sobota, 30 lipca 2011

Po kilku niecierpliwych dniach wreszcie mogę podzielić się z Wami tym, czego dowiedziałam się o kolekcji marek Panache na wiosnę i lato 2012 roku. Tym razem obyło się bez pompy, gwiazd i mediów - na kameralnym spotkaniu zorganizowanym przez naszego dystrybutora dominowały konkrety nie tylko marketingowe, ale i bra-fittingowe. Innymi słowy - spotkanie przebiegało merytorycznie i rzeczywiście było o czym rozmawiać, albowiem szykują się zmiany... miejmy nadzieję, że tylko na lepsze.

 

Rewolucje i rewelacje

Materiały przygotowane przez dystrubutora zawierały tym razem, oprócz katalogów, długą tabelę planowanych zmian konstrukcyjnych, rozmiarowych i materiałowych wraz z przypuszczalnymi terminami ich wprowadzenia. W wielu punktach pokrywa się ona ze zgłaszanymi przez polskie klientki postulatami, do których należą m.in. modyfikacja fiszbin tak, by nie wchodziły zbyt wysoko pod pachę, wprowadzenie regulacji ramiączek na całej długości w niektórych modelach, wzmocnienie boków biustonoszy, ujednolicenie rozmiarów biustonoszy i majtek między różnymi markami Panache, wydłużenie tankini w strojach Panache Swim.

Na przyszłą wiosnę szykuje się sporo miłych niespodzianek. W marce Masquerade pojawi się wyczekany przez wiele z Was model miękki, a także półusztywniany, który ma wejść do maskaradkowej bazówki, oprócz tego powitamy nową elegancką kolekcję ślubną. Cleo zasypie nas żywymi kolorami i wzorami na usztywnianych i miękkich balkonetkach. Najmilszą niespodziankę zaś według mnie stanowią propozycje marki Superbra - Panache wyraźnie postanowiło zerwać z jej stonowanym, raczej bladym wizerunkiem marki skupionej niemal wyłącznie na bazówce, mimo że jej grupa docelowa - dojrzałe kobiety - pozostaje ta sama. Design plus zapowiadane zmiany konstrukcyjne sprawiają, że przyszłość Superbra jawi się w naprawdę żywych barwach :) 

 

Oprócz zmian w znanych markach czeka nas pożegnanie z jedną z nich - wiosną 2012 ukaże się ostatnia już kolekcja Atlantis i Atlantis Swimwear.

Ostatnią rewolucją będzie zapowiadane już od kilku sezonów wprowadzenie biustonosza sportowego Panache Sports (miseczki D-H) który ma wejść do sprzedaży już w październiku. Właściwie należałoby tu mówić o powrocie, bo biustonosze sportowe były już kiedyś w ofercie Panache, to jednak ponoć zupełna nowość. Sportowiec będzie na fiszbinach, sprytnie umieszczonych w miękkiej silikonowej otoczce (dotykałam! :) i oprócz bieli i czerni pojawi się w szarościach i fioletach. Producent zapewnia, że był on długo i pracowicie testowany i konkurencja ma się naprawdę czego obawiać. Zobaczymy! Elementem intensywnej kampanii nowego sportowca jest katalog w języku polskim (!), gdzie pojawia się dobrze nam znany wątek więzadeł Coopera tudzież, rzecz jasna, redukcji baunsu ;)

Ponieważ, jak już wspomniałam, moją ulubioną marką tej kolekcji jest Superbra, od niej właśnie zacznę. Wiosenne Superbra naprawdę mnie zaskoczyło. Zwykle narzekałyśmy na wszechobecną w wiosennych kolekcjach bladość, tym razem otrzymamy coś wręcz przeciwnego - kolory są jaskrawe, często ciemne. W pewnym momencie nawet pomyślałam, że to jakaś pomyłka i że właśnie oglądamy kolekcję zimową zamiast letniej... Jeśli wierzyć materiałom producenta, designerów inspirowała przyroda tropików, motywy plemienne oraz kolekcje słynnych projektantów, jak Louis Vuitton. Grunt, że jest na co popatrzeć :)

 

Egzotyczne siostry

Najbardziej przyciągnęło moją uwagę kilka nowych modeli do miseczki K. Ich konstrukcja została oparta na modelu Ariza, ale z pewnymi ważnymi modyfikacjami: po pierwsze, fiszbiny (niższe, nie wchodzące pod pachę w większych rozmiarach miseczek), po drugie - nowe rozwiązanie obwodu z dolną taśmą krzyżującą się na mostku (uważne oko dostrzeże inny układ szwów na zdjęciu np. modelu Carmel - zajrzyjcie do galerii na końcu notki). Nowe modele zostały wyraźnie potraktowane jako pilotażowe - jeśli wprowadzone zmiany zostaną dobrze przyjęte przez klientki, zostaną zastosowane w całej kolekcji.

Kiedy zobaczyłam Carmel, spłynęły na mnie wspomnienia dawnych modeli Panache sprzed lat, takich jak Romany, Tropical czy Olivia, z dużymi, wyrazistymi motywami roślinnymi. Te ogniste kwiaty to podobno hibiskusy.

 

Paloma to jedna z moich faworytek w całości kolekcji Panache. Kwiatowe hafty są zabarwione podobnie, jak pierzaste nadruki. Mroczny dodatek czerni kojarzy mi się trochę z aktualną wersją biustonosza Felicity z Fantasie (storm). Palomie towarzyszą fantastyczne wysokie figi - sporo ich w tej kolekcji. 

