poniedziałek, 31 października 2016

Przed Wami kolejny odcinek z cyklu podróży w bardziej niecodzienne bieliźniane rejony. W pierwszym rozwodziłam się nad wadami konstrukcyjnymi oraz zaletami estetycznymi modelu Emerald marki Playful Promises. Postawiłam tam „śmiałą” tezę, że seksowność nie tylko nie stoi w sprzeczności z dobrym dopasowaniem, ale wręcz jest od niego uzależniona. W źle leżącej bieliźnie trudno moim zdaniem o dobre samopoczucie, i co za tym idzie, zmysłowy nastrój. Z drugiej strony, nadmierny perfekcjonizm dotyczący wyglądu także mu nie sprzyja.

Po tym wstępie pokażę wam Lucię marki More by Bluebella - przedstawicielkę bielizny na specjalne okazje, którą jednak, dla odmiany, zdecydowałam się pozostawić w bra-kolekcji. Czy okazała się bezbłędna? Nie. Ale jej zalety, plus zwykła stanikologiczna ciekawość, jednak przeważyły.

More by Bluebella - Lucia, rozmiar: 36G, kolor: czerwony (raspberry red) [Rozmiary 32-38 DD-G, cena: £32 w Brastop.com]

 

 

Estetyka

W porównaniu ze znaczną częścią bielizny seksownej, a nawet z opisywanym wcześniej Emeraldem, Lucia ma wygląd bardzo klasyczny. Na dobrą sprawę, jest to tradycyjny koronkowy stanik o kroju half-cup, który można by uznać za codzienny, gdyby nie kilka szczegółów.

Nisko zabudowane miseczki zostały uszyte ze stabilnego tiulu pokrytego z zewnątrz koronką. Trzy pionowe szwy podkreślone satynową lamówką są nie tylko elementami konstrukcji miseczki - stanowią w istocie kanaliki zawierające pionowe fiszbiny. Nie są to oczywiście sztywne druty, takie jak ten okalający miseczkę, lecz giętkie, plastikowe elementy, nawet bardziej elastyczne niż fiszbiny boczne wszyte w boki stanika, mają jednak niewątpliwy udział w podtrzymaniu biustu. Takie wachlarzowate pionowe „ożebrowania” nadające miseczce wygląd podobny do muszli czy też kielicha kwiatu to klasyczny pomysł, który chyba nigdy się nie zestarzeje. Skojarzenia z kwiatem potęgują falbankowate krawędzie miseczek. Czego mi tu brakuje? Większej przejrzystości. Te same miseczki, ale bardziej ażurowe - to byłoby coś, nie uważacie? :-)

 

 

Górna linia miseczek jest mocno zbliżona do poziomu, jak w modelach typu bandeau, kojarząc się np. z dawnym modelem Antoinnette nieodżałowanej marki Masquerade :-) Taka forma wymusza mocowanie ramiączka w więcej niż jednym miejscu, co zostało rozwiązane w postaci rozgałęzienia zwanego czasem w bra-żargonie widelcem.

 

 

Ramiączka są w Lucii wyjątkowo wąskie, co daje wrażenie delikatności, lekkości. Tył również jest lekki optycznie - prosty i dość wąski mimo zapięcia na trzy haftki.

 

 

Lucii nie zaliczyłabym do modeli luksusowych, ale nie da się ukryć, że materiały są tutaj delikatniejsze, mniej szorstkie, raczej cienkie i ogólnie nie sprawiają wrażenia, jakby ich głównym zadaniem było podtrzymanie biustu. Lucia jest produktem ozdobnym i przeznaczonym do endżojowania bez ubrania :-) Pod ubranie niezbyt się nadaje z powodu odznaczających się usztywnień, zwłaszcza ich końcówek (choć pod grubszym ubraniem mogłaby się schować). 

Lucię uszyto raczej starannie (choć nie ustrzeżono się przed kilkoma siepiącymi się nitkami), zapięcia i metalowe elementy są dobrej jakości.

