Bra-fitting

środa, 29 marca 2017

 

 

Niedawno internety obiegła informacja o pewnym ciekawym projekcie fotograficznym, przedstawiającym kobiece ciała. Mowa o dziele kanadyjskiej fotografki Julii Busato, która wykonała serię zdjęć pod hasłem „Kobiety, które nie pasują do formy” (Women who don't fit into the mold). Zdjęcia przedstawiają nagie kobiety o najróżniejszych sylwetkach i typach urody, w różnym wieku, pozujące z plastikowym manekinem o „idealnych” kształtach.

Oczywiście jakieś ciasnogłowe indywidua szybko doprowadziły do zablokowania facebookowego profilu artystki. Nie wiem, czy problem udało się rozwiązać, tym niemniej dzieło pani Busato i tak rozprzestrzeniło się na cały świat w setkach tysięcy udostępnień, wśród których znalazło się i moje. Na widok tych zdjęć pomyślałam: szkoda, że przez skrzywiony stosunek społeczeństw do nagiego kobiecego ciała nie możemy oglądać biustów modelek (choć kilka fotek z odsłoniętymi piersiami trafiło na bardziej tolerancyjny Instagram). Pomyślcie, jakże ciekawe byłoby pokazanie przy okazji różnych kształtów kobiecych piersi, które tak samo nijak nie chcą pasować do wzorca...

A propos nagich biustów. Tym z Was, które jeszcze nie znają Normal Breasts Gallery, czyli Galerii Normalnych Biustów, zdecydowanie ją polecam. Galeria zawiera realne, pozbawione podtekstu seksualnego zdjęcia najróżniejszych biustów, bez retuszu, bez modyfikacji - tak by każda kobieta mogła zobaczyć, jak wielka różnorodność kształtów, proporcji, kolorów charakteryzuje nasze popiersia. Większość piersi ma niewiele wspólnego z manekinowym ideałem i nie ma w tym niczego dziwnego, nienormalnego, domagającego się zmiany.

 

W niewoli kulek

A więc już wiemy, że biust nieubrany ma prawo odbiegać od formy podniesionej i kulistej. Czy jednak nie pozostałyśmy niewolnicami tego kształtu, domagając się modelujących piersi biustonoszy? Na ile potrafimy zaakceptować naturalny kształt naszych piersi? Z tym jest chyba słabo. Biusty „na wolności” wciąż nie podobają nam się tak, jak biusty ubrane w kształtujące je staniki - przybierające kształt miseczek, do których je „wlewamy”.

 

Avocado - Calypso, Panache - Elise. Calypso - kształt „naturalny”, Elise - wymodelowany usztywnioną miseczką

 

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w noszeniu stanika nie chodzi nam tylko o estetykę. Biustonosze nosimy też dlatego, że chronią delikatną skórę sutków, oddzielają piersi od brzucha (co przydaje się zwłaszcza w upalne lato), a w przypadku biustów ciężkich - pomagają je unieruchomić, odciążyć kręgosłup, chronić piersi przed przeciążeniami przy intensywniejszym ruchu. Jestem daleka od anty-biustonoszowych krucjat. Nikogo nie namawiam do wyrzucania staników. Jednak proponuję, byśmy w uzależnieniu od biustonoszy i ich modyfikacyjnych możliwości zachowywały pewien umiar. Umiar zaczyna się od uświadomienia sobie, jak bardzo jest się uzależnionym.

 

Pułapka perfekcji

Pasjonując się brafittingiem, zachłysnęłyśmy się tym wszystkim, co dają nam staniki. Zachwycone wyglądem biustu w odpowiednio dopasowanych miskach, wpadamy czasem w pułapkę nadgorliwości i perfekcjonizmu. Nagle okazuje się, że stanik ma nie tylko zmieścić oraz jako tako podnieść i zebrać, ale wręcz zamienić nasz biust na całkiem inny - idealną sterczącą kulkę nie wystającą broń Bogini na boki. Tymczasem ciało nie jest plasteliną i wszystkiego zrobić się z nim nie da, a w każdym razie - nie bez kosztów.

