piątek, 28 października 2011

„Bogactwo i ornamentyka haftu przypomina strojne suknie z początków XIX wieku” - czytamy w firmowym sklepie Samanty w opisie serii Semi. Bez względu na trafność tego skojarzenia, bieliznę tej marki pamiętam od zawsze jako barwną i efektowną. Samanta wcześnie zareagowała na potrzeby nieco większych biustów, produkując miseczki większe od D i angażując swego czasu do promocji swoich wyrobów aktorkę Katarzynę Cichopek, znaną z raczej wydatnych piersi. Pewnie niektóre z Was pamiętają, jak kilka lat temu o sesjach pani Kasi w bieliźnie Samanty rozpisywały się plotkarskie serwisy.

Samanta jednak przez wiele lat pozostawała poza orbitą moich zainteresowań, z prozaicznego powodu - co prawda oferowała D+, ale ów „+” wciąż nie był dostatecznie duży, bym mogła weń zmieścić swój nie tak wielki przecież biust. Sytuacja jednak zaczęła się zmieniać w ciągu ostatnich kilku lat. Już w 2009 roku mówiło się o tym, że konstruktorki Samanty pracują nad powiększeniem rozmiarówki, powstają już prototypy i odbywają się testy, a pojawienie się oferty dla biuściastych jest tylko kwestią czasu.

O Semi usłyszałam po raz pierwszy około roku temu, gdy testowano nowy dużomiseczkowy krój. Ta wersja, na którą się skusiłam, weszła do sprzedaży w sezonie zimowym zeszłego roku. Lepiej późno niż wcale - kolory turkusowo-zielonego Semi ostatecznie przekonały mnie, by wreszcie dać szansę pannie S. Z radością ogłaszam więc kolejny debiut z cyklu „chcemy nosić polskie marki” :-)

Samanta - Semi, krój A922, rozmiar: 80H, kolor: turkusowy [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 65-95 (podaję rozmiary tego kroju wg aktualnej kolekcji - wersja liliowa: 65G, 70F-K, 75E-J, 80D-I, 85D-H, 90D-G, 95D-F), cena: ok. 159,90 zł]

 

Estetyka

Zgodnie z opisem, Semi jest zdecydowaną strojnisią (strojnisiem?) - jej główną ozdobą jest spektakularny turkusowo-zielony haft na przejrzystej ciemnozielonej siateczce. Szkoda, że w najnowszej wersji (w całości lilaróżowej) nie postawiono już na mocne barwy. Według mnie to jeden z najciekawiej ubarwionych polskich biustonoszy, jakie widział mój biust :-) Hafty są staranne, wyraziste. Smaku temu zestawowi kolorów dodaje fioletowy akcent w postaci kryształka na mostku.

Druga zaleta Semi to ażur - tu znów brawa dla firmy za odwagę w przełamywaniu stereotypu, że przejrzyste materiały nie nadają się dla większych biustów. W dolnej części miseczek siateczka jest podwójna, zachowuje jednak przezroczystość.

Śmiały projekt odrobinę psują mankamenty wykonania - wykończenia (gumki, ramiączka, dzianina tyłu) trochę różnią się kolorami, całość tworzy wrażenie skomponowanej trochę naprędce. Przydałoby się też popracować nad zamocowaniem ozdoby na mostku, bo układa się jakoś krzywo, jest nawleczona na wstążeczkę, a powinna być chyba przyszyta niezależnie.

Przednią część ładnych, ozdobnych ramiączek podszyto miękkim wzmocnieniem, niestety na zakończeniach szwów sterczą nitki. Podkład ten od spodu również nie grzeszy urodą i narzuca mi się pytanie: czy nie lepiej byłoby znaleźć solidniejsze ramiączka, zamiast podszywać?

Na plus należy policzyć Samancie, że zadbała o dobre, mocne, nieodkształcające się zapięcie.

 

Dopasowanie

Nie bardzo wiem, do czego się odnieść w ten ocenie - kalkulator rozmiarów na stronie sklepu Samanty nie daje bowiem sensownych wyników. Moich wymiarów w ogóle nie da się do niego wprowadzić, ponieważ przy obwodzie pod biustem 83-87 (z ciasno zmierzonym 83 zaliczam się do tego właśnie zakresu) najwyższy zakres obwodów w biuście to 107-109, a ja mam 111. Przy wymiarach 83-87/107-19 kalkulator wylicza rozmiar 85F, a ja zupełnie swobodnie czuję się w 80.

