piątek, 30 października 2015

Jak pamiętacie, 17 października odwiedziłam łódzką imprezę Salon Bielizny 2015, czyli już drugą edycję tych targów, połączonych z prelekcjami i możliwością spotkań polskiej branży bieliźnianej. O pierwszej edycji rozpisywałam się obficie rok temu i zachęcam do porównań, bo moim zdaniem drugi Salon wypadł lepiej niż pierwszy (relację osoby, dla której to tegoroczna edycja była pierwsza, czyli Renulca z NoszęBiustonoszy, przeczytacie tutaj). Cieszy mnie ta tendencja i mam nadzieję, że za rok to już będzie całkowity full wypas :-) A jak było w tym roku? Zacznę od tego, czemu planowo poświęciłam najwięcej czasu, czyli przeglądu oferty wystawców. Byłam na stoiskach i rozmawiałam z przedstawicielami 9 firm (uff), i w pewnym momencie doszłam do wniosku, że przydałoby się rozłożyć tę imprezę na dwa dni ;-)

Oprócz bra-firm polskich, takich jak: Ava, Ewa Bien, Gaia, Gorsenia, Kinga, Konrad, Kris Line, Lupoline, Nipplex, na Salonach można było spotkać także firmę Panache i jej marki, a także niemiecką firmę Amoena (bielizna dla amazonek) oraz dystrybutorów marki L'Agent, bardziej przystępnej cenowo podmarki firmy Agent Provocateur (od razu uprzedzę, że nic o niej nie napiszę, bo na stoisku wisiały tylko małe rozmiary, w których nie czuję się kompetentna oraz, prawdę mówiąc, poczułam się rozżalona na widok tych cudeniek niedostępnych dla D-plusów). Widać więc, że impreza zaczyna być atrakcyjna także dla firm zagranicznych, choć wciąż brakowało na niej takich polskich marek, jak Dalia, Samanta, Alles, czy z młodszych - Nessa. Nie były obecne też nasze wyspecjalizowane D-plusowe marki - Avocado, Ewa Michalak, Comexim. Mam nadzieję, że w kolejnej edycji repertuar marek jeszcze bardziej się rozszerzy. Przejdźmy zatem do tych, którzy byli obecni :-)

 

Gaia - pozytywne zaskoczenie


Polskie marki dzielą się w mojej głowie na te, które już szyją mój rozmiar i te, które jeszcze nie. Gaię do tej pory zaliczałam raczej do tych drugich, mam w pamięci także rozciągliwe tyły. Owszem pamiętałam, że Gaia ma swoją Linea Maxima (w katalogu te biustonosze nazywają się teraz Maxi), ponoć dla dużych biustów, ale kojarzyła mi się ona z jednym czy dwoma modelami w nieśmiertelnych beżach i nigdy nie miałam ochoty ich testować. Aż tu okazało się, że w wersji Maxi powstają kolorowe modele, w dodatku - miękkie.

Czemu tak mnie cieszy miękkość? Ano, w polskiej bieliźnie wciąż panuje dyktatura tzw. semi-softa, czyli biustonosza półusztywnianego (swoją drogą, ciekawa jestem, czy użytkowniczki języka angielskiego poza Polską mają w ogóle szansę domyśleć się, co oznacza semi-soft? Dlaczego nie np. half-padded bra?). Półusztywniane modele mają zapewne swoje zalety, ale rzadko mnie zachwycają, kojarzą mi się najczęściej z pójściem na konstrukcyjną łatwiznę, a gąbki w dolnej części miseczki są zwykle dość grube. Mam wrażenie, że miękki model wymusza na tyle staranną konstrukcję i dobór materiałów, że najczęściej, gdy już firma stworzy i wypuści na rynek softa (czyli model miękki), jest on częstokroć lepiej dopracowany, niż inne typy staników.

