środa, 31 października 2012

Zabrzmi to może mało oryginalnie, ale tak jest: chłodna aura i bliskość pewnych dat skłaniają do zadumy i wspomnień. Przebiegając myślami ostatnie lata nie mogę pominąć tych wspomnień, które wiążą się ze stanikomaniactwem. Są to same radosne wspomnienia, albowiem stanikomania to dla mnie jeden z najmilszych sposobów spędzania czasu :) Ale uświadamiają mi one także, że ostatnio zaczęło mi jakby czegoś brakować w Stanikomanii i w moim stosunku do jej pisania. Czuję to, wracając do starych wpisów - choćby tych o czarnych faworytach, które miały wejść do tradycji (stworzyłam ich aż dwa! :). Co mnie niepokoi? Trudno to zdefiniować, ale zaczynam mieć wrażenie, że w rosnącym gąszczu marek, nowych modeli, kolekcji i ich zapowiedzi, które czuję się w obowiązku dokładnie opisać, zaczynam gubić swoją... stanikomanię.

Co się stało z tymi porankami, gdy przy kawie przeglądałam oferty bra-sklepów, snułam zakupowe plany i marzenia, polowałam na okazje oraz oczywiście zastanawiałam się, o czym by tu Wam napisać? Teraz znacznie częściej niż do sklepów zaglądam na Facebooka i obserwuję dziesiątki wpisów firm, blogów i serwisów. Zamiast szukać, czym by się tu zachwycić - biernie konsumuję treść sklepowych profili. Pisząc blog zaś czuję się, jakbym ciągle nie nadążała za ewoluującym rynkiem i pojawiającymi się wciąż nowościami. Czy wiecie, ile jeszcze zapowiedzi wiosennych kolekcji pozostało nie opisanych? No właśnie... W ten oto sposób z blogującej klientki zamieniam się w wiecznie spieszącego się sprawozdawcę, który nie wiedząc, od którego z setki tematów zacząć, staje z bezradnie zwieszonymi rękami... Toż to... ramiączka opadają! :) Coś tu nie gra - czas na jakąś zmianę.

 

Kawa i koronki

Pomyślałam i doszłam do wniosku, że potrzebuję po prostu częściej wracać do źródeł. Do rzeczywistości sklepowych wieszaków (tych wirtualnych i tych realnych) i krążących między nimi klientek, do których przecież cały czas należę. Tej rzeczywistości nie zastąpi świat „fejsa”, zajawek, konkursików, zdawkowych dialogów, spotkań z firmami i ogólnie rozumianego pijaru. Nie będę szczęśliwą stanikomaniaczką bez tych nieśpiesznych chwil zachwytu nad koronką, kokardką czy wzorem, przeżywanych bez presji, że na opisanie czeka kolejny, następny i jeszcze następny model czy marka, której jeszcze na Stanikomanii nie było. Zwalniam więc tempa i wrzucam na luz (co nie znaczy, że zamierzam rzadziej pisać!).

Jeżeli dotarłyście, drogie Czytelniczki, do tego miejsca - zachęcam Was do towarzyszenia mi przy kawie i koronkach... i rzutu okiem na moich czarnych faworytów :)

 

Retrolucje

Retro ciągle modne - jedną z marek, które najmocniej podążają za tym trendem, jest Gossard (kolekcja Retrolutions). Niepokoi mnie krój tej półusztywnianej balkonetki (D-G, obw. 30-38) - poziome cięcie miseczki i jego półsztywniakowość grożą zamianą biustu w (jakże retro) rakiety. Zbiera jednak dobre opinie. Kusi satynowy dół, koronka, widoczne metalowe detale.

Coś mi to przypomina - pamiętacie zapowiedzi (ech, znów te zapowiedzi! :) kolekcji Panache Superbra na przyszłą wiosnę? Idina co prawda nie będzie półsztywniakiem ani w wersji balkonetkowej, ani plunge, ale ta koronka i złote sprzączki są w identnycznym stylu. Konkludując, balkonetkę Retrolution przymierzyłabym z chęcią, by się przekonać, jak też Gossard poradził sobie z modelem półusztywnianym. Może czas porzucić uprzedzenia do tego typu biustonoszy?

Przyznam, że nie przypadły mi do gustu ani plunge (do tego longline), ani modelująca koszulka z serii Retrolution. Nie podoba mi się to wycięcie pośrodku, kojarzące się raczej z pęknięciem. Zresztą oba kończą na miseczce E, co wyklucza u mnie eksperymenty.

 

Powrót do Rio

Tu Was pewnie zaskoczę. Zaiste nastrój mam wspomnieniowy, skoro zwracam uwagę na tak stare, wyeksploatowane modele jak Rio marki Freya, od wielu lat zadomowione w bazówce, lecz nie pojawiające się już niestety w sezonowych kolorach. Niektóre młodsze stanikomaniaczki pewnie nawet nie wiedzą o istnieniu Rio! Ma ono jednak swoje wierne fanki.

Niedawno miałam okazję obserwować dwa piękne duże biusty ubrane w czarne Rio. Ich właścicielki były tym modelem zachwycone. Nie tylko doskonale leżał, modelował i podtrzymywał. Dziewczyny zachwycały się także oryginalnym designem, ani słodko-koronkowym, ani nudno minimalistycznym. Ta przedziwna siatka z łańcuszkowatym wykończeniem prezentuje się moim zdaniem bardzo na czasie - trochę rockowo, trochę nonszalancko, ani trochę nie cukierkowo. Brawo dla Rio!

