piątek, 31 lipca 2009

Rigel, Betelgeza i Bellatrix - najbardziej kobieca z tych trzech najjaśniejszych gwiazd w konstelacji Oriona jest chyba ta ostatnia, choć niekoniecznie kojarzy się z damą w różowej bieliźnie :-) Jakimi drogami chodzą myśli twórców nazw modeli staników, jest dla mnie tajemnicą - sam Orion to postać zdecydowanie męska. Coś jest jednak na rzeczy z tym skojarzeniem z gwiazdozbiorami, bo wzór na miseczkach tego stanika to połączone kropki, całkiem jak na mapie nieba. Nie tworzą one jednak żadnych skomplikowanych układów, lecz zwykłą rombową siateczkę, przywołującą na myśl takie na przykład jajko Fabergé...

Niezależnie od powyższych asocjacji, Orion nie jest ani szczególnie lśniący, ani wieczorowy - ot, urokliwy letni plunge, dla którego złamałam aż dwie zasady: pierwsza - żadnych więcej bladych różyczek w mojej szufladzie, druga - perfekcyjne dopasowanie :-) Zanim opowiem, jak do tego doszło - zwracam uwagę na to, że jest już dostępny po obniżonej cenie. Ma też inne zalety...

Masquerade - Orion, 36G, kolor: róż!

[rozmiary: miseczki D-G, obwody 30-38 (65-85), cena: 120 zł]

 

Estetyka

(4)

Do Oriona przyciągnęła mnie przede wszystkim barwa fuksji na wykończeniach ramiączek i górnej krawędzi miseczek - mam bluzkę z głębokim dekoltem w tym kolorze i chciałam dopasować do niej usztywniany stanik plunge. Co prawda dominująca barwa Oriona jest inna i na zdjęciach katalogowych biustonosz niezbyt mnie zainteresował, jednak zyskał przy bliższym poznaniu :-)

I do tych właśnie różowo-fuksjowych ramiączek mam największe zastrzeżenie. Ich przednia część składa się z takiej samej elastycznej jasnoróżowej gumki, jak tylna, a koronka, którą jest obszyta, ma dość rzadki splot. Wynik łatwo przewidzieć - koronka się rozciąga wraz z naciąganiem się ramiączka i po włożeniu stanika nie układa się już tak ładnie, jak przed. Różnica nie jest drastyczna, ale dla mnie widoczna.

Pominąwszy tę wadę, Orion jest śliczny, bardzo letni i kojarzy się z czymś bardzo słodkim i tortowym :-) Rombowa siateczka na tiulu pokrywającym miseczki jest haftem, a węzły siatki mają atłasowy połysk. Zła wiadomość dla miłośniczek idealnej gładkości i strojów „blisko ciała” - wzór odznacza się pod przylegającymi bluzkami.

Całość elegancka, choć zdecydowanie dzienna. Dopełnia ją słodka różyczka i kokardka na mostku. Orion jest bardzo starannie uszyty, co jest raczej normą w bieliźnie tej marki. Dodatkowy plus za miłą niespodziankę - wąskie ramiączka, które na zdjęciach wyglądały na szersze. W moim rozmiarze gumka ma szerokość 14 mm, odrobinę tylko poszerzają ją „włochate” brzegi koronki.

 

Dopasowanie

(4)

Trudno mi sformułować obiektywną ocenę, ponieważ świadomie wybrałam biustonosz dopasowany źle, tj. o zbyt luźnym obwodzie. Zrobiłam tak, ponieważ miseczki w rozmiarze 34G okazały się na mnie za ciasne i efekt bułki występował w pełnym rozkwicie, a ja tak bardzo chciałam mieć ten stanik, że zdecydowałam się „statystycznie uzasadnić” zapotrzebowanie na trzydziestkiszóstki (nie bijcie! ;). Nie mogę winić Oriona - wiele miseczek G jest już dla mnie za małe, a w tym nisko zabudowanym i mocno wyciętym modelu było to tym bardziej widoczne.

