Ciekawostki

poniedziałek, 25 lipca 2011

Kinomaniaczki już od dawna to wiedzą: świat wkrótce oszaleje, a właściwie już oszalał na punkcie trzech wymiarów. Filmy 3D, gry 3D, telewizory 3D, aparaty fotograficzne 3D... Niektórzy w rosnącej popularności tej rozwijającej się technologii widzą tylko gadżetomanię czy przemijającą modę, inni doceniają głębię dobrze zrealizowanego trójwymiarowego obrazu, dającą poczucie bycia w jego wnętrzu, niemal dotykalności tego, na co patrzymy. Sama zaliczam się zdecydowanie do entuzjastek.

Kolejny powód do entuzjazmu dla 3D odkryłam niedawno - gdy w domu pojawił się aparat, który potrafi robić może nie idealne, ale całkiem przyjemne w odbiorze zdjęcia i filmy trójwymiarowe. Podczas testowania wrzucania filmów na YouTube niezbędne okazały się czerwono-niebieskie (red-cyan) okulary, najprostszy sprzęt do oglądania najprostszych 3D-produkcji typu anaglyph czyli anaglif (można je kupić już za kilka złotych np. na Allegro).

To działa! - ucieszyłam się, a następnie przypomniałam sobie o... trójwymiarowych zdjęciach biustów prezentowanych u Mahedy! Kiedy spojrzałam na poniższą fotkę, dosłownie mnie olśniło: oto, jak powinien wyglądać najbardziej sugestywny bra-fittingowy materiał wizualny!

[oryginał z możliwością powiększenia można obejrzeć tutaj, a tu znajduje się notka, do której jest on ilustracją - w skrócie, kobieta, która na zdjęciu ma na sobie rozmiar 75C, powinna nosić 65I].

Rozumiem, że te z Was, które nie dysponują okularami, raczej nie docenią tej rewelacji, dlatego szczerze namawiam do sprawienia sobie owego drobiazgu. Jak mogę opisać to, co widzę? Krótko mówiąc: biust jak żywy! Żaden, naprawdę żaden dwuwymiarowy obraz, ani nawet zwykły film, nie pokaże tak dokładnie i dobitnie, jak źle dopasowany stanik ma na sobie ta modelka. W trzech wymiarach widać boleśnie wyraźnie, że piersi nie są objęte miseczkami i podtrzymane, lecz przypłaszczone, zduszone. Widać, jak mocno mostek i fiszbiny pośrodku odstają - między nimi a ciałem modelki zieje rozległa, wręcz tchnąca przepastnością przestrzeń ;)

Pewnie wykażę się teraz okropną 3D-ignorancją, ale nie spodziewałam się aż tak dobrego efektu - podejrzewałam raczej, ze zobaczę coś w rodzaju trójwymiarowej pocztówki, z rodzaju popularnych w moim dzieciństwie widoczków czy komiksowych zwierzątek. Tymczasem biust anaglifowy okazał się niezwykle plastyczny - po prostu prawdziwy. Jak na „Avatarze”. Tylko kolory w tym formacie ulegają niestety pewnym przekłamaniom.

Doszłam do wniosku, że cały ten trójwymiar może bardzo przysłużyć się bra-fittingowi. Co prawda na kursach bra-fittingu trening na żywym biuście zawsze okaże się wartościowszy niż oglądanie najlepszych nawet zdjęć czy filmów, nie oznacza to jednak, że nie warto takich materiałów tworzyć w celu upowszechniania wiedzy. Ostatecznie kwestia dobrego dopasowania biustonosza interesuje nie tylko przyszłe bądź obecne bra-fitterki, ale i ich klientki. 

Pewnie już niedługo wiele z nas wymieni monitory zwykłe na trójwymiarowe, a zamiast przekłamujących kolory, niedoskonałych anaglifów będziemy mogły na nich oglądać obraz taki, jak na projekcjach 3D w kinie. W związku z tym aż się prosi, by technologia obrazu 3D zaczęła być używana w e-zakupach. Już teraz wiele sklepów oferuje, oprócz zdjęć, filmowe prezentacje towaru (np. Marks&Spencer, Asos czy bieliźniany Herroom). Czy dołączą do nich niedługo zdjęcia bądź filmy trójwymiarowe? Jeśli tak - ich jakość będzie miała jeszcze większe znaczenie niż obecnie. Trójwymiar jest bezlitosny - złe dopasowanie będzie po prostu biło po oczach! Dobre natomiast stanie się wzorem.

