czwartek, 20 kwietnia 2017

 

Aura ostatnimi czasy bardziej zimowa niż wiosenna, toteż z tym większą ochotą wracam do pomysłów projektantów naszej bielizny na tegoroczną jesień. Kolekcja marki Cleo by Panache kolorystycznie utrzymana jest w podobnej gamie, co propozycje Panache. Odcienie czerwieni, fiolet, granat, a nawet panterkowy akcent się zgadzają (wprawdzie ten ostatni pojawił się nie w Panache, lecz w Panache Sport, ale to blisko ;-) ). Jak w wielu innych kolekcjach jesiennych, także polskich marek, ważną pozycję zajmują fiolety. Wiadomo, śliwka węgierka zawsze umila nam wrzesień :-) Zacznę więc od tego smacznego koloru.

 

Fiolety

Hettie - ten model z elastyczną koronką, którego ciągle jeszcze nie mam ;-) - wystąpi w fiolecie, który bardzo lubię w bieliźnie, więc natychmiast awansował na musisztomiecia. Co prawda dołączona do sampla próbka docelowego materiału ma jakby mniej intensywny odcień, ale niebieskawy spód powinien i tak interesująco podbić całość w chłodnym kierunku. 

 

 

Oprócz fioletu, Hettie wystąpi po raz pierwszy w kolorze bazowym - czarnym: 

 

 

W czerni pojawi się również koszulka babydoll oparta na tym modelu. 

 

 

Rozmiary biustonosza oraz koszulki: UK 28 E-H, 30-38 D-J 

 

Drugim śliwkowcem w kolekcji będzie melanżowy plandżyk Koko Muse. Kolor zwie się ametyst. Lubię ten model za melanż, ale mój biust nie miał jeszcze okazji się do Cleowskich plandży przekonać. Mają one jednak podobno swoje amatorki. Stanik wyposażony jest, jak widać, w haczyk do spinania ramiączek na plecach. 

 

 

Rozmiary: UK 28 E-GG, 30-38 D-H

 

Zimowy ogródek

Znowu zorzowo-polarna gama i motyw mrocznego, jesiennego ogrodu, znany z wielu innych kolekcji. Kusi, zwłaszcza że Minnie bardzo sobie cenię. Posiadam już wiosenno-letnią wersję - to jedna z tych balkonetek Cleo, które sprawdzają się dobrze na moim biuście - nadają mocno uniesiony kształt, a jednocześnie są wygodne. Mimo drobno-rzucikowatości i gładkiego tyłu całkiem mi się ta wersja podoba, zwłaszcza zestawienie burgundowych ramiączek z granatową resztą. 

 

 

Rozmiary: UK 28 E-H, 30-38 D-J 

 

Drugi ogródek będzie w wersji mono :-) I będzie to Kayla, model, który również znam, mam i lubię, choć nie mam wersji tegorocznej wiosennej (za to możecie zerknąć do recenzji wersji zeszłorocznej). 

 

 

Rozmiary: UK 28 E-H, 30-36 D-J, 38 D-H

 

A skoro już jesteśmy przy kontrastowych ramiączkach i kwiatkach - taki oto Devon pojawi się jako nowość. To model typu plunge, usztywniany, lecz nie modelowany termicznie, a szyty. To trochę zapomniany ostatnimi czasy typ stanika, a szkoda, bo kształty narzucane przez wytłoczki nie każdemu biustowi pasują. Koronka jest czarniawa, na żywo wydawała mi się bardzo ciemnym granatem, ale to zapewne zasługa granatowego materiału pod spodem. Nazwa black/navy chyba przesądza sprawę. 

 

 

 

Rozmiary: UK 28 E-GG, 30-38 D-H

 

Czarna pantera

Obowiązkowy w kolekcji Cleo jest model typu longline. Breeze, którą znamy już z kilku kwiatowych wersji, wystąpi w wydaniu zwierzęcym. Wydawało mi się, że panterki już pomału odchodzą w cień, jednak wciąż jeszcze przewijają się w kolekcjach. Ja je lubię i będzie mi smutno, jeśli zaczną znikać...

