środa, 17 stycznia 2007

Podobno 80, czy też nawet 90 procent kobiet nosi nieodpowiednio dobrany rozmiar biustonosza. Pytania z cyklu "jaki mam rozmiar?" pojawiają się na Lobby Biuściastych z ogromną regularnością. Co prawda, jak głosi zdanie powtarzane w większości poradników, "bra fitting is not an exact science", isnieją jednak pewne zasady, którymi warto się kierować. Na ten temat napisano już mnóstwo - odsyłam więc do linków z "Niezbędnika", a tu chciałabym wrzucić kilka słów o tym, jak sklepy z biustonoszami radzą sobie z rozmiarowym edukowaniem klientek. Wszak klientka z dobrze dobranym biustonoszem, który ładnie leży i podtrzymuje biust, a przy tym jest wygodny - to klientka zadowolona i chętna na kolejne zakupy. A o tym, jakie szkodliwe bzdury na temat rozmiarów potrafią rozpowszechniać sprzedawczynie w bieliźnianych sklepach ("80F? Nie ma, ale 95C bedzie w sam raz!") doskonale wiemy. Profesjonalistki w tej dziedzinie to rzadkość. A jak być powinno?

Gabaryty naszych biustów nie pozostają identyczne przez całe życie - rośniemy, zaczynamy brać tabletki antykoncepcyjne i odstawiamy je, rodzimy i karmimy dzieci, przybieramy i tracimy na wadze. Zmiany potrafią następować naprawdę szybko - dlatego co najmniej co 6 miesięcy powinno się zabawę z mierzeniem powtarzać. Dobrze, jeśli pomoże nam w tym ktoś, kto zna się na rzeczy - nie tylko potrafi dobrze wymierzyć, ale i dobrać odpowiedni krój i polecić konkretne modele biustonoszy. Fachowiec w sklepie z bielizną powinien poświęcić nam tyle czasu, ile trzeba - nawet, jeśli nic nie kupimy - a całość powinna odbywać się w miłej atmosferze i poszanowaniu dla naszej intymności - czyli żadnego pakowania się do przymierzalni bez pytania!

Większość obecnych w Internecie sklepów specjalizujących się w biustonoszach DD+ deklaruje gotowość odpowiadania na wszelkie pytania dotyczące doboru rozmiaru. W praktyce bywa z tym różnie - niektórzy ponoć ograniczają się do sprawdzenia w tabeli i odpowiedzi w rodzaju "nosi pani 75E" - tak jakby klientka nie umiała sama do tej tabeli zajrzeć. Tymczasem prawdziwe "bra fitting advice" nie polega na czytaniu tabelek! Zdalnie nie da się co prawda klientki zmierzyć, ale można przynajmniej zadać jej kilka dodatkowych pytań - tak ponoć postępuje np. nasza rodzima Bellissima.

Niektóre firmy specjalizujące się w dużych biustonoszach oprócz sprzedaży online prowadzą także realne sklepy - należy do nich brytyjskie Bravissimo czy polskie Avocado. Bravissimo deklaruje, że w każdej z kilkunastu placówek pracują doświadczone osoby, gotowe do pomocy w doborze rozmiaru. Irlandzki Bella Lusso organizuje nawet "Perfect Fit Parties" - imprezy, na które dojeżdżają konsultantki firmy z naręczami biustonoszy z najnowszej kolekcji. A to wszystko, jak zapewnia Bella Lusso, w odprężającej atmosferze, przy muzyce i lekkich przekąskach. Pogratulować i pozazdrościć! Doskonałe opinie czytałam także o poznańskim realnym sklepie Avocado. Takich standardów powinnyśmy wymagać - pamiętajmy, to się naszym biustom bezwzględnie należy!

 

wtorek, 16 stycznia 2007

Jeszcze pare lat temu biustonosze w łączkę nawet mi się nie śniły. Koronki i hafty w różyczki czy stokrotki (a nawet w tulipany - oto śliczny przykład firmy Pureda) potrafimy sobie wyobrazić bez trudu, ale bieliźniany stanik cały w kolorowe kwiatki, nie będący górą od bikini?

Wielobarwne kwietne nadruki ma w swojej ofercie Kalyani - chyba najciekawsza pod względem wzornictwa biuściasta marka. Jeśli się pospieszymy, może uda nam sie upolować na wyprzedażach Fabulous Floral w wersji pomarańczowej lub pistacjowej (brastop.com). Można też zaczaić się na Amaze me, Daisy w wersji turkusowej (tamże). Resztki tego modelu w tym i jeszcze dwu innych kolorach (Cranberry, Lime) są wciąż jeszcze dostępne po obniżonych cenach (Bravissimo). Ten sam sklep i parę innych oferują od pewnego czasu nowszą wersję, zwaną black - czarne są tu jednak tylko wykończenia i tło, większość wypełnia kolorowy nadruk dużych kwiatów. Niestety, wybór rozmiarów też już ograniczony - mam nadzieję, że Kalyani zaproponuje nam niebawem jakąś nową kwiecistą kolekcję. I jeszcze jedna łączka, tym razem na pomarańczowym tle, zwanym mango. Gdzieniegdzie można jeszcze dopaść model Kalyani Cutie Pie, cały uszyty z delikatnej kwiecistej tkaniny przypominającej tiul, niezwykle miłej w dotyku, ozdobionej dodatkowo żeberkowano-kwiecistym haftem w kolorze harmonizującym z tłem. Występuje w kilku wersjach kolorystycznych - moja ulubiona (mam ją dziś na sobie) nazywa się Midnight Blue. Granatowo-niebieskie biustonosze w rozmiarach powyżej DD to, jak wiele z nas już zauważyło, prawdziwa rzadkość - nie wiedzieć, czemu... Większy wybór rozmiarów znajdziemy w innych wersjach: pastelowo-różowej (pastel pink), pudrowo-różowej (ciemniejsza od poprzedniej) i żółtozielonej, zwanej też limonkową. Chyba warto się pospieszyć z zakupem, zanim zaczną się kończyć...

I kolejna letnia łączka, tym razem od Freyi - kwiecista wersja znanego gładkiego modelu Retro w dobrej cenie. Nie ma nic bardziej dziewczęcego, niż drobne kwiatki na jasnym tle: biała wersja Freya Tia - teraz za niespełna 19 funtów, niewiele droższy jest Lepel Confetti. I czas na nowość: delikatna Freya Yasmin z lawendowymi ramiączkami i lamówkami. Mniej łąkowa, ale zdecydowanie roślinna jest Fantasie Karly - coś dla miłośniczek turkusu, do których zalicza się pisząca te słowa (model z zeszłego sezonu - uwaga na wyprzedaże).

Podsumowując, na brak kwiatów nie możemy narzekać. A co z motywami zwierzęcymi? Dla entuzjastek lamparcich cętek powstała Freya Sassy - niestety już schodzi ze sceny, więc wybór rozmiarów mocno ograniczony. Osobiście wolę Animal Print marki After Eden - kto miał kiedyś do czynienia z tą firmą, jest proszony o odzew. Niestety, świetna cena i w tym przypadku oznacza braki rozmiarowe, ale warto trzymać rękę na biuście - och, przepraszam - pulsie :-)

 

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...