piątek, 24 września 2010

Nareszcie, z przyjemnością dokładam kolejny odcinek do serii „zielono mi”! (przypominam, że pierwszym była Zielona Leona :-). Tym milej mi zaanonsować kolejną zielonkę-limonkę, że została wyprodukowana w Polsce. Być może niektóre z Was pamiętają, jak odkrywałyśmy łódzką firmę Comexim, jedną z tych pionierskich, odważnych firm produkujących u nas bieliznę D+. W czasach rozkwitu brytyjskich marek o Comeximie trochę przycichło, mimo wprowadzenia w ostatnich latach kilku kolorowych modeli. Ostatnio jednak oferta znowu się powiększyła, a kroje, na które swego czasu narzekałam - poprawiły. Trzymamy więc kciuki za rozwój, zwłaszcza że Comexim pojawia się stacjonarnie w coraz większej liczbie sklepów, na przykład w warszawskim AJR Lingerie, gdzie wiszą w całkiem sporym wyborze. Stamtąd właśnie pochodzą moje dwa Comeximowe nabytki, czyli cielista Carla, którą zajmę się zapewne bliżej w serii „ciekawych cielaków”, oraz:

Comexim - Jade, rozmiar: 75J, kolor: zielony [Rozmiary: 60C-N, 65 B-M, 70B-L, 75B-K, 80B-J, 85B-HH, 90B-H - uwaga, to nie jest rozmiarówka brytyjska!, cena: 125 zł]


Estetyka

Zieleń Jade jest mało jadeitowa, raczej przywodzi na myśl owoce kiwi. To bardzo żywy odcień, który w świetle dziennym staje się wręcz neonowy. Największą zaletą Jadeitki, oprócz szalonej barwy, jest prosty, lecz oryginalny haft, pokrywający całe miseczki wąskimi paskami i zdobiący krawędzie miseczek wzorem w kokardki z chwościkami, w trochę orientalnym stylu. Kolor tyłów i ramiączek jest do niego dobrze dopasowany. Moim zdaniem Jade jest najładniejszym biustonoszem z całej obecnej oferty Comeximu.

Za zaletę należałoby też uznać niewysokie zabudowanie miseczek, cechę przez wiele z nas cenioną.

Moje zastrzeżenia budzi staranność wykonania - u dołu w miejscach zszycia haftowanych części (dół, w którym „siedzą” miseczki, składa się w sumie z czterech pionowo zszytych segmentów) spod dolnej taśmy wychodzą niezabezpieczone brzegi haftowanego materiału, które zwyczajnie się strzępią - musiałam już kilka razy obcinać nitki. To błąd, na który doświadczony producent moim zdaniem pozwolić sobie nie powinien. Szwy również w kilku miejscach nie grzeszą starannością... Nie wiem, z czego to wynika, ale pod tym względem importowane marki są wciąż wyraźnie bardziej dopracowane. Dobrą ocenę Jadeitka zawdzięcza więc głównie urodzie haftu.


Dopasowanie

Kryterium trudne do oceny, jak zwykle przy polskich biustonoszach. Nie ma bowiem polskiego standardu rozmiaru, do którego można by się odwołać.

Na szczęście Comexim ma swoją własną tabelę, której nie trzyma w tajemnicy, i w której występują miseczki od B do N (uwaga: jest w niej rozmiar HH, jedyny oznaczony podwójną literą), i radzi przy tym nie zaniżać zbytnio obwodów. Mój rozmiar jednak niezupełnie zgadza się z tabelą. W 80 czułam, że biust jest niedostatecznie podtrzymany, w 75 z kolei jest mi trochę za ciasno. Miseczka teoretycznie powinna być większa, lecz mimo to pasuje. Rozmiar obwodu 75 moim zdaniem odpowiada brytyjskiemu 34 w co ciaśniejszych modelach.


Kształt

Biust w Jadeitce przyjmuje przyjemną formę kulek, nie spłaszczonych ani nie zaostrzonych, ładnie zebranych z boków. Ja jednak przyzwyczajona jestem do mocniejszego uniesienia biustu. Gdy popatrzy się na biust z profilu, jego linia na samym dole nie wznosi się ku górze od samej podstawy, lecz jest w tym miejscu zbliżona do kąta prostego (potem oczywiście zamienia się w skierowany do góry łuk). U osób, które nie wymagają ostrego wypchnięcia biustu w górę od samej podstawy, kształt zapewne nie będzie budził zastrzeżeń.


