wtorek, 27 września 2016

Jak można było wyprodukować tak ładny, a jednocześnie źle skonstruowany biustonosz? Uff, ten wpis po prostu musiał zacząć się od tego zdania ;-) To nie będzie typowa recenzja, ponieważ produkt już powędrował z powrotem do sklepu. Z reguły w takich przypadkach nie piszę w ogóle recenzji - samo przymierzanie bez dalszego noszenia nie pozwala na dokładną ocenę niektórych aspektów. Przede wszystkim jednak szkoda mi czasu i wysiłku na opisywanie czegoś, czego nie polubiłam i nosić nie będę. Tu postanowiłam zrobić wyjątek, ponieważ: 1) mimo wszystko marka wydaje mi się interesująca... na przyszłość, bo niestety kolejny nabytek - Mariela - okazał się dopasowaniową porażką (miseczki za małe o jakieś dwa rozmiary) 2) Emerald Strappy Curve Bra mimo mankamentów konstrukcyjnych bardzo spodobał mi się wizualnie. Weźcie jednak pod uwagę, że moje oceny poniżej powstały w wyniku jedynie przymiarek.

Przyda się tu kilka słów o firmie Playful Promises. Jest to brytyjska marka, znana z bielizny w stylu seksownym, która niegdyś ograniczała się do rozmiarów A-D, czy może A-E - a od niedawna oferuje także linie D-G oraz Curve (rozmiary pod biustem 36-42 brytyjskie). Dzięki temu od pewnego czasu sporo szumu na jej temat na bieliźnianych i plus-sajzowych blogach. Postanowiłam więc spróbować, zachęcona oryginalnym designem, niespotykanym u popularnych marek D+.

Zanim zacznę rozwodzić się nad Emeraldem, zaserwuję Wam jeszcze kilka zdań o tym, czego wymagam od tak zwanej fikuśnej bielizny.

 

Brafitting jest sexy

Pewien czas temu w anglojęzycznej bra-blogosferze przeczytałam nieco opinii w duchu, że społeczność bra-entuzjastek skupia się za bardzo na brafittingu -  zanadto czepia się kwestii dopasowaniowych, zamiast po prostu cieszyć się urodą bielizny. I o ile sama też uważam, ze przesadny perfekcjonizm jest przesadny oraz fakt, że gdzieś tam mostek odstaje na centymetr, a kształt nie jest idealnie jakiśtam nie spędza mi snu z powiek, to jednak wciąż wymagam, by w dopasowaniu biustonosza spełnione było pewne minimum. Można spotkać się z twierdzeniem, że bielizna erotyczna czy erotyzująca to inny świat i że reguły dopasowania czy konstrukcji nie są tu istotne. A ja zapytam przekornie: dlaczego? Czy jeśli mam do czynienia z dość klasycznie zbudowanym biustonoszem miękkim na fiszbinach, którego estetyka nie uniemożliwia tego, by leżał jak normalny biustonosz miękki na fiszbinach, to dlaczego nie mogę od niego wymagać, żeby leżał jak normalny biustonosz miękki na fiszbinach? ;-) Odpuściłabym może, gdyby to był twór fantazji projektanta, daleki w swoich założeniach od biustonosza jako takiego - ale jeśli mam normalny stanik, to jednak spodziewam się, by wyglądał jak stanik, czyli mniej więcej mieścił biust i przylegał na mostku. Jeśli wyglądam w nim jak w źle uszytym biustonoszu - tak też się czuję: jak w może i ładnym, ale źle uszytym biustonoszu. Czyli, w skrócie, czuję się źle. Ciekawa jestem, czy jestem w swoim podejściu odosobniona, czy nie? :-) Czekam na Wasze opinie.

A teraz wreszcie do rzeczy: czym tak mnie rozczarował, a czym zachwycił Emerald Strappy Curve Bra?

Playful Promises - Emerald Strappy Curve Bra, rozmiar: UK 38FF [Rozmiary miseczek: B-G, obwody: 38-42, cena: £38.00]

Estetyka

Oczywiście ten szmaragd w dolnej części miseczek od początku przykuł mój wzrok. I od razu mam powód do narzekania: moim zdaniem jest go za mało, jest ciut za mocno przytłoczony czernią górnej części. Wynika to ze specyficznego kroju misek oraz z tego, że okazały się na mnie trochę za duże - zbyt wysoko zabudowane. Satyna jest jednak pyszna. Z czarnej satyny zrobione są też paseczki i ramiączka.

Jestem zachwycona także układem tych wszystkich pasków. Z boków - układają się, jakby podtrzymywały piersi, choć to tylko złudzenie, bo całą robotę wykonują tu miseczki. Z przodu tworzą ten charakterystyczny prześwitujący mostek. Klamerki są z błyszczącego metalu w kolorze złotawym. Mają funkcję czysto ozdobną - nie da się nimi niczego regulować.