 

Z Arabellą przez lata

To kolejna weteranka. Trochę przez przekorę nie pokażę nowszej mgiełki marki Freya - Lyli - ani w czerni z czerwonymi dodatkami, ani zapowiadanej wersji „lukrecjowej” (czerń, fiolet) - wszystkie pewnie doskonale je pamiętacie. Przypomnę za to o Arabelli, która moim zdaniem wciąż pozostaje w ścisłej czołówce marki Freya od początku jej istnienia.

Wiem, że ma ona swoje przeciwniczki, moim zdaniem jednak Arabellę wymyślił geniusz :) Cieszę się, że wciąż jest z nami w klasycznej wersji czarnej z różem.

 

Gracja o północy

Midnight Grace to dobra nazwa marki dla czarnych biustonoszy, choć nie wszystkie propozycje tej marki (należącej do sklepu Figleaves) są czarne. W tym modelu (Paige Italian Lace E+ Balconette Bra) zainteresowała mnie przejrzysta siateczka. Z reguły w tym miejscu spodziewamy się haftów czy koronek, tutaj ozdobny haft występuje na dole. Interesująca jest też „dziurka od klucza” na mostku. Wbrew pozorom, Paige jest miękka, nie półusztywniana.

Nigdy nie miałam biustonosza tej marki - mimo że nie raz o niej wspominałam w różnych przeglądowych notkach, nigdy nie zdecydowałam się na zakup. Jest ona przystępna cenowo, można jednak kupić ją tylko w Figleaves. Jeśli miałyście z nią jakieś doświadczenia, proszę o podzielenie się :)

 

Elsa i Loretta

Czyli dwie klasyczne balkonetki marki Panache Superbra z kolekcji bazowej. Nie prezentują się może zbyt oryginalnie, ale szalenie podobają mi się delikatne hafty zarówno na jednej, jak i na drugiej.

Elsa:

Loretta:

Krój obydwu wygląda na zbliżony do modelu Ariza. Miseczki: D-K, obwody: 30-38.

 

Susanna i Samantha

Przedstawicielki marki Fantasie. Koronki i hafty w wersji „na bogato” - obydwie sprawiają luksusowe wrażenie.

Samantha to czysta klasyka, wręcz nudna... podoba mi się jednak ten zdecydowany wzór kontrastujący z wyjątkowo przejrzystą siateczką.

Susannę z kolei w całości wypełnia wzorzysta koronka. Tu podoba mi się mocne obramowanie całości poprzez wykończenie podobną koronką dołu i góry biustonosza. Zwróćcie uwagę na zdjęcie tyłu w Figleaves - tył obszyty jest także wąziutkim brzeżkiem z koronki.

Susanna oferuje miseczki D-H i obwody 30-42, Samantha DD-H i 30-40.

Chciałabym, żeby jakiś polski sklep pochwalił się, że ma już Susanne lub Samanthę. Obie należą do aktualnej kolekcji jesiennej i można je kupić w brytyjskich e-sklepach.

 

Posrebrzana 

Maggie to jedna z moich dwóch faworytek z marki Elomi. Jestem sroką i sreberka po prostu lubię :) (w haft wpleciona została srebrna nitka). Maggie ma też obniżony mostek, co pozwoli włożyć głębszy dekolt niż do klasycznych full-cupów tej marki.

 

Rozmiary Maggie to miseczki E-JJ i obwody 36-44.

 

MiNimalna Nina

Coś z naszego podwórka - Nina marki Avocado to wprawdzie już nie taka nowość, ale  postanowiłam już przecież nie ograniczać się do nowości. Według mnie to jeden z najbardziej udanych projektów Avocado w ostatnim czasie. Bardzo oryginalny, jak większość zresztą. Nie znam podobnego biustonosza. Fenomenalne połączenie błysku i matu, satyny i półprzejrzystej siatki, ciekawy detal na mostku.

 

Czerń i czerwień

To kolory, które często idą w parze. Czerwień rozszerzyłabym tu na wszelkie pokrewne odcienie, od klasycznych, jak czerwone wino czy róże, do buraczków czy amarantów.

Mam tu dwie zdecydowane faworytki. Pierwszą jest Valentina marki Elomi - czarną dzianinę z satynowym połyskiem zdobi wzór różanych płatków. Dla mnie to jedna z największych gwiazd tej jesieni. Można ją kupić w Figleaves, nie wiem czy jest już w Polsce (miseczki D-HH, obwody od 34).

Drugą jest Ariza (Panache Superbra) w wersji czarnej z amarantowymi i jaskraworóżowymi dodatkami. Na sklepowych zdjęciach (np. w Figleaves) kolory te wyglądają na zgaszone, w rzeczywistości są bardzo żywe, co miałam okazję już sprawdzić w realu (recenzja się szykuje).

Jako że w tym sezonie mam amarantowego bzika, ta wersja Arizy świetnie wpisuje się w moje upodobania :) W dodatku jest już w naszych sklepach.

