Biust na żywo

wtorek, 18 sierpnia 2009

Mianem „babcinych” określamy zazwyczaj mało wycięte i niezbyt finezyjne, staroświeckie modele biustonoszy. To prawda, że dojrzałe panie potrzebują zwykle bardziej zabudowanych fasonów, często też mają raczej konserwatywne upodobania. Nie znaczy to jednak, że standardowy model „babcinego stanika” w jednym ze „standardowych rozmiarów” (dość przypadkowo dobranym i najczęściej źle podtrzymującym), to szczyt marzeń naszych mam czy babć! One najczęściej po prostu nie wiedzą, że kilka zmian w bieliźnianej szufladzie może poprawić ich komfort, samopoczucie i wygląd. Mimo naturalnych oporów, wynikających z wieloletnich przyzwyczajeń, warto spróbować przekonać starsze pokolenie kobiet z naszej rodziny do czegoś nowego. Dziś przestawię Wam przykład takiej korzystnej metamorfozy.

Pani Stanisława, nasza dzisiejsza bohaterka, nosiła dotąd klasyczny „babciny” biustonosz - taki, jakich wiele widujemy w szafach dojrzałych pań. Jako właścicielka krągłej sylwetki, ze sporymi piersiami po wykarmieniu trójki dzieci, mierząca 98 cm pod biustem i 135 w biuście, przywykła nosić miękkie, bezfiszbinowe staniki w rozmiarze 110E. Jak nietrudno się domyślić, biustonosze w takim rozmiarze raczej przykrywały jej biust, niż podtrzymywały, zwłaszcza że podobno rozciągały się do 130 cm pod biustem! A wyglądały tak:


Poniższa para zdjęć przedstawia panią Stanisławę w starym biustonoszu 110E marki Triumph, bez fiszbin (z lewej) i w nowym - dobranej jej przez wnuczkę balkonetce Panache Harmony w rozmiarze 42(95)G. Różnica raczej uderzająca:


Myślę, że większość babć, gdyby miało możliwość świadomego wyboru, wybrałoby wariant drugi...

A oto porównanie biustonoszy:


Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że oprócz zgrabniejszej sylwetki, osiągniętej dzięki dobrze podtrzymanemu i zebranemu biustowi, w życiu codziennym każdej babci (i nie tylko!) bardzo liczy się komfort.

Starsze osoby często obawiają się fiszbin i węższych obwodów pod biustem, a przekonania te ugruntowują w nich sprzedawcy bielizny („Pani przecież ma duży biust i fiszbin nie potrzebuje - tak babcia słyszy w sklepach i wraca wiadomo z czym!” - denerwuje się wnuczka pani Stanisławy). Okazuje się jednak, że biustonosz na fiszbinach może być i wygodny, i doskonale leżeć na większym biuście - o czym wszak już wiemy.


Dobór rozmiaru dla osoby starszej to jednak subtelna kwestia. Trzeba uszanować pewne przyzwyczajenia i specyficzne potrzeby, takie jak niechęć do ucisku, wrażliwa skóra. Trzeba też wziąć pod uwagę wiotkość dojrzałego biustu. Zazwyczaj więc nie warto mocno zaniżać obwodu biustonosza, a rozmiar miseczki zwykle wypada mniejszy, niż wychodzi z tabeli rozmiarowej („kompresowalność″ biustu). Dopasowaniu trzeba poświęcić dużo uwagi i wybrać rozsądny kompromis między wygodą a uniesieniem biustu, które tak cenią sobie młodsze kobiety. Pani Stanisława na przykład woli nieco dłuższe ramiączka niż jej wnuczka - skrócone ją uciskają, a różnica w wyglądzie, jak widać na poniższych zdjęciach, jest i tak niewielka, zwłaszcza w porównaniu z niemal niepodtrzymanym biustem w 110E z poprzednich zdjęć:


Kolejnym parametrem (poza wymiarami klatki piersiowej i biustu), który należy wziąć pod uwagę przy doborze biustonosza, jest wzrost, wśród starszego pokolenia zwykle niewysoki. Nasza bohaterka mierzy 150 cm - niestety okazało się, że drugi biustonosz, Tango marki Panache, miał zbyt długie fiszbiny, które uwierały panią Stanisławę pod pachami. Wnuczce udało się rozwiązać ten problem, skracając je. Szkoda, że producenci bielizny tak rzadko biorą pod uwagę potrzeby niższych kobiet z większym biustem. Przecież jest ich mnóstwo!

