środa, 10 stycznia 2018

Anita_selfie_00_b

 Ćwicz jogę, a żadne zapięcie na plecach nie będzie ci straszne ;-) 

Aktywność ruchowa to ta sytuacja, kiedy większe piersi przeszkadzają nam chyba najbardziej. Od czego jednak porządne staniki sportowe? Kosztują, ale działają. Naprawdę! Jeśli ktosia jeszcze nie jest przekonana... To niech się przekona :-)

Od paru lat jestem fanką sportowców marki Panache - trzymają jak żelazo, fajnie się w nich wygląda, co sezon pojawiają się nowe kolory i nadruki (no i są do miseczki H, brytyjskiej, a mniejsze obwody nawet do J). Cudem się powstrzymuję przed kolekcjonowaniem. Boleję tylko trochę nad tym, że wersja bez drutu, a takiej ostatnio potrzebuję bardziej, ma jakby mniej atrakcyjne wzory niż klasyczny fiszbinowiec. Bez drutu, a więc trochę mniej pancernie podtrzymująca, albowiem - i tu być może niektóre z Was będą zawiedzione - nie biegam. Nie biegam, nie skaczę, nie uprawiam innych sportów typu high impact, mocno wstrząsogennych dla biustu. Nie polubiłam się nawet z bieżnią i dlatego nie znajdziecie u mnie recenzji z punktu widzenia biegaczki (chyba że gościnną, co już się zdarzało! :). Zostałam za to fanką jogi i tu drut w miseczce nie tylko nie jest mi potrzebny, ale nawet przeszkadza. 

Kusiło więc, by poszerzyć repertuar i zainteresować się innymi bezdrutowymi sportowcami. Naprzeciw wyszła mi niemiecka marka Anita, z którą spotkałam się na ostatnim Salonie Bielizny. Tamże mogłam sobie poprzymierzać i dobrać rozmiar w Anitowskich sportach, a przy okazji od pierwszego wejrzenia polubiłam ten model, który niniejszym recenzuję :-)

Anita Active - Air Control Padded 5544 (Delta Pad) [Rozmiary: 65-95 AA-E, 65-90 F, 65-85 G, 65-80 H, cena: ok. 289 zł; biustonosz został mi dostarczony przez producenta].

 

Anita_Air_01_b 

Anita_Air_05_b

 

Estetyka

Siatka! Uwielbiam mesh zarówno w ubraniach, jak i bieliźnie. Niestety mało rzeczy siateczkowych da się znaleźć w moim rozmiarze. A tu proszę - stanik praktycznie w całości z siatki, tylko od wewnątrz wzmocniony piankowymi usztywniająco-podtrzymującymi wstawkami, które producent nazywa delta pad. Estetyka i przewiewność w jednym - dla mnie super. Dzięki temu, że wierzchnia warstwa jest przejrzysta (przez różową siatkę prześwitują delta pady - od spodu są szare, ale po stronie siateczki - czarne), stanik jest lżejszy optycznie i ciekawy wizualnie. Takich twórczych kombinacji materiałów dotychczas brakowało mi w moich sportowcach. 

 

Anita_Air_21_b

 

Róż jest piękny i mocny, aczkolwiek przednia część stanika ma trochę inny odcień (cieplejszy) niż tylna. Zauważyłam to dopiero robiąc zdjęcia do tej recenzji, więc właściwie mu to wybaczam, skoro mnie nie razi. 

 

Anita_Air_03_b

Anita_Air_04_b

 

Podoba mi się gładka, opływowa linia tego modelu (na dolnej taśmie ani na skrzydełkach nie ma widocznych szwów u dołu) i wąskie ciemnoszare lamówki. No i siatka, czy już mówiłam, że ją kocham? ;-)  

 

Kształtowanie

Nie oszukujmy się, Anita nie da większym, cięższym piersiom takiego kształtu, jak na zdjęciach katalogowych. Takiego szału to nie ma. 

