poniedziałek, 13 marca 2017

 

IV Salon Bielizny - galeria zdjęć, obejrzyjcie koniecznie! :-)

 

Jeden Salon Bielizny w roku to stanowczo za mało - tak zdecydowali organizatorzy pod wpływem zainteresowania jesienną edycją łódzkiej imprezy targowej. Dlatego na kolejny Salon nie musiałyśmy czekać do jesieni :-) Co prawda nie znam liczb, ale na targach, na które ochoczo podążyłam w sobotę 4 marca, odwiedzających było również pełno i stoiska bywały oblężone. Zjawiła się większość firm, które były obecne na Salonie jesiennym. Po raz pierwszy na targi zawitały marki Gorteks i Le Vernis, zabrakło za to niestety Nessy, Lupoline i Ewy Bien. Tak czy owak, było co oglądać.

Starałam się z tego imponującego natłoku wrażeń i towarów wyłowić najważniejsze tendencje dotyczące już nie kolekcji wiosennej - choć i ta była obecna na wieszakach (pisałam o niej w relacji z zeszłorocznego III Salonu Bielizny) - ale tej zapowiadanej na jesień i zimę tego roku.

Zainteresowało mnie przede wszystkim jesienne wzornictwo, bo jeśli chodzi o kroje - nie odniosłam wrażenia, by w porównaniu z przełomową wiosną nastąpiła jakaś rewolucja. Niestety wystawcy nie mieli jeszcze jesiennych katalogów, nie wszyscy też byli już w stanie powiedzieć mi wszystko o konstrukcjach i rozmiarówkach. Mam jednak nadzieję, że po wysondowaniu popytu podczas targów będą mogli odpowiedzieć nam również na nasze trudne stanikomaniackie pytania ;-) Myślę, że trochę ich będzie, bo kolekcje jesienne naszych marek moim zdaniem zasługują na zainteresowanie stanikomaniaczek.

Pierwsze wrażenie? Producenci bielizny naprawdę biorą pod uwagę trendy. Klimat, kolory i desenie jesiennych kolekcji większości firm można bez trudu odnaleźć na światowych wybiegach, czy w katalogach wzorów proponowanych na sezon jesień-zima 2017/18. Jako że ostatnio zostałam nałogową oglądaczką Vogue.com, polecam Wam szczerze rozrywkę polegającą na tropieniu w propozycjach projektantów tych samych barw i wzorów, które figurują w znanych nam zapowiedziach bieliźnianych kolekcji. Polska bielizna jest, nie da się ukryć, całkiem modna :-)

 

Zieleń roślinna i mineralna

Jako tropicielka zieleni w bieliźnie, czułam się na Salonie jak ryba w wodzie. No, prawie... Bo niestety nie wszystkie zielone propozycje były kierowane do dużych biustów. Coś jednak się dla nas znajdzie :-) Zielenie często występowały w klasycznym duecie z fioletami, a także z czernią, samodzielnie raczej w odmianach turkusowo-petrolowych.

Najciekawsze propozycje w odcieniach zieleni moim zdaniem zaprezentowała Gaia. W ogóle Gaia wyrasta nam na trendową i ciekawą wzorniczo markę (nazewniczo również - wszak Ziemia i jej uroki są teraz bardzo w modzie :-) ) - oby tylko za tym podążyły konstrukcje i rozmiarówki, zwłaszcza te miękkie w zakresach tzw. maxi... Niestety w czasie targów firma sama jeszcze nie potrafiła mi powiedzieć, które z modeli jesiennych się w tej rozmiarówce pojawią. Wróćmy jednak do kolorów.

Przysięgłabym, że ten fioletowy deseń z miseczek, albo coś do złudzenia podobnego, widziałam wcześniej na zdjęciach z któregoś z pokazów prêt-à-porter. Jeśli też go kojarzycie, podajcie proszę projektanta :-) Na pewno kojarzy się trochę z prążkami Issey Miyake, ale to niezupełnie to. W każdym razie podoba mi się ogromnie to zestawienie. Hafty na szarozielonym tle udają krzyżykowe, co wpisuje się oczywiście w modę na DIY. 