Mój ulubiony wzór z Gai. Miłym zaskoczeniem był identyczny model, ale miękki - nie pokazuję go tylko dlatego, że ledwie mieścił się na wieszaku ze względu na duże miseczki i ciężko było go sfocić ;-)

Przejdźmy jednak do Gaiowych softów. Według informacji, jaką otrzymałam od przedstawicieli, w kolekcji wiosennej planowane jest aż 10 modeli miękkich, w rozmiarówce: 65 D-K, 70 C-J, 75 B-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E. To wygląda jak jakaś miękka rewolucja. Do tego, w ramach Linea Maxima, będą 3 miękkusy (wszystkich modeli ma być 8), a rozmiarówka w tej linii będzie powiększona o miseczkę L (obecnie do K). Wygląda ona tak: 70 K-L, 75 J-L, 80 I-L, 85 H-L, 90 G-K, 95 F-J, 100 D-J, 105 C-H. Jeden z miękkich modeli Maxi widziałam - był uszyty z tych samych materiałów, co półusztywniany model z powyższej fotki (jeden z moich faworytów całego Salonu). Co ciekawe, w aktualnej kolekcji jesienno-zimowej znalazłam właściwie jeden miękki model w szerokiej rozmiarówce. Mamy więc dużą zmianę. Jak firma poradzi sobie z konstrukcją softa? Mam nadzieję, że da radę.

Żeby dać Wam pojęcie o rozmiarówce Gai - niedawno sprawiłam sobie semisofta w rozmiarze 80G i jest on co prawda nieco na mnie przymały, ale w 80H zmieszczę się już na pewno z moim brytyjskim 36G. 

Warto zwrócić uwagę, że Gaia nie stroni od kolorów i wzorów - nadruków w kolekcji zapowiada się sporo, była to chyba najbardziej „deseniowa” marka na całych targach. Motylki, kwiatki, paisleye - całkiem w trendzie. Co do jakości materiałów - próbki przyjemnie brało się do ręki, choć tu i ówdzie niestety rzuciły mi się w oczy rozciągliwe tyły. Posiadana przeze mnie Emily co prawda nie grzeszy wybitnie pracującym tyłem, ale jest znośna i daje zupełnie dobre podtrzymanie, jest także wygodna.

Poniżej nieco kolorowych Gaj :-) (wszystkie fotki znajdziecie w galerii na końcu notki). Jak widzicie, kolekcja utrzymana jest raczej w chłodnych, pastelowych barwach - takie akwarelki.

Chciałam przy okazji bardzo podziękować przedstawicielce Gai, z którą rozmawiałam. Byłam traktowana z dużą życzliwością i powagą. Katalogu na wiosnę jeszcze nie ma, więc go nie dostałam, ale czekam na niego z niecierpliwością.

 

Ava - coraz lepsze wzornictwo

Ava to firma, która na pierwszej edycji Salonu zrobiła na mnie bodaj największe wrażenie. Tym razem jeszcze je pogłębiła. Co prawda nie odnotowałam wzrostu rozmiarówki, ale na wiosnę szykuje się jedna nowość konstrukcyjna oraz kilka bardzo udanych wzorów, które tropiłam oczywiście głównie w wydaniach miękkich.

Na początek wzór, który przykuł moją największą uwagę - miękka balkonetka w kroju side-support (według mnie najlepsza konstrukcja firmy Ava) z biało-granatowym wzorem na czarnym tle i czerwonymi dodatkami. Chyba zgodzicie się ze mną, że stylistycznie bardzo kojarzy się z bielizną brytyjską. Na pierwszy rzut oka mogłaby uchodzić za Panache czy Fantasie. Jak powiedziałam w jakiejś rozmowie - jako wychowana na nadrukach marki Freya na widok tego wzoru pomyślałam sobie „no nareszcie coś na poziomie” :-) Dotąd większość popularnych polskich marek stawiała głównie na śmiertelnie nudne (przepraszam) drobne rzuciki - jakieś kropeczki, krateczki. Pytanie, czy klienci, czyli hurtownie i sklepy, zaakceptują taką rewolucję? :-)

Wzornicza rewolucja ;)

 

Tego ciemno-morskiego koloru w zestawieniu z koralowo-różowymi dodatkami także nie powstydziłyby się zagraniczne marki D+. Co prawda już nie side-support, ale też soft :-)

 

Niżej inne fotogeniczne propozycje - też softy. Miłośniczki półusztywnianych i usztywnianych modeli nie muszą się martwić - w większości linii znajdą się również i te kroje, de facto jest ich więcej niż miękkich, jak zwykle.