 

Anita_Air_pink

 

Mój biust sobie w niej elegancko z lekka wisi, jest podciągnięty, ale nie wypchnięty do góry, a także niezbyt zebrany. W koszulce jednak kształtem nie odbiega drastycznie od formy w przeciętnym, nieszczególnie zbierającym staniku. A i szczerze mówiąc bez niej nie mam presji na wymodelowane piersi w staniku, w którym ma mi być przede wszystkim wygodnie. Jest.

 

Anita_selfie_02_b  

Anita_selfie_08_b 

Anita_selfie_03_b Anita_selfie_10_b

 

Anita_selfie_05_b

Anita_selfie_12_b

Anita_selfie_13_b

Anita_selfie_15_b

Anita_selfie_14_b

 

Podtrzymanie i redukcja ruchów biustu

Jako że nie ruszam się dynamicznie (co nie znaczy, że nie wykonuję wysiłku - kto joguje, ten wie), nie potrafię powiedzieć, czy Air Control Padded dobrze sprawdza się przy bieganiu. Jednak pierwsze, co zrobiłam po założeniu stanika i wyregulowaniu wszystkiego jak trzeba, był, rzecz jasna, test skokowy. Byłam miło zaskoczona faktem, że mój biust, mimo że, jak widać, nie ma w tym staniku podniesionej formy - nie bardzo się przy tych ruchach obniżał.

Szarpnięcie biustem w dół, które znają wszystkie właścicielki większych piersi, jest zaskakująco dobrze hamowane przez wzmacniające delta pady oraz mało rozciągliwe ramiączka. Delta pady są termicznie modelowane, wypełnione miękką pianką, lekko elastyczne - minimalnie góra-dół, trochę bardziej na boki. Podsumowując, biust nie jest wypchnięty do góry, ale pozostaje nieźle zabezpieczony przed opadaniem niżej. 

Przygotowując recenzję, powtórzyłam test i nakręciłam dla Was ten oto wesoły filmik. Zapraszam do przyjrzenia się moim skaczącym piersiom :-) 

 

 

Podczas testu (skakałam najwyżej jak umiałam) nie czułam żadnego dyskomfortu w piersiach. Choć, muszę powiedzieć szczerze, nie trwał długo (moje kolana niestety tego nie lubią :-( ). 

Mogą być rozczarowane te z Was, u których stabilność poprawia spięcie ramiączek na plecach - tutaj takiej możliwości nie ma. 

  

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru 

Znając swój przeciętny rozmiar w markach EU, sądziłam, że będzie mi potrzebne 80H. Przymierzyłam jednak 85G i to był moim zdaniem strzał w dziesiątkę.

 

Anita_Air_20_b

 

Nie potrzebuję ciaśniejszego obwodu - ten jest w sam raz. Jego rozciągliwość jest minimalna, ponieważ cały przód i boki stanika są stabilne. Elastyczne są jedynie skrzydełka tyłu, które są bardzo szerokie i w związku z tym też mało się rozciągają. 

Miseczki nie są ograniczone fiszbinami, odpada więc martwienie się o ich szerokość. W G moje piersi mają wystarczająco dużo miejsca i jednocześnie na tyle mało, by nie pozostał luz, ani by miseczki nie były zbyt wysokie pod pachami. 

 

Komfort noszenia, regulowania, zakładania i zdejmowania

Powietrzna Anita zakłada się bezproblemowo. Ma tylko jedno, klasyczne zapięcie na haftki z tyłu - jest ich cztery.

 

Anita_Air_09_b

 

Ramiączka wygodnie się regulują, a regulatory nie przesuwają w trakcie używania. Warto się im przyjrzeć - ramiączko jest do nich jakby przyklejone, nie zawinięte i zaszyte, dzięki czemu nie ma wypukłości spowodowanej jeszcze jedną warstwą gumy. 

 

Anita_Air_15_b

Anita_Air_14_b

 

Zapięcie nie jest wypoduszkowane od wewnątrz, ale leżąc na plecach na macie nie czuję przez nie haftek. Jest bardzo płaskie. Ramiączka mają wewnątrz miękką piankę, są poszerzone i poszerzenie to wypada u mnie we właściwym miejscu ramienia. 