 

Gaia

 

Gaia

 

Trend zielono-turkusowy nie obył się też bez bardziej liściastych, leśnych nawiązań.

 

Gaia

 

Gorteks, gwiazda pokazu - niestety, to cudo tylko w małych rozmiarach...

 

Kris Line zrobił paseczkowca! :-)

 

Gorsenia - zgaszona mięta w udanym zestawieniu z krecim beżem

 

Polarne zorze, morskie głębiny

Jesienno-zimowe kolekcje to raj dla miłośniczek wszystkiego, co błyszczy i mieni się wieloma barwami - może nie dosłownie, ale przynajmniej w formie złudzenia optycznego. Przyznacie, że te piórka wydają się mieć niemal tęczowy połysk? Ciemne ptasie upierzenie często mieni się szmaragdowo, podobnie jak pokrywy niektórych chrząszczy. Ach, przyroda! :-) Wszechobecne w kolekcjach zestawienia odcieni zielonkawych z fioletowymi budzą skojarzenia z tym właśnie efektem. Znają go miłośniczki tak zwanych duochromów w kosmetykach kolorowych, że o „efekcie syrenki” nie wspomnę (pozdrawiam lakieromaniaczki :-) ).

 

Gaia

 

Avie też spodobały się piórka ;-)

 

Znowu Gaia. Kontury kwiatów wydają się fosforyzować w ciemnościach niczym stworzenia z morskich głębin. Miły cieplejszy akcent na tle jesiennych chłodów :-)

 

Pokrewny wzór, choć już nie tak świetlisty. (Gaia)

 

Tu już mniej iskrzenia, ale szmaragdowo-ametystowa kompozycja pozostaje w zorzowo-benzynowej tonacji (Samanta)

 

Jeszcze jedna morsko-niebiańska elegantka (Samanta). Bardzo ładny haft!

 

Ava - ten model powinien się nazywać Perła, albo Muszla. Co prawda morsko zielona jest tylko kokardka, ale całość kojarzy mi się zdecydowanie podwodnie.

 

Lodowe kryształy

Kolejne naturalne źródło połysku ;-) Czy poniższy deseń Wam też kojarzy się z kryształami - może lodu, a może minerałów? Jeden z najciekawszych wzorów na całych targach zaproponowała znowu Gaia. Coś dla tych z nas, którym opatrzyły się wszechobecne w damskiej bieliźnie kwiaty.

 

Kryształowa Gaia

 

 

Nipplex też błyszczy czymś abstrakcyjno-kryształowym

 

Arktyczne niebo

Zimno, zimno. Gorsenia proponuje tak zwany arktyczny błękit, ważny kolor z zimowej palety sezonu. Oprócz tego triumfy święci granat - granat to nowa czerń, znowu i na nowo ;-)

 

Arktyczna Gorsenia

 

Gorsenia

 

Gorsenia

 

Dla odmiany Ava - powiedziałabym, że to bardzo „Gorseniowy” model :-)

 

Gorteks - w tym zestawieniu pojawia się jeszcze jeden kolor jesiennych palet, ceglasty pomarańcz.

 

Jesienna wersja modelu Fortuna marki Kris Line wystąpi, a jakże, w granacie.

 

Jeszcze jedna pięknie haftowana propozycja Samanty

 

Zimowa paleta firmy Mat

 

Czysta abstrakcja

Kwiatowym wzorom co prawda daleko do odejścia w cień (co zapewne nigdy nie nastąpi), ale abstrakcja i geometria coraz mocniej rozpychają się na wieszakach. Jeden z najbardziej spektakularnych wzorów Salonu to Ava w abstrakcyjny, trochę etniczny deseń. Ma być dostępny w mgiełkowym modelu miękkim (oprócz, jak zwykle, półusztywnianego), co już czyni zeń mojego musisztomiecia :-)

 

Szalona Ava!