 

Eden, kolejny barwny egzotyk, to plunge do miseczki H o konstrukcji opartej na Erin z poprzednich sezonów. Dawno nie widziałam w Panache tylu kolorowych haftów!

 

Delikatne koronki

Nowości do K znalazły się także w kolekcji bazowej - spokojniej ubarwione, ale również bardzo urodziwe. Loretta z pięknymi wachlarzowato-kwiatowymi haftami (podobno szwajcarskimi) przypadła mi do gustu w obu kolorach, jakie widziałam - czarnym i karmelowym. Dostępny będzie także biały.

Loretta pojawi się w wersji balkonetkowej do miseczki K oraz plunge do miseczki H. Ta pierwsza, podobnie jak wyżej wspomniane nowości, oparta jest na modelu Ariza i ma zmodyfikowane fiszbiny, a druga bazuje na modelu Erin. Warto zwrócić uwagę na piękne karbowane ramiączka.

 

Elsa zachwyciła mnie w dotyku - haft jest subtelny i mięciutki. W ramach wspomnień dawnych kolekcji zwróciłam uwagę na materiały - mam wrażenie, że na przestrzeni kilku ostatnich lat sporo się poprawiło. Coraz mniej w Panache sztuczności, coraz więcej miękkości i staranności. 

Elsa w jasnym beżu (vintage) i czerni będzie dostępna do miseczki K, jej krój oparty jest na Arizie - plus, oczywiście, modyfikacja fiszbin :)

 

Nowe szaty starych przyjaciółek

Znana i lubiana Andorra ubierze się wiosną na malinowo. Moim zdaniem jest pyszna. A tymczasem ostrzę ząbki na zimowy fiolet... W wersji plunge Andorra będzie sięgać do miseczki H, nie tylko do G, jak zimą.

 

Fern dla odmiany zaprezentuje się w typowo wiosennym, jasnym ubarwieniu. Ten model, jak wieść niesie, już w nadchodzącym sezonie jesiennym ma zmodyfikowane fiszbiny. 

 

Jeśli polubiłyście serię Porcelain Viva, to latem można będzie zaopatrzyć się w sezonową fuksję. 

 

A na deser - przepyszna fioletowo-pomarańczowa Ariza, moim zdaniem jedna z najbardziej udanych wersji kolorystycznych tego modelu. Koniec z letnimi różami, bladymi haftami - niech żyją fiolety i kontrasty! Uwaga: Ariza również zyska nowe, krótsze fiszbiny w rozmiarach GG+, a ramiączka mają mieć możliwość regulacji na całej długości

 

Nieustanne Tango!

Tango w 2012 roku obchodzić będzie swoje dziesięciolecie. Z tej okazji pokaże się w dwóch wyjątkowych wersjach - miło byłoby, gdyby weszły do stałego repertuaru. Pierwsza z nich to Tango Luxe z satynowym obwodem i takimiż ramiączkami oraz świecącą ozdobą na mostku. Niestety lukśne Tango nie wystąpi w wersji plunge.

 

Tango Tutti Frutti to cieniowane hafty na morelowo-pomarańczowym tle, kojarzące się z dawnymi Tango Two Tone, jednak od nich ciekawsze. Tu już dostępny będzie zarówno plandż, jak i balkonetka. 

Oprócz tych extrasów zobaczymy klasyczną malinową czerwień oraz, rzecz jasna, paletę bazową (czerń, biel, beż). 

 

Majtkowe wyżyny

W kolekcji Superbra triumfy święcą tak zwane wysokie figi! Zobaczymy je w modelach: Carmel, Eden, Elsa, Paloma - czyli w nowościach. Sporo będzie też szortów, stringi natomiast wydają się być w odwrocie. Podoba mi się ta zmiana, ciekawa jestem tylko, czy nowe kroje majtek będą dobrze leżały również na niezupełnie idealnych figurach, takich jak moja ;)

 

Niezawodna baza

Wiosną nie zabraknie, rzecz jasna, także znanych modeli bazowych. Spotkamy się znowu z bazowo ubarwionym Tango, Tango Classic, Arizą, Andorrą, Melody, serią Porcelain (w tym: Porcelain Viva), straplessem Evie, a także z Cami Topami, czyli koszulkami na ramiączka z wbudowanym stanikiem (nadal tylko czarna i biała...). 

Zostanie z nami seria Evie Bridal, nie będzie natomiast niestety jej wieczorowej wersji, czyli Evie Liaison. Kto ma chrapkę na czarny gorset Evie, powinien zaopatrzyć się weń jesienią!

Na karmiące mamy nadal czeka czarno-beżowa oraz biało-różowa Sophie, powróci także Lorna z kolorowym nadrukiem (wszystkie do miseczki J).

 

Czego zabraknie

Wiosną nie zobaczymy już naszej ulubionej Sienny, nie będzie też ażurowej Elizy. Amatorki Sienny powinny więc zaplanować jesienne zakupy! Jak już wspomniałam, gorset Evie wystąpi tylko w jasnej wersji ślubnej. Nie pojawi się też sezonowy kolor Melody - będą tylko podstawowe.

 

Rozmiary

Alfabet Panache nie powiększy się - nadal kończymy na miseczce KK, która będzie dostępna zarówno w balkonetkowej, jak i pełnomiskowej wersji bazowego modelu Melody. Cieszy jednak obfitość modeli kończących na K: Fern, Carmel, Paloma, Tango Luxe, Tango+Tango Classic (balkonetka), Ariza, Elsa, Loretta. Wszystkie modele zaczynają się od miseczki D.