 

Anita_Air_13_b

 

Wnętrze delta padów oraz taśma pod biustem są pokryte delikatnym materiałem o fakturze frotté, o bardzo króciutkich i mięciutkich włóknach, dla mojej skóry jest on bardzo przyjemny. 

 

Wentylacja i odprowadzanie wilgoci

W Anicie czuję się bardziej owiana powietrzem niż w innych znanych mi sportowcach :-) Zapewne przyczynia się do tego siatka. Warto zauważyć, że u dołu delta padów są otwory wentylacyjne, choć przy mojej wielkości i stopniu opadania biustu pewnie niewiele z nich korzystam. Podoba mi się jednak, że ktoś wpadł na to, że tam właśnie jest najgoręcej.  

 

Anita_Air_19_b

Anita_Air_18_b

 

Najbardziej potem nasiąka część pod biustem, czyli wyściełana frotą taśma. Po treningu jest ona wilgotna, ale w trakcie jeszcze nigdy nie miałam wrażenia, że jestem w tym rejonie jakoś szczególnie przepocona, czy też obtarta mokrym materiałem (jak to się zdarza w przypadku zwykłych staników). Aczkolwiek, warto pamiętać, że nie biegam ;-)

 

Wytrzymałość materiałów i pranie

Moja Anita była dotąd prana... nie pamiętam już ile razy, ale przynajmniej z 10. Pranie w delikatnym programie, w pralce, w woreczku, z wirowaniem nie zostawiło na niej żadnych widocznych śladów, oprócz ścierania się napisów na zapięciu od wewnątrz oraz być może logo firmy na zewnątrz (ale nie przyglądałam mu się od początku, być może nie wyglądało wcale inaczej niż obecnie ;-) ). 

 

Anita_Air_10_b

Anita_Air_11_b

 

To mój pierwszy stanik sportowy tej marki i mam go około 2 miesięcy, więcej o trwałości będzie można powiedzieć za pół roku.

Schnie szybciutko.

 

Galeria

Zajrzyjcie - więcej fotek! :-) W tym - nabiuściaków.  

 

Anita Active Air Control 5544

 

Podsumowanie

Bardzo przyjemny i wygodny bezdrutowy sportowiec dla biustów większych, acz nienajwiększych (do Panaszowskiego H czy J mu jeszcze brakuje), za to warto zauważyć, że rozmiarówka obejmuje miseczki już od AA oraz obwody od 65, do 95 w mniejszych miseczkach. Jeśli więc potrzebujesz 95E, tu je znajdziesz - to nie model tylko dla szczupłych z dużym biustem, spora część plus size też się załapie. Na pewno świetnie się nada na siłownię i różne zajęcia sportowe, choć nie wiem, jak sprawdziłby się przy bieganiu czy zumbie. Może Wy mi powiecie? :-) 

W ostatniej chwili dowiedziałam się, że do tego modelu można w ofercie Anity dopasować szorty. Rozmiary od 32 do 48, co biorąc pod uwagę hojność rozmiarową niemieckich firm, może oznaczać zakres przyjazny amatorkom większych majtek (wink wink mrugu mrugu ;-) ). 

 

Anita_Active_szorty

 

Cieszę się, że sportowce dalej robią się coraz ciekawsze wizualnie i nie pozostają w tyle za modą, również te dla większych wymiarów. Nie miałabym nic przeciwko posiadaniu jeszcze kilku tego typu okazów, wykorzystujących siatkę i nakładanie się różnokolorowych warstw. 

Hmm, a może taki kolor?

 

Anita_Air_blueorange

 

Uwaga promocja!

Z okazji recenzji zapraszam Was do skorzystania ze stanikomaniackiego rabatu! Jeśli spodobała Wam się różowa Anita - w sklepie Kobieca.eu możecie ją kupić z 10% zniżką w terminie 13-19.01.2018. Aby został Wam naliczony rabat, wpiszcie hasło STANIKOMANIA w uwagach do zamówienia :-)

 

Jak Wam się podoba ten model? Wolicie sportowce na fiszbinach czy bez? 