 

 

 

Rozmiary: UK 28-38 D-H

 

Szkarłaty...

Aż dwa modele będą intensywnie czerwone. Po pierwsze - miękka balkonetka Marcie, prawdziwy hicior marki. Brawo za panterkową kokardkę :-) 

 

 

Rozmiary: UK 28 E-H, 30-38 D-J 

 

Po drugie - model z przeciwnego bieguna konstrukcyjnego, czyli usztywniany termicznie wytłaczany plandż Koko Spirit. Na uwagę zasługują żakardowe groszki na obwodzie biustonosza oraz kropki na ramiączkach. 

 

 

Rozmiary: UK 28 E-GG, 30-38 D-H

 

i Sorbety.

Dwie odsłony różu: malinowy sorbet oraz kremowa pastelka. Zacznijmy od maliny - to kolejna wersja koronkowego longline'a Piper. To stosunkowo młody jeszcze model, ale cytałam o nim bardzo pozytywne opinie.

 

 

Rozmiary: UK 28 E-H, 30-38 D-J 

 

Blady, ale to bardzo blady róż reprezentuje Morgan. Ten model też już znamy: to dość niska, termicznie modelowana balkonetka z dodatkiem koronki i o ciekawym wykończeniu dołu, w aktualnym sezonie malinowa z granatem, jesienią bladoróżowa z burgundem. Całkiem gustowny zestaw - ciemna taśma podkreśla koronkowe wykończenie i przywołuje buduarowy klimat. 

 

 

Rozmiary: UK 28-38 D-H

 

Detale

Zauważyłam, że Cleo staje się coraz bardziej koronkowe. Zapewne zawdzięczamy to trendowi buduarowej uwodzicielskości. Koronki spotykamy w Hettie, Kayli, Devonie, Piper, Morgan. Nadruki nadal są widoczne, ale już nie dominują tak, jak kiedyś (Minnie, Kayla, Breeze). Poza tym nie da się nie zauważyć, że wzornictwo jest, jak na Cleo, bardzo spokojne. Ja chętnie powitałabym nieco szaleństwa, już może niekoniecznie kolorystycznego, a w dziedzinie wzorów - kwiatki i panterka to trochę za mało dla spragnionej bieliźnianych przygód stanikomaniaczki ;-) Mój ulubiony detal mostkowy - panterkowa kokardka Marcie. 

 

 

Baza, rozmiary i kroje

Zacznę od rozmiaru całej kolekcji ;-) Jest trochę skromniej - kolekcja wiosenna oferowała 12 sezonowych modeli, tutaj mamy 10 + 1 czarną babydollkę Hettie. Nie ma usztywnianego half-cupa z pionowym cięciem (jak Mimi z wiosny), nie ma Kali ani Skye. Pojawił się za to nowy usztywniany Devon. Podsumowując, spada liczba modeli miękkich, co mnie osobiście nie cieszy i mam nadzieję, że kolejna wiosna będzie znowu obfitsza.

Znikła z kolekcji lekka konstrukcja typu bandless, na której opierały się modele Kali oraz bazowa Lucy - ani Kali, ani Lucy już w kolekcji nie ma. Baza zyskała czarną Hettie, poza tym pozostają w niej: Koko w postaci straplessa i plandża w czerni i beżu, Marcie w czerni i beżu, i termicznie modelowana Lexi w tychże kolorach (UK 28-38 D-H). Szkoda mi Kali i jej serduszkowego haftu, a zdaje się i Lucy miała przez lata swoje oddane fanki. Nie będzie też weteranki - usztywnianej Juny, o której też wiem, że była lubiana przez sporo biustów. 

Co do zakresów rozmiarowych, obwody zaczynają się powszechnie od 28 (nasze 60) i miseczki E, choć i od D się zdarza, za to od 30 miska D jest już dostępna w każdym modelu. Obwody kończą się na 38 (85), a miseczki na J w modelach miękkich, na H w usztywnianych (z wyjątkiem bezramiączkowca Koko - do G).