 

Gaia - przenikanie graficznych kwiatów i geometrycznego nadruku. Trochę bałagan, ale coś w tym jest. Budzi brytyjskie skojarzenia :-)

 

Czarna siostra czerwonej :-) (Gaia)

 

Paisley to co prawda wzór inspirowany roślinnością, ale daleko mu do dosłowności kwiatowego rzuciku. Gaia proponuje m.in. model miękki z tego typu deseniem. 

 

Gaia - model będący jednocześnie przedstawicielem trendu orientalnego :-)

 

Zimowe ogrody

Kwiaty tym razem nie wybijały się tak mocno na pierwszy plan, jak w wiosennych kolekcjach, wciąż jednak było ich pełno. Były też inne - często na ciemnych tłach, trochę mroczne. Bardziej jak suszone bukiety, niż ukwiecone łąki.

 

Kinga - prawie monochrom

 

Kinga - nocny ogródek

 

Kinga - ogród w wydaniu koronkowym (czyżby szykował nam się ciekawy pionowo cięty halfik?)

 

Kris Line - ogródek zdecydowanie mroczny. Piękny miękki model - mam na niego chętkę...

 

Panache - te propozycje już znamy :-)

 

Chropowate powierzchnie

Graficzne odbitki, faktury muru czy też kamienia - nie wszystkie kontury były czyste, a powierzchnie gładkie. Wzory przypominające powierzchnię muru czy skały przywędrowały do bielizny oczywiście z mody ubraniowej i wnętrzarskiej. Warto wspomnieć tu też o deseniach zainspirowanych skórami zwierząt (lamparcie cętki, co prawda już w odwrocie, ale nadal obecne, oraz skóra węża).

Natura to nie tylko rośliny, kwiaty, zwierzęta - ale także kamienie, niebo, zjawiska atmosferyczne - wszystkie te tematy przewijają się przez całą jesienną modę.

 

Gaia

 

Kris Line - model sportowy

 

Wężowa Ava

 

Szarość

Jesienne niebo bywa też szare :-) Szaraków wytropiłam całkiem sporo w jesiennych kolekcjach. Nikt już chyba nie boi się tego koloru w bieliźnie.

 

Ava - szare jajo Fabergé 

 

Kinga - grafitowo-szary półsztywniak

 

Kinga - ogród na szarym tle

 

Le Vernis - jak wiadomo, szarość bywa sexy

 

Gorące źródła

Kolekcje jesienne dostarczą nam też barw ognistych - czerwieni, pomarańczu. Czasem trzeba się ogrzać :-)

 

 

Samanta - czerwień plus brokatowe błyski

 

Samanta - ciemniejszy odcień czerwieni

 

Le Vernis - prawdziwie ognista fuksja

 

Gaia - gorąca malina. Model typu side-support dla pełniejszych kształtów.

 

Ava - czyżby szykowała się powtórka deseniu z zeszłej jesieni?

 

Gorsenia - jeden z najciekawszych, najbardziej kontrowersyjnych kolorystycznie propozycji Salonu. Trudno wiernie oddać ten odcień na zdjęciu - to ceglasta, nieco rozbielona czerwień - kolor, którego jeszcze chyba w bieliźnie nie widziałam. Podchodziłam do niego nieufnie, ale ostatecznie jestem na tak :-)

 

Amarantowy Kris Line

 

Gorsenia - fiolet może nie tak gorący, ale też bardzo popularny w kolekcjach (często łączony z zieleniami). To miękki model z elastyczną koronką.

 

Gaia - czerń rozgrzana neonowym pomarańczem :-) Niestety neony w jesiennym sezonie będą już chyba w odwrocie. 

 

Buduar i klasyka

Niestety większość propozycji w modnym ostatnio seksownym stylu pełnym czarnych koronek i paseczkowo-siatkowych oplotów było adresowanych do mniejszych biustów. Ale i te nieco większe coś dla siebie znajdą.