Ja też lubię popatrzeć na to, co z piersiami potrafi zrobić porządny podnośnik, zbieracz i zaokrąglacz. Mam jednak taki biust, jaki mam - z piersi nisko osadzonych, o szerokiej podstawie i z wiekiem coraz mniej jędrnych nie zrobię sterczących nieomal spod brody, zepchniętych z boków w przód kulek. Oczywiście są kobiety, które mają zupełnie inną formę piersi niż ja - takim z kolei trudno byłoby osiągnąć kształt zbliżony do mojego. Na chwilę, dla efektu, dla fajnej fotki, dla zrobienia wrażenia - jasne, mogę się nieco przemodelować, ale wielu godzin w niewygodzie znosić nie zamierzam.

 

 

Ewa Bien - Daria, Sculptresse - Chi Chi. Daria - kształt „naturalny”, Chi Chi - mocno podniesiony, choć wciąż jeszcze wygodny.

 

Sądzę, że z tym nieperfekcjonistycznym podejściem nie jestem odosobniona. Żeby daleko nie szukać, przeciętna kobieta, dla której brafitting nie jest życiową pasją, kieruje się przy doborze bielizny po prostu jako-takim wyglądem i wygodą. A i czasem - o zgrozo - zdarza jej się przedkładać fajny design, fikuśną koronkę nad idealnie podniesiony kształt ;-) Mam pełno staników, które nadają mojemu biustowi najróżniejsze formy - i wszystkie, choć różne, uważam za dobre.

 

Wystarczająco dobry kształt

Czy zatem modelowanie biustu to zuo? Nie no, bez przesady ;-) Jeśli chodzi o mnie - owszem, wymagam od stanika, by podniósł mi biust. Jednak profil piersi w nim nie musi tworzyć prostej linii od podstawy stromo do góry. Pierś może się w tym miejscu zaokrąglać, nawet nieco wisieć, choć nie za bardzo. Powinna jednak być dobrze oddzielona od tego, co pod nią, czyli między dolną częścią piersi a ciałem pod piersią powinien występować kąt w miarę możliwości nieostry.

 

Po lewej - naturalny kształt piersi bez stanika, po prawej - moja komfortowa wysokość podniesionego biustu.

 

Jak wysoko biustonosz powinien podnieść pierś? Myślę, że warto spróbować wyobrazić sobie, jaki kształt uzyskałaby nasza pierś, gdyby nagle wyłączyć przyciąganie ziemskie. Gdzie znajdowałby się jej szczyt? Oczyma wyobraźni widzę, że jest pewna naturalna granica, na której pierś by się zatrzymała i nie wędrowała już wyżej. Na pewno potraficie wyczuć tę wysokość. Powyżej tej granicy podnoszenie piersi jest już ciągnięciem, „wygniataniem” jej do góry, na siłę, co w moim przypadku zaczyna być bolesne zarówno dla piersi, jak i dla ramion.

Każda z nas ma swoją indywidualną komfortową wysokość podnoszenia biustu. 

 

Po lewej - moja komfortowa wysokość podniesionego biustu, po prawej - pierś podniesiona zbyt mocno. Na zdjęciu widać zmarszczony materiał - pod spodem marszczy się również skóra. Nie jest mi wygodnie. To nie jest wysokość, na którą chciałabym podnosić swój biust. 

  

Jeśli chodzi o zebranie z boków - nie wymagam od stanika, by moje piersi w ogóle nie wystawały na boki poza obrys ciała. Moje piersi w swoim naturalnym kształcie kierują się właśnie na boki oraz mają szeroką podstawę. Mogę nieco skierować je do środka, ale ani ich nie zwężę, ani nie rozpłaszczę sobie boków jak deską ;-)

 

Po lewej - piersi bez stanika, po prawej - w usztywnianym biustonoszu Julieta marki Ava

 

Nie wymagam też od moich piersi w staniku, by miały kształt wybrzuszających się w dekolcie kulek (mój biust puszczony wolno nie wybrzusza się do góry, tylko zwisa równo w dół), ani by owe kulki były przytulone do siebie (naturalnie są rozstawione). Akceptuję zarówno kształty kulkowate, jak i noskowate, a nawet trochę spłaszczone.

Jak więc oceniam kształt, gdy recenzuję stanik? Mam pewne wymagania minimum (jak wspomniane wcześniej podnoszenie), a poza tym - musi mi się po prostu podobać, a przy tym nie zniekształcać nadmiernie naturalnej formy biustu. Nie zaakceptowałabym np. stanika wpychającego mi biust pod pachy, tak samo jak nie oceniłabym dobrze ekstremalnych „kaczych dziobów” czy szpiców.