 

Czarna obfitość

Przeglądając e-sklepowe półki pod hasłem „czerń” uświadomiłam sobie, jakie mnóstwo pięknych wzorów kryje się pod tym klasycznym, neutralnym kolorem. Przez dłuższy czas prawie całkowicie go pomijałam, koncentrując się na barwnych letnich kompozycjach. Warto jednak czasem wrócić do czarnej klasyki. Zwłaszcza że zarówno czerń, jak i koronki są teraz ogromnie modne także w wierzchniej odzieży. Można więc komponować sobie całe czarno-koronkowe zestawy - oto np. spódnica dla lubiącej czerń stanikomaniaczki :)

Ponieważ, co oczywiste, nie jestem w stanie pokazać Wam tej obfitości w całości, proszę jak zwykle o uzupełnienie tej listy. Czy ostrzycie sobie ząbki na czarne koronki? Jacy są Wasi czarni faworyci tej jesieni?

poniedziałek, 22 października 2012

Zanim wkroczymy nieodwołalnie w jesień, trzeba odrobić letnie zaległości :-) Warto zresztą jeszcze poobserwować letnie kolekcje, zwłaszcza że tu i tam da się wciąż złowić coś na posezonowych przecenach. Bohaterka tej notki, mimo że przynależy jeszcze do lata, jest o tyle interesująca, że ten sam krój występuje również w kolekcji jesiennej i to w całkiem udanych wersjach kolorystyczno-haftowych. No i do tego jest Polką :-)

Patricia marki Dalia w obu kolorach, które miałam przyjemność przetestować w ciągu letnich miesięcy, istnieje w dwóch krojach. Pierwszy to świetnie już polskim biuściastym znany model półusztywniany K-24 (ten sam, o którym pisałam m.in. w Daliowych papużkach). Drugi to K-26, który ma podobnie zbudowane trzyczęściowe miseczki, lecz całkowicie miękkie. Ponieważ nigdy jeszcze nie miałam na sobie Daliowego miękkusa (nie obejmowały mnie rozmiary), postanowiłam dać szansę dwudziestceszóstce. I pierwsza mgiełka Daliowa w moim rozmiarze zaskoczyła mnie pozytywnie. Przedstawiam Wam więc:

Dalia - Patricia, rozmiar: 75I, krój: K-26, kolory: zielony, koralowy [Rozmiary miseczek: D-J, obwody: 65-90, cena: ok. 116 zł]

 

Estetyka

Obydwa kolory są bardzo urodziwe, ale mnie skuteczniej uwiódł zielony - piękny pistacjowy odcień. Oba świetnie pasowały do letniej garderoby.

Jestem pozytywnie zaskoczona miękkością haftu, obawiałam się szeleszczącej sztuczności znanej z Valerii i spółki, ale ten okazał się naprawdę na poziomie - staranny, przyjemny w dotyku. No i pięknie ażurowy.

Na ramiączkach są aplikacje, które krytykowałam w tamtych modelach, ale te prezentują się o niebo dyskretniej od tamtych i rzeczywiście zdobią, nie dając wrażenia przeładowania.

Dolne części miseczek podszyte są dodatkowo od spodu cienką siateczką, taką samą jak ta, na której jest haft. Jest ona bardzo przejrzysta i Patrycja nie traci przez to podszycie lekkiego charakteru. Trochę mi się nie podoba kolor tej siateczki w wersji zielonej - jest ciut za jasna w stosunku do barwy nitek haftu i do pozostałych części biustonosza. Mam wrażenie, że dodatkowo straciła trochę koloru w praniu. Podobnie gumy różnią się nieco barwą od reszty. Koralowa wersja jest bardziej dopracowana jeśli chodzi o jednolitość kolorów. Ja jednak wciąż wolę zieleń, zwłaszcza haftu (tego ciemniejszego, bo haft jest dwubarwny - groszki są jaśniejsze od esów-floresów i mają kolor miętowy - w wersji koralowej są natomiast bladoróżowe) i boków.

Niestety kokardki Dalii to nadal porażka wywołująca ból serca u każdej fanki biustonoszowych detali. Są nierówno przycięte, skłonne do strzępienia się i po prostu byle jakie. Na szczęście są też małe i w tym samym kolorze co biustonosz, dzięki czemu mało je widać.

Drugi mankament to różne wystające tu i ówdzie niteczki, które musiałam poprzycinać. Byłoby dobrze, gdyby nasi producenci częściej zwracali na takie szczegóły uwagę - one często decydują o ogólnym wrażeniu związanym z jakością produktu. Poza tymi detalami Patrycja jest biustonoszem przyzwoitej jakości. Nie zauważyłam też, by pranie (w pralce) robiło jej krzywdę, z wyjątkiem powyższego podejrzenia o spranie się części zielonej barwy.

 

Dopasowanie

Postanowiłam dać dobrą notę za przewidywalność rozmiaru. K-24 jest na mnie dobre w 75I, K-26 również - taka jednolitość to duży plus. Udam, że nie widzę tabeli rozmiarów, wedle której przy obwodzie 75 powinnam nosić miseczkę w okolicach L ;)

Nie podoba mi się jednak, że ciągle pasuje na mnie w Dalii obwód 75. Przyzwyczaiłam się już do porządnie dopasowanych 80tek. Co prawda w tych 75-tkach czuję się już nieco ściśnięta, ale dają się spokojnie nosić, skąd wnioskuję, że 80 mogłoby być jednak za luźne. Kusi jednak, by kiedyś sprawdzić np. 80H zamiast 75I.

 

 

Kształt

Patrycja nie daje bardzo mocnego wypchnięcia w górę, ale unosi w pełni zadowalająco, do tego bardzo dobrze zbiera z boków i modeluje piersi w zgrabne kuleczki. Moje obawy co do tego kroju i wątpliwości, czy Daliowy miękkus da sobie radę z cięższym biustem równie dobrze, jak półusztywniany K-24, całkowicie się rozwiały.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Podtrzymanie jest bez zarzutu. Boki i tyły Patrycji są szerokie, zapinane na 3 haftki, niezbyt rozciągliwe. Biust trzyma się solidnie. Nie wiem jednak, jak czułabym się w obwodzie 80, który teoretycznie powinien mi pasować.