Konstrukcja i podtrzymanie

Jade nie jest może mistrzynią supportu, ale stoi na dobrym poziomie mimo stosunkowo niskiego zabudowania. Podejrzewam, że zawdzięcza to między innymi konstrukcji boków, które są szerokie, ale z kolei nie sięgają za wysoko pod pachy. Jak to możliwe? Gdy porównamy dolną linię Jade z przeciętnym biustonszem, np. George'em Cleo, zauważymy, że w Jade jest ona prosta, podczas gdy w większości staników wznosi się lekkim łukiem do góry w stronę zapięcia. To daje Jadeitce tę jedno-półtoracentymetrową przewagę w wysokości tego pasa solidnej dzianiny (dodatkowe brawa za świetną dzianinę!) - a im więcej materiału, tym większa jego siła „nośna”.

Brawa również za ramiączka - mało rozciągliwe, lecz wygodne, nie przesadnie szerokie (18 mm w moim rozmiarze) a także ładne, mimo że bardzo proste.

Miseczki stanowią pewną ciekawostkę. Gdy przymierzałam Comeximy około dwa lata temu, były dla mnie nie do przyjęcia - biust, zamiast wędrować do góry lub chociaż trzymać poziom, zwyczajnie w nich wisiał, mimo dobrego podtrzymania obwodem. Nie pomagało skracanie ramiączek. Po prostu krój miseczek wymuszał opadanie biustu. Od tamtej pory konstrukcja została wyraźnie poprawiona, bo piersi opadać przestały.

Bliższe przyjrzenie się konstrukcji miseczki wykazało obecność Sprytnej Zaszewki u dołu, nieco z boku - widać ją na dwóch zdjęciach. W noszeniu jest ona niemal niewidoczna, bo znika pod piersią. Podejrzewam, że to jej zawdzięczamy w jakimś stopniu brak efektu smutnych piersi. W mniejszych rozmiarach miseczek, mam wrażenie, innowacja nie jest obecna - może nie była potrzebna. Moja stanikomaniacko-perfekcjonistyczna dusza się trochę burzy - czy nie można było tak skroić części miseczki, żeby nie trzeba było wprowadzać dodatkowego szwu?


Wygoda

Jak to często bywa, ocenę psują irytujące detale. Zapięcie Jade jest w całości do wymiany ze względu na drapiące, ostre zgrzewy! Takim czymś nie poczęstował mnie jeszcze żaden biustonosz, ani polski, ani brytyjski, ani nowozelandzki. Więc proszę, drogi Producencie, zmień zapięcie i czym prędzej zapomnijmy o tej wpadce!

Plus za wygodne ramiączka.


Cena

To jeden z tańszych biustonoszy recenzowanych przeze mnie, choć nic jak dotąd nie przebiło Attiny Gorsenii (79 zł). Cenę uważam jednak za wygórowaną w stosunku do jakości wykonania. Na przykład Brillant polskiej firmy Kris Line, nieco tańszy (119 zł), nie robi mi krzywdy zapięciem ani nie irytuje wychodzącymi nitkami, i za to dostał zasłużoną czwórkę. Tym niemniej cena 125 zł to wciąż sensowna alternatywa dla klientek, które nie akceptują przeciętnych cen biustonoszy brytyjskich.


Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że Comexim postanowił rozwijać swoją ofertę, wprowadzając dużo szerszy zakres rozmiarów, zwłaszcza w wąskich obwodach, poprawiając konstrukcję i nie poprzestając na kolorach podstawowych. Lepiej też prezentuje się nowy sklep internetowy. Od właścicieli innych sklepów wiem, że firma chętnie wysłuchuje i bierze pod uwagę różne sugestie. Zatem prośba do Was: jeśli macie jakieś uwagi na temat nowych Comeximów, zgłaszajcie je.

A wracając do Jade - jest miłym nabytkiem dla mojej początkującej kolekcji zielonych staników, choć chętnie powitałabym ją w udoskonalonej w szczegółach wersji :-) Bo prezentuje się naprawdę soczyście i do tego ładnie zaokrągla biust.


Uwaga, promocja!