Ciekawa jestem, co Wy nazwałybyście wystarczająco dobrym dla Was kształtem biustu? Czy są staniki, które odrzucacie tylko ze względu na nieodpowiednie modelowanie?

 

Prawo do zwisania

#Możenapiszęcośniepopularnego, ale bardzo podoba mi się moda na braletki, czyli staniki, które, prócz ozdabiania, wiele z biustem nie robią. Nareszcie pierś, przynajmniej ta niewielka i lekka, dostała od nas pozowolenie na kształt zbliżony do naturalnego. I powiem szczerze - chciałabym, by takie pozwolenie uzyskał także biust duży. Nie upieram się, że niepodtrzymująca braletka nadaje się dla każdego i na każdą okazję, ale w wielu okolicznościach mogłabym taki stanik-niestanik nosić. Chciałabym dać swoim piersiom prawo do naturalnego i nieskrępowanego zwisania, a sobie - do lubienia tej formy.

 

 

Toru & Naoko: Juana Wrap Bra

 

Powyższy akapit może dla wielu z nas brzmieć jak rewolucja, a w każdym razie - jak coś trudnego do zaakceptowania. Nie musimy od razu popadać w radykalizm - jak już wspomniałam, nie namawiam ani do wyrzucania staników, ani przesiadania się wyłącznie w miękkie trójkąty z koronki.

Jednak gorąco zachęcam was do tego, byście przy dobieraniu stanika, czy to dla siebie, czy dla kogoś innego, nie ulegały za bardzo presji jedynego, idealnego kształtu biustu. Kulki nie są obowiązkowe - cieszmy się także innymi formami i doceniajmy inne, „pozakształtowe” walory staników, jak skuteczne podtrzymanie, wygodę, ciekawy wzór. Rzecz jasna, nie ma nic złego w tym, że chcemy czasem coś stuningować, poprawić, podkręcić. Jednak róbmy to z pełną świadomością i na mocy własnej decyzji. Spróbujmy przekonać się do myśli, że naturalna forma naszego biustu też jest OK (taki stanikomaniacki wkład w ciałopozytywność). Oraz, że nigdzie nie jest powiedziane, że w stanikach nasze biusty muszą być jednakowe, jak ten manekin z fotografii Julii Busato. Mamy prawo być inne, mamy prawo się różnić, mamy prawo być sobą.

wtorek, 02 lutego 2016

Biustonosz marki Cleo by Panache, kierowanej do nastolatek i młodych kobiet

Większość z nas ma już pewne doświadczenie w opiece nad własnym biustem :-) A niektóre będą niebawem przekazywać tę wiedzę następnym pokoleniom. Są wśród Was matki córek, które właśnie wchodzą w wiek, gdy zaczynają potrzebować biustonoszy, inne mają to jeszcze daleko przed sobą. Nie wątpię też, że znajdą się wśród Was osoby młode, które chciałyby, by rodzice zwrócili baczniejszą uwagę na ich potrzeby w zakresie „ubierania” piersi.

Kiedy i jaki biustonosz należy sprawić swojemu dziecku? Rozmawiam z Anną, matką czternastolatki. Anna na biustonoszach zna się świetnie – jest aktywna na forum Lobby Biuściastych prawie od początku jego istnienia, pisała artykuły o doborze staników do karmienia i o stanikach dla kobiet w wieku 35+ i ich córek ;-) Mam nadzieję, że nasza rozmowa okaże się pomocna dla obu pokoleń!

 

Początki

- Kiedy i jak zacząć zapoznawać córkę z nowym elementem garderoby – biustonoszem? Pamiętam, że u mnie pierwsze było… dziewczęce bikini ;-)

- Kiedy dziewczynka zaczyna dorastać, warto zacząć przyzwyczajać ją do noszenia stanika. Dziecko, które dotąd nosiło koszulki – luźne czy dopasowane - zanim zacznie nosić stanik, powinno spróbować nosić tzw. braletkę, czyli koszulkę uciętą tam, gdzie za jakiś czas będzie znajdowało się podbiuście. Braletka przyzwyczaja ciało do obwodu i ramiączek stanika. Założenie od razu regularnego stanika może poskutkować zniechęceniem do tego elementu damskiej odzieży. Braletki można nabyć w wielu sklepach z bielizną lub dostać od znajomych mających starsze córki; jest to coś, co nosi się bardzo krótko, ponieważ w tym wieku dziewczynka rośnie szybko wzdłuż, wszerz i w biuście.

