niedziela, 28 sierpnia 2011

Kontynuuję obowiązkowy temat końca lata - tym razem zapowiedzi kolekcji marek grupy Eveden, na czele z najpopularniejszą u nas Freyą. Z Freyą i spółką spędziłam przedwczoraj długie upalne popołudnie, skorzystawszy z zaproszenia polskiego dystrybutora. Nie wiem, czy to zbliżające się babie lato tak opanowało moją wyobraźnię, ale kolekcja ta, mimo że wiosenno-letnia, skojarzyła mi się raczej z początkiem jesieni niż z wiosenną świeżością. W dodatku u Freyi wiosna zaczyna się w listopadzie - pojawią wtedy już pierwsze nowe modele.

W barwach letniej Freyi niewiele pojawi się intensywnych, soczystych akcentów. Dominują zgaszone róże, śliwki, spłowiałe granaty, lawenda, czerń i biel oraz beże i brązy. O prawdziwym, typowo Freyowym lecie przypomni nam odrobina limonki tudzież sorbetu malinowego.

Ta gama barwna wraz z „rockowym” katalogiem sprawiły, że myśląc o tej kolekcji mam przed oczyma sterty starych pocztówek albo okładek płyt z lat 70. ubiegłego wieku. Jako miłośniczka nasyconych kolorów jestem trochę zawiedziona, choć kilka propozycji przykuło moją uwagę, jako stylistycznie bardzo udane.

Jeśli chodzi o kroje i rozmiary, przyszły sezon wiosenny nie przyniesie nam prawie żadnych niespodzianek.

 

Przejrzysta Lyla

Lyla uchodzi za następczynię Arabelki, ale nie obawiajcie się - Arabella zostaje z nami, jednak znowu tylko w bazowej czerni z dodatkiem różu.

Lyla natomiast, w aktualnej kolekcji różowo-niebieska, wystąpi w przyszłym sezonie w dwóch wersjach: orzechowej (hazelnut) oraz czerwono-czarnej. Ta pierwsza podoba mi się zdecydowanie najbardziej, kolor kojarzy mi się z mleczną czekoladą (może być z orzechami :). To zresztą jedna z moich faworytek. Haftowane czernią kwiaty przypominają maki. Brawo za ozdobę na mostku.

Lyla wystąpi w miseczkach C-J, ale jak zwykle nie wszystkie miseczki będą dostępne we wszystkich obwodach (o rozmiarach szerzej pod koniec). Do kompletu będzie dostępny pas do pończoch.

 

Dziarskie Deco i słodka Ashley

Deco w kolorze zwanym ocean to kolejny mój ulubieniec.

 

Jego drugie sezonowe wcielenie jest po prostu czerwone. Zwracam uwagę na kokardkę w kropeczki - kropki są w tym sezonie niezwykle popularne (nie tylko na kokardkach).

 

Przypomnę jeszcze, że Deco, podobnie jak w nadchodzącym sezonie zimowym, oprócz klasycznego fasonu plunge do miseczki GG, pojawi się też w niżej zabudowanej wersji half-cup do miseczki F. W bazowej czerni i beżu dostępny będzie także strapless.

W roli „klona” Deco wystąpi Ashley, przypominająca swoją pasiastą fakturą tegoroczny model Taylor (na który z utęsknieniem czekam, i który w opisywanej kolekcji również się pokaże! :). W komplecie - wysokie modelujące figi.

 

Francuskie retro

„Freye niefreyowe” - tak można by określić już nam znaną serię Lauren. Wiosną dołączy kolejna Francuzka, satynowa Elize. Elizka bardziej pasowałaby do marki Fauve. Ale to chyba dobrze, że Freya stawia na różnorodność i nie chce zamykać się w szufladce jednego stylu. Zwłaszcza, że jest jednak łaskawsza dla kieszeni niż luksusowa Fauve.