Wszystko bardzo dobrej jakości - świetne w dotyku zarówno satyny, jak i wszelkie dzianiny, bardzo dobrej jakości zapięcie. Ciekawym zabiegiem - nie wiem czy bardziej estetycznym, czy konstrukcyjnym - są podwójne fiszbiny boczne w obszytych satyną kanalikach. Szycie bardzo staranne, żadnych wiszących nitek.

To mógłby być jeden z najciekawszych, najbardziej oryginalnych modeli w mojej szafie. Niestety w innych dziedzinach ma zbyt dużo wad.

 

Dopasowanie

Rozmiar pod biustem przewidywalny - regularne, nie bardzo luźne 38, które mogę nosić spokojnie, ewentualnie przepinając się ciaśniej w razie potrzeby. Miseczki za to - ok. 1 rozmiar za duże. Za dużo pustego miejsca u góry po bokach, za wysokie zabudowanie - na pewno więcej niż w typowym 38FF (nie próbowałam 36G, ponieważ rozmiaru 36 w kolekcji Curve nie ma). Paski po bokach są za luźne - od strony mniejszej piersi jeden z nich po prostu wisi, a regulować się ich niestety nie da (klamerka jest tylko dla ozdoby). Nie zdecydowałam się jednak na próbę wymiany na 38F - z powodu złej konstrukcji i obawy, że nowy rozmiar będzie w związku z tym leżał jeszcze gorzej.

 

Kształt

W sumie miłe zaskoczenie - biust jest bardzo przyzwoicie podniesiony i ma ładną, zaokrągloną, nie spłaszczoną formę, choć z zebraniem jest już mniej idealnie. Wybaczcie - nie chciało mi się zakładać na niego ubrania, więc widzicie mnie tu tylko w negliżu.

 

 

Konstrukcja

Właściwie to moja wina - mogłam przewidzieć, że biustonosz, który na wszystkich zdjęciach z modelkami i blogerkami odstaje na mostku, będzie odstawał również i u mnie. Postanowiłam jednak dać szansę, spróbować, przekonać się, czy będę w stanie zaakceptować pewne odstępstwa od ideału. Niestety Emerald wymaga ode mnie zbyt wiele... Mostkowi może trudno byłoby idealnie przylegać, ponieważ ze względu na centralnie umieszczony pasek jest nietypowo szeroki, jednak nie to jest przyczyną. Fiszbiny nawet nie próbują dotrzeć do klatki piersiowej, odstając tak, że bez trudu wkładam dwa palce między stanik a ciało. Druty odstają od piersi, wisząc w powietrzu na całej długości od dołu do końcówki, co wygląda... no cóż... Z opóźnieniem przyszło mi do głowy: a co jeśli niektórzy uważają, że to właśnie jest seksowne? ;-) Hmm, ja jednak pozostanę przy opinii, że wygląda to przede wszystkim jak błędnie uszyty stanik, a nie jak wyrafinowany zamysł projektanta. Owszem, biust się trzyma, nosić się niby nawet da, i tylko dlatego nie stawiam jedynki ;-)

 

Staramy się udawać, że nie jest najgorzej ;-)

 

A jednak nie jest dobrze. Spójrzcie też na ten wiszący z boku piersi pasek po prawej stronie.

 

Dwa palce dzielą stanik od ciała (a moje palce nie są bynajmniej cieniutkie ;-)

 

Tzw. wewnętrzny profil na widoku ;-)

 

Jak wyżej - plus zaginający się pasek centralny.


Na zdjęciach modelek i kształtnych plus sajzowych blogerek mamy obraz pt. „no dobra, trochę tam odstaje, ale co tam, ogólnie jest super, sexy i świetnie wychodzi na fotkach”. Gdybym się postarała, mogłabym strzelić sobie naprawdę fajne braselfie w tym staniku. Nieskromnie mówiąc, w odpowiednim ujęciu i oświetleniu byłoby świetnie. Tylko że ja nie nabywam staników po to, by fajnie wychodzić na selfiaczach...

 

Podtrzymanie

Trudno mi tu wystawić obiektywną ocenę, ponieważ Emeralda tylko przymierzałam - trwało to chwilę potrzebną do zrobienia zdjęć. Biust mi nie opadł, a tył nie podjechał :-) Support w tym modelu oceniam jako zadowalający. Miseczki u dołu są nieelastyczne, góra nieco rozciągliwa, ale nie bardzo. Ramiączka bardzo dobre - satynowy przód nie jest nadmiernie elastyczny, podobnie jak gumkowy tył. Nic nie skacze ani nie powiewa. Tył z porządnej, dobrze pracującej dzianiny.



Wygoda

Tu też opieram się tylko na przymiarce, więc ocena dość pobieżna, ale było mi bardzo wygodnie. Boczne usztywnienia nie uwierały ani trochę, całość przyjemna w dotyku i nieszkodliwa.