Braletki [zdjęcie pochodzi ze strony http://www.babywearbrands.com]

 

Braletki z Marks&Spencer

 

 

Pierwszy stanik

- A pierwszy „prawdziwy” stanik? Jaki powinien być?

Pierwszy stanik powinien być miękki - cały miękki, najlepiej bez usztywnień, gąbek, i na pewno bez fiszbin. Jeśli trudno taki zdobyć, trzeba pójść na kompromis – ja nabyłam córce stanik z lekko usztywnionymi miseczkami z cieniutkiej gąbki. Obwód powinien być raczej luźniejszy, żeby dziecko nie znienawidziło stanika, a materiał bezwzględnie musi być delikatny. Żadnych sztywnych koronek, naszywek, ozdóbek, to tylko może podrażnić skórę i przeszkadzać dziecku. Na wszystko przyjdzie czas :-)

Drugi stanik najprawdopodobniej będzie różnił się od pierwszego tylko rozmiarem. Dziewczynka powinna od razu dowiedzieć się mierząc pierwszy stanik, na co ma zwrócić uwagę, żeby kiedy zacznie wyrastać z pierwszego stanika, natychmiast zgłosiła ten fakt wyższej instancji ;-)

 

Bezfiszbinowe biustonosze z M&S. Te mają już prawdziwe stanikowe zapięcia.

 

Bezfiszbinowe staniki z M&S

 

I tu może pojawić się problem – dobry stanik kosztuje swoje, a zanim rozmiar się ustali, może minąć ładnych kilka lat. Mamy trzy wyjścia. Pierwsze, to polowanie na wyprzedaże – ma ten minus, że na małe rozmiary (czyli z zakresu 60AA – 70A) ciężko trafić w sklepach z bielizną. Drugie, to pytanie  znajomych. Ma ten minus, że używany stanik może być różnej jakości, no i nie każdy chce nosić używany. Trzecie, to znalezienie stałych źródeł małych staników.

 

Jaki rozmiar?

- Przed chwilą wymieniłaś niemal „egzotyczne” na naszym rynku rozmiary – 60AA... Większość kobiet jest przyzwyczajona, że rozmiary staników zaczynają się od 70A, 75B. A tu rozmiar 60 pod biustem, miseczka AA (czyli mniejsza od A). Jak właściwie powinno się dobierać rozmiar biustonosza dla dziewczynki?

- Pierwszy stanik musi być dobrany bardzo starannie. Nie może być ciasny, bo będzie odbierany jak niewygodny, a co gorsza, może poobcierać skórę. Nie może być za luźny, bo też zostanie uznany za niewygodny. Miseczki absolutnie nie mogą być za małe – dziewczynka rośnie i biust też. Miseczki nie mogą też być zbyt duże – oczywiście, lepsze ciut za duże niż ciut za małe, ale ten zapas powinien być nieduży, żeby biust nie latał – to przecież biustonosz, czyli ma biust „nieść” :-)

- Musi być zatem wygodnie, ale niewygodny stanik – to nie tylko stanik za ciasny. Zbyt luźny rozmiar pod biustem także powoduje dyskomfort, zatem, jeśli córka jest bardzo szczupła, 70A raczej nie zastąpi nam 65A, prawda?

- Na pewno nie. Aby dobrać rozmiar pod biustem, najpierw mierzymy dziecko miękką miarką krawiecką, na wdechu i na wydechu, ścisło, ale nie ciasno. Jeśli obwód na wydechu wynosi powiedzmy 62 cm, to powinnyśmy szukać stanika z obwodem pod biustem 60, ale jeśli obwód na wdechu wyniesie 70 cm, wtedy szukamy stanika z obwodem 65 lub 70. Lepszy ciut za luźny niż ciut za ciasny – dziewczynce rosną też żebra i obwód pod biustem zaraz się powiększy. „Ciut” oznacza „ciut”, czyli odrobinę - to nie może być stanik z obwodem, który na plecach podjeżdża pod kark.