Last but not least - piękny kolor! Klasyczne czerwone wino, którego wcale nie ma tak dużo w aktualnych propozycjach. Ten odcień, przyznam, dużo seksowniej mi się kojarzy niż typowa „strażacka” czerwień. 

 

 

Dopasowanie

Mój najczęściej używany rozmiar 36G nie zdradza objawów niedopasowania. Obwód jest raczej luźny, ale trzyma się poziomo. Co do miseczek - niestety dochodzi do głosu moja asymetria. O ile z mniejszą piersią Lucia radzi sobie akceptowalnie, o tyle większa jest dla niej w widoczny sposób za ciężka i za duża, co objawia się gorszym kształtem.

 

 

Kształt

Gdyby spróbować oceniać Lucię według kryteriów stosowanych do codziennych staników, należałoby skrytykować słabe zebranie i takież podnoszenie. Zwłaszcza większa pierś daje widoczną przewieszkę u dołu, a do tego jest przypłaszczona.

Jeśli jednak uwzględnić bardziej specjalne potrzeby, to moim zdaniem Lucia dobrze podkreśla, a nawet optycznie powiększa biust, który z przodu prezentuje się przyjemnie okrągło. Jak na buduarowy stanik, wygląda moim zdaniem całkiem miło dla oka, zdjęcie „na baczność” niestety nie oddaje tego w pełni. 

 

Prawa pierś - tu widać, że mocniej ciąży w dół.

 

Tu też daje się zauważyć gorszy kształt piersi prawej (wiszenie i przypłaszczenie).

 

Wąski, lekki optycznie tył i bardzo wąskie ramiączka

 

Mam trochę problem z bokami - wbudowane w nie fiszbiny pionowe w noszeniu łukowato się wybrzuszają, być może są zbyt elastyczne.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jeśli chodzi o podtrzymanie, to w przypadku codziennego stanika uznałabym je za niewystarczające - za dużo tu kołysania się, jednak biorąc pod uwagę niskie zabudowanie i cieniutkie ramiączka i tak jest zadziwiająco nieźle. Kiedy wyjmowałam Lucię z paczki, byłam prawie pewna, że tak cienkie ramiączka wywołają efekt biustu na brzuchu, połączony z obolałymi od wrzynających się tasiemek ramionami. Okazało się jednak inaczej. Ramiączek prawie nie czuję, a biust trzyma się na całkiem estetycznej wysokości dla domowych zastosowań :-)

 

 

Konstrukcja Lucii jest moim zdaniem dobra i mogłaby stać się przedmiotem zainteresowania marek typowo D-plusowych (More by Bluebella jest większomiseczkową odnogą Bluebelli, marki z rozmiarowego mainstreamu), podobnie jak pomysł usztywnienia miseczki przy pomocy elastycznych fiszbin.  Być może nie ma on większych szans przeniknąć do biustonoszy typowo codziennych, ale może spokojnie zostać wykorzystany w bardziej fikuśnych modelach.

 

 

Okazuje się, że da się zrobić dla większego biustu model typu bandeau, który nie będzie pancernym sztywniakiem, będzie miał cieniutkie delikatne ramiączka i koronkowe miseczki.

 

Wygoda

W pierwszej chwili byłam zachwycona wygodą Lucii. Wszystko jest tu przyjemnie elastyczne i miłe w dotyku, nie czuję wpijania się ramiączek. Dopiero po dłuższym czasie przebywania w tym staniku, i to w pozycji siedzącej, zaczęłam czuć jakieś podgryzanie od dołu fiszbin.

 

Cena

Trzydzieści dwa funty to cena przyzwoitego codziennego stanika brytyjskiego (np. nowości Freya). Wybaczyłabym Lucii tę cenę, gdyby była bardziej lukśna, ale jakość koronki i całego rusztowania nie przewyższa poziomu Frei, a konstrukcja pozostawia nieco do życzenia, no i zastosowanie jest jednak ograniczone. Moja ocena byłaby na pewno wyższa, gdyby moja większa pierś wyglądała w Lucii tak samo zgrabnie jak ta mniejsza :-)

 

Galeria

Rzućcie okiem na pełny zestaw fotek, również nabiustnych.