 

wtorek, 02 stycznia 2018

Victory_selfie_newyear_b3

 

Podsumowania są nudne, conie? :-) Nie wiem, czy bardziej dla czytelnika, czy dla twórcy, bo przyznam się Wam, że za każdym razem czuję się zmęczona tematem, jeszcze zanim do niego zasiądę. Dlatego nie każdy stanikowy rok chciało mi się podsumowywać. Ale, teraz będzie Ale :-) Ale tym razem jest inaczej, bo naprawdę tyle się fajnego przez ostatni - jedenasty, dodam - rok istnienia Stanikomanii wydarzyło, że wraca mi się do tego wszystkiego niesamowicie przyjemnie. 

W związku ze Stanikomanią poznałam mnóstwo ciekawej bielizny (polskiej zwłaszcza!) i zrobiłam sobie w niej mnóstwo selfie ;-),  przemyślałam wiele spraw (dotyczących ciała, psyche, mody, społeczeństwa, mediów, praw kobiet, ciało- i sekspozytywności), poznałam świetnych ludzi (bra-blogerki! polskie firmy!), spotykałam się z Wami na żywo (Warszawa! Gdańsk! Kraków! Łódź!) i otrzymałam olbrzymiego inspiracyjnego kopa. Oraz uświadomiłam sobie, że aby wykorzystać te inspiracje, w nadchodzącym roku będę miała pełny biust i ręce roboty. Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać na tej mozolnej drodze, tak by udało nam się zrobić wspólnie jak najwięcej fajnych rzeczy: zachęcić jak najwięcej firm do robienia świetnych staników, i jak najwięcej kobiet do ich noszenia (koniecznie w dobrym rozmiarze! ;-) ), albo nienoszenia, i do patrzenia na swoje i nieswoje biusty jeśli nie zachwyconymi, to przynajmniej akceptującymi oczami :-)

A oto, co nam się udało w 2017 roku :-) 

 

Rok polskiej bielizny! 

Wystarczy zerknąć do recenzji... W minionym roku polskie marki prawie całkowicie zawładnęły Stanikomanią! Na 24 recki ogółem, aż 16, czyli 2/3, dotyczyło modeli made in Poland. Najwięcej przetestowałam modeli firmy Ava - aż 6, na drugim miejscu uplasowała się Samanta (3 modele). Do mojej szuflady wpadły też modele Nessy, Gai, Ewy Michalak, Ewy Bien, Gorteksu, Le Vernis (straplessa recenzowała gościnnie Miss Alchemist).

 

Ava_Noire_selfie_00_b

Noire by Ava

 

Testowało się też marki brytyjskie: Cleo, Gossarda, Elomi, Sculptresse, Panache, Scantilly oraz duńską Change

Prezentacji całych kolekcji po raz pierwszy doczekały się Ava oraz Kinga. 

 

Kinga_AW17

Kinga - kolekcja jesień-zima 2017

 

W wakacje po raz pierwszy odwiedziłam Samantę i zdałam Wam relację zdjęciową i filmową z tego spotkania, której towarzyszył wywiad. Gdybym miała wskazać moje prywatne odkrycie roku 2017 wśród polskich firm, to byłaby nim właśnie Samanta, a kolejnym miłym zaskoczeniem - Nessa.

 

Samanta_projektowy_01_b

Samanta. Dział kreatywny :-)

 

W eksploracji oferty polskich marek pomagają wszystkim targi Salon Bielizny, które w tym roku odbyły się po raz pierwszy aż dwa razy - w marcu i w październiku. I ja tam byłam oraz to i owo przymierzyłam! :-) (tudzież, tradycyjnie już, matronowałam medialnie).