W Samantowym 80H czuję się trochę jak w tym samym rozmiarze niektórych modeli Avocado, np. w Saskii: miseczki trochę za duże, ale mniejsze mógłyby być za małe. Może następnym razem spróbuję 80G (którego kalkulator nie przewiduje w ogóle - maksymalna miseczka, którą udało mi się z niego wycisnąć, to F :)

Jedyne, co mi pomogło w dopasowaniu, to możliwość przymierzenia innego rozmiaru (przymierzałam także 75I i 75J dzięki uprzejmości sklepu Intimo - obydwa były za ciasne pod bustem i miały za duże miseczki) oraz doświadczenia z innych polskich marek. Stawiam więc tróję za nieprzewidywalność rozmiarową, bo nie bardzo wiem, jak mogłaby sobie poradzić z doborem osoba bez doświadczenia. Ta uwaga dotyczy wielu polskich firm - nie rozumiem, czemu wprowadzając do oferty większe miseczki, nie aktualizujecie kalkulatorów i tabel? Przecież w ten sposób tylko narażacie się na zwroty i samospełniającą się przepowiednię: te „dziwne” nowe rozmiary są nie do sprzedania, bo nikt nie wie, jak je dobierać.

 

Kształt

Po doświadczeniach z kilkoma polskimi producentami mam ochotę pokusić o zdefiniowanie typowo „polskiego” kształtu :) Jeszcze u żadnego polskiego producenta, może oprócz Ewy Michalak, nie spotkałam naprawdę mocnego wypchnięcia dolnej części biustu ku górze, jak to ma miejsce w bieliźnie brytyjskiej. Typowa jest forma dość naturalna, niekiedy zbyt wisząca - coś, co nazwałabym przewieszką czy też nawisem nad fiszbiną, tak jakby konstruktor zakładał, że głęboka miseczka najwięcej miejsca musi mieć u dołu. Nie wiem, czy podzielacie moje obserwacje?

Tutaj na szczęście zjawisko nie występuje w dyskwalifikującym stopniu - linia na początku jest w zasadzie pozioma, potem się wznosi. Trzeba jednak uważać na stopień skrócenia ramiączek, bo przy ich zbytnim poluzowaniu piersi wyraźnie opadają. Biust jest za to ładnie zebrany i z profilu przyjemnie kulisty, co jest zjawiskiem wciąż rzadko spotykanym wśród początkujących produktów D+. Za to stawiam czwórkę, choć za słabe unoszenie powinnam postawić co najmniej minus.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Kiedyś słyszałam opinię, że Samanty są bardzo rozciągliwe i niepodtrzymujące. Semi obala ten stereotyp - dzianina boków nie należy może do najpancerniejszych na świecie, ale pracuje na tyle dobrze, by w rozmiarze 80 całkiem przyzwoicie podtrzymywać mój biust, w stopniu porównywalnym z brytyjskimi markami, jak Freya. W obwodzie 75 było mi zdecydowanie za ciasno.

Ramiączka dzięki podszyciu w przedniej części są bardzo mało elastyczne, odcinek bez podszycia również nie jest nadmiernie rozciągliwy. W bokach mamy pionowe usztywnienia, bardzo elastyczne i nie uwierające, które zapobiegają zwijaniu się materiału.

Co do konstrukcji natomiast - w Semi A922 nie zauważam typowego błędu polegającego na zbyt wysokich bokach i fiszbinach kłujących w pachę, natomiast fiszbiny są dość wąskie, co odwiodło mnie na razie od prób z mniejszą miseczką (a próby takie by się przydały, bo w górnej części miseczki mam trochę wolnego miejsca). Do tego wspomniane wyżej nienajlepsze unoszenie sprawia, że konstrukcji Semi nie uznaję za idealną.

W miseczki po bokach wszyte są od wewnątrz siatkowe panele, mające zapewne polepszać własności zbierajace. Być może spełniają swoje zadanie, bo zebranie jest dobre. Zastanawiam się tylko, czy nie można by tak zmodyfikować konstrukcji, by stały się zbędne? Jak widzimy na przykładzie wielu miękkich modeli D+, biustonosz może poradzić sobie bez tego elementu. Na szczęście tutaj jest on również półprzejrzysty i nie szpeci całości.