Mogę tylko zwrócić uwagę na fakt, że miseczki w Orionie na pewno nie należą do dużych. Jeśli więc nosicie GG, porzućcie wszelkie nadzieje (albo, tak jak ja, złamcie zasady :-)

Oprócz tego mam zastrzeżenie do obwodu - w obu mierzonych rozmiarach był rozciągliwy, o czym można się łatwo przekonać również bez przymierzania. Dzianinka, z której zrobione są boki, jest bardzo ciągliwa, tył trzyma się głównie na gumkach. Bez wahania zaprzyjaźniłam się więc od razu z najciaśniejszym zapięciem. Na razie jest OK.

 

Kształt

(5)

Obawiałam się w Orionie efektu, który występował u mnie w biustonoszu Shanghai (żaden z kilku przymierzanych rozmiarów nie okazał się dobry :-( A miał to być mój hit tego lata!) - charakterystycznego dzióbka na szczycie miseczki i jednoczesnego wpijania się krawędzi w pierś (podobne efekty występują u niektórych w modelu Polka). Na szczęście tu się nie pojawił. Nie mam zastrzeżeń do kształtu biustu w Orionie - zdecydowane „zadarte noski”, nie idące ani trochę w kierunku „kaczych dziobów”. Dobrze podnosi, zbiera z boków i kształtuje piękny dekolt. Czyli robi wszystko to, co usztywniany plunge robić powinien.

 

Konstrukcja

(5)

Krój Oriona nie budzi zastrzeżeń - miseczki nie są ani zbyt wysokie w kierunku pach, ani przesadnie zabudowane, fiszbiny mają odpowiednią szerokość, boczki są niskie. Czegóż chcieć więcej?

 

Podtrzymanie

(4)

Odejmuję punkt za wspomniane powyżej rozciągliwe boki. Mimo to na razie czuję się w Orionie bezpiecznie. Mostek jest niski, biust mocno wyeksponowany, nie obawiam się jednak schylić - wszystko pozostaje na swoim miejscu :-)

 

Wygoda

(5)

Orion należy do staników niewyczuwalnych. Nic nie drapie, nie uwiera, ani nie gniecie. Ramiączka dzięki temu, że lekko naciągają się w przedniej części i dzięki odpowiedniej szerokości nie wpijają się, miseczki od spodu są miękkie i przyjemnie w dotyku. Plus za spodnią taśmę, która jest jakby miększa i wygodniejsza niż w wielu innych stanikach, dzięki czemu nie czuję wpijania się gumki z przodu pod piersiami nawet w pozycji siedzącej.

 

Cena

(4?)

Wyprzedażowa - prawie na piątkę. Regularna - tradycyjnie, na tróję. Co robić? Wyciągam średnią...

 

Podsumowanie

Oriona noszę niedługo, więc trudno mi przewidzieć, czy zbyt luźny na mnie obwód za pewien czas nie rozciągnie się jeszcze bardziej i nie wyeliminuje go z gry :-) Wielka szkoda, że w marce Masquerade nie są dostępne większe rozmiary miseczek. Przecież fakt, że miseczki zapiętego najciaśniej Oriona leżą na mnie równie dobrze, jak niejedna trzydziestkaczwórka w prawidłowym rozmiarze miseczki, świadczy o tym, że jest to jak najbardziej możliwe. Na pewno mogę śmiało polecić Oriona miłośniczkom różu, które mieszczą się w jego zakresie rozmiarów... a także niektórym odważnym, które się nie mieszczą ;-)

Biustonosz do recenzji dostarczył sklep Dopasowana.pl - zwracam uwagę na trwającą wyprzedaż modeli Masquerade!

[Fotka jaja Fabergé - http://www.diamondblog.com]

 

wtorek, 28 lipca 2009

Lato w pełni, grzechem byłoby pomijanie tematów plażowych. Przypuszczam, że są wśród nas panie, które w tym roku nie zaopatrzyły się jeszcze w żadną plażową nowość - choćby dlatego, że planowały poczekać do wyprzedaży... Niestety, mam wrażenie, że rynek w tym sezonie nas nie rozpieszcza - towaru jakby niewiele, do przecen doczekały resztki, a zostało z nich jeszcze mniej. Mimo to po kalejdoskopie bikiniarskim wracam do tematu mojego ulubionego typu stroju kąpielowego, czyli tankini (który miał już tu swoją premierę). Dlaczego ulubionego, i... jak to się stało, że żadnego jeszcze nie mam? :-)