 

 

Podsumowanie i rozczarowanie

Kupując Lucię spełniłam jedno ze swoich stanikowych marzeń - bra-cacko w kolorze czerwonego wina, na cienkich ramiączkach i z delikatnych materiałów. Co prawda nie jest to idealne cacko, ale frajdę z jego posiadania mam niewątpliwą. Mam jednak znacznie więcej marzeń tego rodzaju, które nie zostały jeszcze spełnione, albo też próby ich spełnienia zakończyły się rozczarowaniem. Takim rozczarowaniem był inny model tej samej marki - Delta, który nie dość, że nie stanął na wysokości zadania konstrukcyjnie (podnosił biust tak marnie, że nie ma o czym mówić), to jeszcze okazał się zdumiewająco niskiej jakości. Siepiące się szwy, pęki luźnych nitek wiszących wszędzie - byłam zdumiona, że dopuszczono do sprzedaży tak niedopracowany produkt. Zresztą zobaczcie same. 

 

 

Ten produkt Bluebelli niestety miejsca w mojej szufladzie nie zagrzał :-) Drodzy producenci bielizny fikuśnej! To, że być może sądzicie, że Wasz produkt nie będzie noszony całymi dniami, nie oznacza, że może to być produkt byle jaki. Czy naprawdę wydaje Wam się, że kobieta może czuć się atrakcyjnie w szmatce, z której wiszą nitki i która wygląda, jakby wyprodukowano ją „na odwal” i najtańszym możliwym kosztem? No doprawdy. Zdecydowanie wolę siebie bez bielizny, niż odzianą w coś takiego.

Ciekawa jestem, drogie Stanikomaniaczki, czy podzielacie moją opinię.

Czy Wy też macie swoje bieliźniane marzenia i fascynacje, które nie zostały jeszcze zrealizowane? :-)

 

poniedziałek, 24 października 2016

III Salon Bielizny - foto ekstrakt :-)

 

Salon Bielizny odbył się w tym roku już po raz trzeci i również tym razem udało mi się być obecną na tym niewątpliwie już bardzo ważnym dla polskiego bra-biznesu wydarzeniu :-) Pierwsze wrażenie: impreza rośnie. Wzrosła nie tylko liczba ciekawych z naszego punktu widzenia wystawców (w tym roku pojawiły się m.in. wcześniej nieobecne firmy Nessa, Samanta, Dama Kier, Mat, Bestform), ale i odwiedzających - przez niemal cały dzień w łódzkim Centrum Promocji Mody kłębił się tłum, a w godzinach szczytu nie było wcale łatwo o swobodny dostęp do wystawianych cudeniek.

W CPM spędziłam całą sobotę 15.10, a i tak nie udało mi się dotrzeć wszędzie. Tu i ówdzie już słychać było głosy, że targi dobrze byłoby podzielić na dwa dni. Rzeczywiscie trudno w czasie jednego dnia pogodzić obecność na prelekcjach (zdążyłam być na trzech, plus pokaz, choć chętnie wpadłabym na jeszcze kilka) ze zwiedzaniem stoisk i rozmowami z przedstawicielami firm. Wydłużenie czasu targów pewnie spowodowały jeszcze większy rozrost imprezy. Być może nadejdzie czas, gdy zobaczymy tam wszystkie liczące się na polskim biu-rynku marki :-)

Większość firm miała na wieszakach dwie kolekcje: obecną jesienno-zimową oraz prototypy modeli planowanych na przyszłą wiosnę. Szkoda, że znowu nie wszyscy dysponowali już wiosennymi katalogami. Towaru jednak było mnóstwo. Podoba mi się kierunek, w którym najwyraźniej zmierza oferta naszych firm nastawionych na szeroką rozmiarówkę. Coraz więcej modeli miękkich w stosunku do królujących jak dotąd półusztywnianych (semi-soft). Co prawda bardzo daleko jeszcze do przewagi miękkości nad sztywnością (miłośniczki „semisoftów” mogą spać spokojnie), ale zwolenniczki miękkich miseczek będą miały coraz większy wybór, zarówno w strefie dużych (klasyczne modele balkonetek z trzech części, plus coraz popularniejsze side-supporty), jak i średnich biustów (modele miękkie z pionowym cięciem).