A oto pani Stanisława w Tango, które nosi na co dzień, Harmony zostawiając sobie na specjalne okazje. Prawda, że wygląda świetnie w bluzce z dekoltem?


Podsumowując - dbając o dobranie odpowiedniej bielizny dla siebie, nie zapominajmy o kobietach z naszej rodziny i otoczenia. Starsze panie rzadko poszukują zmian, często po prostu godzą się z losem, nie wierząc, że można coś poprawić. Ale można i warto im w tym pomóc. Trzeba jednak podejść do tego delikatnie, niczego nie narzucać i wziąć pod uwagę ich potrzeby, różniące się od potrzeb młodych kobiet.

Na zakończenie zachęcam do podzielenia się doświadczeniami - czy próbowałyście dobierać biustonosze swoim babciom? W jaki sposób do tego podeszłyście? Jakie modele najlepiej sprawdzają się w roli stanika dla babci?

Serdeczne podziękowania i pozdrowienia dla pani Stanisławy i jej wnuczki!

środa, 12 sierpnia 2009

W ramach przerwy w podziwianiu zapowiadanych kolekcji brytyjskich producentów zapraszam do powrotu w bliższe tereny - odświeżmy trochę przeze mnie zaniedbany (biję się w... piersi! :) cykl „Biust na żywo” :-)

Z mojego 75C zrobiło się 65E! - zwierza się nasza dzisiejsza bohaterka. Jak do tego doszło?

Marianna ma 21 lat, a podane przez nią wymiary wynoszą: ok. 75 cm pod biustem i 91 w biuście. „Do sklepu wybrałam się bez stanika – moje piersi odpoczywały od tego narzędzia deformacji od wczorajszego popołudnia ;-)” - pisała w dniu swojej wyprawy zakupowej, dość jednoznacznie wyrażając swoją opinię na temat starego biustonosza w rozmiarze 75C. Nawet jeśli stanik ten nie zaszkodził jędrnym piersiom młodej kobiety, to nie był zbyt wygodny - prawdopodobnie dlatego, że - jak to zwykle bywa - z powodu zbyt luźnego rozmiaru pod biustem nie zapewniał jej należytego podtrzymania biustu.

Pierwsze, „rewolucyjne” zakupy Marianny składały się z dwóch etapów.

Nasza bohaterka wybrała się do jednego z tych nielicznych sklepów stacjonarnych, które oferują bra-fitting i szeroki zakres rozmiarów. „Najpierw spróbowano mnie udusić centymetrem, a potem podano mi Freyę w rozmiarze 60. Ciężko było w niej oddychać.” - relacjonuje Marianna. Cóż, nie da się ukryć, że pierwsza próba dobrania nowego, bardziej dopasowanego obwodu pod biustem miała w sobie coś z przesady ;-) Co prawda, sądząc po tym, w jakim obwodzie Marianna obecnie, jak twierdzi, czuje się komfortowo (65) i jak wygląda (fotki) trudno mi uwierzyć, że mierzy rzeczywiście „aż” 75 cm pod biustem. Prawdopodobnie mierzy mniej (nie jest łatwo samodzielnie zmierzyć się prawidłowo). Mimo to 60-tka, nawet dla osoby z 70 pod biustem, zwłaszcza gdy jest szczupła i ma mało tkanki tłuszczowej na tułowiu, z dużym prawdopodobieństwem okazałaby się przesadnym zaniżeniem. Nawet w niektóych, znanych z rozciągliwości, stanikach marki Freya.

Przypomnijmy: po co to całe odejmowanie i zaniżanie? Służy ono jednemu celowi - przeniesieniu ciężaru podtrzymania biustu na pas biustonosza, zwany potocznie obwodem. Gdy pas ten jest zbyt luźny, piersi zaczynają wisieć na ramiączkach, a tył stanika wędruje do góry... I w tym momencie żegnamy się z podtrzymaniem i uniesieniem biustu, zwłaszcza większego. Rozciągliwe tkaniny, z których szyje się biustonosze, sprawiają, że nominalna 75-tka zazwyczaj okazuje się zbyt luźna dla osoby z 75 pod biustem, trzeba więc próbować mniejszych rozmiarów.