 

SalonV_Ava_01_b

Ava na V Salonie Bielizny w październiku 2017

 

Rok strappy bra

Czyli paseczkowca :-) Trend to już bardzo nienowy, ale wciąż żywy, a w segmencie D-plusowym ożywiony szczególnie dzięki m.in. marce Elomi i jej modelom z rodziny Soraya - Nicole - Sachi (tę pierwszą już dla Was zrecenzowałam). Przypuszczam, że ten rok przyniesie kolejne modele tego typu, a jeśli nie - zadowolę się harness bras w wykonaniu naszej Jastin ;-) 

 

Soraya_selfie_01_b

Elomi - Soraya

 

Harness bra by Jastin :-)

 

Rok braletki

Nie pamiętam, który z minionych lat po raz pierwszy okrzyknięto rokiem braletki, ten był już chyba któryś z kolei ;-) (obecnie, zdaje się, świat bieliźnianej mody zadaje sobie już pytanie „co po braletce”). Bezfiszbinowe, lekkie produkty zachowujące naturalny kształt biustu były nadal szalenie w trendzie (a jak nie braletki i bratopy, to przynajmniej udające je modele - „Wysokie Szczyty, czyli kto nosił koronki po szyję, zanim to było modne”).

Z ciałopozytywnego punktu widzenia trend cieszy, bo ani podtrzymywanie czy modelowanie biustu, ani w ogóle noszenie stanika nie powinno być niczyim ciężkim obowiązkiem. Z punktu widzenia biuściastej miłośniczki staników może jednak niepokoić („Mam niebraletkowy biust - i co teraz?”). W minionym roku nie udało mi się jeszcze zrecenzować żadnej bezfiszbinowej braletki, ale przypuszczam, że w 2018 w końcu do tego dojdzie. Ciekawe, czy będzie to pozytywna recenzja... ;-)

 

ImpishLeeSpring17

Braletka Impish Lee [foto: Impish Lee] 

 

Rok brafittingu

Jeśli chodzi o naszą branżę brafittingową - moim zdaniem rok 2017 minął pod znakiem rozwoju szkoleń. W tej dziedzinie jestem pod wielkim wrażeniem działalności Agnieszki Sochy i jej Akademii Profesjonalnego Brafittingu. Czy wiecie, że dzięki niej w Polsce szkolą się już adeptki brafittingu z innych krajów? Agnieszka, wymiatasz! :-)

Oprócz tego branża w osobie Izabeli Sakutovej (dystrybutorki firmy Panache w Polsce) postawiła na edukację kobiet i powstał popularny poradnik „Brafitting - lifting piersi bez skalpela”, któremu miałam zaszczyt matronować medialnie, w którym znalazło się kilka moich wypowiedzi i który oczywiście dla Was zrecenzowałam :-)

 

Brafitting_Lifting_01_b

 

Blogosfera - brasfera

Rok 2017 był moim zdaniem przełomowy dla rozwoju blogów o bieliźnie. Wciąż jest nas tylko kilka, ale za to aktywnych. Rozwój brasfery to więcej osób - pasjonatek tematu, z którymi mogę wymieniać informacje i konfrontować opinie, podejmować wspólne działania i fronty. Oczywiście, najważniejsze jesteście zawsze Wy, moje czytelniczki, i Wasze komentarze, ale koleżanki po fachu to dla mnie też istotne źródło inspiracji.

 

miski_skrin

 

Prężną działalność kontynuują Miski Dwie, które spotykam już regularnie na targach i innych bieliźnianych eventach. Aga i Magda testują, relacjonują, nie boją się kontrowersyjnych tematów i prowokują do dyskusji (np. pamiętny artukuł o marce Victoria's Secret). Z przyjemnością dyskutuję z autorkami i czytam recenzje Blue Bralette i Brafiterki. Mam nadzieję, że dziewczyny wytrwają w blogowaniu.

Powiew świeżości w bra-blogosferze zapewniła Jagna, która patrzy na bieliznę pod kątem mody i światowych trendów tudzież dostarcza nowinek z bardziej drobnorozmiarowego segmentu. Jej recenzje zdobią fajne naturalne zdjęcia.