Jeśli chodzi o obwody - nadal rozmiar 28(60) nie jest zbyt powszechny w Superbra, wszystkie nowości zaczynają się od 30, a kończą na 38.

Mam nadzieję, że spory wybór w wysokich rozmiarach miseczek będzie się wiązał z ich lepszą jakością konstrukcyjną, tak by większe biusty mogły naprawdę skorzystać z tych wszystkich kolorowych nowości.

 

Nadzieje na przyszłość

Muszę przyznać, że przedstaiwcielom Panache udało się rozbudzić we mnie nadzieję na to, że w kolejnym sezonie pojawi się następna grupa zadowolonych klientek: nosicielki miseczek powyżej G, które do tej pory miały kłopoty z dopasowaniem ze względu na źle zaprojektowane wymiary fiszbin. Czy tzw. biustonosze na trójkątne kobiety tudzież fiszbiny kłujące w pachy pozostaną tylko wspomnieniem?

A może macie już doświadczenia z nowymi, poprawionymi konstrukcjami? Podobno są wprowadzane już teraz. Czekam na Wasze relacje!

 

A tymczasem, zanim zajmiemy się kolejną marką - galeria Superbra w moim wykonaniu, zawierająca zdjęcia modeli „na pusto” (w tym trochę zbliżeń - szczerze polecam tryb pełnoekranowy!) oraz na biustach modelek :) Trzeba przyznać, że dopasowanie było lepsze niż na poprzednio organizowanych hucznych pokazach!

 

 

A oto, co producent przygotował dla nas w katalogu. Forma nawiązuje wyraźnie do poprzedniego - zimowego.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Kinomaniaczki już od dawna to wiedzą: świat wkrótce oszaleje, a właściwie już oszalał na punkcie trzech wymiarów. Filmy 3D, gry 3D, telewizory 3D, aparaty fotograficzne 3D... Niektórzy w rosnącej popularności tej rozwijającej się technologii widzą tylko gadżetomanię czy przemijającą modę, inni doceniają głębię dobrze zrealizowanego trójwymiarowego obrazu, dającą poczucie bycia w jego wnętrzu, niemal dotykalności tego, na co patrzymy. Sama zaliczam się zdecydowanie do entuzjastek.

Kolejny powód do entuzjazmu dla 3D odkryłam niedawno - gdy w domu pojawił się aparat, który potrafi robić może nie idealne, ale całkiem przyjemne w odbiorze zdjęcia i filmy trójwymiarowe. Podczas testowania wrzucania filmów na YouTube niezbędne okazały się czerwono-niebieskie (red-cyan) okulary, najprostszy sprzęt do oglądania najprostszych 3D-produkcji typu anaglyph czyli anaglif (można je kupić już za kilka złotych np. na Allegro).

To działa! - ucieszyłam się, a następnie przypomniałam sobie o... trójwymiarowych zdjęciach biustów prezentowanych u Mahedy! Kiedy spojrzałam na poniższą fotkę, dosłownie mnie olśniło: oto, jak powinien wyglądać najbardziej sugestywny bra-fittingowy materiał wizualny!

[oryginał z możliwością powiększenia można obejrzeć tutaj, a tu znajduje się notka, do której jest on ilustracją - w skrócie, kobieta, która na zdjęciu ma na sobie rozmiar 75C, powinna nosić 65I].

Rozumiem, że te z Was, które nie dysponują okularami, raczej nie docenią tej rewelacji, dlatego szczerze namawiam do sprawienia sobie owego drobiazgu. Jak mogę opisać to, co widzę? Krótko mówiąc: biust jak żywy! Żaden, naprawdę żaden dwuwymiarowy obraz, ani nawet zwykły film, nie pokaże tak dokładnie i dobitnie, jak źle dopasowany stanik ma na sobie ta modelka. W trzech wymiarach widać boleśnie wyraźnie, że piersi nie są objęte miseczkami i podtrzymane, lecz przypłaszczone, zduszone. Widać, jak mocno mostek i fiszbiny pośrodku odstają - między nimi a ciałem modelki zieje rozległa, wręcz tchnąca przepastnością przestrzeń ;)

Pewnie wykażę się teraz okropną 3D-ignorancją, ale nie spodziewałam się aż tak dobrego efektu - podejrzewałam raczej, ze zobaczę coś w rodzaju trójwymiarowej pocztówki, z rodzaju popularnych w moim dzieciństwie widoczków czy komiksowych zwierzątek. Tymczasem biust anaglifowy okazał się niezwykle plastyczny - po prostu prawdziwy. Jak na „Avatarze”. Tylko kolory w tym formacie ulegają niestety pewnym przekłamaniom.

Doszłam do wniosku, że cały ten trójwymiar może bardzo przysłużyć się bra-fittingowi. Co prawda na kursach bra-fittingu trening na żywym biuście zawsze okaże się wartościowszy niż oglądanie najlepszych nawet zdjęć czy filmów, nie oznacza to jednak, że nie warto takich materiałów tworzyć w celu upowszechniania wiedzy. Ostatecznie kwestia dobrego dopasowania biustonosza interesuje nie tylko przyszłe bądź obecne bra-fitterki, ale i ich klientki. 