Celem „operacji stanik” jest osiągnięcie właściwego podtrzymania biustu, które ma służyć naszej wygodzie. I to pojęcie - wygoda - powinnyśmy mieć cały czas na uwadze, wybierając stanik. Tak, jak nie warto odejmować za mało (ani tym bardziej - dodawać) sobie w rozmiarze pod biustem, tak samo nie ma sensu przesada w drugą stronę. Między obwodem tak ciasnym, że aż trudno oddychać (niedopuszczalne) a luźnym pasem podjeżdżającym z tyłu w górę, istnieją wszak stany pośrednie. I jeden z tych stanów pośrednich należy wybrać, kierując się dwoma kryteriami: jak leży biustonosz, czyli - jak w nim wyglądamy (także w ubraniu!), i jak się w nim czujemy. Pamiętajmy jednak (choć tego chyba nie trzeba już wyjaśniać?), by przy zmniejszaniu obwodu powiększyć miseczkę.

Dodatkowym kryterium była dla Marianny cena, dzięki czemu zainteresowała się także innymi modelami i markami, zwłaszcza polskimi. Oto drugi etap: „Przeszłam na Dalię, jako że krępował mnie limit cenowy 130 złotych. W końcu wybrałam Dalię ARIELLA - Semi Soft K04 w kolorze ecru. Zapłaciłam za nią 100 złotych.” [Można ją kupić w sklepie Twojabielizna.pl, ale cena jest tam wyższa!] Biustonosz ten, w rozmiarze 65E (czyli już nie „dusząca” 60-tka z Freyi) był zdaniem naszej bohaterki strzałem w dziesiątkę. Zwracam uwagę na fakt, że w obwodzie 65 jest on szyty w rozmiarach (polskich) miseczek D-H.

Oto, jak opisuje korzyści ze swojej metamorfozy: „Biust, jak widać na zdjęciach, podniósł się. Zniknął też problem z moim szerokim rozstawem piersi. W starym staniku mogłam pasek spokojnie zawiązać na supeł. Z przodu powstawały wtedy dwie bułeczki.” Szkoda, że moja korespondentka nie mogła powtórzyć tego eksperymentu przed obiektywem aparatu ;)

Dowód widzimy na fotkach: biust uniósł się wyżej, a szczupła talia modelki, dobrze widoczna już na zdjęciu „przed”, na zdjęciu „po” stała się jeszcze bardziej wyeksponowana.

Zwracam uwagę na wzmianke o szerokim rozstawie piersi - to typowy problem, na który skarżą się osoby przystępujące do rewizji swojego rozmiaru stanika. Często wystarczy powiekszyć rozmiar miseczki, a kłopot z rzekomym szerokim rozstawem znika - piersi dają się cudownie „wstawić” w całości tam, gdzie ich miejsce, czyli do miseczek, z których wcześniej uciekały bokami, albo też zyskują nareszcie właściwe zebranie z boków. Rzecz jasna, trzeba przy tym pamiętać o odpowiednim zmniejszeniu obwodu.

Marianna przysłała także zdjęcie porównawcze nowego (u góry) i starego (u dołu) stanika:

Widzimy, że miseczki w 65E nie reprezentują ogromu, o który zwykle posądzane są dalsze litery stanikowego alfabetu. W porównaniu z 75C wydają się zbliżonej wielkości, a nawet mniejsze, choć powinny być nieco głębsze. W końcu wielkość biustu Marianny się nie zmieniła - zmienił się tylko rozmiar stanika. Na lepiej dopasowany do jej wymiarów.


Lektura uzupełniająca:

Obwód to podstawa, czyli czym się kierować przy dobieraniu obwodu pod biustem

Przychodzi baba do bra-fitterki, czyli bra-fitting nie jest nauką ścisłą

Zostań swoją własną bra-fitterką, czyli stanik na biust, nie na tabelę rozmiarów

Jak założyć stanik?

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

ENGLISH version

Wiosna to sezon krytycznych spojrzeń w lustro. Wdziewamy lżejszą odzież, sprawdzamy, czy zmieścimy się w zeszłoroczne bikini, zapisujemy się na fitness czy basen. Odnawiamy garderobę wierzchnią... ale czy pamiętamy o spodniej?