Jeśli chodzi o krój miseczek, także nie mam zastrzeżeń. Układ i kształt szwów nieco różni się od typowej balkonetki znanej nam z marek brytyjskich, jak Freya (kiedyś chyba skuszę się na porównanie krojów balkonetek polskich i brytyjskich). Miseczki nie są jednak przesadnie zabudowane ani nie wchodzą mi pod pachy. Fiszbiny mają wąski rozstaw, u mnie są dosłownie „na styk”, można więc chyba polecać K-26 amatorkom wąskich fiszbin, a także wąskich mostków.

Przeszkadza mi jednak w Patricii krój dolnej części stanika. Jest on niemal pozbawiony „anatomicznych” podkrojeń i zbliżony do linii prostej, wskutek czego boki i tył znajdują się na zbliżonym poziomie, co dół fiszbin. Przez to czuję się tym stanikiem bardzo mocno opasana, opancerzona wręcz. Przywykłam bowiem, że zarówno dół mostka, jak i boki, zaczynają się trochę wyżej na ciele. Przypuszczam, że taki krój wzmacnia podtrzymanie, jednak ja nie czuję się w nim komfortowo. Podobne odczucia miałam kiedyś np. w Comeximach (Paloma). Gdyby nie usztywnienia boczne, to podejrzewam, że boki marszczyłyby się i podwijały, zresztą końcówki tych usztywnień zawijają się nieco do wewnątrz - cud, że nie uwierają.


 

 

Wygoda

Ogólnie nie jest najgorzej. Patricia jest uszyta z przyjemnych w dotyku materiałów, nic nie drapie, fiszbiny nie gniotą, ramiaczka OK. Niestety ma też wady.

Najdotkliwsze dla mnie jest to, że dół mostka jest zbyt mało jak dla mnie podkrojony w górę, co powoduje, że w czasie dłuższego przebywania w siedzącej pozycji Patrycja ugniata mi żołądek. Dobrze chociaż, że miejsce to jest porządnie podszyte i nie wpija się w ciało.

Mam też zastrzeżenia do niemal prostej linii dołu - jak w poprzednim punkcie. Nie czuję się w tych biustonoszach zbyt komfortowo, zwłaszcza gdy siedzę.

Za krótkie są podkładki pod haftki w zapięciach. Niestety potrafią się podwijać - wtedy haftki uwierają mnie w plecy.



 

Cena

Za przyzwoicie skonstruowany i ładny kolorowy biustonosz cena poniżej 120 zł (w sklepie firmowym) jest ceną dobrą. Przykład z Dalii mogłaby brać Samanta, która winduje ceny do szalonych poziomów, a jakością wcale Dalii nie przewyższa. W innych niż firmowy sklepach niestety potrafi być drożej, ale nie we wszystkich - zdarzają się też przeceny :)

 

 

Podsumowanie

Mimo wymienionych wad, dotyczących głównie wygody, a związanych z krojem, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona K-26. Spodziewałam się problemów z podtrzymaniem, kształtem, konstrukcją miseczek - tu jednak Patricia poradziła sobie zupełnie nieźle. Do tego ma naprawdę ładne kolory, no i ta ażurowość, której brakowało mi w Dalii - już myślałam, że biusty w moich okolicach rozmiarowych na zawsze skazano w tej marce na model półusztywniany. Coś się jednak ruszyło. Zachęcam więc firmę do produkowania większej liczby modeli w tym właśnie kroju i adresowania ich szczególnie do biuściastych miłośniczek K-dwudzestekczwórek (czyli w jak najszerszym zakresie rozmiarów). A sklepy - do zamawiania tego kroju w szerokiej rozmiarówce. Uważam, że ma wielką szansę dobrze się przyjąć. 

Na zakończenie - jesienne mgiełki, czyli Michelle K-26 w dwóch kolorach:

(zachęcam do wizyty na stronie firmowej - można pobrać katalog bieżącej kolekcji)

Ponieważ w sklepie firmowym widzę już tylko jeden kolor Michelle i ani jednego 75I bądź 80H, czyli wybór jest niepełny - zachęcam inne sklepy, by pochwaliły się swoimi Daliowymi zasobami! Wg katalogu zakres rozmiarów tego modelu to: 65,70 D-J, 75 C-J, 80 C-H, 85 C-G, 90 C-E. Jest on niestety mniejszy niż K-24, które w obwodzie 65 dochodzi aż do miseczki M (wg rozmiarówki Dalii - uwaga, różni się od brytyjskiej). Oba kolory Michelle występują zresztą również jako K-24 - bo krój ten jest dostępny we wszystkich wzorach kolekcji jesiennej (brawo!).

 

Galeria

Na zakończenie, kontynuując „nową tradycję”, zapraszam do obejrzenia zestawu fotek obu Patricii w formie slideshow.

 

Jak Wam się podobają? A może macie własne wrażenia z noszenia miękkich modeli Dalii?

wtorek, 09 października 2012

Karmiące mamy małych brzdąców rzadko paradują w świetle jupiterów. Co nie znaczy, że nie chcą być zauważane - one i ich potrzeby, w tym także te, które dotyczą ładnego wyglądu oraz nie tylko komfortowej, dobrze podtrzymującej, ale i estetycznej bielizny dla karmiącego biustu. Biust karmiący to biust wymagający!

Znana już stanikomaniaczkom firma HOTmilk produkująca biustonosze i komplety dla karmiących kobiet od początku stawiała na elegancką, seksowną wręcz stylistykę. Ponieważ oferta firmy rozwija się i poprawia się jej dostępność w Polsce, a wymagania polskich karmiących matek rosną (i dobrze), postanowiłyśmy wspólnie z kolejną mamą-ekspertką przedstawić Wam następną, po dwugłosie sprzed trzech już lat, karmnikową recenzję.