I jeszcze jedno: matko, zanim dopasujesz stanik córce, wybierz się sama do brafitterki. Pomimo najlepszych chęci – przecież kochasz swoje dziecko :-) – ty też możesz mieć niedopasowany stanik. Jeśli okaże się dobrze dobrany, tym lepiej, możesz sama dobrać stanik córce. Jeśli nie, to po swojej wizycie zabierz też tam córkę.

Jeśli trudno ci dotrzeć do profesjonalnego salonu bądź cię na to nie stać – przy odrobinie samozaparcia możesz bez problemu zgłębić temat samodzielnie, korzystając z takich pomocy, jak ulotka „Piersiówka” czy artykuły z tego bloga, z kategorii Bra-fitting. Możesz również zajrzeć na forum Lobby Biuściastych, gdzie dziewczyny społecznie doradzają w sprawie doboru stanika. Nie jesteś sama!

 

Piersiówka - zobacz w pełnym rozmiarze

 

- A jeśli potrzebujesz wskazówek – zapytaj Stanikomaniaczkę! :-)

 

Gdzie kupić stanik dla dziewczynki?

 - Nasze dzieci rosną, pierwszy stanik szybko stanie się za mały. Skąd brać biustonosze odpowiednie dla dziewczynek?

- Jeśli jesteśmy nadal na etapie pt. „pierwszy stanik”, zaczynamy szukanie od serwisów aukcyjnych, najlepsze są brytyjskie – sama kupowałam na ebayu. Oprócz tego robiłam zakupy w Primarku i w M&S. Owszem, Primark nie zapewnia szczególnie dobrej jakości, ale za to staniki są tanie, a te, które miała moja córka, były dobrze odszyte i miały „dziewczynkowe” wzornictwo. M&S na stronie internetowej ma nawet dział „pierwsze staniki” (first bras). Podkreślam, że cały czas chodzi o całkowicie miękkie staniki lub ewentualnie o staniki bezfiszbinowe – usztywniany stanik nie jest najlepszym wyborem dla rosnącego biustu, dobierająca może mieć problem z dopasowaniem rozmiaru, a dziewczynka - z zauważeniem, że stanik zaczyna być za mały, co bardzo szybko przełoży się na deformowanie rosnącego biustu.

Kiedy dziewczynka rośnie, rośnie cała – w efekcie zwiększa się zarówno obwód (rosną żebra), jak i miseczka stanika. Jeśli mamy do czynienia z dziewczynką o wąskich żebrach – polskie firmy oferują staniki w obwodzie 60 i 65 z miseczkami od A – Onlyher, od C (obwód 60) i B (obwód 65) – Comexim, od 65AA – słynąca ze ścisłych obwodów Ewa Michalak. Obwody 60 i 65 ma też polskie Avocado, ale miseczki zaczynają się od E (obwód 60) i D (obwód 65), natomiast obwody są zdecydowanie ścisłe. Jeśli dziewczynka potrzebuje obwodów 70 czy 75, wybór firm jest szerszy (dochodzi choćby testowane przez moje dziecko Tchibo).

Onlyher - Mocha

 

Comexim - Dottie

 

Ewa Michalak - Neonek

 

- U Ewy Michalak czy w Avocado czasem zaopatruję się sama. Firmy te nie kojarzyły mi się dotąd z wyrobami dla bardzo młodych dziewcząt… Jakie wzornictwo jest „dziewczynkowe” :-)?

- Do tej pory cały czas mówiłam „dziewczynka” - specjalnie, bo miałam na myśli dziecko, tyle że płci żeńskiej. Czyli istotę w wieku od ok. 10 do góra 15 lat, kiedy to dajmy dziecku być dzieckiem i nacieszyć się stanikami w małpki (a tak!), kwiatki i wesołe wzorki. We fluorescencyjnych kolorach czy pastelowych, zależnie od mody. Bo dziewczynki takie lubią. Oczywiście, co innego wybierze dziewczynka dziesięcio- czy jedenastoletnia, co innego czternasto- czy piętnastolatka. Do tych starszych jest adresowana marka Cleo by Panache (od 60D, 65B), kolejna marka przetestowana przez moją córkę. Tak samo jak w przypadku wybranych modeli wyżej wymienionych marek, oferowane staniki są po prostu dziewczęce. Dlaczego tak to podkreślam? Dlatego, że szukając staników dla córki na stronach internetowych polskich firm szyjących małe rozmiary, wielokrotnie trafiałam na modele, które ewidentnie były adresowane do dorosłych kobiet (lub prawie dorosłych). Mocno wycięty, ozdobiony koronkami, seksowny stanik będzie fajnym zakupem dla siedemnastolatki czy osiemnastolatki, natomiast trzynasto- czy czternastolatka z własnej chęci nosząca taki model budzi we mnie – matce – podejrzenie, że coś jest nie tak z rozwojem psychicznym.