Te z nas, którym nieobce są porady stylistyczne Trinny&Susannah czy Goka Wana, wiedzą już, że odpowiednia bielizna to fundament dobrego wyglądu w ubraniu. Nie znaczy to jednak, że wraz z nadejściem ciepłej pory mamy koniecznie zakuć się w różnego rodzaju obciskające tuby, zwane bielizną korygującą. W większości przypadków i sytuacji wystarczy nam właściwa „odzież” nabiustna! Nie od dziś wiadomo, że uniesienie, zebranie i lekkie wymodelowanie biustu optycznie odejmuje kilogramów, czyni figurę zgrabną i powabną. Nie mówiąc już o wygodzie i swobodzie ruchów. Zresztą zobaczcie same.

 

Gracja w kąpieli

Pierwsza modelka postanowiła pokazać się nam w dwóch strojach. Oba to jednoczęściowe kostiumy kąpielowe o oszczędnym, sportowym designie, w kolorze czarnym. I na tym kończą się ich podobieństwa. 

Ten pierwszy (z lewej strony) to przeciętny jednoczęściowiec ze sklepu sportowego - bez wzmocnień, miseczek ani, tym bardziej, fiszbin. Drugi to kostium Panache Grace w rozmiarze 30J. Rozmiar stanikowy świadczy o tym, że kostium został zaprojektowany z myślą o potrzebach biustu. Kostium jest wyposażony w wewnętrzny stanik na fiszbinach, zapinany z tyłu, unoszący i podtrzymujący piersi.

 

Od frontu także doskonale widać, gdzie znajduje się biust modelki w dobrze podtrzymujacym kostiumie - co najmniej kilkanaście centymetrów wyżej. Tych kilkanaście centymetrów zmienia bardzo wiele - dzięki odsłonięciu talii wysmukla i dodaje lekkości. Przy okazji warto zauważyć, że ramiączka w kostiumie Panache wcale nie są szerokie. Dzięki dobrze dobranemu rozmiarowi pod biustem piersi podtrzymywane są przez pas stanika. Modelka mierzy ok. 75 cm pod biustemi i 105 w biuście, a rozmiar kostiumu to, przypominam, 30J (co odpowiada kontynentalnemu rozmiarowi 65... P :-)

Do kompletu brakuje jeszcze pełnego profilu:

Widać, że piersi dokładnie mieszczą się w odpowiednio głębokich miseczkach - gładka linia, żadnych niepożądanych wybrzuszeń nad stanikiem, a przy tym - ładny dekolt.

Łatwo wyobrazić sobie, na ile wzrósł komfort modelki w nowym kostiumie - piersi nie opadają na brzuch, nie kołyszą się i zgrabnie „patrzą” w przód. Okazuje się, że strój jednoczęściowy wcale nie musi być spłaszczającą tubą! Możemy wyglądać w nim równie zgrabnie, jak w dobrze dobranym staniku. Najmocniejsze podtrzymanie biustu zapewni nam kostium wyposażony w wewnętrzny stanik, składający się miseczek i tylnego zapięcia.

 

Liczy się poziom :-)

I kolejny przykład pokazujący, w jaki sposób stroje czy bielizna o różnym poziomie podtrzymania biustu wpływają na figurę. Ta część z Was, która zagląda na forum Lobby Biuściastych, zna już te zdjęcia. Modelka (inna, niż pozująca do poprzedniego zestawu) chciała zademonstrować, ile potrafi dać dobrze dobrana konstrukcja biustonośna.

Pierwsza fotka to znowu sportowy kostium bez części podtrzymującej biust - funkcjonalny odpowiednik przylegającej bluzki bez stanika pod spodem.

Druga przedstawia sylwetkę modelki w stroju Freya Drew. Kostium ten, model sprzed kilku sezonów, ma wymodelowane wewnątrz miseczki na fiszbinach, „stanik” ten jednak jest pozbawiony pasa i zapięcia z tyłu - można powiedzieć, że jest to tylko połowa stanika. Bardzo podobny efekt występuje w źle dobranych stanikach o za luźnym, niczego nie podtrzymującym obwodzie - wyglądamy w nich niewiele lepiej niż bez bielizny.