Od tamtej pory miseczki HOTmilków urosły do H, zwiększa się także liczba oferujących je sklepów („bohaterka” naszej recenzji pochodzi ze sklepu LoveMum, przeznaczonego specjalnie dla karmiących mam). Nowością w HOTMilk jest seria Everywoman - biustonosze nie przeznaczone do karmienia, lecz dla kobiet ceniących sobie wygodne i eleganckie bezfiszbinowce. Bardzo jestem jej ciekawa.

Wróćmy jednak do naszej bohaterki. Oto ona:

Powiem szczerze - posiadaczce tej kreacji w głębokim fiolecie z koronką we francuskim stylu autentycznie zazdroszczę! :-)

A o tym, czy kreacja sprawdziła się w swojej roli, opowie nam azymut17, lobbystka, stanikomaniaczka, bra-fitterka i, rzecz jasna, mama.

 

HOTmilk - A Little Drama, rozmiar: 70E [Rozmiary miseczek: D-H, obwody: 70-85, cena: 199 zł] 

 

Estetyka

Na widok takiego stanika myśl o zakończeniu karmienia ginie w zarodku :-) Połyskująca kolorowa satyna i koronki to coś, co kiedyś wydawało się w dziedzinie karmników nieosiągalne - poprzednie dziecko karmiłam w rozciągliwych koszmarkach (oczywiście białych) o urodzie pieluchy. A Little Drama odległa jest od nich o lata świetlne. Pod względem dopracowania szczegółów oceniam ją bardzo wysoko - widać, że projektantom zależało na stworzeniu czegoś wyjątkowego.

Moja uwagę zwróciły zwłaszcza gładkie cieniutkie ramiączka (11 mm, mało bieliźniane z wyglądu) i serduszko z cyrkonii z przeplecioną potrójnie wstążeczką – uniknięto w ten sposób banału kokardek. Fiolet (nota bene jeden z moich ulubionych kolorów) na poszczególnych elementach stanika (miski, ramiączka, klipsy, boki obwodu) jest wszędzie w podobnym odcieniu, co niestety nie jest regułą u producentów szyjących w szerokiej rozmiarówce. Wzór koronki rozłożony jest symetrycznie zarówno na miseczkach, jak i na obwodzie, co również nie jest oczywiste. 

Jedyne, co nie do końca mi odpowiada, to doszycie koronki szerokim pasem pod miskami i założenie jej tak, że pośrodku warstwy zachodzą na siebie – nadaje to biustonoszowi trochę ciężki wygląd. Ładniej by się według mnie prezentował, gdyby koronki było tam trochę mniej - ale przypuszczam, że producent chciał, by wzór był lepiej widoczny.

 

Dopasowanie

Moim standardowym rozmiarem obecnie jest brytyjskie 30(65)F, tutaj jednak za względu na dużą regulację obwodu (6 haftek) postanowiłam zaryzykować z większym, bo niestety ALD szyte jest od siedemdziesiątek. 32E zapięłam na trzeci rząd haftek (licząc od zewnątrz), po dwóch tygodniach przepięłam się na czwarty rząd – ale nie jestem pewna, czy to stanik się lekko rozciągnął, czy ja schudłam pod biustem, od porodu waga cały czas powoli mi spada. Dlatego obwód oceniam jako standardowy.

Trudniejsza sprawa jest z miskami: oceniam je na większe od standardowych, ale niewiele, maksymalnie pół rozmiaru. Nie jest to jednak wynikiem kroju, lecz użytego materiału, lekko rozciągliwego. Nie ma jednak mowy o „efekcie rajstop” lub „jo-jo”, nazwałabym to raczej lekkim dopasowywaniem się do biustu, aczkolwiek osoby mało doświadczone może to wprawić w konfuzję i skutkować wymianami przy zakupach internetowych. Owa zadużość jest bowiem pozorna, bo wszyta głębiej rama A przytrzymująca ramiączko wykończona jest grubą gumą, która (choć też swobodnie się rozciągająca) może przy za małej misce wrzynać się w ciało.

 

Kształt

Oceniając ALD w kategorii miękkich karmników, a nie fiszbinowych lub wszystkich mierzonych przeze mnie staników, daję wysoką notę. Biust jest zebrany i podniesiony w stopniu, w jakim mało który soft cup daje radę. Kształt jest zaokrąglony, co bardziej mi się u mnie podoba niż „rakiety”, jakie robiła mi Freyowa Kelly. Zebranie z boków jest gorsze, jednak w stanikach bez fiszbin mocniejsze zebranie daje niewygodny „jednobiust” – ja wolę piersi rozdzielone. Uniesienie jednak mogłoby być lepsze, o czym poniżej.
 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Szwów modelujących biust jest całkiem sporo, bo miseczka jest cięta na cztery części, przy czym jedna z nich pełni funkcję side-supportu. W moim odczuciu miseczki są zbyt głębokie w dolnej części, przez co szew poziomy wypada odrobinę za wysoko. W konsekwencji piersi patrzą nie do końca do przodu, a trochę w dół. Początkowo myślałam, że jest to wina lekko za dużych miseczek, ale przy okazjonalnej górce rozmiarowej, gdy bliżej im było raczej do zamałości, wyglądało to tak samo.

Zabudowanie nie jest tak duże, jak mogłaby to sugerować nazwa full cup. Nie wystaje z większości moich bluzek, dla mnie to raczej balkonetka.

