niedziela, 03 października 2010

Już dawno miałam chęć napisać tę notkę, ale ciągle coś mnie powstrzymywało - a to kolejna kolekcja do opisania, a to nowy nabytek do zrecenzowania... Ale uczciwie mówiąc - a chcę być wobec Was, drogie Czytelniczki, szczera - hamowała mnie pewna mniej lub bardziej podświadoma obawa. Obawiałam się otóż, że nie doczekam się głosów poparcia dla mych postulatów i że stanę samotnie na środku bra-rynku jako... jedyna, albo prawie jedyna w całym biuściastym ruchu, która nosi czasem... obwód 80! Czy był to uzasadniony lęk? Postanowiłam jednak zaryzykować... :-)


Osiemdziesiątki do lamusa?

80 vel brytyjskie 36 - ten dawno już niemodny, wręcz skompromitowany rozmiar, kojarzący się z przeciętnym sklepem z bielizną sprzed dziesięciu lat, w którym na mały biust proponowano 75A, a na trochę większy - 80B, naprawdę duże biusty zaś musiały zadowolić się np. 95D, niezależnie od proporcji biust-podbiuście...

Na szczęście powstał ruch biuściastych konsumentek i postawił sobie wielki cel: uwolnić szczupłe piersiaste sylwetki z najczęściej dużo za luźnych osiemdziesiątek i przesadzić je w okolice 70, z odpowiednio powiększoną miseczką. Dawne siedemdziesiątkipiątki z kolei masowo zamieniły cyfrę 7 na 6, i tak oto najmodniejszym rozmiarem biustonosza, przedmiotem marzeń tysięcy dziewcząt, rozmiarem, z którym nie wstyd pokazać się w towarzystwie, stało się D-plusowe 65. :-)

Powyższe zawiera, rzecz jasna, pewne złośliwe przejaskrawienia. Wszystkie wiemy doskonale, że prawidłowy rozmiar biustonosza nie ma nic wspólnego z modą - jedyna moda, jaka powinna go dotyczyć, to moda na... prawidłowy rozmiar biustonosza, czyli rozmiar idealnie dopasowany do właścicielki biustu. Nie do trendów, wymiarów modelek, ofert najbardziej znanych czy też luksusowych marek - lecz do konkretnych piersi i konkretnego obwodu tułowia. Jeśli więc ktosia mierzy pod biustem dużo więcej niż 70 - nie ma wyjścia, świat sześćdziesiątek pozostanie dla niej zamknięty!

Po co jednak to odkrywanie Ameryki w konserwach, plus ironiczna nuta? Pomyślicie: Kasica wreszcie postanowiła zwierzyć nam się ze swoich kompleksów - zawsze chciała być biuściastą nimfą o szczupłej kibici, wstydzi się swojej nieszczęsnej, grubej osiemdziesiątki i naszła ją ochota, by pomarudzić - ciekawe tylko, po co? Od marudzenia obwody nie maleją... Więc o co tu właściwie chodzi?


Czarna dziura pod ósemką

Wbrew tym narzucającym się wnioskom, postanowiłam podzielić się z Wami nie tyle kompleksami na tle parametrów cielesnych, co poczynionym niedawno odkryciem: w polskich „uświadomionych” sklepach z bielizną wcale nie ma tak dużego wyboru w obwodach zaczynających się na 8, jak można by oczekiwać.

Polska posiadaczka piersi ma obecnie do wyboru: 1) sklep tradycyjny albo sieciówkę, z miseczkami A-D i obwodami od 70 do plus nieskończoności znajdującej się w okolicach 100, 2) oświecony sklep bra-fittingowy z obwodami od zera... ee, 60, do... 75. Rycząca czterdzies... osiemdziesiątka, taka jak ja, wpada w czarną dziurę: na popularną ofertę biust za duży, na bra-elitarną - za duży obwód.

Żartuję? Bynajmniej. W czasach kupowania niemal wyłącznie rozmiaru 75 też trudno byłoby mi w to uwierzyć - przecież oferta większości znanych D-plusowych marek obejmuje przynajmniej 85, a poza tym, czego jak czego, ale szerokich obwodów na naszym rynku bielizny nigdy nie brakowało, w przeciwieństwie do wąskich.

Trzeba zresztą przyznać, że wybór w osiem-zero nie jest jeszcze najgorszy. Ale gdy w wyszukiwarce jednego z polskich sklepów wybrałam obwód 85, mym oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy - wyszukanych propozycji było o ponad połowę mniej niż w 65, mimo że ten pierwszy rozmiar obwodu jest w stałej ofercie wszystkich dostępnych w sklepie producentów. Eksperyment powtórzyłam w innym sklepie, z podobnym rezultatem. Z 80 jest tylko trochę lepiej niż z 85.