 

Galeria

Więcej ujęć i zbliżeń modeli :-)

 

Katalog

Przyjemne fotki w cieple domowego zacisza - nic szczególnie frapującego - ładnie, ale moim zdaniem przydałaby się modelka z większym biustem! Warto też zauważyć, że Cleo jest przecież marką również dla dziewczyn plus size, bo rozmiar 38H to nie jest drobna figura. Marzy mi się, by w sesji wystąpiła kiedyś także modelka nie tylko o większym rozmiarze piersi, ale także całego ciała - mogłaby pokazać naprawdę imponujące własności niektórych modeli w dziedzinie podnoszenia cięższego biustu. Właśnie testuję Minnie z kolekcji wiosennej i w rozmiarze 38FF leży naprawdę doskonale. 

 

 

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba ten stonowany kierunek, w którym poszła marka Cleo? Czy tęsknicie do szaleństw, czy też nie macie nic przeciwko odrobinie spokojnej klasyki? Jakieś musisztomiecie? Bo mnie trudno będzie powstrzymać się przed fioletową Hettie oraz znowu przed Minnie, bo naprawdę polubiłam, jak na mnie leży ;-) 

środa, 12 kwietnia 2017

 

Niebieskość w bieliźnie kocham od zawsze, a najbardziej - intensywne odcienie typu szafir, chaber, kobalt... Mamy chyba urodzajny sezon na te kolory, bo dzisiejsza bohaterka nie jest jedynym szafirem, o którego się ostatnio wzbogaciłam (do tego drugiego wrócę niebawem). W dodatku od razu zawędrowała na top listy „staników bieżących”, czyli tych, które aktualnie noszę najczęściej :-) ex aequo z kompletem innej plus-sajzowej marki, o której niedawno też była mowa. Candi pochodzi z aktualnej kolekcji Sculptresse, czyli produkowanej przez brytyjską firmę Panache marki kierowanej do kobiet o większych rozmiarach zarówno biustu, jak i całego ciała. Jest klasycznym full-cupem i uszyta jest z lekko połyskującej satynowej dzianiny typu simplex. Side-supportowy krój, materiał i kolor wyglądały mi od początku na przepis na sukces, przynajmniej według mojego biustu. Teraz zdam Wam relację, czy przewidywania się sprawdziły :-)

 

 

Sculptresse - Candirozmiar: 38FF, kolor: cobalt [Rozmiary UK: 36 F-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH; cena: ok. 235 zł; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

Estetyka

Kolor jest dokładnie taki, o jakim marzyłam, czyli intensywny szafir, pogłębiony połyskiem satyny. 

 

 

Jako że nie przepadam za wzorem w groszki, musiałam się trochę przełamać, jeśli chodzi o haft - może wolałabym minimalistyczny brak wzoru - z drugiej strony, wówczas bardziej rzucałaby się w oczy mora tworząca się z powodu nałożenia na siebie dwóch warstw siatki. Za morę odejmuję pół punkta, bo za nią nie przepadam, choć rozumiem, że trudno czasem jej uniknąć - poza tym nie mam zastrzeżeń do urody Candi.

 

 

Warto zwrócić uwagę na tył tego modelu. Nie widać gumek - bo skrzydełka stanowią coś w rodzaju tuneli, w których środku gumy są zaszyte. Daje to gładszy, pozbawiony nierówności wygląd biustonosza z tyłu, ale też zwiększa wygodę noszenia, zapobiegając wpijaniu się gumek w ciało. Choć szkoda, że tył jest matowy, a nie lekko połyskujący, tak jak przód. 