AJR Lingerie, jeden z warszawskich „dilerów” Comeximu, zaprasza wszystkie Stanikomaniaczki do skorzystania z 10% zniżki na wszystkie modele tej marki. Promocja obowiązuje przez najbliższych 10 dni. AJR to przytulny sklep, mieszczący się w Pasażu Muranów w Al. Jana Pawła II 45a lokal 51, na pierwszym piętrze (Pasaż Muranów to długi ciąg nowych pawilonów w pobliżu skrzyżowania z ulicą Nowolipki). Trochę trudno tam trafić, ale obsługa - na najwyższym poziomie :-) W ofercie, oprócz Comeximów - Panache, Masquerade i Freya. Niestety Jadeitki aktualnie brak na stanie, ale na życzenie klientek można ją sprowadzić. Są natomiast inne modele, zarówno w żywych, jak i klasycznych barwach. Ceny nie wyższe niż w sklepie Comeximu (a ze zniżką nawet niższe) - a przymierzyć można. Więc kto ma ochotę przetestować Comexim - to jest dobry moment :-)

wtorek, 21 września 2010

Czas na obiecany Wam już dawno deser, czyli zapowiedzi przyszłej kolekcji Fauve - najbardziej luksusowej marki brytyjskiego Evedenu. Kolekcja jak zwykle apetyczna, ale mało zaskakująca w porównaniu z aktualną - większość projektów już znamy, czekają nas tylko nowe kolory. Są jednak wyjątki, od których zacznę :-) Oba z satynowym połyskiem, obficie w tej marce obecnym.


Srebrna Yasmin i różana Aurelia

Być może moje niespełnione tęsknoty za srebrną satyną, których nie ukoił Shanghai marki Masquerade (pamiętacie wersję srebrno-malinową?), zaspokoi właśnie Jaśminka. Yasmin to usztywniany half-cup do miseczki G, w znanym kroju (na szczęście jeszcze się mieszczę...). Prosta i wdzięczna, zdobiona nadrukiem zamiast wymyślnych haftów, trochę dalekowschodnia, moim zdaniem mogłaby stanowić początek wielobarwnej serii.


 

Bogate, kolorowe hafty reprezentuje fuksjowa Aurelia, która wystąpi już w dwóch wcieleniach: half-cupie do miseczki G i balkonetce do GG. Ten nowy wzór, umieszczony na okładce katalogu, nie porywa mnie jakoś szczególnie - podobnych haftów widziałyśmy już wiele, a i zestaw różów i zielonych listków jakoś mi się opatrzył. Ale może to jesień tak nastraja do malkontenctwa? :-)



Porcja czekolady z miętą

Gwiazdy sezonu jesienno-zimowego, balkonetki i half-cupy Lucia, zostaną z nami także wiosną. Odetchnęłam z ulgą, bo uważam je za jedno z największych osiągnięć evedenowego designu. Powtórnie wystąpi czekolada, a nowym kolorem będzie opal, czyli po prostu błękit. Cóż, można powiedzieć, że to taka odświeżona wersja zimy.


Kolorystyczną siostrą opalowej Lucii będzie Emmanuelle w wersji mint liqueur, blady błękit na czekoladowym tle - cieszę się, że wraca kolorowa Emanuelka, bo jesienią pojawi się tylko klasyczne latte, co już zaczynało mnie niepokoić! Oba modele będą w dwóch wersjach: usztywnianej half-cupowej do G i miękkiej balkonetkowej do GG. Jak zwykle.


 

Jasna Izabela dla małobiuściastych

Isobel przyjdzie jesienią w kolorze oberżyny ze złotawym haftem, które to połączenie jakoś mnie nie zachwyciło. Model ten jednak ożywa w wersji jasnej: w bladym, ciepławym odcieniu różu zwanym marshmallow, z czarnym haftem.

Dziwny jest zakres rozmiarów Izabeli, bo w wersji usztywnianej plunge (jak na fotce) - tylko do miseczki F, czego zupełnie nie rozumiem, jako że ów plunge wcale nie jest niski i prawdę mówiąc bardziej przypomina half-cupa. Jego zaletą jest oferta dla mniej biuściastego końca tabelki - rozmiary 30B i 30C.

Miękka balkonetka z side-supportem jest dostępna tylko w zakresie D-G, a przecież tego typu kroje bardzo dobrze radzą sobie w dużo większych rozmiarach.