 

Wygoda

Brak zarzutów. Żadnego gryzienia, drapania zapięciem czy gniecenia fiszbinami (mimo że są wąskie). Ramiączka są wygodne, być może dzięki wspomnianemu wcześniej podszyciu, które jednakowoż ujmuje im urody.

 

Cena

Ponieważ w żadnym sklepie nie mogłam już znaleźć rozmiaru 80H w interesującym mnie kolorze (bo są też bazowe - biały i czarny), z pomocą przyszedł mi producent - zaproponowana mi cena 159,90 pokryła, jak sądzę, cenę biustonosza wraz z wysyłką i wydaje się podobna do cen oferowanych przeciętnie za ten model w zeszłorocznej wersji (np. Intimo - 149 zł). W nowej kolekcji Semi A922 kosztuje już 179 zł, co wydaje mi się już ceną stanowczo zbyt wygórowaną.

Również cena mojej wersji wydaje mi się za wysoka. Za sumę porównywalną do cen brytyjskich biustonoszy ze średniej półki (Panache Superbra, Curvy Kate) dostajemy produkt aspirujący, ale jednak na niższym poziomie jakościowym i konstrukcyjnym.

 

Podsumowanie

Mimo wad Semi cieszy mnie, że kolejna firma potrafi wyprodukować coś, co mogę nosić - i to nie tylko ja, ponieważ w modelu Semi A922 zmieszczą się także biusty większe od mojego. Ten konkretny krój adresowany jest wyraźnie do tych większych i cięższych - w obwodzie 65 najmniejszą miseczką jest (Samantowe) G  - nie rozumiem tylko, czemu jest to jedyna miseczka w tym obwodzie (?), skoro już w obwodzie 70 miseczki sięgają K.

Semi A922, z tego co wiem, zdobyła sobie zagorzałe zwolenniczki. Nie mam pojęcia, jak się sprawy mają z innymi krojami z tej serii, choćby z A211, o mniejszym, ale i tak godnym uwagi, zakresie rozmiarów (do miseczki H). Chętnie się dowiem, jakie macie doświadczenia z tą marką.

W celu zorientowania się w krojach i rozmiarach warto zajrzeć do katalogu najnowszej kolekcji.

Swoją Semi traktuję głównie jako ciekawostkę, głównie kolorystyczną, i punkt wyjścia do dalszego eksperymentowania. Mam nadzieję, że zwiększy się liczba modeli w podobnym zakresie rozmiarów oraz że konkurencja sprawi, iż Samanta dostosuje, jeśli nie ceny, to jakość, do naszych już trochę podrośniętych wymagań :-)

czwartek, 20 października 2011

Zgodnie z daną dawno temu obietnicą reaktywuję edukacyjny cykl „biustów na żywo”, w którym rolę główną gracie Wy i nadsyłane przez Was zdjęcia. Jak na (ponowną) inaugurację przystało, tym razem coś wyjątkowego - po raz pierwszy naszą bohaterką jest przyszła mama i jej dwa zupełnie różne biustonoszowe wybory.

 

Rośnie razem z biustem?

Takim hasłem często reklamują swoje wyroby firmy produkujące bieliznę ciążową i do karmienia, twierdząc, że ich bielizna dostosowuje się do zmieniającej się w czasie ciąży wielkości piersi i szerokości obwodu pod biustem. Czy ich produkty rzeczywiście spełniają szczególne wymogi, które powinnyśmy stawiać bieliźnie ciążowej? Oczekiwałabym, że biustonosze ciążowe będą przewyższały pod względem komfortu i podtrzymania zwykłą, codzienną bieliznę. Czy jest tak rzeczywiście?

O tym chyba najwięcej do powiedzenia mają doświadczone mamy, które miały okazję wypróbować wiele różnych opcji. Taką właśnie osobą jest nasza bohaterka, która wystąpi pod pseudonimem mama_lobbystka.

Na nadesłanych fotografiach widzimy ją na przełomie 7 i 8 miesiąca drugiej ciąży. Pierwsza przedstawia jej sylwetkę w biustonoszu kupionym w pierwszej ciąży, druga - w modelu, który nosi obecnie.

Pierwszy - to Triumph Mamabel Micro Stretch w rozmiarze 80B, a drugi - Fauve Celine w rozmiarze 32E.

