piątek, 29 października 2010

Prawidłowe Ostanikowanie to coś, co wyzwala chęć dzielenia się ze znajomymi kobietami nową jakością biusto-życia ;-) Wiele z nas potem albo osobiście wychodzi z inicjatywą, albo też spotyka się z prośbą przyjaciółki czy znajomej: pomóż mi dobrać stanik!

Dokąd kierujemy nasz nowy stanikomaniacki narybek? Mieszkanki dużych miast są w dobrej sytuacji - mają już pewien wybór sklepów stacjonarnych. Mogą wysłać znajomą do jednej z „oaz bra-fittingu”, z nadzieją, że zajmą się nią bra-fitterki. Mogą też umówić się na wspólny wypad, zwłaszcza jeśli towarzystwo do ostanikowania jest większe, a i same przy okazji mają ochotę na bieliźniany rekonesans.

W mojej rodzinnej Warszawie dobrych sklepów jest co najmniej kilkanaście (zapraszam na Biuściastą Mapę, a jeśli zależy nam na konkretnej marce - do tabeli z ofertą). Można nawet pokusić się o podzielenie ich na kilka kategorii. Pierwsza z nich to sklepy w dogodnych lokalizacjach, przy głównych ulicach, ze sporym ruchem. Nieco spokojniej bywa na mniej uczęszczanych osiedlach, gdzie często pączkują młode bra-fittingowe biznesy. Last but not least, mamy jeszcze sklepy internetowe z możliwością odbioru osobistego. Nie da się trafić do nich z ulicy, ale można zrobić zakupy bez kolejki do przymierzalni.



Szoping dla wybranych - stare dobre czasy? :-)

Biuściaste warszawianki, przynajmniej niektóre, pewnie z nostalgią wspominają pionierskie czasy, gdy kilka znanych i uznanych stołecznych sklepów istniało w tej trzeciej postaci - e-shopu z „zapleczem” w postaci prywatnego mieszkania gdzieś w mieście, wypełnionego towarem, z zaimprowizowaną przymierzalnią... Wizyta w takim miejscu, na którą należało się wcześniej umówić, miała posmak czegoś dostępnego tylko dla wtajemniczonych. W dyskretnej atmosferze można było nie tylko przymierzać do woli, ale i pogawędzić (a było o czym - w czasach, gdy zdobycie odpowiedniego rozmiaru graniczyło z cudem), czy nawet zaprzyjaźnić się z domowymi zwierzakami właścicielki ;) Dziś, gdy wiele z tych firm pootwierało salony z prawdziwego zdarzenia, czasami trochę tęsknię za tym, co było...

Okazuje się jednak, że działają jeszcze firmy, które z owej kameralności postanowiły uczynić swój atut. Niektóre z nich sprawiają wrażenie, jakby intymniejszy model relacji z klientką, gdy na czas spotkania otrzymuje ona wyłączną uwagę sprzedawcy, był kluczem do ich powodzenia. Zjawisko jest na tyle ciekawe, że postanowiłam je zbadać osobiście!


Zwykły-niezwykły sklep

Pewnego letniego dnia wybrałam się więc do Bellami - szczególnego salonu, zwanego górnolotnie showroomem. Pewnym minusem Bellami jest trochę peryferyjne położenie (Warszawa, ul. Szkoły Orląt 4/21), a poza tym - szczerze mówiąc, widzę mnóstwo plusów :-)

Wnętrze jest starannie urządzone, wyraźnie z myślą o przyjmowaniu klientek - nie jest to zwykłe mieszkanie, ale też i nie jest to zwykły sklep, czego byłam już pewna, gdy siadałam na wygodnej kanapie i częstowałam się ciasteczkami. Nie miałam przy tym wcale wrażenia onieśmielenia czy skrępowania, jakie czasem nam towarzyszy, gdy wchodzimy do obłędnie eleganckich, błyszczących butików - prosto z ulicy, z rozwianym włosem i w codziennym stroju. Czułam się raczej jak w przytulnej kawiarence, w której jestem mile widziana. A do tego mogłam przymierzać, przymierzać, przymierzać... zupełnie bez uczucia, że zabieram komuś cenny czas (choć zabrałam go sporo).

Pani Izabela, właścicielka i, można powiedzieć, autorka tego sympatycznego miejsca, doskonale wyczuła tę potrzebę, którą i ja widzę: tęsknotę za bra-fittingiem kameralnym, bez „oddechu następnej klientki na karku”, z odpowiednio dużą ilością czasu na decyzję, która często bywa trudna. Rozumie też potrzebę spotkań w kobiecym gronie, którą niektóre z nas znają choćby ze zlotów organizowanych na Lobby Biuściastych: w Bellami można nawet urządzić niedużą imprezę, na przykład część wieczorka panieńskiego, czy też zwykłe spotkanie przy kawie i bieliźnie (kawa, ciasteczka i koronki - zawsze uważałam, że to połączenie ma potencjał :-). No i, rzecz jasna, można się całkiem przyzwoicie obkupić (w ofercie m.in. wszystkie marki Panache, Curvy Kate, Gossard, Keia Pink, Charnos).

 

Wywiad!

Namówiłam panią Izę, żeby opowiedziała nam o metodach swojej pracy i o tym, jak klientki odbierają stworzony przez nią klimat. Poniżej zapis tej opowieści w formie krótkiego filmu. To moja pierwsza próba sfilmowania wywiadu i mam nadzieję, że niedostatki techniczne mi wybaczycie :-)



Ciekawa jestem, co myślicie o bra-fittingu w bardziej kameralnej oprawie? Czy też widzicie zalety kupowania w miejscu, gdzie pod przymierzalnią nie kłębi się tłum innych klientek i towarzyszących im osób, i gdzie możecie poczuć się naprawdę swobodnie? Czy udanie się do showroomu to dobry pomysł na pierwszy bra-fitting? A może na regularne spotkania zakupowe z przyjaciółkami? Czy popularyzacja bra-fittingu spowoduje, że wzrośnie liczba takich kameralnych salonów? Prawdę mówiąc, nie miałabym nic przeciwko temu!

 

Uwaga, promocja!

Od dziś przez cały tydzień - specjalnie dla Was - wszystko w Bellami tańsze o 15% na hasło STANIKOMANIA! Online czy z wizytą - wybór należy do Was :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...