Wspomniane Ewa Michalak i Avocado mają też neutralne wiekowo wzory, pastelowe balkonetki bez usztywnienia, projekty z klasą czy humorem i bez odniesienia do seksowności - po prostu ładny, elegancki czy zadziorny element ubioru.

 

Avocado - Calypso

 

Cleo - Marcie

 

Kiedy dziecko lubi sport

- Często problem z doborem stanika zaczyna się od… wuefu. Dziewczyny krępują się swoich biustów, przeszkadzają im podskakujące piersi, gdy ćwiczą, zniechęcają się z tego powodu do ulubionych sportów. Jak „ubrać” młody biust na sportowo?

- Do uprawiania sportu dziecko powinno mieć przyzwoity stanik. Przyzwoity, czyli taki, który będzie dobrze trzymał, nie będzie bawełniany (bawełna nie odprowadza potu) i będzie dobrze dopasowany. Mojej córce nabyłam sportowy stanik Avocado, ale dziecko ćwiczy na WF-ie też w bezfiszbinowym full-cupie z Triumpha i jest zadowolone – ale nosi rozmiar 70D /75C, więc biust jest mały (z mojego punktu widzenia, czyli brytyjskiego 75G). Biust jest „jak przymurowany” i to jest najważniejsze. Pamiętam z czasów szkolnych udrękę ćwiczenia na WF-ie, kiedy niektóre koleżanki zakładały po dwa staniki, a biust i tak podskakiwał i bolał przy każdym ruchu. Sportowe staniki też bywają drogie, ale ścieżka nabywania jest ta sama, co w przypadku zwykłych.

 

Córka ma większy biust niż ja! Co robić?

- Zdarza się, że piszą do mnie młode dziewczęta, które mają piersi większe niż ich matki. Proszą mnie o pomoc w dobraniu rozmiaru czy wskazaniu miejsca, gdzie mogą kupić stanik. Niestety mamy nie zawsze potrafią im pomóc… Często nawet nie rozumieją, o co im chodzi.

- Gen dużego biustu dziewczynka może mieć i po prababci. Zdarza się, że matka małobiuściasta, a córce nagle wyrasta 65H czy 70G. Obiektywnie to nie jest duży biust, ale dla kobiety noszącej 65C czy 70B to jest rozmiar spoza jej zakresu i takiej matce może być ciężko zrozumieć problem córki.

- No właśnie, często w takich razach kończy się na kupnie źle dobranego rozmiaru, np. 80D, bo taki był największy dostępny w pobliskim sklepie. Podczas gdy córka ma np. 70 pod biustem… A potrzebuje po prostu dużej miseczki, nie dużego rozmiaru pod biustem.

- W żadnym razie sprawy nie załatwi stanik w „przeliczonym” rozmiarze, czyli z powiększonym rozmiarem pod biustem, zamiast odpowiednio dużej miseczki – to będzie koszmar, za luźny, obcierający obwód, wbijające się fiszbiny od za małych miseczek, biust bolący od podskakiwania przy każdym kroku i zażenowanie, bo „faceci się na mnie gapią, a koleżanki się śmieją”. Dla dorastającej dziewczynki niepodtrzymany duży biust to duży problem – najczęściej zacznie się garbić, nosić wielkie bluzy, unikać ćwiczenia na WF-ie i czuć się źle z samą sobą (nastolatka może wpaść z tego powodu w długotrwałe przygnębienie). W dodatku ryzykuje pozrywaniem więzadeł Coopera (włókna, na których trzyma się nasz biust) i biust będzie wcześnie zwisał. I tak kiedyś będzie zwisał, niezależnie od rozmiaru (mały też, to kwestia wieku), ale przy dobrze dobranym staniku dziewczynka uniknie pozostałych problemów. W żadnym razie nie można córce mówić, że taki duży biust to same problemy (nawet jeśli tak pomyślimy z powodu trudności z doborem stanika) – nastolatka zaraz popadnie w kompleksy… Stanik i na duży, i na mały biust dobiera się tak samo – obwód dopasowujemy do żeber, miseczkę do piersi. Da się :-)