 

 

Cena

Owszem zapłaciłabym - gdyby leżał przyzwoicie ;-) Cena wydaje mi się w miarę adekwatna do użytych materiałów i niepospolitego designu, niestety nieadekwatna do konstrukcji. W efekcie - czekam na zwrot kasy.

 

Galeria

Z przodu, z tyłu, od zewnątrz i od wewnątrz - warto się przyjrzeć porządnemu wykonaniu tego stanika. Szkoda, że na biuście tak traci...

 

 

Podsumowanie

Co chciałam Wam pokazać tym wpisem? Po pierwsze - jak leży model Emerald na biuście bez upiększeń, stylizacji ani korzystnych kątów. Naga prawda ;-) Ale chciałam też pokazać, że dla większego biustu można próbować stworzyć coś innego, niż serwują nam najpopularniejsze bra-marki D+. Można bawić się w paseczki, ażury, można zastosować jedwabistą satynę, a przy tym nie tracić podtrzymania biustu, można stworzyć coś ciekawszego, mniej grzecznego, bardziej niecodziennego. Teraz czekam po pierwsze na to, że firma Playful Promises się ogarnie i skoro już wchodzi w większy zakres rozmiarowy, to z czasem dopracuje go konstrukcyjnie. A po drugie na to, że inne marki - może nawet nasze rodzime? - zaczną eksplorować podobne kierunki w bra-designie i stworzą nam podobne projekty, ale za to lepiej skonstruowane.

 

Nawiasem mówiąc, w tej samej dziedzinie już od pewnego czasu działa marka Scantilly, należąca do tego samego właściciela, co Curvy Kate. Mam nadzieję, że doświadczenie tego producenta zapobiega podobnym konstrukcyjnym wpadkom. Testy w planach.

A Was chciałam zaprosić do dyskusji o tym, czego oczekujecie od bielizny, nazwijmy to, odbiegającej od codzienności. Nie chodzi mi tu tylko o bieliznę czysto erotyczną czy wabiącą - ciekawa jestem, czy podobnie jak ja, tęsknicie po prostu do czegoś nowego, oryginalnego i efektownego, niekoniecznie mieszczącego się w koronkowej, klasycznie kobiecej estetyce.


poniedziałek, 26 września 2016

Ambasadorki tegorocznej akcji DOTYKAM=WYGRYWAM zachęcają do udziału

 

Październik blisko, a z nim, jak co roku, akcje na rzecz profilaktyki raka piersi. Niektóre z nich organizują firmy związane z markami D+ i promujące brafitting - takie jak Panache. Tegoroczna edycja akcji DOTYKAM=WYGRYWAM zapowiada się dość oryginalnie - ma polegać na próbie pobicia rekordu Guinessa w samobadaniu piersi. Rozumiem, że chodzi o zebranie jak największej liczby kobiet, które będą równocześnie badać sobie piersi pod kierunkiem specjalisty :-) a przy okazji - o promowanie całej idei badań profilaktycznych.

Co szczególnie ważne, kampanii tej będzie jak zwykle towarzyszyło promowanie brafittingu, co jest istotnym wyróżnikiem tej akcji na tle innych i co sprawia, że ją chętnie nagłaśniam :-) Warszawskie stanikomaniaczki 1 października o 12:00 mogą wpaść na Błonia przy Stadionie Narodowym, gdzie będą mogły:

- nauczyć się samobadania piersi (bicie rekordu zaplanowane jest na godzinę 14:00 :-) )

- skorzystać z porad lekarzy (onkolog, lekarz chorób zakaźnych, dermatolog, nefrolog oraz endokrynolog)

- zbrafitować się, czyli dobrać sobie właściwy rozmiar biustonosza, lub zachęcić do brafittingu swoje znajome (na wydarzeniu będą obecne brafitterki z Panache)

- oddać stare biustonosze do reCYClingu (z którego dochody przekazane zostaną na Stowarzyszenie Polskie Amazonki Ruch Społeczny) i za każdy oddany stary biustonosz otrzymać kupon o wartości 20 zł na nowy biustonosz marki Panache :-)

ReCYCling będą organizowały także wybrane sklepy z biustonoszami, których adresy znajdziecie na stronie akcji www.dotykamwygrywam.pl

Brałyście kiedyś udział w kampanii Dotykam=Wygrywam? Czy Waszym zdaniem są one ciekawie zorganizowane i rzeczywiście zachęcają do dbania o zdrowie piersi tudzież o właściwe dopasowanie biustonosza? :-)

17:44, kasica_k , Wydarzenia
Link
poniedziałek, 19 września 2016

Kiedyś często ubolewałam nad tym, że mało w bieliźnie odcieni szarych, srebrnych, gołębich, popielatych i tym podobnych. Czasem cieszyłam się z tego czy innego modelu w srebrzystym odcieniu. Potem nadeszła wielka moda na szarość, a ja wyjątkowo w tym przypadku nie stałam się jej ofiarą ;-) Nie kocham siebie w szarościach (zwłaszcza gładkich), a trend szarej dresówki od początku nie budził mojego zachwytu. Ale szara bielizna to trochę co innego - zwłaszcza w wydaniu eleganckim, z odrobiną błysku, srebra, perłowości. Takie szarości lubię najbardziej (na przykład takie jak ta :-).