Morelka - coś podobnego już było ;-)


Taka malinka side-support. Dół z simplexu, ale nie błyszczącego, lecz matowego.


Jeszcze jeden side-support - tym razem dla miłośniczek klasycznych groszków

Na zakończenie - prawdziwy skok na głęboką wodę, czyli miękki model typu plunge, w rozmiarówce takiej samej, jak side-supportowe miękkusy (czyli np. w 70 - do J, w 80 - do H). Czy i jak firma poradziła sobie z trudnym zadaniem skonstruowania miękkiego plandża? Niestety nie było mi dane sprawdzić, ale mam nadzieję, że o nim usłyszymy.

Miękki plandż!

 

Jeszcze jedna innowacja w Avie to metalowe błyszczące elementy, takie jak regulatory, zaczepy ramiączek czy haftki. Przedstawicielki twierdą, że elementy te są atestowane i bez zawartości niklu, często wywołującego alergię. Ciekawa jestem, jak tę zmianę odczują alergiczki... Ale trzeba przyznać, że metal wygląda fajnie, choć ja najbardziej lubię odcień pod tytułem różowe złoto. No i ciekawe, czy połysk będzie trwały...

Metalowy zaczep ramiączka i regulator

 

I ostatnia nowość. Już w obecnym sezonie w Avie pojawiła się piżamka z topem do spania z usztywnianymi miseczkami podtrzymującymi biust, w rozmiarach zbliżonych do „stanikowych”. Pomysł ma być rozwijany i wzbogacany w kolekcji wiosennej. Niestety nie miałam ich w ręku i nie jestem pewna, czy były na Salonie.

 

Nipplex - Anna wciąż na topie

Pamiętacie gwiazdę poprzednich targów - termicznie modelowaną Annę w rozmiarach do polskiego K, którą przetestowałam i zrecenzowałam? Liczyłam po cichu na to, że Nipplex zacznie powiększać rozmiarówkę także innych modeli, niestety na horyzoncie tego typu zmian nie widać :-(

Patelowa kolekcja wiosenna. Te kwiatki na jasnym tle coś mi przypominają ;) Żaden z modeli nie dochodzi do 80H, więc nie będę się rozwodzić na tak mało postępową rozmiarowo kolekcją ;(

Anna za to stała się jednym z moich osobistych hitów PL-firm. Nie żeby była moim ulubionym modelem bezszwowca, ale obiektywnie trzeba przyznać, że jest niezła i na polskim rynku wyjątkowa (bezszwowy model w szerokiej rozmiarówce i przystępnej cenie). Jedna ze znajomych stanikomaniaczek jest oddaną fanką Anny i twierdzi, że leży u niej znacznie lepiej niż uwielbiane Deco. Anna powstała również w kolorach białym i czarnym (mieszkanki stolicy może zainteresuje, że Warszawie można ją kupić w jednym ze sklepów w nowo otwartym centrum Modo, o którym pisałam Wam na fejsie (niestety nie pamiętam nazwy sklepu :(  ). 

Anna na wieszaku z aktualną kolekcją jesienną

 

W czasie miłej rozmowy z przedstawicielami dowiedziałam się, że Nipplex myśli nad stworzeniem grafitowej wersji Anny. Na razie firma nie planuje jeszcze innych kolorów, ale jest otwarta na sondę konsumencką pod tytułem: jaki nowy kolor Anny najpierw wprowadzić? Będziemy więc sondować :-)

 

Lupoline - kolorowo jak zawsze

Znowu Lupoline dostarczyła jednego z najbardziej kolorowych modeli na całym Salonie (i znowu coś z różem :)). Był on też prezentowany na warsztatach brafittingowych. Niestety nie miał wersji soft. Podoba mi się ten szalony nadruk w klilacie podmorskim - a z daleka kojarzy mi się ze skórą jakiegoś bajkowego zwierzęcia (animal print ;).