Podtrzymanie jest bardzo dobre, noszę go zamiennie z fiszbinowcem i nie widzę większych różnic.



Wygoda

Nosiłam ALD w czasie zapalenia piersi (do którego w żadnym stopniu sie nie przyczynił), to jest najlepsza ocena wygody tego modelu. Gdyby nie to, że unieruchamia biust, nazwałabym go niewyczuwalnym. Przynajmniej miseczki, bo o ramiączkach tego już powiedzieć nie mogę. Są dość sztywne, dzięki czemu dobrze podtrzymują bez baunsowania, ale pod wieczór trochę uwierają, do tego mam ślady na ramionach. Wolę jednak szersze, a wygodniejsze.

 

Funkcjonalność

Wycięcie na pierś jest odpowiednio duże, by swobodnie przystawić dziecko do karmienia, miseczka łatwo się odpina i zwija na dół.

Niestety z powrotem nie jest tak łatwo. Do zapięcia potrzebna mi była na początku druga ręka, ponieważ za mało jest miejsca pomiędzy haczykiem klipsa a ramiączkiem, przez co trudno tam zmieścić oczko klipsa. Trzeba je wepchnąć na siłę. Lecz z czasem udało mi się wytrenować zapinanie jedną ręką, lecz nadal sprawia mi to trudność.

 

Cena

Zazwyczaj kupuję biustonosze na promocjach i wyprzedażach, dlatego ciężko mi oceniać cenę regularną, ale podoba mi się to, że nie przekracza granicy 200 zł. Za tę kwotę dostajemy produkt bardzo dobrej jakości.
Przy okazji warto wspomnieć, że taki fikuśny stanik można wg zaleceń producenta prać w pralce, w programie delikatnym. Za pierwszym razem, obawiając się farbowania, postanowiłam mimo wszystko uprać go ręcznie. Była to dobra decyzja - woda (zimna) od razu zrobiła się fioletowa (BTW z powodu takich doświadczeń zawsze piorę ubrania przed założeniem). Następne prania, te ręczne i te w pralce, były normalne, widocznie przy pierwszym schodzi nadmiar barwników użytych do produkcji. 

Galeria

Dziękuję naszej Recenzentce, a poniżej już ode mnie - nietypowo, galeria recenzyjna, czyli A Little Drama w pełnej krasie i dużych ilościach ;) Żeby włączyć tryb pełnoekranowy, kliknąć trzeba w prostokąt ze strzałeczkami, który pokaże się po uruchomieniu galerii. 

 

Uwaga, promocja!


Sklep LoveMum.pl, z którego pochodzi recenzowany egzemplarz, oferuje wszystkim stanikomaniaczkom zniżkę -10% na wszystkie produkty marki HOTMilk na hasło STANIKOMANIA :-) Obniżka obowiązuje przez najbliższy tydzień. Warto zauważyć, że HOTMilków w ofercie LoveMum jest naprawdę sporo - nie tylko biustonosze i majtki, ale także koszulki, bluzki, spodnie do kompletu, szlafroczki - wszystko zaprojektowane z myślą o karmiących mamach.

Zapraszam też wszystkie mamy, które karmią lub ostatnio karmiły piersią, do podzielenia się spostrzeżeniami na temat obecnej sytuacji na karmnikowym rynku. Co myślicie o HOTMilkach - czy Waszym zdaniem stają na wysokości zadania? Jakie są Wasze ulubione karmnikowe marki? 

sobota, 06 października 2012

Wracamy do zapowiedzi! Po angielskiej herbatce z Fantasie czas na kolejną damę z rodziny Eveden. Kolekcja Elomi na wiosnę i lato 2013 również obfituje w kwiatowe wzory, jest jednak żywsza kolorystycznie i bardziej kojarzy mi się z letnią eksplozją dzikiej roślinności niż z bukietem na herbacianym stoliku. Katalog także budzi inne skojarzenia - klimat w nim panuje bynajmniej nie mglisto-angielski, a raczej bliskowschodnio-kolonialno-tropikalny - te wszystkie palmy, rattanowe meble, poduchy, modelka przystrojona etniczną biżuterią.

Również i ta kolekcja bardzo przypadła mi do gustu. Podoba mi się, że w kolekcji dla pań w rozmiarze XL stawia się na zdecydowane barwy, żywy wzór, że tchnie ona przebojowością i energią, dzikością wręcz. Podobny nastrój panował i w poprzednich kolekcjach - aktualnej jesiennej i poprzedniej letniej. Ale do rzeczy :) Skoro mowa o kwiatach, zacznę właśnie od nich.

 

Południe na łące

Na pierwszy ogień - chyba największa sensacja, i zarazem największa porażka mojego spotkania z tą kolekcją. Pierwszy w historii Elomi krój longline nie miał próbki! Jedyne, co mogłam zobaczyć na żywo z Roxy, to szorty. Mamy tu materiał z wzorem imitującym dżins (ktoś pamięta Freyę Patty?) i żywy kwiatowy nadruk. Do dżinsów nawiązują też kieszonki na majtkach.

Roxy w wersji longline będzie produkowana w rozmiarach: 36-42 E-FF, 34-42 G-JJ. Oto zdjęcie katalogowe:

 

Roxy, oprócz longline'a, wystąpi także w kroju bandless (=„wiszące fiszbiny”), którego w katalogu nie nazwano plandżem, ale moim zdaniem do tej kategorii należy.

 

Wygląda na przyjemnie nisko zabudowany model. Ten już ewidentnie kojarzy mi się z Freyą Patty, z której kiedyś wyrosłam, a którą bardzo lubiłam (Patty jednak była usztywniana). Wersja plunge będzie produkowana w rozmiarach: 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-JJ.