Trzeci obrazek to bieliźniany gorset (basque), model marki Elomi (Occasions). Częścią piersionośną jest tutaj stanik na fiszbinach o dobrze podtrzymującym obwodzie.

Dodatkową ciekawostkę stanowi tutaj wyjątkowa konstrukcja części stanikowej. Oprócz fiszbin w kształcie łuków, okalających piersi, jak w każdym fiszbinowcu, w miseczkę wszyto także dodatkowe pionowe wzmocnienia, zrobione z podobnego elastycznego tworzywa, co znane nam już fiszbiny boczne stosowane w bokach staników (dla ciekawskich: w slangu bieliźniarskim są one zwane z angielska treslo, co sprytne lobbystki przerobiły już na swojsko brzmiące „tręsła” :-))

Wróćmy jednak do naszej modelki. Na pierwszej fotce widzimy krągłą figurę przypominającą jabłuszko. Biust, pozbawiony podtrzymania, praktycznie zlewa się z brzuchem - właściwie niespecjalnie go widać. Tymczasem skądinąd wiemy, że modelka dysponuje całkiem znaczną różnicą obwodów - na co dzień nosi staniki m.in. w rozmiarze brytyjskim 34JJ. I dopiero ostatni ciuszek z zestawu pozwolił odpowiednio wyeksponować tę różnicę - dzięki dobrze podtrzymującemu stanikowi.

To tylko przykłady - jedne z wielu. Dobrze dobrany biustonosz czy kostium kąpielowy podtrzymujący piersi już niejednej kobiecie wybił z głowy myśl o rezygnacji z plaży czy pływania, ubieraniu się w maskujące worki zamiast w podkreślające figurę ciuszki tudzież odwiódł od myśli o chirurgicznej ingerencji w wygląd. Trzeba tu dodać, że właściwie dobrany, dobrej jakości „biustonośnik” powinien być również wygodny - nie ma mowy o żadnym brutalnym modelowaniu à la gorsety naszych praprababek. Ściśle dopasowany obwód pod biustem i odpowiednio głębokie miseczki - to trzy czwarte, a może nawet i dziewięć dziesiątych sukcesu.

 

Trwały efekt!

Zgodnie z sugestią jednej z czytelniczek :) uzupełniam ten tekst o kolejny dowód na dobroczynne działanie odpowiedniej bielizny na sylwetkę. Okazuje się bowiem, że regularne noszenie biustonosza we właściwym rozmiarze może istotnie poprawić wygląd biustu również bez stanika! Poniższe zdjęcia przedstawiają tę samą osobę, co powyżej, sfotografowaną w tym samym, zwykłym kostiumie kąpielowym, pozbawionym konstrukcji podtrzymującej piersi, w dwuletnim odstępie czasowym.

Zdjęcia po lewej zostały zrobione w maju 2007. Zdjęcia po prawej - w kwietniu 2009. Co zrobiła modelka w ciągu tych dwóch lat? Czy poddała się opieracji plastycznej?

Nie - jedyną zmianą był rozmiar noszonego stanika. Obecnie jest on o trzy rozmiary miseczki większy niż dwa lata temu. Dzięki noszeniu odpowiedniej bielizny piersi ujędrniły się i uniosły tudzież wróciły z emigracji - spod pach, a nawet z pleców - dokąd były wcześniej spychane przez zbyt ciasny stanik.

Najwyraźniej dobroczynny wpływ konstrukcji biustonośnej nie kończy się w momencie, gdy zdejmujemy wieczorem stanik - możemy dzięki niej trwale poprawić swój wygląd!

Szkoda, że nikt (a może jednak ktoś?) nie prowadzi badań naukowych na temat trwałego wpływu noszenia biustonoszy na tkankę biustu. A może dr Joanna Scurr, o której piszę w tekście Nauka w służbie biustu, także interesuje się tym problemem? Przede wszystkim jednak powinni zainteresować się nim lekarze - z pewnością udałoby się dzięki temu uratować niejeden biust przed niepotrzebną interwencją chirurga plastyka.

Co Wy na to? Czy warto inwestować w dobrze dobraną bieliznę? :-)

(Wielkie podziękowania dla Modelek za podzielenie się z nami swoimi biusto-metamorfozami!)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
Zapytaj Stanikomaniaczkę!
Blog Roku 2009