Jedną z najbardziej fikuśnych kolekcji zaprezentowała marka Le Vernis, niestety kończąca rozmiarówkę dość wcześnie. Sądząc po stylistyce i otoczce, Le Vernis chce zostać polskim Agentem Provocateurem ;-)

 

Le Vernis. Przejrzysty pionowiec w seksownym fiolecie.

 

Le Vernis - dla chcących zrobić piorunujące wrażenie...

 

Le Vernis - olamówkowany model przypominający dawne „maskaradki” :-) 

 

Sporo też było sexy-klasyki w postaci zestawienia koloru cielistego z czernią:

 

Gorsenia - miękki koronkowiec z cielistym spodem, bardzo chcę go wypróbować.

 

Ava - cielak z czarnymi lamówkami! Zdjęcie nie oddaje jego uroku. Tu również jestem bardzo za! :-) (acz wolałabym miękki...).

 

Czarno-złocista propozycja Kris Line

 

Detale pod lupą

Wielu targowym okazom zdecydowanie warto było przyjrzeć się z bardzo bliska. Zasługiwały na to nie tylko nadruki, hafty czy metaliczne nici w dzianinach, ale też bra-biżuteria: duże, efektowne kokardki, zawieszki. Kończą się czasy dominacji ciągle tych samych, zmieniających tylko kolory ozdób i wstążeczek „kwiaciarnianych”. Firmy nam się rozwisiorkowały i rozkokardkowały :-) Bardzo mi się ta tendencja podoba. Oto kilka zbliżeń - po więcej zapraszam do albumu z początku notki.

 

Gaia

 

Gaia

 

Gaia

 

Gaia

 

Le Vernis

 

Le Vernis

 

Le Vernis

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Prelekcje

Salon Bielizny, jak zwykle, oferował także fachowe prelekcje. Dwie z nich poświęcone były typowo wiosenno-letnim tematom, które każda brafitterka znać powinna - doborowi kostiumów kąpielowych oraz bieliźnie ślubnej. Jako że jedno i drugie leży gdzieś na dalekich obrzeżach moich zainteresowań, większość czasu poświęciłam stoiskom, a prelekcję zaliczyłam tylko jedną. Był to wykład Kasi Sałaty z firmy Dobra Kreacja z dziedziny zaawansowanego brafittingu :-) Cieszę się, że nie pominęłam tego wydarzenia, bo temat wpływu konstrukcji biustonosza na komfort i zdrowie jest mi bardzo bliski. Wykład Dobrej Kreacji miał tytuł

 

czwartek, 02 marca 2017

 

Marka Elomi dawno nie gościła w mojej szufladzie na tzw. staniki bieżące :-) Najwyższy czas, by znów się tam pojawiła, zwłaszcza że dostarcza ostatnio prawdziwych cacek (zerknijcie tylko na firmową stronkę). Projektanci w szczególności nie oparli się popularnemu trendowi oplatania dekoltów paseczkami w ciekawych konfiguracjach. To plus świetny nadruk sprawiło, że zakochałam się w Sorai, choć wiem, że jest kontrowersyjna - nie wszystkim podobają się te paseczki w dekolcie, kolory... Mnie jednak kupiła natychmiast :-) Od razu zapowiem, że na przyszły sezon jesienno-zimowy szykuje się kolejny efektowny paseczkowiec. Zacznijmy jednak od tego, który już jest :-)

 

Elomi - Soraya, rozmiar: UK 36FF [produkowane rozmiary UK: 32GG-JJ, 34G-JJ, 36-40 DD-JJ, 42 DD-HH, 44 DD-G, 46DD (czyli obwody 70-105, miseczki brytyjskie DD-JJ); cena: 224 zł w sklepie myBra.pl]

 

 

Estetyka

Jak już wspomniałam, zakochałam się w Sorai od pierwszego wejrzenia. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze - paseczki, które tworzą tu ciekawy system z wyrastaniem z miseczek i kółkiem powyżej mostka. Układają się doskonale, co nie jest regułą w moim przypadku. Nie ma żadnych nadmiernych luzów, nic nie wisi... To są po prostu paseczki jak dla mojego dekoltu szyte ;-) Są one bardzo sprężyste, toteż sądzę, że biusty pełniejsze w górnej części również będą z nich zadowolone.