Pewnie już niedługo wiele z nas wymieni monitory zwykłe na trójwymiarowe, a zamiast przekłamujących kolory, niedoskonałych anaglifów będziemy mogły na nich oglądać obraz taki, jak na projekcjach 3D w kinie. W związku z tym aż się prosi, by technologia obrazu 3D zaczęła być używana w e-zakupach. Już teraz wiele sklepów oferuje, oprócz zdjęć, filmowe prezentacje towaru (np. Marks&Spencer, Asos czy bieliźniany Herroom). Czy dołączą do nich niedługo zdjęcia bądź filmy trójwymiarowe? Jeśli tak - ich jakość będzie miała jeszcze większe znaczenie niż obecnie. Trójwymiar jest bezlitosny - złe dopasowanie będzie po prostu biło po oczach! Dobre natomiast stanie się wzorem.

Jak myślicie, czy prędko zobaczymy na naszych ekranach trójwymiarowe biusty? A może w Stanikomanii powinny już znaleźć się np. recenzje z anaglifami oprócz zwykłych zdjęć? :)

[Za udostępnienie zdjęć podziękowania należą się Mahedzie oraz jej modelkom, fotka okularów red-cyan pochodzi z olx.in]

czwartek, 14 lipca 2011

Czas letnich wyprzedaży w pełni - możemy nareszcie ustrzelić coś tańszego, z myślą zarówno o reszcie lata, jak i o nadchodzącej jesieni. Nasza dzisiejsza bohaterka, pochodząca z zeszłej kolekcji zimowej, nie należy co prawda do gładkich modeli nadających się pod jasne bluzki, ale lato to przecież nie tylko słoneczne poranki, ale i upojne wieczory ;) Ta wersja Thrill Me w świetle dziennym kojarzy się z dojrzałymi malinami, nocą zaś więcej w niej czerwonego wina. Przy okazji ciekawostka: czy wiecie, że miseczka stanika to po czesku košíček? :-)

Curvy Kate Showgirl - Thrill Me, rozmiar: 34G, kolor: wine/navy [Dostępne rozmiary: 28-30 DD-J, 32 DD-HH, 34 DD-H, 36 DD-GG, 38 DD-G, cena Brastop.com £18,95, po przecenie: £13,95] + szorty, rozmiar: 14 [cena: £12.95 £5.95]

 

Estetyka

Winno-granatowa Thrill Me to moim zdaniem najbardziej udany wariant kolorystyczny tego modelu. Jedynym, który w moim odczuciu może okazać się równie ciekawy, jest proponowany na zimę kolor winogronowy, który jednak więcej wspólnego ma z fioletem czy amarantem niż z ciemną barwą dojrzałych winogron. Wracając jednak do winnej czerwieni - w zależności od oświetlenia satyna, z którą pokryty jest cały przód biustonosza, przybiera różne odcienie. Nie jest to jednak barwa jaskrawa, lecz lekko zgaszona, całkiem elegancka. Granat dodatków prezentowałby się lepiej, gdyby lekko wpadał w fiolet, dobrze jednak, że projektant nie poszedł na łatwiznę i banał i nie zdecydował się na czerń. 

Komplet zwraca uwagę słodką, zabawną, trochę teatralną estetyką, charakterystyczną dla kolekcji Showgirl - jest seksowny, ale z przymrużeniem oka. Nie przypomina żadnej innej propozycji D-plusowych marek - nikt nie odważył się jeszcze zaproponować nam takiej ilości falbanek na raz (z wyjątkiem siostrzanej Tease Me tej samej marki) :-)

Punkt odejmuję głównie za strzępiące się tiulowe wstążeczki, których bardzo nie lubię. W próbkach Thrill Me na sezon jesienny zrezygnowano już z tych wstążek, poprzestając na zwykłych atłasowych - to chyba dobry pomysł. Podobnie jak w siostrzanej Kokietce, z chęcią powitałabym jakąś ozdobę na mostku, przy jednoczesnym zmniejszeniu stopnia zakokardkowania. 

Thrill Me nie wznosi się może na wyżyny luksusu, jest jednak starannie wykonana i trwała (noszę ją od kilku miesięcy, piorę - a jakże - w pralce), a materiały są przyjemne dla skóry. Niestety elementy metalowe (kółka, regulatory) z czasem straciły blask.

 

Dopasowanie



Odejmuję punkty za nieprzewidywalność rozmiarową. Thrill Me zaskoczyła mnie, ponieważ obecnie rzadko mieszczę się w 34G. Košíčki ;) są spore, większe niż w Tease Me, którą mam w rozmiarze 34GG, a obwód podobnie luźny. 36, które ostatnio najczęściej kupuję, tu byłoby na pewno za duże.

Nie znaczy to jednak, że Thrill Me jest nadmiernie rozciągliwa czy niedostatecznie podtrzymuje - trzeba tylko właściwie dobrać rozmiar, co w przypadku zakupów internetowych może być jednak trudne.