 Elize to po pierwsze half-cup do miseczki G, bardzo nisko zabudowany - wydawało mi się, że niżej od Lauren i pozostałych half-cupów szytych wg nowego kroju, znanego nam już z Lauren czy Erin (wg mnie bardzo udanego), ale może uległam złudzeniu optycznemu? Po drugie - wystąpi ona także w odmianie balkonetkowej do GG.

 

Lauren pojawi się niestety tylko w bazowej czerni i bieli. Wejdzie za to w nowym kroju - usztywniany plunge do miseczki GG, z gumkowym tyłem (takim, jak w dawnym Retro plunge czy plandżach Gossarda). Wg katalogu jest on bazowany właśnie na Retro, którego niestety już nie będzie :(

(w galerii poniżej znajduje się zdjęcie tego modelu na modelce - mam nadzieję, że leży tak źle dlatego, że został źle założony...)

 

Jabłka, pistacje, limonki

Limonkowo-jabłkowe zielenie to jeden z akcentów przypominających, że mamy do czynienia z kolekcją letnią :)

Patsy w kolorze lime nawiązuje krojem do zeszłorocznych Summer i Moneta: mamy do dyspozycji half-cupa w „starym” kroju do miseczki G (niestety zabrakło próbki) i balkonetkę do GG. Dla fanek falbanek: polecam figi i stringi do kompletu.

 

Tabitha (do miseczki H) łączy pistacje z różowym lukrem. Zygzakowaty nadruk przypomina mi wzory charakterystyczne dla ubrań marki Missoni. Ramiączka - mistrzostwo świata!

 

Nosicielki większych miseczek (do K) być może zainteresuje miękka Ellie w całkiem urodziwy kwiatowy wzór:

 

Rzuć się na rzucik

Drobniutkie rzuciki à la lata 70. będą jednym z głownych motywów. Najbardziej udanym rzucikowcem wg mnie jest Beau. Miękki stanik do miseczki H łączy wzór w maleńkie kokardki z biedronkowymi kropkami na... kokardkach, rzecz jasna :) Nigdy nie przepadałam szczególnie ani za rzucikami, ani za taką przygaszoną kolorystyką, ale Beau urzekła mnie harmonijną kompozycją. Haft przypomina ten z tegorocznego modelu Tara.

 

Luisa prawie dorównuje Beau urodą rzuciku. Ma także piękne marynarskie kokardki. Jak zwykle Freya wykazuje się mistrzostwem kokardkowym :) Luisa wystąpi w miseczkach D-J.

 

Daphne natomiast nie należy do moich ulubionych - nie przepadam za groszkami, a połączenie ich z kwiatami odbieram jako bałagan. Szkoda, że akurat ten wzór zastosowano w modelu o zakresie rozmiarów do miseczki K (miękka balkonetka). Oprócz tego dostępny będzie half-cup w typie Summer/Moneta (na fotce) do miseczki G.

 

Rzucikowa będzie również Faye, miękki stanik w kolorach podstawowych (czarny, biały, beżowy), uważany za następczynię Pollyanny. Polly jednak zostanie, ale tylko w bieli.

 

Subtelne rysunki

Precyzyjne nadruki, kontury rysowane cienką kreską - to mój ulubiony rodzaj wzoru. Kto już zdążył zachwycić się Nieve w wersji longline, podobny krój znajdzie w modelu Edina. Bogaty, graficzny wzór sprawia, że kolor staje się zbędny.

Edina, podobnie jak Nieve, będzie dostępna jako lekko usztywniany longline w miseczkach C-G (niestety zabrakło próbki! Co za szkoda...) oraz jako miękka balkonetka do K (na zdjęciu). Ma też identyczną ozdobę, jak jej poprzedniczka - różę z tiulowej wstążki.