Jak myślicie, czy prędko zobaczymy na naszych ekranach trójwymiarowe biusty? A może w Stanikomanii powinny już znaleźć się np. recenzje z anaglifami oprócz zwykłych zdjęć? :)

[Za udostępnienie zdjęć podziękowania należą się Mahedzie oraz jej modelkom, fotka okularów red-cyan pochodzi z olx.in]

środa, 28 kwietnia 2010

Pamiętacie wiosenne wideo marki Curvy Kate? Reklamowana nim kolekcja już dawno pojawiła się w sklepach, a brytyjska firma tymczasem przygotowała kolejny klip, prezentujący Kasie oraz kolekcję Showgirl na nadchodzącą jesień i zimę. Jak Wam się podoba?

Kolekcję już zapewne widziałyście na stronie Curvy Kate - od wiosennej różni się głównie kolorami, z których moją uwagę zwróciły głównie te Showgirlsowe: fiolet i szmaragd Tease Me oraz przygaszona różo-czerwień Thrill Me (wg mnie na filmie prezentuje się ładniej niż na zdjęciu). Jaka jest naprawdę - zobaczymy, mam nadzieję, już w sierpniu, kiedy to nowe kolory mają pojawić się w sprzedaży.

Wracając zaś do wideo - oparte jest na tym samym schemacie, co poprzednie: oglądamy modelki pozujące niby to do zdjęć katalogowych, najpierw przy herbatce i ciasteczkach (Curvy Kate), a potem - w nocnym klubie (Showgirl). Szczerze mówiąc, bardziej odpowiada mi klimat deserowy, na który to właśnie chciałam zwrócić Waszą uwagę - ostatnio bowiem często widujemy bieliznę w towarzystwie słodkości.

Na przykład, w reklamie Bravissimo pani zamieszkująca pokoik zielony objada się ciasteczkami z patery (podobnie jak Krągłe Kasie), lokatorka fioletowego delektuje się czekoladkami. W katalogach Bravissimo prawie zawsze któreś ze zdjęć przedstawia modelkę trzymającą talerzyk z torcikiem czy babeczką. A gdy niedawno buszowałam po polskich sklepach, zafascynowało mnie zdjęcie takiego oto ciasteczkowego gorsetu...

Twórcy reklam bielizny najwyraźniej chcą, żeby promowany towar kojarzył nam się z czymś pysznym i odrobinę zakazanym, co, jak wiadomo, kusi podwójnie. Moim zdaniem to doskonały pomysł. Świetnie, że pokazuje się nam bieliznę w innym kontekście, niż uwodzenie płci przeciwnej - oto w centrum znajduje się kobieta, często w towarzystwie innych kobiet, i jej własne drobne przyjemności - choćby leżenie na kanapie i łasuchowanie :-)


Reklamowana bielizna wchodzi więc na salony podczas popołudniowej herbatki, a herbatka i słodkości - do salonów z bielizną. Onlyher zaprasza na bra-fitting przy kawie, w Peachfield podczas wiosennego bra-fittingu z Freyą stała taca ciasteczek, LiPARIE ma zwyczaj przy podobnych okazjach częstować czekoladkami. Osobiście uważam, że ekspres do kawy (oraz kanapa) powinny stanowić obowiązkowe wyposażenie każdego bieliźnianego raju. W końcu i tak często trzeba zabawić w sklepie dłużej, choćby czekając na wolną przymierzalnię... Dobieranie i kupowanie bielizny powinno być taką samą przyjemnością, jak ciasteczko czy inny przysmak w miłym towarzystwie. Jakaż to odmiana dla wielu z nas, pamiętających czasy, gdy kupowanie biustonosza bywało doświadczeniem raczej gorzkim, niż słodkim.

A Wam jak się kojarzą bieliźniane zakupy? Czy cenicie sobie salonową atmosferę w bieliźnianym salonie? :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...