Ale niezależnie od moich własnych upodobań - odnotować wypada, że szarości ostatnio namnożyło nam się sporo w ofercie różnych marek. Czas na przegląd szaraków!

 

Barwny klombik

Wintydżowe wzory w kwiaty opanowały ostatnio wszystko. Staniki też. Co ciekawe, bywają chętnie łączone właśnie z szarym tłem. Przykładem jest Mimi z kolekcji Cleo by Panache na aktualny sezon jesienny. Te różyczki kojarzą mi się ze starymi pocztówkami albo wzorami na pudełkach po czekoladkach,  zachomikowanymi gdzieś przez babcię czy ciocię. Wintydż to wintydż :-) A model nawet całkiem uroczy.

 

Prawdziwe stado szaraczków na klombach znaleźć można w Bravissimo. To marka może mało u nas popularna, bo dostępna tylko w internetach, albo poprzez wycieczkę do UK, ale przecież oba te rozwiązania są w zasięgu niejednej stanikomaniaczki! Sama kupuję w Brav nieregularnie, ale już od wielu lat. Marguerite to typowa miękka balkonetka z nadrukiem u dołu i haftem u góry. Ten haft, prawdę mówiąc, nieszczególnie mnie zachwyca w tym zestawie, ale samo połączenie szarej kwiecistości z czernią uważam za udane. Niektóre z kwiatów przypominają bratki, co dla mnie zawsze jest plusem ;-)

 

Pięknymi wintydżowymi różami na szarym tle uraczyła nas ostatnio polska marka Gorteks. Oto miękka, elastycznomiskowa Cleo w wersji szarofloralnej. Model ten recenzowałam dla Was we wcieleniu tropikalnym :-) Podobają mi się tu zwłaszcza te zielone róże...

 

A tu mamy już nie kwiaty, ale też roślinność. Tangowe listki wystąpiły na szarym tle w przemijającej właśnie kolekcji letniej Panache - tak jak się spodziewałam wiosną, wraz z nadchodzącą jesienią zyskały dla mnie większy powab :-) Oto szare Tango.

 

Szare kwiaty

Przejdźmy do kwiatowych szaraków utrzymanych w nieco poważniejszym klimacie. Darcy to też bravissimowski szarak. Właściwie mamy tu wiele shades of grey na białym tle, z dodatkiem czerni. Imponująca rozmiarówka - do miseczki L (brytyjskiej)! Chyba żadna z brytyjskich firm D+ nie może poszczycić się takim zakresem. Wzór to bardziej mono - tylko szarości i czarna koronka. Koronka jest elastyczna (choć podobno we wszystkich rozmiarach czymś podszyta - rozumiem, że także elastycznym materiałem), a side-supportowy krój kojarzy się z Jasmine marki Panache, albo z Fantasie i jej side-supportowymi modelami w kwiatki.

 

W Bravissimo znalazłam też tego oto Gossarda - Harmony, jednak zdjęcie z firmowej strony lepiej oddaje jego kolory. Jest to kwiatowy wzór w odcieniach zimnej, jakby fioletowawej szarości, z elementami różu, ale moim zdaniem również wpisuje się w szaraczkowy trend:

Harmony to niski, usztywniany plunge do miseczki G, jak to bywa w Gossardzie. Uwaga niższa cena ;-)

A na rodzimym podwórku? Kilka szaraków miałyśmy, jak być może pamiętacie, w letniej kolekcji marki Gaia. Glenn to półusztywniany model, w bieli, ale w szarą łączkę i z szarym haftem.

 

Szare koronki

Jednym z najładniejszych koronkowych staników, jakie ostatnimi czasy widziałam, jest Marianna od Fantasie w wersji silver. To chyba jeden z tych modeli, które miały zastąpić produkty bardziej lukśnej marki Fauve tego samego producenta, która niestety została zlikwidowana. Marianna ma wersję miękką - plandżowo-balkonetkową (do GG) oraz usztywnianą half-cupowatą (do G). Podobają mi się obie, choć zwłaszcza tę drugą ciężko dostać...