 

Nie przepadam za pastelami, ale sposobał mi się pierzasty deseń na modelu Teagan (nazwa kojarzy mi się z jedną z bohaterek serialu Doctor Who, ale ten blady wzór nie pasowałby do tamtej energicznej osóbki :). W tegorocznej kolekcji także spodziewamy się ptaków (Ingrid). Teagan to kolejny model dostępny w dwóch wersjach: balkonetka miękka D-K i half-cup B-G. Zwracam uwagę na „pogniecione” kokardki z pasiastego tiulu. To również bardzo wysmakowany wzór, podobnie jak Beau.

 

Kolejną po Daphne reprezentantką deseniowego bałaganu będzie Pixie. Czego tu nie ma - kwiatki, listki, kropki... Wolę Erin z aktualnej kolekcji, do której Pixie nawiązuje kolorami oraz wyborem krojów i rozmiarów - half-cup B-G i balkonetka D-GG.

 

Powrót pantery

Różowa pantera o zachodzie słońca - taki tytuł miała notka o zapowiedziach na jesień i zimę. Pantera o zachodzie słońca (albo: o zmierzchu) jeszcze bardziej pasowałaby do kolejnej wersji panterkowej Niny, która wiosną będzie się nazywać Roxanne (nie wiem, po co ta zmiana imienia, skoro model różni się tylko kolorystyką, ale miło się kojarzy z utworem Stinga). Nie lubię kolorowych panterek, wolę te ubarwione bardziej naturalnie, jednak Roxanne ma w sobie coś. Jest to miękka balkonetka w miseczkach C-H.

 

Powroty i baza

Zacznę przekornie od tego, co niestety zniknie - nie pojawią się już ani full-cupy, ani plandże z serii Retro Basic (Retro basic plunge było przez kilka lat moim ulubionym plandżem...). W sumie było to do przewidzenia - wśród gładkich sztywniaków już od dawna króluje Deco, dostępne, oprócz dwóch barw sezonowych, w bazowej czerni i beżu. Spragnione plunge'a z gumkowym tyłem będą mogły wypróbować Lauren.

Zostaje z nami natomiast Rio w kolorach czarnym i białym (bez beżu), w podobnych barwach wystąpi Jolie, Pollyanna będzie tylko biała. Zostanie też czarno-różowa Arabella oraz beżowa Lacey do miseczki K, z którą już wiele z Was zdołało się chyba zaprzyjaźnić. Ponownie wystąpi też bazowana na Deco czarno-brązowa seria Taylor, ze straplessem i plandżem do miseczki GG oraz wysokimi figami i pasem do pończoch w zestawie.

 

Dla karmiących mam

Oprócz znanych już z poprzednich kolekcji panterkowej Kelly i nakrapianej Dotty (D-HH), mamy będą mogły wypróbować Rosie (D-HH) - śnieżnobiałą, ozdobioną tylko nakrapianą kokardką (wersje z odpinanymi miseczkami i bez). Rosie zrobiła na mnie bardzo eleganckie wrażenie, mimo banalnej bieli. O jej uroku stanowi miękka koronka, dodatki i wstążeczki kryjące zapięcia odpinanych miseczek.

W wersji macierzyńskiej wystąpi też biała Pollyanna. W sumie więc mamy będą miały do wyboru cztery modele, bez fiszbin, każdy w wersji z miseczkami odpinanymi i nieodpinanymi.

 

Na sportowo

Marka Freya Active wciąż w formie - zasługuje na osobny materiał. Ponieważ w najbliższym czasie zamierzam wrócić do sportowców, poświęcę jej miejsce oddzielnie. Mamy bowiem do dyspozycji już cztery rodzaje biustonoszy (miseczki maksymalnie do H) oraz jednoczęściowe stroje kąpielowe i tankini.

 

Kroje i rozmiary

Jak pewnie zauważyłyście, kolejny sezon również nie zaskoczy nas innowacjami w tym zakresie. Kroje są właściwie kopią poprzedniego sezonu - te same balkonetki i plandże oraz half-cupy w dwóch konstrukcjach: starej a la Monet (trzy pionowe szwy), reprezentowanej przez: Daphne, Patsy i Teagan, a także longline'ową wersję Ediny, oraz nowej, z dodatkowym górnym panelem, w której wystąpi: Lauren, Pixie, Elize. Nadal żaden z half-cupów nie przekracza miseczki G. Jedyną ciekawostką będzie przeniesienie kroju Retro plunge do modelu Lauren.