Wzornictwo jest coraz odważniejsze - coraz mniej mdłych łączek, coraz więcej wyrazistych wzorów w nasyconych kolorach. Same kolory to kolejna dziedzina, w której dużo się dzieje. Polskie firmy nie boją się już kontrowersyjnych wcześniej neonów czy odcieni zieleni. W kolekcjach można znaleźć już właściwie wszystkie barwy tęczy. Wielobarwne nadruki spotykają się z kolorowymi haftami, błyskają ozdoby i metaliczne nitki.

Jeśli chodzi o materiały - cieszy mnie coraz większa popularność dzianiny typu simplex w dołach miseczek. Jest to bardzo stabilny materiał, dobrze trzymający biust, matowy lub z satynowym połyskiem, może być haftowany lub drukowany. Coraz częściej też pojawia się pianka typu spacer.

 

Duże róże

Wśród nadruków nadal dominowała klasyczna flora, z pewną domieszką fauny :-) Delikatne, mdłe rzuciki jakby schodziły już na dalszy plan, choć wciąż jest ich sporo. Mój wzrok najmocniej przykuwały duże, kontrastowe i efektowne kwiaty, często róże (choć nie tylko). Dużymi kwiatami rozkwita zwłaszcza Ava, Nessa, Lupoline. Wzorów w tym stylu dotychczas szukałyśmy głównie w markach brytyjskich, takich jak Freya czy Panache, wiosną znajdziemy je też w rodzimych produktach.

 

Ava - Evita, wersja side-support (wiosna 2017)

 

 

Ten sam wzór w wersji półgorsetowej (longlajn! :-)

 

Ava - Julieta, wersja semi-soft (wiosna 2017). Konstrukcyjnie przypomina jesienną Shirley.

 

Nessa - model Vanessa (jesień)

 

Vanessa w akcji na prezentacji Dobrej Kreacji :-)

 

Herbaciane róże by Gaia (wiosna 2017)

 

Róże by Lupoline (wiosna 2017). W tej i kilku innych liniach dostępne są też koszulki z wbudowanym biustonoszem (takim jak ten - w szerokiej rozmiarówce miseczek, ale z obwodami od 70).

 

Lupoline - jeszcze jedna wiosenna łączka

 

Kinga - deseń co prawda z innej „beczki” wzorniczej, ale szkoda byłoby go nie pokazać :-)

 

To zwierzę mnie bierze!

To wprawdzie jedyna pantera, z którą spotkałam się bliżej, ale przyznacie - warta uwagi (w kolekcji Avy na wiosnę jest jeszcze jeden panterkowy model). Jak na polską firmę, jest to wzór odważny. Skojarzył mi się z niedawną panterkową wersją modelu Chi Chi marki Sculptresse. Wystąpi wiosną w wersji miękkiej side-support (mój ulubiony krój w Avie) oraz w modelu półusztywnianym.

 

Różowa pantera Avy w wersji miękkiej :-) Model ten zdobi okładkę katalogu na wiosnę 2017.

 

Szmaragdy i szafiry

Trudno było nie zauważyć obfitości szmaragdów i malachitów, niekiedy z domieszką odcieni szafirowych. Większość z nich to jeszcze kolekcja jesienna.