 

Główną szarą damą aktualnej (czyli jesiennej) kolekcji Panache jest Ava - miekki model typu plunge. Przyznam, że mam na nią chrapkę, i wynika ona nie tylko z żyłki eksperymentatorskiej - po prostu uważam, że dobrze się prezentuje z tą burgundową kokardką :-)

 

Jeśli chodzi o ścisłość, Allegra (by Fantasie) to hafty, nie koronki, ale mieści się w temacie ażuru. I to w pełni, ponieważ obie wersje, balkonetkowa i half-cupowa, są miękkie i przejrzystawe. Tę drugą znam i lubię - mam już w dwóch wersjach kolorystycznych, czerwonej i kobaltowej. Kto wie, może kiedyś skuszę się i na szarość :-)

 

 

Szare melanże

Melanże są ostatnio na czasie, zwłaszcza w sporcie, skąd przeniknęły jak widać i do bielizny. Wprawdzie nie jestem fanką szarego dresu, ale w wydaniu bieliźnianym dresowatą melanżowość nawet lubię.

W szarych melanżach przoduje freyowskie Deco Delight, które dorobiło się już dwóch szaromelanżowych wersji: jasnej bazowej i ciemniejszej sezonowej.

Wersja dove grey:

 

Wersja charcoal, z dodatkami w przyjemnym fioleciku:

 

Firma Panache też postanowiła dostarczyć swoim fankom nieco melanżu. Koko Muse w aktualnej kolekcji występuje w graficie przyprawionym odrobiną magenty.

 

Szary metalik

Jeden z moich ulubionych rodzajów bra-szarości to gładkie powierzchnie lśniącej satyny. Wrócę do marki Bravissimo - świeżą wersję usztywnianego plunge'a Satine (miseczki do J!) można chyba zaliczyć do niebieskawych szaraków. Co prawda kolor na zdjęciu zbliża się jakby do fioletu, ale opisany jest jako grey. To dobrej jakości i bardzo wygodny model, jak przekonałam się kupując sobie jego kolorowe wersje - tu przeczytacie recenzję.



Już nieco stara, ale wspaniale srebrzysta wersja Deco Charm marki Freya wciąż budzi mój zachwyt (jestem jej szczęśliwą posiadaczką). Srebro zestawiono tu z czarną koronką oraz wzbogacono całość super lśniącą zawieszką - kryształkiem:

 

Srebrną satynę zaserwowała nam w letniej kolekcji również nasza marka Gaia. Zakłóca ją jednak drobny rzucik :-) W ofercie dwa modele - całkowicie usztywniany Lilian oraz półusztywniany Liv.

 



Najbardziej jednak tęsknię za metalikiem w wersji miękkiej, np. za szarą satynową dzianiną simplex, którą od czasu do czasu serwowała nam marka Elomi w swoim klasycznym full-cupie Caitlyn. Było już srebro, był grafit... Mam nadzieję, że oba te kolory wrócą w modelu Cate, która jest następczynią Caitlyn.



Szarak z rzucikiem

Jedno słowo: Zen :-) Ta miękka balkonetka marki Freya (do miseczki GG) występuje aktualnie w szarości z białym deseniem, wykończonej różem. To dobry zestaw kolorów :-)

 

Ciekawa jestem, czy lubicie szary kolor w bieliźnie. W jakim wydaniu najbardziej Wam się podoba? Ja jestem entuzjastką metaliczności oraz koronek i haftów, mniej podoba mi się szarość we wzorach i jako tło, choć staroświeckie róże mają swój urok... Chętnie też powitałabym więcej ciekawych wzorów geometrycznych, bo stonowana barwa aż prosi się o jakąś deseniową wymyślność. A Wy lubicie odcienie szarości?

Zapraszam Was także do uzupełniania powyższego zestawu. Znacie jeszcze jakieś miłe szaraki? :-)


piątek, 09 września 2016

Czas na kolejny przedsmak przyszłej wiosny :-) W kolekcji Panache znowu królować będą kwiaty w wielu odsłonach i tonacjach. Co prawda miłośniczki bielizny są ostatnio tak zasypywane florą, że mają już prawo zatęsknić za czymś innym, jednak niektóre z wzorów tej kolekcji będą tak udane, że mnie samej będzie trudno im się oprzeć. Wszechobecność kwiecia nie znaczy, że nie pojawi się też szczypta abstrakcji, będzie jej jednak wyraźnie mniej niż w kolekcji Cleo na ten sezon.

W kolorach - wariacje na temat moreli, malinowa czerwień plus szczypta różu, a z chłodnej strony spektrum - odcienie morskie i błękitne. Gdybym miała szukać skojarzeń - ta paleta kojarzy mi się z zachodem słońca. Nie zabraknie też uniwersalnych beży. Do tego, jak zwykle obfita, klasyczna kolekcja bazowa. Dajmy zatem nura w kwiatowy gąszcz :-)

 

Morelove

Amatorki odcieni morelowego pomarańczu ucieszą się z Jasmine. W sezonie będą aż trzy kolory, plus oczywiście dwie wersje bazowe (które zapowiadane są na listopad tego roku). Pierwsza z sezonowych wersji to petal print, czyli nadruk kwiatowych (różanych?) płatków na bardzo jasnym kremowomorelowym tle. To kolejny przykład unikania w tym sezonie czystej bieli na rzecz „prawie białych” subtelnych odcieni, jak kremy czy blade róże (przykładem z kolekcji Cleo jest model Breeze).