 

Maskowanie przez odsłanianie

Rzecz oczywista, właścicielki ciał nienagannie zgrabnych i gładkich prezentują się doskonale we wszystkich typach plażowych strojów, zarówno tych skąpych, jak i bardziej zabudowanych. Pozostałe często wolą zamaskować to i owo - a najchętniej ukrywaną częścią ciała jest, jak się wydaje, brzuszek. W bikini widoczny w całej okazałości, w kostiumach jednoczęściowych jest co prawda zakryty, lecz krój kostiumu niekiedy jeszcze bardziej eksponuje jego wypukłość. Tankini (przypominam, że jest to kostium złożony z dwóch części: koszulki i majtek), poprzez wprowadzenie poziomego „zaburzenia”, jakim jest górna granica majtek i dół koszulki tudzież widoczny między nimi fragment ciała, często sprawnie odwraca uwagę od niepożądanych krągłości. Koszulki tankini bywają też luźniejsze od kostiumów jednoczęściowych (np. Crystal Cove marki Freya), co daje dodatkowy efekt maskujący.

 

Swoboda

Tankini nie zabiera nam wolności, jaką daje dwuczęściowy kostium - koszulkę można np. podwinąć w celu opalenia brzucha czy pleców. Poza tym - można do niej dopasować dowolny dół, czy to z tej samej linii (często mamy do wyboru szorty i bardziej wycięte, np. wiązane na biodrach, majtki), czy też całkiem inny. Niektóre tankini topy mogą nadawać się do roli stroju nie tylko na plażę - jeśli styl i materiał uznamy za odpowiednie, właściwie czemu nie potraktować tankini jako koszulki na ramiączkach z wbudowanym stanikiem i nie zestawić np. ze spódnicą czy dżinsami? Ta wszechstronność, oraz korzystność dla sylwetki - to największe przymioty tankini.

 

Kwestia długości

Kolejna zaleta tankini to większa w porównaniu z jednoczęściówkami „tolerancja w pionie”. Kostiumy jednoczęściowe szyte w rozmiarach stanikowych nie zawsze uwzględniają różnice wzrostu. Te z nas, na które jednoczęściówki są notorycznie za krótkie, być może zmieszczą się wygodnie w tankini. Wyższe panie mogą jednak z kolei uznać, że koszulka tankini jest za krótka i zbyt wiele odsłania. A może by tak zróżnicować długości tankini topów?

 

Kwestia głębokości

Z zasady ograniczam się tutaj do kostiumów szytych w sposób uwzględniający parametry naszych biustów i potrzebę ich podtrzymania. Większość takich tankini ma wbudowane mniej lub bardziej podtrzymujące wewnętrzne konstrukcje stanikopodobne, a ich rozmiary określa się tak samo, jak rozmiary biustonoszy.

Niestety w porównaniu z sytuacją zeszłoroczną nie mogę odnotować postępów w dziedzinie rozmiarówki. Z tajemniczych powodów nadal wiele modeli szyje się tylko do miseczki FF, albo nawet F, jak Vodka Chaser marki Freya. Pokaźna jest też reprezentacja modeli do miseczki G (np. St. Ives Panache czy tej samej marki bezfiszbinowy model Sport - uwaga, niższa cena). „Barierę” miseczki G przekracza jedynie Panache ze swoim Sorrento, sportowy Zoggs szyjący miseczki H tylko dla Bravissimo, Kalyani, którego stare kolekcje trudno już kupić (a nowych produktów tej marki brak), i nowa marka - Figleaves Swim, stworzona przez sklep Figleaves. Tę ostatnią reprezentuje model Waikiki do miseczki H, który nie cieszy się dobrą opinią (ponoć słabo podtrzymuje). Dwa kwieciste modele marki Free by Gottex z letniego katalogu Bravissimo (także do H) w sklepie są już nieobecne. Wyszperany przeze mnie niedobitek Kalyani z zeszłego sezonu (Kasha, zwana rok temu w Bravissimo „Riviera Feeling”, która wtedy wydawała mi się okropna, teraz niespodziewanie ogromnie mi się spodobała :) oferuje już tylko GG. Wygrywa znowu Panache, czyli Sorrento, następny po Grace „żelazny” model do miseczki J...