Czego tam nie ma - muszle, koralowce... :-)

 

Dla kontrastu - semisoft z sezonu jesiennego

 

Za to na stoisku firmowym dało się już wypatrzeć coś miękkiego. Koronkowe - niebieski i czerwony, to reprezentacja obecnej kolekcji jesienno-zimowej. Mają one też swoje odpowiedniki w koszulkach z wbudowanym stanikiem. Miękki model, jaki zdarzyło mi się przymierzać rok temu (była to biała balkonetka z kolekcji bazowej), był bardzo dobrze skonstruowany - mam nadzieję, że jest tak również w obecnych kolekcjach.

Poznajecie? Na mostku szklana kulka, „dyskotekowa kula” znana też z modeli Avy ;-)

 

 

Na wiosnę mają pojawić się miękkie pastele - beż i błękit z całkiem interesującej koronki. Niestety nie było jeszcze wiosennego katalogu. Kolekcje Lupoline są nieduże, ale oprócz zwykłej kolekcji firma produkuje także osobną dla mam karmiących (biustonosze, koszulki itp.).

Na pierwszym planie beżak, w tle błękity

 

Niestety w ofercie Lupoline nadal brak dużych miseczek w małych obwodach - rozmiary pod biustem w modelach dużomiseczkowych zaczynają się od 70.

Mam za to pozytywne odczucia względem jakości - mam wrażenie, że firma stosuje coraz lepsze materiały, a do nich miałam jak dotąd najwięcej zastrzeżeń.

Duży plus ma Lupoline za katalog, a zwłaszcza modelkę prezentującą duże miseczki. Jej zdjęcia nie są aż tak przesadnie wyretuszowane, jak w innych firmach i widać jej naturalną, pełną figurę.

 

Pierwsze wrażenie

Na razie zakończę pierwszy odcinek pierwszego odcinka :-) To mniej więcej połowa odwiedzonych przeze mnie firm. Ciąg dalszy nastąpi (zobaczycie m.in. stoiska Gorsenii, Ewy Bien i Kris Line).

A tymczasem - jakie są Wasze pierwsze wrażenia z Salonu Bielizny? Ja poza tym, że widzę pewne postępy we wzornictwie i jakości, zauważyłam z satysfakcją, że właściwie wszystkie firmy obecne na Salonie oferują D-plusy. Może nie we wszystkich krojach, nie wszystkich wzorach - ale odnosi się wrażenie, że bez przynajmniej miseczki G nie ma się co pokazywać na tej imprezie ;-) a firmy chętnie chwalą się, do jakiej miseczki już doszły. Mnie to tylko cieszy, zwłaszcza że owa miseczka G ostatnimi czasy jakby urosła i minęła już epoka, gdy pasowało na mnie polskie I czy J, którego prawie nikt nie szył ;-) Cieszy też to, że na wieszakach można było znaleźć te duże rozmiary - obok miseczek D czy E wisiały też rozmiary J czy K.

Podkreślę jeszcze, że we wszystkich powyższych firmach spotkałam się z miłym i profesjonalnym przyjęciem. 

Jeszcze jednego bardzo jestem ciekawa: czy Wy też macie dosyć dominacji semi-softa w polskim bra-przemyśle? Jeśli nie, to moja relacja może wydać się Wam nieco jednostronna ze względu na miękkie preferencje. Jeśli wolicie usztywniane - nie martwcie się, jest ich całe mnóstwo i nie zanosi się, by miały szybko zniknąć ;-)

 

Galeria

Full fotoreportaż z 4 powyższych firm: Ava, Gaia, Lupoline, Nipplex :-)

 

 

Ciąg dalszy nastąpi!

 

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...