Ten kojarzy mi się nieco z pewnym Elomczakiem, w którym wystąpiłam niedawno na pewnym bra-selfiaczu ;-)

Rozmiary Jasmine: UK 28 F-HH, 30-38 D-K.

 

W koralowym pomarańczu wystąpi koronkowa bliźniaczka Jasmine - Envy (oprócz tego dostępna także w trzech wersjach bazowych: beż, czerń i kość słoniowa).

Rozmiary Envy (takie same, jak Jasmine): UK 28 F-HH, 30-38 D-K.

 

Evergreen Tango też ubierze się w jasny pomarańcz :-) Nie jest to jedyna sezonowa wersja tego modelu - druga będzie... za chwilę ;)

Rozmiary Tango: UK 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF.

 

Malinove

Intensywna czerwień pojawi się w dwóch klasycznych modelach. Pierwszy to wyżej wspomniane Tango - wersja ruby:

 

Drugim czerwonym owocem będzie Clara. Wersja ta nazywa się pink/dove, czyli różowo-gołębia - ten róż to zdecydowana malinowa czerwień, a gołębiość to moim zdaniem po prostu beż o chłodniejszym odcieniu.

Rozmiary Clary: UK 30-38 D-J, 40 E-J.

 

Mineralne

Bardzo lubię niebieskie i niebieskawe staniki. Prawie tak, jak zielone :-) Jeden z najciekawszych kolorów tej kolekcji to mineral blue, w którym ma wystąpić Andorra. Rzeczywiście ma coś wspólnego z błękitną glinką, albo z jakimś półszlachetnym kamieniem. Na zdjęciach katalogowych prezentuje się trochę żywiej niż w rzeczywistości - w realu kolor jest bardziej stonowany. To jednak wyjątkowa wersja Andorry - koronka jest pięknie dwukolorowa, morsko-złocista.

Rozmiary Andorry: UK 28-40 D-J.

 

Szafirowa będzie druga wersja Clary. W tej i tylko tej wersji kolorystycznej dostępny będzie nowy krój majtek - figi z wysokim stanem. Kuszą bardzo! Lubię Clarę (i trochę kolekcjonuję jej kolory ;), a z tymi majtkami to chyba będzie mój musthave.

 

Przesuwamy się w stronę błękitów - chyba najbardziej udana w tym sezonie wersja Jasmine będzie miała trochę niezapominajkowy, trochę fiołkowy, trochę pochmurny kolor, z żółtymi akcentami. Na katalogowych zdjęciach wygląda słodziej, w rzeczywistości burzowe chmury mocniej dominują :-)

 

W bladym błękicie (powder blue) powróci termicznie modelowana Elise. Cenię ten model, po tym, jak miałam okazję go przetestować - kształt miseczek jest udany; dodatek koronki powoduje, że jest elegancko i nie nudno. Polecałabym mu wejście do bazy ;-) Szkoda tylko, że w tej wersji kolorystycznej koronka ma odcień taki sam, jak reszta.

Rozmiary Elise: UK 30-38 D-G. 

 

Kwiatowe

Odłożyłam najbardziej ukwiecone sztuki prawie na deser :-) Zacznę od modelu okładkowego. Thea to miękka balkonetka trójdzielna o kroju nie-tangowatym, lecz florisowatym. Wyjątkowo przyjemny kwiatowo-liściasty deseń na tle w kolorze kości słoniowej (znowu ten „niebiały”). Nie przymierzałam jeszcze Thei, ale Florisa owszem - jest to krój mocno zbierający i podnoszący, powinien też nadawać się dla biustów nieco pełniejszych u góry ze względu na to, że jest stosunkowo otwarty. Tu materiał w górnej części miseczki jest elastyczny, co powinno dodatkowo ułatwić dopasowanie przy np. asymetrii. Muszę powiedzieć, że mimo tego jasnego tła napaliłam się nieco na Theę :-)

Rozmiary Thei: UK 30-38 D-K.

 

A teraz czas na mojego najbardziej must-have'owego must have'a :-) Czyli na Florisa. Jak sama nazwa wskazuje, znowu w kwiaty, tym razem na czarnym tle. Mam słabość do wielokolorowych kwiatów na ciemnych tłach, dlatego polubiłam tę wersję od pierwszego wejrzenia. Kwiaty wyglądają trochę jak namalowane na szkle - folk powraca. Lubię to!

 

Rozmiary Florisa: UK 30-38 D-K.