 

 

 

Kolory utrzymane są w ciepłej temperaturze i to również mnie zachwyciło - nie za chłodno, ale też i nie za ciepło, w sam raz dla takiego barwnego mniej-więcej neutralsa, jak ja. Myślę, że będą pasowały wielu różnym karnacjom i typom kolorystycznym - oczywiście o ile przywiązujecie wagę do takich rzeczy (bo sama traktuję sprawę dość swobodnie - precz z ograniczeniami! :-) ).

Kwiaty w nadruku mają fotograficzną szczegółowość, a miodowobeżowe tło pokrywa gęsta cieniutka czarna siateczka, drukowana oczywiście. Tył biustonosza jest tak samo wzorzysty, jak przód, co bardzo sobie cenię - brakuje tylko, by Soraya była równie kwiecista od środka ;-)

 

 

Jakość wykonania i materiałów jak zwykle w marce Elomi - doskonała, solidne zapięce „pluszowe” w dotyku zbiera trochę kłaczków, ale nie jest to wszak tragedia. Żaden ze szwów mocujących paseczki się nie strzępi, co bywa mankamentem niejednego modelu z dużą liczbą szczegółów... Tu szczegóły są pod pełną kontrolą.

 

 

Dopasowanie

Nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem rozmiar 36FF, to mój częsty rozmiar w Elomi. G często bywa za obszerne, bo miseczki Elomi są głębokie, oferują też sporo miejsca u góry i po bokach. Oczywiście moja asymetria sprawia, że dopasowanie na obu piersiach trochę się różni. Przy większej piersi miseczka „wypuszcza” trochę więcej z boku, ale nie na tyle, by zasadna była zmiana rozmiaru na większy, co z kolei spowodowałoby luzy przy piersi mniejszej. Obwód jest w normie i w sam raz, przyjemnie elastyczny i nie wbijający się.

 

 

 

Kształt

Kształt biustu w Sorai zaliczyłabym do grupy „noskowatych”, nie jest wypchnięty do dekoltu ani szczególnie okrągły, ale w specyficzny sposób zebrany, jak to często bywa w modelach Elomi. Biustonosze te zwykle mają spory podkrój przy pachach i jednocześnie sporo miejsca po bokach, by pozwolić się komfortowo zmieścić bardziej pulchnym ciałom :-) Sprzyja temu krój z ramiączkami ciągnącymi miseczki bliżej ich centrum, niż w przeciętnej balkonetce. Miseczki nie zbierają więc ciała brutalnie spod samej pachy, za to dzięki bocznym panelom kierują piersi do przodu bliżej ich szczytów. W Sorai wierzchołki piersi mam bardziej zbliżone do siebie niż w innych modelach, mimo że biust uwypukla się po bokach, gdy spojrzymy na niego z przodu. Osobiście lubię tę formę, i choć nie mam „wow” na jej widok, to jednak jest estetyczna i bardzo wygodna.

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie widzę mankamentów konstrukcyjnych - chyba że by się czepiać specyficznego kształtu nadawanego przez Elomiowe side-supporty. Nie czepiam się. Za to mam wiele uznania dla konstruktorki za opracowanie koncepcji dekoltowych paseczków. Są zaczepione o stanik w trzech miejscach: nad mostkiem, mniej więcej pośrodku krawędzi misek oraz przy ramiączkach. Mostek Sorai jest niski, plandżowy, przez co paseczki mają szerokie, a raczej wysokie pole do popisu. Już pisałam, że nie odstają ani nie wiszą, ale oprócz tego - Alleluja - wystają mi nareszcie z dekoltu! Co prawda oczywiście musiałam w tym celu kupić sobie nową bluzkę (polecam top cupro z &other Stories, który NIE sponsorował tego wpisu, a szkoda, bo psio drogi ;-) ), ale - nareszcie mogę endżojować trend underwear as outerwear. Yay!