 

Screen_Shot_20180102_at_20.07.33

 

Działalność rozpoczął prężny medialnie blog będący dziełem ważnej osoby z branży - Stanikowy zawrót głowy Izabeli Sakutovej. 

Autorka doświadczonego już branżowego bloga Stanikowe biz-perypetie pisze wytrwale (choć mogłaby częściej ;-) ), a ostatnio włożyła środowiskowy kij w mrowisko i zaapelowała do brafitterek o protest przeciwko nadmiernemu retuszowi zdjęć reklamowych bielizny.

Temat bielizny i brafittingu pojawił się też u blogerek zajmujących się na co dzień inną tematyką, takich jak Galanta Lala, z którą wywiad miałyście okazję niedawno poczytać. Odbyłyśmy w tym roku bardzo inspirujące spotkanie na żywo, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że kobiety plus size można i trzeba przekonywać do dobrej bielizny. Bielizna drogą do body positive! :-) 

 

Ciałopozytywność

A skoro już o bopo mowa :-) 2017 to pierwszy rok, w którym usłyszałyśmy polską wersję terminu body positivity i przeczytałyśmy ją w ogólnopolskiej gazecie. Wiosną „Wysokie Obcasy” namówiły kobiety, by pokazały się światu w bikini (akcia #ciałopozytywne, #ciałogotowenaplażę), z czego skwapliwie skorzystałam („Twoje ciało żyje teraz”). Miałam przy tym trochę smutną refleksję, że bez klasycznych mediów wciąż bardzo trudno ruszyć w kraju jakikolwiek kontrowersyjny temat :-( Rzecz jasna, łakniemy ruchu body positivity jak kania dżdżu, tylko wciąż wstydzimy się chyba do tego przyznać.

Nasze ciała zasługują na szacunek, na publiczną obecność bez cenzury, na otwarte mówienie o ich potrzebach bez względu na rozmiar, wiek, kształt. Niezależnie od formy czy wieku ciała, każda z nas ma prawo do wyrażania siebie poprzez strój czy bieliznę. Chyba wiele z Was zgadza się ze mną, bo „Manifest Dzidzi Piernik” zebrał w minionym roku rekordową liczbę Waszych komentarzy.

 

Kolaz_04_1

 

Mamy też dość cenzurowania reklam bielizny w mediach i pruderii social mediów, w których za pokazanie kobiecych piersi grożą bany („Biust ocenzurowany”). Zachęcałam Was też do tego, byśmy oprócz domagania się zmiany myślenia w mediach, zaczęły przemeblowanie we własnych głowach i dały naszym ciałom i biustom prawo do własnej, naturalnej formy - w staniku czy bez („Nie muszę pasować do formy"). 

Last but not least - protestowałam przeciwko nadmiernemu retuszowi zdjęć reklamowych bielizny, który szkodzi nam nie tylko na samoocenę, ale też źle wpływa na nasze decyzje zakupowe („Nie daj się rozwałkować”). 

 

waek

 

Media

To był kolejny rok coraz fajniejszej, ciekawszej i bardziej bra-ciało-pozytywnej prasy branży bieliźnianej. Każdy numer „Modnej Bielizny” czytam już od deski do deski, znajdując ciekawe ankiety (np. o potrzebach klientek z dużym biustem, 50+), wywiady z właścicielkami sklepów i marek, które znamy i lubimy, plus zawsze jakąś porcję wiedzy. Z nudnych (przepraszam, ale tak było) magazynów reklamowych zrobiły się opiniotwórcze czasopisma, które da się czytać, a nie tylko kartkować reklamowe fotki.

Fotki zresztą też stają się coraz lepsze - dość wspomnieć świetną sesję „Piękne bez retuszu” w ostatnim numerze „Modnej...”, z modelkami plus size.

 

modne_bezretuszu

 

W tym samym numerze o ciałopozytywności w bieliźnie wypowiedziały się blogerki (łącznie z niżej podpisaną) :-) 

 

 modna_blogerki

 

Trochę zaniedbałam ostatnio Magazyn Mody Intymnej, ale zdaje się, że i tam dzieje się coraz ciekawiej i w 2018 roku zamierzam nadrobić lekturę. 