Oliwkowa Merissa i czarna Alissa

Obie panie są już prawie naszymi starymi znajomymi. Merissa wystąpi chyba w najbardziej jak dotąd udanym połączeniu kolorów - ciemnej oliwce ze złotem. Moja druga po Jasmin faworytka tej kolekcji, a może nawet pierwsza...


Alissa, która wiosną ubierze się nietypowo w czerń, zasługuje na uwagę ze względu na „rewolucyjny” zakres rozmiarów - w miękkim full-cupie z side-supportem (na oko podobnym do Izabeli w miękkiej wersji) będzie sięgać do miseczki H. Jako jedyna z całej kolekcji Fauve. Za to tylko od obwodu 32 (gorzki uśmiech).



Kolekcja ślubna

Bielizna ślubna zawsze okropnie mnie nudzi - obowiązkowe jasne kolory (odcienie bieli i kości słoniowej) i obowiązkowe zestawy (gorset, strapless, balkonetka, pas do pończoch...) - dla tych, które występ w ślubnej sukni mają już dawno za sobą, z reguły mało użyteczne. Rosa jest bardzo elegancka, szlachetna w dotyku i zachwycająca detalami, ale nie będę się nad nią rozwodzić - poza jedną informacją: biustonosz bez ramiączek jest do miseczki GG, co jak na tę markę stanowi prawdziwą ekstrawagancję.



Kontynuacje

Zacznę, przekornie, od modeli nieobecnych - nie zobaczymy wiosną Celine, Natalii (co za szkoda!), Bethany ani Christiny, Carlotta wystąpi tylko w czerni i kremie.

Zostaje natomiast na pociechę piękna Mia w tej samej wersji czarnej z fioletowymi dodatkami oraz nieszczęsna Brianna do miseczki FF nawet w full-cupie.


Rozmiarowy blues

Na koniec wracam do tego jakże ekscytującego większość z nas tematu - rozmiarów. Większość modeli Fauve nadal zatrzymuje się na miseczce G w wersjach usztywnianych i GG w miękkich oraz w jednym jedynym modelowanym termicznie ślubnym straplessie, mimo że konstruktorzy Evedenu nie mają większych problemów z tworzeniem większych rozmiarów miseczek, przynajmniej w „mięczakach”. Postępów nie odnotowano, a nawet przeciwnie - skasowano bowiem Bethany, która sięgała miseczki H w wersji full-cup, pozostawiając w tym zakresie tylko jeden model - Alissę, elegancką, ale nie jakoś szczególnie porywającą. W dodatku rzeczona Alissa w wersji do miseczki H zaczyna się od obwodu 32.

Można by mieć nadzieję, że przynajmniej w drugim końcu miseczkowego spektrum zacznie się coś dziać, wszystkie usztywniane modele Fauve zaczynają się bowiem od miseczki B - niestety w większości modeli nie występuje ona w obwodzie 30. Mamy tu jednak aż trzy chlubne wyjątki: po pierwsze - Isobel, po drugie - Mię, która również występuje w wersji padded plunge i oferuje rozmiary 30B-C, a trzecim jest miękka Brianna plunge, którą już znamy. Podsumowując - wychodzi na to, że Fauve jest marką raczej dla biustów niedużych. Brak jednak prawie całkowicie obwodu 28 - jedynym wyjątkiem jest wyżej wspomniana Brianna.

A może posiadaczki drobniejszych biustów podzielą się swoimi wrażeniami z Fauve? Czy kupujecie bieliznę tej marki?

Nasuwa mi się podejrzenie, że firma nie jest zbytnio zadowolona ze swoich produkcji w miseczkach powyżej G oraz w obwodach poniżej 30, dlatego nie wprowadza ich do swojej najbardziej luksusowej marki. Faktycznie środek tabeli zbiera najmniej negatywnych opinii. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie to raczej motywacją do doskonalenia konstrukcji, niż do zawężania oferty.

 

Podziękowania

Jeszcze raz dziękuję firmie b.style za możliwość dokładnego przyjrzenia się kolekcji i miłe spotkanie w biuściastym gronie konsumenckim - przy okazji zwracam uwagę, że Wygodne bardzo pozytywnie oceniły Isobel :-) Dziękuję też modelkom!

A poniżej zdjęcia Fauve, jakie udało mi się zrobić na spotkaniu.

 

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...