Nie lepiej mają się sprawy z obwodami - większość modeli zaczyna się od angielskiego 32 (czyli 70), od 30 mamy tylko Panache, a jedyne 28 (60), na jakie trafiłam, to już niemal wykupiony model Cruise Miss Mandalay.

 

Wybór... a raczej jego brak :(

Okrojony wybór nie dotyczy tylko rozmiarów - podtrzymujących biust tankini jest po prostu bardzo mało. Firmy specjalizujące się w miseczkach powyżej D traktują ten typ kostiumu po macoszemu - bikini wciąż jest najbardziej popularne. A mnie się ta dominacja wcale nie podoba!

Pod względem designu oraz konstrukcji części biustonośnej można podzielić tankini na nieco podobne typy, jak bikini czy kostiumy jednoczęściowe. Mamy więc, na przykład:

  • Usztywniane plunge (z głębokim dekoltem) typu trójkąty (bez fiszbin), jak Vodkatini czy wspomniana już Vodka Chaser, wiązane na szyi (halterneck) i nie oferujące zbyt mocnego podtrzymania,
  • Miękkie plunge na fiszbinach, wiązane na szyi, jak Cruise Miss Mandalay (tu już mamy zapięcie tylne),
  • Inne miękkie modele na fiszbinach, wiązane na szyi - jak wspomniany już Crystal Cove (zdaje się, że obwód tutaj nie ma zapięcia - jest zwykłą elastyczną taśmą, co zapewne nie daje zbyt mocnego podtrzymania),
  • Modele na ramiączkach z ukrytym wewnątrz stanikiem na fiszbinach i zapięciem, jak Sorrento Panache, tegoż Floral czy Rhodes marki Fantasie - lepiej podtrzymujące i dość zabudowane,
  • Bandeau, często z ozdobnym wiązaniem na szyi, jak St Ives Panache, albo z odpinanymi ramiączkami, jak Seattle marki Fantasie (obowiązkowo na fiszbinach i zapinane z tyłu - inaczej nie wyobrażam sobie podtrzymania biustu),
  • Sportowe, bez fiszbin, jak Panachowy Sport, wspomniane wcześniej Zoggsy (czy ktoś wie, jaki poziom podtrzymania biustu oferują?) oraz ciekawe, estetycznie przynajmniej (podtrzymanie nieznane) tankini Shock Absorber - ich zadaniem jest raczej nadanie opływowego kształtu, niż wyeksponowanie figury.

Zauważyłyście pewnie, że wśród przykładów powtarzają się wciąż te same modele, w dodatku niektóre z nich pomału znikają już ze sklepów. To chyba powód, dla którego ciągle nie mam tankini - zawsze czekałam na większy wybór, który się dotąd nie pojawił. Najlepiej podtrzymującym konstrukcjom nie towarzyszą ciekawe kroje, odbiegające choć odrobinę od schematu najprostszej koszulki na ramiączkach - choćby przez minimalny dekolt z przodu, jakieś ciekawe marszczenie, wzór. Trudno mi jakoś szczególnie zachwycać się Sorrento, którego jedynym urozmaiceniem jest możliwość skrzyżowania ramiączek na plecach...

Tankini podbijają świat - spotyka się ich coraz więcej w ofertach różnych firm. Tankini topy bywają zestawiane z majtkami wszelkich rodzajów, szortami, a także luźnymi spodenkami i spódniczkami plażowymi. Dlaczego więc jest ich tak mało wśród kostiumów D+?

A w Polsce? Znacie polskie firmy, szyjące tankini znośnie podtrzymujące biust? Bo ja nie :-( Ładne bikini na fiszbinach (do polskiej miseczki J) można znaleźć w Comeximie, poza tym polskie firmy aspirujące w kierunku D+ jakoś nie zajmują się strojami plażowymi. Szkoda, bo my przecież chcemy nosić polskie marki... A może jestem odosobniona w swojej sympatii do tankini?

[Zdjęcia wykorzystane w notce pochodzą ze stron: Bravissimo, Figleaves, Intimo4you, So Chic!]

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...