 

Tęczowe

I abstrakcyjne! Podczas gdy kolekcja Cleo oferuje wielokolorowe, malarskie ciapki w kilku wydaniach - tu, w tradycyjnym Panache, taki wzór pojawi się tylko raz. Będzie to trzecia z kolei wersja modelu Jasmine - white abstract. O ile abstract zdecydowanie popieram, o tyle white już mniej, choć nie mogę powiedzieć, by mi się ta wersja całkiem nie podobała. Tęcza zawsze kusi ;-) Choć marzyłabym tu o nie-białych ramiączkach i tyłach...

 

Kawowe i śmietankowe

Spora część modeli z kolekcji sezonowej ma neutralne, bazowe barwy, co, jak się być może domyślacie, nie cieszy mnie zbytnio, ale wiem, że tego typu odcienie szczególnie dobrze się sprzedają w ciepłej porze roku. Zacznę od całkowitej nowości - usztywnianego modelu Petra. Petra nie ma jednak termicznie modelowanych miseczek, lecz jest tradycyjnym sztywniakiem szytym. Jej krój to side-support, czyli konstrukcja z panelem bocznym, mająca w zamyśle dobrze zbierać i zaokrąglać biust, do tej pory nie widywana w wydaniu usztywnianym (przynajmniej w znanych mi dobrze markach D-plusowych). Niestety nie miałam okazji zobaczyć, jak Petra prezentowała się na modelkach, bo tym razem pokazy kolekcji odbywały się pechowo w czasie mojego urlopu. Na zdjęciach wyglądała nieźle... Chętnie wypróbowałabym Petrę na własnym biuście, choć kolor cappucino, w którym wystąpi, nie zachywca mnie specjalnie. Jeśli już klasyka - wolałabym czerń :-)

Rozmiary Petry: UK 28 E-H, 30-38 D-H. 

 

A teraz pokażę Wam tylko na szybko coś, co wejść miało, ale jednak do sprzedaży nie wejdzie. Sandie - beżak raczej dla tradycjonalistek, ale z ciekawostką: aplikacje na ramiączkach. Mam nadzieję, że Panache powróci kiedyś do tego pomysłu zdobniczego.

 

Mamy tu jeszcze frakcję śmietankową - Penny. Jest to side-supportowy full-cup, coś jak Andorra, jak podejrzewam - ale bez elastyczności w górnej części miseczki. Tradycyjna do bólu, ale haft jest ładny, a całość kojarzy mi się ze starymi Panaszami oraz z bazówką Fantasie.

Rozmiary Penny: UK 30-38 D-K.

 

Trochę na doczepkę wjadę tutaj z ultrabladym brzoskwiniowym różem i... miękkim plandżem! Ava przypomina nieco dawną plandżową Andorrę, której niestety nie ma już w kolekcji. Może się sprawdzi i wejdzie na stałe do repertuaru? Byłabym za, zwłaszcza że miękkie plandże to rzadkość. Ava debiutuje w obecnej jesienno-zimowej kolekcji w całkiem ciekawej wersji szarej. Hmm, może udałoby mi się ją wypróbować? Jeśli się uda, na pewno zdam Wam relację.

Rozmiary Avy: UK 28 F-H, 30 DD-H. 

 

Bazowe

Kto jak kto, ale marka Panache traktuje bazę poważnie, co daje się zauważyć również w podejmowanych ostatnio przez firmę działaniach promocyjnych (mam tu na myśli kampanię Modelled by Role Models, o której słówko na końcu).

W omawianym sezonie kolekcja będzie równie obfita, jak zawsze. Po pierwsze - zawierać będzie bazowe wersje modeli takich jak: Jasmine (beż, czerń), Envy (czerń, cielisty, kość słoniowa), Tango (czarny, biały, cielisty w wersji balkonetkowej i plunge), Clara (czarno-grafitowy, beżowy), Andorra (czarny, kremowy, biały), Idina (beż, czarny). Zostają jeszcze dwa kolory Porcelain Viva oraz Porcelain w wersji balkonetkowej, ale ta kolekcja termicznie modelowanych gładziochów jest już zastępowana przez Porcelain Élan (balkonetka, plandż, strapless - uwaga, nie będzie wersji miękkiej balkonetkowej). Zostaje bezramiączkowa Evie (beż i czerń), nie będzie już niestety wersji ślubnej Evie Bridal.

Zadomowi się w bazie debiutująca jesienią 2015 Cari - biustonosz termicznie modelowany z pianki typu spacer, który wystąpi w kolorach beżowym i czarnym (rozmiary: UK 28 DD-G, 30-34 D-H, 36 D-GG, 38 D-G).

Dla karmiących pozostanie w ofercie miękka Sophie w wersjach kremowo-beżowej i czarno-cielistej, ale pojawi się też, i to już w obecnym jesiennym sezonie, nowość - Eleanor o termicznie modelowanych piankowych (spacerowych) miseczkach na fiszbinach. Prosi się, by powiedzieć: nareszcie - karmiące biusty naprawdę potrzebują tego rodzaju modeli (gładkich, na drucie). Dodatkową atrakcją jest tu haczyk do spinania ramiączek na plecach. Rozmiary Eleanor: UK 28 DD-G, 30-34 D-H. 