Alfabet Freyowy nadal kończy się na K. Do K będą dostępne tylko modele miękkie: Edina w wersji balkonetkowej, elegancka Lauren, nakrapiana Daphne, kwiecista Ellie, pierzasta Teagan, beżowa Lacey, bazowe Faye i Pollyanna - podobna liczba modeli, jak w poprzedniej (tzn. aktualnej jesienno-zimowej) kolekcji. Do miseczki J dojdą: Lyla, Luisa oraz Jolie i Arabella. Wybór dla nosicielek miseczki H będzie większy o: Beau, Roxanne, Tabithę, i bazowe Rio (do HH będą dostępne modele macierzyńskie). Pozostałe modele, w tym plunge Deco i bazujące na nim Ashlee i Taylor, a także balkonetkowa wersja Pixie, plandżowa wersja Lauren, miękka wersja Elize, takaż Patsy - sięgną miseczki GG. Na G kończą się nieodmiennie wszystkie half-cupy i longline. Zakresem do miseczki F skompromituje się tylko jeden model - half-cupowa wersja Deco, o której była już mowa przy okazji poprzedniego sezonu.

Miseczki B i C nie występują w obwodach niższych niż 32.

Jeśli chodzi o obwody - rozmiar 30(65) jest dostępny jak zwykle w całej kolekcji. Rozmiar 28(60) natomiast nadal nie występuje ani w usztywnianych half-cupach (z wyjątkiem Deco) ani w longlinie, bywa także ograniczony do niższych rozmiarów miseczek - np. w balkonetce Ellie (do K) dochodzi tylko do miseczki J. Różnie bywa też z górną granicą - obwód 38(85), maksymalny dostępny w tej marce (z wyjątkiem modeli dla karmiących, gdzie największym obwodem jest 40), nie występuje w miseczkach K.

 

Galeria

Oto dwa zestawy zdjęć, mój własny (a w nim portrety samych biustonoszy oraz biustonoszy na modelkach) oraz katalogowy. Przyszłoroczny katalog podoba mi się bardziej od jesienno-zimowego - jakoś więcej w nim emocji...

 

 

Czy podoba Wam się ta kolekcja? Ja z początku miałam mieszane uczucia, ale po bliższym przyjrzeniu się wyłowiłam kilka perełek, a wintydżowy urok zaczął do mnie przemawiać :) Trochę szkoda, że mało w niej nowych rozwiązań - rozmiarowo i krojowo kopiuje kolekcję poprzednią. Przynajmniej częściowo są to jednak dobre wzorce.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Jako że o Lottie z klubu Krągłych Kaś zrobiło się już głośno, bo trafiła właśnie do polskich sklepów, postanowiłam pójść za ciosem i nie kazać zainteresowanym dłużej czekać na sprawozdanie z testu, zwłaszcza że sama również ciekawa jestem Waszych pierwszych wrażeń z tej premiery.

Nie wiem, czy pamiętacie „naukowy” rodowód Lottie - inspiracją do niej był projekt Sarah Greenwood, absolwentki De Montfort University (kształcącego m.in. w dziedzinie projektowania bielizny), który wygrał w organizowanym przez firmę konkursie. Lottie rzeczywiście wprowadza pewien od-lott od dotychczasowej stylistyki Kasiowej :) Widać, że marka zamierza się rozwijać, skoro korzysta z pomysłów młodych talentów w branży.