 

Drugą z kolei damą, na której widok żywiej zabiło moje serce, była Valentina. Przypominam, że w obecnym sezonie czeka nas jej debiutancka kreacja w czerni, o której marzę i śnię. Ten błękit z fuksją zelektryzował mnie, ale już tak nie zachwycił. Wolałabym chyba jakiś szmaragd czy miętę zamiast tego kaczego jajeczka. 

I znowu mamy przyjemnie obniżony mostek, podoba mi się też lekko elastyczna koronka - powinna się ładnie układać. Valentina wystąpi w rozmiarach: 36-46 D-DD, 36-44 E-G, 34-42 GG-HH.

 

Północ w ogrodzie

Też kwiaty, tylko w bardziej wieczorowym wydaniu. Renee, której portret zdobi okładkę katalogu (warto ją tam zobaczyć, bo to jeden z tych modeli, które ożywiają dopiero na biuście), cała zrobiona jest z drukowanej w kwiaty siateczki, która w górnej części miseczki występuje w jednej, półprzejrzystej warstwie. Zdobi ją dodatkowo lekko połyskujący haft podkreślający wzór z nadruku.

Ma klasyczny full-cupowy krój z bocznym panelem zbierającym (side support), najbardziej charakterystyczny dla Elomi, wg katalogu jest jednak trochę niżej zabudowana niż sztandarowy model Elomi - Caitlyn. Renia będzie występowała w rozmiarach: 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-JJ.

 

Libby, którą już znamy, wystąpi w bardziej kontrastowej, ale trochę banalniejszej niż poprzednie wersji czarno-białej.

Krój Libby podobny jest do Renee. Rozmiary: 36-44 E-G, 36-42 GG-JJ.

 

Betty, która tak podbiła serca wielu z nas wersją „biedroneczki są w kropeczki”, przyszłą wiosną będzie dużo spokojniejsza - i trochę nudna. Czerń z różem - trudno o bardziej klasyczną kombinację. Dobrze jednak wypada haft w tej wersji - bardziej go widać.

Betty wystąpi jako biustonosz plunge w rozmiarach 36-46 D-DD, 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-HH, a także jako koszulka babydoll z wbudowanym stanikiem - 36-42 E-FF, 34-42 G-H (szkoda, że taka ograniczona rozmiarówka). Na zdjęciu poniżej górna część koszulki, a fotki stanika nie mam, bo go chyba wcale na prezentacji nie było :(

 

Na deser Paloma - w pięknym niebieskim kolorze - stylistyka bardziej może dzienna niż nocna, powiedzmy - popołudniowa :) Kolor nazywa się Delft blue (co ma się zapewne kojarzyć z porcelaną z Delft - kolor może podobny ale wzór zupełnie nieporcelanowy).

Niepokoi mnie nieco krój Palomy - podobna konstrukcja z marki Freya (ze szwem równoległym do krawędzi miseczki) niezbyt mi odpowiada. Jest to lekko usztywniana balkonetka z ambicjami w kierunku half-cupa, która chyba chce być następczynią słynnej Lary. Czy stanie na wysokości zadania? Trudno powiedzieć. Ładna jest na pewno. Niestety tylko do miseczki G i bez obwodu 34.

Rozmiary Palomy to: 36-46 D-F, 36-44 FF, 36-42 G.

 

Papryka dzika

Znana nam już Maggie w tej kolekcji wystąpi w pięknym odcieniu czerwieni, zdecydowanie godnym osobnego podrozdziału :) Bardzo hot oraz spicy - jednym słowem paprika. Oprócz biustonosza w lżejszym kroju (bandless), będzie też koszulka - podobnie jak w aktualnej kolekcji (w której jest wersja czarna ze srebrnym haftem). Nadal mam do niej jedno zastrzeżenie - wygląda bardziej jak biustonosz z dosztukowaną firanką, niż jak koszulka. Przydałoby się jakoś lepiej ją skomponować. I znowu nie było próbki :(

 

 

... i dzikie kotki

Pamiętacie pewnie Asię - bezszwową panterkę? Wróci i w tej kolekcji. Będzie też miała nieco spokojniejszą koleżankę imieniem Nala. Oto ona:

Nala wystąpi w rozmiarach: 38-48 D-DD, 34-48E, 34-46F, 34-44FF, 34-42G, 34-40 GG - ten skomplikowany zakres rozmiarowy jest identyczny jak u Asii (zwracam uwagę na dostępność szerokich obwodów, takich jak 48 i 46). Przypominam, że Asia wygląda tak :)

 

Klasyczne serie

Zacznę od zasłużonej Caitlyn. W tej kolekcji jej sezonowa wersja (oprócz bazowej trójki kolorów: perła-czerń-cielisty) będzie miała kolor jasnego srebra. Nie mówię „nie”! :)

Caitlyn w wersji z fiszbinami wystąpi w rozmiarach 38-46 DD, 34-46 E-HH, 34-42 J-K, a w wersji bezfiszbinowej - tylko w kolorze czarnym i białym i w rozmiarach 40-48 B-C, 38-48 D-DD, 36-48 E-G.

Niespodzianką jest nowa, nawiązująca nieco do Caitlyn, ale jednak różna od niej Rita. Sezonowo w fuksji (passion), bazowo w bieli i miodowym kolorze cielistym. Jest nieco niżej zabudowana od Caitlyn i ma krój identyczny z Libby.