 

Ava - miękka balkonetka zapowiadana na wiosnę

 

Nessa - Letizia

 

Gorsenia - na pierwszym planie Nathalie z kolekcji jesiennej (miękki, z dołem miseczki z dzianiny simplex)

 

Gorsenia - Selena z kolekcji jesiennej (hafty wzbogacone metaliczną nitką, dolna część miseczki z satynowego simplexu)

 

 

Kinga - półusztywniany Sapphire I (jesień)

 

Kinga - Sapphire III, miękki half-cup (do miseczki H w obwodzie 80)

 

Nessa - Klara

 

Kolorowa odwaga

Neonowe ombre, limonka na kawie z mlekiem, niebieski z czerwonym - nasi projektanci już chyba niczego się nie boją. Nareszcie.

 

Gorsenia - sensacyjne neonowo żółto-zielono-szmaragdowe ombre z kolekcji wiosennej (niestety, nie będzie dostępne w moim rozmiarze)

 

Gorsenia - neon w oranżach (wiosna 2017)

 

 

Ava - limonka na kawie z mlekiem :-) Wiosna 2017.

 

Piksele i akwarele

„Maziajki”, które odkrywałyśmy już w kolekcjach firm z UK na przyszłą wiosnę, przyjmują się także u polskich producentów. „Piksele”, ślady deszczu na szybie... Ja zwykle z przyjemnością zauważam, że motywy znane ze swiatowych marek trafiają także do Polski - znaczy to, że nie zamykamy się na świat, choć część z Was pewnie trochę bawi ten owczy pęd, do którego w dużej mierze sprowadza się moda :-) Piksele jednak cieszą oko bez dwóch zdań :-)

 

Gaia - model z linii Maxi, wiosna 2017

 

Gaia, wiosna 2017

 

Mam miseczkę haftowaną...

Polscy producenci nie boją się kolorów w hafcie. Efektowne, kontrastowe czy wielokolorowe hafty wybijały się na pierwszy plan w Gorsenii, gdzie towarzyszyła im często metaliczna błyszcząca nitka. Haftami stoi Ewa Bien (choć większość jest jednobarwna), Samanta (której niestety nie zdążyłam już dla Was zarejestrować - gdy wreszcie dotarłam na stoisko, było ono już zwijane :-( ), podobnie Kris Line (z którym miałam ten sam problem) :-) Powyżej miałyśmy już przykład efektownego haftu z Nessy. Najczęstszy motyw haftów stanowią kwiaty (i trochę już nudzi mnie ta dominacja flory...). Jeśli chodzi o stylistykę, haftowane modele budzą we mnie często skojarzenia słowiańsko-folkowe. Hafty, mam wrażenie, wypierają u nas koronki.

 

Ewa Bien - model z kolekcji wiosennej

 

Ewa Bien - model z kolekcji wiosennej

 

Gorsenia - model Lisa z kolekcji jesiennej

 

Gorsenia - model Miriam z kolekcji jesiennej (miękki half-cup do miseczki H w obwodzie 75)

 

Gorsenia - jeszcze jeden miękki halfiak (jesień). Uwaga na haftową aplikację na mostku :-)

 

Kris Line - model Judith z kolekcji wiosennej

 

Kris Line - model Carmen, kolekcja jesienna

 

Spejsery i mouldy

Już w zeszłym roku nasze firmy zaczęły wyraźnie interesować się materiałem spacer foam, nazywanym też pianką 3D tudzież dzianiną dystansową. Materiał ten jest stosowany coraz częściej, choć wciąż rzadko trafia do modeli dla dużych biustów (przynajmniej takich jak mój ;-). W zeszłym roku gwiazdą targów był model Anna firmy Nipplex w bazowym beżu, który udało mi się dopasować także dla siebie. W tym sezonie Nipplex oferuje nam Anitę - oparty na Annie granatowy model z gipiurowymi ozdobami. Jestem na „tak” i czekam na więcej kolorów :-)

Nipplex - Anita (jesień 2016). Czarne elementy są tylko w próbce - w produkcji także mają kolor granatowy.