„Tego Triumpha kupiłam w poprzedniej ciąży, kiedy miałam podobne wymiary” - opowiada mama_lobbystka (jej wymiary to: pod biustem ciasno 71 cm, pod biustem luźno 80 cm, w biuście 98 cm). - „Mierzyłam się pod biustem luźno, dlatego 80 wydawało się dobrym pomysłem. Wydaje mi się, że pomagała mi go dobrać pani pracująca w sklepie (było to 7 lat temu, dlatego słabo pamiętam, jednak zawsze mierzyłam staniki przed zakupem). Model był zachwalany jako rosnący razem z biustem i z tego względu idealny na czas ciąży” - dodaje obecna i przyszła mama. - „Jak widać, nic nie podtrzymuje” - stwierdza.

Spójrzmy jeszcze raz:

Rzeczywiście - widać. Piersi na lewym zdjęciu swobodnie obwisają, trochę tak, jakby modelka nie miała na sobie biustonosza. Nie są bardzo duże, dzięki czemu efekt nie jest rażący, ale brak podtrzymania daje się zauważyć. Na fotce po prawej modelka co prawda nieco bardziej się wyprężyła, ale i bez tego różnica byłaby spektakularna.

Winowajcą jest nie tylko nieprawidłowy rozmiar (dobrany - pamiętajmy - na podstawie rad sprzedawczyni, na zasadach zgodnych z założeniami producenta), ale i rozciągliwość - to ona, jak się zdaje, miała zapewnić biustonoszowi „rośniecie wraz z biustem” - a sprawiła, że jest on w zasadzie bezużyteczny. „Ciężko stwierdzić, czy miska jest za mała, bo obwód jest dużo za luźny, podjeżdża na łopatki. O ile luzem stanik ma 67 cm, to da się rozciągnąć do co najmniej 115, a nie był to najsilniejszy naciąg...” - ujawnia mama_lobbystka. W jaki sposób tak elastyczne materiały mają poradzić sobie z podtrzymaniem coraz cięższych, wrażliwych piersi ciężarnej kobiety?

„Jego jedyną zaletą jest bardzo przyjemny dla ciała materiał” - zauważa mama_lobbystka. „Po porodzie kupowałam karmieniowe wersje tego modelu, dlatego po zakończeniu karmienia mój biust był w fatalnym stanie, leżał na brzuchu” - zwierza się. Te nie najlepsze doświadczenia skłoniły mamę_lobbystkę do dalszych poszukiwań odpowiedniego biustonosza. „Na szczęście wpadły mi w ręce „Wysokie Obcasy” z artykułem Nie! namiotom w brudnym beżu i się zaczęło... Teraz skóra brzucha i skóra piersi nie mają ze sobą kontaktu” - uśmiecha się nasza bohaterka.

Mama_lobbystka zmieniła rozmiar noszonych biustonoszy jeszcze przed drugą ciążą, w ciąży zaś stary biustonosz włożyła tylko raz - by pokazać się nam na zdjęciach. 

 

Wyrzucić stereotypy

Na zdjęciach po prawej mama_lobbystka prezentuje się w zupełnie innym biustonoszu. Celine marki Fauve to lekko usztywniany half-cup w rozmiarze 32(70)E - zmienił się więc zarówno obwód pod biustem, jak i rozmiar miseczki, nie wspominając już o typie biustonosza (Triumph Mamabel to miękki model bez fiszbin). Jeśli chodzi o rozmiar biustonosza - widzimy, że dobierając obwód pod biustem mama_lobbystka tym razem opierała się na pomiarze wykonanym na ciasno (71 cm pod biustem - rozmiar 32(70)). Mimo to Celine zapewnia jej dostateczny komfort pod biustem, z jednoczesnym znacznie lepszym podtrzymaniem. Spójrzmy na kolejną parę fotek:

Zdjęcie po prawej mówi samo za siebie - biust w Celine zdecydowanie „patrzy w górę” i z całą pewnością daleko mu do leżenia na brzuchu.

W ciąży jednak ważny jest nie tylko wygląd, ale i, może nawet przede wszystkim, wygoda. Dlaczego mama_lobbystka w drugiej ciąży wybrała eleganckiego, usztywnianego half-cupa, kojarzącego się nam raczej z efektowną ekspozycją biustu niż z codziennym komfortem? Okazuje się, że nie należy sądzić po pozorach ani kierować się stereotypem. To, co najwygodniejsze, wcale nie musi przypominać niemowlęcej pieluszki!

