czwartek, 18 stycznia 2007

Po kamieniach czas na metale szlachetne. Uwaga, będzie trochę narzekania... Mój ulubiony "srebrny metalik" dramatycznie się już wyprzedał - mowa o połyskującym Fantasie Lily w kolorze "charcoal". Model chwalony powszechnie, a kolor niestety bardzo rzadko spotykany. Dlaczego? Przecież szarości to przebój tego sezonu! A szarość, nie tylko metaliczna, doskonale się komponuje z bieliźnianym różem - takim, jak ta kokardka w urokliwym modelu Miss Mandalay - Heather (uwaga - cena zabójcza). Kolejny piękny, koronkowy przykład to Katerina Simone Perele*, biustonosz przecudny, elegancki i efektowny, szarość i różowe kwiaty - ale dostępny tylko do miseczki E. Aż się chce zapłakać.

Kolejny zawód przeżyłam, dowiadując się, że jeden z nielicznych szarych modeli (urokliwa półprzejrzysta siateczka z jasnobłękitnym haftem) na figleaves.com, Pour Moi - Lyon, jest już niedostępny. Może znajdzie się gdzie indziej? Nie mam doświadczenia z ta marką, ale widzę, że w niektórych modelach dochodzi do miseczki G (wielka szkoda, że nie dalej).

Gładka szarość jest częstą barwą biustonoszy w prostym, sportowym stylu, uszytych z tkanin o dużym udziale bawełny. Duże rozmiary są tu jednak rzadkością. Wyjątkiem jest ten oto model Kalyani, szyty aż do miseczki K. Sportsmenki jednak przestrzegam - te biustonosze tylko z pozoru wyglądają na solidnie podtrzymujące. Z własnych i cudzych doświadczeń z tą marką wynika, że rozciągliwe obwody są tu powszechne. Szkoda, że pomysłowość stylistyczna nie idzie w parze z odpowiednimi materiałami.

Widać, że biuściastych amatorek szarości i srebra producenci nie rozpieszczają. Wyszukiwarki w sklepach - o ile w ogóle umożliwiają wyszukiwanie po kolorach - nie zawsze uwzględniają kolor "grey" . Ale żeby nie popadać w pesymizm, na deser dorzucę jeszcze jedną szarotkę. To ciemna, prawie czarna szarość, ale za to bardzo elegancka: jesienno-zimowa Panache Lara, półprzejrzysty tiul i czerwone róże, w dodatku w dobrej cenie. Kolor nazywa się, rzecz jasna, Silver/Rose :)

I jeszcze coś niezupełnie na temat, bo nie srebrne, ale za to metalicznie lśniące: cielista Fran, od Miss Mandalay. Jestem zachwycona tym biustonoszem - jego krojem, plisowanym wykończeniem misek, aksamitnymi różowymi detalami. A obniżka ceny (niestety, niemałej) kusi... Co prawda na tej fotce wygląda gorzej - ale może jest zwyczajnie za duży na tę modelkę? Trudno powiedzieć, czy gra warta świeczki. Ale popatrzeć zawsze można.

*Uwaga: niestety, ta Katerina jest najprawdopodobniej jeszcze mniejsza niż E. Rozmiarówka Simone Perele różni się od tej, którą stosują firmy brytyjskie: Panache, Freya, Fantasie i spółka. Trochę się pospieszyłam z tym modelem, ale taki był kuszący... :)
Jednym z życiowych marzeń piszącej te słowa jest posiadanie biustonoszy we wszystkich kolorach tęczy. No, przynajmniej w większości z nich :-) Szczególnym uwielbieniem darzę kolor turkusowy - przy czym warto na początek ustalić, co to właściwie za kolor, bo ile osób, tyle wersji. Tak więc umówmy się: turkusowy to mieszanka zielonego z niebieskim, ale _nie_ mieszczą się w tym pojęciu wszelkie majtkowe błękity ani pistacjowe zielenie. Turkus to turkus. Za wzorzec niech posłuży nam biustonosz Fantasie Rimini w wersji "szafirowej" (tak nazywa ten kolor Bellissima - uwaga, promocyjna cena!) czy też barwa kokardek i haftów w śliwkowej wersji modelu Panache Romany. To będzie nasz kolor podstawowy - jaśniejsze odmiany z większym udziałem niebieskiego także uwzględniamy, ale nie pozwalamy im się zbytnio przesuwać w stronę zwykłego błękitu.

A co z tej biżuterii oferują nam sklepy? Moim zdaniem stanowczo za mało, ale to, co udaje nam się znaleźć, potrafi zachwycić. Wspomniana już Fantasie Rimini to prawdziwy klasyk na duży biust, chwalony za wygodę, doskonały kształt i podtrzymanie oraz za potężny zakres rozmiarów. Występuje w wielu odmianach barwnych, od pasteli po szkarłat i czekoladę. Jestem wielką entuzjastką wersji turkusowej, z którą witałam Nowy Rok i która zamieszkała na samym wierzchu mojej bieliźnianej szuflady.

Drugi turkus-marzenie to wspomniana już wcześniej Fantasie Karly - niestety spotykana już coraz rzadziej. Zawiera, obok bieli i czerni, jaśniejszą odmianę turkusu, w postaci obfitego haftu i elementów roślinnego wzoru na miseczkach.

A teraz gwóźdź programu - przyznam, że oglądając ten model po raz pierwszy (niestety, wciąż tylko na zdjęciach) nie mogłam uwierzyć w to, co widzę - satynowy, połyskujący, wieczorowy model cały w turkusie, w dodatku bez ramiączek! Jednym słowem Masquerade (osobna linia Panache), model Satin Chic. Kto chce, zamiast ramiączek (których nie ma) może sobie dowiązać satynowe turkusowe wstążeczki. Do kompletu smakowite, acz niepraktyczne majteczki z falbankami; w tej samej serii - gorsecik, ale z tych bezmiskowych (ciekawe, czy naprawde pasuje na duże piersi). Na zdjęciach w przyćmionym świetle model wygląda na bardziej turkusowy, na tych mocniej oświetlonych - jest jaśniejszy i bardziej niebieski. Chcę go mieć!

Na zakończenie trudno mi sie powstrzymać, by odrobinkę nie nagiąć wcześniej ustalonej definicji - zwłaszcza, że wiele osób, łącznie z producentem, nazywa ten właśnie kolor turkusem - i nie zaprezentować modelu z serii Frill, marki o wymownej nazwie Sexy Panties and Naughty Knickers. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, biustonosz ten (w wersji nieusztywnianej) jest szyty do rozmiaru FF, choć w tym rozmiarze miski nie znajdziemy obwodu większego od 34. Na stronach producenta można obejrzeć resztę kolekcji, pozostałe modele (usztywniany Frill i trójkątny Flirt) występują jednak tylko w małych rozmiarach. Delikatny i w stu procentach jedwabny (co ma odzwierciedlenie w cenie), chyba wart zainteresowania, choć na mocne podtrzymanie biustu bym nie liczyła.

Ciąg dalszy poszukiwań turkusów niebawem - mam nadzieję, że znajdą się kolejne klejnoty.

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...