Spejserowe były też np. bezfiszbinowe modele marki Kris Line, prezentowane przez Dobrą Kreację na prelekcji dotyczącej bezfiszbinowych modeli, niestety ich rozmiarówka nie imponuje (do miseczki G, ale tylko w obwodzie 65 - im wyżej, tym miseczek mniej).

Bezfiszbinowce Kris Line

 

„Paseczkowce”

Niestety Gorsenia nie szykuje nam nowej wersji Evity na wiosnę, choć twierdzi, że z tak dobrze sprzedającego się modelu nie zrezygnuje. Trend paseczkowy pojawia się także w innych markach i to wreszcie nie tylko w małych rozmiarach.

Kinga - Amarelo II (jesień), rozmiarówka duża. Dziękuję szefowej firmy za pomoc w prezentacji ;-)

 

Kinga - po lewej Onyx I, push-up paseczkowiec z kontrastowymi lamówkami

 

Lupoline - push-up z dopinaną ozdobą paseczkową (wiosna 2017)

 

Lupoline - do tego modelu dostępnego w dużych rozmiarach miseczek także będzie możliwość dopięcia ozdobnych paseczków

 

Bez drutu

Rzut okiem na polską (i nie tylko) ofertę bezfiszbinową zaserwowała nam Dobra Kreacja na prowadzonej przez siebie prelekcji. Kasia Sałata zwróciła uwagę na fakt, że są wśród noszących staniki osoby, które z różnych względów jednak nie mogą lub nie chcą nosić modeli na fiszbinach, nawet jeśli proponuje się im odpowiednie fiszbinowce we właściwym rozmiarze. Brafitterki nie mogą ignorować ich potrzeb. Prezentowane przez Kasię modele takich firm, jak Konrad, Anita, Kris Line i Naturana trochę zaprzeczały stereotypowi bezkształtnego, słabo podtrzymującego bezdrutowca. W moim odczuciu jednak wciąż najlepsze efekty tego typu modele dają na niedużych i średnich biustach. Kasia zresztą słusznie zwróciła uwagę na brak oferty bezfiszbinowej w naprawdę dużych rozmiarach miseczek.

 

Miękkie bezfiszbinowce polskiej marki Konrad

 

Bezfiszbinowce marki Anita

 

Znany nam już dobrze bezfiszbinowy model do karmienia firmy Panache

 

Zwrot w stronę komfortu i luzu jest trendem światowym, co mnie osobiście bardzo cieszy. Może w końcu przestaniemy czuć aż taką presję w kierunku jedynego słusznego kształtu podniesionego i okrągłego biustu? :-) Przyznam, że bardzo chętnie nosiłabym naprawdę ładne i wygodne bezfiszbinowce, wciąż jednak przeważnie wygodniej jest mi z drutem.

Przypuszczam, że ciekawsze niż gładka bazówka, trendowe bezdrutowce będą teraz częściej pojawiać się w kolekcjach. Mamy już pierwsze jaskółki.

 

Gaia - bezfiszbinowiec z kolekcji wiosennej

 

Plus size

Kolejny interesujący pomysł Gai - biustonosz o kroju przywodzącym na myśl full-cupy stosowane przez marki typowo plus-sajzowe, takie jak Elomi czy Sculptresse. Nie jest mi jeszcze znana rozmiarówka tego modelu, chętnie też zobaczyłabym go na naprawdę pełnej figurze.

 

 

Nawiasem mówiąc, marka Sculptresse była także obecna na targach - w stoisku Panache prezentowana była wiosenna kolekcja tej marki, można było zobaczyć ją także „nabiustnie” dzięki obecności pięknej krągłej modelki. Model Sculptresse pojawił się także na prezentacji brafittingowej Dobrej Kreacji.