 

 

Candi nie jest biustonoszem eksponujacym biust - ani nie kreuje kuszącego dekoltu, ani nie oferuje seksownej przejrzystości, oprócz subtelnego ażuru górnej części miseczek. Taki już charakter Candi - uwodzi raczej intensywnym kolorem i okrągłym kształtem, niż eksponowaniem ciała. Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy kokardka na mostku nie jest czasem jedwabna, bo jest wyjątkowo miła i subtelna w dotyku :-)

 

 

Dopasowanie

Tu raczej brak zaskoczeń - co prawda wybrałam 38FF, nie 36G, ale ostatnio w markach firmy Panache często wybieram właśnie trzydziestkiósemki zamiast trzydziestekszóstek, bo „Panaszki” są ściślejsze. Miseczki są regularne - powinny pasować, i pasują. 

 

 

Kształt

Candi daje mi Wystarczająco Dobry Kształt (TM) ;-) to jest - komfortowo podniesiony, ale nie eksponujący biustu przez mocne wypchniecie do góry, okrągły, zebrany średnio, może nawet lekko spłaszczony. 

 

 

Znudził mi się „brafitterski” podkoszulek, dlatego zobaczycie, jak wyglądam w Candi i jednej z ulubionych ostatnio sukienek (#kieckawpaski - uwagi o „pogrubianiu” przez poprzeczne paski odrzucam z góry jako niezorganizowane :-) ). Sukienka firmy Solar, która nie sponsorowała niestety tej notki ;-(

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie mam zastrzeżeń do kroju miseczek. Zachowują się tak, jak miseczki full-cupa zachowywać się powinny. Obejmują całe piersi, ramiączka ciągną miseczkę bliżej środka niż w balkonetkach. Mają bardzo komfortowe dla mnie, szerokie fiszbiny, wysokie, ale nie za bardzo. Cała konstrukcja przypomina klasyczne full-cupy marki Elomi - są pewnie jakieś subtelne różnice, ale funkcjonalnie, pod względem konstrukcji misek, jest to model bardzo podobny do Caitlyn czy też Cate, które również świetnie sie u mnie sprawdzają. 

 

 

Jak każdy przyzwoicie skrojony i uszyty z przyzwoitych materiałów full-cup, Candi bardzo dobrze podtrzymuje biust. Tyły z podwójnej warstwy mocnej dzianiny i dobrze pracujących gumek trzymają jak należy, ramiączka są mało elastyczne, co wzmacnia dodatkowo podszycie ich w przedniej części nierozciągliwym miękkim materiałem, przyjaznym dla ramion. 

 

Wygoda

Wygodniczek stuprocentowy, nic dodać, nic ująć. Nie gryzie, nie obciera, nie kłuje drutem - mogę nosić całą dobę ;-)

  

Do kompletu - figi (16)

W ramach kompletozy zdecydowałam się na majtki i ani trochę nie żałuję. Są to pełne figi, choć nie mają mocno podwyższonego stanu. Są jednak na tyle wysokie, że nie zjeżdżają mi z brzucha i nie fałdują się gdzieś poniżej. Oprócz ozdobnego przodu z wstawkami mają ciekawy tył z dzianiny w żakardowe kropeczki. Ładne, wygodne, dostosowane do mojej sylwetki - czegóż chcieć więcej. Komplet uwielbiam, świetnie się w nim czuję i staram się nosić jak naczęściej w całości. 

 

 

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się z bliska Candi :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że marka Sculptresse doceniła materiał simplex :-) i że stawia na takie piękne, intensywne kolory. Zdradzę Wam jeszcze, że w sezonie jesiennym Candi zostanie włączona do kolekcji bazowej i pojawi się na początek w czerni. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach dołączą kolejne bazowe kolory i oczywiście następny sezonowy, i że wraz z doskonałą Chi Chi (którą zbadałam dla Was w zeszłym roku), Candi stanie się drugim filarem bazy tej marki. Nie wiem, czy Candi jest już dostępna w polskich sklepach - mam nadzieję, że się pojawi. 

 

 

Czy Wy też uważacie, że dobry full-cup nie jest zły? Czy tak samo jak ja kochacie szafirowy kolor w bieliźnie? :-) 

 

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...