To pierwszy miękki biustonosz marki Curvy Kate, jaki recenzuję, i drugi z kolei CK-miękkus w mojej szufladzie. Locia okazała się bardzo sympatyczną i bezpretensjonalną towarzyszką mojej codzienności :) 

Curvy Kate - Lottie, rozmiar: 36G, kolor: indigo/wine [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 28-40, cena: ok. 140 zł] + szorty, rozmiar: 14 [cena: ok. 60 zł]

Estetyka

Indygo - nazwa koloru z katalogu nie jest ani trochę myląca. Lotka budzi jednak we mnie skojarzenie z navy blue, pewnie przez aktualną modę na elementy stylu marynarskiego w ubiorze. Kojarzy mi się bardziej sportowo i dynamicznie, niż wieczorowo i statycznie. Mimo kwiecistej dziewczęcości ma w sobie jakiś lotniczo-marynarski wigor ;) Bardzo udane jest w tym modelu zastosowanie kontrastowych elementów - w kolorze winnym są zarówno hafty i kokardki, jak i wszelkie gumki, zapięcie oraz niektóre przeszycia.

Podoba mi się jakość tego biustonosza. Biorąc go do ręki i przymierzając po raz pierwszy, miałam ochotę powiedzieć: o, jaki porządny stanik :) Niemal takich samych doznań dostarczają mi inne znane brytyjskie marki D-plusowe, podczas gdy z produktami tych mniej znanych bywa już różnie. To miłe wrażenie, że ktoś zadbał o dobrze podtrzymującą dzianinę, o wygodne zapięcie, o niezbyt elastyczne ramiaczka, i że nie żałował na przyjemne w dotyku materiały - na pewno wiecie, co mam na myśli. Nic się nie strzępi (brawo kokardki), nic nie zwija. Bardzo staranny jest haft, a siateczka pod nim przejrzysta jak mgiełka.

Wracając jeszcze do materiałów - dolna część miseczek jest zrobiona z dzianiny miłej i śliskiej w dotyku oraz raczej solidnej - może nieco zbyt solidnej, chyba zrobionej ze zgrzanych dwóch warstw grubego materiału. Nie obraziłabym się, gdyby była subtelniejsza, bardziej w stylu satynek Fantasie. Jest jednak bardzo miękka, co redukuje wrażenie pancerności. Ratuje ją też moja ulubiona śliskość oraz połysk.

Drobna wada - kokardki przy ramiączkach powinny być chyba naszyte o  milimetr-dwa wyżej, żeby skutecznie zamaskować łączenie miseczek z ramiączkami.

I jeszcze jedno skojarzenie - wynikające z moich doświadczeń, można powiedzieć, pokoleniowych :) - to indygo w połączeniu ze śliskością przywołuje u mnie wspomnienia szkolnych fartuszków, jakie nosiłam w pierwszych klasach szkoły podstawowej :) Trudno oczywiście robić z tego zarzut producentom. Wystarczy zresztą zmiana koloru, na np. taki, jaki będzie dostępny wiosną, i to swojskie skojarzenie znika, nawet trochę go szkoda...

 

Dopasowanie

Tu już nie było zaskoczenia luźnym obwodem, jak przy Thrill Me, którą mam w obwodzie 34. Trzydziestkaszóstka jest w sam raz, trzyma się znakomicie, miseczki idealne.

 

Kształt

Biust w Lottie ma kształt raczej naturalny - bez spektakularnego upliftu i stromej linii w górę, ale poziom uniesienia jest wystarczający. Życzyłabym sobie tylko trochę lepszego zebrania z boków. Forma piersi bardziej przypomina „noski” niż półkule. Co ciekawe, u Lottie nie widzę w ogóle tendencji do spłaszczania piersi od góry czy wpijania się krawędzią, na co narzekają niektóre użytkowniczki balkonetek innych marek. Poziom zabudowania jest standardowy dla tychże.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Lottie jest naprawdę niezłym trzymaczem. Zawdzięcza to szerokiemu (w moim rozmiarze zapięcie trzyhaftkowe), dobrze pracującemu tyłowi - nieco niepokoi tylko, że sama siateczka powernet, z której jest zrobiony, jest dość cienka i bardziej rozciągliwa niż gumki - nie jest to pancerność Arizy z Panache Superbra :) Inwestycja w jeszcze lepsze siatki byłaby moim zdaniem wskazana.

