piątek, 26 stycznia 2007

Wbrew pozorom nie zamierzam dziś opiewać siły Internetu :-) Chodzi mi o zupełnie inną sieć, a raczej siateczkę – materiał zwany po angielsku powernet, tę rozciągliwą, gęstą siatkę o oczkach w kształcie zbliżonym do sześciokąta, z której często uszyte są obwody bądź tyły naszych staników, albo – zwłaszcza w miękkich bezfiszbinowcach – również części misek. Powernet jest nylonowy i rozciąga się w poziomie i w pionie. Im grubszy, tym mocniejszy – czyli bardziej ściska i mocniej trzyma. Oprócz staników stosowany masowo w różnego rodzaju bieliźnie kształtującej sylwetkę. Jak to będzie po polsku? Moc-siatka? :-)

Powernet powernetowi nierówny. Grube powernety, zwłaszcza te w naszych „ulubionych” odcieniach beżu, kojarzą się najczęściej z siermiężnymi, pancernymi staniorami, jak opisywana w „Najpopularniejszym staniku świata” Triumphowa Doreen. Tamten biustonosz ma powernetowy obwód i tył oraz panel centralny, czyli fragment pomiędzy miseczkami. W delikatniejszych modelach moc-siateczka bywa cieńsza (i w związku z tym słabsza). Na szczęście powernet nie musi wcale wyglądać nieciekawie – można go bowiem wyprodukować we wszystkich kolorach tęczy, o wzorkach nie wspominając. Choćby opisywany już w notce o turkusach model Fantasie Rimini ma tył z bardzo mocnego powernetu.

Naszą prawdziwą zmorą, jak wiadomo, są rozciągające się obwody staników. Nie chodzi tu tylko o objawy „zmęczenia materiału”, czyli wyciąganie się tkaniny w miarę upływu czasu (co niestety ma również miejsce w przypadku powernetów), ale także o jej „siłę ciśnięcia” – to, co w przypadku obwodu czy tyłu nazywamy „trzymaniem”. Gdy siła jest zbyt słaba – obwód „słabo trzyma”, jest zbyt elastyczny. Bardzo łatwo rozciągnąć go w rękach na maksymalną długość. Tak zachowują się niekiedy różne materiały nie będące powernetem, albo te cieńsze, słabsze odmiany moc-siateczki. Moc-siatka ma jeszcze jedną zaletę – jest ażurowa, co zapewnia dobry dopływ powietrza do skóry.

Jeśli zatem znajdziemy w opisie naszego stanika frazę „strong powernet band” (lub „back”), to znaczy, że sklep obiecuje nam mocno trzymający obwód (tył). Niestety, tego typu uwagi spotykamy w opisach rzadko, a szkoda, bo mocny obwód i tył to podstawa dobrego biustonosza - nawet najpiękniej haftowane miski nam go nie zastąpią… Warto tę zaletę eksponować, a nie ukrywać przed kupującym.

czwartek, 25 stycznia 2007

Za oknem spóźniony atak zimy, a na monitorze – wiosenne kolekcje. Wszystko wskazuje na to, że zdaniem projektantów naszej ulubionej części garderoby wiosna i lato to czas pasteli i cielistości, niewidocznych pod jasnymi bluzeczkami.

Jakoś ciągle nie mogę złapać tej pastelowej fazy, więc - w nawiązaniu do poprzedniego wpisu - proponuję rzut oka na koralową Jennę od Fantasie, która jako jedyna, obok czekoladowej wersji znanego modelu Smoothing, wyróżnia się w wiosenno-letniej kolekcji intensywną barwą. Mamy tu jasnokoralowy nadruk na śliwkowym (zapewne) tle dolnej części miski i siateczkową górę, ozdobioną również koralowym haftem. Całość kojarzy się kwiatowo i owocowo. Jak przystało na wiosenno-letnią propozycję, nadaje się do głębokich dekoltów. Model ma pojawić się w sprzedaży w kwietniu - miłośniczki czerwieni (ale o rozmiarze nie większym niż G) nie muszą zatem poprzestawać na zimowych wyprzedażach.

Kolejna dobra wiadomość, tym razem dla lubujących się w szarościach, zwłaszcza tych głębokich (polecam je jako świetną alternatywę dla wszechobecnej czerni), to ciemnoszara (Pewter) z bladoróżowymi dodatkami wersja Evy od Freyi. Znowu, niestety, tylko do G (czy to jakaś wiosenna zmowa?) – krój plunge, dół miski w dobrze znane z zimowej Evy figlarne kropeczki, góra półprzejrzysta i haftowana. Druga, „odwrotna” wersja, pudrowy róż (Powder Puff) z ciemnoszarymi detalami, mimo pastelowości jeszcze bardziej przypadła mi do gustu. Producent twierdzi, że Eva Pewter zawita do sklepów w lutym, a Powder Puff – jeszcze w styczniu. Niektórzy już pewnie ostrzą karty kredytowe :-)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...