Stoisko marki Panache, po lewej - modelka prezentująca model Chi Chi marki Sculptresse (wiosna 2017)

 

Sculptresse - model Candi (ten szafirowy). Przydałaby się i tu modelka o większych wymiarach :-)

 

Sportowce po polsku

Kris Line szykuje kolekcję sportowych biustonoszy - rzuciłam na nie oko trochę już niestety w pośpiechu, bo do stoiska tej firmy trafiłam dopiero pod koniec targów. Wizualnie prezentują się ciekawie. Niestety w dotyku wydały mi się dość rozciągliwe, zwłaszcza ramiączka. Nie wiem na razie nic o rozmiarówce - katalog, który dostałam, milczy na ich temat. Ale to super, że polskie firmy przymierzają się do tematu sportowej bielizny. Życzę im zbliżenia się do jakości brytyjskiej konkurencji. O rosnącej popularności biustonoszy sportowych i trendach stylistycznych w tej dziedzinie sporo mówiła też

 

Sportowce z Kris Line (do tego zdjecia przypadkiem załapał się też ciekawy geometryczny haft :-) - to Marietta, propozycja Krisa na wiosnę 2017). 

 

A tu już sportowce nie z Polski, a z niemieckiej firmy Anita. Świetnie, że w prezentacji brały udział modelki w dojrzałym wieku.

 

Prezentacje

Spośród dostępnych w czasie Salonu prelekcji wybrałam trzy:

Jeden ze slajdów prezentacji o trendach. Było ich mnóstwo i naprawdę cieszyły oko.

 

 

Wspaniałe kobiety prezentują markę Amoena, przeznaczoną dla kobiet po operacjach piersi

 

Na scenie biustonosz z odpinanymi ramiączkami firmy Ava

 

Suma wrażeń

Z jednej strony jestem wciąż oszołomiona obfitością wrażeń z targów, z drugiej mam niedosyt - nie zdążyłam dokładnie przyjrzeć się ofercie wszystkich marek, bo zwyczajnie nie starczyło mi czasu. Żeby zdążyć, musiałabym zrezygnować z przynajmniej jednej prelekcji, co też mi się nie uśmiechało. Dwudniowe targi, albo dodatkowy dzień na same wykłady - to mogłoby rozwiązać problem :-)

Być może pamiętacie, jak w relacji sprzed dwóch lat pisałam o unoszącym się nad targami „duchu brafittingu” ;-) Po dwóch latach od pierwszej edycji Salonu odnoszę już wrażenie, że zarówno pojęcie brafittingu, jak i jego podstawowe zasady przestały być dla uczestników targów czymkolwiek nowym. Prelekcje i prezentacje brafittingowe są zwykłym, obowiązkowym elementem tej imprezy i chyba nie było już w całym CPM osoby, która nie praktykuje w jakiś sposób brafittingu w codziennej pracy, czy to w sklepie, czy też jako pracownica bądź pracownik firmy produkującej biustonosze. Pomijam tu firmy specjalizujące się w innych elementach bielizny, których na targach była mniejszość - Salon Bielizny to przede wszystkim impreza bra- :-) Wielka w tym zasługa obecności na targach Dobrej Kreacji, czyli Kasi Sałaty (o tym, jak przebiegają szkolenia brafittingowe Dobrej Kreacji w firmach bieliźnianych, przeczytacie tutaj). Salon Bielizny staje się konferencją brafittingową połączoną z targami - dla mnie, jako stanikomaniaczki, to świetny kierunek :-)

Ciekawa jestem, jak się zapatrujecie na targowe propozycje naszych firm? A może są wśród Was odwiedzające Salon? Co zainteresowało Was najbardziej? Czy też uważacie, że Salon Bielizny powinien się dalej rozrastać w czasie i przestrzeni? :-)

Na zakończenie dziękuję organizatorkom i organizatorom Salonu Bielizny za zaproszenie! Pozdrawiam też wszystkie bra-bizneswomen, które spotkałam w Łodzi, w tym specjalne pozdrowienia dla firmy Gorsenia, która ugościła mnie w swojej siedzibie w przeddzień Salonu, co zaowocowało mnóstwem przymiarek miękkich modeli (efekty możecie zobaczyć na instagramie). To nie koniec relacji - napiszę jeszcze oddzielnie o pokazie :-)

 

 

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...