 

Kształt

Nasza dojrzała malina genialnie wprost podnosi biust i dobrze zbiera z boków dzięki usztywnianym miseczkom z pionowymi cięciami. Profil jednak nie do końca mi odpowiada - jest nieco spłaszczony od przodu, a ja wolę pierś bardziej zaakcentowaną :) Minusem jest też odznaczanie się falbanek pod ubraniem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak chyba wszystkie Showgirlsy, Thrill Me nie przymuruje nam biustu do klatki piersiowej. Pierwszym powodem jest stosunkowo niskie zabudowanie, o które, rzecz jasna, nie mam pretensji - ten typ i styl biustonosza nie powinien zakrywać górnej części biustu. Ramiączka jednak mogłyby być mniej elastyczne, by zredukować tak zwany efekt baunsu ;)

Tył jest bardzo elastyczny, ale szeroki, dobrze pracuje i doskonale trzyma się na miejscu. Dobrze, że został wykonany z elastycznej siatki, nie z satynowej dzianiny, która zwykle nie ma dobrych właściwości. Nie dostrzegam żadnych problemów konstrukcyjnych oprócz wyżej wspomnianego przodo-spłaszczania. Miseczki nie są nadmiernie zabudowane po bokach i nie obcierają pach.

 

Wygoda

W przeciwieństwie do swojej siostry Tease Me, która naraziła mi się obcieraniem pod fiszbinami, Thrill Me jest idealnym wygodniczkiem. To jeden z moich najwygodniejszych biustonoszy. 

 

Cena

Marki Curvy Kate i Showgirl są łaskawsze dla portfeli niż większość innych brytyjskich marek D-plusowych. W przypadku tego biustonosza relację jakości do ceny oceniam jako dobrą, zwłaszcza w odniesieniu do cen brytyjskich. W dodatku łatwo teraz trafić na obniżki, zwłaszcza w Brastopie :)

 

Do kompletu - szorty



Bajeczne falbaniaste szorty świetnie leżą, również na niezbyt idealnej figurze i są wygodne, rozmiarowo też nie stanowiły zaskoczenia. Z przodu i z tyłu mają zaczepy na podwiązki, które także należą do kompletu, ale gdzieś mi się zapodziały, stąd ich brak na zdjęciach - musicie uwierzyć mi na słowo, że są ;)

 

Podsumowanie

Być może niektóre z Was pamiętają moją recenzję pierwszej odsłony tego modelu. Od tamtego czasu kolekcja Showgirls bardzo się rozwinęła, poprawił się wygląd i jakość, zwiększyły się też rozmiary miseczek (w Thrill Me początkowo sięgały do H, obecnie nawet do J). Szarą bądź granatową siateczkę dawnych Thrill Me zastąpiła połyskliwa satyna w różnych kolorach, co dla mnie jest bardzo pozytywną zmianą (choć kokardek mogłoby nie przybywać). Cieszy mnie obserwowanie postępów tej kolekcji oraz reszty oferty Curvy Kate, czyli Krągłej Kasi. Warto odnotować, że sukces marki jest także dziełem Polek, które pracują w firmie.

Jestem ciekawa, czy Wam także obecna wersja podoba się bardziej od dawnej, a może wręcz przeciwnie? Czy przemawia do Was Showgirlsowy styl? Mnie te falbanki, nawet schowane szczelnie pod ubraniem, nieodmiennie poprawiają humor :-)

 

Coś na deser :)

A propos dobrego humoru - zachęcam do obejrzenia najnowszego klipu, na którym można podziwiać kolekcję Curvy Kate i Showgirl na przyszłą wiosnę, zamieszczonego na stronie firmowej. Trudno się nie uśmiechnąć, patrząc na te pogodne modelki. To im - w takim samym stopniu, jak bieliźnie - marka ta zawdzięcza swój pełen radości życia wizerunek. Uśmiechnięte dziewczyny, trochę zabawnych animacji, i megapozytywne video gotowe :) Jak Wam się podoba?

 

 

Na drugi deser - coś bardziej aktualnego, czyli fragmenty zapowiedzi CK na jesień. Przyznaję bez bicia, że tym razem zdjęcia niezbyt mi się udały, dlatego długo nie kwapiłam się, by je Wam pokazać, a z niektórych modeli w ogóle zrezygnowałam. Bez porównania lepiej fotki wyszły Stanikowym biz-perypetiom Renulca :-) Kolekcję można też obejrzeć na firmowej stronie CK. Polecam Waszej uwadze detale -kokardki przy Thrill Me, a także „ślimaczki” przy Romance, ozdabiające również tyły biustonoszy! Przy okazji zapowiem, że na początku sierpnia będziemy oglądać kolejne „zajawki”, tym razem na przyszłą wiosnę.


środa, 06 lipca 2011

Kiedy po raz pierwszy spotkałam się na anglojęzycznych stronach ze słowem bra-fitting, bra-fitter - w Polsce nikt jeszcze o tych terminach nie słyszał. W ciągu kilku lat, z zaklęcia znanego początkowo tylko garstce dociekliwych eksploratorek zagranicznych rynków bielizny, bra-fitting (a może brafitting? :) stał się nazwą modnej usługi oraz nowej umiejętności zawodowej. Aktywność konsumentek przekładająca się na rewolucję w bra-biznesie sprawiła, że oto stajemy się świadkami powstawania pierwszej szkoły bra-fittingu w kraju. A może nawet na świecie?

Prezentuję Wam wywiad z twórczyniami Akademii Brafittingu, Marią (Mahedą) Dastych i Agnieszką Sochą. Polecam wszystkim tym, które myślą o zdobywaniu bra-fitterskich (brafitterskich? ;) szlifów, a także takim jak ja – ciekawskim, które zawsze zastanawiały się, jak to jest: uszczęśliwiać biusty i ich posiadaczki :-) Czy trudno się tego nauczyć? Czy łatwo jest potem uczyć innych?

 

Czy można powiedzieć, że w Polsce istnieje zawód: bra-fitterka?

