynentalne, jak Aubade, Chantelle czy Triumph, i marki własne (z reguły dość tanie). W tym momencie najbardziej interesuje nas dział Sale DD+ :-)

Z Frejek, znajdziemy tam na przykład świeżutkiego Firecrackera za £23. Aż mam ochotę kliknąć! Razem z kosztami wysyłki (identycznymi, jak w Brastopie), zapłaciłabym za niego ok. 168 złotych, podczas gdy w kraju kosztuje ponad 200.

Doodle chyba tu też świetnie się sprzedał (£23,10 - co razem z wysyłką daje także ok. 168 zł), ale moje 36G jeszcze się ostało - toteż kliknęłam czym prędzej ;-)

Warto też wiedzieć, że na Listkach nowości z brytyjskich marek pojawiają się szybciej niż w Polsce (co zrozumiałe), a także, że część oferty takich marek jak Fantasie czy Elomi w ogóle nie trafia do naszego kraju. Weźmy Elomi - sklepy często zamawiają tylko obwody 85 (38) i większe, a co z takimi inbetweenies jak ja, które kochają markę, a potrzebują 80 (36)?

A co do Fantasie - na przykład fioletowej Eclipse jakoś nigdzie u nas nie znalazłam, a chętnie wypróbowałabym wreszcie miseczki ze spacer foam (dzianina dystansowa 3D) w wykonaniu tej marki. Czym prędzej więc ustrzeliłam ją także, za przyjazną cenę £21,50, co oznacza, że razem z wysyłką zapłacę za nią około 160 zł (za kolory bazowe tego modelu w Polsce płaci się ponad 250 zł!).

Tu warto zauważyć, że o ile bazówkę (czyli kolory cielisty, czarny, biały/kość słoniowa) rzadko w ogóle się przecenia, to od Listków od czasu do czasu dostaniemy na maila kody promocyjne, działające na wszystko. Na przykład -20%. Dlatego warto i tu zapisać się na newsletter.

 

Bravissimo

Na dział Sale w Bravissimo.com (netowa filia brytyjskiej sieci sklepów z bielizną D+) jestem od kilku lat obrażona. Kiedyś dawało się tam ustrzelić prawdziwe okazje, dziś przeceny są niewielkie i/albo dotyczą tylko mocno przetrzebionych rozmiarówek. Come on, przecena starego modelu tylko o 3 funty? Rzucę tu jednak mały offtopic, dlaczego warto zaglądać do Bravissimo - nigdzie indziej nie dostaniemy produktów marki własnej Bravissimo, które bywają bardzo inteteresujące, również w pełnej cenie. Co na przykład powiecie na usztywnianego plandża pokrytego satyną, w rozmiarówce do J?

Satine by Bravissimo nie udało mi się jeszcze przetestować, ale kusi mnie ona już od wielu sezonów. Bravissimowa marka nie jest może szczególnie oryginalna jeśli chodzi o design (wiele dziedziczy ze stylistyk Frei czy Cleo by Panache), ale słynie z dobrych konstrukcji i mocnych drutów.

 

Bras Galore

Lubię ten sklep za skojarzenie z dziewczyną Bonda oraz za tańszą wysyłkę - tylko £4.50 za zwykłą dostawę do Europy. Znajdziemy tam tylko towary ze stajni Evedenu, czyli obecnie Wacoal. To znaczy Freyę, Fantasie, niedobitki Fauve oraz Elomi. Wybór za to jest naprawdę duży - mam wrażenie, że są tam po prostu całe kolekcje. Obecnie na Bras Galore nie ma regularnych wyprzedaży (nawet modele gdzie indziej wyprzedawane tutaj są w pełnej cenie - warto uważać), ale często pojawiają się zniżki -10% czy też darmowe wysyłki - okazja, by ustrzelić jakąś nowość odrobinę taniej, mimo że dopiero co pojawiła się w sklepach. Rozmiary zawsze w pełnym wyborze. W co kliknę - jest wszystko ;-)

 

Tak, oni wysyłają do Polski!

Jeszcze raz podkreślę - wszystkie wymienione sklepiki wysyłają do Polski. Dałoby się z pewnością znaleźć takich więcej. Dałoby się też znaleźć więcej okazji, wszak sezon wyprzedaży dopiero się zaczyna... Dlaczego powyżej ograniczyłam się praktycznie do marek Freya i Fantasie? Bo po pierwsze je lubię, a po drugie w naszym kraju są one drogie - regularnie przekraczają psychologiczną granicę 200 zł. Dzięki angielskim wyprzedażom udaje się skutecznie zejść z tego poziomu, a do tego uzyskać dużo lepszy wybór rozmiarów, niż ma to miejsce na rynku krajowym. Dlatego zwykle zaczynam przeglądy angielskich sklepów od tego, co mają do zaoferowania w tych właśnie markach, a potem rozglądam się za innymi gratkami cenowymi.

A teraz mam nadzieję, że dorzucicie własne okazje. Co udało Wam się już upolować tego lata? :-)

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...