Ten muszelkowaty wzór w górnej części miseczki całkiem mi się podoba, zwłaszcza w sezonowej wersji fuksjowej. Której, jak zwykle, nie mogłam zobaczyć w próbce biustonosza - dostępne tylko majtki:

Dodatkową atrakcją Rity jest haczyk do spinania ramiączek na plecach, praktyczny przy niektórych fasonach topów. Widać, że firmie Eveden bardzo się ostatnio spodobało to rozwiązanie. Jestem za!

Zakres rozmiarowy Rity niestety trochę ustępuje Caitlyn: 36-46 E-FF, 34-44 G-H, 34-42 HH, 34-40 J-K.

 

W kratkę

Na całkiem sympatyczną nowość zapowiada się Eva. Jeśli znacie zasłużony model Abi, to wg katalogu bazuje ona właśnie na niej. Klasycznie ubarwiona (czarnobrązowy oraz cielisty - biscotti), nie jest jednak nudna dzięki kraciastemu wzorowi. Bardzo lubię takie rozwiązania, które niezbyt frapujące barwnie modele zamieniają w coś godnego uwagi. Niestety znowu dotarła do nas próbka... majtek, muszą nam więc wystarczyć fotki z katalogu.

Eva wystąpi w rozmiarach: 36-44 E-FF, 34-44 G, 34-42 GG-JJ.

 

Baza

Do stałego repertuaru już chyba można zaliczyć Hermione - termicznie modelowany biustonosz z miękkiej pianki. Jest bardzo przyjemny w dotyku, ale wciąż nie wiem, jak się sprawuje nabiustnie. W kolekcji wraca w kolorze grafitowym oraz cielistym, bez wersji sezonowej (przypominam, że w aktualnym sezonie czeka nas granat).

Poza tym powrócą znowu modele: Asia (panterka), koronkowa Victoria (pralinkowa :), Abi (beż, czerń z beżowym wzorem), Tamarie (niestety tylko cielista).

Trzon bazy - seria Smoothing i Occasions - pozostają prawie bez zmian. Nadal mamy więc do dyspozycji: bezszwowego full-cupa w miseczkach D-GG (czarny, cielisty), usztywnianą t-shirtową balkonetkę w miseczkach DD-H (cielisty), straplessa DD-GG (czarny, cielisty), gorset D-GG (czarny, kość słoniowa), biustonosz dla mam karmiących na elastycznych fiszbinach DD-H (czarny, cielisty). Dla mam poza serią Smoothing jest jeszcze bezfiszbinowa Beatrice DD-JJ (cielisty). Niestety w Smoothingach brakuje plunge'a! W całym Elomi nie ma ani jednego modelu do naprawdę głebokich dekoltów. Nie wiem, skąd ta decyzja - trudno mi uwierzyć w słabą sprzedaż, sama bardzo chwalę sobie Elomikowego push-upa. Jeśli więc miałyście ochotę na ten model, radzę czym prędzej się zaopatrzyć.

Gorsety Occasions (do dużej miseczki G) pozostają z nami, podobnie jak sportowy Energise, a także dwa kroje modelujących majtek Elomi Curve: z nogawkami i bez (rozmiary: M-6XL). Całą bazę Elomi można obejrzeć na stronie producenta.

 

Rozmiary i kroje

Elomi krojowo nadal opiera się głównie na wariacjach czteroczęściowej miseczki z panelem side-supportowym, mniej lub bardziej zabudowanych. Coraz więcej jest nieco niższych, lżejszych konstrukcji. Objawem tej tendencji jest m.in. wprowadzenie serii Rita, trochę lżejszej od Caitlyn. Nowością jest krój longline (Roxy) - ciekawa jestem, jak się sprawdzi w tej strefie rozmiarowej. Aż mam ochotę sama w końcu spróbować, choć ciągle podejrzewam, że ze względu na cechę budowy zwaną po angielsku high tummy, będzie mi w nim niewygodnie.

Największą miseczką w Elomi pozostaje K, do której dochodzą tylko dwa modele: Caitlyn i Rita (przedtem tylko Caitlyn). Zakresy obwodów są różne dla różnych miseczek. Dolną granicą jest 34, które jednak w niektórych modelach nie występuje wcale, a jeśli występuje, to nie we wszystkich miseczkach (np. od G wzwyż). Tu i ówdzie pojawia się jednak rozmiar 34E. Największym obwodem jest 48 (odpowiednik polskiego obwodu 110), który występuje w bezfiszbinowej Caitlyn oraz Asii i Nali, a także w biustonoszach Smoothing i gorsecie Occasions (ograniczone zakresy miskowe).

 

Galeria

Niestety niekompletny zestaw, a to przez brak próbek. Nie mieliśmy też również i tym razem szczęścia do dopasowania rozmiaru do modelki,zwłaszcza Paloma straciła wizualnie na złym dopasowaniu :(

 

Katalog

W papierowym wydaniu nieco mnie rozczarował, zwłaszcza w porównanu z poprzednim (tzn. aktualnym), zdjęcia z sesji są bowiem mocno poprzycinane i gęsto upakowane na pierwszych kilku stronach. Przydałoby się więcej przestrzeni. Szkoda, bo sesja bardzo przyjemna.

 

I co wy na tę żywą, letnią kolekcję? Moje wrażenia są bardzo pozytywne. Pamiętacie może pierwsze notki o Elomi, w których pisałam o przewadze spokojnego, raczej nudnego wzornictwa? Te czasy w Elomi już ewidentnie minęły, kolekcje są też znacznie większe niż kiedyś. Elomi idzie jak burza. Czas, by marka przyjęła się także i w Polsce.

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...