Maria: Któryś z królów francuskich uważał, że nie może istnieć takie zwierzę, jak żyrafa. Kiedy mu tę żyrafę wreszcie pokazano, oznajmił: A nie mówiłem? Takie zwierzę nie może istnieć!  Faktem jest, że bra-fitterka nie jest jeszcze wpisana na listę zawodów w Polsce, ale sądzę, że to kwestia dwóch-trzech lat - przy najbliższej aktualizacji listy zawodów ma zostać na nią wciągnięta. Gdy mówimy: jestem bra-fitterką, część osób dopytuje się: „To znaczy - gorseciarką?” „Staniki sprzedajesz?”. Oczywiście, bra-fitterka może również szyć czy sprzedawać bieliznę, ale clou tego zawodu to umiejętność dobierania staników kobietom.

 

Jak oceniacie: czy duże jest zapotrzebowanie na takie usługi? Czy bra-fitterka to zawód przyszłości?

Maria: Zapotrzebowanie jest ogromne! Kilka dni temu miałam przyjemność dobierania stanika młodej kobiecie mieszkającej na stałe w Anglii. Po dobraniu jej dwóch biustonoszy usłyszałam, że nikt jej nigdy nie pokazał, jak zakładać stanik, na co zwracać uwagę przy doborze bielizny. Nikt jej nie powiedział, że nie da się kupić stanika, który będzie jednakowo dobrze wyglądał pod wszystkimi rodzajami ubrań i że trzeba się zdecydować, jakie zadania, oprócz podstawowego zadania podtrzymania biustu, ma spełniać poszukiwany stanik. Dziewczyna była przekonana, że staniki o miękkich miseczkach, usztywnione jedynie fiszbinami, nie mają absolutnie żadnych szans na podtrzymanie biustu, bo we wszystkich stanikach, które mierzyła do tej pory, jej piersi w nich zwisały. Ku jej zdumieniu odpowiednio dobrany stanik z fiszbinami i miękką, koronkową miseczką, doskonale podniósł i ukształtował jej biust, przytrzymując go jednocześnie o wiele lepiej, niż noszone do tej pory staniki typu half-cup. Wydawałoby się, że dobór stanika to coś, co każda z nas robi od zawsze, że nikt lepiej od nas nie zna naszego biustu i nie da się odkryć ani dowiedzieć niczego nowego. Jednak praktyka mnie nauczyła, że kobiety przeważnie niewiele wiedzą o swoich biustach i nie sądzę, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić.

Agnieszka: Tyle kobiet wciąż jest błędnie przekonanych, że powinno nosić 75B i wyłącznie tego rozmiaru poszukuje, bez względu na wszystko, zatem droga przed nami jeszcze długa i mozolna. Jest już na pewno trochę lepiej niż kilka lat temu, kiedy rozpoczynałyśmy pracę w naszym zawodzie, ale to wszystko jeszcze kropla w morzu. Wspaniałe są przemiany, które oglądamy na co dzień, kiedy z błędnie dobranego 110D uzyskujemy 90J, kiedy 75B zamienia się w 70F, albo kiedy ktoś dowiaduje się nagle, że produkowane są miseczki większe niż D i obwody węższe niż 70. Zdziwienie tych kobiet i często zakłopotanie czy zażenowanie to znak, ze jesteśmy potrzebne i jest nas wciąż zbyt niewiele. Miłą odskocznią jest obsługiwanie kobiet znających swój prawidłowy rozmiar, ale ich jest jeszcze tak mało. Również te „uświadomione” korzystają z usług bra-fitterek. Wolą oddać się w czyjeś ręce, pokazać oczom, które widzą więcej. Fora i blogi uświadamiają konsumentki, a my stawiamy sobie za cel pomóc drugiej stronie. W końcu, czyż nie sympatyczniej byłoby dla odmiany NIE usłyszeć: „Pani? Pani to ma duże A albo małe Bee...” Brrrr.... 

 

Jak obecnie wygląda nauka bra-fittingu? Do kogo skierowana jest oferta Akademii?

Maria: Zależy, co masz na myśli, mówiąc o bra-fitterkach. Wiele firm szkoli swoje własne bra-fitterki, które mają za zadanie dobierać klientkom bieliznę tych właśnie firm. Często, niestety, szkolenie takie polega na nauce dopasowywania jednego rozmiaru stanika możliwie największej liczbie kobiet (!). Często takie dziewczyny nie wiedzą nawet, jak przeliczać miseczki ani jakie są oznaki zbyt luźnego oraz zbyt ciasnego obwodu – czyli mówimy o podstawach, które dla każdej bra-fitterki powinny być tak oczywiste jak to, że po nocy jest dzień! Nie zapomnę, jak w jednym ze sklepów firmowych (litościwie pominę nazwę firmy) dziewczyna zmierzyła mnie pod biustem, dostała wynik 84, zmierzyła mnie następnie specjalną, firmową taśmą w biuście, dostała wynik 95E, i nie miała pojęcia, co z tym fantem zrobić! Chciała mi podać 95E, a na moją uwagę, że przecież pod biustem mam 84, więc obwód 95 chyba nie jest tym, który powinna mi podać, stwierdziła, że przypuszczalnie... zmierzyła mnie wcześniej pod biustem zbyt ciasno. Ta sama pani twierdziła, że podjeżdżający na plecach obwód jest oznaką tego, że obwód jest zbyt... ciasny! I to wszystko pod hasłem bra-fitting…

