sobota, 28 lipca 2012

Zapowiedzi na przyszłe lato - czas start! A do zapowiadania jeszcze więcej niż zwykle. Kilka dni temu obejrzałam propozycje marek brytyjskiej firmy Panache. Spotkanie z dystrybutorem (So Chic!) było dłuższe i obfitsze niż dotąd. Oprócz znanych nam już marek Superbra (która zmieniła nazwę i logo z Panache Superbra na Superbra by Panache), Cleo i Masquerade oraz Panache Swimwear i Panache Sport, na scenę wkroczyć mają nowe: Cleo Swimwear (kostiumy kąpielowe, mające wpisywać się w dziewczęcy charakter marki Cleo) oraz Sculptresse - nowa marka dla kobiet o obwodach pod biustem 80-105, o której już rozpisują się blogerki :) Zacznę jednak swoje długie (jak zwykle :) opowieści nie od nowości, lecz od marki - ulubienicy pokaźnego grona stanikomaniaczek. Niejedna z nas ma w związku z Masquerade mnóstwo wspomnień, nadziei (niekiedy zawiedzionych) i oczekiwań...

Ostatnie kolekcje sprawiały wrażenie, że Masquerade traci energię. Coraz mniej koloru, spokój, nuda wręcz - tak jakby cała frywolność i wesołość przeniosły się do mocno rozwijanej marki Cleo. Nie każdej z nas odpowiadały te zmiany. Mnie z kolei (i słyszę, że wiele innych stanikomaniaczek także) zniechęciły nowe kroje usztywnianych balkonetek, źle układające się na moim biuście. Gdzież Aragon, Antoinette, Maia? - wzdychałyśmy... No cóż, przynajmniej jeden powrót możemy już odnotować.

 

Antośka znów na scenie!

Niedawno na firmowej stronie So Chic na Facebooku wrzało: odbyła się tam sonda, który z proponowanych przez producenta kolorów nowej Antoinette powinien znaleźć się w kolekcji. Prawdę mówiąc, o ile podskoczyłam ze szczęścia na zapowiedź powrotu Antośki, o tyle żadna z proponowanych wersji nie zachwyciła mnie ostatecznie i nie zarejestrowałam nawet, która z nich w końcu wygrała. Dlatego nie powiem Wam, czy firma Panache spełniła oczekiwania swoich fanek - mam nadzieję, że tak :)

O ile buraczkowy odcień berry w zestawie z bladym różem mnie nie oczarował, to jednak doceniam, że zdecydowano się na barwną, nie banalnie czarną koronkę. Zachwycił mnie po raz kolejny ten specyficzny „gorsetowy” profil, jaki uzyskuje biust w Antośce, przy idealnie poziomej krawędzi miseczki (do podziwiania w galerii na końcu :) Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach Antoinette będzie powracała w kolejnych barwach, albo że przynajmniej producent będzie dalej wykorzystywał jej bardzo dobrze podtrzymującą, a przy tym dającą świetny efekt estetyczny konstrukcję.

Niestety rozczarować muszę wszystkie te stanikomaniaczki, które liczyły na powiększenie zakresu rozmiarów Antośki. Model ten pojawi się w tradycyjnym zakresie D-G, obwody 28-38.

Oczekiwałabym też, że producent zmodyfikuje ramiączka - te aksamitne taśmy są co prawda piękne, ale nietrwałe. A może tym razem będą lepsze?

 

Orla - wspomnień czar...

Czy pamiętacie Casablancę?

Kiedy to było? Jesień/zima 2007? Czas czerwonego Aragona i czarno-brzoskwiniowej Antoinette? Wiele fanek marki właśnie od tamtej kolekcji zaczynało swoją fascynację Maskaradkami... Miękkie half-cupy, takie jak ten, zniknęły jednak z oferty. Później często się ich domagałyśmy, lecz bez skutku. Czyżby jednak producenci postanowili znów posłuchać naszego głosu? Do jedynej dotąd w kolekcji miękkiej Persii dołączyć ma bowiem Orla - w innym odcieniu co prawda niż dawna Casablanca (bliżej kremu niż bieli), lecz dla mnie skojarzenie jest oczywiste. Oto ona:

 

Inny jest także krój - cięcia (dwa pionowe) ponoć oparte są na modelu Angie sprzed kilku sezonów. Angie mi do biustu nie przypadła, była jednak usztywniana - miękki biustonosz może zachowywać się całkiem inaczej. I powiem, że mimo koloru, za którym nie przepadam, chciałabym mieć Orlę w swojej kolekcji z powodów nostalgicznych (Casablanki nigdy nie zdobyłam). Haft także bardzo mi się podoba, podobnie jak efekt nałożonych na siebie warstw na krawędzi miseczki.

Mimo tradycyjnych nawiązań, zakres rozmiarów Orli jest całkiem współczesny: 28-38 D-H.

 

Arquette - widowiskowy kontrast

Takich właśnie przykuwających wzrok modeli brakowało mi ostatnimi czasy w Masquerade. Zestaw kremu z granatem nie jest może szczególnie żywy, ale spektakularny wachlarzowaty wzór koronki i kontrast powodują, że po Arquette ręka wyciąga mi się sama (no i te chwościki!). Krój z jednym pionowym cięciem oparty jest na modelu Delphi, który z kolei jest spadkobiercą Mai. Może więc znowu coś dla mnie?

Zakres rozmiarów 28-38 D-H.

 

Kora koloru koralowego

Moda na korale wyraźnie nie zamierza skończyć się w tym sezonie. Jej echa słychać zresztą również w zapowiedziach Superbra i Cleo. Masquerade zaproponuje nam koralowy odcień różu w wyrafinowanym wydaniu - włoska satyna ozdobiona nadrukiem opartym na dziewiętnastowiecznej grafice z londyńskiego archiwum. Liściasty wzór i zestaw barw budzi skojarzenia z Orientem. Myślę, że Kora spodoba się miłośniczkom cieplejszych kolorów.

Krój oparty jest na modelu Rosa z jesieni 2011 roku, który miał sporo zwolenniczek (a jeśli Kora będzie leżała podobnie jak Lula Mae, chętnie dołączę do grona fanek).

Rozmiary: 28-38 D-H.

 

Miętowa Alicja

Mam trochę déjà-vu - plandż w podobnej kolorystyce znajduje się już w aktualnej letniej kolekcji. Nie miałam jednak okazji go przetestować. Krój Alice oparty jest na znanym modelu Tiffany, miseczka szyta jest z dwóch części (pionowe cięcie). Przyjemny kolor i haft, całość budzi lekkie skojarzenia z marką Fauve. Czy będzie układała się równie dobrze, jak Tiffany?

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

Perskie Amory ;)

Powracają w kolejnej odsłonie dwa znane już modele: Persia (trzecia z kolei wersja, po bordowej i szafirowej zapowiadanej na jesień) oraz Amor (który debiutuje w zapowiedziach na jesień - także szafir). Cały czas nie mam jeszcze Persii i ucieszę się z Waszych komentarzy na temat tego modelu. A przyszłą wiosną miękka Persia będzie - o dziwo - po prostu czarna.

 Rozmiary Persii: 28-38 D-H

 

Amor niestety nie uwiódł mnie tą berry-buraczkowością. Zdecydowanie wolę zapowiadany na jesień szafir. To trochę nudny model, ale podoba mi się eleganckie połączenie błysku i matu oraz wąskie, gładkie ramiączka.

Miseczki Amora są od wewnątrz bezszwowe, modelowane termicznie.

Rozmiary: 28-38 D-G.

I to właściwie tyle, jeśli chodzi o nowości.

 

Maskaradkowa bazówka

Jak już wiemy, marka Masquerade dorobiła się swoich modeli bazowych. Wiosną powróci debiutujący w tym sezonie półusztywniany Harem w kolorach cielistym i czarnym (28-38 D-H). Przypomnę tu zdjęcia z zapowiedzi sprzed roku (jako że i tym razem bazówki nam nie pokazano):



Wróci też znowu Rhea czarna i beżowa (kolor antique) - oto zdjęcie tego ostatniego:

Rozmiary Rhei bez zmian: 28-38 D-H.