Dla porównania: w brytyjskim Bravissimo, specjalizującym się w bieliźnie D+, liczba modeli w rozmiarach: 30G, 36G i 38G była zbliżona - około sześćdziesięciu. Bravissimo nie stosuje więc dyskryminacji obwodowej (gorzej z miseczkami, zwłaszcza w G+, ale tu winę ponoszą jednak producenci, którzy wiele modeli kończą na G).

Skąd te różnice między Zjednoczonym Królestwem a Polską? Już widzę potencjalne uzasadnienia: Brytyjki są przeciętnie tęższe od Polek, więcej tamtejszych klientek potrzebuje szerokich obwodów - dlatego jest ich w sklepach dużo. Dlaczego w takim razie Bravissimo nie postanowiło zaoszczędzić na tych szczupłych i nie sprowadzić o połowę mniej trzydziestek? Najwidoczniej ważniejsze jest dla firmy co innego: zapewnienie maksymalnego wyboru dla wszystkich rozmiarów, tak, by żadna kobieta nie wyszła ze sklepu z poczuciem, że firmie na niej nie zależy.


Przyciągnąć dyskryminowane

Nie chcę tu potępiać naszych firm - przypuszczam, że mniejszy wybór w osiem-plus podyktowany jest rachunkiem ekonomicznym. Budżety polskich biznesów są nieco mniej obfite od brytyjskich. Najwidoczniej więcej klientek zgłasza się po sześćdziesiątkipiątki, niż po osiemdziesiątki i wyżej, skoro rozmiary powyżej 75, nawet jeśli są zamawiane, to w niewielkich ilościach. Ale dlaczego tak jest? Jakoś obserwacja naszych ulic mówi mi co innego, niż wynika ze sklepowych statystyk - bynajmniej nie spacerują po nich same szczupłe i bardzo szczupłe kobiety. Osiemdziesiątki są wśród nas!

Być może przeciętna osiemdziesiątka jest od sześćdziesiątkipiątki starsza i mniej łasa na modne nowinki czy gotowa na zmianę przyzwyczajeń. Może rzadziej zagląda do nowo otwartych sklepów czy przymierza nieznane wcześniej marki. Ale nie znaczy to, że nie potrzebuje właściwego dopasowania, i że nie mogłaby zostać bra-koneserką, podobnie jak jej sześćdziesiątkowa koleżanka. Może też być zniechęcona tym, że bra-fitting kojarzony jest przede wszystkim z wąskimi obwodami. A rzadko która kobieta uważająca się za tęższą uzna, że potrzebuje nagle węższego obwodu biustonosza.

A może warto byłoby zacząć docierać do tego nieco zaniedbanego segmentu rynku? Przecież to, drogie Sklepy, całkiem spora liczba potencjalnych klientek. Nie jestem specjalistką od marketingu czy reklamy - ale wierzę w Was, że je także potraficie przyciągnąć do siebie.

Koniec końców, nie owijając w bawełnę - jako osiemdziesiątka, zaczynam czuć się troszkę dyskryminowana. Tak, jak czułam się niegdyś jako nosicielka brytyjskiego G czy GG, i przez tych kilka lat zdążyłam się już od tego uczucia odzwyczaić :-) Wiele z Was, drogie Biuściaste, zna rozmiarową dyskryminację z różnych stron - np. braku miseczek G+ czy braku obwodów 70-. Pomału jedna i druga okoliczność staje się przeszłością.

Może trochę przesadzam, bo w końcu  nie jest tak, że wyboru nie ma: jest, tylko mniejszy... Cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia: marzy mi się, żeby cały polski rynek wyglądał tak, jak oferta Bravissimo w poszczególnych obwodach: żeby każda z nas miała taki sam wybór, niezależnie od któregokolwiek ze swoich parametrów.


Mrzonki?

Być może. Pamiętajmy jednak, że jeszcze kilka lat temu mrzonką wydawał się ten stan, który mamy obecnie. Wtedy mówiono nam, że miseczki powyżej D i wąskie obwody się nie sprzedają i że nie da się na nich zarobić. Na szczęście nie słuchałyśmy.


A zatem: co Wy na ten mały, nieco prowokacyjny manifest? Czy Wy także zauważacie brak większych obwodów na rynku? A co o tym myślą nasze Sklepy?

Osiemdziesiątki, czy jesteście wśród nas? Ten rynek potrzebuje usłyszeć Wasz głos! :-)


Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...