Tu matka ma do odegrania ważną rolę – wspierając córkę zakupem dobrze dobranego stanika pokaże jej, że duży biust to nie jest powód do rozpaczy, tylko do rozejrzenia się za stanikiem. Jak wielokrotnie pokazałaś w serii „Biust na żywo”, dobrze dobrany stanik poprawia sylwetkę, przy małym biuście optycznie go powiększa, przy dużym – zmniejsza. Brzmi to jak marketingowa gadka sprzedawcy – nie, nie mam w tym żadnego interesu poza tym, żeby nasze córki były pewne siebie, świadome własnej urody, wyprostowane, wysportowane i szczęśliwe. Zamiast kolejnej pary spodni, kolejnej bluzki, kolorówki lub po prostu na urodziny czy imieniny możemy zabrać córkę do sklepu z brafittingiem [dobre, sprawdzone sklepy z tą usługą znajdziecie w Spisie Dobrych Stanikowych Sklepów]. 

Tak, za dopasowany przez specjalistkę zapłacimy sporo, ale jeśli nie stać nas na kolejne wizyty w sklepie stacjonarnym, ten sam sklep zapewne ma stronę internetową, gdzie kolejny stanik kupimy taniej na przecenie, i mamy inne sklepy internetowe. Mamy też forum Lobby Biuściastych, gdzie poczytamy o tym, jak porównać modele staników – w obrębie tej samej marki modele często trzeba dobierać w różnych rozmiarach. Mamy też córkę, która będzie polowała na informacje i wyprzedaże :-)

 

Dlaczego to takie drogie?

- Czemu biustonosze są takie drogie? Czy naprawdę musimy tyle płacić za staniki dla naszych dzieci?

- Bo za jakość się płaci. Bo drogi stanik wytrzyma więcej niż tani. Bo drogi stanik możemy sprzedać, jeśli dziewczynka z niego wyrośnie, i uzbierać na kolejny (tani też możemy, ale to najczęściej będzie przysłowiowa skórka za wyprawkę). Bo drogi stanik nie będzie uczulał, uwierał ani obcierał (a kiepskie potrafią obetrzeć do krwi). Bo drogie staniki dziewczynka może mieć trzy i prać ręcznie codziennie (przy okazji mamy aspekt pedagogiczny - nauczy się szacunku do pracy). Bo drogi stanik nie rozciągnie się po trzech praniach, nie odbarwi, nie spruje. To wszystko moje doświadczenia wyniesione z lat noszenia staników różnych marek – te drogie wytrzymują lata, te średnie prują się tu i ówdzie lub odpada perełka, ale dobrze się trzymają, a te tanie dawno poleciały do śmieci. Oczywiście na sam początek mogą być tanie, bo prędzej dziecko z nich wyrośnie, niż się zniszczą (używane staniki mojej córki powędrowały w świat i o ile mi wiadomo, cieszą kolejną dziewczynkę). Jednak gdy rozmiar się ustali, naprawdę warto zainwestować w coś droższego – z powodów, które wymieniłam na początku.

 

Nastoletnie kompleksy

- Zostawiając na razie temat staników… Jak pomóc córce, która jest wyraźnie, hmm, rozczarowana swoim biustem? Nastolatki często narzekają, że ich piersi są za małe (albo przeciwnie – wstydzą się „za dużych”), nie dość krągłe, nie tak jędrne, jak te na zdjęciach modelek czy celebrytek. Co robić – albo czego nie robić – by nie pogłębiać problemu, a przeciwnie, sprawić, by nasza córka jak najlepiej czuła się w swoim ciele?