 

Powróci też seria Deity z biustonoszem plunge, bezramiączkowcem oraz body, która ostatecznie zastąpi Tiffany. Niestety, tylko w ślubnej barwie kości słoniowej. Na fotce plandżyk.

Te promieniste przeszycia nawiązujące do dawnych bullet-bras są ostatnio bardzo modne - spotkałam je niedawno nawet na wieszakach u Marksa&Spencera (oczywiście rozmiarówka nie umywała się do maskaradkowej: tu 28-38 D-H). Szkoda, że ten pomysł zastosowano tylko w „ślubniaku” - chętnie zaopatrzyłabym się w taki retro-komplet choćby w pudrowym różu czy jakimś przyjemnym złotawym beżu, z luksusowymi dodatkami...

 

Czy to już wszystko?

Takie pytanie zapewne zadałabym teraz, czytając ten tekst :) Obawiam się, że tak. Co prawda poprzednie dwa sezony także obfitością nie zaskakiwały, ale czuję niedosyt - chyba przede wszystkim koloru. Gdyby chociaż nowa Antośka mnie oczarowała, pewnie patrzyłabym na całość kolekcji inaczej. Za najładniejsze propozycje uważam Arquette i Korę, a Orla i Antoinette przemawiają do mnie głównie z przyczyn sentymentalnych.

Czego zabraknie? Nie ma ani jednego gorsetu (pomijając body Deity). Chyba kolekcje wiosenne programowo są ich pozbawione, a szkoda. Odchodzi model Delphi, nie będzie lubianego Tiffany. Podobnie jak w kolekcji zapowiadanej na jesień, tylko jeden z modeli ma nadruk.

W rozmiarach, jak widać, bez zmian - występują dwa zakresy: D-G i D-H, przy czym dominuje ten ostatni, zwłaszcza jeśli liczyć też bazówkę.

 

Detale i wykończenia

Brakuje mi przepychu dawnych kolekcji - tych wszystkich zawieszek, brylancików. Dobrze się mają natomiast chwościki i kokardy, świętować można także powrót koralików Antoinette:) Materiały nie rozczarowują: gładkie i drukowane połyskliwe satyny, gładkie materiały matowe, niezłe hafty i Antośkowa koronka. Elementy takie, jak kółka czy haftki, są z połyskującego metalu. Ramiączka składają się z dwóch części, z których przednie przeważnie pokryto materiałami harmonizującymi z pokryciem miseczek.


 

 

Galeria

Zachęcam do obejrzenia zdjęć - bieliznę fotografowałam zarówno na modelkach, jak i „na leżąco”. Mam wrażenie, że tym razem Maskaradki leżały na biustach modelek lepiej, niż ostatnio bywało (zwłaszcza ostatniej zimy - bo poprzednia wiosna była całkiem-całkiem :). Udało mi się też chwilę poświęcić detalom oraz majtkom, niestety nie sprzyjało mi sztuczne oświetlenie :(

 

 

Katalog

Tu zaszła zmiana - po minimalistycznym katalogu na nadchodzącą jesień mamy znowu sesję z prawdziwego zdarzenia, moim zdaniem nawiązującą do tej pamiętnej z 2007 roku, w której wystąpiła Casablanca - tylko że tym razem Masquerade zaprasza nas nie na plan filmowy, lecz do teatru. Tylko dlaczego nie ma tam Antoinnette? Naprawdę szkoda :(

 

I jak Wam się podoba ta retro-kolekcja? Czy macie wrażenie, że Maskaradki powoli wracają do dawnej świetności? Cóż, muszę przyznać, że nie jestem tą kolekcją (a właściwie - powiedzmy sobie szczerze - minikolekcją) oczarowana, choć zainteresowana - na pewno. Ciekawa jestem, czy doczekamy się kolejnych powrotów, a przynajmniej nawiązań do tego, co zawsze się w Masquerade sprawdzało, jak wzorniczy przepych, atmosfera luksusu, wypróbowane, dobre kroje. Mam nadzieję, że dusza Maskaradek przetrwa :)

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...