Brawa należą się za ramiączka - elastyczne i regulowane na całej długości, lecz naciągające się z trudem, w sam raz na wymagania większego, cięższego biustu. Nie jest to może jakość Fantasie, ale całkiem przyzwoity standard. Takich samych ramiączek życzyłabym sobie także w Thrill Me, kolor chyba pasowałby do wersji w kolorze wina :)

Wad konstrukcyjnych, może poza jakimiś nieuchwytnymi dla laika szczegółami kroju miseczki powodującym nie całkiem zadowalające zebranie z boków, brak. Biustonosz nie wchodzi zbyt wysoko pod pachy ani nie uwiera fiszbinami, fiszbiny okalają piersi i nie są ani zbyt szeroko, ani zbyt wąsko rozstawione, przynajmniej jak na potrzeby mojego biustu.

 

Wygoda

Pod tym względem Lottie nie odbiega od swojej usztywnianej siostry Thrill Me - wygodniczek idealny, stanik niewyczuwalny :) Myślę, że w obu przypadkach zawdzięczamy to w dużym stopniu szerokiemu, dobrze pracującemu tyłowi, dzięki któremu obciążenia rozkładane są dość równomiernie i obwód nigdzie się nie wpija ani nie zwija. Zapięcie jak zwykle mogłoby mieć dłuższy „język” pod pierwszym rzędem haftek, na szczęście nie gryzie.

 

Do kompletu - szorty

Całkiem udane dopełnienie kompletu - majtki wygodne, z elastycznych, miękkich materiałów, boki i tył z półprzejrzystej siatki. Plus za figlarną „łezkę” z tyłu oraz rozcięcia po bokach. Szkoda tylko, że przód nie jest satynowy, szorty byłyby wtedy lepiej zgrane z biustonoszem.

 

Cena



Zaczyna mnie martwić tendencja zwyżkowa Kaśkowych cen w Polsce. Miękkie balkonetki przyzwoitej jakości (np. Tango Panache Superbra) można kupić za tyle samo, a nawet za kilka złotych mniej. Curvy Kate powoli przestaje więc wyróżniać się niskimi cenami na tle konkurencji. Okolicznością łagodzącą jest fakt, że firma jednocześnie podnosi jakość i oferuje coraz lepszą stylistykę, wciąż pozostając w kręgu przeciętnych w branży D+ cen (dla porównania: biustnosze marki Freya to wciąż wydatek ok. 180-200 zł).

 

Podsumowanie

Biustonosze Curvy Kate spoza efektownej serii Showgirl do tej pory nie wzbudzały we mnie większego zainteresowania - ot, zwykłe haftowane modele nie wyróżniające się niczym szczególnym, powtarzające się z kolekcji na kolekcję w różnych wersjach kolorystycznych. Aż do Lottie, która z jednej strony kojarzy mi się z kolorowymi produkcjami marki Freya (podobny haft był tam stosowany w starszych kolekcjach), z drugiej - coś łączy ją z figlarnymi Showgirlsami. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach będą się pojawiały następne nowe pomysły.

 

Gdzie kupić?

Do uzupełnienia tego akapitu zachęcam nasze sklepy :-) Gdzie można kupić Lottie, oprócz Dopasowana.pl, Ebras, Noszębiustonosze, Mambra?

A może ktoś zaoferowałby nam jakąś premierową, odLotową zniżkę? ;)

Zachęcam też sklepy do chwalenia się dostępnością rozmiarów obwodu powyżej 75 - zauważyłam albowiem ze smutkiem, że nasz bra-biznes zaczyna coraz bardziej dyskryminować mój rozmiar (i nie tylko mój). Moja Lottie przyleciała do mnie prosto ze Zjednoczonego Królestwa.

Użytkowniczki zaś zachęcam do wymiany wrażeń :)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...