 

Detale

Na plan pierwszy w tej kolekcji wybijają się oczywiście kwiatowe nadruki w takich modelach jak Floris, Thea, Jasmine. Najefektowniejsze koronki to już tradycyjnie Clara, plus dwukolorowa Andorra. Hafty raczej nie zwracają uwagi. Biżuterii brak, ale przyjemnie dopracowane są niektóre kokardki (Thea, Floris, tiulowe Jasmine, Elise).

 

Rozmiary i kroje

Cieszy mnie ponowne pojawienie się w ofercie Panache miękkiego plandża (Ava), oraz zadomowienie się Jasmine w bazie (dzięki czemu w kolekcji mamy już 5 wersji tego modelu), a także modele Florisopodobne, przy czym tych ostatnich mogłoby być jeszcze więcej. Mamy jedną nowość konstrukcyjną - Petrę - ciekawa jestem, czy tradycyjne modele usztywniane pozostaną w marce na dłużej.

Jeśli chodzi o rozmiary, warto odnotować, że całkiem sporo modeli w kolekcji zaczyna od rozmiaru 28 pod biustem (60). Dotyczy on często ograniczonego zakresu miseczek (np. F-HH), ale występuje w modelach: Jasmine, Envy, Ava, Petra, Cari, Idina, Porcelain, Eleanor, Andorra i oczywiście Tango. Niestety Floris i jego koleżanka Thea zaczynają od 30 (65), za to oba sięgają do miseczki K, która pozostaje górną granicą i występuje w kolekcji bardzo często.

Jeśli chodzi o górną granicę podbiustową - większość modeli kończy na 38 (85). Dalej sięga Tango, Andorra i... Clara, która powiększy swój zakres o obwody 40 (90) E-J :-) To może być dobra wiadomość dla plus-sajzowych miłośniczek efektownych koronek.

 

Galeria

Oto moje własne zdjęcia próbek kolekcji w pełnym zestawie i ze wszystkich stron :-)

 

 

Katalog

Przyjemne zdjęcia pełne słońca - gorące, wakacyjne popołudnie. A propos naszych niedawnych dyskusji o sposobach prezentacji bielizny - modelka sprawia wrażenie naturalnie zrelaksowanej, nie jest plastikowo-sztuczna. Stanowi to raczej regułę w katalogach dobrych brytyjskich marek, i przyjamniej tego standardu życzyłabym sobie wszędzie... 

 

 

Kampania

Wrócę jeszcze na chwilę do tematu bazy :-) W kampanii Modelled by Role Models (już tradycyjnie jej bohaterki prezentują kolekcję bazową Panache), o której pisałam Wam wiosną, niestety nie przeszłam do finału, ale bardzo dziękuję za wszystkie Wasze głosy! Miłym akcentem jest fakt, że jedną z finalistek została inna Polka - Sylwia Błach, blogerka (Rozkosze Umysłu i VamppiV), pisarka, programistka, osoba działająca na rzecz osób niepełnosprawnych (sama porusza się na wózku).

Organizator piszę o niej tak: Poprzez swoje inspirujące blogi, jak i bycie ambasadorką osób niepełnosprawnych, promuje zmianę wizerunku osób z niepełnosprawnością w Polsce. Pracuje również przy wyborach Miss Polski na wózku oraz jest w trakcie przygotowań do organizacji konkursu Miss Świata na wózku, który odbędzie się w 2017 roku. Sylwia pracowała także dla agencji Butterfly Agency Models, która zachęca kobiety z i bez niepełnosprawności do pokazywania swojego piękna bez względu na figurę, stan zdrowia czy rozmiar. 

Uważam, że Sylwia będzie świetnym Kobiecym Wzorcem (vel Role Modelką), zwłaszcza że sama na nią głosowałam :-) Blogerki górą! Cała kampania jest pozytywna i cieszę się, że brałam w niej udział, obok wielu innych fajnych osób ;-)

Wszystkie sześć finalistek możecie zobaczyć i przeczytać o nich tutaj.

A wracając do kolekcji sezonowej... Jak Wam się podoba to kolejne zaproszenie do Panaszowskiego ogródka? ;-) Moim zdaniem miła będzie ta wiosenna odmiana po dość mrocznej kolekcji na aktualną jesień :-) Czy wypatrzyłyście jakieś swoje musthave'y? U mnie zaczyna się od Florisa, ale nęci mnie też szafirowa Clara w komplecie z wysokimi figami oraz mineralna Andorra (czy uwierzycie, że nie mam jeszcze żadnej Andorry?). A może i Thea? Naukową ciekawość budzi Petra. A Wasze musisztomiecie? :-)

 

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...