„Celina jest idealna, do tego bardzo wygodna” - twierdzi nasza mama. Gdy zauważymy, jak mocno biustonosz ten podnosi biust, może to wydać się zaskakujące. Mama_lobbystka jednak obala stereotyp, wyjaśniając: „Piersi w ciąży robią się cięższe niż w podobnym rozmiarze normalnie (tak mi się wydaje, bo na początku ciąży rozmiar mi się nie zmienił, ale czułam większy ciężar) i bolesne. Stanik, który mocno podnosi i przyciska piersi do klatki piersiowej, unieruchamiając je, niweluje ten ból - w przeciwieństwie do stanika typu jo-jo, jak Mamabel”. W gruncie rzeczy nie jest to wcale zaskakujące - wiemy przecież, że kołysanie się piersi przy każdym ruchu może powodować ból i dyskomfort nawet, gdy nie jesteśmy w ciąży. W ciąży zaś problem staje się dotkliwszy. Ciężarny biust potrzebuje zatem szczególnie mocnego podtrzymania - tymczasem producenci popularnej ciążowej bielizny wydają się uważać odwrotnie!

Usztywniane miseczki mają też dla ciężarnych pewną niespodziewaną zaletę: „W każdym momencie może zacząć się laktacja, co jest normalne w ciąży. Lepiej więc, by te pierwsze krople mleka nie przemokły i nie zabrudziły bluzki” - tłumaczy mama_lobbystka. A fiszbiny? Czy nie uwierają wrażliwego ciała? Okazuje się, że bynajmniej: „Większość dnia spędzam w łóżku i fiszbiny nie są żadną przeszkodą, jest to najwygodniejszy z moich obecnych staników, a i wygodniejszy od wielu innych przedciążowych” - zachwala mama_lobbystka. „Biustonosz ten jest dowodem na to, że w ciąży nie trzeba nosić tych „rosnących” koszmarków, nawet gdy się musi leżeć” - konkluduje. Ja jeszcze dodam, że aby fiszbiny nie uwierały, biustonosz musi być w prawidłowo dobranym rozmiarze, tak, by druty nie wchodziły na piersi, lecz okalały je, przylegając do klatki piersiowej. Nie musimy obawiać się fiszbin w ciąży, a nawet podczas karmienia.

 

Ciąża na luksusowo?

Pomysł noszenia w ciąży usztywnianego biustonosza o efektownym kroju i kolorze wielu osobom może się wydać zaskakujący. Przywykłyśmy bowiem do wybierania „ortopedycznych” modeli, wierząc, że jeśli coś nie grzeszy urodą, to z pewnością jest przynajmniej wygodne. Wiele z nas sądzi wciąż, że w ten sposób daje biustowi to, co dla niego najlepsze. Wydaje mi się, że wiele kobiet wciąż traktuje ciążę jako okres, w którym wręcz nie wypada podkreślać atutów urody... Okazuje się jednak, że wybierając „fikuśne” modele możemy zapewnić sobie dużo większy komfort niż nosząc tradycyjne rozciągliwce. Tak samo twierdzi mama_lobbystka: „Trochę mnie to śmieszy, że do całodziennego leżenia w łóżku zakładam pod piżamopodobne ubrania luksusową bieliznę (bo drugim codzienniaczkiem jest Fauve'owa Bethany), ale najwyraźniej ten luksus dotyczy też wygody, a nie tylko wzornictwa.”

Jestem ciekawa, czy są wśród Was mamy albo przyszłe mamy, które mogą podzielić się podobnymi doświadczeniami? A może dopiero planujecie ciażę? W jakich biustonoszach chciałybyście ją spędzić?

[Dane uzupełniające: Wymiary modelki: wzrost 160 cm, pod biustem ciasno 71 cm, pod biustem luźno 80 cm, w biuście 98 cm, czas: przełom 7 i 8 miesiąca ciąży, bluzka: BiuBiu kusicielka 36B/BB. Podziękowania dla modelki! Zdjęcia nie są przeznaczone do kopiowania i wykorzystywania bez zgody autorów ani przedstawionycn na nich osób]

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...