Rozumiem jednak, że pytanie dotyczyło głównie nowego pokolenia bra-fitterek, a nie bra-fitterek niektórych starych firm, usiłujących utrzymać swoją pozycję na rynku, opierając się na zyskującym coraz większą popularność haśle „bra-fitting”. Większość bra-fitterek jest samoukami. Wynika to z faktu, że nie było dotąd kursów, które uczyłyby trudnej sztuki doboru staników - ogólnych zasad, które obowiązują dla każdej firmy na świecie. Nie ma na świecie żadnych dłuższych kursów, które dawałyby solidne podstawy do tego, żeby móc się nazwać bra-fitterką, stąd pomysł utworzenia Akademii Brafittingu. W Wielkiej Brytanii dostępne są kursy jednodniowe, jednak wg mnie nie jest możliwe nauczenie nikogo tej umiejętności w tak krótkim czasie.

 

Czego Waszym zdaniem najbardziej brakuje naszym bra-fitterkom pod względem przygotowania do tego zawodu? Umiejętności, wiedzy, a może przede wszystkim praktyki? Jak sądzicie, co najtrudniej będzie Wam przekazać kursantkom?

Maria: Zacznijmy od tego, że nie wierzę, żeby były jakiekolwiek problemy z przekazaniem wiedzy kursantkom :-) Ze swojego doświadczenia widzę, że największym zaskoczeniem dla bra-fitterek jest ogromna różnorodność kobiecych biustów. Większość kobiet w Polsce nie widuje zbyt wielu kobiecych piersi, wyłączywszy te na zdjęciach w czasopismach, które często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Bra-fitterka, jak każda rzemieślniczka, najwięcej umiejętności zdobywa wraz z praktyką. Najlepszymi bra-fitterkami są zatem przeważnie te, które na rynku pracują najdłużej, o ile posiadają odpowiednią wiedzę i robią z niej właściwy użytek. Jednak - jak w każdym rzemiośle - trafiają się prawdziwe talenty. Są panie, które sprawiają wrażenie, jakby urodziły się z umiejętnością podejścia do klientki i dobierania jej rozmiaru i fasonu stanika, a są i takie, które tego wszystkiego muszą się mozolnie uczyć. Stąd pomysł utworzenia dłuższego kursu, który da szanse każdej kobiecie wyjść w świat z pewnymi praktycznymi umiejętnościami.

Agnieszka: Bra-fitterka to nie tylko osoba mająca rzemiosło w ręku. Bra-fitterka to też psycholog, terapeuta, przyjaciółka i powierniczka w jednym. To zawód, który wymaga niezwykłej cierpliwości, umiejętności nawiązania i prowadzenia dialogu z najbardziej złożonymi istotami na świecie, jakimi są kobiety :-) Osoby, które będą umiały połączyć wszystkie te cechy, mają szansę stać się dobrymi bra-fitterkami, uszczęśliwiając wiele kobiet i zyskają tym samym poczucie spełnienia w zawodzie.

 

Czy zajęcia w Akademii będziecie prowadziły jednocześnie, czy też podzielicie się tematami? Czy macie jakieś swoje ulubione dziedziny?

Maria: Zajęcia będą prowadzone zawsze przez jedną osobę. Być może czasem inny prowadzący weźmie w nich udział jako słuchacz :-) Agnieszka będzie prowadziła zajęcia ze specyfiki doboru staników na małe biusty, ja - na duże biusty. Przypadkowo akurat wyszło tak, że każda z nas zaprezentuje temat, który powinna świetnie znać z racji swojej budowy, ale nie znaczy to, że Agnieszka jest lepsza „z małych biustów”, a ja „z dużych” - po prostu trzeba było się jakoś podzielić. Każda z nas ma trochę inną znajomość marek – mamy różne doświadczenia i o ile Agnieszka nie byłaby w stanie odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących staników Panache czy Eveden, o tyle ja nie umiałabym opowiedzieć niczego bliższego o produktach Bestform czy Audelle. Krótkie zajęcia z ogólnej konstrukcji staników będzie prowadziła Ewa Michalak, poza tym wykładać będą także: doradca laktacyjny, psychoterapeuta, fizjolog/lekarz rehabilitacji.


A zajęcia praktyczne? Czyli eksperymenty na żywych biustach? :) Na czym będą polegały?

Maria: Zajęcia praktyczne stanowią zasadniczą część programu [program do przeczytania na stronie internetowej - przyp.red.]. Chcemy, żeby każda z uczestniczek przymierzyła stanik każdej omawianej marki, pokazując się w nim koleżankom. Dzięki temu będziemy mogły przekazać informację o tym, jakie mogą być problemy z dobieraniem różnych fasonów, na co należy zwrócić uwagę przy dobieraniu, na jakie biusty najlepiej polecać każdy z modeli. Podpowiemy, jakie miseczki są jeszcze za małe, a jakie już za duże. Pokażemy na żywych organizmach, że nikt jeszcze nie wymyślił stanika, który pasuje wszystkim. Jednocześnie kursantki zdobędą wiedzę o markach, krojach, sposobie układania się na biustach, co jest nie do przecenienia.

 

Z jakiej bielizny będziecie korzystały podczas zajęć?