 

Do podtrzymania nie mam żadnych zastrzeżeń, tył trzyma się ciała, przód nie wypuszcza biustu na wolność. Czuję się prawie tak obudowana, jak w Elomicznych full-cupach.

 

Wygoda

Wygodniczek stuprocentowy, nieszkodliwy, bezuciskowy, niewyczuwalny. Brawo.

 

 

Cena

Co prawda dostałam Sorayę w prezencie - a przyjęłam, że nie oceniam ceny w przypadkach, gdy nie wykładam własnej kasy - ale tu się nie powstrzymam i powiem, że zapłaciłabym za Sorayę te dwie stówki z hakiem bez mrugnięcia okiem. Bo jest super - i poproszę jeszcze kilka takich :-)

 

Do kompletu - figi

Figi Sorayowe są proste - na leżąco wyglądają kwadratowo i nie robią wielkiego wrażenia, jeśli oczywiście pominiemy efektowny nadruk. Brakuje im może finezji przemyślnych konstrukcji z wielu kawałków materiału, ale mają z mojego punktu widzenia jedną olbrzymią zaletę: odpowiednią wysokość, tak by nie zjeżdżały mi z brzucha, a jednocześnie nie sięgały po szyję :-) Oprócz tego są stuprocentowo wygodne i przyjemne w dotyku, a przy nogawkach mają zamiast drapiącej gumki czy koronki gładką lamówkę, która Nie Gryzie. W całym komplecie czuję się jak Milią Dolców (po foty zapraszam na instagram) - to za sprawą takich właśnie zestawów stanikomania zamienia się w kompletomanię ;-)

 

 

Galeria

Oto piękna Soraya z bliska, bardzo bliska oraz wielokrotnie nabiustnie :-)

 

 

Podsumowanie

Jak wyżej - mam nadzieję, że Elomi jeszcze nie raz wykorzysta tę konstrukcję i oprócz planowanej na jesień czerwono-czarnej pantery (zapraszam na instagram :-) ) zobaczymy jeszcze kilka podobnych „pasiaków”. Zwłaszcza że ostatnio widać ożywienie w kierunku różnych sprytnych i ozdobnych rozwiązań, jak wysokie boki z elastycznej koronki zakrywające fałdki, paseczki zarówno z przodu, jak i z tyłu, częste są też ramiączka spinane na plecach.

„Skupiamy się na nowych modelach i detalach pomyślanych tak, by były widoczne, podkreślały wspaniały dekolt, piękne plecy i ramiona” - powiedziała Liesl Goodman, szefowa designu w Elomi w wywiadzie dla Lingerie Insight. „Te detale powinny być zaprojektowane tak, by wyglądały naprawdę atrakcyjnie i zachęcały noszącą osobę do eksponowania ich pod topem typu bokserka bądź z odsłoniętymi plecami” - dodaje. Podoba mi się ten kierunek oraz mam wrażenie, że żadna inna marka grupy Wacoal nie rozwija się ostatnio tak dynamicznie, jak Elomi.

 

 

Warto przy tym zauważyć, że Soraya występuje w  pokaźnym zakresie rozmiarów: zaczyna się, co nietypowe dla tej marki, adresowanej głównie do plus size, już od rozmiaru 32(70) pod biustem, a kończy na 44-46 (100-105). Największa miseczka to JJ, dostępna w obwodach 36-40 (80-90). Tak więc konstrukcją tą może cieszyć się naprawdę spora grupa kobiet, nie tylko z zakresu powyżej 80 - również te stanowiące regularny „elektorat” np. marki Freya, czy Fantasie. Czyżby Elomi zamierzała przekonać do siebie nieco fanek Frei? :-)

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba ten bez wątpienia nietuzinkowy projekt. Hot - or not? :-)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...