W telewizorze ważnym wydarzeniem był program Supermodelka Plus Size - choć nie jestem jego entuzjastką, doceniam jednak, że poruszył umysły i dzięki niemu internety zawrzały od dyskusji o miejscu ciała w większym rozmiarze w naszym medialnym i społecznym krajobrazie. A Iza Sakutova miała tam swoje bieliźniane 10 minut i ubrała ładne stadko biustów. 

A soszal media? Pochwalę się własnymi - na fejsie Stanikomania przekroczyła liczbę 7000 fanek i fanów, na instagramie - 2000 (czy już mówiłam, że kocham Instagram? Szczerze zachęcam do obserwowania nie tylko mojego instagramka, bo dużo się tam fajnego dzieje). Waszej uwadze polecam też tagi #ciałopozytywne oraz #wolneodretuszu.

 

Co na Stanikomanii w 2018?

Przyznam się Wam szczerze, że nie lubię planować - ani w życiu, ani w blogu :-) Raczej wolę marzyć i definiować zamiary. A zatem, Stanikomania w nadchodzącym roku postara się robić więcej i lepiej!

Jeśli chodzi o konkrety, zastanawiam się poważnie nad zwiększeniem częstotliwości artykułów. Co o tym sądzicie? Myślę, że sporo zagadnień zasługuje na więcej niż krótkie wrzutki na fejsie czy insta - ich tworzenie zajmuje mniej czasu, ale też daje mi mniej satysfakcji i poczucie, że prześlizguję się po tematach.

Co dalej? Na pewno będę, jak zwykle, recenzować, prezentować i opisywać, co się w bra-nży, zwłaszcza D-plusowej, dzieje, ale oprócz zachwytów nad modelami i markami chcę dalej rozmawiać z Wami na różne bardziej ogólne związane z bielizną tematy, takie jak ciałopozytywność, obraz ciała w reklamie i mediach, normy społeczne dotyczące noszenia i ubierania biustu. A także... psychologia brafittingu, że tak to szumnie nazwę, czyli o tym, jakiego podejścia oczekujemy od brafitterek i wszelkich doradczyń bieliźniano-stylistycznych. W tym także tych przekazujących nam swoje porady w książkach, prasie czy telewizji.

Chciałabym, żebyśmy w 2018 roku wspólnie zastanowiły się, na ile pozwalamy modzie czy medialnym kanonom urody narzucać nam spojrzenie na nasze ciała, jak wypracować zdrowy dystans do społecznych oczekiwań, a także, czy możemy same te kanony zmieniać?  Niech 2018 stanie się Rokiem Wolnego Biustu, czyli dążenia do maksymalnej swobody wyboru, jak i w co będziemy odziewać nasze piersi. Co wy na to? :-) 

 

Czego Wy sobie życzycie?

Czego najbardziej życzyłybyście sobie w 2018 roku, w dziedzinie bielizny?

Ja sama oprócz standardowego „więcej fajnego w moim rozmiarze” życzyłabym sobie rozwoju zmysłowo-erotycznej bielizny nie tylko  pasującej na mnie, ale także o przyzwoitej, nie-bazarowej jakości i dobrze (nie byle jak) skonstruowanej (z tym jest wieczny problem!). Może też trochę eksperymentów z formami pośrednimi między biustonoszem a topem (underwear as outerwear) dla większych rozmiarów. Do tego mniej cenzury i pruderii w mediach, mniej retuszu w reklamie, więcej różnorodnych ciał w ich naturalnej formie w katalogach... I coraz lepszej polskiej bielizny - może pojawienia się większej liczby małych, niezależnych producentów o ciekawych pomysłach designerskich, nie tylko w rozmiarze XS?

Z chęcią posłucham Waszego koncertu życzeń! Może się spełnią już w tym roku? Niektórym na pewno możemy w tym spełnianiu się dopomóc, a zatem: do roboty! :-) 

 

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...