- Nastolatka to osoba, która straciła dziecięcą pewność siebie, a jeszcze nie ma pewności siebie dorosłej kobiety. Nigdy nie komentowałam kształtu czy rozmiaru biustu swojego, córki czy jakiejkolwiek innej kobiety, moje dziecko wie, że każda kobieta ma inny biust – umieszczony wyżej lub niżej, o węższej lub szerszej podstawie, osadzony blisko lub rozstawiony. Nawet w żartach nie mówmy dziecku, że „nie ma biustu”, że ma „wielkie cycki”, że są takie czy inne, nie porównujmy do nikogo ani niczego. Nastoletni umysł błądzi dziwnymi ścieżkami i uwaga, którą dorosła kobieta zignoruje, u nastolatki może wywołać kompleksy, i to ciągnące się latami. Pamiętajmy też, żeby nie krytykować siebie samej czy wyrażać się pogardliwie o swoim czy cudzym biuście – nastolatka zaraz uzna, że i ją obgadujemy za jej plecami… Biust jest i już, i do takiego dobieramy stanik, który ma być wygodny, fiszbina ma obejmować całą pierś, nie może kłuć ani uwierać.

Już dawno temu uświadomiłam córce, że nikt – absolutnie nikt, również nie modelki – nie wygląda jak na zdjęciu w kolorowym magazynie, bo graficy masowo i obficie używają programów do obróbki zdjęć. Należy przekazać córce, że biust pani z reklamy stanika, kremu czy czegokolwiek innego na 100% wygląda inaczej i że reklama to w większości produkt pracy grafika, który ma nas przekonać do zakupu, i że absolutnie nie należy odnosić wyglądu kogokolwiek i czegokolwiek na reklamie do rzeczywistości. Jeśli córka nam nie wierzy, można odesłać ją do Galerii Biustów http://www.007b.com/breast_gallery.php - tu mamy galerię naturalnych biustów zwykłych kobiet. Pełne spektrum – zwisające, niezwisające, małe, średnie, duże, ustawione blisko i rozstawione szeroko, z dużymi, średnimi i małymi otoczkami i tak dalej.

Oczywiście, córka może stwierdzić, że ona chce swój biust zmniejszyć/powiększyć/podnieść/cokolwiek innego. Tu powinna nastąpić poważna rozmowa – dopóki dziewczynka i młoda kobieta się rozwija (czyli do ok. 22 – 25 r.ż.), nie ingerujemy operacyjnie w stan biustu. To nie tylko droga operacja, ale również obarczona dużym ryzykiem (szczególnie zmniejszanie), przy tym, o ile mi wiadomo, w większości wypadków uniemożliwia późniejsze karmienie piersią – tę myśl nastolatka zapewne odrzuci z obrzydzeniem (i dobrze, to nie czas na planowanie dzieci), ale od tego ma matkę, żeby ta myślała bardziej perspektywicznie. Kto wie, co będzie za kilkanaście lat…

- Jak zatem taktownie pomóc naszej córce dobrać biustonosz?

- Jeśli „ostanikowujemy” córkę same, pamiętajmy, że dziecko może się wstydzić – podajmy stanik, pokażmy „na sucho” (na bluzce), jak to założyć, ale pozwólmy jej ubrać się w odosobnieniu. Kiedy założy stanik i wyjdzie do mamy, wtedy sprawdzamy, czy obwód da się odciągnąć i na ile, czy ramiączka są odpowiednio podciągnięte, czy miseczka nie jest za mała lub za duża. Owszem, przebieranie się córki za każdym razem w łazience wydłuża cały proces, ale zwiększa jej zaufanie do matki – dziecko wie, że matka szanuje jej prywatność.

Jeśli idziemy z dzieckiem do brafitterki, umówmy się wcześniej, uprzedźmy brafitterkę, że to nastolatka (dobra brafitterka ma w sobie coś z psychologa i w lot pojmie, o co chodzi), zaczekajmy w poczekalni, chyba że córka zażąda obecności mamy. Jeśli mama też potrzebuje usługi brafitterki, moim zdaniem dobrze jest zacząć od siebie – córka oswoi się z taką usługą szybciej, jeśli zobaczy, że mama uważnie słucha, co mówi „ta pani od staników”, a cała procedura jest poważną sprawą dorosłych kobiet :-)

Podsumowując, najlepiej pokazać dziewczynce, że każdy biust jest piękny i należy o niego dbać! :-)

- To chyba dobra myśl na zamknięcie naszej rozmowy :-) A teraz pytanie do Czytelniczek - co sądzicie o poradach Anny? Czy chciałybyście coś do nich dodać - jako matki, a może jako córki (obecne albo byłe nastolatki)? :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...