Maria: Na razie partnerstwo Akademii Bra-fittingu obiecali (w kolejności alfabetycznej) producenci bielizny: Comexim, Curvy Kate, Ewa Michalak, a także dystrybutorzy bielizny: b.style i SoChic! oraz oczywiście AlterID [firma dystrybucyjna prowadzona przez Agnieszkę]. Jak widać - zróżnicowanie jest ogromne. Wszyscy partnerzy rozumieją, że nie istnieje oddzielny bra-fitting dla każdej marki, ale dla wszystkich marek prowadzony jest jeden, uniwersalny bra-fitting. Głównym zadaniem jest taki dobór stanika kobiecie, żeby ta czuła się maksymalnie komfortowo, przy jednoczesnym doskonałym podtrzymaniu piersi. Pokażemy, że każda z marek ma swój niepowtarzalny charakter, swój krój, które są odpowiednie dla różnych biustów. Staniki są szyte w tak ogromnej różnorodności dlatego, że muszą spełniać przeróżne wymagania, jakie mają w stosunku do nich klientki. Niektóre z pań oczekują spłaszczenia i zmniejszenia piersi. Inne - wyeksponowania biustu. Kobiety oczekują różnych kształtów biustów, różnego rozstawu piersi. Odpowiedzią na te potrzeby są różne kroje bielizny oraz niekiedy różne marki.

Ponieważ nie dało się objąć tym kursem wszystkich marek ani wszystkich potrzeb kobiet, planujemy także uruchomienie kursu zaawansowanego, w trakcie którego omówimy kilka jeszcze innych firm, a którego tematyka obejmie m.in. dobór staniików sportowych i dobór staników paniom po mastektomii. No - ale to w przyszłym roku :-)

 

W programie kursu znalazłam temat: trudny klient. Co to znaczy?

Maria: Zdarzają się klientki, które nie chcą współpracować z bra-fitterką. Pomijam fakt, kiedy kobieta nie życzy sobie pokazywać się obcej osobie w staniku czy też bez niego w przymierzalni - bo to jest kwestia indywidualna i wiadomo, że każda kobieta ma swój próg intymności. Jednak część kobiet przychodzi do bra-fitterki teoretycznie po pomoc, a tak naprawdę po to, żeby udowodnić nam, że jesteśmy głupie i na niczym się nie znamy, żeby wyładować na nas swoją frustrację. Z takimi agresywnymi klientkami też trzeba sobie poradzić, a nie jest to wcale łatwe, jeśli chcemy jednocześnie zachować się profesjonalnie. Bywa i tak, że przychodzi po dobór stanika kobieta, która ma potężne problemy psychiczne związane ze swoim biustem. Jeśli bra-fitterka potrafi - nawet w niewielkim stopniu - przekonać klientkę, że można myśleć o własnych piersiach w sposób przyjazny, jest to olbrzymia wartość dodana do procesu doboru bielizny.

Agnieszka: Trudny klient to taki, który chce i nie chce, czyli słynne „chciałabym, ale się boję”. To znaczy: proszę mi pomóc, ale: nie dotykać, nie patrzeć, nie oceniać. Nic nie zmieniać. Wyglądam fatalnie w swoim 85C, ale na pewno jest lepsze od tego ohydnego 70H z wielkimi miskami, które mogę sobie założyć na głowę, a poza tym ja wcale nie mam takich ogromnych piersi! Ma być kreska w dekolcie, nie zaakceptuję tych fałd na plecach, nie założę nic, co nie jest push-upem, co mi Pani opowiada, ja całe życie noszę 75C, za stara jestem na jakieś zmiany, do widzenia (trzaśnięcie drzwiami). Wbrew pozorom, do trudnych klientek należy wiele kobiet już „uświadomionych”, które wiedzą lepiej. Tkwią w założeniach bra-fittingu sprzed paru lat, nie śledząc rozwoju tej dziedziny i nie eksperymentując z nowymi markami, krojami. Okazują swoją wyższość, zwłaszcza nad świeżymi osobami w zawodzie. Cóż... trzeba poradzić sobie i w takich sytuacjach - postaramy się nauczyć tego nasze kursantki :-)

 

Na czym będzie polegał egzamin? Czy łatwo będzie uzyskać certyfikat Akademii Bra-fittingu? Będzie z czego być dumnym? 

Maria: Egzamin będzie polegał na doborze stanika klientce. Nie będzie to żadna z uczestniczek kursu, ale losowa osoba, która przyjdzie do sklepu. Każda kursantka będzie egzaminowana ze sposobu podejścia do klientki oraz oczywiście z wiedzy i umiejętności dobrania stanika. Po solidnym przygotowaniu w czasie kursu dla żadnej z uczestniczek nie będzie to stanowiło problemu, o ile poważnie podejdzie do tematu i naprawdę będzie starała się czegoś nauczyć, a nie tylko „odbębnić” obecność na zajęciach.

 

Kiedy startujecie i czy są jeszcze miejsca?

Kurs we Wrocławiu startuje we wrześniu, natomiast kurs w Warszawie - w październiku. Są jeszcze miejsca, zapraszamy na naszą stronę oraz profil na Facebooku!

 

Dziękuję Wam za rozmowę i życzę, by Wasze przedsięwzięcie rozwijało się, przysparzając fachowej kadry polskim sklepom z bielizną! 

A Wy jak sądzicie, drogie Czytelniczki – czy bra-fitting to trudna czy łatwa sztuka? Czy szkoły takie, jak Akademia, sprawią, że niedługo źle dobrane biustonosze u Polek staną się tylko wspomnieniem? Może staniemy się najlepiej ostanikowanym krajem na świecie?


Tagi: szkolenia
15:42, kasica_k , Wywiady
Link Komentarze (41) »
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...